Dodaj do ulubionych

Czy kiedyś

03.09.03, 14:16
Obserwuj wątek
    • kalina28 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:23
      sorki wcisnęłam enter.

      A chodzi o to czy kiedyś zaświeci dla mnie słonce. Dół mam przokropny. Nie
      wypaliło z facetem. Minął miesiąc kiedy odzszedł ode mnnie a ja ciągle onim
      mysle. Tak naprawdę nie mam juz siły. Wiem ze powinnam wziąśc sie w garsc ale
      czasami nie mam na to wszystko siły. Muszę sie uśmiechac , ale nie wychodzi.
      Jak bede dłużej płakac wszyscy sie ode mnie odsuną. Dobrze ze jest to forum na
      które można przelać swoje zale . najgorzej ze serce boli, bola wspomnienia. Jak
      juz wszystko poukładam coś sobie przypomne i zaczyna sie od nowa.
      Jeszcze ta swiadomośc,ze on ma lepiej, że mniej mysli i mniej go to wszystko
      boli. Mam wrażenie ze zatarł wszystkow pamięci. Mam nadzieje ze kiedys napisze
      tutaj jestem w koncu szczęśliwa.
      • kathleen2 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:31
        Czasem już tak jest w życiu. Mamy szczęśliwe chwile i te złe także. Pomyśl o
        tym co masz w swobie wartościowego. W złych chwilach spróbuj zająć się swoim
        hobby, zadbać jakoś o siebie. Być tylko dla siebie. Rozumiem, że rozstanie z
        facetem może boleć, ale pomyśl...wiem, że teraz to Ci nie w głowie. Od wielu
        ludzi słyszałam, że "jak macie być ze sobą to będziecie". Pomyśl, że możesz
        kiedyś spotkać księcia z bajki, zakochać się ze wzajemnością i być może wtedy
        zdasz sobie sprawę z tego, że tamto w porównaniu do tej miłosci co teraz
        przeżywasz mogło byc tylko cieniem tego co masz. Musisz uwierzyć, że zaświeci
        słoneczko:)Bo zaświeci na pewno:) Najlepiej spędzaj teraz chwile w gronie
        przyjaciół, oni moga pomóc. Przy okazji jak nie będziesz sama, ale z nimi, nie
        bedziesz się aż tak bardzo zadręczać. Jeśli facet odszedł i wiesz, że nie
        wróci, to po prostu nie był "tym"facetem. Wiem, że teraz trudno Ci myslec w ten
        sposób i to zrozumiałe, ale pomyśl sobie, że gdzieś jest ten Twój książę...i
        przyjedzie do Ciebie na swoim białym rumaku...
        Trzymaj się cieplutko!
      • egon.olsen Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:34
        A moim zdaniem to się trochę rozczulasz nad sobą...
        Wiem, że masz moment kryzysu, ale show must go on i nie ma na to żadnej innej
        rady. A jak będziesz tak płakać sama nad sobą to faktycznie masz szanse na to,
        żeby znajomi zaczęli Cię pomijać przy okazji jakiś imprez (no bo ona tylko
        siedzi i płacze).

        Weź wyrwij kartkę z bloku rysunkowego A3 i napisz grubym flamastrem 'będę
        szczęśliwa' i powieś sobie nad biurkiem + koniecznie kup sobie różowe pastylki
        na uspokojenie Jandy.

        pozdrawiam
      • labeg Re: Czy kiedyś 03.09.03, 20:54
        wiesz kalina, podziele sie z Toba ( a i pewnie z ogolem forumowiczow tez) moimi
        przezyciami i doswiadczeniami, moze to troszke cie podniesie na duchu

        >Dół mam przokropny.

        Dokladnie rok temu mialam cos w rodzaju wycieczki do jadra ziemi i spowrotem.
        Mialam okropny rok 2002 i wlasciwie nie wiem jakim cudem go przezylam. w lutym
        zostawila mnie moja pierwsza milosc (o tym juz bylo w innym watku), w czerwcu
        zwolnili mnie z pracy, przez kolejnych 5 miesiacy bylam bezrobotna. Przez caly
        rok przechodzilam terapie jakania i strasznie potrzebowlam wsparcia a zycie
        akurat mnie kopalo w tylek jak tylko sie dalo i to za kazdym razem z innej
        strony. Przez miesiac (podobnie jak ty) ryczalam za facetem a potem zrobilam
        skok na glowke: pojechhalam do jego miasta, szlam uicami, ktorymi razem
        chodzilismy, poszlam w miejsca ze wspomnieniami i znowu ryczalam. Ale jak
        wrocilam poczulam cos takiego jak odblokowanie serca, przestalo przypominac
        kamien. Moze to sie da zrobic i w Twoim przypadku? A moze ja za krotko z nim
        bylam i potrzebny byl mi tylko miesiac? Co prawda do tej pory (a minelo juz 1,5
        roku prawie) nie zakochalam sie ponownie, ale sie rozgladam :).
        Co do pracy to w koncu ja znalazlam- gorsza niz poprzednia bo gorzej platna ale
        sie ciesze ze ja mam i nie siedze w domu calymi dniami, na dodatek lubie to co
        robie, mam prace zwiazana z ukonczonymi studiami.
        Terapie jakania tez skonczylam, z dobrym efektem.
        Czy jestem zadowolona z zycia? Srednio, zawsze moze byc lepiej. Mam jeszcze
        niewypelniony sloik mojego zycia: na niektore rzeczy czekam, niektore sama
        sobie "wprowadzam". Czy zaswieci dla mnie pelne sloneczko? Nie wiem. Czasem
        trace nadzieje, ale generalnie ja mam: czasem jest to iskierka, a czasem caly
        plomien ze bedzie OK, jak nie dzis to jutro albo za 10 lat.

        >Mam nadzieje ze kiedys napisze tutaj jestem w koncu szczęśliwa.
        Ja tez mam tak nadzieje.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za brnie sie w garsc :) Bedzie OK.
      • martadob Re: Czy kiedyś 11.09.03, 12:52
        znam ten ból ode mnie odszedł facet pół roku temu i nadal to pamiętam pocieszę
        Cię że już trochę mniej boli ale jadnak boli...Sądzę,że jednak wyjdziesz z tego
        napewno minie trochę czasu, ale póżniej już będzie lepiej Najlepszą receptą na
        zranione serce jest poznanie innej osoby równie ciekawej jak "On" może wtedy
        wyjdziesz z dołka może Ci się wydaje że łatwo jest mi Ciebie pouczać bo nie
        wiem jak sie teraz czyjesz, ale spróbój, a może się uda.POWODZENIA!!!!!!
      • matrek Re: Czy kiedyś 12.09.03, 08:50
        kalina28 napisała:

        > ... Mam nadzieje ze kiedys napisze
        > tutaj jestem w koncu szczęśliwa.


        Bardzo Ci tego zycze :)
    • kalina28 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:44
      faktycznie show must go on
    • zago601 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 15:03
      Mój patent polega na tym, że w chwilach kryzysu piszę różne teksty w swoim
      żółtym zeszycie. Na razie piszę do szuflady. Jak czytam kawałki z przed paru
      lat to mam niezły ubaw. Polecam :)
      • aga-21 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 17:26
        Bardzo dorby pomysl... Moze tez zaloze taki zeszyt? Przeciez kazdy ma czasem
        koszmarne doly. Takie zycie :)
    • mocca2003 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 17:39
      "JEŚLI JEST NOC MUSI BYĆ DZIEŃJEŚLI ŁZA UŚMIECH..."powtarzam tylko słowa
      pewnego poety . Coś w tym jednak jest, czekaj teraz na słońce , na pewno
      zaświeci . nie wiem czy zdarzy sie to w tej chwili , ale na pewno się
      zdarzy ...ściskam gorąco paulina
      • elideth Re: Czy kiedyś 04.09.03, 06:29
        Wiesz, chcialabym Cie bardzo przytulic, pocieszyc, i zapewnic, ze slonce
        zaswieci, i to pewnie predzej, niz sie tego spodziewasz...
        To, co teraz przezywasz, to naturalny zal po stracie, i smutek, lzy, dolki i
        powracajace wspomnienia sa normalnym tego przejawem, i raczej nie da sie tego
        tak predko zupelnie wyeliminowac, choc mozna to troche zagluszyc...
        Kazdy ma swoj "sposob", ja chcialabym sie podzielic moim, kiedy, dawno temu,
        tez zawalil mi sie swiat ( tak wtedy sadzilam).Pomoglo rzucenie sie w wir
        obowiazkow i aktywnosci. Moje najczarniejsze zmory przychodza do mnie, gdy mam
        za duzo czasu na bezsensowne rozmyslania, analizowanie, pytania" Co by bylo,
        gdybym wtedy...itp", zatem szczelnie wypelnilam sobie grafik roznorodnymi
        zajeciami ( drugi kierunek, prawo jazdy, basen 5 razy w tygodniu, praca
        dorywcza, jakies dodatkowe kursy, etc). Fakt, na poczatku musialam sie do tego
        niemalze sila zmuszac, potem zaczelo mi to przynosic nawet pewna satyfakcje,
        ale- co najwazniejsze- pod koniec dnia po prostu padalam jak niezywa na lozko,
        i zanim zdazylam zaczac sie zatapiac w melancholii, juz spalam! Po jakims
        czasie wrocilam do normalnosci, przestalam sie obwiniac, zaczelam sie spotykac
        z ludzmi. A ile nowych rzeczy sie nauczylam! A po kilku miesiacach- znowu sie
        zakochalam, choc- daje slowo!- nie wierzylam wtedy, ze kiedykolwiek jeszcze
        bedzie to mozliwe!!!
        Sciskam cieplo, trzymam kciuki.
    • kalina28 Re: Czy kiedyś 04.09.03, 08:22
      Dzieki za wszystkie dobre słowa i za wsparcie. Staram się wytrzymac i nie
      tracic nadziei. Mówią ze czas jest najlepszym lekarstwem i mam nadzieję ze tak
      jest. Na razie rzuciłam sie w wir pracy, ale czasami jestem strasznie zmęczona.
      Czekam i myślę ze bedzie dobrze.
    • tristana Re: Czy kiedyś 07.09.03, 20:26
      Kalinko, wlasnie podczytuje Stachure i pomyslalam sobie o Tobie, pozdrawiam
      cieplutko

      "Czas płynie i zabija rany"

      Posłuchaj, porzucony przez nią,
      Nieznany mój przyjacielu:
      W rozpaczy swojej
      Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj,
      Zaczekaj, trochę zaczekaj!

      Poczekaj, porzucona przezeń,
      Nieznana mi przyjaciółko:
      W rozpaczy swojej
      Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj,
      Zaczekaj, trochę zaczekaj!

      Przysięgam wam, że płynie czas!
      Że płynie czas i zabija rany!
      Przysięgam wam, przysięgam wam,
      Przysiegam wam, że płynie czas!
      Że zabija rany - przysięgam wam!

      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas.
      (Zwólcie czarnym potoczyc się chmurom
      Po was, przez was i między ustami,
      I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
      One już daleko, daleko za górami!)
      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas,
      Bo bardzo, bardzo,
      Bardzo szkoda
      Byłoby nas!
      • kalina28 Re: Czy kiedyś 08.09.03, 12:50
        Dzięki za ciepłe wierszydło, które podbudowało mnie troche. Zawsze po burzy
        wstaje nowy dzień z jeszcze wiekszym słońcem.
        Uściski i :):)
        K.
        • tristana Re: Czy kiedyś 08.09.03, 14:34
          :)))
          wiesz co, ja tez kiedys kogos nieszczesliwie kochalam, to bylo kompletne
          szalenstwo, chyba dalabym sobie obciac reke czy noge, kdyby miala cien
          podejrzenia, ze jemu to sie do czegos przyda...
          a dzisiaj? czasami cicho mowie: Panie Boze, dziekuje, ze nie pozwoliles mi sie
          z nim zwiazac
          dzis bylibysmy pewnie - jak wiekszosc naszych wpolnych przyjaciol - juz po
          slubie, moze z gromadka pisklakow, a ja przegapilabym faceta, ktorego ten moj
          owczesny ukochany jest rozmazana kserokopia (sorry za wyrazenie, to calkiem
          fajny gosc, na pewno dla kogos innego jest oryginalem)

          sciskam
          • klamerka_28 Re: Czy kiedyś 10.09.03, 17:30
            to i ja dorzuce swoje piec groszy :)
            jakis czas temu straszliwie sie zakochalam, postawilam swoj swiat na glowie,
            wyprowadzilam sie od bylego faceta, bo przestalo grac a ja chcialam byc z tym
            drugim... nie wyszlo... nawet nie sprobowalismy - moj wybranek nie chcial,
            czasami mam wrazenie, ze bylam dla niego zabawka... ale nie o tym...
            wpadlam w wir spotykania sie z facetami, szlam na kawe z kazdym, kto mnie
            zaprosil - myslalam, ze w ten sposob zapomne... dzialo sie tak, ze siedzac przy
            stoliku z kazdym innym facetem nienawidzilam ich, ze nie sa NIM... porownywalam
            na niekorzysc, wyszukiwalam wszystkie drobiazgi, na ktore kiedys nie
            zwrocilabym nawet uwagi i po kazdym spotkaniu wysylalam sms'a do mojej
            Przyjaciolki 'on nie jest NIM'...
            az w koncu kiedys poszlam na piwo z 50-tym (przesadzam! :) kandydatem poczulam,
            ze to nieprawda, co sobie wmawialam prawie rok, ze nie potrafie zainteresowac
            sie kims innym, ze to nieprawda, ze kazdy inny facet wydaje sie 'mydlkiem' w
            porownianiu z NIM...
            mi to zajelo prawie rok - mam nadzieje, ze Tobie pojdzie szybciej, czego
            naprawde Ci zycze :)
            pozdrawiam
            s.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka