Gość: marek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
24.08.03, 16:04
Wczoraj (sobota) miał miejsce żenujący
spektal pt. festiwal w Sopocie - dzień drugi.
Na początku na scenie pojawiła się leciwa kobieta
pt "Kaya", która w towarzystwie góralcyków (but why???)
próbowała rozgrzazć warszawkową publikę.
Kobiecina ta cały czas piła do tego , że
jest stara cyt. "to 40-ty festiwal, ale nie
mój - bo mój 5-ty", "już niewiele brakuje
mi do 40-tki" itp.
Najlepszy był tekst pod adresem publiki
"jesteście wielcy" - dlczego ? - bo
oglądacie toto (coż za skoromność).
Czyli ci którym sie nie podoba "Kaya"
są widać wg "Kaya" "mali".
Finał to już show w sosie a la gay.
Sprawdzony przez TVP za ciężkie pieniadze
(jakie? - słodka tajemnica TVP)
płatników abonamentu
artysta pt. "Ricki" dał żenujący popis.
Ten podstarzały, rozczochrany homo
bynajmniej nie ma głosu do śpiewania
na żywo. Na szczęście mozna było zmienic kanał.
Na nieszczęście płacimy za to
wszyscy (w abonamencie), także za żenadę
prowadzących ten prazdnik.