perla
04.04.09, 10:11
Mam problemy, bo jestem czarny. Nie znam polskiego, ale dobrze wiem, co znaczą
słowa: asfalt, bambus, szympans, goryl, czarna małpa, opona, Bambo. Słyszę je
w dyskotekach, na ulicy, w tramwaju. Na początku to był dla mnie szok,
masakra, bo Wrocław to w końcu duże miasto, a nie jakaś zapyziała wieś.
To słowa Vredena, czarnoskórego didżeja z Holandii. Przyjechał do Polski przed
czterema laty. Pochodzi z Surinamu. We Wrocławiu zarabia na życie jako didżej.
Ze swoją dziewczyną Kasią ma tu dwójkę dzieci. Ale ciągle czuje się jak
intruz. Nie tylko on.
Nigeryjski bohater naszego tekstu wypracował specjalny sposób bezpiecznego
poruszania się po mieście.
Żydowski rabin zastąpił jarmułkę czapką, żeby nie narażać się na zaczepki.
Romska matka codziennie drży o swoje dzieci, by bezpiecznie wróciły do domu.
Iracka studentka boi się samotnie wyjść do restauracji.
Strach ich wszystkich, obcokrajowców o innym kolorze skóry, innych rysach,
egzotycznym dla nas sposobie ubierania się, jest prawdziwy. A ci ludzie żyją w
naszym mieście, po którym my swobodnie przemieszczamy się, bawimy się w jego
restauracjach, spacerujemy po parkach. Żyją pośród nas. I to nas się boją.
Dlaczego? Bo są obcy, inni, bezbronni?
W cyklu "Jesteśmy rasistami" chcemy znaleźć odpowiedź na to pytanie. Ale nie
tylko odpowiedź. Chcemy, żeby nasi goście zza dalekich i bliskich granic czuli
się w naszym domu jak we własnym. A to tylko od nas zależy.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,6384701,Wroclawianie__Dlaczego_jestesmy_rasistami_.html
+++++++++++++++++++++++++++++++
ci z Wrocławia to jacyś idioci są. Powinni przykład z Lublina wziąć. Bo my w
Lublinie poradziliśmy sobie z rasizmem w mig. Po prostu nie przyjmujemy
żadnych kolorowych i innych takich. Nie ma kolorowych to i nie ma rasizmu właśnie.