hasz0
21.02.09, 18:43
Puls Biznesu - Perfidia spisku, 25 marca 2005 r.
Taki obraz: przedsiębiorcy - wykształceni w PRL - sterują państwem,
kontrolując największe firmy, finansując kampanie wyborcze, plując w
twarz komisjom śledczym.
Taki obraz: ani lewica, ani prawica. Nie prezydent, nie premier, nie
parlamentarzyści. Rządzą ci, którzy im płacą - od zarania III RP!
Mówią o sobie: "Jesteśmy nieformalnym zgromadzeniem najważniejszych
organizacji pracodawców, biznesu i przedsiębiorców. Wiadomo, że duży
może dużo, ale większy - jeszcze więcej. Połączenie wysiłków we
wspólnych interesach przynosi dojrzale owoce. Nasza inicjatywa jest
skuteczna!".
Kotko graniaste...
Oto Rada Przedsiębiorczości! W składzie: Amerykańska Izba Handlowa w
Polsce, Business Centre Club, Izba Przemysłowo-Handlowa Inwestorów
Zagranicznych w Polsce, Konfederacja Pracodawców Polskich, Krajowa
Izba Gospodarcza, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Polska
Konfederacja Pracodawców Prywatnych, Polska Rada Biznesu,
Stowarzyszenie Menedżerów w Polsce, Związek Rzemiosła Polskiego,
Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa. Potęga. Na szczęście ten
twór bywa nieostrożny i niedyskretny - jak w wystąpieniu przy okazji
wspólnej konferencji prasowej w Kopenhadze w 2003 r.: jej członkowie
poparli tam wysiłki polskiego rządu w negocjacjach z Unią
Europejską! Szefowie poszczególnych organizacji członkowskich dzielą
się w radzie na dwie grupy: płotki
Marek Goliszewski. Zapaśnik, reprezentant Polski z sukcesami, 5.
student świata na Uniwersjadzie - no właśnie: w Moskwie!
i grube ryby. Przejrzyjmy się, jak należący do ekipy biznesmeni
rozwijali skrzydła.
Henryka Bochniarz - prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców
Prywatnych, organizacji zrzeszającej około 3 tys. przedsiębiorstw.
Absolwentka Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania
i Statystyki (w I kadencji Sejmu III RP posłowie Obywatelskiego
Klubu Parlamentarnego Marek Jurek i Jan Łopuszański twierdzili, że
była tam I sekretarzem POP w stanie wojennym). W roku 1985 -
stypendium Fundacji Fulbrighta w USA (a przecież "wszyscy wiedzą" że
w latach 80. stypendystami Fulbrighta było wiele osób blisko
związanych z dzisiejszym SLD, m.in. Marek Belka, Włodzimierz
Cimoszewicz, Cezary Stypułkowski). To chyba mówi wszystko... W1991
r. w rządzie Bieleckiego była ministrem przemysłu i handlu. Tu warto
wspomnieć jedynie tzw. aferę Proxy. Henryce Bochniarz zarzucano
wówczas nieprawidłowości w zawarciu umowy z tą spółką na wykonanie
programu restrukturyzacji zbrojeniówki (według NIK wyłonienie firmy
odbyło się bez konkursu lub przetargu). Szefem i współwłaścicielem
Proxy był Marek Dochnal. Sprawa ucichła, a spółka Dochnala została
zlikwidowana. Likwidatorem - ciekawe, ciekawe! - firmy zajmującej
się przemysłem obronnym został Anatolij Skupinowicz z Kaliningradu.
Henryka Bochniarz w latach 1996-99 była prezesem Polskiej Rady
Biznesu (tuż po niej na tym fotelu - co znamienne! - znalazł się Jan
Kulczyk). Zasiadała w radach nadzorczych ITI, TVN, Agory i BRE Banku
(m.in. razem z Gromosławem Czempińskim, Janem Kulczykiem i
Sławomirem Wiatrem).
Druga persona to Marek Goliszewski - założyciel i prezes Business
Centre Club, zrzeszającego ponad 2 tys. przedsiębiorców i menedżerów
z ponad 1,2 tys. firm. Absolwent SGPiS (znów!) i Uniwersytetu
Warszawskiego. Uprawiał zapasy w stylu klasycznym (reprezentant
Polski z sukcesami, 5. student świata na Uniwersjadzie - no właśnie:
w Moskwie!). Członek zarządu Towarzystwa Polska-Wschód, Klubu
Wschodniego i Rady Biznesu Polska-Rosja. Płk Wojciech Garstka, były
oficer peerelowskich służb specjalnych zatrudniony w Grupie
Operacyjno-Sztabowej Szefa Służby Bezpieczeństwa, twierdzi, że
współpracował z Markiem Goliszewskim: "Byłem jedną z czterech osób,
które organizowały pismo »Konfrontacje«, razem z Markiem
Goliszewskim i dwiema osobami, których nazwiska w tej chwili pominę
(...)" - wspomina. No proszę...
Kwestia interpretacji
- Skąd się biorą teorie spiskowe?
- Naukowcy wciąż szukają przyczyn. Upatrują ich głównie w wizji
walki dobra ze złem, specyficznej dla zachodniej kultury judeo-
chrześcijańskiej - tłumaczy dr hab. Lech Zdybel z Instytutu
Filozofii na lubelskim UMCS, autor "Idei spisku i teorii spiskowych
w świetle analiz krytycznych i badań historycznych".
- Jak wiele wspólnego mają spiski z faktami?
- Fakty? Nie istnieją. Są tylko interpretacje rzeczywistości.
Znakomicie to ujął amerykański filozof Richard M. Weaver,
mówiąc: "Czasy nowożytne, a szczególnie wiek XX, wyparły pojęcie
prawdy na rzecz faktu. Dziś wszyscy uważają, że fakt i prawda są
tożsame. Tak nie jest. Fakt rodzi się w głowach. Prawda jest
obiektywna".
- A czym się różni teoria od spisku?
- Tym, czym etyka od moralności. Teoria spiskowa jest pewnym
namysłem nad zjawiskiem zwanym spiskiem - hipotezą nieweryfikowalną
w "sensie fizycznym"
- A to w polskich realiach: Klub Krakowskie Przedmieście, Hub
Familijny, Ordynacka, Smolna...
- Klasyczne definicje grup spiskujących! Tu nie chodzi o podawanie
dokładnych danych - kto, gdzie i kiedy? Tym się różni teoria
spiskowa od poczynań prokuratora który zawsze żąda dowodów. A co to
są dowody? Zdjęcie prezydenta z Dochnalem? Dla wielu - o niczym nie
świadczą. Na pewno nie można z nich wywnioskować, że ci panowie się
znają. Ale można w to uwierzyć! Tym bardziej, że prezydentura
Aleksandra Kwaśniewskiego zaczęła się od spisku - stwierdzenia, że
jest magistrem ekonomii. Obecne zamieszanie wokół osoby prezydenta
jest konsekwencją tego, co uczynił on na początku pierwszej
kadencji. Według amerykańskich teoretyków, spisek może się dziać w
świetle dnia Na tym polega dowcip tzw. spisku perfidnego. Wszystko
widzimy - i wszystko jest kwestią interpretacji...
- Czyli to, co się dzieje aktualnie w Polsce, można nazwać
spiskowaniem perfidnym?
- Jak najbardziej!
- Skąd u nas taka spiskowa kumulacja?
- Ponad 10 lat temu amerykański uczony napisał, że spodziewa się
eksplozji teorii spiskowych w społeczeństwach postkomunistycznych.
Zakładał, że demokratyzacja kultury społecznej pociąga narodziny
wszelakich teorii spiskowych...
- Dlaczego?
- Ano właśnie! On na to pytanie odpowiedzi nie daje... Za to
twierdzi, że największym wzięciem spiski cieszą się w USA. Każde
odejście prezydenta czy wybory obfitują w masę teorii spiskowych.
Według niego, demokratyzacja musi sprzyjać tajnym układom,
nieformalnym grupom interesu. Dlatego nie należy się bać teorii
spiskowych, tylko starać się odróżnić te z gruntu niewiarygodne od
nieco bardziej wiarygodnych. A to nie takie proste! Amerykanie do
dzisiaj analizują zeznania Nixona z czasów afery Watergate i wciąż
nie wiedzą, kiedy kłamał!
- Ludzie lubią teorie spisku?
- Jasne! Człowiek nie lubi żyć w zawieszeniu. A teorie spiskowe
dodają pewności siebie...
- I doskonale wszystko tłumaczą...
- Ale to nie oznacza automatycznie, że są nieprawdziwe. Teorie
prawdopodobne nigdy nie >
mówią "ktoś rządzi światem" Tylko że usiłuje... I to jest właśnie
prawdopodobne, bo któż z nas nie usiłuje wpływać na rzeczywistość?
Każdy.
- A że elity tworzą tacy sami ludzie jak my...
- Właśnie. Ludziom się wydaje, że teorie spiskowe nie mają sensu, bo
często mówią o działaniach z gruntu ohydnych i niegodnych człowieka.
Myślą sobie: "Niemożliwe!" Nie można zawsze, bez wyjątku z góry
zakładać, że osoba wzięta na tapetę jest moralnie w porządku. Trzeba
założyć inną moralność i logikę od swojej. Dlatego porządna teoria
spiskowa powinna zawsze zakładać, że spiskowiec jest maksymalnie
amoralny, a czasem zupełnie alogiczny... Dlatego coś, co na pozór
jest pozbawione sensu, może się wydarzyć. W tym szkopuł.
- Potrafi Pan wskazać teorie prawdopodobne?
- Nie. Bo to, że istnieją, jest tylko hipotezą. Nie można ich
rozpatrywać w kategoriach empiry