Dodaj do ulubionych

Masaż podniebienia.

20.12.05, 08:27
Wątek masażu podniebinia był kilkakrotnie poruszany na forum, nie spotkałam
się jednak z taką jego odmianą , jaką zaproponowała nam nasza Pani Logopeda z
Wrocławia. (Chyba że coś przeoczyłam?)
Wobec powyższego dzielę się z Wami prostą i ciekawą metodą masażu.
Ja nazwałam go GULGOTANIEM :)
A tak na poważnie i bardziej opisowo to zwykłe płukanie gardła, jakie stosuje
się przy chorobach górnych dróg oddechowych. Z tą róznicą, że gardziołko
płuczemy zwykłą wodą.

Nim jednak Maluch nauczy sie gulgotać, należy najpierw poćwiczyć na sucho.
Czyli mocno odchylić głowę do tyłu i wypowiadać dźwięk "G". (Jeśli dziecko
jest małe to oczywiście ćwiczenia na sucho trwają dłużej, tzn. powtarzamy je
przynajmniej raz dziennie przez dłuższy okres czasu.)
Kolejnym etapem jest zakrapianie pipetką do buziaka po kilka kropel wody i
próba zabawy tą ilością wody.
I tak stopniowo przechodzimy do pełnego łyku.

U nas nauka trwała bardzo krótko. Niki z zazdrością patrzyła jak ja gulgoczę
i nie chciała zabawy z kilkoma kroplami, od razu przeszła do łyku wody. :)
(Aczkolwiek na sucho ćwiczyłyśmy około miesiąca.)

Teraz jak słyszę jak gulgocze moje Słoneczko to mam pewność, że podniebinie
pracuje - masuje się intensywnie!

Jest to naprawde fajna forma zabawy i ćwiczeń! Polecam wszystkim!!

Pozdrawiam.
Aga

Ps. Czy inni logopedzi też proponują taką metodę masażu?
Obserwuj wątek
    • edki16 Re: Masaż podniebienia. 20.12.05, 19:35
      Hej !
      To już wiem po co mam przynieść zakraplacz :), ale spróbujemy na razie
      poćwiczyć sami. Niestety nam masowanie podniebienia nigdy nie wychodziło.
      Pozdrawiam Edyta
      P.S Ostatnio przysłuchiwałam się jak mówi Nikola i wydaje mi się że nosowanie
      nie jest tak duże jak mówiłaś.
      • mamanicole Re: Masaż podniebienia. 21.12.05, 07:53
        Odkąd dziennie dmuchamy minimum 3 razy dziennie po 6 świeczek (z obowiązkowo
        założoną zatyczką na nos), to przy mówieniu jakby mniej ucieka powietrza
        noskiem.:)
        Nosowanie jest duże (opinia logopedy), ale cieszy mnie, że słuchając Niki
        odniosłaś inne wrażenie. :)
        Pozdrawiam.

        Aga
        • asia.mama.marcelego Re: Masaż podniebienia. 21.12.05, 10:48
          Agnieszko na jakim jestescie teraz etapie???? Tzn jakich liter teraz sie
          uczycie? My teraz różnicujemy "s" i "ś" - koszmar a efekty marne:(
          • mamanicole Re: Masaż podniebienia. 21.12.05, 11:51
            A to my jesteśmy jeszcze daleko w tyle.
            Przypomnę, że Niki skończyła w tym miesiącu dopiero dwa latka, a jej zasób
            dźwięków jest niewielki (ograniczony).
            Ostatnio nasze ćwiczenia dotyczyły nauki wymawiania dźwięku "F" oraz
            sylab "FE" "FU" itp., czyli praca z "F".
            W rezultacie udało nam się w końcu osiagnać w miarę prawidłowy dźwięk, bo
            wcześniej przy próbach naśladowania mojego "F" język Nicole lądował między
            ustami.
            Niestety "L" i "N" są nadal z językiem (jak ja to mówię) "na brodzie", zamiast
            w buzi. :( Generalnie sylaby "LA" i "NA" nie są do odróżnienia.
            (Spróbuj położyć język na dolnej wardze i wypowiedzieć "FA", "LA" i "NA"!!
            ...I co jaki efekt?? :) )

            Także u nas generalnie ćwiczenia dotyczą oddzielenia jamy ustnej od nosa.
            Dążymy do tego by Nicole załapała, że jest w stanie sama tym sterować i
            wypuszczać powietrze nosem lub buzią osobno oraz razem w razie potrzeby.
            Poza tym walczymy z otwartym buziakiem, wyrzucaniem przy mówieniu języka na
            brodę oraz z niepotrzebną mimiką twarzy.
            Reasumując: dmuchanie na "sto" sposobów, masowanie podniebienia na dwa sosoby
            oraz uciskanie stóp i różnych punktów na głowie i twarzy.

            Dodatkowo pracujemy teraz nad robieniem dzióbka ustami, który mam lekko pukać
            dłonią. Nie wiem o co chodzi, ale pewnie to jakiś podkład pod kolejny
            dźwiek?? :) (Na razie sam dzióbek jest nieosiągalny.:( )

            Aga
            • asia.mama.marcelego Re: Masaż podniebienia. 21.12.05, 17:36
              No faktycznie przeciez ona jest z grudnia:) Marcel zaczął "porządnie mówić"
              dopiero w miesiąc po 2 urodzinach. wtedy ruszyła fala i szyciutko nadrabiał
              zaległości. W tej chwili wymawia wszystkie litery trzylatka oprócz "l", a
              ćwiczymy juz czterolatka.

              Juz pisałam o tym kilkakrotnie, ale rewelacyjnie wplywa na mowę wypowiadnie z
              jednoczesnym pokazywniem przy twarzy obrazka lub litery.

              To swietna wg mnie matoda. Poza tym my genaralnie stosujemy metode "potoku
              słów". Czyli opowiadanie, rozmawianie nieustanne w sposób wyraźny i dosyc wolno.
              Postepy małego sa niewiarygodne!!! ten chłonny umysł szybciutko pojmuje i teraz
              nawet zaczyna literowac wyrazy (czyta etykiety soków i wszystko co ma drukowane
              litery).
              My tez cwiczylismy "F" mniej więcej w tym samym okresie.
              Jesli chcesz to poskanuję ci obrazki, których my uzywalismy do cwiczen
              konkretnych liter, ale nie pamiętam czy bylo tam akurat "F".

              Poza tym ja nieustannie go poprawiam jesli cos mówi źle. Czasami boje się, ze
              to źle wpłynie na jego pewność siebie, ale na poprawę mowy wpływa wyraźnie.
              • miluolka Re: Masaż podniebienia. 21.12.05, 19:30
                Jeśli mogę dodać coś od siebie to polecam jeszcze bardzo dużo czytać książeczek
                dla dzieciaków. Ola zna swoje książeczki na pamięć, oczywiście nie całe ale
                potrafi kończyć zdanie jak jej czytam poszczególne wersy. Moja Olka również
                rozgadała się na całego po skończeniu 2 latek i to z dnia na dzień. Teraz ma 2
                lata i 4 miesiące i potrafi składać zdania z 4, 5 słów. A jej zdolna mama czyli
                ja zaczęła coś wogule mówić jak skończyła 3 lata!!!!
                Kasia
    • martinimartini Re: Masaż podniebienia. 22.12.05, 15:30
      dziewczyny,

      jak wy te 'litery' ćwiczycie? wymawianie kolejnych liter z alfabetu? tak sami w
      domu czy pod nadzorem logopedy? są jakies materiały?
      i jak wy to robicie, że dzieciaki chcą powtarzać?
      bo moje ostatnio u logopedy znowu sie wysiliło. cały dialog wyglądał tak:
      - podoba ci sie tu?
      - nie
      - chcesz stąd wyjść?
      - tak
      o powtarzaniu czegokolwoiek nie ma mowy nawet w domu, a u logopedy to juz w
      ogóle. 'w gosciach' milczy z załozenia. w domu to jeszcze czasami coś baknie
      jak nikogo nie ma w pobliżu.

      aczkolwiek ku pokrzepieniu serc miałam tez w domu taką scenkę.
      jemy obiad i pytam 'chcesz makaron'?
      - tak
      no to biorę garnek i chcę mu nałożyc na talerz, a tu 'yyyyyyyyyyyyy' i machanie
      rękami, ze nie. no to pytam wkurzona 'chcesz te kluski?' i słyszę: 'tak,
      z "garka" '. to 'g' było jakies takie z samego dna gardła, ale zrozumiałam o co
      chodzi. zwiesilismy z mężem szczęki z wrazenia, a młody zjadł z garnka.


      gośka
    • ankalenka Re: Masaż podniebienia. 23.12.05, 11:56
      O raju, jak czytam o tych ćwiczeniach to się załamuję. Ja nic z Lenką nie
      ćwiczę, żadnych nowych liter itp. W lutym skończy 3 lata, mówi po ludzku nie za
      wiele, sporo po swojemu, typu: mamusiu, sici cicici siasia sie? a ja jej na to,
      że nie rozumiem i tyle. Potem przychodzi znowu i mówi: Mamusiu, co nomi ty? to
      ja że nie mówi się "co robi ty", tylko "co robisz". No to ona znowu: Mamusiu co
      nomiśśś?! no to mówię co robię. i tyle. Do głowy by mi nie przyszło
      ćwiczenie "r" w tym przypadku. Wiadomo,że "nomi" brzmi trochę nosowo. Nawet jak
      ja to wymawiam, bo nie ma prawa brzmieć inaczej.
      Jak zamiast siusiu Lena mówi fufu, tłumaczę jej, że siusiu mówi się tak
      jak "Asia": Asia - siusiu. Powtarza poprawnie, wiele razy, wyraźnie się przy
      tym bawiąc. Ale jak przychodzi załatwić potrzebę to najczęściej jest znowu
      fufu.
      Poza ewidentnymi przypadkami nosowania (nie spowodowanymi katarem, czy zamianą
      głosek na typowo nosujące" mu-nu itp) to uważam, że my, mamy rozszczepków mamy
      tendencję do wyolbrzymiania problemów z mową naszych dzieci. Na prawdę nie ma
      co wymagać od dziecka młodszego niż 3 lata żeby cokolwiek zechciało powiedzieć.
      Niektóre dzieci poprostu mówią późno, i tyle. Trzeba to zaakceptować. Tak jak
      niektóre mowią wyjątkowo wcześnie i ładnie. Tak sobie myślę, że gdybym nie
      miała starszego dziecka zdrowego, to pewnie też wariowałabym z mową Leny. A
      tak, na przykładzie ponad 4 letniego już Przemka, widzę, że skoro on zaczął
      cokolwiek w miarę normalnie mówić parę m-cy po trzecich urodzinach, to dlaczego
      z Leną miało by być inaczej.

      PS. Spotkałam kiedyś pewną mamę z prawie szkolnym już rozszczepkiem. Dziecko od
      początku było skrupulatnie ćwiczone i uczone prawidłowej wymowy. Aż za bardzo.
      Efekt: wrażenie mega sztuczności, wypracowana każda głoska, a przez to mowa
      wolna i super dokładna. Jak na konkurs dla prezenterów telewizyjnych. Aż
      przykro było słuchać, bo tak nikt nie mówi. A już na pewno nie sześciolatek.
    • miluolka Re: Masaż podniebienia. 23.12.05, 12:45
      Ja też nigdy z Olą za dużo nie ćwiczyłam, ale to dlatego że mi jej było szkoda,
      bałam się że ją znerwicuje. Teraz to praktycznie nie masuje się wogóle
      podniebienia, tylko tak Asia kupiłam Oli różne maty, kostki z literkami i tak
      się bawimy w imiona. A jak Asia, B jak Basia......Jeszcze miesiąc temu nie
      umiała składać dłuższych wyrazów, a tak od trzech dni mówi bardzo wyraźnie
      długie wyrazy np. dziękuje(dzikuje), koszyczek(koszycek)
      Kasia
    • martinimartini Re: Masaż podniebienia. 23.12.05, 14:28
      hej,

      jeśli dzieciak nie nosuje to chyba nie ma potrzeby ćwiczyć. ale jeśli logopeda
      potwierdza, że jest nosowanie, to chyba normalne, że matka stara się jakoś temu
      zaradzić, więc w tych wszelkich ćwiczeniach nie widzę nic dziwnego. ze swojego
      podwórka wiem, że im wcześniej rozpocznie się ćwiczenia tym lepiej bo im
      mniejszy dzieciak tym bardziej elastyczny. podstawa to podobno nie dać dziecku
      odczuć, że ćwiczy - to ma być zabawa. no i tu kurcze mam problem. bo moje
      dziecie ma gdzieś takie zabawy.

      m.
      • miluolka Re: Masaż podniebienia. 23.12.05, 15:07
        Masz racje martimartini, to że ja zrezygnowałam z masażu podniebienia, itp.
        ćwiczeń to zrobiłam to po konsultacji z logopedą. Teraz w styczniu mam
        wyznaczoną wizytę i zobaczę co dalej.
        KASIA
        • asia.mama.marcelego Re: Masaż podniebienia. 23.12.05, 16:29
          ja jednak uwazam, ze umysl w tym wieku jest tak niesamowicie chłonny, ze nie
          wolno tego zmarnowac. widze to poprostu po dziecku. nigdy nie był np. uczony
          marek samochodow, tylko sam domagał sie wyjasnień. i tym sposobem zna juz
          kilkadziesiąt czym zawsze wprawia w osłupienie innych go słuchających.

          My uczylismy się mówić takim sposobem, że każda sylaba musiała byc na tyle
          przeze mnie 'dokładnie wymówiona", żeby marcelek wiedzial jak ją wymówić
          samemu. Musiał widziec jak kłade język, jak układam usta i jak to sie zmienia.
          zreszta wydaje mi sie to dość logiczne, bo jak niby ma mówic dobrze skoro
          technicznie nie wie jak to wygląda.

          Z tymi literami bylopoodbnie: na początku u logopedy oglądał fotografie buzi
          dziecięcych mówiących okreslone litery. Wydawal sie nie byc tym specjalnie
          zainteresowany, a wlaściwie to nawet to olewal. Dopiero po jakims czasie sam w
          domu wziąl piankowe literki i pytał jaka to.

          Mi zalezy najbardziej na tym, zeby byl zrozumiały dla srodowiska i zawsze
          bacznie obserwuję np. w sklepie, których jego słow nie rozumie ekspedientka.

          kasiu! marcel bardzo podobnie jak Ola śpiewa juz całe wersy piosenek sam lub
          kończy moje. A ostatnio to nawet bylam w szoku jak nauczył się "jingle bells".

          I tak na zakonczenie. Moja kuzynka nigdy nie wymawiala poprawnie "r" tylko
          mówiła np tojt. Oczywiście bardzo lubiana, ale mimo wszystko niekiedy ktoś się
          podsmiewywał z tej wady. W szkole tez zawsze miała przez to kompleksy. Obecnie
          ma 22 lata i sama zgłosila sie do logopedy. Po 3 miesiącach ćwiczen to
          fatalne "R" juz nie byo słyszalne. Opowiadala mi,ze ona poprostu myslala ze
          inaczej trzeba to mówić. Źle ukladała język i dopiero poprzez "L" nauczyla
          sie "R".

          Wesołych Świąt
    • tygrysek1234 Re: Masaż podniebienia. 02.01.06, 00:08
      Ja od dłuższego czasu uczęszczam z moim 2,5 rozszczepkiem do logopedy - we
      Wrocławiu do ośrodka na Braniborskiej. Czytając o metodach, jakie stosuje Twoja
      Pani Logopeda - MAMONICOL - jestem niemal pewna, że jest to ta sama osoba.
      Bardzo ją sobie cenię.
      Nie mam sposobu na to, aby skłonic małą do gulgotania na sucho, ale Wam
      gratuluję TEGO GULGOTANIA. Czy cwiczenia na sucho przeprowadzałaś w jakiś
      specjalny sposób. Jeśli chodzi o robienie dzióbka, to uzyskałam go głównie
      dzięki temu, że w trakcie dmuchania świeczki układałam dziecku wargi w dziubek
      (ściągałam boki warg do środka) prosząc o dmuchanie "dziubkiem". Poza tym mamy
      taką zabawę - na przemian robimy "dziubek" i szeroko i głośno śmiejemy się z
      niego.

      ASIU.MAMO.MARCELEGO jestem pod wrażeniem osiągnięc Twojego synka. Piszesz o
      m.in. tym, że uczyliście się na ilustracjach. Proponowałaś mamienicol
      zeskanowanie tych ilustracji. Ja też proszę o Twoje materiały lub kontakt na
      priva gazetowego.

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • mamanicole Re: Masaż podniebienia. 02.01.06, 08:36
        No to mamy tego samego Logopedę na 100%. Musze powiedzieć, że ja też bardzo
        sobie cenię Panią doktor.:)
        Co do gulgotania na sucho sytuacja wyglądała tak: moja Mała lubi noszenie na
        rękach z jednoczesnym podrzucaniem i bujaniem oczywiście w rytm głośnej muzyki.
        Właśnie podczas takich "tańców wygibańców" Niki ma mocno odchyloną głowę do
        tyłu i w tym czasie zachęcałam ją do wypowiadania "G".
        (Zachęcanie polegało oczywiście na tym, że sama wydawałam ten dziwny dźwięk z
        siebie.)
        Druga sytuacja, w której udało mi się poćwiczyć, to podczas bujania na
        huśtawce. Wtedy też Niki lubi odchylać głowę do tyłu. (Robi taki łuk z ciała.)
        Wszystko było w formie wygłupów i zabawy w ruchu.
        Jak to ładnie określiła Pani Logopeda Nicole jest "ruchowcem". Ja nazywam to
        mniej elegancko, że moja Mała ma owsiki w pupie i nie usiedzi minuty w
        miejscu ;):)
        Oczywiście za każdym razem musiałam sama gulgotać na sucho, a Niki próbowała
        mnie naśladować. Chyba wydawało jej się to śmieszne. (Moje Dziecię to
        same "durnoty";) lubi naśladować.)

        Dzięki za podpowiedź, co do ćwiczeń "dzióbka". Spróbujemy!

        Nawiązując do wypowiedzi Ankalenka powiem tak: gdyby nie było to konieczne na
        pewno bym nie męczyła Małej ćwiczeniami, a przede wszystkim siebie. O ile dla
        Niej wszystko jest w formie zabawy o tyle dla mnie to męcząca praca i
        obowiązek, bez którego łatwiej by się żyło.
        Nie mogę jednak zaniedbać sprawy by kiedyś córka nie zarzuciło mi, że miałam
        zbyt mało cierpliwości i zacięcia by przekonać ją do ćwiczeń, które mogłyby
        mieć wpływ na jej życie osobiste i funkcjonowanie w społeczeństwie.

        Pozdrawiam.
        Aga
        • agaijo Re: Masaż podniebienia. 02.01.06, 20:35
          Witam po dłuższej przerwie.
          Zawsze z podziwem czytałam wasze posty dotyczące pracy z dziećmi. U nas masaż
          podniebienia bardzo podoba się Wojtkowi. Do tego stopnia, że sam wkładał
          paluszki do buzi i doprowadzał się do wymiotów, więc musieliśmy tego
          zaprzestać.Obecnie Wojtuś nosuje tylko wtedy gdy jest wściekły. Z dmuchania
          najbardziej mu wychodzi gwizdanie z gwizdka sędziowskiego i bez tego nie ma
          mowy o ćwiczeniach. Wojtek ma 1,5 roku więc trudno u niego wymagać wielkiego
          słownictwa i dlatego musi nam wystarczyć repertuar tj: mama, tata,nana (od
          banana), fuj-fuj (woła zawsze już po wypełnieniu pieluchy nigdy przed), a
          ostatnio jego ulubionym "słowem" jest dyrli-dyrli (cokolwiek to znaczy).

          Pozdrawiam
    • tygrysek1234 Re: Masaż podniebienia. 02.01.06, 22:30
      Dzięki za bliższe wskazówki do "G", widzę, że niepotrzebnie błądziłam,
      próbowałam przeskoczyc etap i pokazywałam dziecku gulgotanie z wodą.Dziś w
      czasie zabawy byłyśmy bliżej "G" niż kiedykolwiek.

      Serdecznie pozdrawiam

      Agnieszka
      • edki16 Re: Masaż podniebienia. 02.01.06, 23:25
        Szymkowi G się nie podoba ani na sucho ani na mokro. Natomiast nauczył
        sie "klaskać językiem". Uff odetchnęłam bo lubię idąc do logopedy pochwalić się
        czymś nowym. Szymek nie mówi wogle K zamienia je na T ale ponoć to częste i mam
        się nie marwić. Swoją drogą zauważyłam że Szymek bardzo lubi chodzić do naszej
        logopedki ma tam swoje ulubione zabawki i układanki, bardzo lubi masaż nóżek i
        dmuchanie świeczki ( zawsze sam się o to upomina). Następna wizyta 11.01 i
        chyba znowu zobaczę Nikolę ? Pozdrawiam Edyta
        • mamanicole do edki16 03.01.06, 07:58
          Niestety, nie spotkamy się.
          My tym razem mamy wizytę wyznaczoną na 25 stycznia. (W lutym terminu nie
          pamiętam. Zerknę do kajeta w domu.:) )
          Od marca będziemy u logopedy po południu, ponieważ zaczniemy chodzić na rytmikę
          logopedyczną (o 18.00).
          Zobaczymy czy warto, bo w naszym przypadku niemożliwe jest uczęszczanie na
          cotygodniowe zajęcia. Maksymalnie jak się sprężymy to może co drugi tydzień się
          uda przyjechać do Wrocka. Poza tym zobaczymy czy Nicole i mi się spodobają
          takie zajęcia.:)

          Jak nauczyliście się klaskać językiem??? Proszę o dokładny opis ćwiczeń
          przygotowujących. ;)

          Aga
      • asia.mama.marcelego Re: Masaż podniebienia. 03.01.06, 12:46
        Tygrysku oczywiście wysłałam ci obrazki. Na adres gazetowy.
    • tygrysek1234 Re: Masaż podniebienia. 03.01.06, 20:01
      Asiu - dziękuję za obrazki. Moje wczorajsze podziękowanie dla Ciebie wróciło na
      moją skrzynkę. Muszę to opanowac.

      My chodzimy na logorytmikę na Braniborską (Wrocław) od października ubiegłego
      roku (sroda 18.00) i jestem bardzo zadowolona. Córeczka uczy się bawic w
      grupie, słuchac poleceń, wierszyków, poruszac w rytm muzyki, rozróżniac dźwięki
      wysokie i niskie, itp. Dzieci chętnie uczestniczą w zabawach - moje bez względu
      na to czy jest proszone czy też nie - wyrywa się pierwsze na ochotnika. Mi
      również czas na logorytmice płynie szybko i z radością patrzę, jak córka bawi
      się dźwiękami. Panią Logopedę prowadzącą zajęcia również sobie chwalę.

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • edki16 Re: Masaż podniebienia. 03.01.06, 20:52
        Asiu czy ja też mogę prosić o obrazki ? :)
        Niestety nie mogę podać schematu nauki klaskania językiem ;) bo Szymek po
        prostu przyszedł do mnie i zaczął klaskać, oczywiście od dawno przy każdej
        okazji pokazywałam mu jak się to robi. Wszystkie ćwiczenia robimy tak przy
        okazji, oglądając książeczki, huśtając się. Chciałam zapytać o tą rytmikę
        logopedyczną, bo nam nie zaproponowano a może powinnam sama się zainteresować ?
        Szkoda ze się nie zobaczymy. Pozdrawiam Edyta
        • asia.mama.marcelego Re: Masaż podniebienia. 03.01.06, 21:12
          Edytko jasne ze mogę!!!
          I wszystkim pozostałym którzy są zainteresowani.
          • martinimartini Re: Masaż podniebienia. 03.01.06, 21:46
            ja też poproszę na m.kw@wp.pl

            a w ogole to jakimi ćwiczeniami przybliży się do 'g'?
      • mamanicole Re: Masaż podniebienia. 04.01.06, 07:47
        Do tygrysek1234: W takim razie spotkamy się na zajęciach w marcu. Z Twojego
        opisu wynika, że zajęcia są ciekawe.
        Szkoda, że nie mam bliżej do Wrocławia! :(
        Mam pytanie: Czy chodzą na te zajęcia Maluchy, które jeszcze nie mówią lub
        mówia bardzo mało?
        Może nie będzie tak źle jak myślę, do marca sporo czasu, może Niki się rozkręci
        z gadka?:) )

        Do edki16: Ja sama zapytałam się o rytmikę (słyszałam o niej wcześniej), po tym
        jak Pani doktor powiedziała, że moje dziecko jest "ruchowcem". :)

        Aga
        • tygrysek1234 Re: Masaż podniebienia. 04.01.06, 22:05
          Na zajęcia logorytmiki chodzą dzieci, które niewiele mówią, więc bez obaw.
          Piosenki, czy wierszyki śpiewają rodzice przychodzący na zajęcia i oczywiście
          Pani logopeda przy akompaniamencie pianina. Czasem tylko dzieci wyrywają się z
          jakimś zdaniem.Puszczane są też sympatyczne rytmiczne piosenki z płyty
          (kasety). Pisząc o nauce wierszyków miałam na myśli fakt, że moje dziecko w
          domu powtarza teksty słyszane na logorytmice.
          W mowie ciągle brakuje nam wielu głosek.
          Na zajęcia do ośrodka chodzą głównie dzieci mające kłopoty ze słuchem,
          rozszczepki to mniejszośc. My nie mamy kłopotów ze słuchem, a uczestnictwo w
          zajęciach ma wpłynąc m.in. na zdyscyplinowanie Maluszka i koncentrację.

          Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka