31.05.05, 22:06
Ze Skarpa bylam dwa lata temu w Grecji,dwa tygodnie za 700,-.Za ta
cene nie oczekiwalam wiele i niewiele bylo.Ale byl czysty pokoj,lazienka z
ciepla woda,kuchnia z podstawowym wyposazeniem.Byla pilotka ,caly dzien na
miejscu,lekarz,ktorego nie trzeba bylo szukac.Bylo pare dziwnych
rzeczy,np.kibelek dla krasnali,zarowki tylko na kablach,ale jak mowie
(pisze),bylam cale dwa tygodnie na miejscu + dojazd,za jedyne 700,-.Dla mniej
zasobnych,patrzacych realnie(co,za jakie pieniadze),ja polecam,nie sparzylam
sie.
Obserwuj wątek
    • epirog Re: Skarpa 14.06.05, 18:36
      Ja nie miałam szczęścia wybierając Skarpę. Zabrałam się z nimi na wycieczkę
      objazdową do Budapesztu. Było tragicznie. Uczestnicy imprezy spędzili czas
      użerając się z przewodnikiem. Był kompletnie nieprzygotowany, arogancki i do
      bólu niezorganizowany (sic!). Według własnego widzimisię okroił program
      wycieczki koncentrując swoją uwagę na zwiedzaniu piwnic winnych. Jego
      niefrasobliwość sięgnęła tak dalece, że spił się ktoregoś dnia jak prosię. Ale
      najlepsze - jak się okazało - nadeszło dopiero po powrocie. Kiedy wzburzona
      powiadomiłam biuro o ekscesach pracownika, zauważając, iż za jego sprawą biuro
      nie dotrzymało wielu punktów programu czytaj: nie wywiązało się należycie z
      umowy, w miejsce przeprosin usłyszałam groźbę. Zamiast rzetelnie przeprowadzić
      wywiad, choćby po to aby uniknąć takich wpadek na przyszłość, Skarpa nie
      odpowiadając nawet na jeden z zarzutów, odpisała abym nie fikała, bo upublicznią
      moje dane jako osoby usiłującej wyłudzić pieniądze. Perełka, prawda?
      Zalecam omijanie szerokim łukiem.
    • arti51 Re: Skarpa 19.06.05, 21:01
      Witam. Wróciłem właśnie dziś z Chorwacji. Byłem ze Skarpą w Sibeniku kompleks
      Solaris . Pobtyt , wyżywienie , okolica , warunki - to wszystko było extra ,
      niestety są to akurat rzeczy niezależne od Biura Podróży .Transport
      zorganizowany przez Biuro Podróży to jedna wielka pomyłka . Zaczeło się już od
      samego początku. Autokar w którym mieliśmy spędzić ok. 20 godzin to autobusik
      mający 30 miejsc ( więcej akurat nie potrzebabyło , ponieważ jechało nim 16
      osób ) bez WC . Nie jest to duży problem więc można przeboleć . Kilkanaście
      kilometrów po przekroczeniu Słowackiej granicy autokar się zepsuł . Naprawa to
      troszkę ponad godzina czasu . Następnie dowiedzieliśmy się że najpierw
      pojedziemy troszkę za Sibenik ,a potem wrócimy do Sibenika. To troszkę
      to "tylko" 220 km ponieważ najpierw jedziemy do Podgory , nastepnie wracamy do
      Splitu , a dopiero na końcu Sibenik . Spędziliśny w autokarze 6 dodatkowych
      godzin ( pomimo iż w drodze do Podgory jechaliśmy przez Sibenik ) i na miejsce
      dotarliśmy przed godziną 19.00 ( mieliśmy być wg oferty o godzinie 12.00 ) W
      Splicie o godzinie 15.15 miałbyć ostatni prom na wyspę Vis gdzie miały płynąć
      dwie osoby lecz niestety musiały sobie poszukać noclegu ponieważ do Splitu
      dotarliśmy już po 16.00 . Powrót z Chorwacji to dalsza część koszmaru .
      Wykwaterowanie o godz. 10.00 ( zgodnie z ofertą ) , autokar miałbyć o godzinie
      16.00 lecz znów się okazało że musi jechać do Podgory ( tym razem bez
      wczasowiczów z Solarisa - było ich chyba za dużo i ten numer mógłby nie
      przejść ) więc przyjechał najpierw do Solarisa , zostawił wczasowiczów i
      pojechał do Podgory a następnie wrócił po nas . Wyjechaliśmy z Sibenika przed
      godz. 20.00 . Po drodze mieliśmy zabrać jeszcze jedną osobę . W Karlowac-u
      czekała na nas starsza Pani ok . 60 lat czekała od 16.00 ponieważ pilotka
      powiedziała jej że zabiorą ją ok 17.00 . W Karlowac-u byliśmy ok. 0.00
      (24.00) . ta Pani stała OSIEM godzin na przystanku i czekała na transport. Po
      przekroczeniu granic węgiersko-słowackiej ( jakieś 30 km ) autokar się
      zatrzymał przy jakimś obleśnm barze i zaproponowano tejże Pani żeby poczekała
      na autokar który jedzie z Czarnogóry i zabierze ją do Warszawy . Miał
      przyjechać za jakieś 4 godziny . Pani się nie zgodziła i pojechaliśmy dalej .
      Przed Krakowem jednak kierowca przekonał panią żeby poczekała na stacji
      benzynowej na autokar z Czarnogóry . Na tym kończą się moje przygody ze Skarpą
      najprawdopodobniej na zawsze .
      P.s. Na koniec kierowca oskarżył jednego z pasażerów że ten wcisną w podłoge
      gume do żucia. Może i on tą gume tam wcisnął , a może została z poprzedniej
      trasy . Tego już nikt się nie dowie , ale niesmak pozostał .
      • anula36 Re: Skarpa 24.06.05, 22:32
        ja bylam ze Skarpa 2 razy:
        1. Grecja KOkkino Nero - Transport i droga OK, warunki na miejscu skromne ale
        dla studentow jak najbardziej do strawienia ( czyste, ladne apartamenty w 1
        pietrowych pawilonach)- jedynu mankament przewodnik na wycieczkach
        fakultatywnych ktory traktowal nas ja uposledzonych 5 latkow, zarzadzal
        zbiorki, liczyl, ustawial w pary itp, wolne zwiedzanie dopiero po awanturze-
        bal sie ze sie pogubimy.
        2. CZarnogora - k. Kotoru. My trafilismy na kwatery prywatne ( zgodnie z
        zalozeniem) - ale nikt nie uprzedzal ze bedzie 1 lazienka na 2 pokoje czyli 8
        osob - byly troche kwasy z tego powodu.
        Jedzenie OK, wycieczki fakultatywne tez - choc mialam wrazenie ze pilotka
        wozila nas po wszystkich miejscach gdzie wyskubywali niemilosiernie kase (
        knajpy, jakies muzea ktorych nikt nie chcial ogladac, nie trzymala sie w ogole
        planu- mysmy sie urwali do jednego muzeum ktorego nie bylo w planie a
        wychodzac..wpadamy na grupe.
        Gorzej mieli ci ludzie ktorzy mieszkali w Hotelu w Kotorze - nikt ich nie
        uprzedzil ze na plaze beda musieli jezdzic platnym busem. Nie wspomne o tym
        drobnym szczegole ze pod hotelem wlasnei przebudowywali ulice i mloty
        pneumatyczne chodzily od switu do zmroku.
        Jednym slowem - jak sie ma szczescie to mozna spedzic calkiem mile wakacje, jak
        mniej to i wakacje sa mniej mile.
        Ogolnie biuro dla niewymagajacych.
        • karolina2020 Re: Skarpa 27.06.05, 14:24
          Czy moglabys cos wiecej napisac na temat tego hotelu w Kotorze? Bylam w
          Czarnogórze ze Skarpa rok temu w Herceg Novi, bylo skromnie ale z taka cene nie
          oczekiwalam wiecej, w tym roku zdecydowalam sie na Kotor (hotel Fjord), bo
          ludzie, ktorzy wracali autokarem z nami byi bardzo zadowoleni, mowili, ze
          pokoje ladne, przestronne, jedzenie- samoobsluga, jak chcesz to jesz, jak nie
          to nie. Fakt, ze plaza jest tam betonowa, ale w tamtym roku mialam taka
          mikroskopijna plaze kamieniesta, ze stwierdzilam, ze wole beton :)
          Czy remont przed tym hotelem byl w tym roku, bo w ubiegle wakacje nikt sie na
          to nie skarzyl...
          Prosze bardzo o odpowiedz :)
          • anula36 Re: Skarpa 29.06.05, 20:50
            juz pisze.
            Nie bylam w srodku tego Hotelu - warunki ogolne znam tylko z opowiesci ludzi
            ktorzy tam byli zakwaterowani -nie narzekali ani na pokoje ani na jedzienie,
            cos bylo nei do konca tak z ta plaza ( a raczej z oplata za dojazd)
            A remont byl 2 lata temu i juz na 100% sie skonczyl:) Nie ma tam az tyle do
            remontowania.
            Tak ze dopytaj tylko o dojazd na plaze i czy jest platny i bedziesz miec jasny
            obraz.
            • karolina2020 Re: Skarpa 29.06.05, 22:29
              Bardzo dziekuje za odpowiedz :)
              Juz wiem o co chodzi z plaza, pod hotelm jest wybetonowana, ale jesli ktos nie
              lubi betonu to za ok. 1,5 EUR moga mu zorganizowac wyjazd na piaszczysta plaze,
              tak mowi stronka Skarpy. Myslalam, ze bylas wlasnie w tym roku w Czarnogorze,
              ale jezeli dwa lata temu, to ja mam swiezsze informacje, bylam w zeszlym roku.
              Sorki za zamieszanie,
              Pozdrawiam :)
    • wetaminka Re: Skarpa 23.08.05, 17:50
      W tym roku mialam okazje byc na wakacjach z BP. Skarpa w Kotorze ( Hotel Fjord).
      Sama podroz znacznie sie wydluzyla. Musielismy w Neum czekac jakies 2 godziny
      na jeden z autokarow, poniewaz osoby z tamtego autoakru mialy razem z nami
      zwiedzac Dubrownik. dojechalismy na miejsce dopiero o godzienie 15 ( a wyjazd
      poprzedniej grupy mial byc o godzienie 13:30 !!!) Spotkania z rezydentka odbylo
      sie dopiero nastepnego dnia i jego glownym tematem byly wycieczki fakultatywne
      ktore pani Agata bardzo goraco polecala. Pokoje w hotelu byly srednie.Niektorym
      woda kapala na przyklad na glowe, zdarzaly sie pourywane krany, i mozna bylo
      zamieszkac z roznego typu mrowkami ktorym bardzo smakowalo jedzenie. A hotle i
      tak w pazdzierniku maja zamknac wiec nikt sie zbytnio niczym nie przejmowal.
      Basen kryty bez wody. Plaza betonowa, w wodzie mozna bylo polywac z roznymi
      smieciami. Mozna bylo jechac na platna plaze za 3 Euro ( jednym razem
      jechalismy 9 osobowym busem w 16 osob- czesc na kolanach a dwie osoby nawet w
      bagazniku- a do tego zadnej znizki za tak komfortowa jazde). Jedzenie na
      sniadanie bylo dobre- nie mozna bylo narzekac. Bylo tego bardzo duzo i caly
      czas bylo donoszone. Kolacja natomiast to byl wybor jednego z 3 dan- Poczatkowo
      menu bylo po serbsku i wygladalo to na losowanie co sie chce jesc poniewaz nie
      szlo sie dogadac z obsluga. Dopiero po kilku dniach pani rezydentka zaczela
      tlumaczyc menu ( z wielkimi oporami). Na deser polacy dostawali ciasto (
      turysci z innych biur mieli nawet owoc ale polakom sie nie nalezal!!!). A
      najlepsze bylo na koncu. Pol turnusu cierpialo na jakies dolegliwosci
      zoladkowe. Jedna osoba trafila do szpitala, co nie wzbudzilo zadnego
      zainteresowania ze strony rezydentki. A zapytana pewnego dnia o wapno
      powiedziala ze trzeba o siebie dbac. No ale coz, wiedze miala tylko o
      wycieczkach- nic poza tym pewnie nie potrafi. I wspolczuc kierowcom pracujacym
      dla skarpy- przywiezli nowy turnus i po kilku minutach wyjezdzali z poprzednim
      do Polski. Organizacja slaba a na koniec mozna jeszcze uslyszec od pilotki ze
      jak sie wykupuje wakacje na tydzien przed wyjazdem to nie mozna wiele wymagac.
      A Skrpa przez ten wyjazd stracila klientow.
    • ksank Re: Skarpa 06.09.05, 10:41
      ja bylam z nimi w Czarnogórze, miasteczko niedaleko Budvy.
      sama Czarnogora piekna ale dosc brudna, smieci wszedzie pelno na plazach, w
      rowach, krzakach -jak w Polsce przed 20-tu laty.

      Skarpa-..
      przy kupowaniu wycieczki pani w biurze nie potrafija mi praktycznie nic
      powiedziec o miejscu do którego chcialam jechac (wiedzialam juz wiekszosc z
      forum i katalogu ale liczylam, ze dowiem sie jakichs szczegolow o miejscowosci
      czy hotelu), pomyliła jej sie Czarnogora z Chorwacja wiec nie byłam do konca
      pewna gdzie mnie w koncu wysyła :))

      w katalgu mieli opis , ze Rafailovici jest to mała, cicha rybacka miejscowość i
      nato sie nastawiłam - na miejscu okazalo sie , ze zadnych rybakow ani zbytniej
      ciszy tam nie ma, ot- typowo turystyczne nadmorskie miasteczko z kilkoma
      hotelami, pensjonatami, kramami i budkami z jedzeniem wzdluz plaz.

      wyjazd z Polski-opozniony 40minut, czekalismy na autobus nie mogac sie doprosic
      pilotki o niezadowolonej twarzy o jakąś konkretną informację.

      ten obiad za 10 zł na Słowacji opisywany w kaalogu...- owszem, zatrzymali sie na
      porządny obiad który im podały kelnerki, a my mogliśmy sobie cos wybrac z dosc
      drogiego a bylejakiego jedzenia- schabowy z frytkami za 20zł to były jakieś
      ścięgna z niewiem czego w duzej ilosci panierki... sól była jedynie dobra :)))

      juz w autobusie - informacje o trasie od pilotki -na odczep sie.
      na wieczorną toaletę zatrzymali autobus na stacji gdzie była JEDNA umywalka na
      cały autokar ludzi.
      gratis w cenie było tzw zwiedzanie Dubrownika- czyli sprint po mieście bo za
      godzinę jedziemy dalej. dobrze ,ze juz kiedyś byłam w Dubrowniku bo na
      zwiedzenie miasta teraz nie bylo szans, jedynie na stwierdzenie ze istnieje
      jakis Dubrownik

      pokoj juz na miejscu przyzwoity, dostał nam sie od cichej strony z
      przejsciem na dachy gdzie mozna sie bylo opalac, gorzej mieli od drugiej strony
      budynku -balkony wychodzace na hałasliwy sklep calodobowy.
      pobyt sympatyczny,
      morze piekne,
      góry piękne,
      Czarnogorcy życzliwi,
      jedzenie w hotelu kiepskie, szczegolnie obiadokolacje -standart naszych barow
      mlecznych

      wycieczki fakultatywne- okazały sie droższe o jakąs 1/3 ceny niz podawano w
      katalogu a rezydentka zapewniała, że to i tak bardzo tanio bo kierowcy za mniej
      nie chcą jexdzić... potem okazało się , ze mozna bylo załatwić to samemu taniej
      na miescie.
      ale wycieczki w głab kraju bardzo ciekawe więc juz machnęłam ręką na cenę,
      jeździła z nami niby "przewodniczka"- która wiedzę o Czarnogórze miała mniejszą
      niz ja po przeczytaniu przewodnika. do tego zapytana jak najprosciej dotrzeć na
      wlasna rękę do Starego Baru - miala jedyną odpowiedz-zeby nie jechac absolutnie
      samemu bo nie ma połączen i nie jest bezpiecznie -ale żebyjechać z nimi
      wykupujac wycieczkę.

      wyjazd do Polski - tu juz zaczely mi puszczac nerwy.
      wykwaterowanie do 10rano- pytamy o której wyjazd? -"nie wiadomo....zalezy jak
      autobus przyjedzie z Polski..bo moze byc to 13 a moze 15-ta.. trzeba sie
      dowiadywac tak od 12tej..." - w efekcie od 12tej do 14-tej bezsensownego stania
      przed hotelem i czekania na wiesci czy juz czy nie juz, ale przyjajmniej było
      gdzie usiąść... potem ponaglanie że już już jedziemy! przeniesienie bagaży na
      asfalt przy głównej ulicy obok przepełnionych koszy na śmieci i.... stanie w
      smrodzie i upale 35 stopni przez kolejna godzinę bo jednak autokar jeszcze nie
      dojechal bo cos ich gdzies zatrzymało...

      w koncu podjechali- autokar jako-tako wyczyszczony po ekipie którą dopiero co
      dowieżli z Polski, ale ujechaliśmy parenaście kilometrów i postój z pol godziny-
      zepsuł się jakiś alternator, kierowca z pasazerami usilowal naprawic, cos tam
      podzialaLI, jedziemy dalej- ale tylko z nawiewem -bez klimatyzacji... podloga w
      autokarze z tylu aż parzyła w stopy.
      poczulam sie jak za gierka- pomozecie?pomooozemy...- obsługa autokaru robila
      klimat typu: "a jakos to bedzie,takie zycie ciezkie ze musimy sobie wszyscy
      pomagac,autokar sie zepsul?-no widzicie jak nam trudno sie pracuje..to
      popchajcie autokar moze sie uda dojechac..:))..a kierowca taki biedny bo długa
      droge z Polski ma za sobą i musimy mu wspolczuc, a pilotka zmeczona bo drugi
      dzien w podrozy i po nieprzespanej nocy...".... -ale czy to powinno obchodzic
      pasazera ktory zapłacił za wycieczkę??

      dojechalismy do nastepnej miejscowosci po reszte pasazerow- znowu pol godziny
      postoju- bo pilotka po dowiezieniu wczesniejszego turnusu z Polski-nie zdązyła
      sie nawet umyć - więc znów czekanie w upale zeby moc jechac dalej...

      w nocy dla urozmaicenia troche zmarzlismy- przez tę popsuta klimatyzację,

      na drugi dzień -postoj na "posiłek" na Słowacji w polecanej przez nich
      restauracji - tym razem już szlag mnie trafił- beznadziejna obsługa, nieuprzejma
      dla klientow, godzina stania w kolejce by cos zamowic u opryskliwych panienek
      (mimo,ze tylko 2 autokary tam były) pol godziny stania po odbior zamowionego
      jedzenia, a potem sie okazalo ze nie ma czym jesc bo nie ma czystych sztucców -
      przez 15 minut prosilam obsluge zeby je doniosly, nie reagowaly, albo udawaly ze
      nie slysza, albo potakiwaly i robily swoje...- zadzialalo dopiero jak się w
      końcu po chamsku wydarłam na panienki...
      pilotka była zdziwiona,ze taka obsługa bo podobno nigdy nie mieli tu problemow,
      znaja sie dobrze z kierownikiem i będzie to zgłoszone... fakt-ze oni problemow
      na pewno nie mają bo im jedzenie jest podawane do stołu z full obsługą za darmo
      za przywiezienie pelnego autobusu klientow, a jedynie 48 pozostałych pasażerów
      musi się uzerac z nieuprzejma obslugą.

      do Polski dojechalismy juz bez dodatkowych sensacji. ufff

      jakbym miała podsumować- gdyby nie Skarpa i jej "organizacja" - to były by to
      naprawdę fajne wakacje.
      • aaki oj!!!! mam do Pani pytanie 07.09.05, 06:44
        niestety(?) już zapisałem się na pobyt w rafailovici bo to tam chyba było-z biurem skarpa.W związku z tym proszę jeszcze o kilka wskazówek,które mogą być przydatne przy pobycie w tym miejscu.Czy w pokojach są czajniki? Ew.jakie gniazdka obowiązują?Co z tymi wycieczkami fakultatywnymi-kupować je na miejscu od lokalnych organizatorów,jeśli tak to które? Ew jeszcze jakieś inne uwagi...
        Serdecznie dziękuję :-)
        • ksank Re: oj!!!! mam do Pani pytanie 07.09.05, 09:54
          Witam.
          Rafailowici jest całkiem fajne, są całkiem przyjemne plaże cieplutka woda,
          płatne i bezpłatne, prysznice z słodką wodą do spłukiwania sa na plazach, do
          Budvy 3 km spacerku na piechotkę albo jeżdzi kolejka elektryczna za 1,5euro
          bilet...jest co robić.
          jesli się wczesniej nastawisz na "niedociągnięcia" biura to nie będzie źle na
          pewno. :) i nastaAW sie tez na śmieci na plazach, a mury starej Budvy piękne ale
          smierdzące moczem i zanieczyszczone, nawet zużyte prezerwatywy się tam walały...
          -jako "ciekawostka"-super brr:))

          Ja byłam w pokojach gościnnych, w tym różowym pensjonacie który jest na zdjęciu
          w ich katalogu. czajnika nie ma. gniazdka były z tymi bocznymi wycięciami na
          wtyczce- ja musiałam wycinac je nożem na grzałce bo przywiozłam zwykłą płaską,
          dobrze że plastik wtyczki był miękki :)
          w pokoju ręczniki co dzien zmieniane, była klima i mała lodowka ktora czasem sie
          psula, trochę mróweczek faraonek -ale je wytępilismy :)), klaksony z ulicy i
          płaczące dzieci w nocy to lokalny urok:)
          światło tylko od góry- jedna pani upomniała się o lampkę nocna to dostała.
          wode z kranu można pić więc mineralnej nie trzeba kupowac,
          ale np 1l soku pomaranczowego w kartonie = 1,6euro

          jedzenie w hotelu "obala"- nienajwyzszych lotow, ale tydzien dało sie przezyc,
          a- co mnie zdziwilo- to mimo ze bylismy nad morzem, ryby b.drogie, a te tansze
          (ktora byla do wyboru na kolacje)to byle jaki filet w panierce:(. generalnie
          jedzenie nie "rybakow" ale "pastuchow"; tłusto, słono, a "szynka" to raczej
          mortadela:). zdazaly sie zupelnie zimne porcje- mozna zwrocic zeby wymienili na
          cieplą

          wcieczki fakultatywne- (wkurzasz się zaraz na początku jak się na miejscu
          okazuje że wszystko drozsze niz zapewniali )
          kaniony Tary, Durmitor, postoje nad 2 jeziorami,monastyr,- taka objazdowka po
          tych ich wąziutkich przepaścistych drogach - ciekawa, całodniowa 8.00-21.30
          -cena 36euro od osoby(jesli sie zbierze komplet do busa, jesli mniej to cena
          rosnie), dobrze kupic wczesniej przewodnik i poczytac gdzie cie wożą i co tak
          naprawdę oglądasz:), jesli gdzies chcesz zrobic zdjęcia (np panoramy gór
          Durmitoru) to mow żeby sie zatrzymali, bo dziewczyna-przewodnik- młoda i nie w
          tym kierunku kształcona więc mało co wie:), sikac lepiej w krzaczkach bo do
          "toalet" strach się zbliżać... po poludniu zatrzymanie w lokalnej knajpce na
          kajmak i denaturowatą rakiję (pytaj zawsze wczesniej co ile kosztuje bo
          własciciel specjalnie nam podniosl ceny przy płaceniu)
          Lovcen z Kotorem- 18euro- po Tarze juz nie było takiego wrażenia, widok z Lovcen
          tradycyjnie zamglony, mauzoleum na szczycie oczywiscie z płatnym wstępem (jak
          i do innych zabytkow i cerkiewek- zawsze jakies 1-2euro) po drodze fajna
          cerkiewka z relikwiami śJana, restauracja z prszuto (ichnie szynki parmeńskie),
          zjazd do Kotoru gdzie niemiłosierny upał i brak czasu i sił na zwiedzenie całości.
          na tych wycieczkach bylam z biurem.

          inni wykupili "na miescie" (stoją wzdłóz deptaka ci co oferują wycieczki):
          monastyr Ostrog(taka ich Jasna Góra) za 10euro (biuro oferowalo za 18e),
          rejs po zatoce Kotorskiej za bodajze 22euro(?) tez calodzienny z pływaniem w
          jaskini, postojami w nadbrzeżnych miastach również w Kotorze... -bardzo
          zadowoleni, nikt nie żałuje bo kraj jest naprawde ciekawy i warto zobaczyć.

          z biura jeszcze "w cenie" jest krotki rejsik na wyspe św Stefana-tez fajny,
          wezcie sobie stroje, tam jest nawet czysciejsza woda niz w Rafailovici jest
          chwila czasu na popływanie

          Czarnogorcy są życzliwi, zatrzymują się na stopa, jeżdzą busiki (bez zadnego
          konkretnego rozkładu jazdy niestety), tylko cene za podwiezienie ustalajcie
          zawsze z góry! drogi wąziutkie i "poboczem" choćby do następnej miejscowosci
          się chodzi z dusza na ramieniu:) bo pobocza po prostu nie ma.

          wezcie sobie byle jakie plastikowe klapki do chodzenia na plazy(plaze żwirowe o
          róznej grubosci kamykow, od skał do drobnego żwirku) - tam są po 10-15 euro
          takie jak u nas w Tesco za 10-15 zł
          ale za to kupiłam ładne koraliki za 5euro które u nas są za 55zł:)

          na postojach na Słowacji płać koronami jesli masz, a nie złotówkami bo
          przelicznik mają złodziejski.

          jesli jeszcze cos- to pytaj.
          w dzien wyjadu uzbroj sie w cierpliwosc albo sprobuj wymoc konkretniejsza
          godzinę wyjazdu- bo te pare godzin mozna bylo jeszcze spokojnie na plazy zostac
          zamiast na bezsensownym czekaniu.
          • aaki :) 07.09.05, 15:43
            dziękuję za moc informacji.a jak tam z dożywanianiem się na własną rękę?
            warto brać jakieś wiktuały z kraju czy lepiej kupować na miejscu?
            ile czasu zajmuje droga tam i z powrotem do kraju ?
            • ksank Re: :) 07.09.05, 16:37
              mysmy mieli ze sobą jakieś gorace kubki ale chyba ze 2 tylko zużyliśmy- był upał
              i jeśc się za bardzo nie chciało, owoce kupowaliśmy na straganie obok, ale tak
              koło południa coś trzeba przegryźć:) , bo sniadanie ok 8-9tej a potem
              obiadokolacja od 18.30- . ze sniadania zabieralismy cos w rodzaju naszych
              "pączków", po 1 na osobę przydział, wiec nam prawie do południowej kawusi
              wystarczał:) -ale ja duzo nie jadam, inni się bardziej dożywiali:)
              jest pełno takich stoisk-barow szybkiej obslugi: kawałek pizzy za 1-1,5 euro,
              naleśnik za 1euro, drozdzówki, spagetti...
              ceny mniej więcej takie jak u nas.
              na lepsze jedzenie do restauracji- to już za wyższe ceny.

              dojazd:
              wyjechalismy z Polski ok 8.45rano w piątek, ok 8-9 w sobote bylismy w
              Dubrowniku, -na miejscu ok 12-13.

              na sacji benzynowej "porannej" w tamtą stronę i "wieczornej" przy powrocie jest
              na dole prysznic, schody obok toalet. wiec jesli sie beda zatrzymywac na tej
              samej to mozecie sobie wziąć ręcznik do autobusu i skorzystac (jesli zamknięty
              to poprosic obsługę stacji o klucz). o wiele lepiej się czlowiek czuje:).. choc
              niektorzy nie potrzebowali nawet mycia ząbków :D

              wyjazd:
              z Rafailowici po 15tej, potem kilka przestojow o ktorych pisałam wcześniej, ale
              przez noc jechali szybko bo rzucało nami wte i wewte :)), w Krakowie byliśmy ok
              14.30.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka