Dodaj do ulubionych

KOMUNA ZAMORDOWAŁA PILECKIEGO

IP: *.dialup.mindspring.com 24.05.03, 15:42
rotmistrza Witolda Pileckiego

W dniu 25 maja 1948 r., po długotrwałym śledztwie i procesie, w więzieniu
przy ul. Rakowieckiej w Warszawie komuniści wykonali zbrodniczy wyrok na
rotmistrzu Witoldzie Pileckim, jednym z największych bohaterów II wojny
światowej. Nie był ani wybitnym politykiem, ani znanym dowódcą, ale jego
czyny wyniosły go ponad innych. Harcerz wileński, uczestnik wojny z
bolszewikami, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, dobrowolny więzień KL
Auschwitz, członek organizacji "Nie" przygotowywanej na czas okupacji
sowieckiej, żołnierz Powstania Warszawskiego, II Korpusu Polskiego gen.
Andersa... Władza komunistyczna uznała Witolda Pileckiego za "szpiega" i
wroga Polski Ludowej i wydała na niego wyrok śmierci.
Rotmistrz Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu nad Ładogą
(Karelia) w rodzinie Juliana i Ludwiki z domu Osiecimskiej. Od dziewiątego
roku życia wychowywał się w Wilnie. Już jako trzynastoletni chłopiec został
skautem, należał do tajnej drużyny im. Romualda Traugutta. Wiosną 1918 r.
Witold zaciągnął się jako ochotnik do korpusu gen. Józefa Dowbora-
Muśnickiego. W tym samym roku powrócił do Wilna, gdzie wstąpił do oddziałów
Samoobrony Wileńskiej, w szeregach której walczył w obronie miasta. Toczył
boje z bolszewikami w partyzanckim oddziale Jerzego Dąmbrowskiego "Łupaszki"
(ideowego poprzednika późniejszego dowódcy 5. Wileńskiej Brygady AK mjr.
Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"), potem w 13. Pułku Ułanów Wileńskich. W
międzyczasie założył 8. Wileńską Drużynę Harcerzy. W grupie gen. Lucjana
Żeligowskiego zajmował dla Polski Wilno. W 1926 r. osiadł w rodzinnym majątku
Sukurcze pod Lidą. Przedtem zdał egzamin dojrzałości i studiował na Wydziale
Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego. Po kursie w Szkole Podchorążych
Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu otrzymał stopień podporucznika.
Podczas kampanii 1939 r. walczył najpierw w 19., a potem 41. Dywizji
Piechoty. W połowie października 1939 r. przybył do Warszawy. Był jednym z
trzech założycieli (obok mjr. J. Włodarkiewicza "Darwicza" i ppłk. W.
Surmackiego "Stefana") Tajnej Armii Polskiej. TAP działała w Polsce
Środkowej. Zajmowała się wywiadem, kontrwywiadem, przerzutem ludzi do Francji
i Anglii. Podporucznik Witold Pilecki był szefem jej sztabu głównego.
Polityczną reprezentacją TAP było ugrupowanie chrześcijańsko-narodowe "Znak".
We wrześniu 1940 r. pion wojskowy TAP został wcielony do "Wachlarza" ZWZ
(później AK). Od tej pory resztę życia Pilecki spędził w konspiracji,
używając w kolejnych latach pseudonimów i nazwisk: "Witold", "Tomek", "Leon
Bryjak", "Roman Jezierski", "Tomasz Serafiński", "Witold Smoliński", "Jan
Uznański".
W sierpniu 1940 r. ułożył plan brawurowej akcji, przyjęty przez komendanta
TAP, dobrowolnego przedostania się do obozu Auschwitz, w celu zbadania
możliwości uwolnienia więźniów, zebrania danych o warunkach ich traktowania i
zorganizowania w obozie konspiracji. W dniu 19 września dołączył do grupy
zatrzymanych w łapance na Żoliborzu i dwa dni później znalazł się w Auschwitz
jako Tomasz Serafiński. Otrzymał niski numer 4859, były to bowiem dopiero
początki zbrodniczych działań Niemców w tym obozie. Razem z odnalezionymi tu
przyjaciółmi z TAP (do Auschwitz trafił m.in. ppłk Surmacki) utworzył
pierwszą wojskową komórkę konspiracyjną Związek Organizacji Wojskowej, który
jesienią 1941 r. podporządkował się ZWZ.
Witold Pilecki wszedł w skład sztabu ZWZ w Auschwitz. Udało mu się zjednoczyć
różne obozowe grupy. Tak o tym mówił: "Nareszcie doczekałem się momentu, o
którym niegdyś można było marzyć beznadziejnie, zorganizowaliśmy komórkę
polityczną naszej organizacji, gdzie bardzo zgodnie współpracowali koledzy,
którzy na ziemi zjadali się wzajemnie w Sejmie. Więc trzeba było Polakom
codziennie pokazywać górę trupów polskich, żeby się pogodzili i zdecydowali,
że ponad różnice i wrogie stanowisko, jakie zajmowali w stosunku do siebie,
jest większa racja - zgoda i wspólny front przeciw wspólnemu wrogowi".
Organizacja przekazała szereg meldunków i raportów ujawniających prawdę o
obozie, które za pośrednictwem Naczelnego Wodza w Londynie dotarły do rządów
USA i Wielkiej Brytanii.
W dniu 11 listopada 1941 r., w Święto Niepodległości, gen. Stefan Grot-
Rowecki awansował Witolda Pileckiego do stopnia porucznika. Bezprecedensowy
przykład awansowania więźnia obozu koncentracyjnego za jego działania
wojskowe na terenie obozu!
Gdy Niemcy ujęli kilku uciekinierów, którzy mogli zdekonspirować Pileckiego,
zdecydował się on na ucieczkę z obozu. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. z
dwójką towarzyszy (Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim), podczas pracy w
piekarni poza drutami, sforsowali wyjście i wydostali się z budynku, od
zewnątrz zamknęli w nim strażników, zrzucili pasiaki, pod którymi mieli
cywilne ubrania, przeprawili się przez Sołę, dotarli do Bochni, a stamtąd
przy pomocy AK do Warszawy.
W latach 1943-1944 służył w Oddziale II Kedywu Komendy Głównej AK. W dniu 19
lutego 1944 r. został awansowany na rotmistrza.
W kwietniu 1944 r. rtm. Pilecki trafił do organizacji NIE, tworzonej w
konspiracji na wypadek okupacji sowieckiej. Od początku walczył w Powstaniu
Warszawskim, w I batalionie zgrupowania Chrobry II jako dowódca 2 kompanii.
Po kapitulacji przebywał w oflagach Lamsdorf i Murnau.
Po uwolnieniu wyjechał do Włoch i w lipcu 1945 r. wstąpił do II Korpusu
Polskiego gen. Władysława Andersa. Nie mógł się pogodzić z sytuacją
polityczną Polski, oszukanej przez aliantów, ani z faktem, że Polska wojnę
przegrała i znalazła się pod nową okupację. Postanowił wraz z innymi walczyć -
z nadzieją, że Zachód nie powiedział jeszcze w sprawie polskiej ostatniego
słowa.
Dnia 23 października 1945 r. otrzymał od gen. Tadeusza Pełczyńskiego
polecenie odtworzenia tajnej struktury organizacji NIE. W grudniu powrócił do
kraju "drogą Konrada" (trasa wytyczona przez Narodowe Siły Zbrojne) z
zadaniem stworzenia sieci informacyjno-obserwacyjnej. W Warszawie
zakonspirował się jako Roman Jezierski. Utworzył kadrową "grupę Witolda". Ze
względu na niebezpieczeństwo chciano go odwołać po kilku miesiącach z kraju,
ale odmówił, nie znajdując nikogo na swoje miejsce. Powiedział: "ktoś tu musi
trwać, bez względu na konsekwencje".
W czerwcu 1946 r. emisariuszka ze sztabu gen. Władysława Andersa, Jadwiga
Mierzejewska, przekazała Pileckiemu rozkaz opuszczenia kraju ze względu na
groźbę dekonspiracji. Nie wykonał go, kontynuując swą misję.
W dniu 8 maja 1947 r. został aresztowany i oskarżony o pełnienie
funkcji "szefa wywiadu Andersa na Polskę". Po przebytym śledztwie
wypowiedział do dziś cytowane słowa: "Oświęcim to była igraszka"...
Śledztwo nadzorował późniejszy wiceminister bezpieki Roman Romkowski, akt
oskarżenia przygotował Adam Humer. Postawiono rotmistrzowi zarzuty kierowania
wywiadem na rzecz obcego mocarstwa, posiadania broni, przygotowywania
zamachów na pracowników bezpieki i używania fałszywych dokumentów.
W procesie (ogłoszonym przez propagandę jako "proces szpiegów Andersa"),
który trwał od 3 do 15 marca 1948 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w
Warszawie, został skazany na karę śmierci. Przewodniczącym zespołu
sędziowskiego był Jan Hryckowian. Oskarżał Czesław Łapiński. Wraz z Pileckim
skazano Marię Szelągowską i Tadeusza Płużańskiego, którym Bierut zamienił
karę śmierci na bezterminowe więzienie. W tym samym procesie sądzono Makarego
Sieradzkiego, Ryszarda Jamontta-Krzywickiego, Maksymiliana Kauckiego, Jerzego
Nowakowskiego i Witolda Różyckiego. W podaniu o ułaskawienie Pilecki nie
ukorzył się, lecz napisał, dlaczego nie może współpracować z komunistyczną
bezpieką: "Byłem polskim oficerem i do momentu aresztowania wykonywałem
rozkazy (...). Jakkolwiek rozumiałem, że może to zmienić moją sytuację na
korzyść, nie mogłem zdecydować się na publiczne oskarżanie na rozprawie
sądowej tych
Obserwuj wątek
    • Gość: Kameleon Re: "Oświęcim to igraszka" IP: *.dialup.mindspring.com 24.05.03, 15:47
      Jutro mija rocznica morderstwa na Rotmistrzu Pileckim, który po przesłuchaniach
      przez bezpiekę, której częścią byli (chyba ciągle są, gdyż w swoich działaniach
      jawnie wspierają UB-ków, Miller i Kwaśniewski, powiedział, że Oświęcim to
      była "igraszka." Ciekawe czy Adaś pamieta o takiej rocznicy, czy też woli
      pamiętać urodziny Bieruta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka