swiatlo
08.03.04, 17:51
Do dziś pamiętam pamiętne wesele gdzie ciotka z dumą mi pokazywała najlepszy
bigos jaki można było zjeść w Józefowie. Zaglądam, a ten bigos to cały gar
zawiesistego tłuszczu, w którym pływają płaty nie mniej tłustego mięsa i od
czasu do czasu kawałki kapusty. Od samego patrzenia na to mdło mi się robiło.
A wszyscy Józefowiacy wcinali ten tłuszcz aż im się uszy trzęsły. A ile było
pochwał!
W ogóle pamiętam że w Józefowie jadło się tłusto i obficie. Kiełbasa,
słonina, racuchy, tłusta śmietana. Na śniadanie, obiad i kolację. Warzyw tam
nikt nie jadał.
A żeby ten stuprocentowy tłuszcz był bardziej strawny, to trzeba było to
popijać całymi półlitrówkami wódki.
W ogóle pamiętam że nie bywało w Józefowie nikogo trzeźwego. Alkohol był taką
częścią diety, jak chleb i kiełbasa, a większą niż woda i mleko.
Ludzie po czterdziestce to już byli wyniszczeni starzy ludzie. Nie pamiętam
tam nikogo kto by miał normalne zęby.
Zresztą pamiętam jak u mojej babki wynajmował sobie gabinet taki co to
zakładał złote zęby. Nie pamiętam jego imienia, ale starzy Józefowiacy na
pewno go pamiętają. Był on zresztą znany na całe okolice: Majdan, Morgi,
Pardysówka. Całe okolice miały w szczękach jego złoto i srebro.
Takie to były stare czasy Józefowskie.