Dodaj do ulubionych

sylwestrowe okno

31.12.04, 17:20
wracalam popoludniem z pracy, ulice swieca ale pustka, troche maloletnich sie
kreci, reszta dopiero co sie szykowac bedzie na wielkie wyjscie.Auto
przezornie do garazu podziemnego wstawilam.Okna pozamykane juz, rolety
poopuszczane, co chwile ktos strzeli, pewnie probuje sobie, kot chodzi po
calym domu i nasluchuje.Ech, zeby tylko sie nie bal tak jak rok temusad
Dzieciaki : jedno juz wybylo, drugie niezadlubo bedzie sie szykowac a my po
lampce wypijemy i spac bo jutro oboje na ranny dyzur, kazde w swoja strone,
tym co trzezwieja, poparzonym i innym balowiczom uslugi swiadczyc.Nawet nie
smiem myslec po jakich smieciach bedziemy jutro do prac swoich jechac. I to
wszystko ok. 6.00 rano. Co za poganska godzina w Nowy Rok. Nic to wam
Wszystkim pieknych widokow przez sylwestrowe okna zyczesmile
Obserwuj wątek
    • ralston Re: sylwestrowe okno 31.12.04, 20:20
      Najlepszego Szeklo. Spokojnego dyżuru. Najlepszego w całym 2005 roku wszystkim
      foremkom i forumkom smile
      • ubott.1 Re: sylwestrowe okno 31.12.04, 21:02
        Powodzenia i wiele szczescia w tym Nowym Roku.
    • szekla Re: sylwestrowe okno 01.01.05, 15:49
      kot koniecznie przez okno chcial popatrzec kto takie halasy czyni, podnioslam
      wiec w sypialni rolo i usypiajac widzialam jeszcze kota podziwiajacego
      sylwestrowe niebo.Glowa mu sie we wszystkie strony krecila, podziwial te
      niezwykle gwiazdy po niebie latajace, kolorami niezwykle, ruchliwe, wzbijajace
      sie do gory, opadajace niesamowita fontanna w dol. I tak popatrywal sobi ten
      moj kocurek na pierwsze oznaki sylewstrowego szalenstwa.Obudzil mnie huk
      niesamowity, gwizdy, swist, wrzask i gromkie spiewanie.Jasno bylo jak za dnia,
      wiedzialam , ze to polnoc przewrajacac sie na drugi bok poszukalam wzrokiem
      kota, a kota nie bylo.Trudno, juz wiedzialam ze gdzies sie schowal przerazony
      tym co ludzie zrobic potrafia.Znalazlam go w "goscinnym, na podlodze
      rozplaszczonego. Chowal sie biedaczysko pod komode, plaski jak zaba, na rece
      sie nie pozwolil brac.A za oknem szalenstwo trwalo jeszcze ok. godziny, niebo
      jasne w teczowych barwach, dolem wsrod domow dym i okropny zapach siarki.
      Dobrze, ze okna zamkniete byly. A rankiem do pracy jadac robilam slalom
      specjalny pomiedzy rozbitym szklem, odpadami z petard i tlumami "zamglonych"
      sylwestrowiczow.A w klinice jak zwykle garstka poparzonych, polamane konczynki
      gorne i dolne i inne popaprance do cucenia.
      jeszcze tylko jutro i nareszcze sie wyspiesmile
      z kotem heh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka