watto
01.02.02, 21:22
"Historia uczy, że jeżeli dochodzi do zaostrzenia się kryzysu, to zawsze trzeba
uważać, czy ktoś nie podejmie próby zamachu stanu albo nie zostanie wywołany
nagle konflikt zbrojny czy też nie będą podjęte inne próby zmiany
dotychczasowego porządku. Podobieństwa ataku z 11 września ub. roku z atakiem w
Oklahoma City są bezsprzeczne. Nie do podważenia jest stwierdzenie, że dwie
osoby skazane za pierwsze przestępstwo nie były w stanie same dokonać takiego
przedsięwzięcia, a jednak śledztwa nie prowadzono dalej, aby dowiedzieć się,
kto naprawdę jest za to odpowiedzialny. W przypadku WTC osoby bezpośrednio
zaangażowane w wykonanie operacji nie musiały wcale wiedzieć, jaki jest
prawdziwy cel tego przedsięwzięcia. Wszyscy bezpośredni wykonawcy zginęli, a
więc nie ma możliwości ich przesłuchania.
Według wielu ekspertów, atak w Nowym Jorku i Waszyngtonie był tylko sygnałem
ostrzegawczym. Zaatakowane zostały symbole amerykańskiej potęgi gospodarczej i
kwatera główna dowodzenia sił zbrojnych, psychologicznie - dwa najważniejsze
ośrodki. W ten sposób wywołano wśród ludności Stanów Zjednoczonych uczucie
zagrożenia i niepewności. Uczucie to podtrzymywane jest obecnie stałym
zagrożeniem bakteriami wąglika rozsyłanymi drogą pocztową.
Uprawniona jest teza, że ktoś chce wywołać wojnę na Bliskim Wschodzie i w
innych regionach zamieszkałych przez muzułmanów, co nieuchronnie doprowadzi do
geopolitycznej "wojny między cywilizacjami". Wojnę taką przewiduje przecież
Zbigniew Brzeziński i jego przyjaciel Samuel P. Huntington, który jest autorem
politycznego bestsellera Zderzenie cywilizacji z roku 1996. Według tego
strasznego scenariusza, chce się wywołać wśród miliarda muzułmanów reakcję
łańcuchową aktów przemocy, które mają spowodować pogrążenie się Eurazji w takim
chaosie, że nikomu nie uda się już zjednoczyć jej drogą współpracy gospodarczej.
Współpraca gospodarcza krajów europejskich i azjatyckich jest jedynym ratunkiem
przed skutkami grożącego załamania się światowego systemu finansowego i
walutowego. Od jakiegoś czasu propagowana jest bardzo mocno
idea "euroazjatyckiego pomostu gospodarczego" łączącego Europę z Rosją,
Chinami, Indiami i Japonią. Z punktu widzenia gospodarczego jest to
konieczność, gdyż Europa Zachodnia (czyt.: Unia Europejska) jest bankrutem
gospodarczym, który do przetrwania na gwałt potrzebuje nowych rynków zbytu.
Rozszerzenie Unii złagodzi tylko nieznacznie kryzys finansów publicznych i
zahamuje proces recesji gospodarczej. Dopiero szeroka współpraca gospodarcza z
Rosją, Chinami i Indiami może przynieść ratunek. Zawarcie długofalowych
porozumień na tym polu może doprowadzić do tego, że Eurazja urośnie do
największej potęgi gospodarczej świata.
Taki obrót spraw nie podoba się wielu wpływowym osobom w Stanach Zjednoczonych
i Wielkiej Brytanii, które uważają, że "angielskojęzyczna potęga morska" nadal
ma rządzić światem. Natomiast współpraca pomiędzy Japonią, Chinami, Azją
Dalekowschodnią, Rosją, Indiami i Europą jest realnym zagrożeniem dominującej
pozycji tej potęgi morsko-finansowej. Dlatego ludzie tacy jak Brzeziński czy
Kissinger mówią: Musimy temu zapobiec. A więc należy rozpętać wojnę w Azji
Środkowej i w ten sposób zapobiec, aby narody z tego regionu były pomostem
łączącym Europę i Azję."
www.medianet.com.pl/%7Enaszapol/0202stoi.html
www.medianet.com.pl/%7Enaszapol/