Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
23.01.02, 15:19
Homo sovieticus to człowiek który uległ skażeniu sowiecką propagandą i teraz
nie potrafi funkcjonować, myśleć ani czuć po ludzku (w sposób zgodny z naturą
homo sapiens). Homo sovieticus myśli przy pomocy sloganów i stereotypów którymi
sowieci zatruli mu umysł. Homo sowieticus może wspominać z nostalgią PRL, ale
może też być zdeklarowanym antykomunistą, bo choroba jego polega na tym, że nie
uświadamia sobie sowieckiego pochodzenia części swoich przekonań. Niektóre
objawy tej choroby są bardzo wyraźne, np. przekonanie że wszyscy mamy takie
same żołądki (prawie każdy przecież rozumie, że głupi robol ma zupełnie inny
żołądek niż bogaty biznesmen czy sportowiec, więc może zarabiać mniej). Nie
będę więc obrażał Waszej inteligencji i pominę opis wyraźnych objawów. A oto
subtelniejsze objawy choroby:
1. Przekonanie, że w 1989 roku nic właściwie się nie zmieniło. "W Polsce jest
właściwie tak samo źle jak kiedyś, albo i gorzej. W UE jest socjalizm, w
zasadzie podobny do tego z RWPG. Wielki Brat zza oceanu zastąpił Wielkiego
Brata zza Buga, ale Polska wciąż nie jest krajem suwerennym. Imperium rosyjskie
przegrało z amerykańskim, ale tak naprawdę nic się na świecie nie zmieniło -
nadal rządzą imperialiści".
2. Przecenianie wartości pracy robotnika. Wychowany na dogmatach "ekonomii
politycznej socjalizmu" homo sovieticus wierzy w to, że tylko produkcja ma
wartość, a usługi nie. "To robotnik płaci podatki, a fryzjer, nauczyciel i
urzędnik żyją z pracy robotników".
3. Nieumiejętność odróżnienia polityki od innych dziedzin życia publicznego.
Nierozumienie funkcji władzy w wolnym świecie wolnych ludzi. Nieodróżnianie
funkcji reprezentacji tej władzy od funkcji służby publicznej. Wiara w to, że
władzę mają urzędnicy. Niedostrzeganie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy
wyborami a decyzjami polityków reprezentujących władzę. "Po co głosawać? To
wszystko jedna sitwa. Układy niby się zmieniają, a rządzą wciąż ci sami ludzie,
rok 1989 nic tu nie zmienił, ręka rękę myje a Okrągły Stół zawsze pogodzi
konkurentów do władzy. Parlament zajmuje się głupotami a prawdziwą władzę
sprawują urzędnicy wymyślający podatki i przepisy prawa w zaciszu swoich
gabinetów."
Jak leczyć homo sovieticus? Czy można coś zrobić więcej niż czekać na wymianę
pokoleń?
1. W tym wypadku uleczyć mogłoby zakosztowanie życia w Białorusi czy Korei
Północnej, bo ludzie ci nie chcą pamiętać tego, że w Polsce też kiedyś było tak
jak w tych krajach. Niektózy za czasów PRL wierzyli w to, że jest inaczej niż
jest, nawet jeśli na własne oczy widzieli, że jest, jak jest - takich będzie
bardzo trudno uleczyć.
2. Czy logika wystrczy? Robotnik, który produkuje spinacze w fabryce, rozumie
dlaczego musi płacić fryzjerowi, z trudem rozumie dlaczego musi płacić
nauczycielowi, ale już zupełnie nie pojmuje, dlaczego musi płacić urzędnikom.
Uleczenie jego ciemnoty może nastąpić tylko od podstaw, od tego, co wydaje mu
się, że rozumie, mianowicie od jego relacji z fryzjerem. Bo homo sovieticus tej
relacji nie rozumie! Jeżeli robotnik zrozumie punkt widzenia fryzjera (przy
założeniu, że fryzjer nie jest homo sovieticus), to wykona pierwszy krok na
drodze do uleczenia. Oto więc, co powinien mówić fryzjer, który chce pomóc homo
sovieticus:
"Ja nie używam spinaczy, ale mam dużo ciężko zapracowanych pieniędzy. Wiem że
taki robotnik od spinaczy jest zupełnie niepotrzebnym pasożytem, ale z litości
idę czasem do sklepu i kupuję trochę spinaczy, aby taki biedak nie umarł z
głodu". Robotnik, który zrozumie ten punkt widzenia, poczuje że fryzjer ma
prawo tak twierdzić, jest na najlepszej drodze do uleczenia (albo po prostu
jest zdrowym homo sapiens). W ten sam sposób nauczyciele i urzędnicy utrzymują
robotników - kupują jakieś niepotrzebne buble z litości, a czasem dlatego, że
władza ich zmusza do używania spinaczy.
3. Najtrudniej jest przekonać homo sovieticus, że w demokracji ma on tyle samo
władzy, co każdy inny obywatel uprawniony do głosowania. Nie wystarczy
powiedzieć: "Jeżeli nie idziesz głosować, to znaczy że chcesz, aby rządzili
tobą złodzieje". Homo sovieticus odpowiada na to: "Głupotą jest głosować na
uczciwych, bo i tak dostaną mniej niż 5%, a ja chcę być uczciwy, ale nie chcę
robić głupot, więc nie głosuję na nikogo". Teza ta jest absurdalna, ale
niestety trudna do obalenia. Istnieja też homo s. którzy głosują, ale mimo to
nie mają poczucia, że władza spoczywa w rękach podatników. Homo sovieticus,
nawet jeśli głosuje na UPR, to myśli że urzędnicy zabierają mu podatki, a nie
ma pretensji do sasiadów czy znajomych, że głosowali inaczaczej - nie rozumie,
że to oni, głosując na AWS czy SLD, zabrali mu pieniądze na swoje potrzeby i
potrzeby tych partii.
Leczenie w tym zakresie wymaga terapii grupowej z częstym głosowaniem w grupie.
Np. w pokoju z jednym oknem siedzi kilka osób i głosują, czy otworzyć okno, czy
zamknąć. Po przeprowadzeniu dostatecznej ilości głosowań: kiedy zamknąć, kiedy
znów otworzyć, jak szeroko otworzyć, kto otwiera itd. chorzy mają szansę
zrozumieć i poczuć istotę wolności i demokracji, zrozumieć kto to jest polityk
(ten co otwiera okno), kto to jest urzędnik (ten co liczy głosy - musi to być
osoba najbardziej godna zaufania, gotowa marznąć dla idei, mimo że może oszukać
podczas liczenia), kogo obwiniać za to, że jest zimno. Jeżeli zrozumie, że nie
są winni ani politycy, ani urzędnicy, ale ci co głosowali za otwarciem okna, to
ma szansę na wyleczenie.
I oto zakończenie. Człowiek zdrowy, to taki, który patrząc na ludzi na ulicach,
w sklepach, w pracy, ... jest świadom faktu, że to ci ludzie są winni za to, co
złego robią politycy, za wysokie podatki, za pokrętne przepisy. Jest też
świadom tego, że urzędnik nie może zrobić nic złego, może co najwyżej liczyć
głosy i pieniądze, bo jest człowiekiem najbardziej godnym zaufania, dlatego
ludzie powierzyli mu tę funkcję.