sz0k
28.05.08, 19:41
I sprawie "płonących stosów" w izraelskiej miejscowości Or Yehuda.
Dana33 - czołowa syjonistka forów GWna - przez 2 długaśne wątki dotyczące w/w
sprawy (a może i więcej, bo nie śledziłem uważnie wszystkich dyskusji
pobocznych z innych wątków):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=79818200
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=79892397&a=79892397
nie była wstanie jasno, klarownie i stanowczo potępić haniebnego zachowania
ortodoksyjnych świrów, tylko wszelkimi możliwymi sposobami kluczyła,
biadoliła, odbiegała od tematu, dąsała się, oburzała, byle tylko nie
wykrztusić z siebie słów wyraźnej krytyki.
Aby tylko bronić "swoich" zarzucała oponentom "oskarżanie całego Izraela",
oburzała się o "płonące stosy" i porównywanie do praktyk hitlerowskich oraz
bredziła coś o "misjonarzach prowokatorach", rzekomo "wciskających siłą" Żydom
Biblię.
Przyjrzyjmy się więc jeszcze raz na spokojnie jak wygląda cała sprawa. Za
dzisiejszą "Rzepą":
www.rp.pl/artykul/140231.html
dowiadujemy się m.in. że:
1. "Do incydentu doszło w miejscowości Or Yehuda, a prowodyrem był zastępca
mera miasteczka Uzi Aharon. Przejechał on samochodem z głośnikiem na dachu po
okolicy zamieszkanej przez imigrantów z Etiopii. Nakazał im oddać wszystkie
egzemplarze nieuznawanego przez Żydów Nowego Testamentu."
oraz że
"Incydent z Or Yehudy wpisuje się w większą kampanię prześladowań Żydów
mesjanistycznych. To niewielka grupa osób pochodzenia żydowskiego, które
uznają Jezusa Chrystusa za Mesjasza. W Izraelu, gdzie żyje ich kilka tysięcy,
są często atakowani przez sąsiadów. Ich domy i świątynie są podpalane, a oni
sami padają ofiarami napaści."
Czyli sprawa dotyczy prześladowanych od dawna imigrantów z Etiopii uznających
Jezusa Chrystusa za Mesjasza, a nie jakichś biednych, indoktrynowanych siłą
przez misjonarzy Żydów, którym przemocą wciśnięto Nowy Testament.
2. "Działanie ortodoksyjnych Żydów (Aharon należy do religijnej partii Szas)
spotkało się z ostrym potępieniem. Głos zabrała nawet nowojorska Liga
przeciwko Zniesławieniu zajmująca się zwalczaniem antysemityzmu. „Potępiamy
ten ohydny czyn. To pogwałcenie wszystkich żydowskich wartości. Żydzi nie mogą
zapominać, że kiedyś to Talmud i Tora były palone na stosach” – napisano.
Podobne stanowisko zajęła czołowa izraelska gazeta „Haarec”, która w
komentarzu redakcyjnym również porównała działania ortodoksów z Or Yehuda do
narodowych socjalistów. „Gdyby to nie chrześcijańskie, ale żydowskie księgi
zapłonęły na stosie w jakimś europejskim kraju, przywódcy Izraela ostro
potępiliby taki akt jako antysemicki” – czytamy."
Widzimy wyraźnie, że są Żydzi (i to liczni), którzy nie boją się otwarcie i
stanowczo potępić tego haniebnego zachowania, a do tego sami mówią o "stosach"
i porównują akt do wyczynów "narodowych socjalistów".
Możemy mieć tylko nadzieję, że i tutejsi obłąkani syjoniści i szajbnięci
filosemici pójdą kiedyś po rozum do głowy i opamiętają się.