Dodaj do ulubionych

Bóg nie istnieje...

IP: 62.233.195.* 15.10.03, 09:44
"Ci, którzy nie wierzą w Boga - uwierzą we wszystko". (Gilbert Chesterton.
Taki jest człowiek, że musi w coś lub kogoś wierzyć. Ateizm też jest religią -
tylko bez Boga.
Dodajmy: Bóg nie istnieje - Bóg jest. "Ja jestem, który jestem".
Obserwuj wątek
    • xiazeluka Ten cytat jest oryginalniejszy: 15.10.03, 09:48
      "Ja jestem Ubik. Zanim świat był, jam jest. Stworzyłem słońca. Stworzyłem
      światy. Stworzyłem inne istoty żywe i miejsca przez nie zamieszkiwane,
      umieszczam je to tu to tam. Idą gdzie im każę, robią, co im polecę. Jestem
      słowem i nigdy nie bywa wypowiedziane moje imię - imię, którego nikt nie zna.
      Nazywają mnie Ubik, ale nie jest to moje imię. Ja jestem. Ja zawsze będę."
      • Gość: Palnick Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: IP: *.stenaline.com 16.10.03, 00:15
        Każdy myślący człowiek jest ateistą. (Ernest Hemingway)
        • xiazeluka Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: 16.10.03, 10:32
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Każdy myślący człowiek jest ateistą. (Ernest Hemingway)

          Nie masz już kogo cytować, tylko jakiegoś pijanego lewackiego samobójcę?
          • Gość: Palnick Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: IP: *.stenaline.com 16.10.03, 10:45
            xiazeluka napisał:

            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
            >
            > > Każdy myślący człowiek jest ateistą. (Ernest Hemingway)
            >
            > Nie masz już kogo cytować, tylko jakiegoś pijanego lewackiego samobójcę?
            ---------------
            Nie widzę problemu z cytowaniem mądrych uwag kogokolwiek. Wszak liczy się treść
            a nie pochodzenie wypowiedzi.
            • xiazeluka Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: 16.10.03, 12:08
              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > Nie widzę problemu z cytowaniem mądrych uwag kogokolwiek. Wszak liczy się
              treść a nie pochodzenie wypowiedzi.

              Masz rację, ale wątpię, by wypowiedź Hemingłeja była mądra tylko dlatego, że
              akurat on ją wyartykułował.
              • Gość: Palnick Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: IP: *.stenaline.com 17.10.03, 03:54
                Czy ty rozumiesz to co czytasz?
                • xiazeluka Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: 17.10.03, 08:50
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                  > Czy ty rozumiesz to co czytasz?

                  Tak. A Ty?
        • Gość: Confiteor Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: IP: 62.233.195.* 17.10.03, 10:55
          Tak głęboko myślący, że aż samobójczy!
          • Gość: Palnick Re: Ten cytat jest oryginalniejszy: IP: *.stenaline.com 17.10.03, 11:02
            Gość portalu: Confiteor napisał(a):

            > Tak głęboko myślący, że aż samobójczy!
            --------------
            Jak sie tak głęboko zastanowić nad tym co sie wokół dzieje... wink
    • Gość: Palnick Re: Bóg nie istnieje... IP: *.stenaline.com 15.10.03, 09:59
      Gość portalu: Cytat napisał(a):

      > "Ci, którzy nie wierzą w Boga - uwierzą we wszystko". (Gilbert Chesterton).
      ------------
      P.To zdanie tego pana, tyle ze bez sensu. Prostackie uproszczenie rzekłbym. We
      wszystko wierzą durnie.
      ------------
      > Taki jest człowiek, że musi w coś lub kogoś wierzyć. Ateizm też jest religią -
      > tylko bez Boga.
      ------------
      P.Ateizm nie jest religią. Zastanów się co piszesz.
      ------------
      > Dodajmy: Bóg nie istnieje - Bóg jest. "Ja jestem, który jestem".
      -----------
      P. Zabawne. Wyjaśnij jak może być (istnieć?) coś co nie istnieje. Poza tym ja
      też jestem, który jestem.
      ==========
      Następnym razem zastanów się co piszesz, po co i czy ma to jakiś sens. Chyba,
      że to kolejne zaklęcia.
      pozdr.
      P.
      • Gość: XXL Re: Bóg nie istnieje... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 10:09
        Gość portalu: Palnick napisał(a):

        > P.Ateizm nie jest religią. Zastanów się co piszesz.

        Hmmmm, to powiedz w co wierzą ateiści.

        Tylko nie pisz, że oni nie wierzą tylko wiedzą.
        Bo powiem, że są nawiedzeni.....
        • rycho7 w co wierzą ateiści 15.10.03, 10:44
          Gość portalu: XXL napisał(a):

          > Gość portalu: Palnick napisał(a):
          >
          > > P.Ateizm nie jest religią. Zastanów się co piszesz.
          >
          > Hmmmm, to powiedz w co wierzą ateiści.
          >
          > Tylko nie pisz, że oni nie wierzą tylko wiedzą.
          > Bo powiem, że są nawiedzeni.....

          Ja jako ateista wierze w to, ze istnieje swiat realny. Ze on nie jest wytworem
          mysli mojego nieistniejacego mozgu i snem zbiorowym nieistniejacej ludzkosci.
          Ze to nie jest matrix.

          Ja jako ateista wierze w to, ze bedac realnym bytem jestem w stanie obserwowac
          to co istnieje poza mna i z tym wspoldzialac.

          Ja jako ateista wierze w to, ze obserwujac rzeczywistosc jestem w stanie
          sformuowac modele opisujace zasady funkcjonowania rzeczywistosci i ze te zasady
          umozliwiaja mi lepsze wspodzialanie z rzeczywistoscia. Modele pozwalaja mi
          odnosic wieksze korzysci.

          Modele nie oddaja w pelni istoty rzeczywistosci. Sa one jedynie pewnymi
          przyblizeniami rzeczywistosci. Modele mozna zmieniac i udoskonalac. Kryterium
          udoskonalania modeli jest mozliwosc osiagania z ich pomoca wiekszych korzysci.

          Jako czlonek gatunku homo sapiens mam mozliwosc korzystania z modeli tworzonych
          przez innych ludzi teraz i w przeszlosci. Odbywa sie to takze na zasadzie
          wzajemnej wymiany informacji - wiedzy.

          Jednym z modeli jest wiara religijna. To dosc stary model, mocno zuzyty i nie
          przynoszacy obecnie wiekszych korzysci ludzkosci jako calosci. Natomiast
          istnieje on bo przynosci on znaczne korzysci urzednikom tego modelu.
          • d_nutka Re: w co wierzą ateiści 15.10.03, 10:52
            rycho7 napisał:

            > Jednym z modeli jest wiara religijna. To dosc stary model, mocno zuzyty i nie
            > przynoszacy obecnie wiekszych korzysci ludzkosci jako calosci. Natomiast
            > istnieje on bo przynosci on znaczne korzysci urzednikom tego modelu.

            jak na ateistę przystało trzy razy w swoim wyznaniu ateistycznej wiary użyłeś
            słowa "wierzę".

            zacytowałam jedynie fragment twojej wypowiedzi wart ,moim zdaniem ,uwagi i
            komentarza
            czy przyszło ci do głowy, że twój model postrzegania "rzeczywistości
            ateistycznej" też jest już przestarzały?
            d_
            • rycho7 Dzial klecho-reklamy jest juz malo kreatywny 15.10.03, 11:02
              d_nutka napisała:

              > jak na ateistę przystało trzy razy w swoim wyznaniu ateistycznej wiary użyłeś
              > słowa "wierzę".

              Odpowiadalem na tak zadane pytanie. Jak dzwoni budzik to nie moge go przegonic
              ze swego snu. Wierze wiec, ze rzeczywistosc istnieje niezaleznie od mojego
              istnienia. Co w tym dziwnego? Nie wolno mi w to wierzyc?

              > czy przyszło ci do głowy, że twój model postrzegania "rzeczywistości
              > ateistycznej" też jest już przestarzały?

              W celu przekonywania mnie i innych o tym co piszesz powyzej powolano zakon
              jezuitow (kontreformatorow). Masz jakies lepsze argumenty? Dzial klecho-reklamy
              jest juz malo kreatywny.
              • Gość: XXL Dzial ateistyczny jest juz nieco przestarzały. IP: *.echostar.pl 15.10.03, 11:29
                Noooo, już d_nutka napisała to co ja chciałem smile))

                rycho7 napisał:

                > Odpowiadalem na tak zadane pytanie.Jak dzwoni budzik to nie moge go przegonic
                > ze swego snu. Wierze wiec, ze rzeczywistosc istnieje niezaleznie od mojego
                > istnienia. Co w tym dziwnego? Nie wolno mi w to wierzyc?

                No oczywiście, że ci wolno !!!!!!
                Tylko czym różni się twoja wiara od innej ???
                Ja, ty, on, oni wierzą.
                My wierzymy.
                Tylko założenia tej wiary są różne.
                Ani lepsze ani gorsze.
                I nie do udowodnienia........
                (no chyba, że ty uważasz swoje za jedynie słuszne smile )




                • rycho7 Dla klechow jest skuteczniejsza religia 15.10.03, 11:46
                  Gość portalu: XXL napisał(a):

                  > Tylko czym różni się twoja wiara od innej ???

                  Tym, ze religijni wierza w religie i byc moze w rzeczywistosc, a ja wierze w
                  rzeczywistosc a nie wierze w religie. Badz laskaw nie nazywac rzeczywistosci
                  ateizmem bo to zbyt nobilitujace dla ateizmu.

                  > Tylko założenia tej wiary są różne.

                  Nawet bardzo rozne. Moja nie jest religijna.

                  > Ani lepsze ani gorsze.

                  Dla urzednikow pana B. zalozenia ateizmu sa zdecydowanie zle. Nie przynosza im
                  dochodu. A ja o tym doskonale wiem.

                  > I nie do udowodnienia........

                  Mniej na tacy jest niezmernie latwe do udowodnienia. Liczyc potrafia juz
                  przedszkolaki. Szympansa tez mozna nauczyc.

                  > (no chyba, że ty uważasz swoje za jedynie słuszne smile )

                  A chyba wlasnie do tego sprowadza sie ten spor. Zastepczo ktos pytal sie o
                  istnienie boga. Ja jak widzisz istnienia boga nie neguje. Nie wchodze w jalowe
                  spory. Napisalem o modelach, o ich uzytecznosci i ich rozwijaniu. Sluszne jest
                  skuteczniejsze. Nic na to nie poradzisz.

                  Dla klechow jest skuteczniejsza religia. To chyba oczywiste.
                  • Gość: XXL Re: Dla klechow jest skuteczniejsza religia IP: *.echostar.pl 15.10.03, 13:57
                  • Gość: XXL Re: Dla klechow jest skuteczniejsza religia IP: *.echostar.pl 15.10.03, 14:02
                    rycho7 napisał:

                    > Tym, ze religijni wierza w religie i byc moze w rzeczywistosc, a ja wierze w
                    > rzeczywistosc a nie wierze w religie.

                    Religijni wierzą w rzezcywistość teistyczną, ty wierzysz w
                    rzeczywistość ateistyczną. I tyle się różnicie.
                    I ta twoja wiara jest tylko wiarą, tak religii bliską.

                    > Dla urzednikow pana B.zalozenia ateizmu sa zdecydowanie zle. Nie przynosza im
                    > dochodu. A ja o tym doskonale wiem.
                    > Mniej na tacy jest niezmernie latwe do udowodnienia. Liczyc potrafia juz
                    > przedszkolaki. Szympansa tez mozna nauczyc.

                    Oho i tu zszedłeś do poziomu b. niskiego
                    Co mi go zarzucałeś.
                    A feeee
                    • rycho7 Religia to niechec widzenia rzeczy takimi jakie sa 16.10.03, 07:59
                      Gość portalu: XXL napisał(a):

                      > rycho7 napisał:
                      >
                      > > Dla urzednikow pana B.zalozenia ateizmu sa zdecydowanie zle. Nie przynosza
                      > im
                      > > dochodu. A ja o tym doskonale wiem.
                      > > Mniej na tacy jest niezmernie latwe do udowodnienia. Liczyc potrafia juz
                      > > przedszkolaki. Szympansa tez mozna nauczyc.
                      >
                      > Oho i tu zszedłeś do poziomu b. niskiego
                      > Co mi go zarzucałeś.
                      > A feeee

                      Mylisz sie doszedlem do istoty sprawy. Religia polega wlasnie na niecheci
                      widzenia rzeczy takimi jakie sa.
              • Gość: XXL I jeszcze coś........... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 11:33
                > Odpowiadalem na tak zadane pytanie.Jak dzwoni budzik to nie moge go przegonic
                > ze swego snu.

                Jak go nie słyszysz i śpisz dalej
                to on dla ciebie istnieje czy nie ???

                • rycho7 rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode mnie 15.10.03, 11:50
                  Gość portalu: XXL napisał(a):

                  > > Odpowiadalem na tak zadane pytanie.Jak dzwoni budzik to nie moge go przego
                  > nic
                  > > ze swego snu.
                  >
                  > Jak go nie słyszysz i śpisz dalej
                  > to on dla ciebie istnieje czy nie ???

                  Czepiasz sie ponizej prymitywnosci. Wyjasniam, ze wierze, ze rzeczywistosc
                  istnieje niezaleznie ode mnie. Ja jestem jedynie elementem rzeczywistosci.

                  Do czepiania sie religianckiego jest jeszcze tabun nudnosci. To sluzy
                  zmienianiu niewygodniego tematu dyskusji.
                  • Gość: XXL Re: rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode mnie IP: *.echostar.pl 15.10.03, 13:02
                    rycho7 napisał:

                    > Czepiasz sie ponizej prymitywnosci.

                    Bo ten przykład z budzikiem był taki......
                    smile)

                    > Wyjasniam, ze wierze, ze rzeczywistosc
                    > istnieje niezaleznie ode mnie. Ja jestem jedynie elementem rzeczywistosci.

                    Problem w tym, że tą rzeczywistość różni różnie postrzegają.
                    I nie ma jednej obiektywnej rzeczywistości.
                    Jest ich tyle ile ludzi...........
                    • Gość: Palnick Re: rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode mnie IP: *.stenaline.com 15.10.03, 13:04
                      Gość portalu: XXL napisał(a):

                      > rycho7 napisał:

                      > > Wyjasniam, ze wierze, ze rzeczywistosc
                      > > istnieje niezaleznie ode mnie. Ja jestem jedynie elementem rzeczywistosci.
                      >
                      > Problem w tym, że tą rzeczywistość różni różnie postrzegają.
                      > I nie ma jednej obiektywnej rzeczywistości.
                      > Jest ich tyle ile ludzi...........
                      -----------------
                      Drogi XXL, identycznie jest z bogiem. Ale to nie jest problem.
                      • Gość: XXL Re: rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode mnie IP: *.echostar.pl 15.10.03, 13:14
                        Gość portalu: Palnick napisał(a):

                        > Drogi XXL, identycznie jest z bogiem. Ale to nie jest problem.

                        Dokładnie.
                        To chciałem napisać, że i teiści i ateiści
                        nie różnią się zbyt wiele.
                        Każdy z nich wierzy w inną religię.
                        Jedynie słuszną.
                        Byle się tylko nie zwalczali tak ordynarnie.
                        • Gość: Rudeboy Chory na brak kataru IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.10.03, 14:28
                          > To chciałem napisać, że i teiści i ateiści
                          > nie różnią się zbyt wiele.
                          > Każdy z nich wierzy w inną religię.

                          To jest bardzo bałamutne i nieprawdziwe stwierdzenie - takie rzeczy wymyslają chyba księża na spotkaniach młodzieży oazowej... W każdym razie dokładnie to samo słyszałem już w róznych wariantach kilkanaście razy, ale to konstatacje na poziomie nawiedzonej licealistki.
                          Nazywanie ateizmu "wiarą" to manipulacja i nadużycie. Przynajmniej, gdy "wiarę" zrozumiemy jako "religię" a nie "wartości, ktore uważam za pozytywne" (gdy mówimy na przykład "wierzę, że uda ci się osiągnąc cel"). Więc "wiara" w sensie religii, jest rzeczą wtórną wobec poznania. Najpier człowiek poznawał otaczający go świat, dotykał, smakował, wyczuwał. To czego nie udało mu sie objąć żadnym ze zmysłów, to czego nie zrozumiał - wytłumaczył w sposób pozaracjonalny. I to jest wiara. To jest religia. Ale zmysły - poznanie - nie są wiarą. Ateizm nie jest wiara, tylko nie dopuszczeniem do siebie takiego wytłumaczenia świata, w którym miejsce poznania zajmują czynniki pozaracjonalne.
                          Takie - jak prezentuje XXL - ustawienie religii i ateizmu na jednym poziomie, to twierdzenie że ateizm jest zaprzeczeniem poznania. A tak nie jest. Bo inaczje mówiąc: weźmy dwie osoby - jedna ma katar, druga nie ma kataru. Teraz XXL mówi: obydwie osoby są chore. Jedna jest chora na katar, druga na brak kataru...
                    • rycho7 Re: rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode mnie 15.10.03, 13:14
                      Gość portalu: XXL napisał(a):

                      > rycho7 napisał:
                      >
                      > > Czepiasz sie ponizej prymitywnosci.
                      >
                      > Bo ten przykład z budzikiem był taki......

                      Dyskusja jest, ze tak powiem na elementarnym poziomie. Niektorzy staraja sie
                      wykazac, ze nie przeczytali lektur obowiazkowych. Ten kto pytal o budzik tez.

                      > Problem w tym, że tą rzeczywistość różni różnie postrzegają.
                      > I nie ma jednej obiektywnej rzeczywistości.
                      > Jest ich tyle ile ludzi...........

                      Ortodoksyjni Zydzi twierdza, ze nie istnialy dinozaury bo swiat powstal mniej
                      niz 6000 lat temu. Twoja ludziowa rzeczywistosc nie mogla powstac wczesniej niz
                      powstal gatunek ludzki. Moja obiektywna rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode
                      mnie, gatunku ludzkiego, dinozaurow, jamochlonow, glonow, bakterii, materii
                      ozywionej. Istnieje takze niezaleznie od wszelkich stanow materii nieozywionej.
                      Mozesz sobie nazwac moja rzeczywistosc bogiem. Ja ja nazywam po prostu
                      rzeczywistoscia. Dla wielu to niemozliwe do pojecia. Coz, dzdzownice tez maja
                      inteligencje.
                      • Gość: XXL Jaka rzeczywistość..... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 13:50
                        rycho7 napisał:

                        > Moja obiektywna rzeczywistosc istnieje niezaleznie ode
                        > mnie, gatunku ludzkiego, dinozaurow,jamochlonow, glonow, bakterii, materii
                        > ozywionej.Istnieje takze niezaleznie od wszelkich stanow materii nieozywionej.

                        Istnieje, istnieje ale nam bakteriom i jamochłonom trudno pewne
                        rzeczy pojąć. A to, że tak na prawdę niewiele wiemy.
                        Już w 19 wieku uważano, że prawie wszystko już zostało odkryte.
                        Żyjemy tylko w "swojej" małej rzeczywistości.........

                        > Mozesz sobie nazwac moja rzeczywistosc bogiem. Ja ja nazywam po prostu
                        > rzeczywistoscia. Dla wielu to niemozliwe do pojecia. Coz, dzdzownice tez maja
                        > inteligencje.

                        Widzisz, bo ty się uważasz za Boga, a jesteś dżdżownicą lub raczej
                        jamochłonem we wszechświecie.
                        Pokory trochę......
                        • rycho7 rzeczywista 15.10.03, 14:01
                          Gość portalu: XXL napisał(a):

                          > Istnieje, istnieje ale nam bakteriom i jamochłonom trudno pewne
                          > rzeczy pojąć.

                          Nie martwcie sie. Jak przejdziecie odpowiednia ewolucje (wystarczy nawet
                          intelektualna) to pojmiecie. Nalezy sie jednak starac.

                          > A to, że tak na prawdę niewiele wiemy.

                          Doskonalac modele poprawiamy ich skutecznosc. Modele nie sa i nie beda
                          rzeczywistoscia. Moze to trodne do odroznienia ale niezbedne.

                          > Już w 19 wieku uważano, że prawie wszystko już zostało odkryte.

                          Gdy mowimy o modelach to tego w ogole nie musimy zakladac. Asymptota dazaca w
                          nieskonczonosci.

                          > Żyjemy tylko w "swojej" małej rzeczywistości.........

                          Klamstwo. Zyjemy w calej rzeczywistosci niezaleznie od tego w jakim zakresie
                          jest ona dla nas obserwowalna.

                          > Widzisz, bo ty się uważasz za Boga, a jesteś dżdżownicą lub raczej
                          > jamochłonem we wszechświecie.

                          To Ty twierdzisz, ze uwazam sie za boga. Ja tak nawet nie mysle. Dla mnie
                          uwazanie sie za slowo to zaden zaszczyt.

                          > Pokory trochę......

                          Mam wiecej pokory wobec Wszechswiata i wiecznosci niz jakikolwiek czlowiek
                          religijny. Im brakuje wyobrazni aby miec taka pokore. Oni chca zyc wiecznie.
            • Gość: Palnick Re: w co wierzą chrześcijanie? IP: *.stenaline.com 15.10.03, 11:37

              1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje.
              1b. I rzekł: "Mam plan".

              * * *
              1. Gdy Wszechmogący wypowiadał te słowa, stało się coś dziwnego:
              2. Stwórca nie był już sam. Obok stał drugi Stwórca, całkiem do niego podobny,
              ale dużo, dużo młodszy, o lnianych włosach i blond brodzie nie wysmarowanej
              żółtkami jaj.
              3. Nad nimi fruwał trzeci Stwórca podobny do nich jak dwie krople wody, czyli
              tak, jak podobny jest gołąb do Boga, który stworzył człowieka na swe
              podobieństwo; ten trzeci Bóg miał postać i wielkość gołębicy, czyli damskiego
              gołębia, był biały, unosił się na białych skrzydłach a to co wydalał też było
              białe.
              4. Bóg widział to i był zadowolony.
              5. Było dokładnie tak, jak sobie zaplanował.
              6. Od tej chwili nie był już po prostu Bogiem, stał się: Bogiem Ojcem, choć od
              zarania dziejów zawsze był Bogiem Ojcem,
              7. Ale był tez Synem Bożym, który zaistniał w tym momencie i który od tej
              chwili istniał od początku wieczności.
              8. A obaj byli jednocześnie Duchem Świętym, a Duch Święty był zarazem każdym z
              nich z osobna i nimi trzema razem,
              9. Można ich było ustawiać trojkami na wszystkie możliwe sposoby, jednego na
              drugim, jednego w drugim, na waleta, w trójkąt, w gwiazdę, lub jak ruskie
              lalki.
              10. Suma zawsze dawała trzy i zarazem jeden.
              11. I od chwili, kiedy postanowili być, istnieli od początku wieczności.
              12. Ale na moment przed tą chwila ich wieczność jeszcze się nie zaczęła.
              13. Nazywa się to dogmatem Trójcy Świętej. Nikt nie może pojąć tego dogmatu.
              14. Chyba ze się jest Bogiem
              15. Lub zalanym w pestkę.
              • Gość: XXL Lepiej napisz w co wierzą ateiści.... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 11:44
                Podejrzewam, że znasz się na tym zdecydowanie lepiej
                niż na wierze chrześcijańskiej.......
                • Gość: Palnick Przeczytaj post ponizej, potem wyjaśnij ten dogmat IP: *.stenaline.com 15.10.03, 11:45
                • Gość: ¥ Re: Lepiej napisz w co wierzą ateiści.... IP: *.radom.net / 213.199.199.* 15.10.03, 13:58
                  Rycho7, na ten przyklad, napisal ze:

                  ... religijni wierza w religie i byc moze w rzeczywistosc, a JA WIERZE w
                  rzeczywistosc a nie wierze w religie..
        • Gość: Palnick Re: Bóg nie istnieje... IP: *.stenaline.com 15.10.03, 11:19
          Gość portalu: XXL napisał(a):

          > Gość portalu: Palnick napisał(a):
          >
          > > P.Ateizm nie jest religią. Zastanów się co piszesz.
          >
          > Hmmmm, to powiedz w co wierzą ateiści.
          >
          > Tylko nie pisz, że oni nie wierzą tylko wiedzą.
          > Bo powiem, że są nawiedzeni.....
          -------------
          Drogi XXL [co ma uciebie taki rozmiar? wink], nie wiem dlaczego tak
          powierzchownie korzystasz z ludzkiej zdolnosci do myślenia i sądzisz, że jeżeli
          ateista nie wierzy w boga to znaczy, że nie wierzy w nic innego. To błąd.
          Ateista wierzy np. kładąc się do łóżka wieczorem, że następnego ranka obudzi
          sie do kolejnego dnia życia.
          Ateistom nie jest obca wiara jako kategoria ludzkiego funkcjonowania w realnym
          życiu.
          A ponieważ chodzi o realne zycie, ateizm nie jest religią.
        • redek Re: Bóg nie istnieje... 15.10.03, 11:27
          Gość portalu: XXL napisał(a):

          > to powiedz w co wierzą ateiści.

          Wiara potrzeba jest tylko slabym umyslom. Ateisci weryfikuja swoja wiedze na
          podstawie rozwoju nauki i w nic wierzyc nie musza, w przeciwniestwie do
          religiantow ktorych mozg zatrzymal sie na poziomie ok 2000 lat temu.

          REDEK
          • d_nutka Re: Bóg nie istnieje... 15.10.03, 11:31
            redek napisał:

            > Gość portalu: XXL napisał(a):
            >
            > > to powiedz w co wierzą ateiści.
            >
            > Wiara potrzeba jest tylko slabym umyslom. Ateisci weryfikuja swoja wiedze na
            > podstawie rozwoju nauki i w nic wierzyc nie musza, w przeciwniestwie do
            > religiantow ktorych mozg zatrzymal sie na poziomie ok 2000 lat temu.
            >
            > REDEK

            redku
            za 2000 lat tobie grozi dokładnie to samo
            twój mózg zatrzyma się w swojej realności po statystycznym okresie 70 lat
            d_
          • Gość: XXL Re: Bóg nie istnieje... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 11:40
            redek napisał:

            > Wiara potrzeba jest tylko slabym umyslom. Ateisci weryfikuja swoja wiedze na
            > podstawie rozwoju nauki i w nic wierzyc nie musza, w przeciwniestwie do
            > religiantow ktorych mozg zatrzymal sie na poziomie ok 2000 lat temu.

            Wierzysz w to co piszesz ????
            Wierzysz, że ta nauka jest jedynie słuszna i obiektywna ??

            A więc jednak wierzysz .......

            Uważaj bo twój mózg się już zatrzymał.
            smile)))
            • redek Re: Bóg nie istnieje... 15.10.03, 12:46
              Gość portalu: XXL napisał(a):

              > Wierzysz, że ta nauka jest jedynie słuszna i obiektywna ??
              >
              > A więc jednak wierzysz .......

              Nauka (w przeciwienstwie od religii) ciagle sie rozwija i obraz swiata dla
              ateisty sie ZMIENIA, zas dla religianta pozostaje wciaz ten sam jak za czasow
              zydowskich plemion na Bliskm Wschodzie. Ateisci nie musza wierzyc, ich poglady
              sa oparte nie na slepej, BEZROZUMNEJ wierze, ale na logicznym wyciaganiu
              wnioskow z istniejacych faktow.

              REDEK
              • Gość: XXL Re: Bóg nie istnieje... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 12:58
                redek napisał:

                > Ateisci nie musza wierzyc, ich poglady
                > sa oparte nie na slepej, BEZROZUMNEJ wierze, ale na logicznym wyciaganiu
                > wnioskow z istniejacych faktow.

                To znaczy ateiści opierają się na ślepej BEZROZUMNEJ wierze,
                w swoją nieomylność podczas wyciągania wniosków.
                Miniona historia już wielokrotnie starła w puch wiele z tych logicznych
                wniosków.............
                • redek Re: Bóg nie istnieje... 15.10.03, 19:44
                  Gość portalu: XXL napisał(a):
                  > To znaczy ateiści opierają się na ślepej BEZROZUMNEJ wierze,
                  > w swoją nieomylność podczas wyciągania wniosków.
                  > Miniona historia już wielokrotnie starła w puch wiele z tych logicznych
                  > wniosków.............

                  Glupis. Nauka udowdnila, ze swiat powstawal miliardy lat, a nie jak w/g
                  zydowskich legend przez 6 dni. Tym sie rozni nauka od bezrozumnej wiary. Pomysl
                  o tym, a moze duch swiety Cie oswieci.

                  REDEK
                  • Gość: ¥ Re: Bóg nie istnieje... IP: *.radom.net 16.10.03, 12:00
                    redek napisał:

                    > Glupis. Nauka udowdnila, ze swiat powstawal miliardy lat, ....

                    To chyba masz jeszcze jakies 19 wieczne informacje.
                  • Gość: XXL Re: Bóg nie istnieje... IP: *.echostar.pl / *.echostar.pl 17.10.03, 11:57
                    redek napisał:

                    > Glupis. Nauka udowdnila, ze swiat powstawal miliardy lat, a nie jak w/g
                    > zydowskich legend przez 6 dni.Tym sie rozni nauka od bezrozumnej wiary. Pomysl
                    > o tym, a moze duch swiety Cie oswieci.

                    Na płocie było napisane : dupa
                    Baba pogłaskała i jej zadra w rękę weszła.
                    Takiś ty "mondry"................
      • d_nutka Re: Bóg nie istnieje... 15.10.03, 10:10
        dzisiaj od rana zamiast wiary w boga potrzebuję wiary, że kawowa kofeina da mi
        porządnego "kopa", bo zapowiada się długi dzień jak codzień, a słoneczko skąpi
        swojej naturalnej energii. ki diabeł napędził dziś tyle chmur
        d_
        • Gość: dzialkowicz kopnieta danutka IP: 213.56.120.* 15.10.03, 10:14
          d_nutka napisała:

          > dzisiaj od rana zamiast wiary w boga potrzebuję wiary, że kawowa kofeina da mi
          >
          > porządnego "kopa", bo zapowiada się długi dzień jak codzień, a słoneczko
          skąpi
          > swojej naturalnej energii. ki diabeł napędził dziś tyle chmur
          > d_

          sa tacy co uwazaja ze zawsze piszesz po kopie i to nie denaturowym
          • d_nutka Re: kopnieta danutka 15.10.03, 10:29
            Gość portalu: dzialkowicz napisał(a):

            > sa tacy co uwazaja ze zawsze piszesz po kopie i to nie denaturowym

            działkowym panie, działkowym kopie
            łopatą w kamień
            d_
    • rycho7 co oznacza slowo, ktore nie istnieje? n/t 15.10.03, 10:14
      • d_nutka Re: co oznacza slowo, ktore nie istnieje? 15.10.03, 10:32
        a to dopiero odkrycie!
        EPOKOWE!
        napisane "słowo, które nie istnieje"

        miałeś pewnie Rychu na myśli znaczenie słowa
        a jak już przy znaczeniach słów jesteśmy, to jakie słowo istnieje o
        jednoznacznym znaczeniu?
        d_
        • rycho7 istnialy przed swym zaistnieniem. To bardzo proste 15.10.03, 10:55
          d_nutka napisała:

          > a to dopiero odkrycie!
          > EPOKOWE!
          > napisane "słowo, które nie istnieje"
          >
          > miałeś pewnie Rychu na myśli znaczenie słowa
          > a jak już przy znaczeniach słów jesteśmy, to jakie słowo istnieje o
          > jednoznacznym znaczeniu?

          Autorowi watku chodzi o to, ze slowo bog nie istnieje. Do niego zglaszaj
          pretensje o to jak sformulowal problem. Ja twierdze, ze slowo bog jak
          najbardziej istnieje. Przeciez wszyscy wiemy o co chodzi i uzywamy tego slowa.
          Oczywiscie ze slowem jest zwiazane jego znaczenie. Ale znaczenie nie oznacza
          wcale realnego istnienia odbicia pojecia i slowa. Czy istnieje przykladowo
          realnie zero? Nie jako symbol na papierze. Zera nie ma bo go nie moze byc. Z
          bogiem moze byc podobnie. Ale to nie oznacza, ze boga nie ma i zera nie ma.
          Istnieja jako pojecia. Bez pojec nie mogli bysmy sie porozumiewac jako ludzie.
          Istniejace slowo jablko nie jest tym samym co istniejace realne jablka.

          Na poczatku bylo slowo. Bylo ponoc informacja bez nosnika. Wiec nikt o nim nie
          wiedzial a ono samo nie moglo sie dostrzec i nie wiedzialo o swoim istnieniu.
          Bylo bo bylo. No i co z tego? Swa realnosc uzyskalo dopiero gdy powstala
          rzeczywistosc. Istnialo bez istnienia ale swe istnienie zyskalo dopiero z
          zaistnieniem. Gra slow. Wszystkich tych, ktore istnialy przed swym
          zaistnieniem. To bardzo proste.
          • d_nutka Re: istnialy przed swym zaistnieniem. To bardzo p 15.10.03, 11:12
            rycho7 napisał:


            > wiedzial a ono samo nie moglo sie dostrzec i nie wiedzialo o swoim istnieniu.
            > Bylo bo bylo. No i co z tego? Swa realnosc uzyskalo dopiero gdy powstala
            > rzeczywistosc. Istnialo bez istnienia ale swe istnienie zyskalo dopiero z
            > zaistnieniem. Gra slow. Wszystkich tych, ktore istnialy przed swym
            > zaistnieniem. To bardzo proste.

            czyli chcesz mi dowieść, że dopiero taki "przetwornik" rzeczywistości jakim
            jest człowiek(jego zmysły-przetworniki i mózg) mają dowieść, że jabłko nie
            istnieje bez "przetwornika"
            ciekawy dowód rzeczywistości
            d_
            • karlin Empiryzm kabaretowy? 15.10.03, 11:18
              d_nutka napisała:

              > czyli chcesz mi dowieść, że dopiero taki "przetwornik" rzeczywistości jakim
              > jest człowiek(jego zmysły-przetworniki i mózg) mają dowieść, że jabłko nie
              > istnieje bez "przetwornika"
              > ciekawy dowód rzeczywistości
              > d_
              • d_nutka Re: Empiryzm kabaretowy? 15.10.03, 11:21
                nie
                skrótowy jedynie, bo operujący tylko słowem
                d_
            • rycho7 Re: istnialy przed swym zaistnieniem. To bardzo p 15.10.03, 11:31
              d_nutka napisała:

              > czyli chcesz mi dowieść, że dopiero taki "przetwornik" rzeczywistości jakim
              > jest człowiek(jego zmysły-przetworniki i mózg) mają dowieść, że jabłko nie
              > istnieje bez "przetwornika"
              > ciekawy dowód rzeczywistości

              To Twoja interpretacja a nie moja. Moja napisalem powyzej. Ze swoja dyskutuj
              sama. Ja Twojej interpretacji nie zamierzam bronic.
          • karlin Nicość 15.10.03, 11:15
            istnieje dla Ciebie na tej samej zasadzie, na jakiej mocą swej wiary
            sankcjonujesz sobie istnienie rzeczywistości. W tej tautologii istnienie "zera"
            udowodnisz swoją śmiercią. O ile oczywiście Twoi bliscy i znajomi w Twoje
            nieistnienie uwierzą.

            To rzeczywiście mocno przestarzała metodologia.

            • rycho7 nie masz nic w cylindrze magika 15.10.03, 11:36
              karlin napisał:

              > W tej tautologii istnienie "zera"
              > udowodnisz swoją śmiercią. O ile oczywiście Twoi bliscy i znajomi w Twoje
              > nieistnienie uwierzą.
              >
              > To rzeczywiście mocno przestarzała metodologia.

              Wiesz, mnie nie bedzie przeszkadzalo gdy inni beda wierzyli, ze nie umarlem
              albo jestem wiecznie zywy albo istnieje poza rzeczywistoscia. Ale mnie to nie
              wskrzesi. Jak mnie wskrzesisz to udowodnisz nowsza metodologie. A teraz nie
              masz nic w cylindrze magika. Slowa, slowa, slowa.
              • d_nutka Re: nie masz nic w cylindrze magika 15.10.03, 11:47
                rycho7 napisał:

                > Wiesz, mnie nie bedzie przeszkadzalo gdy inni beda wierzyli, ze nie umarlem
                > albo jestem wiecznie zywy albo istnieje poza rzeczywistoscia. Ale mnie to nie
                > wskrzesi. Jak mnie wskrzesisz to udowodnisz nowsza metodologie. A teraz nie
                > masz nic w cylindrze magika. Slowa, slowa, slowa.

                a ja mam smile))
                królika właśnie!
                jak krzesiwem wskrzesisz ogień to upieczesz króliczka
                oczywiście teraz mamy cywilizacyjnie nowocześniejsze metody pieczenia
                króliczków smile
                d_
                • rycho7 Cylinder magika do pieczenia krolikow to niedobre 15.10.03, 11:52
                  d_nutka napisała:

                  > jak krzesiwem wskrzesisz ogień to upieczesz króliczka
                  > oczywiście teraz mamy cywilizacyjnie nowocześniejsze metody pieczenia
                  > króliczków smile

                  Cylinder magika do pieczenia krolikow to niedobre narzedzie.
                  • d_nutka Re: Cylinder magika do pieczenia krolikow to nied 15.10.03, 12:01
                    rycho7 napisał:

                    >
                    > Cylinder magika do pieczenia krolikow to niedobre narzedzie.

                    całkowicie się z tobą zgadzamsmile
                    ale skąd ja miałam wziąć tego królika w środku miasta?
                    d_
                  • Gość: XXL Trzeba sobie jakoś radzić.... IP: *.echostar.pl 15.10.03, 12:06
                    rycho7 napisał:
                    > Cylinder magika do pieczenia krolikow to niedobre narzedzie.


                    Trzeba sobie jakoś radzić,
                    rzekł Baca zawiązując buta dżdżownicą
              • karlin Do mojego cylindra nie zajrzysz 15.10.03, 12:00
                Wierzę ci na słowo, że twoja wiara w słowo jest ślepa.

                Wskrzesić ciebie?

                Nigdy nie zrobię ci takiej przykrości.
                • rycho7 Slowo bog nie da Ci takiej nieistniejacej mocy 15.10.03, 13:05
                  napisał trabant

                  > Wierzę ci na słowo, że twoja wiara w słowo jest ślepa.

                  Drobisz juz jak jezuita. Ja slepo wierze, ze kazde slowo ma zwiazane z mnim
                  pojecie lub pojecia. I bardzo nie lubie gdy ktos te zwiazki lekcewazy. NIestety
                  w takich dyskusjach jak ta to nagminne.

                  > Wskrzesić ciebie?
                  > Nigdy nie zrobię ci takiej przykrości.

                  Slowo bog nie da Ci takiej nieistniejacej mocy. Wiem. Niczego innego sie nie
                  spodziewalem widzac nicosc w nieistniejacym cylindrze u Ciebie, ktory nie
                  jestes magikiem. To kwestia skutecznosci modeli, ktore uznaje lub jak chca
                  ludzie religijni, w ktore wierze. O Twoim modelu wiem, ze jest nie skuteczny.
                  Generuje jedynie slowa. Ze slowa powstal i w slowo sie obroci.
                  • karlin Kręcąc cylindrem, który nie istnieje 15.10.03, 13:37
                    bo jego istnienia nie uznajesz, lub w nie nie wierzysz, nic nie wiesz i nic nie
                    widzisz. Możesz jedynie wierzyć. Ślepo. Także w swój model. I to Cię
                    najwyraźniej złości.

                    Chyba biedaku nie rozumiesz, co piszę.

                    Życzę dalszego, miłego Twemu światopoglądowi etykietkowania i epitetowania.
                    • rycho7 etykietkowanie i epitetowanie 15.10.03, 13:52
                      karlin napisał:

                      > bo jego istnienia nie uznajesz, lub w nie nie wierzysz, nic nie wiesz i nic
                      nie
                      > widzisz.

                      Mylisz sie. Skutecznosc modeli moge sprawdzic. Skutecznosc Twojego modelu tez
                      jest sprawdzalna. Bogaca sie na nim klechy udajac, ze korumpuja Sedziego
                      Ostatecznego. To taki model z korupcja sedziego - "wzor moralny".

                      > Możesz jedynie wierzyć. Ślepo. Także w swój model. I to Cię
                      > najwyraźniej złości.

                      Jak na razie Ciebie zlosci. Ja mam jedynie pretensje do panstwa, ze okrada mnie
                      z podatkow na kult mrzonek. Za restauracje zabytkow kultury nie mam pretensji.

                      > Chyba biedaku nie rozumiesz, co piszę.

                      Zapewne lepiej to rozumiem od Ciebie. Aktualnie przechodzisz do fazy obelg bo
                      na plaszczyznie merytorycznej nie dajesz rady.

                      > Życzę dalszego, miłego Twemu światopoglądowi etykietkowania i epitetowania.

                      Jezeli nienazwany (JHWH, ja ktory jestem) nazywany bywa W Trojcy Jedynym to
                      czym to jest jak nie etykietowaniem. A epitetow to laskawy Pan sam zaczyna
                      uzywac. Wiec uwagi prosze kierowac pod wlasciwym adersem.

                      Etykietowanie to zupelnie normalna wlasciwosc ludzkiego umyslu. Przykladowo
                      elementy roslinne sluzace do rozmnazania, kuliste, srednicy ok. 7 cm, czesto
                      czerwone, o okreslonym zypachu nazywamy jablkami. To wlasnie etykietowanie. Bez
                      tego etykietowanie porozumiewanie sie miedzy ludzmi byloby zajeciem
                      beznadziejnym.
                      • karlin Twój model 15.10.03, 14:58
                        to materializm antyklerykalny (co nie policzalne, to nie sprawdzalne)...

                        -----------------------------------------------------------------
                        rycho7 napisał:

                        Skutecznosc Twojego modelu tez jest sprawdzalna. Bogaca sie na nim klechy
                        udajac, ze korumpuja Sedziego Ostatecznego. To taki model z korupcja sedziego -
                        "wzor moralny".
                        ------------------------------------------------------------------------
                        ... choć niekonsekwentny.

                        -------------------------------------------------------------------------
                        > Ja mam jedynie pretensje do panstwa, ze okrada mnie z podatkow na kult
                        mrzonek. Za restauracje zabytkow kultury nie mam pretensji.
                        -----------------------------------------------------------------------

                        O ile sie nie mylę, to w Niemczech można z płacenia podatku na kościół bez
                        większych problemów zrezygnować. A na restaurację zabytków możesz płacić sam.

                        • rycho7 klerykalne antychrzescianstwo 16.10.03, 07:54
                          karlin napisał:

                          > to materializm antyklerykalny (co nie policzalne, to nie sprawdzalne)...

                          Mylisz sie ja pisze o modelach skutecznych. Sa one policzalne tylko tam gdzie
                          skutecznosc da sie policzyc. A nie wszedzie sie ja da policzyc. Modele sa z
                          kolei materialne w stosunku do materialnej rzeczywistosci. A rzeczywistosc
                          przykladowo kultury w pelni materialna nie jest. Przykladowo dla muzyki
                          potrzebny jest nosnik informacji w postaci powietrza. Ale muzyka to nie
                          powietrze. Moze Ty masz jakies problemy z materialnymi synkopami
                          antyklerykalnymi.

                          Jedna z postaci boga Jezus byl mocno antyklerykalny, wrecz walczyl z
                          faryzeuszami. Miarkuj sie wiec po ktorej stronie sie opowiadasz. Zaczyna
                          wychodzic z Ciebie klerykalne antychrzescianstwo.

                          > -----------------------------------------------------------------------
                          >
                          > O ile sie nie mylę, to w Niemczech można z płacenia podatku na kościół bez
                          > większych problemów zrezygnować.
                          > -----------------------------------------------------------------------

                          Czasami przyjezdzam do Polski i musze placic VAT za wszystko. A panstwo
                          teokratyczne oddaje ten podatek na kk. Oczywiscie moge zrezygnowac z przyjazdow
                          do Polski i zachecam do tego kogo moge.
                • Gość: Palnick Do mojego cylindra nie zajrzysz -karlin to silnik? IP: *.stenaline.com 15.10.03, 13:28
                  • rycho7 trabant 15.10.03, 13:32
                    Ja mu chcialem napisac, ze trabant. Ale poniewaz to samochod kultowy wiec znowu
                    otarlibysmy sie o boskoc.
    • Gość: doku Nie rozumie biedak, co mówi IP: *.chello.pl 15.10.03, 20:51
      Gość portalu: Cytat napisał(a):

      > Ateizm też jest religią - tylko bez Boga.

      Chciałbyś religijny głuptasku, ale to pojęcie Cię przerasta
    • Gość: Krzys52 Re: Bóg nie istnije - Polecam np. TO IP: *.proxy.aol.com 16.10.03, 01:31

      www.racjonalista.pl/kk.php/s,1232
      • Gość: A.D. he,he... IP: *.mco.bellsouth.net 16.10.03, 01:43
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        >
        > www.racjonalista.pl/kk.php/s,1232


        >> Cos Ty, Krzysiu! A ten, ktorego przedzialek miesci sie zaraz obok psa
        Pluto? To falszywy jakis balwan? Jezeli nie stnieje faktycznie to bede zadal
        zwrotu za bilety do Disney'a....
      • Gość: Krzys52 PS: Bóg nie istnije - Polecam np. TO IP: *.proxy.aol.com 16.10.03, 01:50
        Jesli ktos wierzy, w istnienie we wszechswiecie umiesnionych parowozow ktore
        moga fruwac dzieki posiadaniu skrzydel pegazich wowczas mamy do czynienia z
        wierzeniem.
        .
        Przyjmijmy, ze znalazl sie ktos kto zakrzyknal: "bzdura - cos takiego nie
        istnieje". Czy ten ktos, analogiczie do koscielnych sugestii, takze (1)"wierzy"
        w to ze owe lokomotywy nie istnieja, czy tez (2)nie wierzy w ich istnienie?
        Z powyzszego zestawienia niezbicie wynika, iz (2) nie jest prosta odwrotnoscia
        (1), czyli nie mozna powiedziec o (2) ze jest to tez wiara tylko w cos innego
        (tu, w niestnienie owych fruwajacych parowozow). Fruwajace parowozy to dla
        ateisty oczywista i totalna bzdura, ktora nie podlega dyskusji, gdy o mozliwe
        rozwazania na plaszczyznie wiary idzie.
        Narosle wokol tej dychotomii nieporozumienie wynika wylacznie z naszego
        ograniczenia jezykowego; w jezyku nie wyksztalcila sie niezalezna terminologia
        niezbedna do precyzyjnego zdefiniowania ateizmu. Taka nie byla potrzebna do
        calkiem niedawna, a wiec terminologia ateizmu czerpana byla z teizmu, po czym
        uzupelniana negacja.
        .
        K.P.
      • Gość: Palnick Ateizm - Buddyzm. Podobieństwa. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 08:16
        Ateizm podobnie jak buddyzm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej.
        Ateista odrzuca wiarę w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może
        określać się mianem ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów
        to ludzie niereligijni?

        Kościól katolicki posluguje się takim obrazem buddyzmu, który jak sądzę wynika
        z braku bezpośredniej znajomości żywej buddyjskiej tradycji i przypisywania
        buddyjskim terminom znaczeń, charakterystycznych dla naszego kręgu kulturowego.
        Celem buddyzmu nie jest "spokój umysłu" uzyskany poprzez izolowanie się od
        trudnych doświadczeń, czy wręcz od całego zjawiskowego świata. W takim
        poglądzie pokutuje jeszcze pewne fałszywe wyobrażenie, wynik pierwszych
        interpretacji buddyzmu przez zachodnich religioznawców, którzy buddyjskiemu
        pojęciu "pustki zjawisk" przypisywali nihilistyczne konotacje.

        Tybetańskie słowo, określające Stan Buddy - cel praktyki każdego buddysty, to
        zbitek dwóch wyrazów "sang-dzie". "Sang" oznacza "oczyszczony" - chodzi tutaj o
        oczyszczenie umysłu z wszelkich negatywnych zaciemnień, natomiast "dzie"
        znaczy "rozkwitły", dotyczy to wszystkich doskonałych właściwości, które po
        oczyszczeniu umysłu przejawiają się spontanicznie, ponieważ zawsze były w nim
        obecne. Często używa się tu metaforycznego porównania umysłu do bryły złota,
        która leżąc w błocie wcale nie przestaje być złotem. Wystarczy tylko ją
        oczyścić, by złoto zalśniło pięknym blaskiem. Z kolei sanskryckie
        słowo "nirwana", które oznacza "zdmuchnięcie" jest jeszcze często pojmowane
        jako "zniknięcie osoby, rozpłynięcie się w niebycie", odnosi się ono jednak do
        zdmuchnięcia kurzu, który pokrywa taflę lustra umysłu.

        Zatem w buddyzmie nie chodzi o "pozbywanie się tożsamości" czy "zapieranie
        osobowości" ale o zobaczenie czym jest to "ja", z którym się identyfikujemy. W
        swej ostatecznej analizie tego pojęcia, buddyzm dochodzi do wniosku, że nie ma
        niczego takiego jak immanentnie istniejące "ja" - jest ono tylko pewnym
        poczuciem, wynikającym z różnych tymczasowych warunków (ciało, pamięć,
        świadomość itp...). "Ja" jest swego rodzaju mentalną etykietką, z którą
        próbujemy się utożsamiać.

        W buddyzmie nie pozbywamy się "ja", ponieważ tak naprawdę żadne "ja" nie
        istnieje. Pozbywamy się natomiast fałszywego poglądu, a w dalszej kolejności
        fałszywego sposobu przeżywania świata, przeżywania poprzez poczucie
        dualistycznego oddzielenia, które jest źródłem naszego cierpienia. Nie chodzi
        zatem o pozbycie się osobowości, ale o zobaczenie czym ona jest i zrobienie z
        niej dobrego użytku. Będąc wolnymi od egocentrycznych ograniczeń, w naturalny
        sposób stajemy się bardziej współczujący, wyraźniej widzimy cierpienia z jakimi
        borykają się inne istoty. Dzięki empatii rozumiemy je, dzięki mądrości znamy
        przyczynę ich cierpienia i sposób w jaki można im pomóc, dzięki współczuciu i
        mocy potrafimy im pomagać. Właściwości oraz doświadczenia, którymi dyponujemy i
        które składają się na naszą osobowość, mogą zostać wykorzystane dla pożytku
        innych. Można zauważyć, że buddyjscy mistrzowie dysponują bardzo silną
        osobowością, traktują ją jednak jako narzędzie, nie identyfikują jej z
        pojęciem "ja" a jednocześnie doskonale radzą sobie na codziennym poziomie:
        wiedzą gdzie się urodzili, jakie mają nazwisko i w której ręce trzyma się nóż
        a w której widelec wink W buddyzmie nie chodzi zatem o "święty spokój" ale
        o "świętą radość" - nie bezosobową lecz ponadosobową, nie odizolowaną lecz
        wszechobejmującą.
        Buddyzm oznacza spokój ducha i równowagę wewnetrzną.
    • Gość: diabelek Bog, kultura i wolny rynek. IP: *.dial.allstream.net 16.10.03, 04:12
      Dla ateisty medrkowanie o tym, czy Bog istnieje czy nie powinno byc zwyczajna
      strata czasu i energii.
      Wyglada na to, ze dewocja jest cecha nie tylko niektorych religiantow.
      Pojecie Boga jest wytworem kultury ludzkiej , a sama kultura to bardzo obszerny
      zakres dzialan i upodoban najszerszych warstw spoleczenstwa, poczawszy od mycia
      nóg wlasnych i wymion krowich, poprzez czystosc i estetyke mieszkania, sposob
      zdobywania chleba powszedniego, jak i spedzania wolnego czasu.
      W wolnym kraju ma czlowiek do wyboru rozne imprezy i przedstawienia.
      Moze isc do kina, restauracji, w duzym miescie do teatru lub obejzec wystepy
      magikow iluzjonistow albo moze wybrac sie do kosciola.
      Sa miejca, gdzie nigdzie wybrac sie nie moze, bo nic innego poza kosciolem nie
      zorganizowano, wiec tam ludzie sie czasem spotykaja.
      Co zatem maja ateisci im do zaoferowania?
      Pisze Mariusz Agnosiewicz; Oryginal: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1232
      ..."Mozna zreszta dostrzec tutaj idealny tandem i przeprowadzic uderzajace
      analogie miedzy politykiem a kaplanem. Polityk oszalamia lud mamidlami poprawy
      bytowania na tym swiecie, a kaplan obiecuje to samo na tamtym. Jeden i drugi
      dzieki populizmowi i schlebianiu ludzkim slabosciom zyskuje poklask. Zawsze
      darzylem wieksza sympatia polityka, gdyz jego sytuacja, choc tak przeciez
      podobna do kaplana, jest o tyle trudniejsza, ze weryfikowalna. Po kilku latach
      lud sie postrzega, ze nie ma tego co mial miec i zaczyna pomrukiwac, opozycja
      wychwytuje te glosy i na nich z kolei buduje swój sukces, tylez samo
      populistyczny co nierealistyczny. Tych, którzy wylamuja sie z tej mody zwyklo
      sie okreslac mianem mezów stanu (bo nie zdarzaja sie partie stanu) - w III RP
      nie notowano dotad. Z kolei kaplan ma sytuacje komfortowa, gdyz kiedy owieczka
      ma mozliwosc sprawdzic ile warte byly jego obietnice, wówczas ...niestety juz
      nie zyje. Dlatego wlasnie wiem doskonale, ze tak kaplan jak i polityk wobec
      ludu spelniaja podobna role - jako pasterze wobec owiec..."

      Nie jest wina kleru to, ze lud ich darzy wiekszym zaufaniem niz
      skorumpowanych politykow.
      • Gość: Krzys52 Re: Bog, kultura i wolny rynek. IP: *.proxy.aol.com 16.10.03, 04:43
        "Dla ateisty medrkowanie o tym, czy Bog istnieje czy nie powinno byc zwyczajna
        strata czasu i energii."
        .
        ::
        Poniekad jest, tyle ze to zwykle nie my wywolujemy te dyskusje. To wierzacy
        musi sie upewniac, ze jest nie mniej racjonalny niz ateista. W tym celu wyciaga
        ciagle i odgrzewa problem domniemanej wiary ateisty. By lepiej sie poczuc.
        Zatem w pewnym sensie jest to strata czasu, ale gdyby tak nie tracic czasu na
        te wszystkie tematy co to "strata czasu" sa, to czlowiek do tej pory
        porozumiewalby sie przy pomocy pomrukow. Jesli nie wyginalby wczesniej - tak
        jak dinozaury wyginely. smile)
        .
        K.P.
        • Gość: diabelek Re: Bog, kultura i wolny rynek. IP: *.dial.allstream.net 16.10.03, 05:04
          Dobrze, ale gdy zalozymy, ze:
          Bog jest uosobieniem motywow dzialania
          lub systemem wartosci , ktory funkcjonuje w zyciu ludzi,
          to jest juz tutaj jakies pole do dyskusji.
          Zalozenie, ze Bog to jakis stary dziadek z broda co z nieba patrzy na nas
          i wyciaganie z tej wizji jakichkolwiek wnioskow - to jest strata czasu moim
          zdaniem.

          • Gość: Krzys52 Re: Bog, kultura i wolny rynek. IP: *.proxy.aol.com 16.10.03, 05:16
            a zakladaj sobie co chcesz - dla mnie jest to strata czasu. surprised))

            W pewnej hinduskiej religii ludzie nawet nie znaja pojecia bog, gdyz ich
            religia jest ateistyczna. Dla nich wszechswiat to jest wszystko co jest, a my i
            to co dookola nas jest czescia wszechswiata. Od zawsze i na zawsze albowiem u
            nich nie ma oczywiscie momentu powstania wszechswiata. On po prostu jest. Jakie
            zalozenia oni maja przyjmowac?
            .
            W odroznieniu od nich my wyroslismyw kulturach tego dziadka z broda,
            stworzyciela wszystkiego - u nas Bog po prostu jest. Oczywiscie dla
            wspomnianych Hindusow bylby onewentualnie dodatkiem do ich wszechswiata, gdyz
            rownowaznikiem nie jest z cala pewnoscia.
            K.P.
    • maretina co Ty wiesz o Bogu? jeden frazes pusciles i co?/nt 16.10.03, 14:31

    • Gość: figo Jak By Boga nie Było to Ludzkość i tak go stworzy IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.10.03, 20:26
      proste i ma na to 14 miliardów lat czy wiecej tyle ile bedzie zył nasz
      wszechswiat
    • Gość: f Re: Bóg nie istnieje... IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 21:32
      Dlatego mumie egipskie są takie sexi!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka