oleg3
24.10.03, 18:30
Długi, ale za to świetny tekst.
-------------------------------
Prawdziwy sondaż opinii publicznej wykazałby wtedy, że większość Amerykanów
jest przeciwna legalizacji aborcji. Jednak w ciągu pięciu lat udało się nam
przekonać Sąd Najwyższy do wydania decyzji legalizującej aborcję - wspomina
Nathanson. - W tym celu wytłumaczyliśmy mediom, że kwestia legalnej aborcji
to świadectwo liberalnego oświecenia i nowoczesności. A ponieważ
wiedzieliśmy, że posługując się wynikami prawdziwych sondaży, zostalibyśmy
pokonani, zaczęliśmy posługiwać się wynikami fikcyjnymi. Zawiadomiliśmy
media, że z przeprowadzonych przez nas sondaży wynika, iż 60 proc. Amerykanów
opowiada się za legalizacją aborcji. To była taktyka samonakręcającego się
kłamstwa, które odpowiednio często powtarzane potrafi przekonać opinię
publiczną. Mało kto przecież chce zaliczać się do mniejszości.
Sfabrykowaliśmy również liczbę nielegalnych aborcji przeprowadzanych co roku
w USA. Naprawdę było ich około 100 tysięcy, ale my ciągle mówiliśmy o
milionie. Liczba kobiet umierających z powodu nielegalnych aborcji wynosiła
200 - 250 rocznie, my nieustannie podawaliśmy liczbę 10 tysięcy. Te fałszywe
dane zakorzeniły się w świadomości Amerykanów, przekonując wielu, że
legalizacja aborcji jest niezbędna. Innym mitem, którym karmiliśmy opinię
publiczną, było, że legalizacja aborcji oznaczać ma tylko zastąpienie
nielegalnych zabiegów legalnymi. W rzeczywistości aborcja stała się w USA
główną metodą kontroli urodzeń i od czasu legalizacji ich liczba wzrosła o
1500 proc.
Inną taktyką, do której stosowania przyznał się dr Nathanson, było
rozgrywanie "karty katolickiej", aby przeciwstawić "zacofaną" hierarchię
kościelną "postępowym" wiernym. - Nieustannie karmiliśmy media kłamstwami w
stylu: "Przecież wszyscy wiedzą, że sprzeciw wobec aborcji pochodzi od
hierarchii, a nie większości katolików", albo: "Sondaże dowodzą, że katolicy
chcą reformy praw dotyczących aborcji". Media pompowały to w społeczeństwo,
wmawiając mu, że każdy, kto sprzeciwia się legalizacji aborcji, pozostaje pod
wpływem kościelnej hierarchii, oraz że katolicy opowiadający się za aborcją
są oświeceni i nowocześni. Jednocześnie ukrywaliśmy fakt, że inne Kościoły
chrześcijańskie i religie niechrześcijańskie są zdecydowanie przeciwne
aborcji. Stale też podpieraliśmy się argumentem, że zdefiniowanie początku
ludzkiego życia jest absolutnie niemożliwe i że jest to kwestia teologiczna,
moralna czy filozoficzna, ale z pewnością nienaukowa - opowiada dr Nathanson
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/popo_031024/popo_a_7.html