Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
02.07.03, 16:53
Niemiecki eurodeputowany zarekomendowany do roli kapo
Premier Włoch Silvio Berlusconi, rozjuszony ostrą krytyką lewicowych posłów
do Parlamentu Europejskiego, odpowiedział jednemu z nich, eurodeputowanemu
niemieckiej SPD, że zaproponuje go do roli kapo w filmie o obozach
koncentracyjnych.
Wywołało to gwałtowne protesty w sali plenarnej unijnego parlamentu w
Strasburgu, gdzie szef centroprawicowego rządu Włoch przedstawiał priorytety
zainaugurowanego właśnie półrocznego przewodnictwa swego kraju w Unii
Europejskiej.
"Pewien producent we Włoszech robi właśnie film o nazistowskich obozach
koncentracyjnych. Zaproponuję mu pana jako kapo" - powiedział Berlusconi
eurodeputowanemu Martinowi Schultzowi.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Irlandczyk Pat Cox wyraził
ubolewanie z powodu tej "zniewagi", ale Berlusconi odmówił przeprosin za
swoją - jak to określił - ironię, "dopóki pan Schultz nie wycofa swoich
raniących słów" pod jego adresem.
W swoim wcześniejszym krótkim wystąpieniu w debacie nad priorytetami
włoskiego przewodnictwa Schultz nawiązał do rozmaitych oskarżeń wysuwanych
przeciwko Berlusconiemu przez włoskie i hiszpańskie organa ścigania.
Schultz zaczął od tego, że zgadza się z przedmówcą, włoskim eurodeputowanym
i byłym sędzią śledczym Antonio Di Pietro, że Europie grozi zarażenie
się "wirusem konfliktu interesów", który jakoby nosi w sobie Berlusconi.
Przypomniał też podejrzenia hiszpańskiego sędziego śledczego Baltasara
Garzona, że Berlusconi mógł wiedzieć o oszustwach podatkowych, należącej do
niego hiszpańskiej stacji telewizyjnej Tele 5.
Nawiązał do zarzutów Garzona, że poprzednia przewodnicząca Parlamentu
Europejskiego Nicole Fontaine skutecznie odwlekała w 2001 roku rozpatrzenie
wniosku o cofnięcie immunitetu poselskiego Berlusconiemu, gdy ten był
jeszcze członkiem parlamentu unijnego.
Schultz wytknął Berlusconiemu, że w swoim przemówieniu programowym nie
wspomniał o planach powołania do życia urzędu wspólnego unijnego
prokuratora, o wdrażaniu decyzji o "europejskim nakazie aresztowania", ani o
wzajemnym uznawaniu wyroków sądowych.
Deputowany SPD oświadczył też, że Berlusconi ponosi odpowiedzialność za
wypowiedzi swego koalicyjnego partnera Umberto Bossiego. Zdaniem Schultza,
są one sprzeczne z unijną Kartą Praw Podstawowych i zasługiwałyby na równie
ostrą reakcję, jak niegdyś słowa austriackiego populisty Joerga Haidera.
Wystąpienie Schultza nie było wcale najbardziej krytyczne. Wiele równie, a
nawet bardziej krytycznych uwag pod adresem Berlusconiego padło z ust innych
eurodeputowanych z grup socjalistów, zielonych i komunistów, w tym posłów
włoskich partii opozycyjnych. Padły m.in. słowa "troglodyta", "ślepy
wykonawca woli USA".
Kilku eurodeputowanych z grupy zielonych powitało zresztą premiera Włoch
rano tabliczkami z napisem: "Prawo jest jednakowe dla wszystkich"
oraz "Precz z ojcami chrzestnymi". W czasie debaty, jeszcze przed incydentem
z "kapo", bronili natomiast Berlusconiego eurodeputowani z partii
chadeckich, konserwatywnych i skrajnie prawicowych.