tomek9991
06.08.03, 14:35
Niebo to miejsce, w którym policjantami są Brytyjczycy, kucharzami -
Francuzi, mechanikami - Niemcy, kochankami - Włosi, a nad organizacją
wszystkiego czuwają Szwajcarzy. Piekło to miejsce, w którym policjantami są
Niemcy, kucharzami - Brytyjczycy, mechanikami - Francuzi, kochankami -
Szwajcarzy, a organizacją wszystkiego zajmują się Włosi. Ta anegdota
najlepiej oddaje narodowe stereotypy i uprzedzenia.
www.wprost.pl/ar/?O=47483
Z artykułu we "Wprost" polecam kilka fragmentów :
większość schematów dotyczących myślenia o innych narodach nie zmieniła się
przez ostatnie 150 lat. Podobnie jest na przykład w Niemczech, gdzie panujące
obecnie stereotypy niewiele różnią się od tych sprzed dwustu lat, gdy Otto
von Bismarck zjednoczył Niemcy pod pruskim panowaniem. Zdaniem prof. Huberta
Orłowskiego, germanisty z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,
animozje polsko-niemieckie zawsze będzie łatwo ożywić, bo antypolski
stereotyp jest częścią tożsamości Niemców. To w XIX wieku, kiedy w skład
narodu niemieckiego wchodziły klasy niższe, powtarzano im: "Nie jesteśmy
chciwi jak Żydzi, niezaradni i brudni jak Polacy". Do dziś mówi się o
polnische Wirtschaft (polskiej gospodarce) jako synonimie zacofania,
bałaganu, nieefektywności.
Dla Niemców negatywnym punktem odniesienia są przede wszystkim Polacy. Z
badań przeprowadzonych na zlecenie tygodnika "Der Spiegel" wynika, że co
trzeci młody Niemiec uważa się za lepszego pod każdym względem od Polaka. Z
kolei Niemców najbardziej nie lubią Holendrzy (ponad połowa deklaruje niechęć
do tej nacji).
Odwrócenie negatywnego stereotypu jest możliwe, szczególnie wtedy, gdy
pogardzany naród odnosi gospodarcze sukcesy. Dowodzi tego wzrost szacunku
dawnych wrogów dla Niemiec i Japonii w latach 60., kiedy oba kraje weszły w
fazę ekonomicznej prosperity. Trzeba się więc dorobić, a potem umieć sprzedać
to światu. Zamożność wystarczy, żeby zdobyć szacunek, ale nie sympatię.