jenisiej
09.08.09, 03:46
No bo zapie...liśmy szlakiem zgrupowania ppłk.
Radosława
(ta ksywka zapewne na cześć Sikorskiego była obrana). Było to
więc cóś w podobie RPG (role playing game), tyle że w mieście, nie
przed komputerem. No, na rowerach to było. I koleś mi z tyłu
zaatakował kierownicę. Zdążyłem spontanicznie ryknąć "KU...!", jak
każdy żołnierz trafiony czyni - no i padłem na cztery. Czyli w
pewnym sensie zostałem Uniwersalnym Rannym Powstańcem Walczącym o
Słuszną Sprawę. Będę to sobie wpisywał w CV.
A było nas oficjalnie 2000 (na tyle była zgoda miasta i tyle ponoć
sponsorzy zafundowali koszulek), ale sądzę, że można to pomnożyć co
najmniej przez 2. Tak czy siak, jest nas dość, by w razie draki
wszcząć ponownie jakis tumult. Damy radę.
Rok temu też byłem. Ponieważ mam do bywalców forum tego pełne
zaufanie, zdecydowałem się ujawnić tu swój wizerunek z tamtej
irredenty (znajdziecie mnie bez problemu gdzieś tam z tyłu):
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1923878,2,1.html
No dobra, trochę koloryzuję. Po pierwsze nikt do nas nie strzelał,
policja uprzejmie wstrzymywała ruch, a reakcje ludzi na chodnikach i
w mijajacych nas czy stojacych na skrzyzowaniach pojazdach były
generalnie pozytywne. Po drugie - ten koleś, który mnie trącił, nie
miał żądzy krwi w oczach - przeprosił mnie grzecznie, podalismy
sobie łapkę i pojechaliśmy dalej. Last but not least - nawierzchnie
warszawskich ulic (przynajmniej niektórych) są aksamitne jak uda
mych kochanek (przynajmniej niektórych) - i nie zdołałem tej
tytułowej kropli krwi oddać memu Miastu. Skończyło się na lekkim
siniaku prawego kolana.
Za to od jutra szpanuję na rowerze w tej koszulce.
www.1944.pl/masa