07.08.05, 14:48
roztocze.net/newsroom.php/19417 - no ok. Ale co robić w razie ukąsznia?
Ktoś kompetny bo internet to śmietinik pełen sprzeczności?
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: żmije 07.08.05, 20:37
      aktualny temat - podnoszę.
      m
    • users1 Re: żmije 07.08.05, 22:21
      Nie straszcie ludzi żmijami na Roztoczu. Są jak wszędzie ale.... Nie raz jestem
      w lesie i nie raz spotkałem to stworzenie. Nie ma potrzeby bania się.
      To też stworzenie Boże. Myślę że na Roztoczu spotkać można inne o wiele
      groźniejsze stworzenia i jeśli ich nie wystraszymy nic nam nie zrobią.

      Pozdrawiam
      W.2
      • szpak_zam Re: żmije 07.08.05, 22:45
        Usersie ja nie chce starszyć. Jednak zdarzają sie ukąszenia - a to przez
        przypadek nadepniesz a to coś innego. Jak sie wtedy zachować?
        • koziorozka tylko surowica 08.08.05, 08:54
          W skrócie: szybko zgłosić się do lekarza.

          A dokładnie:
          - Nie można wysysać jadu z krwią
          - Nie powinno się zakładać opaski powyżej miejsca ukąszenia
          - Trzeba się starać jak najmniej ruszać (żeby jad nie rozchodził się po ciele) i
          jak najszybciej powiadomić lekarza.

          Objawami ukąszenia są ból i opuchlizna. Po pewnym czasie dołączają także
          nudności, wymioty i ogólne osłabienie. Gdy dojdzie do ukąszenia, jedyną
          skuteczną odtrutką jest zastosowanie surowicy przeciwjadowej.

          Wszystkie te mądrości znalazłam na www.szkola.net/swiatnauki/?id=3876


          • warum Re: tylko surowica 08.08.05, 18:58
            Witam wszystkich roztocznie /bardzo ladne okresleniesmile/. Troche mnie
            przestraszyliscie tymi zmijami, bo jakos w swej blogiej niewiedzy zmij
            potencjalnie "oczekuje" tylko w Bieszczadach. Ale opowiem co mnie sie
            przytrafilo w tym roku ,ok 2 tyg.temu, prawie w centrum Zwierzynca, w ciche,
            sloneczne ,gorace popoludnie ale na zarosnietym /10-15cm/zieloniutkim trawniku,
            w cieniu. Dokladniej "na polance" za bud. Nadl., a na terenie znanej
            jadlodajni przy ul.Parkowej. Pojadlszy / bardzo smacznie!!!/ wyslalam mniej syta
            pocieche na poczte, a sama zaczelam czytac tablice przyrodniecze - bo tam jest
            wspaniale zorganizowane miejsce dla poczatkujacych milosnikow przyrody,zeby
            zapoznac sie z tym co moze nas spotkac na Roztoczu min. w scislym rezerwacie. W
            kolko ustawionych jest ok 10 tablic pogladowych z obrazkami flory i fauny i
            krotkim opisem, a w cenrum tej tak wygrodzonej polanki ustwione sa lawy z
            polbali, na ktorych dzieciaki moga posiedziec i grzecznie wysluchac pana/i "od
            przyrody". No wiec i ja postanowilam samodzielnie sie zapoznac z tym
            wszystkim... Na wysokosci ok 5-tej z kolei tablicy / przesuwalam sie krokiem- w
            bok i dosuwamsmile i gapiac sie na tablice cos mnie tknelo,zeby spojrzec pod nogi.
            Ok 10 cm od akurat postawionej stopy ujrzalam zaskronca/chyba/ bo byl
            czarno-granatowo-metaliczny i zawiniety podwojnie w b.duza osemke , to
            stworzenie tez az podnioslo glowe najwyrazniej zdumione,ze ja sie tu znalazlam.
            Rekacja moja byla do przewidzenia, zwiewalam az na asfaltowy chodnik/ tj ok
            5-7m/- a potem probowalam dostrzec z gory gdzie tamto cos zniknelo...bo zgodnie
            uciekalismy "od siebie"smile. Nie wiem co to bylo, ale wiem, ze moja reakcja byla
            na pewno o ulamek sekundy za dluga, bo ...gdyby to byl "zly" waz to spokojnie
            zdazylby mnie ugryzc . Ale moze mi "dobrze z oczu" patrzylo? albo byl tez "po
            obiedzie"? To jego naturalne srodowisko, a ja bylam tam gosciem, to ja powinnam
            uwazac.... i juz bedesmile!PS. nie zamierzam ta historia nikogo wystraszyc;
            najmniejsze dziecko swobodnie raczkujace na campngu przy lesie mialo ok 8-9
            m-cy. A jego rodzice mimo poczatkowej kwarantanny ochronej-z kocykow,tez
            uznali,ze jest bezpiecznie/jak nie ma szkiel, kapsli itp badziewia, to najwyzej
            naje sie mroweksmile/i puszczali je luzem...w zasiegu kilku metrow.
            • ralston Re: tylko surowica 10.08.05, 18:00
              warum napisała:

              Nie wiem co to bylo, ale wiem, ze moja reakcja byla
              > na pewno o ulamek sekundy za dluga, bo ...gdyby to byl "zly" waz to spokojnie
              > zdazylby mnie ugryzc .

              Spokojnie to on raczej zdążyłby prysnąć. Żmije na ogół nie atakują ludzi, jeśli
              się na nią nie nadepnie. Spotykałem żmije wielokrotnie w Bieszczadach i na
              Pogórzu Przemyskim i zawsze kończyło się to sprawną ucieczką gada. Na tyle
              szybką, że ani razu nie zdążyłem żmijaka sfotografować. Z zaskrońcami zresztą
              podobnie - też na ogół uciekają - choć tu już mam pewne "sukcesy"
              fotograficzne. Na jednym zdjęciu zdążyłem uwiecznić koniec ogona. Reszta była
              już w głębokiej trawie. Na szczęście chociaż salamandry nie są takie szybkie wink
              Słyszałem też kiedyś opowieść jednego zakonnika, profesora uniwersytetu, która
              ilustruje temperament żmij. Otóż kiedy był jeszcze w seminarium wyjechali z
              grupą kleryków na jakiś obóz na łono natury. W pewnym momencie ktoś narobił
              paniki, że między namiotami jest żmija. Na co jeden oświadczył, żeby nie robić
              zamieszania, bo to zaskroniec nie żmija. I na dowód swego przekonania, co do
              słuszności własnych stwierdzeń pochwycił węża i okręcił go sobie wokół szyi. Na
              co gad użarł go w ramię, bo to jednak była żmija smile Ale zaatakowała dopiero
              wtedy kiedy ją sponiewierano...
          • szpak_zam Re: tylko surowica 08.08.05, 19:44
            oj nie wiem nie wiem - własnie popatrz na komantarze pod tym art. - sprzeczności
            • koziorozka Re: tylko surowica 09.08.05, 01:02
              Czego nie wiesz? Jakie sprzeczności?
              moze to cie przekona
              www.resmedica.pl/zdart6997.html
              Sprawa z opaska jest dyskusyjna. Część lekarzy uważa, ze nie warto jej
              propagować, bo tylko fachowiec wie, jak ją dobrze założyć
              a) zbyt słabo lub w niewłaściwym miejscu założona nic nie daje
              b) zbyt mocne uciśniecie może spowodowac więcej szkody, niz pożytku.
              • miet.b A co robić, gdy 09.08.05, 01:07
                Do najbiższej wioski jest 3 godziny marszu, a z tej wioski jeszcze 40-50 km do
                lekarza. 4 - 5 godzin, zanim znajdziemy sie w jakiejś przychodni lub w
                szpitalu, czy tyle może jad grasowac w organiźmie.
                • koziorozka Re: A co robić, gdy 09.08.05, 09:06
                  Może.
                  Ja nie znalazłam danych, by stwierdzić, że zatrucie jadem żmiji było powodem
                  śmierci choć jednego czowieka w Polsce.
                  (Sprawdziłam w GUS statystykę zatruć.
                  (Surowicę najczęściej podaje się w Bieszczadach)
                  Nie znam się na statystyce, ale każde z nas jest kilkaset razy częściej narażone
                  na śmierć w wypadku drogowym niż na śmierć z powodu ukąszenia psa chorego na
                  wściekliznę czy żmiji.
                  • warum Re: A co robić, gdy 10.08.05, 19:36
                    Nalezaloby moze rzucic temat jw. na forum zdrowie i poczytac co medycy-praktycy
                    doradziliby? Sa kraje, w ktorych weze sa co krok,a ludzie jakos zyja
                    /przyzwyczaili sie? no chyba nie kazdy ma strzelbe i umie trafic gada prosto
                    miedzy oczy?/. Pozdrawiam i mam nadzieje,ze rozwazamy "czysto teoretyczny"
                    przypadek jak przezyc z dala od cywilizacji i miec nietypowe problemy? Ze sluzba
                    zdrowia /moze poza wielkimi miastami/ w calej Polsce sa problemy z dostepem w
                    naglych przypadkach wymagajacych specjalistycznej pomocy, wiec... obysmy zdrowi
                    byli!
                    • januszx Re: A co robić, gdy 12.08.05, 11:42
                      O ile wiem największym nieprzyjacielem żmij są ...ludzie odwrotnie ta zasada
                      sie nie sprawdzasmile ,
                      cóz należy zachowywac się dosyć głośno nie mówię ,żeby krzyczeć -uwaga żmije
                      uciekajcie człowiek się zbliża! ale z reguły zmije gdy nas zobacza, usłyszą to
                      uciekaja . Zmije lubią wylegiwać się na słońcu , gdzieś na dobrze
                      nasłonecznionym stoku lub innym miejscu zatem należałoby uważać żeby ich nie
                      rozdeptać
                      Pozdrawiam
                      • ralston Re: A co robić, gdy 12.08.05, 16:46
                        Kiedyś prawie trzy tygodnie biwakowaliśmy nad Sanem. Dopiero po tygodniu, jak
                        już trochę wydeptaliśmy trawę w obozowisku, okazało się, że mamy w obozie
                        jeszcze jednego nieoczekiwanego mieszkańca - żmiję 'miedziankę'. Ulokowała się
                        tuż za naszymi plecami - wybierając kępę trawy tuż za miejscem, gdzie
                        urządziliśmy sobie siedzenia.
                        • czuk1 Re: A co robić, gdy 05.11.05, 16:21
                          ...za rok temat sam wróci.....ze żmijami.
                          m
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka