kalina28 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:23 sorki wcisnęłam enter. A chodzi o to czy kiedyś zaświeci dla mnie słonce. Dół mam przokropny. Nie wypaliło z facetem. Minął miesiąc kiedy odzszedł ode mnnie a ja ciągle onim mysle. Tak naprawdę nie mam juz siły. Wiem ze powinnam wziąśc sie w garsc ale czasami nie mam na to wszystko siły. Muszę sie uśmiechac , ale nie wychodzi. Jak bede dłużej płakac wszyscy sie ode mnie odsuną. Dobrze ze jest to forum na które można przelać swoje zale . najgorzej ze serce boli, bola wspomnienia. Jak juz wszystko poukładam coś sobie przypomne i zaczyna sie od nowa. Jeszcze ta swiadomośc,ze on ma lepiej, że mniej mysli i mniej go to wszystko boli. Mam wrażenie ze zatarł wszystkow pamięci. Mam nadzieje ze kiedys napisze tutaj jestem w koncu szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kathleen2 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:31 Czasem już tak jest w życiu. Mamy szczęśliwe chwile i te złe także. Pomyśl o tym co masz w swobie wartościowego. W złych chwilach spróbuj zająć się swoim hobby, zadbać jakoś o siebie. Być tylko dla siebie. Rozumiem, że rozstanie z facetem może boleć, ale pomyśl...wiem, że teraz to Ci nie w głowie. Od wielu ludzi słyszałam, że "jak macie być ze sobą to będziecie". Pomyśl, że możesz kiedyś spotkać księcia z bajki, zakochać się ze wzajemnością i być może wtedy zdasz sobie sprawę z tego, że tamto w porównaniu do tej miłosci co teraz przeżywasz mogło byc tylko cieniem tego co masz. Musisz uwierzyć, że zaświeci słoneczko:)Bo zaświeci na pewno:) Najlepiej spędzaj teraz chwile w gronie przyjaciół, oni moga pomóc. Przy okazji jak nie będziesz sama, ale z nimi, nie bedziesz się aż tak bardzo zadręczać. Jeśli facet odszedł i wiesz, że nie wróci, to po prostu nie był "tym"facetem. Wiem, że teraz trudno Ci myslec w ten sposób i to zrozumiałe, ale pomyśl sobie, że gdzieś jest ten Twój książę...i przyjedzie do Ciebie na swoim białym rumaku... Trzymaj się cieplutko! Odpowiedz Link Zgłoś
egon.olsen Re: Czy kiedyś 03.09.03, 14:34 A moim zdaniem to się trochę rozczulasz nad sobą... Wiem, że masz moment kryzysu, ale show must go on i nie ma na to żadnej innej rady. A jak będziesz tak płakać sama nad sobą to faktycznie masz szanse na to, żeby znajomi zaczęli Cię pomijać przy okazji jakiś imprez (no bo ona tylko siedzi i płacze). Weź wyrwij kartkę z bloku rysunkowego A3 i napisz grubym flamastrem 'będę szczęśliwa' i powieś sobie nad biurkiem + koniecznie kup sobie różowe pastylki na uspokojenie Jandy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
labeg Re: Czy kiedyś 03.09.03, 20:54 wiesz kalina, podziele sie z Toba ( a i pewnie z ogolem forumowiczow tez) moimi przezyciami i doswiadczeniami, moze to troszke cie podniesie na duchu >Dół mam przokropny. Dokladnie rok temu mialam cos w rodzaju wycieczki do jadra ziemi i spowrotem. Mialam okropny rok 2002 i wlasciwie nie wiem jakim cudem go przezylam. w lutym zostawila mnie moja pierwsza milosc (o tym juz bylo w innym watku), w czerwcu zwolnili mnie z pracy, przez kolejnych 5 miesiacy bylam bezrobotna. Przez caly rok przechodzilam terapie jakania i strasznie potrzebowlam wsparcia a zycie akurat mnie kopalo w tylek jak tylko sie dalo i to za kazdym razem z innej strony. Przez miesiac (podobnie jak ty) ryczalam za facetem a potem zrobilam skok na glowke: pojechhalam do jego miasta, szlam uicami, ktorymi razem chodzilismy, poszlam w miejsca ze wspomnieniami i znowu ryczalam. Ale jak wrocilam poczulam cos takiego jak odblokowanie serca, przestalo przypominac kamien. Moze to sie da zrobic i w Twoim przypadku? A moze ja za krotko z nim bylam i potrzebny byl mi tylko miesiac? Co prawda do tej pory (a minelo juz 1,5 roku prawie) nie zakochalam sie ponownie, ale sie rozgladam :). Co do pracy to w koncu ja znalazlam- gorsza niz poprzednia bo gorzej platna ale sie ciesze ze ja mam i nie siedze w domu calymi dniami, na dodatek lubie to co robie, mam prace zwiazana z ukonczonymi studiami. Terapie jakania tez skonczylam, z dobrym efektem. Czy jestem zadowolona z zycia? Srednio, zawsze moze byc lepiej. Mam jeszcze niewypelniony sloik mojego zycia: na niektore rzeczy czekam, niektore sama sobie "wprowadzam". Czy zaswieci dla mnie pelne sloneczko? Nie wiem. Czasem trace nadzieje, ale generalnie ja mam: czasem jest to iskierka, a czasem caly plomien ze bedzie OK, jak nie dzis to jutro albo za 10 lat. >Mam nadzieje ze kiedys napisze tutaj jestem w koncu szczęśliwa. Ja tez mam tak nadzieje. Pozdrawiam i trzymam kciuki za brnie sie w garsc :) Bedzie OK. Odpowiedz Link Zgłoś
martadob Re: Czy kiedyś 11.09.03, 12:52 znam ten ból ode mnie odszedł facet pół roku temu i nadal to pamiętam pocieszę Cię że już trochę mniej boli ale jadnak boli...Sądzę,że jednak wyjdziesz z tego napewno minie trochę czasu, ale póżniej już będzie lepiej Najlepszą receptą na zranione serce jest poznanie innej osoby równie ciekawej jak "On" może wtedy wyjdziesz z dołka może Ci się wydaje że łatwo jest mi Ciebie pouczać bo nie wiem jak sie teraz czyjesz, ale spróbój, a może się uda.POWODZENIA!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: Czy kiedyś 12.09.03, 08:50 kalina28 napisała: > ... Mam nadzieje ze kiedys napisze > tutaj jestem w koncu szczęśliwa. Bardzo Ci tego zycze :) Odpowiedz Link Zgłoś
zago601 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 15:03 Mój patent polega na tym, że w chwilach kryzysu piszę różne teksty w swoim żółtym zeszycie. Na razie piszę do szuflady. Jak czytam kawałki z przed paru lat to mam niezły ubaw. Polecam :) Odpowiedz Link Zgłoś
aga-21 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 17:26 Bardzo dorby pomysl... Moze tez zaloze taki zeszyt? Przeciez kazdy ma czasem koszmarne doly. Takie zycie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mocca2003 Re: Czy kiedyś 03.09.03, 17:39 "JEŚLI JEST NOC MUSI BYĆ DZIEŃJEŚLI ŁZA UŚMIECH..."powtarzam tylko słowa pewnego poety . Coś w tym jednak jest, czekaj teraz na słońce , na pewno zaświeci . nie wiem czy zdarzy sie to w tej chwili , ale na pewno się zdarzy ...ściskam gorąco paulina Odpowiedz Link Zgłoś
elideth Re: Czy kiedyś 04.09.03, 06:29 Wiesz, chcialabym Cie bardzo przytulic, pocieszyc, i zapewnic, ze slonce zaswieci, i to pewnie predzej, niz sie tego spodziewasz... To, co teraz przezywasz, to naturalny zal po stracie, i smutek, lzy, dolki i powracajace wspomnienia sa normalnym tego przejawem, i raczej nie da sie tego tak predko zupelnie wyeliminowac, choc mozna to troche zagluszyc... Kazdy ma swoj "sposob", ja chcialabym sie podzielic moim, kiedy, dawno temu, tez zawalil mi sie swiat ( tak wtedy sadzilam).Pomoglo rzucenie sie w wir obowiazkow i aktywnosci. Moje najczarniejsze zmory przychodza do mnie, gdy mam za duzo czasu na bezsensowne rozmyslania, analizowanie, pytania" Co by bylo, gdybym wtedy...itp", zatem szczelnie wypelnilam sobie grafik roznorodnymi zajeciami ( drugi kierunek, prawo jazdy, basen 5 razy w tygodniu, praca dorywcza, jakies dodatkowe kursy, etc). Fakt, na poczatku musialam sie do tego niemalze sila zmuszac, potem zaczelo mi to przynosic nawet pewna satyfakcje, ale- co najwazniejsze- pod koniec dnia po prostu padalam jak niezywa na lozko, i zanim zdazylam zaczac sie zatapiac w melancholii, juz spalam! Po jakims czasie wrocilam do normalnosci, przestalam sie obwiniac, zaczelam sie spotykac z ludzmi. A ile nowych rzeczy sie nauczylam! A po kilku miesiacach- znowu sie zakochalam, choc- daje slowo!- nie wierzylam wtedy, ze kiedykolwiek jeszcze bedzie to mozliwe!!! Sciskam cieplo, trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina28 Re: Czy kiedyś 04.09.03, 08:22 Dzieki za wszystkie dobre słowa i za wsparcie. Staram się wytrzymac i nie tracic nadziei. Mówią ze czas jest najlepszym lekarstwem i mam nadzieję ze tak jest. Na razie rzuciłam sie w wir pracy, ale czasami jestem strasznie zmęczona. Czekam i myślę ze bedzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
tristana Re: Czy kiedyś 07.09.03, 20:26 Kalinko, wlasnie podczytuje Stachure i pomyslalam sobie o Tobie, pozdrawiam cieplutko "Czas płynie i zabija rany" Posłuchaj, porzucony przez nią, Nieznany mój przyjacielu: W rozpaczy swojej Nie wychodź na balkon, nie wychodź, Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, Na smugę cienia nie wbiegaj, Zaczekaj, trochę zaczekaj! Poczekaj, porzucona przezeń, Nieznana mi przyjaciółko: W rozpaczy swojej Nie wychodź na balkon, nie wychodź, Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, Na smugę cienia nie wbiegaj, Zaczekaj, trochę zaczekaj! Przysięgam wam, że płynie czas! Że płynie czas i zabija rany! Przysięgam wam, przysięgam wam, Przysiegam wam, że płynie czas! Że zabija rany - przysięgam wam! Tylko dajcie mu czas, Dajcie czasowi czas. (Zwólcie czarnym potoczyc się chmurom Po was, przez was i między ustami, I oto dzień przychodzi, nowy dzień, One już daleko, daleko za górami!) Tylko dajcie mu czas, Dajcie czasowi czas, Bo bardzo, bardzo, Bardzo szkoda Byłoby nas! Odpowiedz Link Zgłoś
kalina28 Re: Czy kiedyś 08.09.03, 12:50 Dzięki za ciepłe wierszydło, które podbudowało mnie troche. Zawsze po burzy wstaje nowy dzień z jeszcze wiekszym słońcem. Uściski i :):) K. Odpowiedz Link Zgłoś
tristana Re: Czy kiedyś 08.09.03, 14:34 :))) wiesz co, ja tez kiedys kogos nieszczesliwie kochalam, to bylo kompletne szalenstwo, chyba dalabym sobie obciac reke czy noge, kdyby miala cien podejrzenia, ze jemu to sie do czegos przyda... a dzisiaj? czasami cicho mowie: Panie Boze, dziekuje, ze nie pozwoliles mi sie z nim zwiazac dzis bylibysmy pewnie - jak wiekszosc naszych wpolnych przyjaciol - juz po slubie, moze z gromadka pisklakow, a ja przegapilabym faceta, ktorego ten moj owczesny ukochany jest rozmazana kserokopia (sorry za wyrazenie, to calkiem fajny gosc, na pewno dla kogos innego jest oryginalem) sciskam Odpowiedz Link Zgłoś
klamerka_28 Re: Czy kiedyś 10.09.03, 17:30 to i ja dorzuce swoje piec groszy :) jakis czas temu straszliwie sie zakochalam, postawilam swoj swiat na glowie, wyprowadzilam sie od bylego faceta, bo przestalo grac a ja chcialam byc z tym drugim... nie wyszlo... nawet nie sprobowalismy - moj wybranek nie chcial, czasami mam wrazenie, ze bylam dla niego zabawka... ale nie o tym... wpadlam w wir spotykania sie z facetami, szlam na kawe z kazdym, kto mnie zaprosil - myslalam, ze w ten sposob zapomne... dzialo sie tak, ze siedzac przy stoliku z kazdym innym facetem nienawidzilam ich, ze nie sa NIM... porownywalam na niekorzysc, wyszukiwalam wszystkie drobiazgi, na ktore kiedys nie zwrocilabym nawet uwagi i po kazdym spotkaniu wysylalam sms'a do mojej Przyjaciolki 'on nie jest NIM'... az w koncu kiedys poszlam na piwo z 50-tym (przesadzam! :) kandydatem poczulam, ze to nieprawda, co sobie wmawialam prawie rok, ze nie potrafie zainteresowac sie kims innym, ze to nieprawda, ze kazdy inny facet wydaje sie 'mydlkiem' w porownianiu z NIM... mi to zajelo prawie rok - mam nadzieje, ze Tobie pojdzie szybciej, czego naprawde Ci zycze :) pozdrawiam s. Odpowiedz Link Zgłoś