Dodaj do ulubionych

mądry pod przymusem .....

21.06.07, 08:48

"Wall Street Journal" poinformował o przygotowaniu polskich kopalń do
sprzedaży prywatnym inwestorom zagranicznym.

Podobno już kompanie niemiecka i czeska wyraziły zainteresowanie nabyciem
polskich przedsiębiorstw. To dobra wiadomość, zważywszy, że od dwóch lat
zamrożono wszelką prywatyzację, zwłaszcza wielkie zakłady pracy objęto
ochroną jako dobro narodowe. "Dobro" to okazało się jednak szalenie
kosztowne. Przemysł węglowy, straszliwie technologicznie zacofany i z
przerośniętym zatrudnieniem, stawał się coraz większym obciążeniem dla
budżetu państwa. Jednocześnie systematycznie od lat zaczęło spadać na świecie
zainteresowanie węglem. To źródło energii jest wyjątkowo "brudne", co w dobie
rosnącej troski o ochronę środowiska miało niebagatelne znaczenie dla spadku
popytu. Polska, jako największy w Unii Europejskiej (przed Niemcami i Wielką
Brytanią) producent węgla, zaczęła coraz więcej na tym "skarbie" tracić.

Wszelkie próby poprawy sytuacji nie przynosiły pożądanych rezultatów:
drastycznie ograniczono zatrudnienie (z prawie pół miliona w przemyśle
węglowym do ok. 120 tys.), zmniejszono produkcję, aby ograniczyć straty.

Daremnie, ale przy okazji były to niezbędne kroki przygotowawcze pod przyszłą
sprzedaż: rozrośnięte przedsiębiorstwa zapowiadające konflikty z pracownikami
zrażały potencjalnych inwestorów, zniechęcanych dodatkowo przez rząd w
Warszawie.

I stało się coś, co się nieuchronnie miało stać. Polska zaczęła cierpieć na
niedobory energii. Zwłaszcza właśnie w ostatnich latach, kiedy gospodarka
zaczęła rozwijać się w szybkim tempie (7,4 proc. w pierwszym kwartale br.,
według tygodnika "Economist"). Jednocześnie pojawiły się problemy natury
politycznej, kiedy Rosja zaczęła używać swoich dostaw ropy naftowej i gazu
jako narzędzia nacisku, a marzenia o bezpośrednich kontaktach z Kazachstanem
(z ominięciem Rosji) okazały się mocno na wyrost.

Polska po prostu musi sprzedać swoje kopalnie i zakłady przemysłu węglowego.
Sama nie ma pieniędzy na modernizację, aby zgodnie z zaostrzonymi bardzo
normami ekologicznymi Unii Europejskiej móc korzystać z węgla jako paliwa. A
zapotrzebowanie kraju na energię będzie dramatycznie rosło.

Nie ma co ubolewać nad rychłą sprzedażą, należy natomiast biadać nad polską
megalomanią, która nakazywała utrzymywać zbyt długo ten przemysł, a zarazem
praktycznie nic w niego nie inwestując. Stracono w ten sposób dobrych kilka
lat, by ostatecznie pod przymusem zgodzić się na rozwiązanie, które od
początku nasuwało się jako jedyne rozsądne. W dobie globalizacji nacjonalizm
przemysłowy nie ma sensu, natomiast tkwiąca głęboko w świadomości
("chłopska") nieufność do obcych przynosi same szkody: na Zachodzie dawno już
rozwiązano problemy, nad którymi ciągle się głowią nad Wisłą.

Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka