Dodaj do ulubionych

__________________________?______ _________________

21.02.09, 18:43
Puls Biznesu - Perfidia spisku, 25 marca 2005 r.
Taki obraz: przedsiębiorcy - wykształceni w PRL - sterują państwem,
kontrolując największe firmy, finansując kampanie wyborcze, plując w
twarz komisjom śledczym.

Taki obraz: ani lewica, ani prawica. Nie prezydent, nie premier, nie
parlamentarzyści. Rządzą ci, którzy im płacą - od zarania III RP!
Mówią o sobie: "Jesteśmy nieformalnym zgromadzeniem najważniejszych
organizacji pracodawców, biznesu i przedsiębiorców. Wiadomo, że duży
może dużo, ale większy - jeszcze więcej. Połączenie wysiłków we
wspólnych interesach przynosi dojrzale owoce. Nasza inicjatywa jest
skuteczna!".

Kotko graniaste...

Oto Rada Przedsiębiorczości! W składzie: Amerykańska Izba Handlowa w
Polsce, Business Centre Club, Izba Przemysłowo-Handlowa Inwestorów
Zagranicznych w Polsce, Konfederacja Pracodawców Polskich, Krajowa
Izba Gospodarcza, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Polska
Konfederacja Pracodawców Prywatnych, Polska Rada Biznesu,
Stowarzyszenie Menedżerów w Polsce, Związek Rzemiosła Polskiego,
Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa. Potęga. Na szczęście ten
twór bywa nieostrożny i niedyskretny - jak w wystąpieniu przy okazji
wspólnej konferencji prasowej w Kopenhadze w 2003 r.: jej członkowie
poparli tam wysiłki polskiego rządu w negocjacjach z Unią
Europejską! Szefowie poszczególnych organizacji członkowskich dzielą
się w radzie na dwie grupy: płotki
Marek Goliszewski. Zapaśnik, reprezentant Polski z sukcesami, 5.
student świata na Uniwersjadzie - no właśnie: w Moskwie!
i grube ryby. Przejrzyjmy się, jak należący do ekipy biznesmeni
rozwijali skrzydła.

Henryka Bochniarz - prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców
Prywatnych, organizacji zrzeszającej około 3 tys. przedsiębiorstw.
Absolwentka Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania
i Statystyki (w I kadencji Sejmu III RP posłowie Obywatelskiego
Klubu Parlamentarnego Marek Jurek i Jan Łopuszański twierdzili, że
była tam I sekretarzem POP w stanie wojennym). W roku 1985 -
stypendium Fundacji Fulbrighta w USA (a przecież "wszyscy wiedzą" że
w latach 80. stypendystami Fulbrighta było wiele osób blisko
związanych z dzisiejszym SLD, m.in. Marek Belka, Włodzimierz
Cimoszewicz, Cezary Stypułkowski). To chyba mówi wszystko... W1991
r. w rządzie Bieleckiego była ministrem przemysłu i handlu. Tu warto
wspomnieć jedynie tzw. aferę Proxy. Henryce Bochniarz zarzucano
wówczas nieprawidłowości w zawarciu umowy z tą spółką na wykonanie
programu restrukturyzacji zbrojeniówki (według NIK wyłonienie firmy
odbyło się bez konkursu lub przetargu). Szefem i współwłaścicielem
Proxy był Marek Dochnal. Sprawa ucichła, a spółka Dochnala została
zlikwidowana. Likwidatorem - ciekawe, ciekawe! - firmy zajmującej
się przemysłem obronnym został Anatolij Skupinowicz z Kaliningradu.
Henryka Bochniarz w latach 1996-99 była prezesem Polskiej Rady
Biznesu (tuż po niej na tym fotelu - co znamienne! - znalazł się Jan
Kulczyk). Zasiadała w radach nadzorczych ITI, TVN, Agory i BRE Banku
(m.in. razem z Gromosławem Czempińskim, Janem Kulczykiem i
Sławomirem Wiatrem).
Druga persona to Marek Goliszewski - założyciel i prezes Business
Centre Club, zrzeszającego ponad 2 tys. przedsiębiorców i menedżerów
z ponad 1,2 tys. firm. Absolwent SGPiS (znów!) i Uniwersytetu
Warszawskiego. Uprawiał zapasy w stylu klasycznym (reprezentant
Polski z sukcesami, 5. student świata na Uniwersjadzie - no właśnie:
w Moskwie!). Członek zarządu Towarzystwa Polska-Wschód, Klubu
Wschodniego i Rady Biznesu Polska-Rosja. Płk Wojciech Garstka, były
oficer peerelowskich służb specjalnych zatrudniony w Grupie
Operacyjno-Sztabowej Szefa Służby Bezpieczeństwa, twierdzi, że
współpracował z Markiem Goliszewskim: "Byłem jedną z czterech osób,
które organizowały pismo »Konfrontacje«, razem z Markiem
Goliszewskim i dwiema osobami, których nazwiska w tej chwili pominę
(...)" - wspomina. No proszę...

Kwestia interpretacji

- Skąd się biorą teorie spiskowe?

- Naukowcy wciąż szukają przyczyn. Upatrują ich głównie w wizji
walki dobra ze złem, specyficznej dla zachodniej kultury judeo-
chrześcijańskiej - tłumaczy dr hab. Lech Zdybel z Instytutu
Filozofii na lubelskim UMCS, autor "Idei spisku i teorii spiskowych
w świetle analiz krytycznych i badań historycznych".

- Jak wiele wspólnego mają spiski z faktami?

- Fakty? Nie istnieją. Są tylko interpretacje rzeczywistości.
Znakomicie to ujął amerykański filozof Richard M. Weaver,
mówiąc: "Czasy nowożytne, a szczególnie wiek XX, wyparły pojęcie
prawdy na rzecz faktu. Dziś wszyscy uważają, że fakt i prawda są
tożsame. Tak nie jest. Fakt rodzi się w głowach. Prawda jest
obiektywna".

- A czym się różni teoria od spisku?

- Tym, czym etyka od moralności. Teoria spiskowa jest pewnym
namysłem nad zjawiskiem zwanym spiskiem - hipotezą nieweryfikowalną
w "sensie fizycznym"

- A to w polskich realiach: Klub Krakowskie Przedmieście, Hub
Familijny, Ordynacka, Smolna...

- Klasyczne definicje grup spiskujących! Tu nie chodzi o podawanie
dokładnych danych - kto, gdzie i kiedy? Tym się różni teoria
spiskowa od poczynań prokuratora który zawsze żąda dowodów. A co to
są dowody? Zdjęcie prezydenta z Dochnalem? Dla wielu - o niczym nie
świadczą. Na pewno nie można z nich wywnioskować, że ci panowie się
znają. Ale można w to uwierzyć! Tym bardziej, że prezydentura
Aleksandra Kwaśniewskiego zaczęła się od spisku - stwierdzenia, że
jest magistrem ekonomii. Obecne zamieszanie wokół osoby prezydenta
jest konsekwencją tego, co uczynił on na początku pierwszej
kadencji. Według amerykańskich teoretyków, spisek może się dziać w
świetle dnia Na tym polega dowcip tzw. spisku perfidnego. Wszystko
widzimy - i wszystko jest kwestią interpretacji...

- Czyli to, co się dzieje aktualnie w Polsce, można nazwać
spiskowaniem perfidnym?

- Jak najbardziej!

- Skąd u nas taka spiskowa kumulacja?

- Ponad 10 lat temu amerykański uczony napisał, że spodziewa się
eksplozji teorii spiskowych w społeczeństwach postkomunistycznych.
Zakładał, że demokratyzacja kultury społecznej pociąga narodziny
wszelakich teorii spiskowych...

- Dlaczego?

- Ano właśnie! On na to pytanie odpowiedzi nie daje... Za to
twierdzi, że największym wzięciem spiski cieszą się w USA. Każde
odejście prezydenta czy wybory obfitują w masę teorii spiskowych.
Według niego, demokratyzacja musi sprzyjać tajnym układom,
nieformalnym grupom interesu. Dlatego nie należy się bać teorii
spiskowych, tylko starać się odróżnić te z gruntu niewiarygodne od
nieco bardziej wiarygodnych. A to nie takie proste! Amerykanie do
dzisiaj analizują zeznania Nixona z czasów afery Watergate i wciąż
nie wiedzą, kiedy kłamał!

- Ludzie lubią teorie spisku?

- Jasne! Człowiek nie lubi żyć w zawieszeniu. A teorie spiskowe
dodają pewności siebie...

- I doskonale wszystko tłumaczą...

- Ale to nie oznacza automatycznie, że są nieprawdziwe. Teorie
prawdopodobne nigdy nie >
mówią "ktoś rządzi światem" Tylko że usiłuje... I to jest właśnie
prawdopodobne, bo któż z nas nie usiłuje wpływać na rzeczywistość?
Każdy.

- A że elity tworzą tacy sami ludzie jak my...

- Właśnie. Ludziom się wydaje, że teorie spiskowe nie mają sensu, bo
często mówią o działaniach z gruntu ohydnych i niegodnych człowieka.
Myślą sobie: "Niemożliwe!" Nie można zawsze, bez wyjątku z góry
zakładać, że osoba wzięta na tapetę jest moralnie w porządku. Trzeba
założyć inną moralność i logikę od swojej. Dlatego porządna teoria
spiskowa powinna zawsze zakładać, że spiskowiec jest maksymalnie
amoralny, a czasem zupełnie alogiczny... Dlatego coś, co na pozór
jest pozbawione sensu, może się wydarzyć. W tym szkopuł.

- Potrafi Pan wskazać teorie prawdopodobne?

- Nie. Bo to, że istnieją, jest tylko hipotezą. Nie można ich
rozpatrywać w kategoriach empiry
Obserwuj wątek
    • hasz0 2__________________________?_____ _ ___________ 21.02.09, 18:45
      - Potrafi Pan wskazać teorie prawdopodobne?

      - Nie. Bo to, że istnieją, jest tylko hipotezą. Nie można ich
      rozpatrywać w kategoriach empirycznych, tylko psychologicznych.

      ...w koło kanciaste

      Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.
      Wiatach 1986-1989 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rynku
      Wewnętrznego, doradca ministra w Ministerstwie Handlu Zagranicznego
      i podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa. W latach 1990-96 był
      m.in. doradcą zarządu w - uwaga! - Kulczyk Tradex Ltd. Od 1999 roku
      jest prezesem zarządu i dyrektorem generalnym Sava Investment Group,
      grupy inwestycyjnej zajmującej się np. projektami inwestycyjnymi
      prywatnej opieki medycznej (szpitale, centra diagnostyczne). Od maja
      2003 roku członek Rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy komuś nic
      się nie splata?

      Innym poważnym graczem pozostaje Andrzej Arendarski - od czerwca
      1997 roku prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Tu wystarczy tylko
      wspomnieć, że w styczniu 2002 r. objął stanowisko prezesa
      Niezależnego Operatora Między-strefowego. Jednocześnie był prezesem
      spółki Tel-Energo, posiadającej wówczas w NOM-ie 15 proc. udziałów.
      Wszystko jest jasne, gdy się okazuje, że pozostałe udziały
      rozkładały się między PKN Orlen (35 proc.) i Polskie Sieci
      Elektroenergetyczne (50 proc.)! Swego czasu Andrzej Arendarski miał
      być profesjonalistą, potrafiącym _ rozdzielić interesy Aleksandra
      Gudzowatego od interesów skarbu państwa: delegowany przez Janusza
      Steinhoffa zasiadał w radzie nadzorczej PGNiG. Jego udział był
      jednak - zwróćmy uwagę! - dziwny, bo jednocześnie znajdował się w
      radzie Gas-Tradingu - spółki pośredniczącej w kupnie gazu
      rosyjskiego, której właścicielami były wówczas Bartimpex -
      Aleksandra Gudzowatego (36 proc. udziałów), Gazexport - spółka
      Gazpromu (16 proc.) i PGNiG (43 proc). Radzie nadzorczej Gas-
      Tradingu szefował wówczas były prezes Gazpromu Rem Wiachiriew... W
      kanciastym kółku zachłystujących się siłą finansowej zmowy kręci
      także Sławomir Maj-man. Od 1991 roku dyrektor naczelny Zarządu
      Targów Warszawskich BR, od 1997 roku przewodniczący Stowarzyszenia
      Menedżerów w Polsce. Absolwent Moskiewskiego Państwowego Instytutu
      Spraw Międzynarodowych przy MSZ ZSRR - no właśnie, od tego można by
      zacząć i skończyć charakterystykę postaci...
      Krąg grubych ryb w Radzie Przedsiębiorczości zamyka rekin - dr Jan
      Kulczyk. Od 1999 roku prezes Polskiej Rady Biznesu. W Polsce
      biznesmen nr 1 pod względem zasobności portfela i - ostatnio -
      popularności w mediach (o jego image dbają szczególnie posłowie z
      tzw. komisji orlenowskiej). Wedle szacunków Janiny Solskiej
      z "Polityki" majątek doktora Kulczyka jest wart około 3,7 mld USD.
      Sam miliarder podkreślał, że pierwszy milion dolarów na rozkręcenie
      interesów dostał od ojca ("bardzo porządnego faceta, lidera odłamu
      Zachodnioberlińskiej Polonii współpracującej w czasach PRL z Polską
      Misją Wojskową"). Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, jak to zwykle
      bywa z pierwszym milionem... Z ciekawszych wątków jego kariery:
      wspólnie z Aleksandrem Kwaśniewskim zasiada w Radzie Dyrektorów
      Fundacji Szimona Peresa, której oficjalnym celem jest... zalesianie
      Izraela! Ostatnimi czasy Jan Kulczyk na kilka miesięcy postanowił
      usunąć się w cień PRB i funkcję jego namiestnika w Radzie
      Przedsiębiorczości - tak, tak, przecież to oczywiste! - pełnił
      Hubert Janiszewski, absolwent Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Pradze i
      Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS (sid! Znowu ta sieć!). Ten -jako
      doradca - prywatyzował i wprowadzał na giełdę polskie instytucje
      finansowe oraz przedsiębiorstwa, m.in.: BPH, Bank Gdański, PBK i
      Hutę Ferrum. Od 2001 roku jest członkiem rady nadzorczej Deutsche
      Banku PBC. Przewodniczy radzie nadzorczej DB Securities.

      Orły Napoleona

      W połowie grudnia 2004 r. Roman Giertych, lider Ligi Polskich Rodzin
      i członek komisji śledczej ds. PKN Orlen, ogłosił ("Gazeta Wyborcza"
      z 14.12.2004 r.), że wpadł na trop narodowego spisku. Pierwszą nicią
      zawiązującą spisek była wizyta w Moskwie (jesienią 2001 r.) Millera
      i Kulczyka. "Po ich powrocie wszystko się zaczęło" - twierdził
      Giertych. Jako dowody wymieniał kolejne spotkania Kulczyka i Millera
      z szefem koncernu Łukoil Wagitem Alekpierowem (Kulczyk zaprzeczał,
      jakoby miał go spotkać). Roman Giertych opowiadał też, że prezydent
      Aleksander Kwaśniewski na bieżąco monitorował zatrzymanie prezesa
      Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego, a obecny premier Marek Belka
      wspierał operację.

      Rewelacje Giertycha nie były nowością. Inni członkowie komisji też
      wietrzyli spiski (Ordynacka - macki wiarusów z ZSP, Smolna - silna
      grupa kombatantów z ZSMP). Uderzali w biznes na odlew, burząc krew
      przedsiębiorców.

      "Komisja, której celem jest wyjaśnienie wątpliwości dotyczących
      nadużycia prawa przez organa ścigania, nie może sama popełniać
      rażących naruszeń prawa" - pisali w listopadzie 2004 w oświadczeniu
      przedstawiciele największych polskich organizacji przedsiębiorców -
      m.in.: BCC, KPR KIG, PKPP i PRB.

      Liderzy opozycji ripostowali: "Organizacje biznesu powinny dogłębnie
      przemyśleć, czy warto w takich sytuacjach występować z krytyką
      procesu oczyszczania państwa. To nie buduje ich autorytetu" -
      oburzał się w TVN na przedsiębiorców Jan Rokita (PO). Ostrzej
      zareagował Jarosław Kaczyński (PiS): "Jestem zaskoczony apelem
      przedsiębiorców, bo to swego rodzaju bezczelność, i nie jestem
      zaskoczony, bo to są stowarzyszenia ludzi, którzy budowali i
      profitowali dzięki gospodarce postkomunistycznej".

      W wyniku przesłuchań Grzegorza Wieczerzaka przed komisją śledczą ds.
      PZU pojawiły się nowe teorie. Polska usłyszała o Klubie Krakowskie
      Przedmieście i Klubie Familijnym. Tygodnik "Wprost" zaatakował
      opinię publiczną zdjęciami Marka Dochnala (oskarżonego w tzw. aferze
      paliwowej) w towarzystwie prezydenta.

      - Rośnie piramida teorii spiskowych z udziałem polskiego biznesu -
      często członków organizacji, na których czele stoicie. Co wy na to?

      Andrzej Malinowski:

      - Kiedyś się zajmowano kułakami, potem prywaciarzami i badylarzami,
      dziś przyszedł czas na przedsiębiorców. Elity polityczne dostarczają
      mediom pożywki - tylko po to, by przedsiębiorcę zniechęcić, zgnębić
      i podejrzewać o rzeczy najgorsze. Może warto by do nich w końcu
      zaapelować: obudźcie się!? Robicie szkodę - przede wszystkim - sobie
      samym!

      Henryka Bochniarz:

      To, co się dzieje ostatnio w Polsce, pokazuje, co nas czeka, jeśli
      zastosujemy wariant PiS-u. Na wszystko będą komisje śledcze! Bo to,
      że wymiar sprawiedliwości w Polsce nie działa - nie ulega
      wątpliwości. Naprawianie tego systemu metodą komisji śledczych
      powoduje, że mamy 90 proc. sensacji i 10 proc. prawdziwego
      dochodzenia prawdy! Przecież dzisiaj właściwe wszyscy interesują się
      tylko tym, jakie jeszcze nazwiska padną! Ludzie zagrożeni poważnymi
      wyrokami mogą bezkarnie włożyć na listę każde nazwisko. To skandal,
      że materiały tajne, mające kapitalne znaczenie dla śledztwa,
      natychmiast wyciekają - jest tylko kwestia, kto pierwszy dobiegnie
      do kamery czy mikrofonu! A pytania komisji świadczą często o
      kompletnym braku zrozumienia procesów biznesowych!

      Hubert Janiszewski:

      - Jedną z jasnych stron okresu transformacji jest w Polsce
      gospodarka. To wartości policzalne i mające wymiar w kieszeni
      wszystkich zatrudnionych. Politycy chcą ten dorobek zniszczyć
      - w imię walki o stołki w parlamencie! Sławomir Majman:

      - Większość Polaków pozostaje przekonana, że Polska chyli się ku
      upadkowi, a gospodarka leży, bo wszystko ukradli Wróbel z
      Kulczykiem. Mamy propagandę klęski - klęski, której nie ma... Snucie
      przypuszczeń o spisku komunistów i tajnej sieci rządzącej polską
      gospodarką-w czym się specjalizują komisje śledcze - to historyczny
      anachronizm! To mniej więcej tak, jakby we Francji Robespierre
      zabrał się za budowanie gilotyn - w momencie, kiedy orły Napoleona
      już dawno świeciły pod Austerlit
    • hasz0 ________________Zbrodnia bez kary______________ 21.02.09, 18:47
      www.polonica.net/Zbrodnia_bez_kary2.htm
      cóż teoria spisku mówi, że jej wcale nie ma
      • hasz0 _______czy to mozliwe? by było prawdziwe? 21.02.09, 18:49
        Słynny amerykański dziennikarz John Reed, autor książki „Dziesięć
        dni, które wstrząsnęły światem”, w 1920 r. przywiózł przeznaczone
        dla bolszewików dla amerykańskiej partii komunistycznej (Communist
        Party of the United of America) 1 milion rubli w złocie, o czym
        piszą H. Klehr i J. Haynes oraz F. Firsow w książce pt.”The Secret
        of American Comunism” (wydanej w Londynie w 1995 r. na s. 348,
        za „Arcana” nr 16/17).

        Pomiędzy rokiem 1918 a 1920 bolszewicy przelali około 600 mln. rubli
        w złocie na rzecz banków Kuhn Loeb co. - filii Schiffa. Złoto
        przewożono także do Nye Banken w Szwecji.

        Fortuny komunistycznych złodziei i ich zachodnich sympatyków, nie
        tylko pochodziły z grabieży bogactw carów Rosji i rosyjskiej klasy
        posiadaczy. Były one również pomnażane rabunkiem podbitych państw
        Europy Wschodniej i Środkowej. W tym rabunkowym podboju Polskę
        traktowano ze szczególnym okrucieństwem. Fakt ten zaświadczają
        bolszewickie ofiary i dokonane przez nich zniszczenia oraz grabież
        własności Polaków i dóbr kultury materialnej narodu polskiego w 1920
        r. oraz po ponownej inwazji 17 września 1939r., a także po powrocie
        w 1944 r., a później po zaprowadzeniu złodziejskich rządów w Polsce
        Ludowej.



        • hasz0 _______chyba to wszystko to jakieś bzdury... 21.02.09, 18:52
          W atmosferze terroru i popełnianych zbrodni sowieci, od chwili
          wkroczenia w 1944 r. na ziemie polskie, dokonują gigantycznych
          grabieży. Zagarniają i wywożą wyposażenie fabryk, hut i kopalń.
          Grabią tabor i sprzęt kolejowy z torami włącznie oraz wyposażenie
          stacji kolejowych. Opróżniają magazyny i złom pozostawione przez
          Niemców na ziemi polskiej. Rabują domy mieszkańców miast i wsi,
          gwałcą kobiety i niepełnoletnie dziewczęta, mordują starców i
          dzieci. Pod byle pozorem wsadzają ludność do obozów poniemieckich
          oraz do zorganizowanych kaźni przez NKWD i UB. Z obozów tych wywożą
          Polaków i obywateli polskich narodowości niemieckiej, ukraińskiej,
          białoruskiej, litewskiej do niewolniczej pracy w Związku Sowieckim.


          W warunkach powszechnego zniewalania, wyznaczona przez zbrodniarza
          wojennego- Józefa Stalina, władza komunistyczna nad Polską wprowadza
          bandyckie i złodziejskie “prawo”, niszczące możliwość odbudowy
          gospodarczej i niezależności państwa polskiego. Wyrazem tego “prawa”
          uznano dekrety nacjonalizacyjne wprowadzone w życie za podpisem
          Bolesława Bieruta, Edwarda Osóbki- Morawskiego i innych złodziei,
          których rabunkowa działalność nadal jest akceptowana przez
          postkomunistów z kręgu kultury antywłasnościowej, aprobującej w 2001
          r. kradzież jako narzędzia polityki państwa. Spadkobiercy
          komunistycznych sprawców rabunku obywateli i państwa polskiego z
          SLD, PSL, UP, PPS i Samoobrony wierni są idei „trofiejnego”, czyli
          zbrodniczego łupu, uzyskanego przemocą lub podstępem, a później
          zalegalizowanego przez ustawy. Nie bacząc na skutki prawne
          narażające państwo na konsekwencje za współudział w paserstwie.


          Leszek Miller, Jarosław Kalinowski, Marek Pol, Piotr Ikonowicz i
          Andrzej Lepper oraz ich komunistyczne zaplecze partyjne nie chcą
          uznać za złodziejskie prawo niżej wymienionych dekretów:

          - dekret PKWN z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej;

          - dekret PKWN z 12 grudnia 1944 r. o przejęciu niektórych lasów na
          własność Skarbu Państwa;

          - dekret z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów
          w Warszawie;

          - dekret z 28 listopada 1945 r. o przejęciu niektórych nieruchomości
          ziemskich na cele reformy rolnej i osadnictwa;

          - dekret z 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich;

          - dekret z 7 kwietnia 1948 r. o wywłaszczeniu majątków utraconych w
          czasie wojny;

          - przejęcie przez komunistów zasobów mieszkaniowych w prywatnych
          domach i zasiedlenie ich z nakazu urzędu miasta oraz ustalanie przez
          władze państwowe wysokości czynszu za lokal.

          W rzeczywistości jest to pozbawienie właścicieli domów możliwości
          korzystania z posiadanej własności. Ta złodziejska praktyka
          obowiązuje również w III. RP, sprawcą której są postkomuniści.
          Ignorują oni, jak w całej historii PRL, poprzez prawo konstytucyjne,
          którego są autorami, prawa człowieka, na które często się powołują w
          propagandzie na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

          Postkomuniści z mandatem posła na forum Parlamentu III. RP
          dopuszczają się przekreślenia pracy tych, którzy do bogactwa
          dochodzili przez kilka pokoleń, stając się fundamentem gospodarczym
          i finansowym państwa. Senator Ryszard Jarzębowski (SLD) argumentował
          sprzeciw oddania własności w sposób następujący:”Jeśli ktoś chce
          dowartościować wnuki dawnych latyfundystów, bogaczy i burżujów,
          niech to zrobi za własne pieniądze, a nie wyciąga miliardów z
          kieszeni ubogich”. W podobnym duchu wypowiadali się m.in. posłowie:
          Danuta Waniek (SLD), Jarosław Kalinowski i Bogdan Pęk z PSL oraz
          Piotr Ikonowicz (PPS).

          Rabunek dokonany na narodzie polskim przez komunistyczne władze w
          latach 1944- 1956 niewątpliwie spowodował kryzys gospodarczy i
          finansowy Polski, który trwa do dziś i jest pogłębiany kolejnymi
          grabieżami przez elity władzy.

          Kryzys państwa pogłębiał terror sowieckiego okupanta, który od
          czerwca 1947 r. był sterowany przez Kreml. Dowodem tej
          rzeczywistości jest ściśle tajna instrukcja, która przetrwała do
          naszych czasów dzięki łańcuszkowi ludzi i rąk dobrej woli.
          Instrukcja ta znajdowała się m.in. w Belwederze i była do wiadomości
          Bieruta, Bermana i najbliższego grona ich kliki. Tam
          właśnie “zaginęła”. Zaliczana była do najtajniejszych dokumentów
          sowieckiego okupanta. Jest to instrukcja /NK/003/47/ z 2 czerwca
          1947 r. Zwróćmy zatem uwagę na punkty tego dokumentu odnoszące się
          do rabunku Polski. Do innych wskazówek zniewalania narodu polskiego
          zawartych w tym dokumencie niebawem powrócę w kolejnych
          publikacjach, aby przybliżyć sowieckie metody kolonizowania państwa
          polskiego. Przejdźmy zatem do niektórych nakazów wskazujących na
          okradanie Polski przez sowieckiego okupanta, realizowanych również i
          dla własnych korzyści przez komunistów, sprawujących z woli Stalina
          władzę w Polsce.

          W punkcie 10- tym nakazano, aby “do wszystkich organów władzy i
          większości zakładów pracy wprowadzić ludzi współpracujących z
          naszymi (tzn. radzieckimi- przyp. L.W.) służbami specjalnymi (bez
          wiedzy władz krajowych)”.

          Nakazywanie ukrywania grabieży gospodarczej Polski wskazuje punkt 11-
          ty, a więc: “Należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby prasa polska
          nie podawała sumarycznych liczb i rodzajów towarów wysyłanych do
          ZSRR. Należy dopilnować, aby prasa polska podkreślała ilość towarów
          wysyłanych przez Związek Radziecki do Polski i wspominała, że to w
          ramach wymiany handlowej”.

          Zadbano również o poczucie tymczasowości i niepewności w handlu
          ziemią. Ma to zapewnić punkt 12-ty. Nakazuje on wpływać na władze
          polskie, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów
          własności, a jedynie akty nadania.

          Na rozkaz Moskwy destrukcyjnym działaniom ze strony władz
          komunistycznych poddano rolnictwo indywidualne, wyrazem czego jest
          punkt 13- ty. Nakazano w nim “ukierunkowanie polityki w stosunku do
          rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się
          nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza. W następnej kolejności
          przystąpić do kolektywizacji wsi. W razie wystąpienia silnej
          opozycji należy zmniejszyć dostawy środków produkcji dla wsi i
          zwiększyć powinność (obowiązkowe dostawy- przyp. L.W.) wobec
          państwa. Jeśli to nie pomoże, spowodować, aby rolnictwo nie
          zabezpieczało pełnego pokrycia potrzeb żywnościowych kraju i oprzeć
          wyżywienie na imporcie.

          Właśnie te antypolskie działania komunistów spowodowały, co z
          pewnością doskonale pamiętają Polacy, dotkliwy brak żywności w końcu
          lat czterdziestych i na początku lat pięćdziesiątych oraz
          reglamentację żywności w przedsiębiorstwach i urzędach państwowych.
          Reglamentacja ta traktowała w sposób uprzywilejowany aparat partyjno-
          polityczny, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, milicję, a także
          wojsko. Wywołany kryzys żywnościowy z różnym natężeniem utrzymywano
          przez lata w Polsce Ludowej. W bufetach komitetów PZPR wszystkich
          szczebli nigdy nie brakowało podstawowej żywności, umożliwiającej
          m.in. wydawanie darmowych posiłków pracownikom partyjnym, UB, MO,
          ORMO.

          Celem ostatecznym było upaństwowienie ziemi i rolników. Parcelacja
          ziemi dworskiej była obliczona na pozyskanie masy chłopskiej,
          stanowiącej wówczas 70 proc. społeczeństwa, a przy tym bazę ruchu
          oporu. Chłopom wręczono bezwartościowe akty nadania, a nie akty
          notarialne. Kilka lat później rozpocznie się przymusowa
          kolektywizacja. Bogatszych rolników traktowano jak kułaków - wrogów,
          sabotujących postęp na wsi, ukrywających zboże i żywność w celu
          speckulacji. Więzienia zapełnione zostały 200-tu tysiącami
          właścicieli gospodarstw rolnych, którzy nie byli w stanie dostarczyć
          na czas i w nakazanej ilości obowiązkowych dostaw. W dążeniu do
          likwidacji rolnictwa indywidualnego, poprzez system niskich cen na
          produkty rolne i ograniczeń, spychano gospodarstwo chłopskie w
          nieopłacalność, wykorzystując tę p
    • cyborg.jr Re: __________________________?______ ___________ 21.02.09, 18:52
      attention !! zaczęła się noc Walpurgii ....
      ja zwariuję ...
      • hasz0 _______________wiesz cus o tym? 21.02.09, 18:54
        Zadbano również o nieprecyzyjność i kryminogenność ustanawianego
        złodziejskiego prawa, którego skutki na codzień doświadczało kilka
        pokoleń Polaków. Rozkaz wprowadzenia tego prawa wynika z punktu 14,
        15 i 16.

        W punkcie 13- tym czytamy:”Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i
        akty prawne gospodarcze, organizacyjne ( z wyjątkiem wojskowych) nie
        były precyzyjne”. Natomiast pkt. 15- ty wprowadza niekompetycję
        decyzyjną nakazując:”spowodowanie, aby dla każdej sprawy powoływać
        kilka komisji urzędów, instytucji społecznych, ale żadne z nich nie
        może mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z
        pozostałymi (nie dotyczyło to przemysłu wydobywczego). Pozbawia się
        więc też podejmowania decyzji przez samorządy w przedsiębiorstwach”.
        Wyraża to punkt 16- ty, który nie pozwala, aby “samorządy w
        zakładach pracy podejmowały decyzje gospodarcze. Nie mogą też mieć
        żadnego wpływu na kierunek działania przedsiębiorstw. Mogą zajmować
        się jedynie sposobem wykonywania zleconych zadań”. Powodem
        wyłączenia spod ograniczeń przemysłu wydobywczego było jego
        zawłaszczanie przez okupanta sowieckiego w stopniu, który proponował
        m.in. chroniczny brak węgla na zaopatrzenie wewnętrzne, zmuszający
        do uzupełnienia braków z krajów Europy Zachodniej.

        Sowieci zadbali też o bariery ograniczające możliwości produkcji w
        sektorze prywatnym. W punkcie 31 wprowadzają ograniczenia
        żądając: „spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy
        otrzymywali surowiec i urządzenia nie pozwalające na produkcję
        artykułów dobrej jakości, a ceny tych produktów winny być wyższe od
        podobnych wytwarzanych przez państwo”.

        Nakazano również (pkt. 31) „systematycznie niszczyć rzemiosło i
        wszelką inicjatywę prywatną”. Wszelkie koncesje w tej dziedzinie
        nakazywano w praktyce następnych dziesięcioleci uzależniać od
        agenturalnej współpracy rzemiosła z bezpieką, co dotyczyło także
        sklepikarzy, restauratorów, taksówkarzy i handlarzy dewizami.
        Najmniejsze pomyłki lub przeoczenia w nakazanej drobiazgowej
        księgowości karane były dotkliwymi domiarami i nierzadko procesem
        sądowym, skazującym za usiłowanie lub dopuszczenie spekulacji.

        Zwróćmy jeszcze uwagę na zaopatrzenie rynku (pkt. 33). Okupant
        sowiecki wie co robi żądając, aby zaopatrzenie rynku balansowało
        zawsze na granicy niedostatku, permanentnego braku podstawowych
        towarów dotkliwie odczuwanego pod rządami komunistycznymi w Polsce
        Ludowej. Celem takiej polityki gospodarczej było odwrócenie uwagi
        społeczeństwa polskiego od przyczyn dolegliwości w rzeczywistości
        komunistycznej w latach 1944 -1989. Brak podstawowych towarów miał
        zaprzątać uwagę Polaków, wypełnić ich wolny czas na ich
        poszukiwanie, absorbować myśli, inicjatywę, kierować je na stałe
        kombinowanie: gdzie i jak coś kupić? Nakazywano surowo dopilnowywać
        realizacji planów wydobywczych, natomiast nie wolno było dopuszczać
        do pełnego zaopatrzenia rynku krajowego.

        Oznaczało to, że wydobywanie m.in. węgla nie ma przeznaczenia na
        rynek krajowy, a tylko i wyłącznie na zaopatrzenie rynku
        sowieckiego. Okradanie Polski z udziałem komunistycznych wasali
        Stalina było kolonialnym monopolem okupanta sowieckiego.



        Sposoby rozprawy z opozycją, m.in. przeciwną okradaniu wytwarzanych
        w Polsce dóbr materialnych ujęto w punktach instrukcji 40, 41 i 42.



        A zatem:

        a) nakaz aresztowań przeciwników politycznych, zwłaszcza o dużym
        autorytecie w środowiskach opiniotwórczych.

        b) Nakazywano mordować skrycie, w tzw. zajściach sytuacyjnych,
        podczas “ucieczek”albo metodą “samobójstw”.

        c) Dyskredytowano ich pod pretekstem wykroczeń o charakterze
        kryminalnym.

        d) Nie dopuszczano do rehabilitacji. I na odwrót- członków i
        funkcjonariuszy reżimu, z partii i bezpieki, tolerować w
        najcięższych nawet wykroczeniach. W ostateczności przenosić na
        równorzędne stanowiska. W skrajnych przypadkach lokować ich na
        stanowiskach niekierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do
        późniejszej wymiany.


        Tak wyglądały początki powstawania “dziury”, a więc kroczącego
        kryzysu finansów Polski, ukrywanego przed Polakmi.

        Bez trudu wykazywać można także ponadczasowy uniwersalizm sowieckiej
        dyrektywy. Partyjni dygnitarze, kryminaliści z sejmu i senatu,
        którym w latach 1993 -1995 wykazywane są ewidentne, obliczane na
        biliony, przestępstwa finansowe i gospodarcze, pozostają bezkarni, a
        sejm odrzuca kolejne wnioski o zdjęcie immunitetów poselskich z
        powodu takich przestępstw.







        22. Zadłużenie Polski przez ekipę E. Gierka - wykorzystane przez ZSRR


        Permanentna zapaść gospodarcza i finansowa PRL sprawiała ujawnianie
        coraz ostrzejszego sprzeciwu Polaków wobec złodziejskich i
        zbrodniczych elit władzy komunistycznej. Sytuacja ta doprowadziła do
        wielu utajnionych przez cenzurę reżimową społecznych protestów, aż w
        końcu żelazny zamordyzm został przełamany i doszło do krwawych
        wydarzeń w Poznaniu- w czerwcu 1956 r. i na Wybrzeżu w 1970 r., w
        wyniku których ofiary do dziś bezskutecznie domagają się osądzenia
        morderców, wśród których czołowe miejsce zajmuje Wojciech Jaruzelski.

        Edward Gierek po dotkliwych doświadczeniach elit władzy
        • cyborg.jr Re: _______________wiesz cus o tym? 21.02.09, 18:55
          coś ty .... uważasz mnie za wariata ?
          • hasz0 ________może to byc prawda?___________________ 21.02.09, 19:00
            - Rosnąca liczba firm w Polsce z wyłącznym kapitałem zagranicznym,
            na co zezwalają szkodliwe protekcyjne przepisy, umożliwiające
            niekontrolowany wywóz kapitału za granicę i zwalnianie tych firm na
            zbyt długi okres z płacenia podatków oraz umożliwienie im
            korzystania z różnego rodzaju ulg.

            - Skierowanie Polski na drogę tzw. zależnego kapitalizmu, gdzie obcy
            kapitał dominuje nad gospodarką, co często ma miejsce w krajach
            zacofanych. Wyrazem tego jest 75 - 80 proc. banków polskich będących
            pod kontrolą banków zagranicznych. Sytuacja ta sprawia, że państwo
            nie jest w stanie stosować własnej polityki kredytowej, decydującej
            o sprawności gospodarki. W przemyśle kontrola zagranicy sięga 40
            proc., a w telekomunikacji aż 90 proc.

            Rządowe plany zakładają, że wszystkie większe zakłady będą sprzedane
            do 2003 roku. W planach tych przewidziana jest do sprzedaży
            pozostałość sektora energetyki, stalownictwo, kopalnie i koleje.
            Można więc spodziewać się, że niebawem obcy kapitał będzie
            kontrolował 70 proc. przemysłu. Sytuacja ta będzie się rozwijać ze
            szkodą dla polskiej gospodarki, bowiem w następstwie będzie miał
            miejsce odpływ zysków za granicę, co pogłębi braki w funduszach na
            reinwestowanie.

            Zatem problem rozwiązywania m.in. bezrobocia staje się niemożliwy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka