Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
11.04.03, 06:02
Władcy cip
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz wojujący katolik. Albo ignorant. Albo
jedno i drugie. Czy baba musi być ofiarą?
Lekarz ginekolog w Pomrocznej nader często nie zachowuje się jak fachowiec
świadczący usługi medyczne, opłacany z naszych składek ubezpieczeniowych,
tylko jak pan i władca, uzurpujący sobie prawo do ingerowania w życie
osobiste pacjentek. A możliwości ma ogromne.
Pigułki antykoncepcyjne są dostępne tylko na receptę. Spirali kobitka sama
sobie nie założy. Możliwość zastosowania tych środków zależy wyłącznie od
pana doktora. Zapisze albo nie – jak mu się będzie podobało. Dane zebrane
przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która prowadzi telefon
zaufania, wskazują, że wielu ginekologów z misjonarską zajadłością zwalcza
wszelkie "nienaturalne" metody regulacji urodzin. Drugą stroną medalu jest
totalna bezradność zdanych na ich łaskę i niełaskę kobiet.
Rachunek sumienia
Studentka prosi o receptę na pigułkę – lekarka odmawia. Uważa za stosowne
pouczyć obcą, dorosłą kobietę: Studia to czas na naukę. Pacjentka ma
zrezygnować z uprawiania seksu, bo pani doktor jej tak każe.
Innej studentce odmawia recepty, w skrajnie chamskiej formie, ginekolog-
mężczyzna: Jesteś za młoda, nie myśl o dupie! Dziewczyna nie odpłaca gburowi
tą samą monetą, wychodzi głęboko upokorzona.
Młoda, bezdzietna kobieta od dawna stosuje pigułkę. Po kolejną receptę musi
iść do przychodni rejonowej. Trafia na nawiedzoną babę – trudno ją nazwać
lekarką – która pyta: Czy jest pani pewna, że chce pani zabijać dzieci?
Pacjentka próbuje tłumaczyć: nie prosi przecież o aborcję, tylko o pigułki,
które nie dopuszczają do poczęcia!... Nic nie pomaga, nawiedzona trwa przy
swoim.
Trzydziestolatka stanu wolnego słyszy od ginekologa: Pani, osoba
wykształcona, nie wie, że pigułki i spirale to środki wczesnoporonne i
rakotwórcze, zabójcze dla zdrowia? Gdzie i kiedy ten półgłówek się kształcił?
20 lat temu na kursach parafialnych?
Mężatce, matce czworga dzieci, która chce stosować pigułkę, pan doktor
komunikuje: Powinna się pani wstydzić i zrobić rachunek sumienia! Brakuje
pani busoli moralnej!
Ostry dyżur
Para hetero wyjeżdża na romantyczny weekend daleko od Warszawy. Niestety,
pęka prezerwatywa. Wystraszeni kochankowie jadą do prowincjonalnego szpitala
na ostry dyżur – po receptę na Postinor, środek antykoncepcyjny stosowany
awaryjnie po "niebezpiecznym" stosunku. Lekarz odmawia: Nie zapisuję pigułek
poronnych! Na szczęście dogania ich na korytarzu pielęgniarka i daje
karteczkę z numerem telefonu praktykującego prywatnie w tej dziurze
ginekologa.
Mniej szczęścia ma dwudziestoparolatka z Warszawy, która prosi o receptę na
Postinor, bo wprawdzie partner używa prezerwatywy, ale na wszelki wypadek
lepiej mieć w szufladzie coś stuprocentowo pewnego. Lekarz odmawia, gdyż jego
zdaniem pacjentka jest za młoda, powinna się uczyć i dobrze prowadzić (to
znaczy nie bzykać się). W takim razie ona prosi o receptę na "normalną"
pigułkę. On zaś odmawia – z równie bezczelnym uzasadnieniem jak wyżej.
Pigułka służy też do leczenia zaburzeń hormonalnych. Lekarze, którzy widzą w
niej dzieło szatana, mają to gdzieś. Kolejna historia z telefonu zaufania
Federacji: do ginekologa przychodzi młoda kobieta, która leczy się z powodu
nieregularnego cyklu i silnych krwawień. Facet odmawia przepisania pigułki:
Pani mogłaby to wykorzystać do zapobiegania ciąży!
Inny przykład: studentka z niewielkiego miasta bierze pigułkę jako lek na
niedobór hormonów. W Warszawie szuka nowego ginekologa. Trafia na osobnika,
który wrzeszczy: Pigułki się pani zachciało?! Nie wie pani, że to świństwo
powoduje bezpłodność?!
Narzędzie zabijania
Matka trojga dzieci, lat 40, zabezpieczyła się spiralą. Mimo to zachodzi w
ciążę! Okazuje się, że założona pół roku wcześniej spirala zniknęła. Kobieta
przypomina sobie, iż przed trzema miesiącami, gdy starała się o pracę w
prywatnej firmie, musiała przedstawić zaświadczenie, że nie jest w ciąży.
Była wtedy w poradni rejonowej. Odwiedza teraz tę samą lekarkę – ginekolog,
żądając wyjaśnień. Słyszy: A pewnie, że usunęłam to narzędzie zabijania!
Gdybyś była porządną kobietą, byłabyś wdzięczna, że cię wyciągnęłam z bagna
moralnego!
Usunięcie spirali bez wiedzy i zgody pacjentki kwalifikuje się oczywiście do
sądu. Jak do tej pory jednak misjonarze z gabinetów ginekologicznych są
absolutnie bezkarni. Kobieta, której grzebią wziernikiem w narządach
wewnętrznych, czuje się zwykle zawstydzona, skrępowana, bezbronna. Lekarz ma
przewagę psychologiczną nad rozłożoną na fotelu ofiarą i bez skrępowania z
tej przewagi korzysta. Wydaje mu się, że jest uprawniony do decydowania, czy,
kiedy i jak wolno jej zapobiegać ciąży.
Charakterystyczne, że tego rodzaju skandaliczne zachowania zdarzają się
przede wszystkim w publicznej służbie zdrowia. W prywatnych lecznicach i
gabinetach bardzo rzadko trafiają się fanatycy religijni, którzy zaryzykują
utratę pacjentki (i kasy). Zdarza się oczywiście, że facet, który rano w
przychodni rejonowej walczy z grzechem antykoncepcji, dorabia po południu w
zaciszu swego gabinetu, skrobiąc życie poczęte. Jedno z drugim logicznie się
przecież łączy: im mniej antykoncepcji, tym więcej aborcji. Może właśnie o to
chodzi pseudomisjonarzom – o produkcję płodów, które usuwa się na czarnym
rynku po 2 tys. zł od sztuki.
Odwołując się do zapomnianych haseł wyborczych lewicy:
Tak dłużej być nie musi
1. Bóg w białym fartuchu jest zwykłym usługodawcą – jak szewc czy krawiec.
Nie pozwoliłabyś, żeby szewc ci mówił, jakie buty ci wolno nosić, dlaczego
więc pozwalasz ginekologowi wtrącać się w sprawy znacznie ważniejsze?
2. Jesteś wolnym człowiekiem, masz własny światopogląd, rozum i system
wartości. Gówno cię obchodzą wierzenia religijne i uprzedzenia twojego
ginekologa. Niech praktykuje w kościele i w domu, w stosunkach intymnych ze
ślubną żoną. W pracy natomiast ma psi obowiązek obiektywnie informować o
wszystkich znanych współczesnej medycynie metodach regulacji poczęć. Jeśli
nie może mu przejść przez gardło, że pigułka jest superskuteczna i dość
bezpieczna, niech zmieni zawód. Praca sanitariusza w pogotowiu nie narazi go
na takie dylematy moralne.
3. Nie słuchaj pokornie rad, pouczeń i pogróżek. Zrób awanturę z przytupem.
Po piątej czy dziesiątej awanturze tak zwany pan doktor ugryzie się w ozór,
zanim zacznie wygłaszać umoralniające kazania.
4. Masz prawo wybrać dowolną metodę planowania rodziny i przed nikim nie
musisz się z tego tłumaczyć. Jeśli chcesz stosować pigułkę hormonalną, lekarz
powinien skierować cię na badania, żeby sprawdzić, czy nie ma przeciwwskazań
medycznych (nadciśnienie, cukrzyca, schorzenia wątroby lub nerek itd). Jeśli
wyniki badań są dobre – ginekolog nie ma prawa odmówić wypisania recepty na
pigułkę.
5. Jeśli odmawia – nie ze względów medycznych, tylko taką ma fanaberię –
żądaj tej decyzji, wraz z uzasadnieniem, na piśmie, z datą, pieczątką i
podpisem.
6. Jeżeli boi się odmówić na piśmie, interweniuj u kierownika placówki. To on
powinien wyegzekwować od personelu przestrzeganie prawa. Jeśli kierownik
ociąga się, również od niego żądaj odmowy z uzasadnieniem na piśmie. Nie
wychodź, dopóki nie dostaniesz kwitu.
7. Z tym papierem zwróć się do rzecznika praw pacjenta przy regionalnej kasie
chorych, od 1 kwietnia przy terenowym oddziale Narodowego Funduszu Ochrony
Zdrowia.
8. Rzecznik praw pacjenta nie pomógł? Jest jeszcze Ministerstwo Zdrowia:
Wydział Skarg – tel. 022 63 49 220, Biuro Praw Pacjenta – tel. 0 800 190 590.
Minister Marek Balicki przy-rzeka, że ukróci ekscesy rozpanoszonych kato-
ginekologów.
9. Wykorzystaj każdą możliwość wpędzenia w kłopoty konowała, który wbrew
prawu odmówił ci piguł