jaceq
16.04.07, 23:38
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4064943.html?skad=rss
Przykro mi o tym pisać.
GW do "newsa" o tragedii podpina stary artykuł Węglarczyka z 1999:
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,139847.html.
Węglarczyk, nie dość że kompromituje się w nim raz po raz (m.in. "pistolet
półautomatyczny"), to na poparcie swojej ewidentnej sympatii dla zakazu
posiadania broni przytacza liczne przypadki egzekucji dokonywanych przez
szaleńców, np. i ten:
"W kwietniu 1996 r. niezrównoważony mężczyzna zastrzelił 35 osób w Port Arthur
w Australii."
Nie napisze ten Węglarczyk, że może gdyby jedna z owych 35 osób w Port Arthur
też była "przy broni", to ofiar byłoby może 10 razy mniej.
Mnie nieco dziwi, że przy licznych podobnych egzekucjach dokonywanych przez
psychopatów na taką skalę, nie znajdzie się wśród ofiar nikt, kto by strzelił
psychopacie precyzyjnie w tył głowy.
Może to jest efekt pismactwa takich właśnie Węglarczyków.