Dodaj do ulubionych

"Financial Times" znowu docenia Keynesa

19.10.08, 12:06
ft.onet.pl/11,16007,czlowiek_z_pierwszych_stron_gazet_-_john_maynard_keynes,artykul.html

i twierdzi, że koncepcja monetaryzmu już w latach 80. "legła w
gruzach" !

Czy z polskich massmediów dowiemy się podobnych rzeczy ? Nie ? Jak
widać tkwią one nadal w czasach Jaruzelskiego i Rakowskiego...

Podobnie politycy. Zbyt poźno nawrócony na neoliberalizm Żelichowski
(PSL) jeszcze dziś jak lew bronił w Radiu Zet... planu Balcerowicza.
Obserwuj wątek
    • oleg3 Socjalista czyli dzieciak 19.10.08, 17:03
      Wywołałeś v.ci uśmiech na mojej twarzy. Banalny artykulik w FT napisany przez
      redakcyjnego ciurę otworzył Ci oczy.
      > Czy z polskich massmediów dowiemy się podobnych rzeczy ?

      Jak to się stało, że FT donosi o śmierci monetaryzmu 20 lat temu, a lewica.pl
      jeszcze o tym nie napisała?

      Wyjaśnię Ci coś, v.ci. Różnica pomiędzy Keynesem, a Friedmanem sprowadza się do
      tego, czy rząd ma okradać obywateli z umiarem, ale długo czy bez umiaru, ale ma
      krótką metę. Teraz "rynki finansowe" potrzebują gwałtownie rządowych dotacji
      więc Keynes jest dla bankrutujących bankierów wybawieniem.

      Wcale mnie nie dziwi, że socjalista wspiera bankierów. Tak właśnie wprowadzono
      socjalizm w Szwecji, a sojusz robotniczo-bankierski jest ostoją państwa dobrobytu.
      • v.ci Neoliberał czyli nieuleczalny przypadek 19.10.08, 18:19
        Lewica.pl i inne lewicowe media, jak np. "Le Monde diplomatique -
        Polska" czy "Trybuna Robotnicza" pisały o tym wielokrotnie.
        Wiedziałbyś o tym, gdybyś potrafił przezwyciężyć swoje uprzedzenia i
        je poczytać.

        Nie musisz mi (oczywiście z nieodłaczną wyższością) wyjaśniać
        niuansów światowej ekonomii. Pojmuję je. Jak to się stało, że
        dopiero teraz zauważyłeś wady globalnego ustroju kapitalistycznego,
        który padł ofiarą finansjeryzacji ? Zwalczałeś koncepcję podatku
        Tobina, który mógłby ją ograniczyć. Wcześniej nic nie pisałeś o
        finansjeryzacji i wychwalałeś pod niebiosa "niewidzialną" rękę
        rynku. Teraz nagle atakujesz przebrzydłych bankierów, których
        obwiniasz nawet o sfinansowanie socjalizmu (sic !) A to już
        przypomina propagandę... NSDAP...

        Czyż bankier nie jest kapitalistą czyli przedstawicielem
        owego "wyższego" gatunku, który powinien mieć zawsze pierwszeństwo
        przed osobnikami poślednich "podgatunków": "robolami", chłopami,
        lumpeniteligencją, bezrobotnymi, bezdomnymi, emerytami i rencistami
        i innymi "darmozjadami", "pasożytami" którzy nic nie potrafią i żyją
        na koszt przedsiębiorczej "rasy wyższej" ?

        W którym miejscu dostrzegłeś moje poparcie dla bankierów ? Są jednak
        różne banki i rózni bankierzy. Winę za obecny kryzys ponoszą
        amerykańskie banki specjalizujące się w kredytach hipotecznych,
        banki inwestycyjne, które wręcz nie przyjmują zwykłych lokat oraz
        banki spoza USA, które inwestowały w amerykańskie oszukańcze
        subprime. Ci bankierzy, którzy są odpowiedzialni za upadłość swoich
        instytucji powinni za to odpowiedzieć przed sądem. Nic nie słychać
        jednak o tym, by w podobne tarapaty popadały banki państwowe oraz
        państwowe fundusze inwestycyjne... "Dziwnym" trafem tylko prywatne
        banki mają kłopoty.

        PS Zostałeś zwolennikiem teorii spiskowych ? Jaki interes miałyby
        prywatne banki we wspieraniu "socjalizmu, nawet w jego szwedzkiej,
        socjaldemokratycznej soft odmianie ?


        • oleg3 Nie neoliberał 19.10.08, 18:45
          tylko zwolennik wolnego rynku (wolnorynkowiec). Neoliberał to neosocjalista.

          Twierdzisz v.ci, że pojmujesz "niuanse światowej ekonomii", a nie rozumiesz
          "Jaki interes miałyby prywatne banki we wspieraniu socjalizmu, nawet w jego
          szwedzkiej, socjaldemokratycznej soft odmianie ?"

          Poczytaj sobie. Może coś zrozumiesz.

          Sojusz robotniczo-kapitalistyczny
          Sojusz socjaldemokratów z Wallenbergami zawiązał się już w 1911 r. Marcus
          Wallenberg, wówczas głowa rodu, prowadził założony w 1856 r. bank Stockholms
          Enskilda Bank (SEB), jednak bez większych sukcesów (w latach 1857 i 1878 r.
          państwo ratowało bank przed bankructwem). Knut Agathon Wallenberg, przyrodni
          brat Marcusa, prezes SEB oraz poseł, złożył wówczas projekt ustawy, która
          zezwalała bankom na inwestowanie pieniędzy w akcje przedsiębiorstw (wcześniej
          było to zabronione, ponieważ obawiano się, że bankrutujące firmy mogą
          doprowadzić banki do upadku). Propozycja przeszła tylko dzięki poparciu
          socjaldemokratów (Partia Konserwatywna była przeciwna) i pozwoliła Wallenbergom
          na stworzenie należącego do banku funduszu inwestycyjnego Investor.
          Wallenbergowie i socjaldemokraci szybko się zorientowali, że na współpracy mogą
          tylko zyskać. Ci pierwsi przejmowali duże firmy i natychmiast podnosili w nich
          pensje robotnikom, co socjaldemokraci przedstawiali jako własny sukces i
          zyskiwali nowych zwolenników. W efekcie w 1932 r. socjaldemokraci wspierani
          przez komunistów przejęli władzę i od razu zabezpieczyli interesy sojuszników.
          Wprowadzili tzw. akcje B, dzięki którym mieli nawet tysiąckrotnie więcej głosów
          na zgromadzeniach akcjonariuszy, niż wynikałoby to z liczby posiadanych zwykłych
          akcji (dzięki temu Wallenbergowie mają na przykład zaledwie 5 proc. akcji
          Ericssona i aż 40 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy),
          ograniczyli udział zagranicznych inwestorów w szwedzkich firmach do 20 proc., a
          należące do Wallenbergów firmy dostały państwowe zamówienia (na przykład
          monopolista telefoniczny Televerket zamawiał sprzęt telekomunikacyjny u
          Ericssona, a autobusy dla szwedzkich miast kupowano w Scanii). W efekcie już w
          1945 r. 31 z 50 największych szwedzkich firm kontrolowane było przez 15 rodzin,
          z których największe wpływy mieli Wallenbergowie.
          www.wprost.pl/ar/71870/Imperium-uprzywilejowanych/

          > Nic nie słychać
          > jednak o tym, by w podobne tarapaty popadały banki państwowe

          Wielka jest Twoja wiara w wyższość państwa nad rynkiem. Daleko nie szykając:
          Paribank (to chyba bank państwowy) kłopoty miał jeszcze przed obecnych krachem.
          • v.ci Re: Nie neoliberał 19.10.08, 20:44
            Każesz mi czytać "Wprost"? A przeczytałeś kiedykolwiek w całości
            jakikolwiek artykuł w lewicowych mediach ?

            To nie banki finasowały (jeden bank to jeszcze
            nie "banki") "socjalistyczne" państwo. To szwedzkie państwo musiało
            ratować dupy prywatnym bankom, którym na początku lat 90. groził
            upadek po tym, jak podobnie jak w USA, udzielały kredytów nawet
            NINJA. Na bazie owych uratowanych wtedy banków powstała Nordea.

            Co to jest "Paribank" ? Jaki był uddział państwa w BNP Paribas ? BNP
            został sprywatyzowany już w latach 90. W 1993 udział państwa wynosił
            przed prywatyzacją 72 %. Czy BNP Paribas upadł ? Czy państwo musiało
            go ratować, jak AIG w USA ?

            Prywatne banki, które upadły lub podupadły można by wymieniać
            godzinami.

            Owszem. Wolę wierzyć w państwo niż w "niewidzialną" rękę rynku,
            która najczęsciej rozdaje teraz ciosy. Moją wiarę w państwo wydają
            się teraz podzielać czołowi ekonomiści i politycy świata z Bushem na
            czele.

            Dla jasności: to nie tylko "bankierzy" są odpowiedzialni za kryzys.
            Odpowiedzialni są też cwaniacy z Wall Street, doradcy kredytowi i
            gł. republikańscy politycy, który pozwalali na machinacje na rynku
            kredytów subprime i na mechanizmy, które pozwalały np. sprzedawać
            akcje, których jeszcze się nie nabyło i zarabiać na spadkach (!)

            Winni są także zwykli Amerykanie, których 'way od life' polega na
            życiu ponad stan, na kredyt. Nie są niewinnymi, oszukanymi przez
            banki dziećmi. Uważali, że każdego z nich stać na wypasiony dom z
            basenem w eleganckiej, podmiejskiej dzielnicy, nowy model auta co 2-
            3 lata itd. itp.


            • oleg3 Re: Nie neoliberał 19.10.08, 20:53
              Niczego Ci nie każę, v.ci. A i owszem, przeczytałem mnóstwo lewackich
              materiałów, może nawet więcej niż Ty. Studiowałem w czasach, gdy było to
              konieczne. Czytałem też z potrzeby wiedzy.

              Może kiedyś zrozumiesz, że "neoliberalizm" (jak go nazywasz), to nie
              "niewidzialna ręka rynku" tylko jej zaprzeczenie: etatyzm i interwencjonizm.
            • sz0k socjalista nie zrozumie idei wolnego rynku... 19.10.08, 21:22
              v.ci napisał:

              > Prywatne banki, które upadły lub podupadły można by wymieniać
              > godzinami.

              Nie zrozumie, że wolny rynek to ciągłe upadanie jakichś przedsiębiorstw i
              rodzenie się na ich miejsce nowych... że upadek wielkiego kolosa na glinianych
              nogach, który przez swoją głupotę doprowadził się do takiego stanu jest szansą
              na narodzenie się kilku/nastu mniejszych i średnich, którzy przejmą jego rolę...

              W socjalizmie wszystkie przedsiębiorstwa muszą trwać wiecznie... choćby
              bankrutowały, były nierentowne i zupełnie niepotrzebne...
              • v.ci racjonalista nie zrozumie utopistów 22.10.08, 20:42
                Za te ciągłe upadanie muszą płacić całe społeczeństwa. Zasiłków dla
                bezrobotnych i zapomóg dla ubogich nie wypłacają korporacje.

                Małej firmy kapitalistyczne państwo nie będzie ratować. Wielkiej nie
                pozwoli upaść. A jej prezesi i tak odłożyli sobie kapitalik, który
                wystarczy im na dostatnie życie do końca dni.

                Doktryna Smitha to utopia. Sam Smith miał świadomość, że jego wizja
                to ideał.

                Wolę widzialną rękę państwa od rozdającej w ciemności ciosy
                niewidzialnej pięści wolnego rynku.
                • sz0k Re: racjonalista nie zrozumie utopistów 23.10.08, 18:15
                  v.ci napisał:

                  > Za te ciągłe upadanie muszą płacić całe społeczeństwa.

                  Bo żyjemy w socjalizmie.

                  > Zasiłków dla
                  > bezrobotnych i zapomóg dla ubogich nie wypłacają korporacje.

                  No jeszcze tego by brakowało... państwo też nie powinno ich wypłacać.

                  > Małej firmy kapitalistyczne państwo nie będzie ratować. Wielkiej nie
                  > pozwoli upaść.

                  No i właśnie głupku odpowiedziałeś sobie dlaczego wielkie korporacje
                  (utożsamiane przez tępych lewaków z kapitalizmem) tak kochają socjalizm.

                  > A jej prezesi i tak odłożyli sobie kapitalik, który
                  > wystarczy im na dostatnie życie do końca dni.

                  W szanującej się firmie to prezes powinien być pierwszym, który beknie za
                  bankructwo firmy. W socjalizmie oczywiście winnych nie ma, zresztą po co jak i
                  tak państwo pomoże.

                  > Wolę widzialną rękę państwa od rozdającej w ciemności ciosy
                  > niewidzialnej pięści wolnego rynku.

                  Boś zwyczajna pierdoła, bojąca się podejmować ryzyko, ponosić konsekwencje
                  swoich wyborów, do tego kompletnie niezaradna. Gdyby tylko tacy jak ty istnieli
                  to do dzisiaj byśmy siedzieli w jaskiniach...
          • v.ci Dowcip miesiaca 19.10.08, 20:54
            > tylko zwolennik wolnego rynku (wolnorynkowiec). Neoliberał to
            neosocjalista.

            A więc przyznawanie się do neoliberalizmu jest już niemodne !?
            Przebywałeś dłużej we Francji czy tez raczej zmieniłeś zdanie pod
            wpływem antyliberalnej propagandy PiS ? Po tym co piszesz w róznych
            wątkach mam wrażenie, że reprezentujesz wolnorynkowe skrzydło PiS.
            Wbrew pozorom coś takiego istnieje, choćby w postaci znanego
            parodysty, brylujacego w PiS-owskich, "publicznych" mediach,
            niejakiego R. Ziemkiewicza. Wszak to zwolennik wolnego rynku pełną
            gębą, jednocześnie konserwatysta i tropiciel "michnikowszyzny".
            • benek231 Re: Koniecznie dodaj czynniki polityczne 20.10.08, 05:04
              Zatem aktualny kryzys amerykanski (glowie) i swiatowy (w konsekwencji) wielu ma
              ojcow. Glowna wszakze wine ponosza nie banki lecz idiota "W". To on wdrozyl
              nowa("lepsza od Clintonowskiej") ekonomie, poprzez zderegulowanie poprzedniczki
              oraz wyeliminowanie powiazan pomiedzy ekonomia a panstwem.

              Tu drobna wstawka. Otoz regulacje spelniaja role policjanta w molochach
              posiadajacego zarowno rozmytego wlasciciela jak i odpowiedzialnosc. Regulacje to
              prawo, w swietle ktorego mozna pociagnac ewentualnego odpowiedzialnego do
              odpowiedzialnosci za kryminalne (bo niezgodne z prawem) postepowanie.
              Nieobecnosc uregulowan (zlikwidowal je Bush) stala sie zacheta dla radosnej
              tworczosci ekonomicznej lebskich rad nadzorczych i menagerow. To dlatego czestym
              stal sie hijacking firm w formie wzajemnego przyznawania sobie wielomilionowych
              premii (w komunie jeden z dwu transportow cegiel czy ceramiki szedl wprost na
              prywatna budowe dyrektora). Wyteoretyzowany kapitalizm Friedmana wraz z jego
              rynkiem i "niewidzialna reka" okazal sie jedynie figura retoryczna. Dyskusje o
              nich - w dobie ponadnarodowych karteli, korporacji, monopoli, kontrolujacych
              bynajmniej nie teoretyczny rynek - staly sie po prostu zenujaco smieszne.

              Zatem deregulujac rynek oraz otwierajac szeroko drzwi dla globalizacji, zachecil
              byl Bush do ucieczki kapitalu (glownie) do Azji i Meksyku w formie wyprowadzenia
              sie znaczacej czesci wytworstwa. To dlatego juz piec lat temu natrafialy banki
              na coraz mniejszy popyt na rynku mieszkan. zatrudnieni przy gorzej platnych
              pracach obywatele nie mieli tyle co niegdys pieniedzy, a wiec nie bylo ich stac
              na kupno domu.

              Wtedy to, w miejsce zachety do inwestowania np. w nowe zrodla energii (co takze
              oznaczalo zatrudnienie) banki inwestycyjne zachecane byly do inwestowania w
              budownictwo mieszkaniowe. Zrodla energii stanowic mogly powazna konkurencje dla
              korporacji naftowo-samochodowych, a wiec realizacja przedsiewziecia zostala
              zastopowana jeszcze przd startem. W konsekwencji banki doprowadzily do niczym
              nieuzasadnionej podazy na ktora odpowiedzia byl sztuczny i zmanipulowany popyt.

              Zgadza sie, pozyczki otrzymywali niemal wszyscy ale byl to jedyny sposob na
              rozruszanie rynku mieszkan - w nadziei ze jakos sie ulozy. Tymczasem kiepsko
              zarabiajacy robol czy urzednik nie byl w stanie splacac zaciagniety dlug. No i
              zawalil sie rynek mieszkan, pozostawiajac w rekach bankow cala mase pustych
              domow ktorych ceny musialy poleciec na leb.
              Banki maja tak wyszkolonych pracownikow, ze malo kto nie zlapie sie na lep
              zachet i swietlanych perspektyw. Zaciagajacy pozyczke po prostu wierzyl
              zapewnieniom urzednika, ze tej wielkosci
              pozyczka to po prostu pestka bo tak naprawde to moglby wziac dwa razy wieksza.

              Kreatywnosc bankow, byla zatem, okazuje sie (choc mowi tylko polgebkiem) wtorna
              do sytuacji na rynku pracy a wiec do wyprowadzenia sie przemyslu oraz zubozenia
              obywatela. Jesli dodasz do tego inflacje spowodowana pozyczkami zaciagnietymi w
              Chinach, oraz windowaniem cen ropy przez naftowych cwaniaczkow (ciekawe ile
              rodzina Bushow zarobila na tym procederze?) to bedziesz mial niemal pelen obraz
              przyczyn kryzysu.

              Deregulacje i wolny rynek maja sens jedynie pod obecnosc wyraznie zdefiniowanego
              wlasciciela firmy czy przedsiebiorstwa oraz wyraznie zdefiniowanej
              odpowiedzialnosci. W aktualnej ekonomicznej rzeczywistosci oznaczac to musi
              nieobecnosc policjanta ktorego zadaniem ma byc baczna obserwacja poczynan
              "niewidzialnej reki rynku". Aktualnie ukradkiem nabijala ona kieszenie takich
              jak Bush - nie baczac na interes ekonomicznych przedsiewziec.
              • felusiak1 masz kolegę vci 20.10.08, 13:54
                Po takiej dawce kwiecistych bukietów dodam od siebie, że ten Busz
                to nie tylko za ekonomie odpowiada ale także za spowodowanie globalnego
                ocieplenia, wywołuje tsunami i trzęsienia ziemi i sprawia huragany.

                A tak dokładniej, powiedz mi ty benek o tych deleguracjach.
                Wymień w punktach co zdelegurowano. Podeprzyj te swoje bzdeciki faktami. Nie bój
                się. Fakty bronia sie same a bzdety potrzebuja karuzeli.
                • benek231 Re: Tu mi kolegow nie dobieraj - Felusiaku Jeden 22.10.08, 03:11
                  felusiak1 napisal:

                  Podeprzyj te swoje bzdeciki faktami. Nie bój się. Fakty bronia sie same a bzdety
                  potrzebuja karuzeli.

                  ===
                  Czy wyobrazasz sobie, Felusiaku Jeden, ze ja takze siedze na emeryturze i baki
                  zbijam? Ja nie mam czasu na rozpisywanie sie. Ponadto jaki sens ma przekonywanie
                  osoby wierzacej? Czyli jaki sens ma przytaczanie faktow i argumentow godzacych w
                  wierzacego obiekt wiary ("niewidzana reka rynku" , w ktora obowiazkowo nalezy
                  wierzyc smile
                  Na gest, wszkze, stac mnie jeszcze, wiec prosze bardzo: jeden fakt i jeden
                  argument.

                  >>October 26, 2005:
                  House of Representatives passed regulation reforming the Government Sponsored
                  Enterprises. The bill passed the House 331-90 (Republicans: 209-15; Democrats:
                  122-74), and would have given the new regulator broad authority over setting
                  capital requirements and limiting portfolio size. Senate Democrats picked that
                  bill up and offered it, but the Administration opposed that legislation.
                  According to Mr. Oxley, the White House gave Congress and the GSE reform
                  legislation "a one-finger salute."

                  * "We missed a golden opportunity that would have avoided a lot of the problems
                  we're facing now, if we hadn't had such a firm ideological position at the White
                  House and the Treasury and the Fed," Mr. Oxley says." [Financial Times, 9/11/08]
                  >>

                  Widzisz, opor w stosunku do regulacji to ni innego jak popieranie stanu
                  zderegulowanego. Takich vetowan jest wiecej, ale to polecam Tobie - Felusiaku Jeden.

                  Masz racje, rozpedzilem sie na tej fali potepiania "W" nie zauwazywszy, iz nak
                  naprawde to "W" nie za bardzo mial co regulowac w ekonomii. Zwalczal jednakze
                  proby uregulowan na polu gospodarki, oraz (jednakze!) deregulowal wszystko inne
                  (edukacja, srodowisko, transport...) co pomoglo i mnie sie rozpedzic...
                  • benek231 PS: Poczytaj P.Krugmana 22.10.08, 06:11
                    a dowiesz sie, ze bezgraniczna wiara (nie tylko) bushowych wolnorynkowcow w
                    zbawienna moc ciecia podatkow i deregulacji okazala bledna.

                    Najpierw zajrzyj moze TU, do innego ekonomisty


                    www.vanityfair.com/politics/features/2007/12/bush200712

                    to... moze bedziesz mial co czytac, Felusiaku Jeden. surprised))
                  • benek231 Jeszcze jeden FAKT - Felusiaku Jeden 24.10.08, 02:36
                    October 8, 2003: Bush administration objected to a proposal to have an
                    independent regulator of Fannie Mae and Freddie Mac be an independent unit of
                    Treasury, much like financial regulators housed in the agency that oversee banks
                    and thrifts. The Bush administration also objected to a proposal to have the
                    Department of Housing and Urban Development have oversight over the companies'
                    business activities. The independence provision has broad support from committee
                    Democrats and Republicans. The HUD provision was pushed mostly by Democrats but
                    had been accepted by Oxley and Baker as a compromise needed to move the bill
                    forward. [Washington Post, 10/8/03]

                    Innymi slowy, "W" przeciwny byl regulacjom, i wiele nie zostalo wprowadzonych
                    wylacznie dzieki niemu.
                    • felusiak1 Re: Jeszcze jeden FAKT - Felusiaku Jeden 25.10.08, 07:32
                      Bieniek ty sobie nie żartuj z poważnych ludzi.
                      Co ty mi tu dajesz? Democrat talking points?
                      Jeśli twierdzisz, że deregulacja jest przyczyną
                      kryzysu to pokaż mi konkretne ustawy Kongresu,
                      zmiany w przepisach wykonawczych, które
                      deregulowały a nie bzdety z factcheck i Krugmana
                      ze Stiglitzem..
                      Te bzdury z factcheck nie wytrzymuja krytyki.
                      Propaganda szyta szpagatem.

                      Masz tu ten artykuł, który z namaszczeniem cytujesz.
                      Przeczytaj i pomyśl zanim coś powiesz.
                      www.washingtonpost.com/ac2/wp-dyn/A58839-2003Oct7?language=printer
                      The dispute dims prospects for quick passage of a bill at a time when recent
                      accounting scandals at Freddie Mac have focused attention on the need for better
                      policing of the two financial giants, government and industry officials said
                      yesterday.
                      A senior Treasury Department official called the legislation a weak effort that
                      preserves the status quo. The comments threw into question compromises carefully
                      crafted over the past week. A committee meeting scheduled for today to make
                      final changes before sending it to the floor of the House was postponed
                      yesterday evening.

                      "There is the need for a new regulatory system," said Assistant Treasury
                      Secretary Wayne A. Abernathy. "This is not a credible bill; it's not real reform."
              • patience Re: Koniecznie dodaj czynniki polityczne 20.10.08, 23:03
                Wiesz benek, ja bym dyskutowała, czy to, co robił busz, bylo rzeczywiście
                deregulacją. jakis jego palant gubernator wymyślił, że sposobem na bezrobotnych
                w mieście jest hycel. Czyli wyłapywanie bezdomnych i wywożenie ich za miasto
                albo zamykanie w więzieniu. Uprzejmie zwracam uwagę, że to też kosztuje
                panstwowe pieniądze.

                Kwestia, na co kto chce wydawać. Ekipa Busha chciała wydawać na wszystko, co
                pozwalało im się poczuć lepiej, jako nadludzie. No, przesadzam, oczywiście, ale
                ten brak empatii społecznej u liberałów skłania czasem do myślenia, że oni są
                może zmutowani genetycznie...
                • rycho7 to jedynie lobotomia 21.10.08, 15:43
                  patience napisała:

                  > ten brak empatii społecznej u liberałów skłania czasem do
                  > myślenia, że oni są może zmutowani genetycznie...

                  Ty taki progresizm wciskasz. Une sum XIX wieczne, na fali wznoszacej
                  industrializacji.
            • oleg3 Re: Dowcip miesiaca 20.10.08, 06:57
              v.ci napisał:
              > A więc przyznawanie się do neoliberalizmu jest już niemodne !?
              > Przebywałeś dłużej we Francji czy tez raczej zmieniłeś zdanie pod
              > wpływem antyliberalnej propagandy PiS ? Po tym co piszesz w róznych
              > wątkach mam wrażenie, że reprezentujesz wolnorynkowe skrzydło PiS.

              Panie magistrze, absolwencie czołowej polskiej uczelni.
              Na Boga,
              odróżniaj Pan "liberalizm" (XVIII/XIX w. prąd umysłowy) od "neoliberalizmu" (medialna określenie XX/XXIw. państwa opiekuńczego). Liberałem byłem i jestem, neoliberałem nigdy nie byłem.


              To na razie tajemnica, ale na najbliższym kongresie PiS zamierzam pozbawić J.K. prezesury za odchylenie lewicowe.
              • v.ci Re: Dowcip miesiaca 22.10.08, 20:18
                "Neoliberał" to "neosocjalista", a państwo neoliberqlne to państwo
                opiekuńcze...

                Czy zastanowiłeś się przez chwilę jaki totlane bzdury wygadujesz ?

                Czy Friedman i Hayek oraz Balcerowicz to neosocjaliści !?

                Czy w Chile za Pinocheta tworzono państwo opiekuńcze !?

                Czy ZEA, Hongkong i Singapur to socjalne państwa opiekuńcze !?


                PS Na studiowanie na "czołowej" uczelni nie było mnie stać.
                • oleg3 Re: Dowcip miesiaca 22.10.08, 20:26
                  v.ci napisał:

                  > "Neoliberał" to "neosocjalista", a państwo neoliberqlne to państwo
                  > opiekuńcze...

                  > Czy zastanowiłeś się przez chwilę jaki totlane bzdury wygadujesz ?

                  Wiem, że czytasz tylko lewackie szmatławce, ale -jak chcesz- zobacz o co chodzi
                  www.rp.pl/artykul/17,201701_Rafal_A__Ziemkiewicz__Piewcy_neosocjalizmu.html
                  • v.ci Re: Dowcip miesiaca 22.10.08, 20:36
                    No i sam udowodniłeś, że jest kryptopisowcem ! Ziemkiewicz to
                    przecież pupilek propisowskich mediów. Czy kiedykolwiek powiedział
                    jakieś złe słowo o PiS ?

                    Nie katuj mnie lekturą tego nadętego bubka.
                    • oleg3 Re: Dowcip miesiaca 22.10.08, 20:48
                      v.ci napisał:

                      > No i sam udowodniłeś, że jest kryptopisowcem !
                      Doczekałeś się v.ci. na komplement, który zaserwowałem pacjentce.
                      Jesteś idiotą. Mgr idiotą.
                      Gdybym dał Ci link do Bugaja to zaliczyłbyś mnie do wolnorynkowego skrzydła
                      "Nowej Lewicy"?
              • v.ci Re: Dowcip miesiaca 22.10.08, 20:23
                XVIII i XIX dawno minęły. Nie zauważyłeś ? Zatrzymałeś się w rozwoju
                w czasach Smitha i Ricardo ? Równie dobrze mógłbyś się mienić
                merkantylistą lub fizjokratą.

                A Felusiakowi radzę, żeby przestał się tak miotać. Nie wszyscy będą
                już padać na kolana na dźwięk słów Juesej i Busz. Te "dobre" czasy
                już minęły.
          • v.ci źle poinformowany neoliberał 22.10.08, 19:40
            > Wielka jest Twoja wiara w wyższość państwa nad rynkiem. Daleko nie
            szykając:
            > Paribank (to chyba bank państwowy) kłopoty miał jeszcze przed
            obecnych krachem.

            BNP Paribas jest w tak "złej" kondycji, że aż ostatnio pojawiły się
            pogłoski, że zamierza przejąć Fortis Bank...
            • oleg3 Re: źle poinformowany neoliberał 22.10.08, 19:50
              v.ci napisał:

              > BNP Paribas jest w tak "złej" kondycji, że aż ostatnio pojawiły się
              > pogłoski, że zamierza przejąć Fortis Bank...

              Lepiej się dowiedz jak było parę lat wcześniej.

              A tak generalnie:

              Dużo znasz państwowych banków i państwowych funduszy inwestycyjnych. Jeżeli ich
              praktycznie nie ma (nie było) to i info w ich kłopotach bywały sporadyczne. USA
              pewnie odpada, W. Brytania też (piszę o przeszłości). Na mój nos to tylko
              Francja i Belgia.
              • oleg3 Link dla v.ci 22.10.08, 20:08
                Masz tu link
                www.money.pl/gielda/komentarze/artykul/klopoty;bnp;paribas,53,0,258613.html
                Można tam przeczytać:
                2007-08-10
                Przed otwarciem rynków europejskich francuski bank BNP Paribas oświadczył o
                zamrożeniu 3 swoich funduszy inwestycyjnych. Podmioty te inwestowały w
                instrumenty oparte na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych i bank przyznał,
                że w związku z brakiem płynności nie jest w stanie wycenić aktywów swoich
                funduszy. Wstrzymano wpłaty i umorzenia jednostek.


                Nie musisz przepraszać. Wystarczy, że odszczekasz.
      • patience Re: Socjalista czyli dzieciak 20.10.08, 22:58
        > Jak to się stało, że FT donosi o śmierci monetaryzmu 20 lat temu, a lewica.pl
        > jeszcze o tym nie napisała?


        Jak to nie napisała? Uważasz zę nie napisala, bo ty osobiście, zaczadzony
        Haykiem, nie przeczytałeś?

        planeta-terra.blogspot.com/2008/09/europejska-socjaldemokracja-sia.html

        PS. Podatek Tobina, jako jedno z wielu narzędzi. Ze tak powiem, doczekałam się
        kompletnego zwrotu w tonie publicystyki na stronach gospodarczych. Pewnie sam
        Tobin sobie nie wyobrażał, że kiedykolwiek miał szansę na zostanie mainstreamem.
        Ale jak się ogląda CNN i wieszczenie krachu kapitalizmu z ust onegdajszych,
        ortodoksyjnych liberałów, to propozycje Tobina przy nich brzmią łagodnie i nawet
        centroprawicowo wink
        • oleg3 Idiotka w akcji 21.10.08, 08:01
          > Jak to nie napisała? Uważasz zę nie napisala, bo ty osobiście,
          > zaczadzony Haykiem, nie przeczytałeś?

          Sądząc z Twojej publicystyki poniższy sylogizm jest dla Ciebie rewelacja. a może i rewolucją:

          1) v.ci regularnie czyta lewica.pl
          2) v.ci poznaje "jakiś" fakt w FT
          Wniosek: lewica.pl nie napisała o "jakimś" fakcie

          P.S.
          "Idiotka" używam w sensie potocznym, nie medycznym. I bez obrazy, proszę.
          • v.ci Re: Idiotka w akcji 22.10.08, 20:04
            "Idiotka" ? Puszczają Ci nerwy, neosmithsisto ? Rosną odseteczki od
            kredyciku i odreagowujesz ?

            Przeproś.
        • oleg3 O podatku 21.10.08, 15:12
          patience napisała:

          > PS. Podatek Tobina, jako jedno z wielu narzędzi.

          Nie mam dzisiaj litości dla ignorantów. Nie zamierzam dyskutować o podatku Tobina, ale zajrzałem do archiwum.

          Jak w ogóle śmiesz zabierać głos na temat podatków.
          Jesteś autorką takiej tezy:
          "Na PKB sklada sie m.in. dochod z podatkow. Oszukujac na podatkach,
          pomniejszasz PKB." Już samo to wyklucza Cię z grona dyskutantów i przenosi do literatury, no powiedzmy, raczej grafomanii.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=79116436&a=79562616
    • felusiak1 Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 19.10.08, 18:15
      Nie FT lecz Ed Crooks. Cytowany felieton jest jego autorstwa.
      To zastanawiajace, że w Polsce zwykle utożsamia sie autora felietonu
      z gazetą. Gdyby był to artykuł redakcyjny to co innego.
      Keynesizm nie odżyje a monetaryzm Friedmana nie umarł.
      Wszystko zależy od tego kto zdobedzie fotel w Białym Domu w kontekście krzeseł w
      Kongresie. Bedzie wesoło, napewno będzie wesoło.
      • v.ci Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 19.10.08, 18:23
        A Ty jescze wierzysz, że będzie to dziadunio McCain ?

        Rozumiem, że wplaciłeś na jego kampanię, ale nadal wierzysz w cuda ?

        A może marysz o rządach Miss Vasilia z alaskańskiej tajgi ? Bo,
        McCain, gdyby wygrał, mógłby nie dożyć do końca kadencji.

        Taki scenariusz grozi także Obamie. Też może nie dożyć. Bynajmniej
        nie ze względu na wiek i stan zdrowia...

        • felusiak1 Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 20.10.08, 05:05
          Dym z głowy ci bucha vci. na dobra sprawę nie wiem co cię tak
          napędza? na dziś McCain ma takie same szanse na zwyciestwo jak Obama.
          I nie bedzie w tym żadnego cudu.
          Co sie z toba dzieje. Tyle emocji w sprawach drugorzędnych dla ciebie.
          A tak miedzy nami, po starej znajomości Miss Vasilia ma najlepsze kwalifikacje z
          całej czwórki.
          Niemniej to nie temat dla nas. Twoje info pochodzi ze skażonych źródeł a na to
          nie ma antidotum.
          PS. Co dajesz jeśli McCain wygra?
          • v.ci Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 22.10.08, 20:32
            Mocono się mylisz. Ze stoickim spokojem obserwuje wybory w USA. To u
            Ciebie widzę emocje. Rewolucji nie będzie. W USA nigdy jej zresztą
            nie było. Nawet gdyby wygrał Nader niewiele by się zmieniło. Może
            gdyby wygrał Roger Calero ? wink

            10 punktów procentowych przewagi to "takie same szanse" ?
            Ciekawe...

            Nie wierzę. Co za bzdury ! Pahlin ma najlepsze kwalifikacje !? Bo
            studiowała na kilku uczelniach ? Wywalali ją z nich czy jak ? W czym
            ma kwalifkacje ? W wywalaniu z pracy szwagrów ? Bo była burmistrzem
            miasteczka wielkości Wąchocka ?
            • felusiak1 Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 25.10.08, 07:38
              Rozczarowujesz mnie vci. Wachock,szwagier.....
              Typowe polskie podejście do nieznanego tematu. Komunały
              i zaczerpy z bulwarowej prasy, która czerpie z politycznych
              wytycznych. Ja na to nic nie poradzę. Chetnie wytłumaczę dlaczego Palin ma
              najmocniejsze kwalifikacje i dlaczego 10 procentowa przewaga Obamy nie jest
              jeszcze warta funta kłaków. Ale tłumaczyć moge jedynie tym którzy są ciekawi a
              nie tym co juz wszystko wiedzą.
    • piq klęska keynesizmu 19.10.08, 20:13
      Niestety w związku z zachwianiem wypłacalności banków amerykańskich mnóstwo
      różnego rodzaju ignorantów pierniczy od rzeczy o keynesizmie jako remedium
      (magicznym) na kłopoty. Tymczasem fakty są takie, że dzisiejsze kłopoty systemu
      finansowego biorą się... z keynesizmu.

      Dowód jest prosty: Keynes miał koncepcję, według której doładowanie popytu
      napędza gospodarkę. Nic też innego nie robiły banki, które mają teraz problem:
      oto, wspierane przez rządy, którym zależało na krótkoterminowych wynikach
      gospodarczych, bo dobrze wyglądają na słupkach, oferowały bez umiaru kredyty
      wytwarzając popyt - w Stanach był to zwłaszcza popyt na nieruchomości. Tobie,
      vicek, to się powinno podobać, bo kredyty na własny domek z ogródkiem dostawali
      nawet bezrobotni mający do zapłacenia alimenty na 8 nieślubnych dzieci. W ten
      sposób (czysto Keynesowski) rodził się popyt, pociągając za sobą oczywistą
      nadprodukcję nie mającą pokrycia w pieniądzach, które są realnie na rynku.
      Dzisiaj banki mieszkają w setkach domków z ogródkiem, z którymi nie mają co
      zrobić, bo w momencie, kiedy sprawa się wydała, niedostatek realnego pieniądza
      sprawił, że nie ma nabywców, a ponadto te domki są warte ułamek tego, co
      wcześniej, kiedy ceny nieruchomości były napędzane sztucznie przez łatwo
      dostępne kredyty. I w ten sposób gmeranie po stronie popytowej skończyło się
      znaną wszystkim katastrofą.

      Ogólnie rzecz biorąc, vicek, żeby ci wyjaśnić istotę keynesizmu, ograniczę się
      do wyłożenia jego podstawowej myśli: trzeba robić tak, żeby ludzie nie
      oszczędzali, tylko wydawali. A właśnie ta myśl spowodowała obecne jaja.

      Dzisiejsze pocieszne Keynesowskie ruchy polegające na wlaniu setek miliardów
      dolców w mające kłopoty banki polegają takoż na gmeraniu przy popycie, czyli na
      wyłożeniu tej forsy do wzięcia. Kto na tym zarabia, kto traci? Drogi vicku, otóż
      zarabiają na tym... banki, gdyż uruchomienie nowych linii kredytowych wzmaga
      popyt, ergo niespłacone dobra będące dzisiaj mało wartą własnością tych banków
      nabierają wartości - i łatwiej będzie znaleźć nabywców. Tracą na tym potencjalni
      nabywcy, którzy będą musieli zapłacić więcej za te domki z ogródkiem, niż gdyby
      banki nie dostały tej forsy, a nawet się wywróciły.

      Tak się kończy gmeranie przy wolnym rynku i prawie Saya.
      • piq keynesizm zabójcą ludzi o niższych dochodach 20.10.08, 21:22
        Jeśli już, vicek, przyswoiłeś sobie powyższy post, to podam ci jeszcze jeden
        problem: otóż kutranie przy popycie powoduje nieuzasadniony wzrost cen. Domki z
        ogródkiem w normalnych warunkach konkurencji wolnorynkowej zamiast 100 tysięcy
        kosztowałyby np. 50 tysięcy. Bierze się to z wytwarzania sztucznego popytu.
        Sztuczne pobudzanie popytu powoduje paradoksalną obok wzrostu cen (matriksowego)
        nadprodukcję (realną). A każda nadprodukcja prędzej czy później wywraca
        gwałtownie rynek pracy. Zobaczysz to vicek wkrótce, zwłaszcza w krajach, które
        zrobiły się keynesowskie do zidiocenia i wsadziły najwięcej państwowej kasy w
        prywatne banki.

        Jesteś zatem wrogiem robotnika, vicek, razem ze swoim keynesizmem po dwóch
        semetrach ćwiczeń z ekonomii zakończonych egzaminem z wynikiem dobrym.
      • patience Piqu, z całym szacunkiem, ale obawiam się.... 20.10.08, 23:17
        Obawiam się mianowicie, na podstawie czytanki, którą tu nam zaprezentowałeś, że
        o keynsizmie masz takie pojęcie, jak ja o genetyce. Znaczy się, czytanka jest na
        takim poziomie, jakby żrodlem tej przeogromnej wiedzy, skłaniającej Cię do
        takiej niepochamowanej pogardy do keynsistow, byly czytanki dla młodzieży
        amerykanskiej o dzielnym Fordzie i jego autkach dla pracownikow. Co, swoją
        drogą,pomysłem głupim nie jest, ale makroekonomia, takie posiadam wrażenie, nie
        polega na zasadach ustalanych przez Forda. On byl po prostu biznesmenem ktory
        sie dopasowal do owczesnych warunkow. Ale rownoczesnie jest sprawca powaznego w
        konsekwencjach procesu dekumanizacji pracy. Chodzi mi o to jego bieganie ze
        stoperem przy taśmie i liczenie ile kropel trzeba zuzyc do zespawania danego
        elementu i ile czasu to zajmuje. Osobiscie sadze, ze byl po prostu cwanym
        biznesmenem, ktory dostosowal sie do warunkow makro, ale z drugiej strony to co
        robil z pracownikami przy tasmie produkcyjnej, bardziej przypomina dzisiejsza
        Ameryke Lacinska niz to, co mial na mysli Keyns.
        • oleg3 Zupełnie bez szacunku 21.10.08, 08:26
          patience napisała (do kol. piqa):

          > Obawiam się mianowicie, na podstawie czytanki, którą tu nam
          > zaprezentowałeś, że
          > o keynsizmie masz takie pojęcie, jak ja o genetyce.

          Ty patience nie masz pojęcia o niczym. W tym poście piszesz niby o Keynesie, a tak naprawdę o fordowskiej dehumanizacji pracy.

          Keynesowi poświęciłaś taki passus:
          > makroekonomia, takie posiadam wrażenie, nie
          > polega na zasadach ustalanych przez Forda.

          Ekonomiści, a raczej "ekonomiści" negujacy prawo Saya dzielą się na 2 grupy:
          -markściści
          -keynesiści
          Marks i marksiści postulują likwidację rynku, Keynes i keynesiści postulują państwową stymulację popytu. Obie grupy zastępują ekonomię (naukę o zasadach współdziałania ludzi na rynku) makroekonomią (analizą nieistniejących realnie pojęć takich jak "globalny popyt", "globalna podaż" i takie tam. Makroekonomia jest zaprzeczeniem ekonomii.
        • rycho7 business processes 21.10.08, 15:49
          patience napisała:

          > to co robil z pracownikami przy tasmie produkcyjnej, bardziej
          > przypomina dzisiejsza Ameryke Lacinska niz to, co mial na mysli
          Keyns.

          Wspolczesnie robi sie to z pracami "umyslowymi" przy pomocy
          komputerow. Za luddystke chcesz robic?
        • piq wskaż, proszę, pacjencjo, błędy w moim... 21.10.08, 18:33
          ...poście.
          • rycho7 Re: wskaż, proszę, pacjencjo, błędy w moim... 21.10.08, 19:03
            piq napisał:

            > ...poście.

            REAL.
    • patience Re: "Financial Times" znowu docenia Keynesa 20.10.08, 22:50
      Jakie znowu? Do tej pory doceniali Balcerowicza. teraz im sie zmienilo, jak z
      prywatnej kieszeni stracili kase. A u nas podobnie zaczna pisac, w podobnej
      sytuacji. Aczkolwiek nie sadze, by doszlo do takich dramatow, jak u naszych
      sasiadow. Ta mocna waluta sie przydaje, mniej wiecej taj samo, jak w czasie
      kryzysu lat 30tych. Aczkolwiek zauwazylam raptem zmiane w reklamach uslug
      finansowych, zwrociliscie uwage, jak sie banki scigaja z oprocentowaniem za
      lokaty dlugookresowe? Zdaje sie, ze NBP przeskoczyl juz magiczny prog 10 proc. W
      nastepnym etapie zaczna spadac ceny za mieszkania i wille. Tzn, juz spadly ceny
      nieruchomosci, ale jeszcze za malo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka