Dodaj do ulubionych

moze żarcik??

    • stary.prochazka Drogie Bravo... 23.07.04, 22:38
      List do Bravo

      Drogie Bravo, drodzy koledzy i koleżanki. Mam na imię Dagmara i mam 19
      lat. Moja sytuacja jest bardzo krepująca i nie wiem co teraz mam zrobić. Jestem
      już dorosłą dziewczyną i mam wspaniałego chłopaka o imieniu Marcin, którego
      kocham ponad życie i myślę ze on mnie również. Jesteśmy już razem 6 miesięcy i
      postanowiliśmy dokonać Aktu Miłosnego, aby umocnić nasz związek. Niefart polega
      na tym, że ja jestem dziewicą, a on już doświadczonym mężczyzną. Bardzo
      obawiałam się że nie spełnię jego oczekiwań , po prostu zawiodę! Na dodatek
      wszystkie moje koleżanki potraciły już dziewictwo i żeby mieć o czym rozmawiać
      z nimi, powiedziałam że ja również nie jestem jak to się mówi
      potocznie "cnotką". O tym fakcie dowiedział się Marcin od mojej koleżanki,
      Moniki, która jest jego dobrą znajomą. Gdy Marcin zapytał czy to prawda, nie
      zaprzeczyłam. Ustaliliśmy nasz Pierwszy Raz na najbliższy weekend, ponieważ
      Marcina rodzice jadą na wesele. Bardzo się obawiałam bólu, oraz tego że Marcin
      posądzi mnie o kłamstwo, więc postanowiłam jakoś sobie poradzić Nie chciałam
      przespać się z "pierwszym lepszym" gdyż kocham Marcina i chcę aby to on był
      moim Pierwszym Mężczyzną!!

      Akurat zdarzyło się tak że byłam sama w domu i postanowiłam uporać się z
      moja błona dziewiczą. Nie chciałam robić tego palcami ani jakimś twardym
      przedmiotem a na wibrator niestety nie było by mnie stać. Poszłam więc do
      lodówki i zobaczyłam nadającą się do mojego czynu kaszankę. Odpowiadała mi
      rozmiarem i grubością, była trochę za zimna i za twarda więc postanowiłam ja
      podgotować. Kiedy nareszcie ostygła, nasmarowałam ja wazeliną, i zaczęłam
      wkładać ją do pochwy. Poddałam się chyba za bardzo chwili i za bardzo ją
      ścisnęłam. Wtedy stało się najgorsze co mogło się stać!! KASZANKA SIĘ
      ZŁAMAŁA!!!! Rozpaczliwie próbowałam ją wyjąć palcami ale chyba trochę za bardzo
      ją rozgotowałam i niektóre kawałki kaszanki zostały mi w pochwie i nie mogę ich
      wyjąć! Wstydzę się iść do ginekologa a za kilka dni wyczekiwany przez naszą
      dwójkę upojny weekend!! Nie wiem co mam zrobić i do kogo się zwrócić. Co teraz
      pomyśli o mnie Marcin!! BŁAGAM POMÓŻCIE!!!!!
      Odpowiedz Redakcji:



      Na wstępie pragniemy podziękować Ci za podzielenie się z nami swoim
      problemem. W twojej nader ciekawej sytuacji proponujemy Ci dwa rozwiązania:



      1. Ekstrawaganckie w stylu new art.
      2. Siłowe



      Pierwsze wydaje nam się ciekawe lecz może nie przynieść spodziewanych
      efektów. Musisz pokroić cebulę w kostkę, a następnie podsmażyć ją na złocisty
      kolor na patelni (koniecznie na oleju z pierwszego tłoczenia). Następnie musisz
      dopchać ją do pochwy i zrobić 3-4 przysiadów tak aby zmieszała się z kaszanką.
      Potem zaproś swojego ukochanego na romantyczne spotkanie inicjujące. Przed
      pierwszym stosunkiem zaproponujesz mu więc kaszankę po staropolsku w wersji
      francuskiej. W ten sposób osiągniesz dwa cele: udowodnisz mu że bardzo go
      kochasz i jednocześnie pokażesz że świetnie gotujesz. Przypominamy Ci
      powiedzenie "PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA".



      Rozwiązanie drugie jest jednak o wiele bardziej skuteczne. Przygotuj
      patelnię na której miałaś zarumienić cebulkę. Następnie weź ją w prawą rękę
      (jeśli jesteś leworęczna to w lewą) i pierdolnij się nią z całej siły w głowę -
      bo tobie to już chyba nic nie pomoże!
      z poważaniem
      Redakcja

      znaleziono w watku: CZY MOZNA SAMEJ PRZEBIC BLONE DZIEWICZA na Forum Kobieta

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14388234&v=2&s=0
    • stary.prochazka Koniec jest bliski:) 23.07.04, 22:40
      Przy drodze stoją rabin i ksiądz. Piszą na tablicy wielkimi literami: ''KONIEC
      JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!'' W chwili, gdy piszą ostatnią literę,
      zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy:
      - Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy!
      Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża. Po chwili słychać wielki huk i
      trzask... Duchowni patrzą na siebie i rabin mówi:
      - Eeee... może po prostu napisać "Most jest zniszczony!". Co?

      Kowno jest oblężone przez Niemców. Car zwołuje swój sztab na naradę. Żadne
      rozwiązanie go nie zadowala. Ktoś mówi, żeby przywołał miejscowego rabina,
      słynącego z dobrych rad. Przychodzi rabin.
      - Niemcy chcą mi odebrać Kowno - mówi car. - Co byś zrobił na moim miejscu,
      żeby im w tym przeszkodzić?
      - Przepisałbym Kowno na carycę.
    • stary.prochazka Re: moze żarcik?? 28.07.04, 11:30
      Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymac
      > promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
      > - Jasio, przeliteruj slowo TATA
      > - T, A,T, A
      > - Swietnie! Zdales!
      > - A teraz Monika, przeliteruj slowo MAMA
      > - M, A, M, A
      > - Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy...
      > - A teraz ty Ahmed...
      > - Przeliteruj prosze.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH
      > PRAW KONSTYTUCYJNYCH....
      • cat_s Re: moze żarcik?? 22.02.05, 17:15
        Witajcie,
        Reaktywuję wątek, bo na FH znalazłem:

        - What's the difference between an American and yoghurt?
        - Yoghurt at least has it's own culture :)

        I to mi przypomniało, że swojego czasu funkcjonowała cała seria (a przynajmniej
        kilka) dowcipów typu "What's difference between..."
        Kojarzycie może jakieś? Bo ja kompletnie "wywaliłem z dysku" a pamiętam, że
        przynajmniej jeden był niezły...

        Pozdrawiam
        cat_s
        • cat_s Re: moze żarcik?? Trzy w jednym na Forum Humorum! 23.02.05, 16:25
          "Swego nie znacie, cudze chwalicie"... - czyli cat_s w euforii :-)

          • Kubuś Puchatek
          gixera 23.02.2005 13:54 + odpowiedz
          Na polance w srodku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i
          piecze kielbaski. Przychodzi Klapouchy, wiec Puchatek go grzecznie
          zaprasza, zeby sie przylaczyl. Klapouchy siada wiec przy ognisku,
          razem sobie pieka te kielbaski, ale cos gadka sie nie klei. Wiec
          Klapouchy, zeby rozluznic atmosfere, zaczyna sie Kubusiowi zwierzac, i mowi:
          - Wiesz Puchatku, ja to wlasciwie nie lubie Prosiaczka...
          Na co Puchatek:
          -To nie jedz.
        • sobiepanna Re: moze żarcik?? 06.09.05, 09:28
          cat_s napisał:
          > I to mi przypomniało, że swojego czasu funkcjonowała cała seria (a przynajmniej
          > kilka) dowcipów typu "What's difference between..."
          > Kojarzycie może jakieś? Bo ja kompletnie "wywaliłem z dysku" a pamiętam, że
          > przynajmniej jeden był niezły...

          Ooo... ja nie wiedziałam, że Państwo z Puszkowa mają taki fajny wątek na forum :D

          Q: What's the difference between men and pigs?
          A: Pigs don't turn into men when they drink.

          Q: What's the difference between a cello and a coffin?
          A: The coffin has the corpse inside.

          Polacy nie gęsi:
          P: Czym się różni długopis od trumny?
          O: Wkładem.

          Q: What's the difference between Elvis and smart blondes?
          A: Elvis has been sighted.

          Q: What's the difference between a lawyer and a vampire?
          A: A vampire only sucks blood at night.
    • stary.prochazka Re: moze żarcik?? 25.02.05, 08:13
      Egzamin przed komisją na studia prawnicze:
      Egzaminator: - Dlaczego zdecydował sie Pan studiować na Wydziale Prawa??
      Student: - Tato, nie wygłupiaj się....
      • cat_s Re: moze żarcik?? 25.02.05, 22:39
        Witajcie,
        W sieci ułowione:

        Słuchacz: - Ja już pięć godzin do was dzwonię i dopiero teraz się dodzwoniłem.
        Chciałbym zaprotestować przeciwko temu, że wy tak bez przerwy na tych Żydów
        nadajecie...
        o. Rydzyk: - No to niech pan sobie następne pięć godzin jeszcze do nas podzwoni.

        Słuchaczka: - Ja mieszkam w Żarach i poszłam zobaczyć ten Przystanek tego
        Owsiaka. To jest, proszę ojca, diabelstwo... mówię ojcu: diabelstwo. Tam piwo
        leje się strumieniami i wszyscy ze wszystkimi się... no nie wiem, jak to
        powiedzieć, żeby ojca nie obrazić... no, pieprzą się.
        o. Jacek: - No, teraz to dopiero pani obraziła i mnie, i Pana Boga. Trzeba było
        powiedzieć: uprawiają deprawację.

        O Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
        - Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. Że mercedesem klasy S. A
        niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Głupoty takie gadają... mogę na
        krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja?

        fragmenty bezpośredniej relacji z Przystanku Woodstock:
        Jest nas tu na Przystanku Jezus bardzo dużo... bardzo dużo katolickiej,
        pięknej, wspaniałej młodzieży. Rozglądam się i widzę coś około pięćset osób. A
        dookoła tłum... ze dwieście tysięcy młodych ludzi w rękach szatana.

        Słuchaczka: - Ja się tego nie wstydzę. Mam siedemdziesiąt lat i wszystkim
        mówię, że jestem dzieckiem Radia Maryja i ojca Rydzyka.
        o. Jacek: - No, wie pani... To ostatnie stwierdzenie może być ryzykowne...

        Młoda słuchaczka RM:
        - Odmawialiśmy koronkę do Najświętszego Serca, a do domu przyszedł pijany tatuś
        i zaczął kląć. Potem usnął... No to mamusia położyła na nim obrazek z Panem
        Jezusem. Od tego czasu już nigdy nie widziałam pijanego tatusia.
        o. Jacek: - Przestał pić?
        Młoda słuchaczka RM:
        - Nie wiem, bo w ogóle gdzieś zniknął.

        o. dyrektor: - Pani Agnieszka? Jak miło... Prosimy o pani świadectwo...
        Słuchaczka: - Trzeba siać, siać, siać, siać, siać... Siać...
        o. dyrektor: - Zamurowało panią z tym sianiem, czy co?

        ojciec dyrektor w pogadance: - Pojawiły się billboardy reklamujące
        miesięcznik... tak zwany dla mężczyzn. A na nich była naga kobieta. Wyuzdana,
        wstrętna, brzydka. Idę i widzę tych wszystkich młodych mężczyzn, którym na jej
        widok ślina z gąb cieknie. Szatan, mówię wam, szatan.

        Słuchaczka: - Tadeusz? Dzień dobry. To ja - Maria...
        o. Rydzyk: - Dlaczego mi pani mówi po imieniu? Ja nie znam żadnej Marii... To
        znaczy jedną znam... ale ona by raczej do mnie nie zadzwoniła...

        info.onet.pl/1,15,11,9717902,29072159,1483042,0,forum.html
        Pozdrawiam
        cat_s
        • stary.prochazka z listów do administracji 26.02.05, 11:04
          1. Ubikacja jest zapchana i nie mozemy kapac dzieci, dopóki sie jej nie
          odetka.

          2. Pisze, zeby zawiadomic, ze spod drzwi sasiada wydobywa sie jakis smród.

          3. Sedes jest pekniety. To na czym mam stawac?

          4. Pisze w imieniu mojego zlewu, który odpada od sciany.

          5. Zwracam sie z prosba o zgode na usuniecie szafki w kuchni.

          6. Nasz sedes pekl na pól i jest teraz w trzech czesciach.

          7. Sasiad opala sie na balkonie nago i ma zwyczaj miec erekcje.

          8. Prosze wyrównac krzywe plyty chodnikowe przed naszym domem. Wczoraj zona
          potkela sie i o malo nie upadla, a teraz jest w ciazy.

          9. W naszej kuchni jest straszna wilgoc. Mamy dwoje malych dzieci i
          chcielibysmy miec trzecie, wiec przyslijcie kogos w tej sprawie.

          10. Przyslijcie kogos, zeby obejrzal moja wode z kranu. Ma taki glupi kolor.

          11. Czy mozecie przyslac kogos, zeby naprawil nam kran w lazience. Wczoraj
          zonie ugrzazl w nim palec, co jest dla nas bardzo uciazliwe.

          12. Wasi pracownicy klada narzedzia w szufladach komody mojej zony i ogólnie
          robia balagan. Powiedzcie im, zeby starali sie jednak bardziej
          uszczesliwic moja zone.
          • cat_s z podrózy 27.02.05, 23:22
            Pociągiem jadą astronom, fizyk i matematyk. Widzą za oknem czarnego kota.
            Astronom: w tym kraju mieszkają czarne koty.
            Fizyk: ściślej mówiąc, w tym kraju mieszka przynajmniej jeden czarny kot.
            Matematyk: co wy wiecie o ścisłości? W tym kraju mieszka przynajmniej jeden
            kot, który jest czarny co najmniej z jednej strony!

            cat_s
    • stary.prochazka o Poznaniakach 01.03.05, 16:28
      z FHumorum

      Czterech emerytów przyjechało sobie na wakacje do Gdyni. Łażą sobie
      zwiedzając miasto, patrzą... a tu knajpa i napis: "Wszystkie drinki po 10gr."
      Zszokowani spojrzeli po sobie, ale stwierdzili ze jaki hak by w tym nie był
      to trzeba to sprawdzić. Weszli do środka, knajpa milutka, czyściutko w
      środku, dużo miejsca i sporo ludzi. Od progu usłyszeli głos sympatycznego
      barmana:
      - Witam panowie, proszę tutaj jest miejsce. Cóż wam nalać?
      - 4 martini.
      - Już podaje, proszę, 40 groszy.
      Panowie w totalnym szoku spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili, zamówili
      kolejną kolejkę. Znowu zapłacili 40 groszy. Zamówili jeszcze po jednym
      martini i znow 40 groszy.
      W końcu jeden nie wytrzymał i pyta barmana:
      - Panie, niech pan nam wytłumaczy, czemu tu jest tak tanio?
      - Wie pan... to wygląda tak. Byłem marynarzem, ale zawsze chciałem prowadzić
      swoją knajpkę. I gdy wygrałem na loterii 25 milionów, postanowiłem ją
      otworzyć i sprzedawać tanie drinki, aby przychodziło tu wielu ludzi. Mając te
      pieniądze nie muszę zarabiać i tylko robię to co lubię, poznając przy okazji
      wiele ciekawych osób.
      - To ciekawa historia! A mógłby nam pan wobec tego powiedzieć czemu tamci
      faceci w kącie siedzą od 40 minut, ale nic nie piją?
      - A, bo oni przyjechali z Poznania i teraz czekają, aż po 18-tej wszystko
      będzie 50% taniej...
      • cat_s Re: o Poznaniakach 01.03.05, 16:48
        Hi, hi,
        Widzę Prochazko, że regionalnie Ci się zebrało... :-)
        To i ja dołożę cegiełkę do stosunków pruszkowsko-poznańskich. Prehistoryczne to
        bardzo co prawda, ale ładne.
        - Dlaczego jak się wieczorami leci samolotem nad Poznaniem, to widać, że w
        całym mieście światło to się zapala, to gaśnie?
        - Ponieważ Poznaniacy przewracając kolejną kartkę w czytanej książce gaszą z
        oszczędności światło.

        BTW: dlaczego te drinki po 10 groszy w Gdyni serwowali? Mnie to bardziej na
        Poznań wygląda właśnie ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
    • stary.prochazka komentatorzy sportowi 01.03.05, 16:36
      juz pewnie gdzies bylo ale jest chyba kilka nowych:

      "Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała".
      Wszystko w rękach konia" - Jan Ciszewski przed decydującym przejazdem Jana
      Kowalczyka w Moskwie.
      "Sytuacja zmieniła się diametralnie o 360 stopni - Jacek Żemantowski.
      "W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyćkowiak" - Jacek Łuczak ("Gazeta
      Wielkopolska").
      "Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu" - Dariusz
      Szpakowski (TVP).
      Henryk Wardach to stary wyjadacz parkietów" - Maciej Henszel (radio).
      "Swietłana Fomina jest bardzo doświadczona i dużo daje" - trener Roman Haber.
      "Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa" - Artur Szulc (TVP) o kajakarce
      Josefie Idem.
      "Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna. Dwie ostatnie noce
      spędziła poza wioską" - Włodzimierz Szaranowicz
      (TVP) o Otylii Jędrzejczak.
      "Gol jest wtedy, kiedy piłka całym swoim obwodem przekroczy odległość równą
      obwodowi piłki" - Andrzej Zydorowicz (TVP).
      "Do tej fazy, w której przegrywający przegrywa, mamy jeszcze trochę czasu" -
      Dariusz Szpakowski (TVP).
      "Ten rok był pełen wyrzeczeń dla Renaty Mauer... W kwietniu wyszła za mąż" -
      Janusz Uznaski (TVP).
      "Trzeba wybrać: uroda albo sztanga. Pintusewicz wybrała tę drugą ewentualność" -
      Marek Jóźwik (TVP).
      "Mówię Samprasowi, żeby mocniej liftował piłkę. Ale on mnie nie
      słucha. Ale jak ma mnie słuchać, skoro mnie nie słyszy" - Adam Chojnowski
      (Eurosport).
      "Grecy przy piłce, a konkretnie Warzycha" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      "Trzy lata temu na Igrzyskach w Barcelonie... Przepraszam - dwa lata temu" -
      Krzysztof Miklas (TVP), relacjonujący podnoszenie
      ciężarów z IO w Atlancie w... 1996 r.
      "Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we
      dwójkę oglądać mecz" - Dariusz Szpakowski
      (TVP).
      "Wybił piłkę na tak zwaną pałę" - Jan Tomaszewski (Wizja Sport).
      "Szwedzi są o tyle niebezpieczni, że nie są groźni" - Stanisław
      Terlecki (TVP).
      "Kamerun grał z ikrą Bożą" - Jerzy Klechta (TVP).
      "Johann Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę
      zespołu" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      "Trener spojrzał na zegarek, żeby dać swoim podopiecznym ostatnie wskazówki" -
      Łukasz Płuciennik (Canal+).
      Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą" Andrzej
      Zydorowicz (TVP).
      "Polscy wioślarze zdobyli na igrzyskach dziewięć medali: dziewięć
      srebrnych, dziewięć brązowych i dwa srebrne" - Artur Szulc (TVP).
      "Jak pastwo widzicie, nic nie widać w tej mgle" - Edward Durda (Wizja Sport).
      "Szczęście nie było zwierzchnikiem gospodarzy" - Grzegorz Milko
      (Canal+).
      "Podziwiam jego skromne warunki fizyczne" - Dariusz Szpakowski (TVP).

      "Popatrzmy na jego przytomność umysłu" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      "Siedzi koło mnie już od czterech lat trener Leszka Blanika" -
      Ireneusz Nawara (TVP).
      "Piłkarz polewa sobie wodę głową" - Dariusz Szpakowski (TVP).

      "Bergkamp trafił bramką w słupek" - Dariusz Szpakowski (TVP).
      "Jest jak Szarmach, o którym mówiło się kiedyś, że wsadzał głowę tam, gdzie inni
      bali się wsadzić inne rzeczy...". "A
      konkretnie nogę" - dialog pomiędzy Adamem Romaskim i Piotrem Sobczyskim (TVP).
      Polak zakończył rwanie, podobnie jak ci z pasńtwa, ktrzy oglądali
      nasze poprzednie wejście" - Artur Szulc (TVP).

      "Nie udało się to najpierw Sosinowi, który nogą trafił w poprzeczkę, a następnie
      Niciskiemu, który głową także trafił... w
      poprzeczkę" - Andrzej Szeląg (TVP).
      "Nie ukrywam: podgrzewam bębenek" - Artur Szulc (TVP).
      "W pobliżu jest jezioro Czterech Kantonów, wielki akwen, pofałdowany, z wielkimi
      górami" - Bogdan Chruścicki (Eurosport).

      "Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów" - Bogdan Tomaszewski.
      "Pasiaki remisują w Oświęcimiu" - z meczu Cracovi (czyli "Pasy") i Unii Oświęcim.
      "Ja z mieszanymi uczuciami podglądam panie" - Monika Lechowska (TVP).
      "Ellis, gdy grał w Denver, znakomicie czuł się w trumnie" - Wojciech Michałowicz
      w czasie meczu koszykówki (Wizja Sport).
    • stary.prochazka Re: moze żarcik?? 01.03.05, 17:48
      Siedzą dwie sowy na gałęzi.
      Jedna: Uuuuhhhuuuuuu!
      Druga, podskakując: O k***a, ale mnie przestraszyłaś!
    • altu się mi przypomniało.. 02.03.05, 14:09
      Przed egzaminem profesor wyraźnie zapowiedział, że egzamin będzie trwał
      dokładnie dwie godziny i ani chwili dłużej. Jeśli ktoś nie odda swojej pracy w
      ciągu dwóch godzin, to później ona i tak już nie zostanie przyjęta. Profesor
      rozdał pytania, egzamin się rozpoczął.
      Po godzinie wbiegł do sali zdyszany student, przeprosił za spóźnienie i
      poprosił o kartkę z pytaniami.
      - Przecież i tak już pan nie zdąży - stwierdził profesor.
      - Zdążę - odpowiedział student, wziął pytania, usiadł i zaczął pisać.
      Po kolejnej godzinie profesor pozbierał prace (oddali wszyscy oprócz
      spóźnionego studenta) i zabrał się do poprawiania. Spóźniony student natomiast
      kontynuował pisanie, a po godzinie podszedł do profesora i chciał położyć swoją
      pracę na stosie pozostałych.
      - Nie przyjmę panu tej pracy - jest już za późno - zaprotestował profesor.
      - Czy pan wie, kim ja jestem? - ze złością zapytał student.
      - Niewiele mnie to obchodzi.
      - Ale czy pan wie, kim ja jestem?
      - Nie mam pojęcia.
      - To dobrze - stwierdził student, po czym zrzucił wszystkie prace na podłogę,
      swoją wepchnął w środek i wyszedł.
    • tzyrkiel Re: moze żarcik?? 03.03.05, 15:24
      W pewnej firmie finansowej, prezes zarządu był mocno naciskany przez
      managerów żeby jakoś wpłynął na zatrudnionych masowo w firmiePolaków (cheap
      polish people) bo oni nic tylko gadali po polsku co zaś bardzo negatywnie
      wpływało na niesamowity i błyskotliwy rozwój firmy. Efektem tych nacisków
      był ten oto list:

      To: All Polish Speaking Staff
      Subject: Improper Language Usage
      Importance: High

      It has been brought to our attention by several managers and also officials
      visiting our offices that polish language is commonly used by our polish
      speaking staff. Such behavior is violating our policy, is highly
      unprofessional and offensive to both visitors and staff. All personnel will
      immediately adhere to the following rules:

      1. Words like jebał to pies, kurewska robota, chuj, kurwa and other such
      expressions will not be tolerated or used for emphasis or dramatic effect,
      no matter how heated a discussion may become.

      2.You will not say spierdolił when someone makes a mistake, or pocałujcie
      mnie w dupe if you see someone being reprehended, or gówno when a major
      mistake has been made. All forms and derivations of the verb srać and
      jebać are utterly inappropriate and unacceptable in our environment.

      3. No manager, section head administrator, supervisor or member of staff
      under any circumstances will be referred to as chuj, zajebaniec or
      pierdolony debil.

      4. Lack of determination will not be referred to as srać or olać norwill
      persons who lack initiative be referred to as pedal.

      5. Creative ideas offered by management are not to be referred to as
      pierdoły or pojebane pomysły.

      6. Do not say idz sie jebać if somebody is persistent, do not add pojeb,
      if a colleague is going through a difficult situation. Furthermore, you
      must not say zjebaliśy to (refer to item 2) nor wyjebiemy się na tymwhen a
      matter becomes excessively complicated.

      7. When asking someone to leave you alone, you must not say spierdalaj na
      drzewo nor should you ever substitute "May I help you?" with "Czego kurwa
      chcesz!?".

      8. Under no circumstances should you ever call your industrial partners
      kurewski dostawca or pierdolony DCF!

      9. Do not say idzcie do pizdy z tym chujem when a relevant project is
      presented to you, nor should you ever answer odpierdolcie się ode mnieor
      metrowy chuj ci w dupe when your assistance is required.

      10. You should never call partner representatives as zajebana swinia or
      kurewski debil.

      11. The normal behavior of our staff is not to be discussed in terms such
      as pizda jebana, kurewskie bydle or chujowy pedał.

      12. Last but not least, after reading this note, please do not say moga
      sobie wsadzic to w dupę! Please keep hard copy for your records and
      information.


      Thank you and best regards



    • tzyrkiel Re: moze żarcik?? 03.03.05, 15:26
      Niemal rok temu znalazłem książkę "Dbaj o siebie - praktyczne rady dla
      Kobiet żyjących na wsi", wydaną w roku 1966. Polecam wszystkim, a na zachętę
      Przytaczam kilka cytatów:


      "Regularne oddawanie stolca, częste opróżnianie pęcherza też dodatnio
      wpływają na samopoczucie kobiety".

      "Trzeba koniecznie i obowiązkowo mieć w domu oddzielną dużą miednicę do
      mycia się i mniejszą miedniczkę do podmywania [...] Karmienie w miednicy
      prosiąt, cieląt lub kur jest niedopuszczalne".

      "Do wycierania nóg powinno się mieć ręcznik lub czystą ściereczkę. Nie
      można używać do tego celu ścierek do garnków [...]"

      "W zasadzie powinno się chodzić jak najwięcej z gołą głową [...] Jednak
      do przyrządzania posiłków i dojenia krów należy zakładać na głowę cienką
      chusteczkę".

      "Rozpowszechniło się obecnie noszenie butów gumowych - gumiaków. Są one
      niedrogie, łatwe do utrzymania w czystości i praktyczne na błoto".

      "Pończochy i skarpety powinny być czyste, aby nie cuchnęły potem. Gdy się
      drą, trzeba je wycerować albo wprawić całe pięty, a nawet stopy z cholewki
      starej pończochy".

      "Częstość zbliżeń małżeńskich jest zależna od wieku, temperamentu, stanu
      zdrowia, wykonywanej pracy itp. Nie ma co do tego jakichś szczególnych
      zaleceń poza tym, że najodpowiedniejsze są godziny wieczorne przed snem, aby
      małżonkowie mogli wypocząć do rana. Stroną kierującą w intymnym życiu
      małżeńskim jest mężczyzna, bo tak jest zbudowany i takie już jest prawo
      przyrody".

      "Do obowiązków małżeńskich kobiety należy współuczestniczenie w zbliżeniu
      płciowym, a nawet troska o nadanie mu atrakcyjniejszej, bardziej
      estetycznej i higienicznej oprawy".

      "Środki zapobiegające ciąży (środki antykoncepcyjne) można nabyć w każdej
      aptece bez recepty, inne dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Dla mężczyzn są
      osłonki gumowe czy nylonowe, tak zwane "prezerwatywy" [...] Lecz i ten
      środek nie jest całkowicie pewny, bo osłonka może pęknąć".

      "Jak może mąż dbać o żonę? Po pierwsze: nie ciągać żony bez nadzwyczajnej
      potrzeby do ciężkich prac w polu i w obejściu. Weźmy przykładowo
      nakładanie na wóz gnoju lub rozrzucanie go po polu".

      "Majtki powinna nosić w zimie i w lecie każda kobieta, młoda czy stara.
      Chronią one organy rodne kobiety przed przeziębieniem i przed dostaniem
      się do nich kurzu z różnymi zarazkami [...] Można sobie u kupnych majtek
      podłużyć nogawki doszywając kawałki ze starych tegoż koloru lub dorobić
      szydełkiem czy na drutach [...] Majtki powinny być zawsze czyste. Aby się w
      kroku szybko nie zabrudziły i nie cuchnęły moczem, nie trzeba po oddaniu moczu
      podrywać się za prędko, ale osuszyć krocze specjalnym papierem higienicznym,
      ligniną czy kawałkiem starej, czystej szmatki".

      "Podajemy jeszcze jeden prosty i wygodny sposób urządzenia sobie kąpieli,
      mianowicie w mocnym plastykowym worku przeciwmolowym. W kąciku do mycia albo
      wprost w izbie, a w lecie nawet w jakiejś zamkniętej sieni, drewutni czy
      stodole rozebrać się i wejść do tego plastykowego worka ustawionego dnem na
      podłodze lub na ziemi i zawiniętego jak do wsypania do worka pierwszego koszyka
      ziemniaków".

      "Bardzo zalecane jest np. stosowanie zamiast kremu świeżo wytopionego
      smalcu (nie solonego!). Podobno w wielu krajach kobiety używają go z
      powodzeniem".

      "Jeśli ma się zapalenie warg dolnych (sromowych) [...]"

      "Praktyczne mężatki przygotowują sobie czyściutką szmatkę lub specjalny
      miękki ręcznik do wytarcia się od dołu zaraz po stosunku z mężem (ruchem w tył
      ciała), by nie wycierać się koszulą i nie brudzić pościeli".

      "Po umyciu twarzy należy oczy tylko wysuszyć ręcznikiem, przykładając go
      lekko do oczu. Nie wolno ich trzeć ręcznikiem czy wgniatać".

      "[...] podpaski można nabyć gotowe, ale każda kobieta może sobie także je
      bez żadnego kosztu sama uszyć [...] Podpaski trzeba często zmieniać - bardzo
      niezdrowo i nieprzyjemnie jest nosić zbyt mokre czy zaschnięte. Zdjęte
      podpaski moczy się w zimnej wodzie przez kilka godzin, potem płucze, pierze
      mydłem w gorącej wodzie i wygotowuje. Idąc w gości lub w drogę, trzeba wziąć z
      sobą podpaskę na zmianę. Aby brudnej nie nosić ze sobą, zrobić na drogę taką,
      którą można by zakopać lub wyrzucić do ustępu".

      "Głowę należy myć przynajmniej co 2-3 tygodnie specjalnym szamponem do
      włosów lub delikatnym mydłem [...] Gnidy - bardzo szpecą kobietę, bo są jakby
      szyldzikiem z napisem, że we włosach jest albo było robactwo".

      "Nie powinno się trzymać w jamie ustnej zepsutych zębów ani korzeni -
      trzeba je usunąć [...] Gdy nie ma własnych zębów, powinno się wstawić zęby
      sztuczne".

      "W lecie dobrze jest zwilżyć piasek czy trociny wrzątkiem zmieszanym z
      octem (tępi pchły)".

      "Trzeba odzwyczaić dzieci od wchodzenia na łóżko babci czy dziadka z
      butami i wysiadywania na nim, skakania i urządzania sobie zabawy".

      "Irygator jest to szklane, blaszane lub plastykowe naczynie litrowej
      objętości, z uchwytem do powieszenia na ścianie. U dołu jest rurka gumowa
      z kranikiem. Każdy irygator ma dwie nasady szklane lub z masy, zwane
      "kankami", jednej używa się przy robieniu lewatywy, drugiej przy przepłukiwaniu
      pochwy".

      "Zlew można kupić w GS, a każdy kowal czy monter go zainstaluje".

      "Z kuchni należy usuwać beczki z kapustą, niezdatne do jedzenia resztki,
      odpadki, kubły z pomyjami czy świńskim jedzeniem".

      "Czyż spracowana kobieta na wsi zamiast przycupnąć, jak to się zwykle
      widzi, na progu lub usiąść na twardej ławie bez poręczy nie powinna wyciągnąć
      się wygodnie na takim leżaku? Dlaczego w dni świąteczne kładzie się w sadzie
      czy na polu na gołej ziemi i naraża na przeziębienie?"

      "Miękkie meble to nie żaden luksus w izbie chłopskiej, ale konieczny
      sprzęt, na którym się szybciej i lepiej wypoczywa [...] Nigdy nie należy kupować
      miękkich mebli używanych, bo przy tej okazji można sobie kupić pluskwy do
      domu".

      "Nocnik powinien się znajdować w każdym domu. Potrzebny jest on kobiecie
      nie tylko podczas choroby, ale do oddawania moczu w nocy. Wychodzenie w nocy
      na podwórze jest najczęstszym powodem różnych chorób kobiecych i chorób
      pęcherza, które mogą kobietę na długo unieszczęśliwić [...] Nocnik powinien być
      czysty, po użyciu wypłukany wodą i często wyparzany wrzątkiem z dodatkiem
      proszku do prania, co zapobiega tworzeniu się w nim żółtego nalotu".

      "Podwórze to jakby dalszy ciąg naszego mieszkania. Należy je więc często
      zamiatać, aby również było czyste. Jednakże nie utrzyma się czystości w
      domu, gdy tuż koło progu będzie się karmić kury i drób. Resztki rozrzuconego
      żarcia i odchody drobiu wnosi się potem do sieni i do izby. W dodatku w lecie
      ściągają do tych reszyek chmary much z całej okolicy, cisnąc się drzwiami i
      oknami do kuchni, gdzie z nogami umazanymi w kurzym pomiocie łażą po naszym
      jedzeniu i wpadają w garnki [...] Nie można pozwolić na to, by tuż przed progiem
      dzieci załatwiały swoje potrzeby naturalne".

      "Ustęp w obejściu potrzebny jest bardzo domownikom, a przede wszystkim
      kobietom, które bardziej narażone są na zaziębienie przy załatwianiu
      swojej potrzeby na dworze. Brak ustępu źle działa także na samopoczucie kobiety,
      bo zamiast wygodnie usiąść w ustępie, musi się rozglądać, aby jej kucającej
      ktoś nie naszedł. A i muchy przylatujące wprost z ludzkich, nie zakrytych,
      odchodów - najpierw kobiecie przy garnkach dokuczają. Kobieta, czując się
      odpowiedzialna za zdrowie rodziny i swoje, powinna być stanowcza w domaganiu
      się, żeby przy jej obejściu stał odpowiedni, szczelnie zbudowany ustęp
      zamykany, zakryty od dołu, aby wiatr nie podwiewał i muchy nie miały dostępu".

      "Dorosłej, zdrowej osobie można zrobić lewatywę nawet w pozycji zgiętej
      jak do kopania ziemniaków. Po mniej więcej 5 minutach chory oddaje stolec".

      "[...] muchy świetnie łapią się w zawieszoną na noc u pułapu izby miotłę
      z bylicy, pokropioną mlekiem lub serwatką. W nocy wszystkie muchy wejdą w
      bylicę, rano, skoro świt, trzeba na nią od dołu naciągnąć worek, razem z nim
      • cat_s Re: moze żarcik?? 03.03.05, 16:28
        Tzyrkielu,
        po Twoich postach przezacnych az głupio sie produkować :-)
        Niech tam, znalazłem, to wklejam; ale za Boga nie pamiętam, skąd to wziąłem.

        Siedzi facet nad stawem i łowi ryby. W pewnym momencie
        wynurza się żaba i pyta:
        - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
        - A skocz sobie - odpowiada facet.
        Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
        - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody?
        - No, skocz sobie - odpowiada już podirytowany facet.
        Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
        - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... - widzi wkurzenie faceta, więc kończy -
        ...usiąść koło Pana?
        - A siadaj - odpowiada facet.
        Żaba siada koło faceta, a ten dalej łowi ryby. Siedzą tak sobie w milczeniu, aż
        ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
        - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
        Na to pierwsza żaba:
        - Spi…aj! Dobrze mówię, proszę Pana?

        pzdr
        c.
        • tzyrkiel Re: moze żarcik?? 05.03.05, 11:43
          cat_s napisał:

          > Tzyrkielu,
          > po Twoich postach przezacnych az głupio sie produkować :-)
          > Niech tam, znalazłem, to wklejam; ale za Boga nie pamiętam, skąd to wziąłem.

          Spoko, mam tego jeszcze duzo, ale co za duzo ... ;>

          Moge cos powystawiac na www.
          A na razie zapraszam na nieco inny humor:
          www.rulez.pl/~sputnik/winda/index.html
    • stary.prochazka sie pochwalę;-) 03.03.05, 21:56
      jam to nie chwaląc się stworzył i na FHumorum wrzucił:-)
      natchnęła mnie oczywiście nowa okładka magazynu "Pani"

      • Proźba do Pani Dody Elektrody!
      stary.prochazka 03.03.2005 19:25 + odpowiedz

      Szanowna Pani Dodo,

      Bardzo prosimy aby zdecydowała sie Pani, ktury wizerónek medialny chce pani
      kontynułować: ten w piśmie Pani czy ten w piśmie CKM.
      Zmiana Pani imidżu była dla nas powarznym wstrząsem. Jesteśmy albowiem w
      rosterce i pżeżywamy konflikt ałtorytetów, gdyż za sprawą tej Pani metamorfozy
      nie wiemy na kogo mamy się kreować: na prowincjonalne ździry czy na eleganckie
      dystyngwowane damy jak napszykład pani Szapołoska. Bardzo prosimy o szybką
      decyzję, gdyrz jest to dla nas kwestia wrencz rzyciowa, od Pani decyzji
      zalerzy powodzenie jakim się cieszymy wśrud chłopcuw w naszej klasie!
      Zrospaczone Sandra i Mariola
      tszynastoletnie fanki Pani Talentu
      • sqh Re: sie pochwalę;-) 05.03.05, 12:35
        W moich oczach straciła cały autorytet, gdy jedna z "opiniotwórczych" gazet
        zdradziła, że Pani Doda, mimo swego ponadprzeciętnego IQ, nie jest -
        przepraszając za wyrażenie - członkiem Mensy, bo nie wpłaciła wpisowego i
        składek... :-(((
        • stary.prochazka Re: sie pochwalę;-) 05.03.05, 12:42
          Pani Doda, mimo swego ponadprzeciętnego IQ, nie jest -
          > przepraszając za wyrażenie - członkiem Mensy, bo nie wpłaciła wpisowego i
          > składek... :-(((

          to się nie załapie na szpanerskie konto w domenie mensa.org.pl, którego moja
          luba gaudencya używa czasem w celach reprezentacyjnych:)
    • mr.jedi Re: moze żarcik?? 07.03.05, 21:22
      Bierz przykład z Rosjan. Dla nich 40 stopni to nie mróz, 40 kilometrów to
      kawałeczek, a 40% to nie wódka...
      ----------------------------------------------------------------------------
      • cat_s Re: moze żarcik?? 20.03.05, 18:25
        Witam,
        Od starego poczciwego Joe Monstera pobrane...
        www.joemonster.org/article.php?sid=4524&mode=thread&order=0

        CHLEB POWSZEDNI
        Ostatnio wspominaliśmy sobie z kumplem wakacje w Łebie, gdzieś tak 8 lat nazad.
        Stoimy sobie w centralnym punkcie Łeby czyli na skwerku z fontanną. Wszędzie
        pełno ludzi i obok nas siedzi na trawce pod drzewkiem grupka z miseczką na
        bilon i dużą kartką z napisem. "Dobrzy ludzie pomóżcie. Zbieramy na piwo" czy
        coś w tym guście. Nagle przechodzi jakieś małżeństwo takie na oko niebiedne.
        Jeden z potrzebujących startuje:
        - Dobry człowieku wrzuć parę złotych na piwko na wieczór.
        Facet odpala z miejsca:
        - Ja znam takich jak wy. Ja dam na piwko, a wy sobie chleb kupicie !!!

        Pozdrawiam
        cat_s
        • cat_s Re: moze żarcik?? Rżewski w ataku… 25.03.05, 15:04
          Witajcie,
          Uprzejmie donoszę, że na Forum Humorum pojawił się porucznik Rżewski. Jestem
          mile zaskoczony, tem bardziej, że wątek – o dziwo – na razie trzyma się
          dzielnie na pierwszej stronie ;-)
          Z porucznikiem Rżewskim jest tak, że dowcipy z jego udziałem są
          nieco ‘hermetyczne’ ale diabelnie śmieszne. Te ‘oryginalne’ rzecz jasna, bo
          natłok podróbek i przeróbek sprawia, że czasami Rżewski jawi się nam jedynie
          jako przygłup i degenerat seksualny. Co jest oczywistym przekłamaniem ;-)

          Tu jest link do Rżewskiego na FHumorum a ja na szybko znalazłem jeszcze kilka
          dowcipów, których póki co na FH jeszcze chyba nie ma…
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=22046896

          * Jedzie Natasza z porucznikiem w jednym przedziale. Rżewski czyta gazetę,
          Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę.
          - Poruczniku, jak nazywa się kamień w pańskim pierścionku ?
          - Ech, Nataszko... jakoś mi się dziś nie chce...

          * - Poruczniku, podobno w młodości był pan członkiem Towarzystwa Naukowego?
          - Ech, madame... młodość... członkiem tu, członkiem tam...

          * Porucznik Rżewski przyprowadził swoich przyjaciół pułkowych na ekskluzywne
          przyjęcie. Wcześniej wszystkich ostrzegł, żeby nie używali nieprzyzwoitych
          wyrazów. W pewnym momencie gospodyni rozgląda się trzymając w ręce świecę.
          - Brakuje lichtarzy - tłumaczy się - nie wiem w co jedenastą świecę wstawić...
          Porucznik Rżewski podrywa się z kanapy i toczy dokoła straszliwym wzrokiem.
          - Wszyscy milczeć!

          * Rankiem porucznik Rżewski wychodzi z burdelu.
          - A pieniądze? - krzyczy za nim dziewczyna.
          - Huzarzy pieniędzy nie biorą! - dumnie odparł porucznik.

          * Porucznik Rżewski uchlawszy się na balu jak świnia zaczął się narzucać damom.
          Nie zwracał przy tym uwagi ani na urodę, ani na wiek, ani na płeć.

          * Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.
          - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
          - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od
          trzech miesięcy!
          - Ech, wy... To chociaż piwem kota oblejmy!

          Pozdrawiam
          cat_s
          • sqh Re: moze żarcik?? Rżewski w ataku… 25.03.05, 15:53
            cat_s napisał:

            > Z porucznikiem Rżewskim jest tak, że dowcipy z jego udziałem są
            > nieco ‘hermetyczne’ ale diabelnie śmieszne.

            Niektóre nawet trudno byłoby przetłumaczyć bez utraty sensu:

            Ржевский собирается на бал и говорит денщику: "Иван, расскажи-ка
            мне что-нибудь эдакое, оригинальное, чтоб было чем перед дамами блеснуть."
            Иван: Извольте, барин. Чем отличаетсиа херувим от парикмахера?
            пР: Не знаю, чем?
            Иван: В слове "херувим" хер спереди, а в слове "парикмахер" - сзади.
            пР приходит на бал и говорит: "Господа, ви знаете чем отличаетсиа архангел от
            цирюльника? Не знаете? Я вот тоже забыл, но кажетсиа Иван сказал, что у одного
            из них хер сбоку..."

            Słowniczek trudniejszych wyrazów:

            xep - początkowo nazwa litery "x" ("ch"), potem eufemizm w miejsce popularnego
            wulgaryzmu, także w języku polskim zaczynającego się na tę literę :-)
            • sqh O! 25.03.05, 15:55
              Trochę dziwnie się wkleiło, ale grunt, że litery czytelne...
              • sqh Jeszcze jeden znalazłem :-) 25.03.05, 16:03
                Поручик Ржевский танцует на балу с Наташей Ростовой
                Вдруг Наташа садиться на шпагат и прилипает одним местом к полу
                и ее не как не могут отодрать от пола. Что делать ?
                Приходит конюх и говорит давайте снизу из подвала просверлим дырку,
                под Наташу попанет воздух и тогда мы ее оторвем от пола.
                Но тут начал возмущаться хозяин дома и говорит что у него в зале
                лежит новый паркет и он не хочет его портить.
                Тогда находчивый поручик предложил
                - Господа, давайте ей покрутим груди, она снизу подмокнет
                тогда мы ее дотащим до кухни, а там паркет старый.

                *****

                I jeszcze inna wersja poprzedniego:

                Едет поручик Ржевский (пР) на бал и спрашивает у своего денщика Ивана:
                - Иван, а расскажи какой нибудь забавный каламбурчик для гостей
                - Извольте-с. Вы знаете, чем отличается слово "херувим" от слова
                "парикмахер"?
                - Не знаю
                - В слове "херувим" "хер" спереди, а в слове "парикмахер"
                • cat_s Re: Jeszcze jeden znalazłem :-) 25.03.05, 16:29
                  A niechże Cię, SQH...
                  Na ciężką zaiste próbę wystawiłeś moją pamięć nie wspomaganą niestety żadnym
                  słownikiem...
                  Przyznaję, że 'cherubin' przezacny jest, w obu wersjach zresztą (na ile mogę
                  ocenić). Rzeczywiście, tłumaczenie trudne by było ;-)
                  Dowcip drugi, ze wstydem przyznaję, wykracza poza moje zdolności językoznawcze.
                  Może jednak się zlitujesz i przełożyć jakoś na polski spróbujesz? Rozumiesz,
                  taka robocza wersja dla mniej rozgarniętych...? ;-)

                  Pozdrawiam :-)
                  • sqh Czytać po 22:00 ;-) 25.03.05, 17:45
                    To znaczy, akurat ten drugi jest przetłumaczalny, tylko znalazłem go obok tego
                    pierwszego... A leci mniej-więcej tak:

                    Porucznik Rżewski tańczy na balu z Nataszą Rostową. Nagle Natasza, wykonując
                    szpagat, przykleiła się pewną częścią ciała do podłogi i w żaden sposób nie
                    można było jej oderwać. Co robić? Koniuszy mówi, że trzeba na dolnej
                    kondygnacji wywiercić dziurkę przez strop, a wtedy pod Nataszę dostanie się
                    powietrze i będzie można ją oderwać. Ale gospodarz domu oburzył się - w sali
                    leży nowy parkiet i on nie chciałby go psuć. Wtedy bystry porucznik
                    zaproponował: - Panowie, zabawmy się jej piersiami - ona zrobi się wtedy
                    wilgotna na dole, my przesuniemy ją do kuchni, a tam parkiet jest stary...
                    • cat_s Re: Czytać po 22:00 ;-) 25.03.05, 18:33
                      Bóg zapłać, dobry człowieku!
                      Zatem wieczór uratowany :-)
                      Obiecuję, że po 22.00 przeczytam go raz jeszcze.
                      • cat_s Zastosowanie mechaniki kwantowej... 29.03.05, 21:04
                        ...w sposobach przechowywania cebuli przez zimę [praca naukowa]

                        Trudna sytuacja w rolnictwie [1], obserwowana w ostatnich latach [2, 3],
                        skłania nas do poszukiwania [4] właściwych metod [5], jeśli już nie produkcji
                        rolniczej [6], to przynajmniej przechowywania [7] płodów [8] rolnych w okresie
                        zimy [9] (zgodnie z zasadą [10, 11, 12] „jeżeli już coś robisz, rób to dobrze”
                        [13]).

                        Zatrzymajmy się przez chwilę [14, 15] nad cebulą [16].

                        Jest to niewątpliwie warzywo [17] łatwe w przechowywaniu [18]. Przechowuje się
                        je podobnie [19] jak marchew, brukiew, korzeń pietruszki i inne [20]. W suchej
                        [21] piwnicy [22] wysypanej piaskiem [23] wszystkie [24] te warzywa przetrwają
                        okres zimowy idealnie [25].

                        Podejmując temat zasygnalizowany [26, 27] w tytule niniejszej pracy musimy
                        [28] zatem z przykrością stwierdzić, że mechanika kwantowa [29, 30, 31, 32]
                        nie ma żadnego zastosowania w przechowywaniu cebuli przez zimę [33].

                        Literatura:
                        1. Wieś i rolnictwo w okresie transformacji systemowej, PAN IRWiR, Warszawa
                        1995.
                        2. G. Dziamski, Lata dziewięćdziesiąte, Galeria Miejska Arsenał, Poznań 2000.
                        3. J. Ćwirko-Godycka, Lata klęski..., Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy,
                        Nowy Tomyśl 1994.
                        4. Szukajcie, a znajdziecie, Ewangelia wg św. Mateusza, 7,7.
                        5. R. Descartes, Rozprawa o metodzie..., PWN, Warszawa 1970.
                        6. P. Franaszek, Produkcja roślinna w Galicji doby autonomicznej, UJ, Kraków
                        1995.
                        7. Molière, Skąpiec, Ossolineum, Wrocław – Kraków 1974.
                        8. A. Arthus, Wyjaśniamy dzieciom tajemnice życia, PZWL, Warszawa 1974.
                        9. H. Ch. Andersen, Królowa śniegu, [w:] H. Ch. Andersen. Baśnie, Nasza
                        Księgarnia, Warszawa 1995.
                        10. J. Tweet, M. Cook, S. Williams, Player’s Handbook. Core Rulebook I, TSR,
                        2000.
                        11. M. Cook, Dungeon Master’s Guide. Core Rulebook II, TSR, 2000.
                        12. S. Williams, Monster Manual. Core Rulebook III, TSR, 2000.
                        13. T. Kotarbiński, Traktat o dobrej robocie, Ossolineum, Wrocław 1969
                        14. E. Pedelt, Menschen messen Zeit und Raum, VEB Verlag Technik, Berlin 1971.
                        15. Zatrzymać chwilę: almanach poetycki, Collegium Ressoviense, Rzeszów 1996.
                        16. F. Maddie (muzyka), L. Crethin (słowa), Green Onion Blues.
                        17. Ch. Rosenfeld, Warzywa w twoim domu, Twój Styl, Warszawa 1998.
                        18. E. P. Adcock, Ochrona i przechowywanie zbiorów..., Biblioteka
                        Uniwersytecka, Wrocław 1999.
                        19. Pitman’s Book of Synonyms and Antonyms London: Pitman & Sons Ltd., 1946.
                        20. B. Waldenfels, Topografia obcego, Oficyna Naukowa, Warszawa 2002.
                        21. J. Pełka-Gościniak, Fizyczno-chemiczne badania gruntów na potrzeby
                        hydrogeologiczne, Wydaw. Naukowe UAM, Poznań 1997.
                        22. Przyśpiewka do podhalańskiego tańca Zbójnicki – tekst i melodia anonimowe.
                        Znano ją nie tylko na Podhalu, ale i na Słowacji, Morawach, Węgrzech, w
                        Chorwacji, Dalmacji. Do jej melodii tańczyli rumuńscy Wołosi już w XVIII wieku
                        – wołoski wariant melodyczny zapisał Frantz Joseph Sulzer i opublikował w 3.
                        tomie dzieła Geschichte des transalpischen Daciens, das ist: der Walachey,
                        Moldau und Bessarabiens (Wiedeń, 1782 r.). Z kolei wariant węgierski
                        wykorzystał Johannes Brahms w środkowej części V Tańca węgierskiego.
                        23. Przestrzenna zmienność piasków eolicznych Pustyni Starczynowskiej, Wydział
                        Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego, Sosnowiec 2000.
                        24. E. Dunkel, Wszystkie kobiety kochają rosyjskiego poetę, Książka i Wiedza,
                        Warszawa 1995.
                        25. И. Р. Шафаревич, Теория
                        идеалов (Teoria ideałów), Москва 1963.
                        26. Regulamin maszynisty Kolei Polskich, PWK, Warszawa 1921.
                        27. The Semaphore Version of Wuthering Heights by Monty Python’s Flying
                        Circus, episode 15, 1970.
                        28. I. Kant, Krytyka czystego umysłu" (imperatyw kategoryczny).
                        29. L. de Broglie, La théorie de mesure en mécanique quantique, Paris:
                        Hermann, 1939.
                        30. W. Heisenberg, Die Physikalischen Prinzipien der Quantenteorie, Hirzel,
                        Leipzig 1943.
                        31. L. I. Schiff, Mechanika kwantowa, PWN, Warszawa 1977.
                        32. J. D. Bjorken, S. D. Drell, Relativistic Quantum Mechanics McGraw – Hill
                        Science/Engineering/Math, 1998 (istnieje tłumaczenie na język polski:
                        Relatywistyczna teoria kwantów PWN, Warszawa 1985).
                        33. A. Vivaldi, Le Quattro Stagioni, op. 8.

                        Przez Piecyka Gazowego [lub Piecyk Gazową;-)] na FHumorum podane...

                        Pozdrawiam
                        cat_s
    • stary.prochazka a teraz z zupełnie innego forum:-) 31.03.05, 20:11
      www.gothic.phx.pl/forum/lofiversion/index.php/t48.html
      • cat_s Re: a teraz z zupełnie innego forum:-) 31.03.05, 21:08
        Ładne:-)
        Od razu jeden stamtąd wyciągam:

        "Był sobie bardzo znany i bogaty rycerz. Ani pieniądze ani sława jak to
        powszechnie wiadomo szczęścia nie dają. I tak bohater naszego dowcipu nie był
        szczęśliwy. Postanowił pewnego dnia owo "szczęście" znaleźć. Kupił sobie kijek
        od mop'a zawiesił nań worek (treningowy) paczkę malborasow i wyruszył w świat.
        Szedł szedł aż doszedł do rozdroża czy jak kto woli rozstaju dróg. Jedna droga
        idzie w prawo druga w lewo. Pośrodku chatka... Bohater naszego dowcipu słynny i
        bogaty rycerz wszedł do słynnej chatki która w każdym dowcipie o walecznych
        rycerzach powinna się pojawić. Rycerz wchodzi do chatki gdzie czeka na niego
        stara babunia.
        - Witaj stara babuniu - mówi rycerz.
        - Witaj wędrowcze.
        - Szukam stara babuniu szczęścia czy możesz mi powiedzieć w która stronę mam
        iść.
        - Jeśli pójdziesz w prawo - odpowiada babunia - znajdziesz szczęście. Po prawej
        bowiem stronie mojej chatki idzie droga do ogromnego zamku w zamku mieszka
        prześliczna księżniczka zajebista dupa przysięgam. Możesz się z nią ożenić. Jej
        ojciec - król jest już starym dziadkiem niedługo odejdzie z tego świata a jak
        wykituje ty odziedziczysz jego majątek. Mówię ci stary. Jak pójdziesz w prawo
        będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeśli zaś pójdziesz w lewo -
        ciągnie stara babunia - to Cię POJ.....
        Rycerz zdębiał nie wiedział co powiedzieć. Nie mógł uwierzyć ze szczęście może
        być tak blisko w końcu stwierdził ze stara babunia go podpierdala ..a o oto co
        sobie pomyślał..
        - Kur.. to musi być podpierdułka jakiś kit. Nie wierzę w te bzdury chromolę to
        idę w lewo raz kozie śmierć! I poszedł w lewo. Po kilku godzinach szybkiego
        marszu doszedł do wielkiej rzeki. W rzece stał wieki smok. Olbrzymia bestia z
        pięcioma głowami. Jak kur.. rycerz nie wyskoczy. Jak nie zaczyna odrąbywać
        kolejno głów: pierwszej drugiej trzeciej. Wyciaga sztylet wbija go w sam środek
        serca wielkiego smoczyska. Na to bestia się wyrywa i krzyczy: POJ..... CIĘ!? JA
        TU KUR.. TYLKO WODE PIJĘ."

        Nie dlatego wyciągam, żeby jakiś specjalnie nieznany i odkrywczy był;-)
        Dlatego, że pięknie pokazuje, jak to ludzie przez tę cholerną netową cenzurę w
        kompletną schizofrenię popadają; opowiadacz powyższego używa na przykład
        politycznie poprawnie wykropkowanych słów: "poj..." i "kur..." - co dobrze o
        jego manierach świadczy;-)
        Ale równocześnie wypsnęły mu się: "zajebista
        dupa", "podpierdalać", "podpierdółka" a nawet - o zgrozo - "chromolę"!!

        I weź tu się, człowieku, wysłów parlamentarnie, jak chcesz dobry dowcip
        opowiedzieć ;-)
        Pewnie dlatego większość polskich dowcipów opowiadanych w innych językach nie
        jest tak śmieszna, jak w oryginale. I pewnie dlatego dowcipy o poruczniku
        Rżewskim po polsku w dużej części są przede wszystkim ordynarne a dopiero potem
        śmieszne.

        Pozdrawiam
        cat_s
        • cat_s nicki i sygnaturki 06.04.05, 16:24
          Tropię od jakiegoś czasu śmieszne nicki i sygnaturki. No, może
          określenie ‘tropię’ jest przesadą, ale jak się coś nawinie, to skrzętnie
          notuję ;-)

          Oto kilka z nich:

          * SYGNATURKI:
          • stary.prochazka Re: nicki i sygnaturki 06.04.05, 18:21
            "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą"

            to jest akurat tytul ksiazki, ktora moja feminizująca luba ma na polce:)

            na ten temat moglby powstac osobny watek (i zreszta powstal na FHumorum)
            duzo tego by bylo ale ciezko mi sobie cos przypomniec, ot takie:
            -login.jest.niedostepny
            (tez kiedys mialem taki komunikat przy zakladaniu konta, nie wiem czemu, to co
            innego niz zajety)
            -dzidka_na_wigry_3_bez_siodelka
            -lewa_noga_pawiana
            jakbym sie zastanowil to moglbym jeszcze sporo wymienic:)
            • cat_s przeróbka regionalna 15.04.05, 15:52
              Witam,
              Od razu się przyznaję, że to freestylowa przeróbka jedynie - więc nie
              krzyczcie; ale mi się jakoś tak 'samo przerobiło'...

              Na dyskotece w Ząbkach bawił się Pruszkowiak, z napisem na koszulce:
              "WOŁOMIACY MAJĄ TRZY PROBLEMY". Nie trwało długo, stanął przed nim mieszkaniec
              Wołomina, byczysko chłop:
              - Ty, a w dziób chcesz?
              - To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Pruszkowiak -
              agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego
              powodu.
              Dyskoteka się skończyła, Pruszkowiak wychodzi, a tam na niego tłum
              Wołomiaków czeka.
              - No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Wołomiacy gremialnie.
              - A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Pruszkowiak - Nie
              potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie
              zwoływać wszystkich "swoich".
              - Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Wołomiacy, wyciągając noże.
              - I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Pruszkowiak -
              zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...


              Ja wiem, że ta przeróbka złe stereotypy utrwala i w ogóle... Ale...najbardziej
              mnie śmieszy śmiech z siebie samego;-)

              Pozdrawiam
              cat_s

              P.S.
              Znalazłem na:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=22723224

              A padłem już kompletnie, gdy się okazało, że to słynna 'gixera' na FH
              zapodała...
              Cuda, cuda... ;-)
              • mysza63 Re: przeróbka regionalna 15.04.05, 15:55
                jako stara pruszkowianka, w dodatku stalowianka popieram takie przeróbki ...
              • stary.prochazka przepraszam,ale się nie zgodzę 15.04.05, 16:02
                nie chciałbym psuć zabawy, ale myślę że w tym przypadku nie ma powodu do
                śmiechu:(
                I nie chodzi o śmianie się z samego siebie, bo śmiać się można z jakiejś
                przywary, tylko o zwykłych pospolitych bandytów.
                • cat_s Re: przepraszam,ale się nie zgodzę 15.04.05, 16:54
                  stary.prochazka napisał:
                  > nie chciałbym psuć zabawy, ale myślę że w tym przypadku nie ma powodu do
                  > śmiechu:(
                  > I nie chodzi o śmianie się z samego siebie, bo śmiać się można z jakiejś
                  > przywary, tylko o zwykłych pospolitych bandytów.

                  Bez urazy Prochazko,
                  Jak Cię szanuję (na granicy z uwielbieniem), tak nie rozumiem... :-(
                  Zastrzeżenia stosowne uczyniłem (o stereotypach i 'w ogóle'), delikatny jak
                  rzadko być się bardzo starałem - bo rozumiem, że poczucie humoru to
                  indywidualna rzecz jest. Szczególnie, jak osobiście w jakis sposób haczy; ale z
                  drugiej strony takie dowcipy bywają czasami najśmieszniejsze. Ten akurat Ci się
                  nie przyjął? Żałuję. Urazić Pruszkowiaków ani Wołomiaków nie chciałem.

                  > I nie chodzi o śmianie się z samego siebie, bo śmiać się można z jakiejś
                  > przywary, tylko o zwykłych pospolitych bandytów.

                  Nie chciałbym podpaść jeszcze bardziej ale mnie wydaje się, że "chodzi o to",
                  żeby umieć się śmiać nie tylko z "jakichś przywar" ale również ze stereotypów.
                  Idąc Twoim tokiem rozumowania - śmiać się "nie można" nie tylko z pospolitego
                  bandytyzmu ale również z Wałęsy i Millera (pryncypia państwowości polskiej),
                  z 'Polaka, Rosjanina i Niemca' (podżeganie do nienawiści internacjonalnej), z
                  blondynek (brak tolerancji równouprawnieniowej), z męża, który po pijaku wraca
                  do domu nad ranem (podważanie wartości rodzinnych)...? O innych topicach nie
                  wspomnę.
                  Jeśli tak, to z tym się zgodzić nie mogę, bo poczucie humoru to wszak między
                  innymi umiejętność dostrzegania absurdów jest. A przecież absurdalności
                  przeróbki powyższej udowadniać nie trzeba?
                  Na pospolity bandytyzm czy inne przywary pospolite (antyklerykalizm,
                  antysowietyzm, antyfeminizm czy przesadny patriotyzm lokalny...) - rzeczywiście
                  poczucie humoru nie zawsze pomaga.
                  Ale czasami próbuję ;-)

                  Ot i monolog mało śmieszny mi się wypsnął, do wątku średnio przystający. I za
                  to do 'winy' się - i owszem - poczuwam. Ale wszak o pryncypia chodzi ;-)

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                  • erleusortok Rzeczy, z których się śmiać nie należy... 15.04.05, 22:08
                    ...przykład dodatkowy:

                    Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika Republiki. Francuz zaprasza go do okna:
                    - Widzi pan tę autostradę?
                    - Tak.
                    - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi.
                    Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
                    - Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana...
                    Polski minister podchodzi do okna:
                    - Widzi pan tam autostradę?
                    - Nie.
                    - No właśnie.
                  • stary.prochazka cat_s'ie, odpowiedziałem na @:) 15.04.05, 22:26
                    przepraszam że namieszałem w tym wątku, wracajmy do tematu;)
    • stary.prochazka Gdzie na pewno nie należy szukać pracy...:-) 20.04.05, 19:21
      akurat była u nas wczoraj znajoma i dosłownie turlaliśmy ze śmiechu, kiedy to
      znaleźliśmy:

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050419/warszawa_a_10.html
      Ginekolog jednak nie dla mężczyzn

      Pół dnia policja szukała specjalisty, który mógłby potwierdzić, czy 20-letni
      chłopak został zgwałcony przez mężczyznę.

      Mariusz zgłosił się na komisariat na Pradze Południe w sobotę rano. Twierdził,
      że został zgwałcony przez homoseksualistę.

      - Kupiłem gazetę dla gejów, a w niej znalazłem ofertę pracy. Zgłosiłem się pod
      wskazany adres. Po kilku godzinach przewieziono mnie na Pragę Południe. Tam w
      mieszkaniu zostałem zgwałcony - opowiadał policjantom(...).
    • stary.prochazka o Francuzach (z Forum Humorum) 03.05.05, 13:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=23190421
      ktoś rzucił hasło:

      kawaly o Francuzach poprosze ^^ IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr
      Gość: Melmire 26.04.2005 00:43 + odpowiedz

      Musze sie "zemscic" za kilka kawalow o Polakach na znajomym forum !
      Do klawiatur bracia i siostry slowianie! Nie bedzie Francuz plul nam w twarz!

      i taki był odzew:

      Belg, Niemiec i Francuz na rozmowie kwalifikacyjnej o prace w Anglii. Przed
      rozmowa zostaja poproszeni o sformulowanie po angielsku frazy z uzyciem slow:
      green, pink, yellow.
      Belg odpowiada jako pierwszy: I wake up in the morning, I eat a yellow
      banana, a green pepper and in the evening I watch the Pink Panter on TV.
      Niemiec: I wake up in the morning, I see the yellow sun, the green
      grass and I think to myself : I hope it will be a pink day.
      Francuz wyjatkowo zaklopotany ale w koncu znajduje odpowiedz: I
      wek up in ze mornainje, I hear ze phone: "green...green...green..."
      I pink up the phone and I zay "Yellow?"...


      czym różni się wypadek drogowy z udziałem francuskiego piechura i jeża?
      - przed jeżem widać ślady hamowania :)

      "Wojny Galickie
      Przegrane. Francja zostaje pokonana przez .. Wlochy.

      Wojna Stuletnia
      W wiekszosci przegrana. Francuzów uratowala schizofreniczka, która
      jednoczesnie wymyslila pierwsza zasade francuskiej strategii: francuskie
      armie zwyciezaja pod warunkiem, ze ich dowódca nie jest FRANCUZ.
      Uznana za swieta.

      Wojna Wloska
      Przegrana. Francja staje sie jedynym krajem, który przegral az dwie wojny
      z Wlochami.

      Wojna 30-letnia
      W zasadzie Francja nie uczestniczy, ale udaje jej sie spowodowac inwazje
      swoich terenów. Ewentualnie Francja zostaje zignorowana przez pozostalych
      uczestników wojny.

      Wojna Rewolucyjna
      Remis. Francuzi zaczyna nosic czerwone doniczki na kwiaty jako kapelusze.

      Wojna Holenderska
      Remis.

      Wojna Augsburska/ Wojna z Królem Williamem/ Wojna Francusko-Indianska
      Przegrane, ale Francuzi utrzymuja, ze zapadl remis. Trzy remisy w trzech
      wojnach pod rzad powoduja, ze Frankofile utrzymuja, ze byl to okres
      szczytu francuskiej potegi wojskowej.

      Wojna o Sukcesje Hiszpanska
      Przegrana. Francuzi po raz pierwszy poznali smak Marlborough. I od tej
      pory lubia ten smak..

      Rewolucja Amerykanska
      Francja twierdzi, ze wygrala, mimo, ze kolonialisci angielscy byli
      bardziej aktywni. Zjawisko to jest potem znane jako Syndrom Galijski i
      prowadzi do ustanowienia Drugiej Zasady Strategii Wojennej: "Francuzi
      wygrywaja, jezeli wiekszosc walki jest dokonana przez Amerykanow"

      Francuska Rewolucja
      Wygrana - glownie poniewaz przeciwnikami byli równiez Francuzi.

      Wojny Napoleonskie
      Przegrane. Francuzi mieli kilka poczatkowych zwyciestw (pamietaj o
      Pierwszej Zasadzie Strategii Wojennej), glownie z powodu, ze dowódca byl
      Korsykanin.

      Wojna Francusko-Pruska
      Przegrana.

      I Wojna Swiatowa
      Remis, ale Francja byla bliska kleski. Uratowana przez USA. Tysiace
      Francuzek przekonaly sie, ze pójscie do lózka ze zwyciezca nie znaczy
      zawsze, ze sa nazywane Fraulein'. Niestety, dla Francji, ogólne uzywanie
      prezerwatyw nie pozwolilo na poprawienie francuskich genów.

      II Wojna Swiatowa
      Przegrana. Uratowani przez USA I WB w momencie, kiedy prawie nauczyli sie
      spiewac Horst Wessel Lied.

      Wojna w Indochinach
      Przegrana. Francuskie sily zbrojne tlumacza sie 'choroba'.

      Powstanie Algierskie
      Przegrane. Prowadzi do powstania Pierwszej Zasady Strategii Wojennej
      Muzulmanów: Zawsze mozemy pokonac Francje. Podobne zasady istnieja w
      strategiach; Wloch, Niemiec, WB, Holandii, Hiszpanii, Wietnamu i Eskimosów.

      Wojna z Terroryzmem
      Francja, pamietajac o swoich tradycjach historycznych, poddaje sie
      Muzulmanom w imie bezpieczenstwa narodowego.

      Pytanie dla kazdego kraju, który liczy na Francje nie powinno brzmiec 'Czy
      mozemy na Francje liczyc?', ale powinno brzmiec 'Ile czasu trzeba do
      poddania sie przez Francje?'

      Cytujac za Wall Street Journal "Mozesz zawsze liczyc na Francuzów, kiedy
      oni cie potrzebuja"

      Jadą saniami Rus... Francuz, Niemiec ...z enerdefenu i Amerykanin i zaczynają
      ich ścigać wilki. Więc postanawiają wyrzucić r... Francuza na pożarcie. Francuz
      się stawia ale w końcu ląduje za saniami, aż mu spadają walonki...

      (By Balcerek/Alternatywy 4
      • cat_s Smaczna i zdrowa pizza sojowa... 08.05.05, 16:47
        ... czyli europizza 2001

        Malbork w natarciu (dziękujemy nadobna Czarownico!):

        "UNIA EUROPEJSKA XXI w.
        [operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię.
        Czy mogę prosić o pański numer EUROPESEL ?
        [klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
        [o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer EUROPESEL ?
        [k]: Mój EUROPESEL, tak.... już ...chwileczkę...to jest
        2165052031412341123221854332223.
        [o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej
        14, a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim
        biurze to 54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego
        numeru pan dzwoni?
        [k]: Co ? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje ?
        [o]: Jesteśmy podłączeni do Systemu, proszę pana.
        [k]: (wzdychając) A... tak... Chciałbym zamówić dwa razy waszą Pizzę
        Samo Mięcho.
        [o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
        [k]: Co pan ma na myśli?
        [o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej jest napisane, że ma
        pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu.
        Twój Narodowy Opiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe
        zamówienie.
        [k]: Cholera. To co pan proponuje?
        [o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z
        pewnością panu zasmakuje.
        [k]:, Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje?
        [o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu " Sojowe przepisy kulinarne" z
        biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.
        [k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty
        kredytowej.
        [o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo
        przekroczył pan limit na koncie karty kredytowej.
        [k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz
        kierowca dostarczy pizzę.
        [o]: Pańskie konto czekowe, również jest już wyczerpane.
        [k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową.
        Jak długo to zajmie ?
        [o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień.
        Chyba, że jeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan
        podjedzie po zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być
        ryzykowne.
        [k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze ?!
        [o]: Pisze tutaj, że oczekuje się na pana pierwszą wpłatę na samochód.
        Ale motocykl ma pan już spłacony.
        [k]: ********** ******** *******
        [o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan już przecież kolegium za
        obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku oraz wyrok za opowiedzenie
        nietolerancyjnego dowcipu o nekrofilach.
        [k]: (Milczenie)
        [o]: Czy chce pan coś jeszcze ?
        [k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
        [o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania
        coli cukrzykom..."

        /Prochazkowie powinni się ucieszyć;-)/

        Pozdrawiam
        cat_s
        • stary.prochazka Re: Smaczna i zdrowa pizza sojowa... 09.05.05, 01:49
          pizzy sojowej jeszczemy nie pokuszali ale kaszaneczka poszla w tak zwane try miga:)
          • cat_s suplemenci malutki... 13.05.05, 18:08
            ...do 'nicków i sygnaturek'.
            Ubawiła mnie setnie świeżo wyłapana sygnaturka barracudy7110:

            "Konfucjusz mówi: Obraz nie Windows, sam się nie zawiesi."

            Z drugiej strony, gdybym na ścianach tyle obrazów miał, ile razy Windowsy mi
            się zawiesiły... to bym chyba zwariował od tej pstrokacizny;-))

            Pozdrawiam
            cat_s
    • stary.prochazka Re: moze żarcik?? 14.05.05, 11:20
      Umarł bardzo bogobojny rabin. Pan Bóg wita go w swym niebiańskim pałacu i
      oprowadza po wspaniałych wnętrzach, ukazując rozmaite grupy modlących się
      ludzi. Popatrz, są tu twoi żydzi, są muzułmanie, buddyści, nieco dalej
      pięknie śpiewają prawosławni, ewangelicy czytają Biblię. Nagle Pan Bóg
      zatrzymuje się i kładzie palec na ustach: - Psst! Ostrożnie zagląda za
      kolejne drzwi i szepcze do rabina: - Zobacz, tu są katolicy... Gdy po chwili
      odchodzą dalej, rabin pyta: - Ale dlaczego przy tych katolikach musieliśmy
      być tak cicho? Widzisz, odpowiada Pan Bóg, oni myślą, że są w niebie sami...
      • cat_s Re: moze żarcik?? 19.05.05, 23:27
        Witam,
        Z dalekiego Malborka do mnie przyszło, to się i podzielę.

        Najsampierw podtrzymam klimat poprzedniego posta:

        Przyszedł facet do spowiedzi i mówi:
        - Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem... strasznie przeklinałem, i to w niedzielę.
        - No cóż... odmów trzy razy "Zdrowaś mario" i staraj się uważać na swój język.
        - Ale ojcze chciałbym wytłumaczyć okoliczności - otóż w niedzielę zamiast do
        Kościoła wybrałem się z przyjaciółmi na partyjkę golfa. Już na pierwszym dołku
        nie wyszło mi uderzenie i posłałem piłeczkę między drzewa...
        - I to Cię tak zdenerwowało, że zakląłeś ?
        - Nie, ponieważ okazało się, że piłeczka szczęśliwie upadła w miejsce, z
        którego można było oddać czysty strzał w kierunku dołka. Ale jak podchodziłem
        do miejsca, w którym leżała piłeczka, nagle przybiegła wiewiórka, porwała mi ją
        i uciekła na drzewo...
        - I wtedy właśnie zakląłeś?
        - Nie, ponieważ zaraz potem wiewiórkę chwycił orzeł i odleciał...
        - I to Cię tak zdenerwowało, że zacząłeś kląć?
        - Otóż nie, bo wiewiórka wypuściła piłeczkę, a ta spadła jakieś 10 cm od
        dołka...
        - No k...., synu, nie mów że to sp.........ś!!??

        A tu z kolei coś dla środowisk walczących o prawa istotek bardziej od nas,
        facetów, subtelnych i zwiewnych;-)

        Bóg mówi do Adama:
        - Adam, daj żebro
        - Nie dam!
        - No Adam, dajjj
        - Nie dam!
        - No proszę, daj!!
        - Nie dam, bo mam jakieś złe przeczucie...

        Jeszcze jeden (dla 'krakofilów'):

        W Krakowie na chirurgii (nie powiem której) przyjmował wtedy doktor który
        wyznawał dwie zasady: po pierwsze dzień trzeba miło rozpocząć bo potem jest
        chu...wo (więc setka po przyjściu do pracy to jest to) a po drugie: że w ZUSie
        siedzą same kretyny.
        Od dłuższego czasu męczył go jeden pacjent który po raz czwarty już przyszedł
        celem wydania KOLEJNEGO zaświadczenia dla ZUS-u z powodu utraty w wypadku
        tramwajowym obu nóg. Problem w tym że urzędnicy z ZUS uwzięli się albo na
        pacjenta, albo na chirurga, bo z uporem maniaka przyznawali rentę CZASOWĄ za
        każdym razem.
        Gdy pacjent więc ten czwarty raz pojawił się z drukiem na kolejną rentę czasową
        chirurg spienił się mocno, a jako że dopiero co "ustanowił" Swoją Pierwszą
        Zasadę, napisał na druku (przywalając do tego wszelkie urzędowe pieczątki
        orzecznika):
        "UJEBA... MU OBIE NOGI I JUŻ MU KUR... NIE ODROSNĄ!!!"
        Pacjent tydzień później przyszedł z flaszką, bo dostał wreszcie rentę stałą...

        I ostatni:

        Facet na bani miał wypadek, wylądował połamany w szpitalu.
        Przepytuje go agent z firmy ubezpieczeniowej:
        - Proszę powiedzieć, jak to możliwe, żeby na prostej, pustej drodze mieć
        wypadek?
        - Też nie rozumiem, jadę sobie spokojnie, nagle słupy zaczynają przebiegać
        drogę! No i jeden nie zdążył.

        Mam nadzieję, że się nie powtórzyłem, ale w tym wątku wszystko jest możliwe;-)

        Pozdrawiam
        cat_s

        P.S.
        Przylazło od Czarownicy. Dziękujemy:-)
        • cat_s Re: moze żarcik?? 22.05.05, 01:23
          Witam,
          Ot, takie maleństwo na pocztę mi przylazło:

          - Ilu mężczyzn potrzeba żeby zmienić rolkę papieru toaletowego?
          - Nikt tego nie wie, nie było precedensu…

          Z tego samego źródła, jak powyżej:-)
          • cat_s Re: moze żarcik?? 25.05.05, 17:43
            Na 'konkurencji' takie dwa drobiażdżki znalazłem:

            1) Mąż do żony:
            - A może dziś na jeźdźca ?
            - Jaki najeźdźca ?
            - Germański, k...., oprawca!

            2)
            - Szefie, przyszedł e-mail do pana.
            - Niech wejdzie!

            forum.o2.pl/temat.php?id_p=1358245&start=210

            Pozdrawiam:-)
            • stary.prochazka Re: moze żarcik?? 25.05.05, 18:41
              > 1) Mąż do żony:
              > - A może dziś na jeźdźca ?
              > - Jaki najeźdźca ?
              > - Germański, k...., oprawca!

              ja ten dowcip z kolei widziałem, w wersji graficznej wychodzi fajniej ale
              niestety jużem go chyba skasował:(
    • stary.prochazka Antydepresyjna piosenka dla poliglotów 26.05.05, 14:22

      *polski*
      Jak dobrze być barankiem
      i wstawać sobie rankiem,
      wybiegać na polankę,
      i śpiewać sobie tak:
      be be be, kopytka niosą mnie,
      be be be, kopytka niosą mnie.

      *angielski*
      How good to be baranek
      and wake up sobie ranek,
      and running to polanek,
      and singing just like that:
      be be be, kopytka taking me,
      be be be, kopytka taking me.

      *niemiecki*
      So gut zu sein baranek
      aufsteigen sobie ranek,
      und gehen aus polanek,
      und singen so wie als:
      bich bich bich, kopytka tragen mich,
      bich bich bich, kopytka tragen mich.

      *francuski*
      C'est bien d'etre un baranek
      et se berer sobie ranek,
      et courir sur polanek,
      et chanter comme ca :
      boit boit boit, kopytka portent moi,
      boit boit boit, kopytka portent moi.

      *wloski*
      Bene essere baranek
      alzarsi sobie ranek
      corere na polanek
      e cantare me si :
      be be be, kopytka portano me,
      be be be, kopytka portano me.

      *hiszpanski*
      Es bueno ser baranek
      Alcanzar sobie ranek
      Corir na polanek
      Y cantarme si :
      be be be, kopytka portan me,
      be be be, kopytka portan me.

      *holenderski*
      't Is tof zijn een baranek
      en opstaan elk poranek
      dan lopen naar polanek
      en zingen als volgt:
      be be be, kopytka dragen me
      be be be, kopytka dragen me

      *czeski*
      Jak dobrze byt baranek
      a vstavat brzy ranek
      a biezet na polanek
      a zaspivat si tak
      be be be kopytka nesou mne
      be be be kopytka nesou mne

      *arabski (fonetycznie)*
      Mnich entakun baranek
      Latalac sobie ranek
      Latarkud ila polanek
      La tugranne
      Me me me kopytka jaahuduni
      Me me me kopytka jaahuduni

      *hebrajski*
      Jafe lihjot baranek
      Lakum sobie poranek
      Lalechet lepolanek
      Laszir szira kazot
      Bi, bi, bi, kopytka nos'im oti
      Bi, bi, bi, kopytka nos'im oti

      *japonski*
      Baranek de aru no-wa ii ne.
      ranek-ni okite,
      polanka-e hashitte,
      kou utattari suru:
      be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde iru
      be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde iru

      *finski*
      Kiel bone esti baranek
      kaj levigxi sobie ranek
      kaj kuri al polanek
      kaj kanti al si tie:
      bi bi bi, kopytka portas min
      bi bi bi, kopytka portas min

      *wegierski*
      Jaj de jó baranek lenni
      És sobie ranek felkelni
      És polanekre futni
      És énekelni így:
      bem bem bem kopytka hoznak engem
      bem bem bem kopytka hoznak engem.

      *rosyjski*
      Kak choroszo byt' baranek
      I prosypat'sja każdyj ranek
      I bieżat' na polanek
      I piet' siebie wot tak:
      be be be kopytka niesut mnie
      be be be kopytka niesut mnie

      *portugalski*
      Como e bom ser baranek
      levantar co poranek
      e correr na polanek
      cantando assim:
      be be be kopytka estao carregando me
      be be be kopytka estao corregando me
    • stary.prochazka z dzisiejszej Gazety Praca 30.05.05, 11:33
      -jak się nazywa ulubione ciastko szefa?
      -Tyrajmisiu
    • stary.prochazka Constar, czyli nie czytać przed jedzeniem;) 06.06.05, 12:34
      > >> Wchodzi potencjalny klient do sklepu mięsnego.
      > >> > - Poproszę kilogram tych ogórków z trzeciej półki
      > >> > - To nie są ogórki.To jest kiełbasa.
      > >> > - Jaka kiełbasa?
      > >> > - Biała.
      > >> > - A dlaczego ona jest zielona?
      > >> > - Bo jeszcze nie dojrzała
      > >> > - A dlaczego ona jest z kożuszkiem?
      > >> > - Bo to jest kiełbasa przytulanka ....
      > >> >
      > >> > * * *
      > >> >
      > >> > Wersja skrócona:
      > >> > - Czemu ta kiełbasa jest z zamszu
      > >> > - To najnowszy hit Constaru, to kiełbasa przytulanka
      > >> >
      > >> >
      > >> > Lepiej troche pochorować
      > >> > Niżby miało się zmarnować!
      > >> >
      > >> >
      > >> > Propozycje na nowe nazwy wyrobów z Constaru:
      > >> >
      > >> > Pasztet "przeglad miesiąca"
      > >> >
      > >> > Szynka pleśniowa "Sekret magazynu"
      > >> >
      > >> > Kiełbasa "jadowita"
      > >> >
      > >> >
      > >> > Salami z futerkiem, bez pieprzu
      > >> >
      > >> > Boczek z grzywą
      > >> >
      > >> > Cebulowa ze szczypiorem (i porem)
      > >> >
      > >> >
      > >> >
      > >> > Kiełbasa parówkowa "Kamikadze"
      > >> >
      > >> > Pasztet Milczenie Owiec
      > >> >
      > >> > Szynka "Jak dawniej"
      > >> >
      > >> > Trzy Kolory - Zielony
      > >> >
      > >> > Nasza Szkapa
      > >> >
      > >> > Szynka "Nekroszynka"
      > >> >
      > >> > Kiełbasa Pleśniowa
      > >> >
      > >> > Szynka Staropolska
      > >> >
      > >> > Parówki "Wspomnień Czar"
      > >> >
      > >> > "Ostatnie namaszczenie"
      > >> >
      > >> > "Reinkarnacja"
      > >> >
      > >> > Kiełbasa EUTANAZJA
      > >> >
      > >> > Parówki recyklinki,
      > >> >
      > >> > Kiełbasa mechata
      > >> >
      > >> > Kiełbasa "Grzybowa"
      > >> >
      > >> > Pasztet "Mogiła"
      > >> >
      > >> > Kiełbasa "REAKTYWACJA"
      > >> >
      > >> > Salceson "Sepuku"
      > >> >
      > >> > Pasztet masowego rażenia
      > >> >
      > >> > "Ostatnia wieczerza"
      • cat_s nazwa ryby 08.06.05, 01:25
        Prosto z FHumorum podkradnięte; jak kto z rana przeczyta (a nie znał), to może
        dobry humor na cały dzień załapie;-)

        • Skur... to nazwa ryby:-)
        Gość: waw 08.06.2005 00:23

        Chatka rybacka. Wchodzi ksiadz i mowi do rybaka:
        -Jutro przyjezdza do mojej parafii biskup i on bardzo lubi ryby.
        O, jaki ladny okaz!
        Rybak: - Sam tego sku..ela zlowilem.
        Ksiadz: - Jak to tak mozna. Sluga Bozy, sutanna, a ty rybaku tak przeklinasz!
        Rybak se mysli: Zrobie ksiedzu kawal po czym mowi:
        - Nie prosze ksiedza, to nie to co ksiadz mysli, sku..el to nazwa ryby, wie
        ksiadz tak jak szczupak karas, czy fladra.
        - Aha to przepraszam Bierze rybe i idzie do kosciola.
        - Niech siostra zobaczy jakiego ladnego sku..ela kupilem
        - Jak tak mozna swiatynia Boza a ksiadz takie slownictwo
        - Nie sku..el to nazwa ryby
        - Aha
        - Teraz niech siostra! wypatroszy tego sku..ela i da kucharce do usmazenia.
        Siostra wypatroszyla rybe, idzie do kucharki i mowi:
        - Jadziu usmaz tego sku..ela.
        - Jak siostra tak moze mowic ?
        - Nie ta ryba sie tak po prostu nazywa.
        -A to przepraszam.
        Niedziela: Przyjezdza biskup, siedzi przy stole,a z nim ksiadz, siostra i
        kucharka..
        Biskup: - Ale smaczna ryba
        Ksiadz: Ja tego sku..ela kupilem
        Siostra:-Ja tego sku..ela wypatroszylam
        Kucharka: - Ja tego sku..ela usmazylam
        Chwila ciszy... po czym biskup wyjmuje wódkę i mówi:
        - No to ku.. widze sami swoi!

        Pozdrawiam
        cat_s
    • stary.prochazka Lekcja niemieckiego 10.06.05, 14:21
      Język niemiecki jest stosunkowo łatwy. Osoba obznajomiona z łaciną oraz
      z przypadkami, przyzwyczajona do odmiany rzeczowników, opanowuje go bez
      większych trudności. Tak w każdym razie twierdzą wszyscy nauczyciele
      niemieckiego podczas pierwszej lekcji... Na początek, kupujemy
      podręcznik do niemieckiego. To przepiękne wydanie, oprawne w płótno,
      zostało opublikowane w Dortmundzie i opowiada o obyczajach plemienia
      Hotentotów (auf Deutsch:Hottentotten). Ksiązka mówi o tym, iż kangury
      (Beutelratten) są chwytane i umieszczane w klatkach (Koffer) krytych
      plecionką (Lattengitter) po to by ich pilnować. Klatki te nazywają się
      po niemiecku "klatki z
      plecionki"(Lattengitterkoffer) zaś, jeśli zawierają kangura, całość
      nazywa
      się: Beutelrattenlattengitterkoffer.

      Pewnego dnia, Hotentoci zatrzymują mordercę (Attentater), oskarżonego o
      zabójstwo jednej matki (Mutter) hotentockiej (Hottentottenmutter), matki
      głupka i jąkały (Stottertrottel). Taka matka po niemiecku zwie
      się:Hottentottenstottertrottelmutter, zaś jej zabójca nazywa się
      Hottentottenstottertrottelmutterattentater. Policja chwyta mordercę i
      umieszcza go prowizorycznie w klatce na
      kangury(Beutelrattenlattengitterkoffer), lecz więźniowi udaje się uciec.
      Natychmiast rozpoczynają się poszukiwania. Nagle przybiega Hotentocki
      wojownik krzycząc:
      - Złapałem zabójcę! (Attentater).
      - Tak? Jakiego zabójcę? - pyta wódz.
      - Beutelrattenlattengitterkofferattentater, - odpowiada wojownik.
      - Jak to? Zabójcę, który jest w klatce na kangury z plecionki? - pyta
      Hotentocki wódz.
      - To jest - odpowiada tubylec
      -Hottentottenstottertrottelmutterattentater
      (zabójca hotentockiej matki głupiego i jąkającego się syna).
      - Ależ oczywiście - rzecze wódz Hotentotów - mogłeś od razu mówić, że
      schwytałeś
      Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferattentater

      Jak sami widzicie, niemiecki jest łatwym i przyjemnym językiem.
      Wystarczy trochę się zainteresować tematem!

      [z Forum Humorum]
    • stary.prochazka cytat 17.06.05, 22:00
      Cytat z XVI-wiecznego tekstu Andrzeja z Kobylina pt. "O składności członów
      | człowieczych".
      |
      | -Dlaczego ptacy mleka nie dają?
      | -Bo musiałyby mieć cyce, które by im wadziły ku lataniu.
      • sqh Re: cytat 17.06.05, 22:28
        A ja tam wolę definicję królika według X. Benedykta Chmielowskiego:

        KRÓLIK dziki, polny, po Łacinie Dasypus, od niektórych zającem mniemany. Według
        dziewiątej Księgi Nierembergiusa w Historii naturalnej, w Indyi tak są te
        wielkie Dasipodes, że chartowi wielkością się równają, głowę mają na kształt
        kocicy, po całym ciele taranciznę; rączości extraordynaryjnej, którą jelenie i
        inne ściga zwierzęta, samym tylko liże językiem, a tym samym ślepotę im
        przynosi, drugie cale zabita jadem swoim. Wiele tak pobitych zwłóczy na jedno
        miejsce, darniem pokrywa, na drzewo się wychwyciwszy, głosem zwoływa zwierzęta
        do owego mięsiwa nagotowanego. Jak się najadłszy zwierzęta rozejdą, Dasypus,
        czyli królik, zstępuje z drzewa, owe pożywa ostatni, wprzód nietknąwszy zębami,
        aby zwierząt owych nie potruł swoim jadem.

        ***

        Lekturę obszernego wyboru z "Nowych Aten" polecam zaś mądrym dla memoryjału,
        idyotom dla nauki, politykom dla praktyki, melankolikom dla rozrywki:

        julia.univ.gda.pl/~literat/ateny/
    • stary.prochazka ćwiczenie na dykcję 29.06.05, 18:55
      > > Małe ćwiczenie na dykcję. Prosze czytać głośno:
      > >
      > > Trzy czarownice oglądają trzy zegarki Swatcha.
      > > Która czarownica ogląda który zegarek?
      > >
      > > A teraz to samo po angielsku:
      > >
      > > Three witches watch three Swatch watches.
      > > Which witch watch which Swatch watch?
      > >
      > > I wersja dla zaawansowanych:
      > >
      > > Trzy czarownice po zmianie płci oglądają trzy guziczki
      > > przy zegarkach Swatcha.
      > > Która czarownica ogląda który guziczek?
      > >
      > > No i teraz po angielsku:
      > >
      > > Three switched witches watch three Swatch watch switches.
      > > Which switched witch watch which Swatch watch switch?
    • stary.prochazka z maila 04.07.05, 13:40
      Do oddziału banku w trakcie remontu wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi już
      krzyczy na dysponenta:
      - Co to jest, co to ma znaczyć?!
      Pracownik banku nie wie co jest grane, jednak grzecznie podpytuje:
      - W czym mogę pomóc?
      - Co to za remonty i malowanie? Po jaką cholerę pomalowano cały budynek?
      Pracownik:
      - Dzięki temu nasza placówka wygląda ładniej,schludniej, aby nasi klienci czuli
      się lepiej.
      Klient:
      - Może i tak, tylko tam przy bankomacie miałem zapisany na ścianie numer PIN i
      za cholerę nie mogę teraz wypłacić...

      Żona wyjechała w delegację. Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
      - To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka.
      Jadą do drugiego.
      - Nie znamy pana synka - słyszy w drugim.
      Jadą do trzeciego, czwartego... wszędzie tak samo.
      Nie znają dzieciaka.
      W końcu młody nie wytrzymał:
      - Tato, zaliczmy jeszcze tylko jedno przedszkole,
      bo się w końcu na lekcję spóźnię.

      - Podobno rozpowiadasz w naszym biurze, że jestem wazelina, że na niczym się nie
      znam i robię karierę po plecach współpracowników. Czy to prawda?

      - Prawda. Ale ja tego nie rozpowiadam.

      metrze na końcowej stacji konduktor znajduje w jednym z wagonów śpiącego
      pasażera. Na podłodze obok niego leży książka. Konduktor podnosi książkę: Lew
      Landau "Teoria pola".

      - E, panie agronom, pobudka, stacja końcowa!


      Agent sprzedający ubezpieczenia na życie do klienta:

      - Nie mam zamiaru wywierać żadnego wpływu na pana decyzję, niech się pan z tym
      spokojnie prześpi i jeśli się pan rano obudzi, powie mi pan, co zdecydował...

      Pijany w sztok facet toczy się do domu, na podwórku pies zaczyna szczekać z
      radości, facet szepcze do niego:

      - Ciii, Azorku, jak się baba obudzi, nie będziesz miał gdzie spać...
    • stary.prochazka jest tyle pięknych zawodów 06.07.05, 15:17
      Klasyfikacja zawodów według rządowego serwisu www.praca.gov.pl

      Arkadownik

      Aparatowy produkcji wyrobów maczanych
      Kod: 823101
      Synteza: Obsługuje i nadzoruje urządzenia mechaniczne, półautomatyczne i
      automatyczne do sporządzania mieszanek lateksowych oraz wytwarzania gumowych
      wyrobów maczanych, np. gumowych rękawic chirurgicznych i technicznych, czepków
      kąpielowych, balonów, prezerwatyw, dętek do piłek i innych.

      Ciągacze i tłoczarze
      Kod: 8124
      Synteza: Ciągacze i tłoczarze obsługują i nadzorują urządzenia i agregaty do
      produkcji drutów: walcarki wielogłowicowe walcujące druty, ciągarki jednociągowe
      i wielociągowe przeciągające druty i pręty oraz łuszczarki łuszczące druty i
      pręty; obsługują i nadzorują prasy hydrauliczne i mechaniczne do tłoczenia
      metali oraz nacinarki do nacinania pilników.

      Duchowny religii mojżeszowej
      Kod: 246201
      Synteza: Organizuje i wykonuje ogół czynności religijnych, zgodnie z pisanym i
      zwyczajowym prawem religijnym, oraz sprawuje nadzór nad wszystkimi urządzeniami
      religijnymi, przez co oddaje stosowną cześć Bogu.

      Duchowny religii muzułmańskiej
      Kod: 246202
      Synteza: Organizuje i wykonuje czynności oraz spełnia posługi religijne,
      zgodnie z pisanym i zwyczajowym prawem religii muzułmańskiej, oddając przez to
      cześć Bogu Jedynemu.

      Informatycy gdzie indziej niesklasyfikowani

      Inspektor piętra hotelowego

      Inspektor dozoru jądrowego

      Manipulant drewna okrągłego

      Mygłowacz

      Myjący pojazdy i szyby
      Kod: 9142

      Osoby do towarzystwa
      Kod: 5142
      Synteza: uczestniczą w życiu pracodawcy i realizują jego różne potrzeby osobiste.

      Osoba do towarzystwa
      Kod: 514202
      Synteza: Uczestniczy w życiu swych pracodawców, przebywając z nimi w
      mieszkaniu, towarzysząc podczas spacerów, podróży, biorąc udział w spotkaniach
      rodzinnych, wykonując drobne zabiegi pielęgnacyjne.

      Operator kserokopiarek

      Odprawiacz pociągów

      Parlamentarzyści, politycy, wyżsi urzędnicy
      Kod: 111
      Synteza: Parlamentarzyści, wyżsi urzędnicy i zawodowi działacze określają,
      formułują i realizują politykę państwa; uczestniczą w tworzeniu prawa i
      zapewniają jednolitość jego stosowania; reprezentują instytucje państwa i
      działają w ich imieniu; kierują działalnością ogniw administracji publicznej,
      wytyczają im zadania i sprawują kontrolę nad ich realizacją

      Pracownik parafialny
      Kod: 349101
      Synteza: Wykonuje zlecone mu przez władzę zwierzchnią czynności o charakterze
      administracyjnym i społecznym w zakresie, który nie jest zastrzeżony dla duchownego.

      Parzelniczy drewna
      Kod: 742104
      Synteza: Uplastycznia drewno przez działanie parą lub moczenie w gorącej wodzie
      w zamkniętych lub otwartych zbiornikach w celu przygotowania go do dalszej
      obróbki mechanicznej - skrawania, gięcia.

      Skoczek spadochronowy doświadczalny
      Kod: 314311
      Synteza: Wykonuje próbne skoki spadochronowe ze statków powietrznych na
      spadochronach nowych i po remoncie oraz podczas prób zastosowania nowych
      materiałów i rozwiązań konstrukcyjnych, w celu wydania opinii o dopuszczeniu do
      dalszej eksploatacji badanego sprzętu lub części wyposażenia oraz dopuszczaniu
      do produkcji.

      Stereotyper

      Sprzedawcy uliczni
      Kod: 9111
      Synteza: Sprzedawcy uliczni przygotowują i sprzedają lub tylko sprzedają
      produkty żywnościowe (zimne lub gorące jedzenie, warzywa, owoce, lody, różne
      napoje) oraz produkty nieżywnościowe na ulicach i w innych miejscach
      publicznych, takich jak dworce kolejowe, kina, teatry.

      Topiarz fryty
      Kod: 813902
      Synteza: Obsługuje piece wannowe, tyglowe lub obrotowe przy wytapianiu fryty
      służącej do produkcji niektórych rodzajów szkliw ceramicznych.

      Wozak zrywkarz
      Kod: 631103
      Synteza: Przemieszcza przy użyciu zaprzęgów konnych pozyskane przez drwali
      sortymenty drewna do miejsc składowania lub załadunku na środki transportu
      zewnętrznego.

      Wytwórca abażurów
      Kod: 743605
      Synteza: Wykonuje ręcznie lub za pomocą urządzeń mechanicznych różnego rodzaju
      i kształtu abażury.

      Wybierający pieniądze z automatów, odczytujący liczniki i pokrewni
      Kod: 9153

      Łubiankarz
      Kod: 742402
      Synteza: Wykonuje łubianki różnych typów sposobem ręcznym lub mechanicznym.

      Świecki krzewiciel wiary
      Kod: 349102
      Synteza: Wykonuje zlecone mu przez władzę zwierzchnią czynności związane ze
      sprawowaniem kultu religijnego oraz obowiązki o charakterze społecznym i
      administracyjnym, które nie są zastrzeżone dla duchownego.

      Żałobnik
      Kod: 514302
      Synteza: Wykonuje wszelkie czynności związane z zapewnieniem sprawnego i
      rzetelnego wykonania usług pogrzebowych związanych z transportem i pochowaniem
      zwłok.
    • stary.prochazka z bloga znajomej:) 07.07.05, 09:16
      Pesymista widzi ciemny tunel.
      Optymista widzi światełko w tunelu.
      Realista widzi światło pociągu.
      A maszynista widzi trzech debili na torach.

      peyotle.blox.pl/html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka