Gość: Tak
IP: *.asm.bellsouth.net
20.12.03, 08:37
Pamietam w stanie wojennym, kiedy demokratyczne rzady odmowily kontaktow z
rzadem Jaruzelskiego-Urbana, Kadafi zostal wielkim przyjacielem
Jaruzelskiego. Caly swiat uwazal wtedy Kadafiego za terorystem, ale to nie
przeszkadzalo "ucziwemu" generalowi w calowaniu sie bardzo wylewnie z
pulkownikiem w czasie licznych kontatow. Owczesna propaganda czerwonego
rezimu z Urbanem i Gadzinowskim na czele, wmawiala spoleczenstwu o wielkim
sukcesie dyplomatucznym generala. Prawie caly swiat potepial dyktatora-
terorstem Kadafiego , to jednak nie przeszkadzalo naszemu "bohaterskiemu"
generalowi w calowaniu sie wylewnie z Kadafim. Oczywiwscie "zawsze prawdem
mowiacy" general w swoich licznych propagandowych publikacjach o tym fakcie
nie wspomina, zapomnial o tym rowniez Urban, ktory ciagle "blogoslawi"
generala.