Dodaj do ulubionych

przesuwanie terminów w IMID

25.09.06, 12:02
Witam.

Nawet nie wiecie jak się cieszę!!!

Ale od początku. Na 28.06.2006 mieliśmy po raz pierwszy wyznaczony termin
operacji- przeszczep kości, no i niestety synek się zbuntował!!! (Swoją drogą
to nie słuchajcie tego co piszą, że trzeba dziecku mówić wcześniej o pójściu
do szpitala, czy wy byście wytrzymali jakby Wam codziennie mówił ktoś, że
idziecie do szpitala i że będzie bolał???) Pochorował się na dzień przed
przyjęciem. Teraz dziecko weźmiemy z zaskoczenia!!! No i wyznaczyli nam nowy
termin na 25.09. Zrobiliśmy wszystkie badania ( nie obeszło się bez krzyków,
łez i popękanych naczynek), dzwonimy w piątek do Instytutu, zadowoleni że
Mato zdrów, a tu "miła" Pani oświadcza, że dziecka nie ma w planie, na
pytanie jak to?? Przecież sama Pani Profesor wyznaczała ten termin, miła Pani
pyta podniesionym głosem: Czy Pani nie zrozumie, że nie ma dziecka w planie!!
Nie ma anastezjologów. I czy pasuje nam termin kwiecień-maj! Załamka,
gorączkowe myślenie co dalej. No i ustaliliśmy, że jedziemy do Surowca. A
jeszcze jak mąż dzwonił i uzyskał połączenie z jakimkolwiek lekarzem, to ta
sama miła Pani posumowała go słowami, niech Pan doktor podejdzie bo jakiś
tata mnie opieprza, szkoda słów. Dowiedzieliśmy się metodą pantoflową, że
doktor będzie w niedzielę na dyżurze. Pojechaliśmy i po krótkiej rozmowie,
gdzie dowiedzieliśmy się, że nie ma anastezjologów (na co my że chętnie
wynajmiemy prywatnie z Koziej), że nie ma sal do operacji i w końcu że dzieci
przesunięte mają pierwszeństwo ( a my to co??? śmiech na sali), kazano nam
zadzwonić dziś, znaczy się w poniedziałek, gdzie dowiemy się co i jak,
ponieważ lekarz grafiku nie ustala. Broń Boże, nie mówię nic złego na
Doktora, bo to super człowiek, o czym potem. No i siedzę jak na szpilkach do
godziny 11, dzwonię i jak zwykle bardzo "miła" Pani informuje, że Pana
Doktora już nie ma i nie będzie, był na chwilę i poszedł. No i po raz drugi
załamka. Co dalej!!! Próba połączenia się z Panią Profesor.... Ta sama miła
Pani informuje, że nie, ponieważ Pani Profesor bardzo zajęta. Ręce opadają.
Dzwonię po raz nie wiem który i proszę, że to pilna sprawa, dzwonię z
polecenia Doktora Surowca itd. Miła Pani: a o co chodzi?? Nie mając innego
wyjścia zaczynam wywód, jak to przesunięto nas, Doktor stwierdził, że termin
kwiecień-maj nierealny, że mieliśmy z Nim dziś konsultować. Na co miła Pani
oddała słuchawkę komuś normalnemu!!! Tym razem sympatyczna Pani pyta czy to
my byliśmy wczoraj na oddziale itd. My przytakujemy, a jak:) No i mamy
termin!!! Mamy przyjechać w czwartek!!! Jak się okazało Doktor Surowiec był
rano właśnie w tej sprawie, KOCHANY CZŁOWIEK!!! I jedziemy w czwartek:) Nawet
jak będziemy mieli czekać tydzień na operację, a jesteśmy z okolic Wawy, to
będziemy siedzieć, trzymać się pazurami!!!

Piszę tak ku pokrzepieniu innych rodziców. PRÓBUJCIE KOCHANI!!! Lekarz też
człowiek, na ogól on nawet nie wiem, że Was przesunięto, jedźcie, dzwońcie i
proście!!! A nóż się uda!! Jak widać, Pani zajumjące się terminarzem nie mają
pojęcia czy dziecko powinno być teraz operowane itd. Lekarz wie najlepiej,
więć nie dyskutujcie z "milusińskimi" z IMID i próbujcie innymi metodami.
Czego nie robi się dla naszych pociech.

Powodzenia i trzymajcie kciuki za Nas.

Ania, Mati i Michał
Obserwuj wątek
    • skowronka Re: przesuwanie terminów w IMID 25.09.06, 12:15
      trzymamy kciuki (wszystkie cztery:-) ) Filipek i agata (aż się boję co bedzie z
      naszym terminem przeszczepu w przyszłym roku)
      • ol2 mam wrażenie... 25.09.06, 19:42
        że przez takie kolejki, przesunięcia niektóre z nas będą zmuszone (dla dobra
        dziecka) do przeprowadzenia prywatnych operacji na Koziej.

        My jedziemy z Oliwką na wizytę do dr Piwowara 23.10.06r. i aż się boję na kiedy
        będzie ustalony termin przeszczepu kości do wyrostka.
        A i tak zdaję sobie sprawę z tego, że pomimo ustalonego terminu nie ma co
        liczyć na operację w terminie.

        Dlatego zastanawiamy się - oczywiście dla dobra dziecka na przeprowadzenie
        operacji na Koziej.

        Pozdrawiam Dorota
        • ewcia232 Re: mam wrażenie... 02.10.06, 13:25
          Hej Dorota:)
          My tez mamy wizyte kontrolna u dr Piwowara wyznaczona na 23.10. (Oprocz
          chirurga idziemy tez do foniatry). Moze wiec sie spotkamy?:))
          Pozdrawiam
          Ewa z Wiktusia
    • mdulniak to jakieś chore!!! 02.10.06, 12:02
      Rodzice strają na głowie żeby zdobyć termin dla dziecka!!! Tak nie powinno być
      w żadnym szanowanym szpitalu. Zastanówicie się mamy co wy piszecie?! Prosić,
      dzwonić, nalegać? Przecież to państwowy szpital, w którym w końcu ktoś musi
      wziąć się poważnie za ustalanie grafików operacji. Ten szpital chwali się
      systemem jakości. Jakim systemem!!!! Terminy operacji powinny uwzgledniać brak
      sal, anastezjologów. Po co wyznaczać nierealną ilość operacji dziennie.
      Przecież rodzice przygotowują dzieci do zabiegów - i muszą wiedzieć kiedy
      dzieciaki będą operowane.
      • u.too Re: to jakieś chore!!! 02.10.06, 13:33
        owszem, ale to wzburzenie nie ma najmniejszego sensu

        grafik jest w poradni, możesz poprosić o pokazanie, tylko co z tego
        nie za wielu anestezjologów chce tam pracować. dobrze,ze chirurdzy jeszcze
        się 'trzymają'

        ostatnio rozmawiałam z dr. Surowcem, gdy zrobił kilka zabiegów jeden po drugim
        w czasie gdy zepsuł się wentylator na operacyjnym, było prawie 40 stopni C,
        wybiegł prawie mokry i wcale się nie palił do rozmowy ze mną o leczemiu małej
        (odwlekane jest od grudnia 2005, po rocznym oczekiwaniu na termin)

        może pójdziemy na rozmowę z dyrekcją szpitala ? nie spodziewałabym się jednak
        efektów, niestety
        • mamanicole Re: to jakieś chore!!! 02.10.06, 14:25
          Może to wzburzenie ma jednak jakiś sens???

          Może my rodzice (obywatele RP) możemy jakoś wpłynąć na obecny stan placówki, w
          której leczone są nasze dzieciaczki??

          Podczas wizyty na Koziej Pani Profesor podzieliła się ze mną swoją obawą o
          dalsze funkcjonowanie IMiDu. Podobno instytut jest bardzo zadłużony, a Dyrekcja
          ucieka przed lekarzami, którzy głośno mówią o problemie.
          Pani Profesor podobnie jak rodzice jest wzburzona tym, co dzieje się na dzień
          dzisiejszy w tej placówce.
          Może potrzebne jest lekarzom nasze wsparcie w walce z dyrekcją, czy też NFZ-em?
          Może jest potrzeba zainteresować media problemem?
          Należałoby jednak do tego wszystkiego bardzo mądrze podejść by nie zaszkodzić.
          (Podobno dobrymi intencjami wybrukowane jest piekło ;) )
          Może w porozumieniu z lekarzami z IMiDu należy podjąć jakąś społeczną
          inicjatywę, aby pomóc??

          Myślę, że w dzisiejszych czasach największą siłę przebicia mają media.
          Jestem wiernym widzem "Eksperesu Reporterów" (audycji nadawanej we wtorki w
          programie 2.) Widzę, że za pośrednictwem kamer wiele spraw można załatwić.
          Niemożliwe często staje się możliwe.

          Może ktoś ma jakiś pomysł, co można by było wspólnie zrobić??
          Może w porozumieniu z Panią Profesor i pozostałymi kierownikami klinik i
          zakładów IMiD można jakoś wpłynąć na dalsze funkcjonowanie tej placówki?
          Może należy napisać petycję do Ministerstwa Zdrowia?
          Może nagłośnienie problemu w mediach w zupełności wystarczy, by jakiś urzędas
          zainteresował się sprawą?
          Może macie jakieś lepsze pomysły?

          Ja w każdym razie podpiszę się pod każdą próbą walki, o to by moje dziecko
          miało zagwarantowane leczenie na najwyższym poziomie!!

          Co Wy na to, drodzy rodzice???

          Pozdrowienia.
          Aga

          Ps.
          My również zostaliśmy zmuszeni do przeprowadzenia zabiegu prywatnie. I choć w
          takim obrocie sprawy widzę wiele stron pozytywnych, to nie podoba mi się, że
          nie miałam wyboru. :(
          • u.too Re: to jakieś chore!!! 02.10.06, 15:40
            problem w tym, że to Min. Zdrowia jest tym dłużnikiem :(((((
            a min zdrowia ma same problemy

            Już się nad tym zastanawiałam i postaram się napisać na priv, jak tylko znajdę
            chwilę.
            Od ekspresu reporterów lepszym wyjściem jest Rzecznik Praw Dziecka.
    • mdulniak Re: przesuwanie terminów w IMID 03.10.06, 13:52
      Ja m.in. przez taki obrót sprawy oraz inne aspekty zrezygnowałam z opieki IMIDZ
      i leczę małego prywatnie płacąc słono za zabiegi. Choć zła jestem że rocznie z
      mężem odprowadzamy ponad 6 tyś na skaładki zdrowotne a do lekarzy czy zabiegi
      mamy wykonywane prywatnie z powyższych przyczyn.
      JA oczywiście rozumiem fakt iż lekarze uciekają z placówki ale w takim wypadku
      Pani Profesor powinna wziąć w rekę grafik i dostosować go do realiów. To jest
      nie do pomyślenia że 3/4 dzieci tygodniowo "wylatuje" z tego grafiku!!!
      Po co planować dziennie 5 operacji skoro realnie można wykonać ich 2 może 3?
      Wtedy rodzic który od kilku miesięcy czeka na termin miałby świadomość że
      operacje będzie za np. pół roku a nie za miesiąc.
      To jest dla mnie bardzo nieskąplikowana sprawa i nie trzeba wyczyniać cudów
      tylko dostosować grafik do realiów. I to nie ma nic wspolnego z sytuacja
      finansową szitala.
      Przecież my rodzice przygotowujemy przez kilka tygodni dzieci do tych
      operacji. Nie puszczamy do przedszkoli, bieżemy wolne tylko po to aby maluchy
      były zdrowe w planowanym terminie operacji. I oczywiście na 2 dni przed
      dowiwadujemy się że nie ma szans że mamy dzwonić, dopytywać prosić. Dla mnie to
      jest chore i nie ma nic wspólnego z brakiem sal i anastezjologów tylko totalnym
      brakiem organizacji.
      Skoro jest 1 sala i 1 anestezjolog to chyba oczywiste że nie da się dziennie
      zrobić 5 zabiegów!!!

      • mamanicole Re: przesuwanie terminów w IMID 03.10.06, 14:55
        Myślę, że nie jest do końca to takie proste jak myślisz.
        Nam wyznaczono w styczniu termin na koniec sierpnia. Na tamtą chwilę było
        zatrudnionych sześciu anestezjologów i miało być jeszcze kilku przyjętych. Do
        sierpnia zamiast grono lekarzy się powiększyć, to dwóch anestezjologów odeszło.
        Myślę, że taką sytuację trudno było przewidzieć siedem miesięcy wcześniej?
        Poza tym, nie wiem czy wiesz, ale anestezjolodzy, którzy są przy operacjach na
        chirurgii obsługują nie tylko ten oddział, ale wszystkie inne w IMiDzie, przez
        co trudno jest przewidzieć ile anestezjologów danego dnia będzie mogło operować
        u Profesor Dudkiewicz.

        Mam nadzieję, że mnie pamięć nie myli, co do ilości tych anestezjologów
        zatrudnionych w Instytucie? To, co napisałam powyżej dowiedziałam się z rozmowy
        z anestezjologiem operującym na Koziej. ( Jednocześnie zatrudnionym w
        Instytucie.) Rozmawialiśmy przed operacją i moje zdenerwowanie sięgało zenitu,
        więc mogłam coś pomieszać.
        Nie mniej jednak, dyskutowaliśmy właśnie na ten temat, dlaczego nie można
        zaplanować realnej liczby zabiegów, a tym samym uniknąć takich przesunięć.
        Wyjaśnienia pani anestezjolog przekonały mnie, że planowanie takie jest
        technicznie niemożliwe.

        Aga
        • ol2 zgadzam się z ... 03.10.06, 15:01
          mdulniak!

          Ma rację we wszystkim co napisała.

          Aż się boję na kiedy Oliwka będzie miała wyznaczony przeszczep kości.

          • u.too Re: zgadzam się z ... 03.10.06, 15:07
            uważam, że obwinianie za taką sytuację Prof. Dudkiewicz jest co najmniej nie
            fair

    • mdulniak Re: przesuwanie terminów w IMID 03.10.06, 15:38
      Źle mnie zrozumiałaś. Nie obwiniam za wszystko Pani Profesor bo to świetny
      lekarz. Jest natomiast ordynatorem i niestety do niej należy jakieś rozwiązanie
      tej sytuacji.
      Być może ze strony rodziców ta sprawa wygląda inaczej, ale widocznie w całym
      Instytucie potrzebne są jakieś wieksze zmiany organizacyjne. Skoro kilku
      anastezjologów zabezpiecza kilka oddziałów to trzeba tę sprawę rozwiązać
      prędzej czy poźniej.
      Pewnie najlepiej byłoby aby NFZ w końcu pomyślał i np. pozwalał refudować
      operacje np. na Koziej z pieniędzy pochodzących z naszych składek zdrowotnych.
      Wtedy więcej rodziców mogłoby skorzystać bez ponoszenia dodatkowych dużych
      kosztów z oferty klinik prywatnych. Choć przyznam, że Instytut jest jedynym mi
      znanym szpitalem w którym tak często trzeba przekładac operację, a lecze małego
      jeszcze w 3.
      Być może klinika na Koziej mogłaby wystapić do NFZ o przyznanie punktów na
      operacji rozszczepowe. Wtedy mogłaby przyjąć część pacjentów z Instytutu, ale
      to już inna sprawa, bo takie inicjatywy leżą tylko i wyłacznie w gestii
      Dyrektorów Klinik prywatnych.
      W każdym razie życzę wszystkim rodzicom planowych i udanych operacji.
      • u.too Re: przesuwanie terminów w IMID 03.10.06, 15:47
        Sprawa wygląda tak, jak każda procedura wysokospecjalistyczna leczenie
        rozszczepu to leczenie SZPITALNE. Prywatny gabinet/ośrodek nie ma szans na
        przekształcenie się w szpital, tyle nasze prawo. Można zażalenie do sejmu RP
        wystosować, ewentualnie.

        Prof. Dudkiewicz jest kierownikiem kliniki merytorycznie, tzn. ma kwalifikacje
        zawodowe. Lekarzy jako instytucja zatrudnia IMiD. Prawdopodobnie dyrekcja
        szczerze się uśmieje na takie rządania rodziców, niestety.

        Mnie problem dotyczy jak najbardziej, bo nasze dziecko może być operowane
        jedynie z intensywną terapią - Kozia odpada, tym bardziej mnie to martwi.


        • dalmag Re: przesuwanie terminów w IMID 03.10.06, 22:53
          No właśnie, nie każde dziecko może mieć przeprowadzony zabieg na Koziej.
          Nam pani prof. sama odradziła zabieg u siebie prywatnie, stwierdziła, ze lepsze
          zabezpieczenie medyczne ma jednak IMiDz. Córka ma zespół wad wrodzonych i salka
          na Koziej mogłaby okazać się niedostatecznie wyposażona zarówno w sprzęt jak i
          specjalistów, gdyby podczas operacji pojawić się miały jakieś komplikacje.

          Odnośnie przesuwania terminów zabiegów czy wręcz "wyrzucania" z kolejki -
          uważam, że po to podaje się telefony i adresy, żeby można było o tym rodzica
          powiadomić!!
          • ol2 my mamy podobny problem... 03.10.06, 23:01
            nasza Oliwka też ma zespół wad wrodzonych: małoocze, brak gałki ocznej i
            oczywiscie rozszczep.

            I generalnie nam również odradzono przeprowadzenie operacji prywatnie ze
            względów jakie opisałaś.





            • agunek1 Re: my mamy podobny problem... 04.10.06, 06:33
              Szczerze Wam współczuję. Nie wiem czy była to intuicja kobieca czy coś innego,
              ale na szczęście moją Olkę zapisałam bardzo wcześnie na operację przeszczepu do
              wyrostka i miała ją przeprowadzoną w wieku 2 lat i jednego m-ca. ie wiem jak
              bym teraz wytrzymała te przesunięcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka