Gość: abc
IP: *.rdu.bellsouth.net
27.05.03, 05:35
Ta antysemicka swinia, PODOGONOWSKI, sugeruje zeby Bronfman, ze swojej
kieszeni, wyplacal odszkodowania za mienie ukradzione Zydom w Polsce przez
polski rzad. Chrzescijanska etyka w dzialaniu?
Ejszyszki i błędne koło fałszów
Nowe kolosalne Muzeum Historii Żydów w Warszawie ma być ważnym ośrodkiem
propagandy żydowskiego ruchu roszczeniowego. W placówce tej można się
spodziewać propagand zupełnie zafałszowanych wersji tzw. pogromu w Kielcach
z 4 lipca 1946 r., jak również strat żydowskich w czasie tragicznych zmagań
Armii Krajowej z sowieckim aparatem terroru w Ejszyszkach. Obydwa te
tragiczne zdarzenia, niestety w zupełnie przekłamanej formie, należą do
głównych wątków eksponowanych nie tylko w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie,
ale też we wszystkich znanych mi muzeach zagłady Żydów.
Kilka miesięcy temu ukazały się w wydawnictwie Frondy dwa tomy pod wspólnym
tytułem "Ejszyszki. Kulisy zajść, epilog stosunków polsko-żydowskich na
Kresach, 1944-45; Wspomnienia - Dokumenty - Publicystyka". Wstęp "Ostatnie
kresowe powstanie: Ejszyszki - epilog w kontekście historycznym" podaje
dobrze udokumentowaną prawdę o wydarzeniach na Wileńszczyźnie pod kolejnymi
okupacjami - Sowietów, Niemców i Litwinów. Ważną częścią jest
podrozdział "Ejszyszki: wojna i okupacje (1939-1952)", jak i dyskusja na
temat haniebnych oskarżeń Michnika - "głosu afirmującego" propagandę
oskarżającą Naród Polski o zagładę Żydów. Widać wyraźnie w propagandzie
zwolenników żydowskiego ruchu roszczeniowego ich pogardę dla prawa Polaków
do samoobrony i do walki o niepodległość. Żydzi często postrzegali walkę
Polaków o wolność jako sprzeczną z żydowskimi interesami, dając wyraz swojej
złości z tego powodu. Na przykład w 1918 roku wszystkie międzynarodowe
organizacje żydowskie były przeciwne odbudowie niepodległego państwa
polskiego.
Widziałem w Waszyngtonie duży oddział Muzeum Holocaustu, poświęcony
żydowskiemu miasteczku Ejszyszki położonemu w powiecie lidzkim województwa
nowogródzkiego. Jego historia była tematem książki Jaffy Eliach, dyrektor
Muzeum Holocaustu, pod tytułem "There Once Was a World: A 900-year Chronicle
of the Shtetl of Eishyshok" ("Był sobie świat: kronika 900 lat miasteczka
Ejszyszki"). Pani Eliach opisuje tragiczne przejścia swojej rodziny w
rezultacie bitwy między oddziałem Armii Krajowej i NKWD. W nocy z 19 na 20
października 1944 r. oddział Armii Krajowej zaatakował Ejszyszki w nadziei
schwytania oficera kontrwywiadu Armii Czerwonej ("Smiersz", czyli "śmierć
szpiegom"), przejęcia jego archiwum i stempli nowych władz sowieckich,
rozbrojenia i rozmundurowania żołnierzy sowieckich i ich lokalnych
współpracowników. Oficerów, a zwłaszcza ludzi osobiście odpowiedzialnych za
terror, miano rozstrzelać. Była to odpowiedź Polaków na sowiecki terror w
Ejszyszkach wkrótce po zajęciu tej miejscowości przez Armię Czerwoną.
Tragiczna śmierć dwóch przypadkowych ofiar została po latach użyta do
oszkalowania Polaków, pokazując wybiórczą wrażliwość Michnika i jemu
podobnych. Bowiem żydowskie publikacje milczą o tym, że w okolicach
Ejszyszek w latach 1944-1945 NKWD aresztowało kilka tysięcy, a zabiło
kilkuset polskich chrześcijan. Chwała Żydom, że pamiętają o nieszczęściu
swoich rodaków - hańbą jest, że liberalna polska inteligencja nie potrafi
opłakiwać nieszczęść tych, którzy walczyli o ich wolność i niepodległość.
Kapitan "Smiersza" wraz z sierżantem i miejscowym milicjantem NKWD Alterem
Michałowskim miał kwaterę w domu rodziców pani Eliach - czyli Szeinele
Sonenson, wówczas siedmioletniej dziewczynki. Ojciec jej, Mosze Sonenson,
który służył w tak zwanych "istrebitielnych" batalionach, pomocniczych
oddziałach NKWD, był w domu w czasie walki, ale uszedł cało.
Zginęło dwóch Sowietów, w tym kapitan "Smiersza". W walce została
przypadkowo ranna polska kobieta, śmierć ponieśli Cipora i Chaim
Sonensonowie - matka pani Eliach wraz z malutkim synkiem, bratem autorki.
Wkrótce po bitwie NKWD opanowało miasteczko. Sowieci rozstrzelali kilku
Polaków i uwięzili ok. pięćdziesięciu osób, z których większość została
uwolniona przez żołnierzy AK w czasie nocnego ataku w nocy z 6 na 7 grudnia.
Wkrótce Sowieci na nowo sterroryzowali Ejszyszki.
Pani Jaffa Eliach fałszywie opisuje walki w Ejszyszkach jako "antysemickie
pogromy". Jej fałsze są powtarzane w amerykańskich muzeach zagłady Żydów i
pewnie pojawią się także w powstającym Muzeum Historii Żydów w Warszawie.
Tego rodzaju interpretacja historii walk polskiego podziemia opłaca się tym,
którzy służą żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu. Na naszych oczach powstaje
nowa historia Polski, kraju niby to "kolonizowanego" przez Żydów już od X
czy XIII wieku. Wobec rozmiarów tragedii żydowskiej podczas wojny wszystko,
co może posłużyć do oskarżenia chrześcijan o holokaust, zdobywa popularność
wśród Żydów, zwłaszcza jeżeli da się to przeliczyć na konkretne wartości
materialne.
Publikacje wykorzystywane przez żydowski ruch roszczeniowy dobrze się
sprzedają i przynoszą udziałowcom "przedsiębiorstwa holokaust" wielkie i
coraz to nowe zyski. Powstaje błędne koło zakłamania, przy czym tzw. badania
historyczne wykorzystywane są raczej do doraźnych celów politycznych niż do
zdobycia obiektywnej wiedzy.
Na przykład J. T. Gross wyrzeźbił kanał interpretacyjny, w ramy którego
wlała się cała późniejsza debata o Jedwabnem. Do tego modelu dostosował się
raport IPN, mimo że fakty odkryte przez historyków i naukowców, którzy tylko
częściowo zbadali groby, zaprzeczyły zupełnie tezom Grossa. Mimo to
sformułowano sprawozdanie w taki sposób, aby się dostosować do politycznie
poprawnych ram wymyślonych przez Grossa. Dzięki temu fałszerz historii, taki
jak Gross, narzucił ekstremalną wizję wypadków w Jedwabnem, do tego stopnia,
że instytucja państwowa - IPN - mogła tylko i wyłącznie ograniczyć się do
łagodzenia ekstremizmu cynicznie służącemu żydowskiemu ruchowi
roszczeniowemu. Stało się to nawet mimo tego, że do dziś nikt nie wie ani
ile osób zostało zabitych i pochowanych w grobach w Jedwabnem, ani jaki był
powód śmierci każdej z ofiar tej niemieckiej zbrodni, fałszywie
przypisywanej przez Grossa Narodowi Polskiemu.
Na przykład "The Wall Street Journal" podał 21 maja br. informację o
operacjach finansowych jednego z głównych działaczy ruchu roszczeniowego,
Edgarda Bronfmana jr. - prezesa Światowego Związku Żydów. Ten człowiek
zawiera transakcje rzędu 1,5 mld dolarów i jest jednym z najbogatszych ludzi
w Ameryce. O nim to właśnie pisał Norman Finkelstein, że zamiast organizować
propagandę roszczeniową przeciw tak bardzo wyniszczonej Polsce i zadrażniać
stosunki międzyludzkie, sam łatwo mógłby pomóc potrzebującym żydowskim
weteranom niemieckich gett i obozów koncentracyjnych z czasów II wojny
światowej, bez poważnego uszczerbku dla "własnej" fortuny.
Lektura takich książek jak wyżej wymieniona zbiorowa praca "Ejszyszki" daje
szansę ludziom dobrej woli poznać prawdę o tragedii, jaką była II wojna
światowa, i o jej skutkach dla Polski.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski