Kiedyś Francja miała kolonie, dzisiaj sama nią jest. Straciła własną
tożsamość, jej kierunek wyznaczają emigranci, ci którzy doprowadzili
własne państwa do ruiny. Ale koniec świetności zaczął się wcześniej,
kiedy to państwo zerwało ze swoją tradycją, kulturą i przeszłością.
Wydarzenie mialo miejsce w 1793 roku w ubogich i zaniedbanych
gospodarczo prowincjach południowo-zachodniej Francji.
Antyrewolucyjne wystąpienia rozpoczęły się w marcu w nowo utworzonym
departamencie Wandei, po proklamacji masowego poboru absolutnie
wszystkich mężczyzn do armii, konfiskatach zboża i nakazie
przetopienia kościelnych dzwonów na armaty. Prości chłopi porobili
sobie sztandary z wyobrażeniem Najświętszego Serca. Wojna Ludowa
byla policzkiem dla przywodcow Wielkiej Rewolucji Francuskiej, ktora
przeciez na sztandarach miala wypisane "Wolnosc-Rownosc-Braterstwo".
A teraz prości ludzie gotowi byli umierać w obronie starego
porządku, od którego rewolucja chciała ich wyzwolić!
Na odpowiedź Paryża nie trzeba było długo czekać. Dwa dekrety
Komitetu Ocalenia Publicznego z 1 sierpnia 1793 roku nakazują
eksterminację całej ludności Wandei, nie wyłączając starców, kobiet
i dzieci, którzy nie poddaliby się natychmiastowej deportacji. Na
rewolucyjnych mównicach Barrere wypowiada złowieszcze
słowa: "Zniszczcie Wandeę, a uratujecie Ojczyznę. Trzeba wyniszczyć
doszczętnie tę buntowniczą rasę, podpalić ich lasy, ściąć zbiory,
zniszczyć ich stada!". Po dziewięciu miesiącach powstanie upada, a
generał Westermann pisze taki oto raport do Paryża: „Nie ma już
Wandei. Wraz ze swymi kobietami i dziećmi zginęła pod naszą wolną
szablą. (…

. Zgodnie z rozkazami, któreście mi dali, miażdżyłem
dzieci kopytami koni, masakrowałem kobiety, które nie będą już
rodzić bandytów. My nie bierzemy jeńców, bo wtedy musielibyśmy ich
żywić chlebem wolności; litość to nie jest rewolucyjna sprawa”.
Tragedia Wandei na tym jednak sie nie konczy. W styczniu 1974 roku
przeciwko cywilnej ludnosci podbitej prowincji skierowano 12 "kolumn
piekielnych" pod dowodztwem gen. Turreau i komisarza Carriera.
Związanych ludzi topi się w barkach na Loarze, eksperymentuje się z
trującymi gazami, buduje się piece krematoryjne, do których wrzuca
się żywe kobiety i dzieci, z trupów wyrabia się mydło, a ze skór
pomordowanych robi się spodnie. Analogie z nazistowskimi zbrodniami
nasuwaja sie same. W Angers zamordowano 2000 ludzi, w Venzis 1500, w
Loroux-Botterau 700, w La Gaubretiere 700, w Lucs-sur-Boulogne 564 w
tym 110 dzieci. W ciągu półtora roku zamordowano co najmniej 120 000
cywilów, czyli około 15% ludności departamentu. Według
Chateaubrianda w powstaniu i towarzyszących im represjach zginęło
łącznie aż 600 tysięcy ludzi, choć dzisiejsi historycy zgadzają się
powszechnie na „tylko” 350 tys. ofiar.
Armia Wandejczyków (tzw. "Biali") nosiła nazwę "katolickiej i
rzymskiej", potem "katolickiej i królewskiej", głównym powodem jej
powołania był sprzeciw wobec rewolucyjnej "Konstytucji cywilnej
kleru", represjom wobec księży, niszczeniu symboli religijnych
Jacques Cathelineau przywódca Wandejczyków był synem murarza i sam
pracował jako murarz.
Do dzisiaj Francja nie chce uznać zbrodni wandejskiej za ludobójstwo
i upiera się, że były to "nadużycia" dokonane w ekstremalnych
warunkach okrutnej wojny. Imiona zbrodniarzy po dziś dzień widnieją
na Łuku Triumfalnym w Paryżu i w nazwach wielu francuskich ulic.