Dodaj do ulubionych

Droga Weroniko...:(

08.09.04, 13:45
Regularnie odwiedzam to forum i czytalam Twoje ostatnie posty. Z IBS zmagam
sie juz od 3 lat a dokladnie od matury. Na poczatku myslalam ze to
przejsciowe problemy ale kiedy zaczelam studia one jeszcze sie poglebily. To
byl dla mnie koszmar. Mam podobne objawy do Twoich, nie mam raczej problemow
z biegunkami tylko z zaparciami i "glosnym brzuniem". Zwlaszcza ten glosny
brzunio komplikuje mi zycie... wiesz jak to jest... na studiach zajecia w
malych grupach, cisza, a ja mysle tylko o tym czy zaraz nie zaczna sie "
rewolucje"... doszlo do tego ze zamiast przykladac sie do nauki(studiuje
prawo) ja przejmowalam sie swoim brzuchem i wszystko od niego uzaleznialam.
Dla mnie jest to po prostu wstydliwa dolegliwosc, i strasznie sie przejmuje
ze ktos cos uslyszy i wogole. Bylam u lekarzy, probowalam homeopatii ale to
nic nie dalo. Wiesz... tu nie chodzi nawet o bol, bo rzadko mnie boli, tylko
o to kruczenie w brzuchu. Zauwazylam ze najgorzej jest w pozycji siedzacej.
Mysle ze to jest spowodowane gazami, ktore przemieszczajac sie powoduja "
rewolucje". I wiem tez ze to stres, bledne kolo, bo jak siedze w ciszy, i
mysle tylko o tym to od razu sie zaczyna. A teraz jak jestem w domu, zero
stresu, wszystko ok. Oczywiscie nawet w domu jak zjem cos w stylu: kapusta,
jablko, fasolka dostaje rewolucji ale nie jest tak zle jak jestem na
studiach. Teraz od pazdziernika kolejny koszmar sie zacznie. Radze sobie
tylko dzieki kolezankom ktorym o tym powiedzialam i z ktorymi siadam na
cwiczeniach czy wykladach ale przeciez nie wszedzie mozemy byc razem. Ciagle
kombinuje jak przepisac sie do grupy w ktorej jest ktos kto zna moje
problemy... To bez sensu. Zamiast robic to co mnie naprawde interesuje ja
wszystko uzalezniam od tej choroby, zupelnie jakbym byla wiezniem wlasnego
brzucha... Doszlo nawet do tego ze jak teraz mam wybrac u kogo chce pisac
prace seminaryjna to nie kieruje sie tym co mnie interesuje ale tym zeby byc
z ktoras z kolezanek w grupie... To mnie naprawde meczy. Wiesz, ja nawet tego
nie pokazuje po sobie, staram sie prowadzic normalne zycie, umawiam sie z
przyjaciolmi, mam chlopaka ale tak naprawde nikt z tych osob nie wie jaki to
dla mnie problem... Wiedza o tym ale tego nie rozumieja, mam wrazenie ze
uawazaja ze przesadzam... Dlatego pisze do Ciebie, w nadzieji ze Ty mnie
zrozumiesz... cos doradzisz... Ja zawsze bylam osoba "w goracej wodzie
kapana", taka narwana :) niecierpliwa, i wszystkim sie stresowalam... raczej
bylam niesmiala ale w grupie bliskich znajomych ta niesmialosc zawsze
znikala, jakby byly we mnie dwie rozne osoby. Nie wiem czemu cierpie na ta
chorobe. Znam wiele osob ktore zyja w wiekszym stresie, maja wieksze problemy
niz ja i nic im nie dolega. Lekarz u ktorego bylam powiedzial mi ze to jest
tzw. nerwica wegetatywna czyli "ukryta".Powiedzial ze na zewnatrz wyglada to
tak jakbym byla zadowolona z zycia osoba, ale wszelkie stresy siedza w mojej
podswiadomosci... nie stac mnie na psychologa choc wiem ze bardzo by mi
pomogl dlatego zwracam sie z prosba do Ciebie... doradz mi co mam zrobic zeby
sie tak nie stresowac tymi studiami i brzuniem. Ja mam plany na przyszlosc,
chce zdawac na aplikacje sedziowska, jestem ambitna osoba a ten brzuch we
wszystkim mi przeszkadza... Boze, z ilu ja rzeczy musialam przez niego
zrezygnowac to nawet nie zlicze... Nie chce uzalezniac od tej choroby mojego
zycia, chce z niego korzystac, jestem mloda i mam perspektywy, ale jak to
zrobic??? Jak mam sobie z tym radzic??? Przepraszam ze tak sie rozpisalam...
Prosze doradz mi cos jesli mozesz... Magda
Obserwuj wątek
    • teresa181 Re: Droga Weroniko...:( 08.09.04, 14:10
      Hej, no tak, na tym forum piszą tylko zestresowani ludzie. Ja mam gorszy
      problem. Bo z burczeniem w brzuchu można sobie poradzić - to znaczy zawsze
      można pożartować z siebie samego jako wiecznie głodnego studenta któremu kiszki
      marsza grają. U mnie zamiast delikatnego burczenia są wzdęcia i gazy (które
      najczęściej są głośne i w naszej kulturze raczej nie do przyjęcia). Ja sobie
      poradziłam w ten sposób: Najbliższym powiedziałam co mi jest - już nawet nie
      mówię przepraszam za "bączki" bo im się nie chce odpowiadać "nie ma za co". W
      pracy - albo robię głośniej radio albo wychodzę na papieroska na zewnątrz
      budynku. Często (choć nie zawsze) metoda działa. A na zaparcia (a miałam
      straszne - bez ziółek na przeczyszczenie potrafiłam 5-7 dni nie odwiedzać
      toalety) kupiłam sobie Colon Clean. Trochę drogie - opakowanie za 20 zł
      wystacza na ok. 10 dni ale wolę wydać na to niż na No-spę albo inne Espumisany.
      Ponoć przez zaparcia rano rewolucje w ciągu dnia są większe, dlatego polecam.
      Kup sobie najpierw małe opakowanie 90g (właśnie to na 10 dni) żeby sprawdzić
      czy na Ciebie też działa. Jeżeli chodzi o mnie, to moje przypadłości nie
      zniknęły ale są mniej uciążliwe.
      Powodzenia, trzymam kciuki.
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 08.09.04, 18:16
        Dzieki serdeczne za rade. Nie napisalam tego wczesniej ale mi tez bardzo
        dokuczaja gazy i wlasnie poranne zaparcia powoduja ze mam potem takie
        rewolucje. Ale nie tylko. Nawet gdy przez kilka dni nie mam problemow z
        zaparciami to gazy i tak mi dokuczja i to jest wlasnie moj najwiekszy problem.
        Bo wydaje mi sie ze kiedy nie uda mi sie ich "pozbyc" ;)to one gromadza sie tam
        w jelitkach i powoduja te wszystkie burczenia i rewolucje. Zazdroszcze Ci tego
        ze pracujesz i zawsze mozesz sobie wyjsc na papieroska ;) Ja mam duzo zajec na
        uczelni i wiadomo ze nie moge sobie tak wyjsc w polowie jak jest potrzeba.
        Ale sprobuje z tym Colon Clean. Jeszcze raz dzieki. Milo jest miec swiadomosc
        ze ktos rozumie moje problemy ;) Pozdrawiam cieplo.
    • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 14.09.04, 09:44
      Droga Megi22.. Przepraszam, że piszę dopiero dzisiaj ale byłam kilka dni na
      urlopie.. (weselicho siostry :) Kiedy czytałam Twój list do mnie, to tak jakbym
      czytała o sobie.. Identycznie wygladało moje życie.. Wszystko cokolwiek robiłam
      zależało od mojego brzucha.. Rezygnowałam z wielu rzeczy, bo bałam się, że i
      tak brzuch przeszkodzi mi w realizacji czegokolwiek.. Gdziekolwiek byłam wciąż
      nasłuchiwałam swojego brzucha.. Na studiach opuszczałam większośc zajęć
      (studiowałam zaocznie, więc miałam taką możliwość), a wszelkie ćwiczenia w
      grupach były dla mnie koszmarem.. Znam to wszystko o czym piszesz, bardzo,
      bardzo dobrze.. Przyszedł moment, że byłam już na skraju załamania, nie chciało
      mi się żyć, bo cóż to za życie..? Miałam ochotę zejść z tego świata, bo życie
      przez następne lata z tą chorobą wydawało mi się straszne... Próbowałam wielu
      rzeczy jak każdy z nas tu obecnych... Ale tak naprawdę zwrot w moim życiu
      nastąpił dopiero po wizycie u "psychola" :) I nawet nie chodzi tu o rozmowę z
      psychologiem, bo spotykamy się tak rzadko, że nie jestem w stanie opowiedzieć
      mu swojego życia, ale o leki które biorę - seroxat.. Moje życie jest o wiele
      łatwiejsze, bo zaczęłam zauważać że jest piękne i przecież mam tak wiele -
      bliskich, miłość, młodość.. Męczę się z zaparciami (a co za tym idzie ze
      wzdęciami i gazami), ale nie załamuje mnie to już tak bardzo jak kiedyś, bo
      brzuch przestał być moją obsesją.. Z zaparciami radzę sobie za pomocą czopków..
      Trudno, ale dzięki temu załatwiam się i wypuszczam wiekszość gazów, przez co
      czuję się normalnie.. Cóż mogę Ci poradzić..? Jeśli chodzi o zapracia i
      problemy z brzuchem to polecam Ci czopki glicerynowe.. W czwartek byłam jeszcze
      u lekarza gastrologa w sprawie tych zaparć.. Byłam ciekawa co on mi powie..
      Wiele nie wymyślił, kazał jeść otręby, Colon C itp. Lekarz powiedział, żebym
      nie stosowała czopków o składzie ziołowym, tylko te glicenyrowe, bo nie
      uzależniają.. I Tobie też to polecam.. Wstalejsz rano, wkładasz sobie
      czopka :), szykujesz się do szkoły i po ok. 30 próbujesz coś z siebie wydusić
      (czasami szybciej).. Ja zwyklae wstaję sobie trochę wcześniej, by posiedzieć na
      kibelku trochę dłużej, czasami na dwie raty, trochę miętoszę ten mój brzuszek,
      aż wszystko ze mnie wyleci, łącznie z gazami (bo po czopkach większości się
      pozbywam)..
      Poza tym lekarz kazał mi kupić jeszcze taki preparat bez recepty, nie pamiętam
      teraz nazwy, ale sprawdzę i Ci jutro podam..
      Wspomniał też, że może warto spróbować zmniejszyć dawkę "seroxatu", bo
      tak "uspokaja" moje jelita, że aż blokuje wydalanie.. Postanowiłam tak zrobić,
      nawet nie konsultowałam tego z psychologiem - od kilku dni biorę po 1/2
      tabletki..
      Nie wiem na ile te wszystkie czynniki zadziałały, ale przez te 2-3 dni
      załatwiam się lepiej (choć wciąż jeszcze z czopkiem), a wczoraj pierwszy raz od
      3 m-cy!! załatwiłam się bez czopka.. narazie jeden raz, ale zawsze coś..
      Tyle jeżeli chodzi o kwestię z zaparciami, spróbuj czopków, by nic nie
      zalegało Ci w brzuchu i Cię nie męczyło, jutro podam Ci nazwę tego preparatu,
      co mi kazał pić lekarz..
      Natomiast jeśli chodzi o kwestię, tego co siedzi w Twojej głowie, to myslę, że
      jesli jesteś na tym etapie co ja byłam, to nie poradzisz sobie ze swoją obsesją
      bez pomocy leków antydepresyjnych.. Mi psycholog też powiedział, że mam ukrytą
      depresję, niby wszystko jest ok., ale moje ciało krzyczy.. Myślę, że seroxat
      bardzo mi pomógł, bo bez niego nie potrafiłabym zapomnieć o chorobie i powoli
      zacząć wierzyć, że może być lepiej, że naprawdę zdrowieję.. Przestałam czuc się
      inna, gorsza, jakaś trendowata itp., pogodziłam się, że mój brzuch może mi
      czasem dokuczać, ale nie rujnuje mi juz życia.. Dlatego Tobie również polecam
      wizytę u lekarza, który mógłby Ci przepisać ten lek.. Jesli nie stać cię na
      prywatną wizytę, to spróbuj w jakiejść przychodni.. Nawet jesli będziesz
      musiała poczekać, to i tak warto sie zapisać i poczekać trzy miesiące na
      wizytę, niż czekać całe życie.. Lekarzowi możesz zawsze zasugerować że
      chciałabyś spróbować tego leku, bo innym pomaga.. Naprawdę spróbuj w ten sposób
      zawalczyć ze swoją depresją.. To nie jest nic wstydliwego, że bierze się ten
      rodzaj leków (przynajmniej ja się nie wstydzę) i nie słuchaj głupich tekstów że
      ten lek uzależnia, bo tak naprawdę wszystkie leki uzależniają, nawet od bólu
      głowy..
      To wszystko co Ci mogę doradzić na przykładzie mojego doświadczenia.. Zrób
      wszystko by dostać się do odpowiedniego lekarza, poproś o pieniądze rodziców,
      zbieraj po parę groszy przez następne miesiące, ale postaraj się osiagnąć ten
      cel.. Nie chcę na siłę nikogo przekonywać do leczenia lekami antydepresyjnymi,
      ale jesli o mnie chodzi to przez 6 lat spróbowałam wszystkiego: bezskutecznych
      leków, które przepisuje nam każdy internista, diet, leków homeopatycznych, ziół
      i innych preparatów.. Ale z reką na sercu mogę powiedzieć, że teraz jest mój
      najlepszy czas pod względem zdrowia, z całego kilkuletniego okresu mojej
      choroby... Pozdrawiam.. I napisz co postanowiłaś..
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 14.09.04, 13:40
        Jejku,ale sie ciesze ze odpisalas :) No wiec pisze Ci szybciutko co
        postanowilam... teraz jak jestem w domu nie mam wiekszych problemow z zaparciami
        (no chyba ze objem sie czekolady:) ale problemy z gazami sa nadal, chocbym nie
        wiem jak byla wyluzowana... ale niedlugo znow studia i wszystko sie zacznie...
        pierwsze dwa tyg. to bedzie koszmar... dlatego najpierw sprobuje z tymi
        czopkami, i bede brala tez Espumisan choc nie wiem czy cos zadziala na te
        wzdecia... ze mna jest tak troche dziwnie, bo przez cale te 3 lata przejmowania
        i wsluchiwania sie w moj brzuch prawie nigdy nie bylo sytuacji takiej zeby na
        cwiczeniach czy gdzies gdzie jest cicho moj brzuch byl "slyszalny" :)
        widzisz... wiecej z tym stresu niz prawdziwego klopotu. Dlatego wlasnie moje
        kolezanki ktorym o tym opowiadalam dziwia sie temu ze tak sie przejmuje
        bo "przeciez ja nic nie slyszalam, chyba przesadzasz" :) Ale ja mam na to swoja
        teorie... gdy tyle razy opuszczalam zajecia, kombinowalam zeby bylo tak bym
        czula sie jak najbardziej komfortowo, siadalam gdzies z tylu, miedzy
        kolezankami to wtedy sie tak nie stresowalam i dlatego moj
        brzuszek "milczal"... tylko ze ja juz mam dosc tego kombinowania... chce siedac
        miedzy ludzmi, zapisac sie na kurs hiszpanskiego itd. nie przejmujac sie tym
        glupim brzuchem. Mysle ze w porownaniu z niektorymi osobami ktore poznalam na
        tym forum ja mam stosunkowo lagodne objawy choroby, nie mam biegunek, ani
        strasznych bóli, od czasu do czasu jak sie czyms bardzo zdenerwuje to mnie
        sciska jakas niewidoczna klamra... ale to nie jest tak uciazliwe jak te
        kruczenia i gazy. Postaram sie z tym walczyc wiecej sie ruszajac, cwiczac,
        biegajac, bede pila 2 litry wody mineralnej dziennie, uzywala czopkow jak
        zajdzie potrzeba i wmawiala sobie ze jestem normalna osoba i nawet jak ktos cos
        tam uslyszy to co z tego, prawda ?:) Wiesz o jednej rzeczy Ci nie
        wspomnialam... od prawie roku jestem bardzo zakochana i nareszcie szczesliwa,
        moj chlopak rozumie moje problemy i to mi bardzo pomaga. Dzieki temu ze on jest
        nie przejmuje sie juz tak studiami, sa one dla mnie przepustka do lepszej
        przyszlosci ale nie sa czym w zyciu najwazniejszym... nareszcie uwierzylam w to
        ze jak sie chce mozna spelniac marzenia i z takim nastawieniem rusze
        na "podboj" 4 roku ;) Wiem ze bedzie momentami ciezko, ze sie bede czasem
        lamac, ale tak juz jest z ta choroba...
        A co do psychologa... rodzicom nawet boje sie wspomniec o tym by brac leki
        antydepresyjne bo moja mama od zawsze uwaza ze ja robie z igly widly, i juz...
        Ale wiesz co... pojde do niego jak bedzie tak zle ze juz nie bede sobie
        radzic... mam stypendium naukowe:P to zawsze kasa sie znajdzie... i sprobuje
        jak dziala ten seroxat. Ja widze po tym jak zmienily sie Twoje posty ze Ty
        jestes dzieki temu radosniejsza, taka pelna nadziei, wiec ten lek naprawde
        dziala :) ale chce mozliwie jak najdalej odwlec moment kiedy bede nusiala go
        wziac... bo moze sobie poradze bez niego...? moze najlepszym lekarstwem na ta
        chorobe jest po prostu milosc...?:) Zobaczymy... Dziekuje Ci serdecznie za rade
        bo milo jest wiedziec ze sie nie jest z tym problemem tak zupelnie samemu jak
        palec... No i szczerze Ci zycze powodzenia w walce z ta choroba. Mam nadzieje
        ze utrzymamy kontakt :) Pozdrawiam cieplo. Magda :)
        • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 14.09.04, 14:38
          hi, hi,.. wiesz co Megi? to śmieszne, ale mi również przez 6 lat choroby tylko
          jeden raz zdarzyło się tak że na zebraniu zaburczało mi w brzuchu że wszyscy
          się uśmiechneli.. a poza tym nikt nigdy się nie domyslił, że ja się męczę - na
          studiach, w pracy, na spotkaniach... zawsze udawało mi się wyjść "z twarzą" i
          ukryć wszystkie moje dolegliwości.. tylko że ja wciąż o nich myślałam i się
          stresowałam, no i często naprawdę cierpiałam skupiając się tylko na bólu.. No i
          to kombinowanie, gdzie usiąść, zajmowanie miejsca jak najdalej w rogu,
          zaglądanie do domu między wyjściami byle tylko bez stresu spróbować się
          załatwić w zaciszu swojego kibelka... och skąd ja to znam.. Zresztą jeszcze
          teraz mam te przyzwyczajenia, bo nie umiem jeszcze zaryzykować i czuć sie
          zupełnie swobodnie w planowaniu bardziej stresujących zajęć swojego dnia...
          boję się zaryzykować...
          Jeżeli zaparcia nie męczą Cię tak bardzo, to nie musisz używać czopków zbyt
          często.. Ja myslę, że te nasze wzdęcia i gazy biorą się często stąd, że my IBS
          z zaparciami rzadko załatwiamy się do końca, zawsze nam coś tam zostaje i
          zalega (przynajmniej u mnie tak jest), dlatego czopki przynoszą mi ulgę, bo
          wypróżniam się aż mój brzuch robi się płaski niczym spuszczony balon.. :)
          Mam nadzieję, że miłość przyniesie Ci więcej optymizmu i wiary w siebie, a to
          pozwoli zapomnieć Ci o brzuchu.. Życzę Ci powodzenia.. Jesli jednak choroba
          będzie Cię męczyć coraz bardziej, nie zwlekaj zbyt długo z wypróbowaniem innych
          sposobów, bo przecież najlepsze lata Twojego życia mijają właśnie teraz.. buźka!
    • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 16.09.04, 08:25
      Megi, ten preparat do picia to się nazywa Mucofalk.. Działa podobnie jak colon
      c, czyli zwiększa objętość i zmiękcza stolec, ale jak dla mnie jest lepszy niż
      colon c (nawet go odstawiłam i stosuje tylko Mucofalk..) Pozdrawiam
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 16.09.04, 13:34
        Hej Weronika! Mam pytanko: czy te preparaty do picia nie powoduja przypadkiem
        wiekszych wzdec? Bo ja kiedys pilam na zaparcia syrop pomaranczowy o nazwie
        Lactulosum i mialam potem takie rewolucje ze nie wiem :) i zrazilam sie do tego
        typu specyfikow. A same czopki nie wystarcza? Jejku, nie wiem jak to jest ale
        niektorzy(np. moja wspollokatorka) cierpia tylko na zaparcia ale nie maja wzdec
        i w sumie nie sa "brzuchomowcami" tak jak my ;)Zastanawiam sie dlaczego tak
        jest ze moja kolezanka ma zaparcia i to powazne a nigdy nie jezdzilo jej w
        brzuchu? :)Ile ja bym dala zeby miec tylko te zaparcia bez wzdec... napewno
        wtedy bym sie wogole nie stresowala tylko jakos z tym sobie poradzila. A z nami
        IBSowcami ktorzy maja i to i to jest jak w blednym kole, bo chcac pozbyc sie
        zaparc np. dieta powodujemy wzdecia, bo np. na zaparcia podobno trzeba jesc
        duzo blonnika a on jest w roslinkach straczkowych, zielonych, trzeba jesc
        jablka, surowe warzywa i owoce. A u nas przeciez to jest tylko gwozdz do
        trumny ;) Bo jakbym ja stosowala taka dietke to juz dawno polecialabym na
        ksiezyc z tym brzuszkiem ;) No ale nic, nie ma co narzekac trzeba sprobowac te
        czopki :) Pozdrawiam Cie cieplo. :)
        • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 16.09.04, 14:38
          Wiesz Megi, nie zauważyłam aby moje wzdęcia jakoś szczególnie zwiększyły się po
          tym preparacie, więc trudno mi powiedzieć jak to będzie u Ciebie.. Ogólnie
          przez ostatnie trzy miesiące miałam tak duże zaparcie, że ani razu nie
          załatwiłam się bez czopka.. Zresztą nawet czopki nie zawsze dawały odpowiedni
          rezultat, dlatego oprócz tego dodatkowo stosuję ten preparat... Trudno mi
          ocenić co spowodowało leciutką poprawę... Bo w tym samym czasie zaczęłam brać
          ten Mucofalk i jednocześnie zmniejszyłam dawkę seroxatu na 0,5 tabletkę
          dziennie; ponadto przestałam pić sok marchwiowy, bo ktoś mi powiedział, że
          jeszcze bardziej "ubija stolec".. :)
          W każdym bądź razie po tym zauważyłam leciutką poprawę, co u mnie oznacza
          dwukrotne załatwienie się bez czopków i łatwiejsze niż wcześniej załatwianie z
          czopkami..
          wiesz, to wszystko tak trudno ocenić, kiedy było gorzej, kiedy czułam się
          lepiej.. np. kiedy zwiększyłam dawkę seroxatu do 1,5 tabletki to miałam
          wrażenie, że zaparcia są jeszcze trudniejsze i jakby w brzuchu zaczęło mnie coś
          częściej ściskać.. Po tygodniu zmniejszyłam na 0,5 tabletki i jakby mi
          ulzyło... No ale i ten preparat.. Sama nie wiem co tu działa...
          Ale myślę, że możesz spróbować tego Mucofalku... Ja piję go na noc i rano
          staram się pomiętosić brzuch trochę na siłę by wyleciały też i gazy.. Potem
          rano też piję 1 saszetkę i ewentualnie późnym popołudniem gdy planuję większe
          jedzonko (bo to się bierze przed jedzeniem).. Życzę powodzenia w
          eksperymentowaniu.. :)

          ps. czy tylko my tu już jesteśmy? bo jakoś forum opustoszało ostatnio... hej!
          jelitowcy, wszyscyście pozdrowieli??!!!
    • alba23 Re: Droga Weroniko...:( 19.09.04, 17:55
      zupelnie jakbym czytala o sobie..tez studiuje prawo, jutro zaczynam zajecia,
      jestem na 5 roku..mam takie same problemy jak ty. moj problem jest taki,ze ja w
      sumie nie umiem o tym nikomu powiedziec,probowalam.. ale skonczylo sie na
      tym,ze uslyszalam,ze cos sobie wmawiam i lepiej zajme sie czyms innym niz
      wymyslanie dolegliwosci. w momencie,gdy dostaje plan zajec, biegne sprawdzic
      jak wyglada ta sala, patrze czy bedzie mozliwosc siadania z dala od innych.
      praktycznie zawsze siedze sama,gdy brak takiej mozliwosci uciekam z zajec. po
      prostu panicznie sie boje,ze zacznie mi "burczec" w brzuchu i ktos to uslyszy.
      przez to stalam sie odludkiem, zle mi z tym,kiedys bylam pelna zycia,a teraz
      przez ta dolegliwosc nie wiem jak to dalej bedzie.. nie moge sie poddawac,
      uciekac. jest tyle rzeczy ,z ktorych przez to rezygnuje.doszlo do tego,ze
      przychodze na uczelnie wczesniej by poprzestawiac w sali lawki tak,bym mogla
      siedziec z dala..paranoja..
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 20.09.04, 12:27
        Hej Alba! Jesli moge Cie pocieszyc to jeszcze tylko rok Ci zostal, a potem to
        kombinowanie sie skonczy... Wiem ze to slabe pocieszenie ale zawsze jakies...
        Ja radze sobie jakos tylko dzieki temu ze powiedzialam o tym kolezankom i
        chociaz one uwazaja ze robie z igly widly bo nigdy nie slyszaly zeby mi w
        brzuszku burczalo to jednak swiadomosc tego ze one wiedza mi pomaga bo nawet
        jesli by cos uslyszaly to sie nie zdziwia i nie beda sie smiac. Ale nie zawsze
        mam mozliwosc siadania na zjeciach z nimi. Teraz znow zaczne kombinowac jak by
        tu sie przepisac do grup by byc z nimi :) taki to juz urok moich studiow. Na
        seminarium tez ide tam gdzie jest moja kolezanka chociaz nie powiem by k.p.c.
        specjalnie mnie interesowalo ;) Wiesz... ja juz powoli sie do tego
        przyzwyczajam... chociaz wiem ze teraz sa wakacje i latwiej mi pisac
        optymistycznie a jak sie zaczna studia to bedzie gorzej, ale juz tyle razy
        udalo mi sie uniknac "wpadki" ze powoli zaczynam wierzyc ze jakos znow sobie
        poradze. Oczywiscie fortune bym oddala za to by sie wyleczyc i nie musiec juz
        tak kombinowac, no ale coz... najwazniejsza u nas jest psychika i jak nie
        bedziemy staraly sie z tym jakos pogodzic to nigdy nam nie przejdzie... wiem ze
        to sie latwo pisze ale ja zauwazylam ze im mniej o tym mysle tym lepiej i
        postaram sie w tym roku sie tym tak nie przejmowac... zobaczymy co z tego
        wyjdzie ;) Nie piszesz dokladnie jakie masz dolegliwosci ale jesli takie jak my
        z Weronika to radze Ci tak : jesli masz zaparcia to kup w aptece czopki
        glicerynowe i Mucofalk. Czopki stosuje sie rano by moc sie " w calosci"
        wyproznic dzieki temu brzuch jest plaski i nie powinno tak czesto w nim
        burczec :) Mucofalk jest do picia rano i wieczorem przed jedzeniem. Na wzdecia
        troche pomaga Espumisan. Poza tym uwazam ze brakuje nam ruchu... ja cwicze
        codziennie pol godziny zwlaszcza miesnie brzucha, i pije dwa litry wody
        mineralnej niegazowanej. Mam nadzieje ze to cos pomoze. I moze przelam wstyd i
        powiedz swoim bliskim kolezankom o tym, powiedz im dokladnie na czym polega ta
        choroba, wierze ze normalny czlowiek potrafi nas zrozumiec a nie tylko
        wysmiac... Zycze Ci powodzenia w walce z ta choroba i wiecej pozytywnego
        myslenia :) Trzymaj sie cieplo!
        • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 20.09.04, 12:54
          Cześć Dziewczyny!! Widzę, że wszystkie mamy podobne "przejścia" związane ze
          studiami.. Ja przez ostatni rok miałam ulgę, bo obroniłam licencjata i na tym
          zakończyłam studia... Ale w tym roku zapisałam sie na studium plastyczne...
          Miałam pewne obawy, ale to studium związane jest z moimi zainteresowaniami więc
          postanowiłam, że zaryzykuję, nie zrezygnuje z tego przez głupi brzuch!! za
          tydzień mam pierwsze zajęcia i tak szczerze Wam powiem, że trochę się
          boje... :) wiecie, odzwyczaiłam się od tego kombinowania.. I mimo, ze ostatnio
          czuje się lepiej, nie wiem jak mój brzuch zareaguje na tą nowa okoliczność.. -
          mam nadzieję, ze nie wpadnie w panikę.. :)
          Megi22 widzę że polecasz metode na czopki i Mucofalk, ale chciałam zapytać czy
          próbowałaś stosować i jakie efekty są u Ciebie...??
          • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 26.09.04, 10:54
            Hej Weroniko! Sorki ze nie odpisywalam tak dlugo ale nie mialam dostepu do netu
            bo lacze sie popsulo ale teraz juz jest ok :) Pytasz czy stosuje te czopki. Tak
            i pomagaja :)W czwartek wyjezdzam na studia i zobaczymy czy pod wplywem stresu
            moj brzuch znowu nie zacznie szalec... ale jestem pierwszy raz dobrej mysli :)
            Grunt to pozytywne myslenie prawda? :) Wiem, wiem latwo powiedziec... ;) ale ja
            narazie mam dobry humor i tryskam optymizmem... zobaczymy jak dlugo ;) Odezwe
            sie jeszcze napewno i zdam relacje z moich zmagan z "gadajacym brzuszkiem" na
            studiach ;) Pozdrawiam Cie cieplo i zycze dalszych sukcesow w walce z naszym
            brzuchomowstwem ;) Pa!
    • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 19.10.04, 11:49
      Megi22!!! co u ciebie..? Jak przebiegają studia..? Poprawił się Twój brzuszek,
      przestałas się stresowac i męczyć na zajęciach?? Za mną pierwszy zjazd i było
      ok.. Musiałam się tylko pilnować by ciągle coś podjadać, bo często dopadają
      mnie nagłe ataki głodu i okropne burrrrczenie w brzuchu :) ale udaje mi się to
      kontrolować... Poza tym niektóre zajęcia mam takie, że można sobie wychodzic na
      przerwy kiedy się chce.. Także jestem dobrej myśli.. Co do moich pozostałych
      objawów, to wciąż stosuję czopki glicerynowe, oraz Mucofalk i colon c; no i
      biorę 1/2 tabletkę seroxatu.. Ogólnie to żyje mi się całkiem dobrze :) i IBS
      nie jest juz moją zmorą.. Wciąż jednak muszę się kontrolować, tzn. pilnować
      diety, wypróżnień, mieć coś pod ręką do schrupania na nagłe burczenie w brzuchu
      itp... Ale cóż, tak już chyba musi być.. Najważniejsze, że IBS nie odbiera mi
      już radości życia, nie rezygnuję przez niego z moich planów, nie chowam się
      przed ludźmi.. A pomysleć, że jeszcze pół roku temu byłam na skraju
      wytrzymałości i miałam ochotę umrzeć, by ta męka juz się skończyła.. Ale
      głupia byłam - przecież życie jest całkiem w porządku!! :) pozdrawiam
      wszystkich..!!
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 26.10.04, 18:59
        Hej Weronika!!! Sorki ze dopiero teraz odpisuje ale rzadko teraz bywam w domu
        bo strasznie duzo zajec mam na studiach... :) no wlasnie studia... wiesz co...?
        faaajnie jest :) tzn. zupelnie tak jak u Ciebie czyli musze kontrolowac dietke
        i tez mi potrafi glosno burczec z glodu jak jestem glodna :) swoja droga
        ciekawe od czego to burczenie z glodu zalezy bo znam osoby ktore moga nie jesc
        caly dzien i mimo ze sa baaardzo glodne to ich brzuszki milcza... nie wiedza
        jakie maja szczescie :) a co do objawow ZJN to powiem tak... udaje mie sie z
        tym walczyc tylko dzieki pozytywnemu mysleniu i temu kombinowaniu... :) na
        zajeciach siadam obok znajomych osob itd itp. ale jednak widze ze duzo sie
        zmienilo na lepsze bo juz ten brzuh mnie nie ogranicza a nawet przeciwnie bo
        postanowilam z tym walczyc i zapisuje sie na wszystko na co tylko mam ochote :)
        zdaje sobie sprawe ze ta choroba mi nie przeszla ale wiem tez jak sobie z nia
        radzic by bylo znosnie :) przede wszystkim dietka... jak wiem ze mam jakies
        zajecia i boje sie burczenia to nie jem okreslonych potraw, uzywam espumisanu
        ale z czopkow zrezygnowalam bo na dluzsza mete mi jednak nie pomagaly a
        zaparcia mam jednak jakby mniejsze... nie moge pic gazowanych napojow, piwa,
        szampana (chlip) ale jak moge (tzn. moge sobie pozwolic na burczenie:) to i
        owszem nie zaluje sobie...;) ale w czasie studiow na tygodniu raczej sie
        pilnuje... poza tym pije duzo wody mineralnej i cwicze i jest ok.
        Bardzo sie ciesze ze Ty tez widzisz poprawe i mam nadzieje ze tak juz zostanie
        i ze moze kiedys uda nam sie tego pozbyc zupelnie chociaz srednio w to wierze
        ale nigdy nic nie wiadomo... :) Zycie jest piekne i nie warto z niego
        rezygnowac przez glupie burczenie prawda ?:)
        Pozdrawiam Cie cieplo i koncze ten "esej" zanim usniesz :) Odezwe sie jeszcze
        jak bede w domciu na wszystkich swietych. Trzymaj sie Weronika!!! :)
    • ignorantka11 Re: Droga Weroniko...:( 26.10.04, 19:26
      Cześć Dziewczyny ,ja chyba też zagoszcze w waszym klubie :) Cierpie na IBS już
      koło 10 lat,zaczęło się w szkole średniej i trwa do dnia dziesiejszego :(
      Odwiedziłam już setki lekarzy,brałam tone leków i nic,żdnej poprawy.Może opisze
      swoje objawy:biegunka naprzemian z zaparciami,wzdęcia, i te straszne
      burczenie,fakt że nie są to skurcze głodowe,tylko takie głośne i długie
      burczenie :( Również przez to stałam się odludkiem.Co najgorsze 2 lata temu
      rzuciłam studia,bo nie potrafiłam sobie dać z tym rady,nie chciałam być
      pośmiewiskiem,bo tak zawsze było ,cała sala zawsze reagowała śmiechem,a ja
      przez to jeszcze bardziej się stresowałam. Później nawet na zwykłych wykładach
      się stresowałam,układałam czarne scenariusze,że zaraz się zacznie itd.Po
      rzuceniu studiów wpadłam w jeszcze większą depresję,odizolowałam się zupełnie
      od znajomych,od świata, w domu czułam się najbezpieczniej,jednak też takie
      siedzenie w domu nie dawało mi satysfakcji,byłam zła na siebie.Leczyłam się u
      psychoterapeuty ,jednak nie osiągnełam takich efektów jak bym chciała,chociaż
      napewno jest lepiej o wiele niż wcześniej.Chciałabym wrócić na studia
      przynajmniej zaoczne,ale panicznie się tego boję.Obecnie również biorę Colon
      C,także widze lekką poprawę.Również myślałam ,że tylko ja cierpie na taką
      przypadłość,a widze że jest troche nas.Miło Was poznać Dziewczyny!
      • teresa181 Re: Droga Weroniko...:( 27.10.04, 08:48
        Hej, witam nową koleżankę. Ja mam wrażenie że świetną terapią dla mnie jest to
        forum. Do tej pory myślałam że to tylko ja mam jakieś dziwne problemy, że może
        źle się odżywiam, itd. Teraz, kiedy wiem że jeden ma rude włosy a drugi zjn a
        trzeci reumatyzm, to znaczy że tak jest i już. Ja bym Ci radziła wrócić na
        studia - sama studiowałam więc myślę że wiem co mówię. Siedzenie w domu i
        wsłuchiwanie się w swój żołądek wpędzi Cię w totalną depresję i każde wyjście
        z domu będziesz z góry przeżywać. Moje rady: Ćwicz rano i wieczorem -
        szczególnie "brzuszki" (trudno się zmobilizować, ale być może masz silniejszy
        charakter niż ja) pij dużo wody mineralnej niegazowanej, jeśli masz problemy z
        wypróżnianiem spróbuj Colon C i NIE MYŚL O ŻOŁĄDKU!!! Nawet jeżeli Ci zaburczy
        a ktoś (niekulturalny zresztą) się zaśmieje, to mu odpal: "Ty się chlopie nie
        śmiej tylko poczęstuj bułką bo chyba słyszysz że głodna jestem". Albo powiedz -
        o sorry , tasiemiec się odezwał. Albo cokolwiek - musisz potrafić też śmiać się
        z siebie. Powodzenia, pisz co słychać i WRACAJ NA STUDIA!!!!
        Teresa
      • milka54 Re: Droga Weroniko...:( 05.12.04, 17:42
        Witam!Moje panie może wypróbujecie sposób mojej mamy ,która też cierpi na ten
        zespół chorobowy. Popołudniu i wieczorem pije po 1 szklance naparu z dziurawca
        i melisy i zażywa 3 razy dz.po 1 tabl.Metoclopramidum 10 mg. to ją uspokaja i
        nie ma burczeń i wewnętrznego niepokoju[drżeń[ Powodzenia
    • ignorantka11 Re: Droga Weroniko...:( 27.10.04, 11:29
      Wiem ,że siedzenie w domu nie jest rozwiązaniem moich problemów,ale nie
      potrafie wrócić do normalnego życia.Nie umiem zbagatelizować tego
      problemu,chociaż bym bardzo chciała,uwierz mi.Jutro mam wizyte u
      psychoterapeutki,może ona mi coś doradzi,pewnie sama psychoterapia nie
      wystarczy,będę musiała brać jakieś leki,bo jestem raczej ciężki przypadek :)
      Fajnie dziewczyny,że jesteście,że trafiłam na to forum,bo myślałam że jestem
      jedyną osobą na świecie z takim problemem.Ale obiecuje ,że wezmę się w garść i
      będę taka waleczna jak wy.
      • megi22 Re: Droga Weroniko...:( 30.10.04, 14:17
        Ja rowniez witam nowa kolezanke! :) Moja skromna rada: WRACAJ NA STUDIA!!! :)
        Teresa ma racje, takie siedzenie w domu tylko pogarsza sytuacje. Wiem ze to sie
        latwo mowi ale musisz starac sie z tym walczyc za wszelka cene i nie pozwolic
        by ZJN zmarnowal Ci zycie... Powiem tak: zeby nauczyc sie zyc z ta choroba
        potrzebne sa dwie rzeczy- znalezc swoj indywidualny sposob na zlagodzenie
        objawow i najwaziejsze... zmienic swoje podejscie psychiczne. Wiadomo ze z tym
        podejsciem bywa roznie ale ja zauwazylam pewna prawidlowosc: jak udalo mi sie
        znalezc sposob na zlagodzenie objawow to coraz rzadziej sie nimi przejmowalam a
        to spowodowalo ze sie mniej stresowalam i wiadomo reakcja lancuchowa :) tzn.
        jak sie mniej stresujesz to te objawy jeszcze bardziej maleja i ZJN ma coraz
        mniejszy wplyw na moje zycie :) Zdaje sobie sprawe ze nigdy sie nie wylecze w
        stu procentach ale sie nie poddaje, staram sie myslec pozytywnie i jest dobrze,
        objawy sie zmniejszyly a ja wreszcie zyje pelnia zycia! :) Wkurza mnie tylko
        swiadomosc ze bede musiala prawdopodobnie juz z tym zyc i zawsze dbac o diete i
        duzo cwiczyc ( Teresa ma znow racje: cwicz brzuszki!!! :) to pomaga na miesnie
        brzucha i na ZJN :)ale trudno kazdy musi sie z czyms borykac. W naszej chorobie
        jest o tyle gorzej ze objawy sa krepujace, nie do zaakceptowania w
        spoleczenstwie... i to powoduje ze ludzie z ZJN czuja sie gorsi... popadaja w
        depresje... ja tez przez dluuugi czas myslalam ze cos jest ze mna nie tak, ze
        jestem jakas lewa... dzieki temu forum i Weronice juz wiem ze tak nie jest i
        nie wolno tak myslec!!! U mnie te objawy zaczely sie jak zaczelam studia i
        pierwsze dwa lata byly koszmarne... pozniej wypracowalam sobie sposob jak je
        zlagodzic i teraz jest o niebo lepiej :)Ty tez nie mozesz sie poddawac,
        skorzystaj z rad Teresy a zobaczysz ze bedzie lepiej! :)i pisz do nas kiedy
        tylko masz jakis problem lub jak chcesz sie czyms pochwalic :) no i przede
        wszystkim nie zamykaj sie w domu tylko WRACAJ NA STUDIA! Trzymam kciuki i
        napisz co postanowilas. Pozdrawiam!!!
    • anais_nin666 Re: Droga Weroniko...:( 29.11.04, 21:30
      Witam dziewczyny, z przykrością dołączam do grona dziewczyn z drażliwymi
      jelitami... Wszystkie poruszane na forum problemy były i moim udziałem. Stres na
      zajęciach, paniczne banie się ciszy, rezygnowanie z wycieczek autokarowych, nie
      sypianie u znajomych, gdy nie mogłam mieć osobnej sypialni (strach, ze ktos
      zauważy, albo raczej usłyszy me problemy...) itd., itd. Totalna paranoja, ktora
      oczywiscie trwa do dzisiaj.
      Nerwusem bylam od dziecka. Wrażliwcem też. Na sres "brzuchem" reagowalam odkąd
      pamiętam. Natomiast jakieś 9 lat temu zaczęły się objawy zespołu dr. jelita...
      Zbiegło się to w czasie z ropoczęciem studiów, poznaniem mego obecnego męża i
      zaczęciem brania tabletek anykoncepcyjnych. Długo się zastanawiałam czy tabletki
      mi trochę nie "pomogły" w zaostrzeniu pewnych dolegliwości.
      W odróżnieniu od większości piszących tu dziewczyn ja nie cierpie na
      zatwardzenie, a wręcz odwrotnie, bo na częste biegunki. Nie znaczy to niestety
      jednak, ze mnie ominęły problemy z przelewaniem w brzuchu i ... gazami. Niestety
      nie, to też jest moim udziałem i determinuje całe moje zycie.
      Przez moje jelita często czuję, że zycie przechodzi mi kolo nosa. Przeżywam
      permanentny stres. Boję się ciszy gdy jestem wsrod ludzi, panikuję gdy obok nie
      ma toalety i to najlepiej na odludziu, by nikt nie slyszal w razie co mojej
      wizyty w talecie. Kossszzzmar. Doszlo do tego, ze odmawiam ludziom noclegu u
      mnie, bo wiem, ze gdy tylko sie pojawi gość u mnie objawy natychmaist sie
      nasila, bo bede tylko o tym myslec i natychmiast zaczna sie problemy. Paranoja i
      to totalna. No i gernaralnie błędne koło, bo zdaję sobie sprawę, że stres i
      ustawiczne myslenie o problemi podwaja ten problem, ale łatwo powiedzieć - to
      nie myśl. Nie potrafie!! Taka jest moja popieprzona psychika!!
      Z problemem byłam u gastrologa (ten wykrył wrzody na dwunastnicy, faktycznie
      mialam - brrr) i u rodzinnej. Oprócz usg jamy brzucha nic mi nie zlecila tylko
      po dlugiej rozmowie dala ulotke o zespole jelita drazliwego, przepisala
      debridat, kt. w niczym mi nie momógł (podobno przy wersji biegunkowej debridat
      nie jest najlepszy, macie jakieś zdanie na ten temat?), a mnie biegunki jedynie
      przyprawily o hemoroidy od ciąglęgo siedzenia na kibelku:( Jestem po zabiegu
      usunięcia, a lekarz zalecil spokój - hihi. Zabawne. Może mi wizyta u psychologa
      by najbardziej jednak pomogła? Sama nie wiem co robić. Czuję tylko, że mam
      serdecznie tego dość, że nie moge rozwinąć skrzydeł, bo ciągle jestem wsłuchana
      w swój brzuch, ale też on mi o sobie nie daje zapomniec.
      Teraz robie prawo jazdy ... i co w związku z tym? Niby nic, ale juz sie
      martwie co bedzie gdy bedziemy jechac na dluzsza trase, a mnie rozboli brzuch,
      bede czula jak brzuch mi rosnie od zbierajacych sie gazow a ujscia nie bedzie,
      bo niby jak? Ratunku!!! Jak sobie z tym radzicie??
      Chcialam dodac, ze Wasze wypowiedzi były balsamem dla mej duszy, bo oprócz
      tego, ze oczywiscie nikomu nie zycze tej przypadlosci, to jest kojący fakt, że
      nie tylko ja..., ze sa ludzie, ktorzy rowniez z tym sie musza uporac.
      Bardzo dziekuje, ze o tym pisalyscie, mysle, ze wielu osobom te listy pomoga.
      Świadomość, ze nie jest sie samemu jest autentycznie uspokajająca:)
      Pozdrawiam:)
      • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 01.12.04, 14:09
        Droga Anais_nin666..
        znam to wszystko o czym piszesz ze swojego "dawnego" życia.. też nie lubiłam
        przyjmować gości, czy chodzić do czyjegoś domu.. a jak już miał ktoś u mnie
        nocować - to panika! bo jak ja przy kimś skorzystam z toalety??!!
        Teraz w moim życiu dużo się zmieniło... W zwykłych (dla zdrowych ludzi, a nie
        dla "jelitowców", bo dla nas każda sytuacja jest niezwykła :) okolicznościach
        już nie mam bólów i WC-owych atrakcji.. W naprawdę stresowych sytuacjach, boję
        się jeszcze o swój IBS i nie potrafię do końca się wyluzować, ale zwykle
        panikuję bez powodu i jest dobrze.. Tylko zaparcia wciąż mam...
        Wiesz, kiedy pewnego dnia trafił mi się gorszy dzień i w pracy zaczęłam się
        źle czuć - to ledwie to zniosłam... Nie mogłam zrozumieć w jaki sposób ja to
        wytrzymywałam??? Jak mogłam tak cierpieć dzień w dzień, przez tyle lat...???!!!
        Nie moge sobie tego wręcz wyobrazić... że mogło by tak znowu być, że miałabym
        znów przez to przechodzić...
        Wielu rzeczy próbowałam - pomogły mi dopiero leki antydepresyjne.. Nie wstydzę
        się tego i nie żałuję, że tego spróbowałam... to zmieniło moje życie.. Nikogo
        nie namawiam na siłę, bo wiem, że każdy ma negatywną opinię na temat takich
        leków... ale to przeciez one pozwoliły mi zasmakować normalności... Czy warto
        wiec marnować następne lata życia i męczyć się dla zasady...?
        • anais_nin666 Re: Droga Weroniko...:( 01.12.04, 21:26
          Weroniko...
          Dzięki za odpowiedź i za istotne informacje. Czy leki, które bierzesz
          wpływają jakoś na styl Twego życia? Mam na myśli ograniczenia typu niemoznosc
          picia alkoholu, zmniejszone libido itd. Czy tyjesz po nich, chudniesz, waga
          utrzymuje sie w normie?
          Nie obawiam sie antydepresant. z uwagi na społeczne nastawienie do nich, a
          dlatego, ze sie lękam uzależnienia od nich. Martwi mnie, że bez nich nie będę
          potrafiła żyć i normalnie funkcjonować, boję się wszelkich uzależnień. Poki co
          jestem uzależniona od fanaberii swego brzucha, ale to jakby "naturalne", a
          leki... Sama nie wiem... Jak mniemam byłaś u psychologa tudziez psychiatry?
          Sądzę,że u mnie wielkie postępy poczyniłaby psychoterapia własnie, ale na to
          trzeba miec 1. czas, 2. pieniądze...
          Serdecznie pozdrawiam, napisz proszę o reakchach Twego organizmu na leki,
          które bierzesz. M.:)
          • 13_weronika Re: Droga Weroniko...:( 02.12.04, 08:46
            Anais_nin666..
            Lek który biorę to seroxat, obecnie 1/2 tabletki dziennie i po ostatniej
            wizycie lekarz przepisał mi jeszcze Sulpiryd.. Mój psychiatra mówił mi że
            seroxat to jeden z najnowocześniejszych leków i nie uzależnia.. Ale wiem, że
            tak naprawdę to chodzi o uzależnienie psychiczne, bo tak, jak już kiedyś
            wspominałam każdy lek uzależnia - nawet coś przeciwko biegunce, czy no-spa, bo
            jeśli ktoś to stosuje, to musi mieć to zawsze w torebce inaczej jest panika..
            bo chodzi o tą świadomość..
            Zresztą zobaczymy.. Grunt to odpowiednie odstawienie leku, bardzo powoli i
            dopiero gdy naprawdę jest już dobrze - narazie zdaje się na mojego lekarza i
            wierze, że wie co robi...
            Co do skutków ubocznych, to w zasadzie nie odczuwam żadnych.. Poza zaparciami,
            które nasiliły się w momencie rozpoczęcia kuracji (tzn. udaje mi sie codziennie
            załatwiać, ale pomagam sobie stosując czopki). Z tego co słyszam od dwóch
            innych osób z postacią biegunkową, to one nie miały takiego problemu po
            seroxacie, by biegunki przeszły w zaparcia, tylko wizyty w WC się unormowały i
            biegunki przeszły.. Poza tym żadnych innych skutków ubocznych - nie utyłam, nie
            schudłam i mimo zakazu picia alkocholu, zdażyło mi się kilka razy, że o tym
            zapomniałam i wypiłam sporo wódeczki, ale nic się po tym nie działo.. ;) Libido
            raczej też bez większych zmian, tym bardziej, że miałam je już wcześniej trochę
            obniżone ze względu na tabletki antykoncepcyjne.. A propos tabletek
            antykoncepcyjnych to też nie ma problemu by je brać jednocześnie, dopiero jak
            się zajdzie w ciążę to koniecznie trzeba odstawić antydepresant na okres ciąży
            i karmienia...
            Jedynie pierwszy tydzień brania leku był męczący, bo miałam zawroty głowy,
            mdłości, chciało mi sie spać... Ale to trwało jakieś 4-5 dni.. A sam lek zaczął
            działać po ok. 3-4 tygodniach.. Dokładnie na temat mojego leczenia pisałam w
            wątku "po wizycie na kanapie".. widać tam bardzo dokładnie jak zmienia się moje
            samopoczucie i nastawienie...

            pozdrawiam




            • marialudwika Re: Droga Weroniko...:( 02.12.04, 16:59
              Ktos z moich bliskich bierze seroxat juz ok.10 lat,co prawda nie miewal nigdy
              problemow typu IBS.Nie ma ani ostrukcji,ani nadwagi,lek znosi bardzo
              dobrze.Wiem tylko,ze nie wolno go raptownie przerwac bo z powrotem wraca
              depresja..Mozna ,ewentualnie,ale pod kontrola lekarza.
              m

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka