krzys52
21.12.01, 05:47
.......Witam Wszystkich
....Załączony tekst nawiązuje do wciąż żywego planu dodatkowego opodatkownia
obywatela tzw. “podatkiem kościelnym”. Od blisko roku nic nie zmieniło się w
tym względzie, choć oficjalnie temat nieco przycichł. Z dobrze poinformowanych
źródeł wiadomo jednak, że kk niezmordowanie i z mrówczą pracowitością, jak to
katabasy mają w zwyczaju, usiłuje jednak po cichutku przepchnąć ten podatek
kościelny. A ja, jak zwykle ja, w celu uwrażliwienia....
..
..
....Bynajmniej nie byłem zdziwiony gdy ekonom KEP prezentował swą wizję
kolejnego etapu okradania obywatela (aktualnie Archiwum; Rzeczpospolita, 26
luty, 01; wywiad Ewy Czaczkowskiej z księdzem Janem Drobem). W końcu jeszcze
tak nie było by klecha powiedział, że ma dość. Bo i zawsze były przecież jakieś
bardzo ważne nowe cele na które, wiadomo, niezbedne są... nowe pieniądze.
Pozostawało tylko znaleźć sposób na ich zdobycie.
....Zastanawiałem się tylko ile czasu zajmie klerowi poskromienie
profesjonalnej bezczelności – tak niezbędnej do wyciągania z cudzej kieszeni.
No i prosze. Uznano, że cztery lata (od ratyfikacji konkordatu) to okres
wystarczająco długi by móc wyciągnąć łapę po jeszcze więcej. Programowo
przecież, baranina winna już o konkordacie zapomnieć, lub też inkorporować go
do najzupełniej normalnego pejzażu życia codziennego. Którego przecież, tak jak
słońca wstającego co rano, nie kwestionuje się. Nie roztrząsa.
....Do porządku dziennego nad finansowymi konsekwencjami konkordatu,
ponoszonymi przez państwo (obywatela) przeszła zatem i Czaczkowska. Bardzo
starannie przygotowała swój wywiad pod kątem... zbytniego nie-dociekania. Po
cóż kłopotać gościa. A polskiemu inteligentowi, czytelnikowi gazety, w pustaku
niepotrzebnie mieszać. Nie zauważa zatem Czaczkowska i kłamstw Droba choć to na
nich właśnie opierają się kolejne finansowe roszczenia. A ten nie żałuje sobie
w tym względzie. Oj, nie żaluje. A i dziwić się nie można, jako że kłamać to
dla złodzieja jeszcze mniej niż splunąć.
....Tyle tytułem przygotowania tych PT Uczestników którzy zdecydują się na
zapoznanie z oryginalnym wywiadem. Z którego wynika dość jasno, że teraz
Episkopatowi marzy się taki podatek kościelny który nie spowodowałby jednakże
odcięcia od aktualnie rozbudowanego “Rurociągu Przyjaźni”: od budżetow szczebla
przeróżnego - do katabasowej kieszeni. Bo owszem, np. Niemcy mają taki podatek
ale na tym w zasadzie się kończy. Ponadto wiadomo dokładnie na ile opodatkowują
się obywatele deklarujący się jako katolicy, ilu ich jest, i z jakiej kwoty(!)
kk musi się rozliczać. Zatem podatek w tej formie jest... jakiś taki... nie
bardzo... dla przyzwyczajonego do absolutnej finansowej swobody polskiego kk.
Za to bardzo jest... jakby...kłopotliwy, no i przez to wstrętny trochę też. A
już zwłaszcza to rozliczanie się, no i ta jawność..., w ogóle – że pozwolę
sobie, na Rydzyka.
....Drob puścił zatem balonik podatku kościelnego w wysokości 0.8 proc. od
podatku (łącznego – przyp.K.P.). Z jednej strony nie jest to duża kwota,
podczas gdy z drugiej – właśnie dlatego - nietrudna do rozliczenia, jako że
pieniądze te miałyby być przeznaczane na utrzymanie budynków, restauracje
zabytków, ogrzewania itp. historie gospodarcze. Co oznacza też, że katabasy
mogłyby w końcu zacząć rozliczać się z jakiejś kasy przed parafianinem i
obywatelem. No i, siłą rzeczy, musiałoby w końcu ustać czepianie się kk w tym
względzie. A, że byłaby to jedynie niewielka cześć kwoty wymagającej
rozliczania się – no nie bądźmy tacy drobiazgowi.
....Wszystkich czytających niniejsze kropielnicowych zapewniam, że nie mam nic
przeciwko zaproponowanemu przez KEP, w osobie Droba, podatkowi kościelnemu. Nie
mój koń nie mój wóz. Ba, parafianie mogą moim zdaniem dodatkowo opodatkować się
na 10 czy 25 procent, albo i więcej, od swych dochodów brutto. Także ich to
sprawa. Jeśli mam jakieś zastrzeżenia co do finansowania kk to dotyczą one
wyłącznie aktualnego(!!) systemu finansowania z kieszeni obywatela, choć bez
pytania się go o zgodę.
....Nawiasem mowiąc od dziesięciu lat gardłuję na rzecz wprowadzenia
niemieckiego systemu finansowania, a od lat sześciu przeciwko okradaniu
obywatela przez Kościół katolicki przy użyciu klerykalnego państwa. A, by było
jeszcze jaśniej, zasadniczym powodem poparcia dla rozwiązania niemieckiego
jest – ot tak i po prostu – uczciwość(!!) tego systemu; to nie jest okradanie
obywatela, to nie jest arogancja, to nie jest manipulanctwo.(***) Ponadto, to
dzięki trzymaniu religii tam gdzie jej miejsce Niemcy są tym – czym sa: potęgą
ekonomiczną, państwem prawa, harmonijnie zorganizowanym oraz zdyscyplinowanym
społeczeństwem. Jak kto chce to może pokusić się na odniesienie powyższego do
Polski.
....Kłamstwo księdza Droba polega na niemal całkowitym pominięciu udziału
państwa w utrzymywaniu kleru i kk. Kłamie ksiądz Drob bowiem, gdy twierdzi, że
kk egzystuje głównie dzięki tacy, albowiem polski Kościół katolicki jest przede
wszystkim na garnuszku państwa i podatnika (nie mylić z parafianinem).
Wiekszość kleru opłacana jest przez wyznaniowe państwo za świadczenie państwu
usług w charakterze katechetów, doradców, wykladowców uniwersyteckich i
seminaryjnych, kapelanów, i czego tam jeszcze. Kler zakonny, dodatkowo,
utrzymuje się choćby z tradycyjnego rozkręcania biznesu szpitalno-hospicyjnego –
także finansowanego przez państwo. Przy czym prawidłowość jest taka, że gdyby
nie było źrodła finansowania to znacznie skromniej wyglądałaby skłonność do
świadczenia wymienionych usług. Co oznacza też, że nie mamy tu do czynienia z
postawami altruistycznymi lecz czysto biznesowymi. A płaci państwo.
....Ponadto podatnik opłaca utrzymanie szeregu uniwersytetów (kadra, koszty
administracyjne, itp.) i seminariów, oraz ma udział w finansowaniu studiów
pobierającej tam nauki młodzieży. Przy czym nie wypada zapomnieć o udziale
podatnika w finansowaniu ubezpieczeń, emerytur kleru, oraz innych świadczeń.
....Całkiem niedawno kler zaciekle opędzał się od sugestii wprowadzenia podatku
kościelnego, gdyż doskonale zdawał sobie sprawe, że oznacza to klarowanie się
mętnej wody finansowania go. Mętnej wody w której polski kler katolicki
najlepiej się czuje. Jasność i przejrzystość finansów to bardzo niebezpieczna
idea. Teraz jednak, raptem, gdy już załatwił sobie zakamuflowane finansowanie
przez podatnika, spodobało mu się także rozwiązanie włoskie. Przy czym polskie
katabasy wolą oczywiście nie dostrzegać tego oto drobiazgu, że dostając te 0,8
procenta włoski kk nie doi jednocześnie państwa włoskiego – na wszystkich
możliwych szczeblach i na wszystkie możliwe sposoby. W oparciu o swój
konkordat - tak jak to robi katolicki Kościół polski. W odróżnieniu od
włoskiego, zawsze nienasycony polski kler nie może się oprzeć pokusie wyrywania
kasy skąd tylko i jak tylko się da. O całą resztę mniejsza. Bo gdy dochodzi do
wyboru pomiędzy źrodłami udoju to polski Kościół katolicki tradycyjnie niejako
wolałby.. i tu... i tu. Skromnie.
cdn.