bimi
30.12.03, 20:26
Nie trzeba być Hindusem, aby wiedzieć, że w człowieku drzemią niezbadane
możliwości kontroli własnego ciała. Nie piszę tu o ruszaniu ręką czy
przycinaniu paznokci, ale raczej o leczeniu chorób i unikaniu ich samą siłą
woli albo nastawieniem do życia. Powszechne znane są przypadki uleczenia ludzi
jedynie na skutek tego, iz uwierzyli oni w to, że właśnie zdrowieją.
Choć współczesna nauka nie potrafi wytłumaczyć takich przypadków, to nie da
się ukryć, że bierze na nie poprawkę. Trudno wyobrazić sobie dziś rzetelnie
przeprowadzony test skuteczności jakiegoś leku, bez przeprowadzania
równoległej próby z inną grupą osób, której podaje się placebo. Znane są
zreszta przypadki uznawania niektórych współczesnych metod leczenia za
nieskuteczne, po stwierdzeniu, ze ich skuteczność jest nie większa niż
powiedzenie pacjentowi, że zrobiło mu sie operację, która mu pomoże.
Zakładając więc, że istotnie człowiek ma w sobie możliwości kontroli własnego
ciała, którymi można sterować poprzez odpowiednią "terapię psychiczną",
logicznym wydaje się, iż możliwości te potrafia nie tylko pomagać, ale i szkodzić.
Jeśli by np. wziąść grupkę ludzi i wmawiać im, że zostali napromieniowani i że
na pewno zachorują na raka, trzymac ich "pod obserwacją" i udawać, że ich
objawy są dokładnie takie, jakich naukowcy się spodziewali. Czy to mozliwe,
aby taka grupka stała się, na skutek tej "terapii", bardziej podatna za raka?
Moim zdaniem tak.
Sorry za ten przydługi wstęp.
Chciałem tylko zauwazyć, że nakazywanie aby na każdej paczce fajek
przynajmniej 30% zajmował napis, informujący palacza o tym, że umrze na "raka
lub choroby serca", może odnosić efekt odwrotny, od zamierzonego.
Myślicie, że ustawodawcy zdają sobie z tego sprawę?
Bo ja nie znam ani jednej osoby, która rzuciła by palenie z powodu tego
durnego napisu.