oleg3
26.10.03, 11:56
W roku 1988 powstało w Polsce takie prawo, by przedsiębiorcom umożliwić
szybkie i łatwe tworzenie firmy i jej późniejsze niezakłócane prowadzenie.
Obecnie znowu przygotowuje się przepisy dotyczące wolności gospodarowania. I
okazuje się, że trzeba zmienić fragmenty kilkuset ustaw i znieść więcej niż
setkę koncesji i pozwoleń, ażeby w przybliżeniu wrócić do stanu poprzedniego.
Aż tyle praw duszących przedsiębiorczość stworzyli politycy, i pewni
urzędnicy, przez kilkanaście lat! Otrzymywali za to pensję, a teraz otrzymają
za przekreślenie swego dzieła, więc za reformę swej reformy.
Polityk i urzędnik uprawia biegunkę prawotwórczą, by nie mówiono, że nic nie
robi, aby wykazać, że jest potrzebny. Koncesje, zezwolenia, kontrole -
niekiedy wielotygodniowe, itd., mogą też leżeć w interesie urzędnika, któremu
przedsiębiorca płaci pieniądze korupcyjne, aby przyśpieszyć rozwlekłe
procedury, by firma nie stała, ale szła. Częściowo za to wszystko może też
odpowiadać antykonserwatywny, tzw. postępowy klimat współczesny, każący bez
ustanku i na oślep wprowadzać innowacje rozrywające ciągłość na strzępy.
Tak czy inaczej uderzająca jest odwieczna cecha niektórych, egoistycznych
warstw rządzących, że lubią one uciskać producentów i ustanawiać prawa w swym
własnym interesie. To brzmi jak teza Marksa, lecz w miejsce jego feudałów
albo kapitalistów trzeba dziś u nas wstawić polityków i pewnych urzędników, a
zamiast chłopów pańszczyźnianych albo proletariuszy dać drobnych
przedsiębiorców. Zaś wartość dodatkową Marksa, którą zagarniał wyzyskiwacz,
reprezentuje dzisiaj pensja za niepotrzebną biegunkę prawotwórczą oraz danina
korupcyjna.
Jak pisał nie Marks, lecz Adam Smith: "Chciwość i niesprawiedliwość warstw
rządzących są zawsze krótkowzroczne". Tak było też i u nas. Rządzący dla
swego interesu omal nie zadusili przedsiębiorczości, z której żyją.
Jeżeli powstające prawo nie jest jedynie zasłoną dymną, reformą pozorowaną,
itd., to trzeba dostrzec niejaką, nierychliwą bystrość naszej warstwy
rządzącej. Po latach, nie wiem, czy w porę, czy zbyt późno, zorientowali się,
że ich działalność będzie zabójcza także i dla nich. Nie zawsze tak bywało.
Historia zna rządzących, co dusili do końca producentów, by potem paść wraz z
nimi lub z kasą uciec za granicę.
Jerzy Trammer "Rzepa"