wracalam popoludniem z pracy, ulice swieca ale pustka, troche maloletnich sie
kreci, reszta dopiero co sie szykowac bedzie na wielkie wyjscie.Auto
przezornie do garazu podziemnego wstawilam.Okna pozamykane juz, rolety
poopuszczane, co chwile ktos strzeli, pewnie probuje sobie, kot chodzi po
calym domu i nasluchuje.Ech, zeby tylko sie nie bal tak jak rok temu
Dzieciaki : jedno juz wybylo, drugie niezadlubo bedzie sie szykowac a my po
lampce wypijemy i spac bo jutro oboje na ranny dyzur, kazde w swoja strone,
tym co trzezwieja, poparzonym i innym balowiczom uslugi swiadczyc.Nawet nie
smiem myslec po jakich smieciach bedziemy jutro do prac swoich jechac. I to
wszystko ok. 6.00 rano. Co za poganska godzina w Nowy Rok. Nic to wam
Wszystkim pieknych widokow przez sylwestrowe okna zycze