dachs
20.03.09, 08:03
Na długo przed tym, zanim Benedykt XVI wypowiedział te oburzające cały
postepowy odłam ludzkości słowa, że wierność lepiej zapobiega
rozprzestrzenianiu AIDS niż prezertwatywy, na pomysł ten wpadli już pederaści.
Tyle, że oni tego nie głosili, tylko po prostu praktykowali. Zanim jeszcze
większość uczestników tego forum wiedziała w ogóle co to AIDS (prawie 30 lat
temu), oni już na AIDS umierali. A że umierać nie chcieli, zaczęli szukać
sposobów by uniknąć zarażenia. Interesującym jest, że jako głównego środka w
tym celu nie wybrali prezerwatywy, lecz wierność partnerską. Ci co AIDS już
mieli - z poczucia odpowiedzialności, co co jeszcze nie mieli, aby się przed
choroba ustrzec. Jak za dotknięciem czrodziejskiem różdżki zniknęły z
homoseksualnej sceny, łomoczące się na wszystkie strony i sposoby, wesołe
(gay) grupki. Zamiast nich scenę zdominowały odpowiedzialne i poważne pary.
Wierność zaczęła być modna. Ale sama wierność w sobie nudnawa jest, a
środowisko poniekąd zabawowe. Więc, żeby nie było zbyt normalnie, towarzystwo
znalazło sobie nową zabawę, w małżeństwo.
I tu trochę przesadzili, bo gdy Waldemar przyjdzie na przyjęcie ze swoją żoną
Zdobysławem, to nawet zabawny "party gag" z tego wychodzi, ale mniej już
zabawne jest gdy ten sam dowcip do znudzenia powtarza w urzędach i usiłuje się
wprowadzić go do polityki.
Jest wszakże nadzieja, że i tym kiedyś się znudzą i znajdą sobie coś nowego do
zabawy.