Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
19.05.03, 21:46
Hiszpańscy żołnierze mogą znaleźć się w polskim sektorze w Iraku
ZOBACZ TAKŻE
• Publicysta hiszpański uzasadnia, dlaczego Hiszpania może wysłać wojska do
polskiej strefy w Iraku (19-05-03, 20:59)
Robert Sołtyk, Bruksela 19-05-2003, ostatnia aktualizacja 19-05-2003 20:40
Czy 600 żołnierzy hiszpańskich, których Madryt może wysłać dodatkowo do sił
stabilizacyjnych w Iraku, trafi do sektora polskiego? - Nic nie jest
przesądzone - mówi hiszpański minister obrony Frederico Trillo
czytaj dalej »
r e k l a m a
Wczoraj w Brukseli, w kuluarach spotkania 25 ministrów obrony Unii i jej
nowych członków, Janusz Szmajdziński przekonywał sojuszników, żeby wysłali
wojska do polskiego sektora w Iraku. - Na dziś nie mamy jeszcze pełnej
dywizji - wyjawił minister dziennikarzom. Chodzi o 8-10 tys. żołnierzy,
Polska chce wysłać 1,5 tys.
Poprosimy o doświadczenie
Jako swych rozmówców Szmajdziński wymienił ministra obrony Wielkiej Brytanii
Geoffreya Hoona oraz Niemiec Petera Srucka (innych nie chciał wymienić;
stwierdził, że chodzi i o członków UE, i o kandydatów). Z innych źródeł
wiadomo, że "niezwykle skomplikowana operacja dyplomatyczna" ma przekonać
głównie Hiszpanów. Madryt się jednak waha, bo chce się skoncentrować w Iraku
na działaniach humanitarnych oraz w porcie Umm Kasr (sektor brytyjski),
gdzie znajduje się hiszpański okręt medyczny "Galicia".
- Zagwarantowaliśmy Polakom, że damy im wsparcie, o które poprosili, a
zwłaszcza będziemy służyć doświadczeniem w zakresie misji humanitarnych.
Pracują nad tym nasze sztaby generalne - ujawnił min. Trillo. Dodał, że
Polska prosi o podzielenie się doświadczeniem w: organizacji dowództwa;
nawiązywaniu kontaktów ze społecznością lokalną; telekomunikacji;
interoperacyjności (współpracy różnych wojsk wielu państw). Trillo
powiedział, że rząd zatwierdził 25 kwietnia możliwość zwiększenia
kontyngentu Hiszpanii w siłach stabilizacyjnych o 600 żołnierzy. Czy mogą
trafić nie tylko do sektora brytyjskiego w Basrze, ale też do polskiego w
Nadżafie i Karbali? - Nic nie jest przesądzone - odparł Hiszpan.
Ostrożność przede wszystkim
Szmajdziński był jeszcze bardziej enigmatyczny: - O Iraku w ogóle nic nie
powiem. Każdy kraj sam oznajmi, co deklaruje. Nie możemy popełnić błędu, bo
to delikatna kwestia. Żadnego komunikatu z konferencji warszawskiej też nie
będzie [w Warszawie odbędzie się w czwartek i w piątek konferencja w sprawie
polskiego sektora - red.].
Część obserwatorów obarczała Szmajdzińskiego winą za "spalenie" wysiłków do
przekonania do misji w Iraku Niemców, gdyż zbyt wcześnie ujawnił możliwość
wysłania tam korpusu duńsko-niemiecko-polskiego ze Szczecina. Wczoraj min.
Struck ponownie to wykluczył. Szmajdziński zapewnił, że sprawa korpusu nie
jest na porządku dziennym, ale stwierdził: "nasza ocena jest taka, że
dowództwo korpusu jest gotowe - tak też uważa NATO, co potwierdzi formalnie
na jesieni". - Dla niektórych państw liczy się decyzja Rady Bezpieczeństwa
ONZ - mówił. My nie stawiamy tego jako koniecznego warunku wyjazdu do Iraku.
Ostateczny termin wysłania przez nas wojsk to - według Szmajdzińskiego -
lipiec.
Minister ujawnił, że we wtorek wraca z Iraku grupa rekonesansowa pod
dowództwem gen. Andrzeja Tyszkiewicza. W Polsce natomiast są amerykańscy
oficerowie z dowództwa w Tampa na Florydzie.
Kto da mandat
Zapytany przez "Gazetę", czy Francja poprze w środę w Kwaterze Głównej NATO
w Brukseli polską prośbę o udzielenie nam pomocy technicznej w Iraku, szef
jej dyplomacji Dominique de Villepin powiedział: - Jesteśmy gotowi to
poważnie przemyśleć. Jeśli chce się naprawdę postępu w kierunku stworzenia
sił, które miałyby mandat międzynarodowy, w tym poparcie ONZ, to pracujmy
wraz z przedstawicielem sekretarza generalnego [Kofiego Annana - red.].
Wszyscy jesteśmy gotowi do poparcia, pod warunkiem że ustali się jasne
reguły gry.
Jeśliby Paryż stawiał nam przeszkody, decyzję może podjąć Komitet Wojskowy
NATO, w którym nie ma Francuzów. - Niemcy nie mają nic przeciwko temu, by to
Komitet Wojskowy rozpatrzył polską propozycję - oświadczył w Brukseli szef
niemieckiego MON Peter Struck. Dodał jednak, że "Polska nie przedstawiła
dotąd konkretnych postulatów". Szmajdziński to potwierdził. Chcemy, by to
dowództwo wojskowe sojuszu, czyli SHAPE w Mons, przedstawiło nam opcje, z
których Polska wzięłaby to, co jej potrzebne. Gdyby zgoda NATO zapadła w
środę, a na to wygląda, wówczas w czwartek przedstawiciel SHAPE byłby obecny
na konferencji w Warszawie.