Dodaj do ulubionych

Sobota vs. Pilipiuk

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:54
W ostatnim numerze MF zawarto dwa ciekawe, lecz zupełnie wykluczające się -
jeśli chodzi o sądy, konkluzje - felietony. Z grubsza: Pilipiuk udowadnia, że
pisarz to rzemieślnik i dzięki katordze tworzyć może zacne dzieła, Sobota
obstaje za artyzmem i takim tam... Wiem, że z obu felietonów wynikają jeszcze
różne inne rzeczy, ale dla mnie to właśnie było najważniejsze. Oczywiście
Pilipiuk sam również nie wyklucza roli geniuszu, lecz... nie wnikajmy w
szczegóły. Od chwili, gdy przeczytałem rzeczone teksty, jasna się dla mnie
stała opozycja: Pilipiuk (produkcujniak - co nie znaczy, że autor zły) -
Sobota (twórca niezależny, mający gdzieś mody, gusta czytelnicze, walkę o
trony i zaszczyty). Komu przyznajecie rację? Kto jest Wam bliższy? Pilipiuk z
kilkudziesięcioma wydanymi książkami czy Sobota, który, jeśli się nie mylę (a
słowo honoru daję, że chciałbym!) nie wydał żadnej książki?
Aha, jeszcze jedno. Chodzi mi o opozycję postaw, poglądów, a nie o ocenę
wartości obu autorów.
Włączy się ktoś do dyskusji?
Obserwuj wątek
    • bumm Re: Sobota vs. Pilipiuk 31.01.05, 16:54
      Nie czytałem felietonów, więc piszę trochę jak ślepy o kolorach, choć spór to w
      sumie nienowy, więc o wyższości rzemiosła nad geniuszem (tudzież wicewersa)
      można deliberować w oderwaniu od tego przykładu. Na pewno nie ma wielkiej
      literatury bez dobrego rzemiosła i każdy literacki geniusz musiał być
      świetnym "facetem od robienia tekstu". Ja tam jednak wolę przeczytać rzecz
      kulejącą warsztatowo, ale intrygującą jakąś myślą czy wizją (za przykład dałbym
      Piątka Tomasza - pisanie takie sobie, geniusz to nie jest, ale coś tam w tym
      jego chorym literackim świecie tkwi), niż warsztatową porządną robotę, ale bez
      żadnego w niej smaczka (jak "Kod Da Vinci" Browna).
      No a moim skromnym zdaniem Pilipiuk reprezentuje akurat typ literatury, gdzie
      ani konceptu, ani warsztatu nie uświadczysz.
      • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 31.01.05, 23:05
        Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pod zdaniem Bumma podpisać się oburącz.
        Co niniejszym czynię.

        tj
      • prof_milczarek Re: Sobota vs. Pilipiuk 13.04.05, 15:06
        O! Fajny temat! FIGHT FIGHT!!!
        eeerrr...
        Ja tam powiem, że bliższe mi jest podejście Pilipiuka. Oczywiście troche
        przesadza z tym wysiłkiem,, garncarstwem i cechownikami, broniąc się rękami i
        nogami przed uznaniem znacznego a może i decydującego wpływu wrodzonych talentów
        na pisanie. Bo ja sobię myślę, że istnieje wielu takich geniuszy, co sobie
        gwiżdżą na wysiłek, pracę oraz majstrów i z czapy, bez żenady i lat przygotowań
        smarują arcydzieła, albo przynajmniej teksty wysokiej jakości. Bo można mieć
        przecież taki warsztat garncarski we własnej głowie i, nie pisząc wiele, lepić i
        ugniatać sobie wszystko w umyśle a potem z nienacka przysiąść i stworzyć dzieło
        genialne. Bez prób, bez żmudnych lat udręk i doświadczeń... Taki "warszatowy"
        umysł to jest właśnie talent (IMO). I tak m.in. sobie tworzył Heinlein
        (podobno). Zgadzam się że takich talenciarzy jest jednak niewielu, a jak
        zachciewa się nam, szaraczkom, pisywać, to trzeba ostro i zawzięcie pracować.

        Sobota...eeech Sobota... dla mnie on po prostu zapodaje bełkot i ja się na to
        nie nabieram.
        Teraz zrobię to co do mnie należy i rozpuszczę wśiekłe psy...
        porównajcie bełkotliwie intelektualizowany vomit chwalonej "Żony Cenzora" ze
        znakomitym w każdym aspekcie tchnieniem 2586 Kroków...albo nawet z Wieczornymi
        Dzwonami (też 100 x lepsze). Od razu się przyznaję, że jeśli chodzi o tych dwóch
        autorów, to jestem całkiem dziewiczy, bo czytałem może po dwa opowiadania
        każdego. He he. Pilipiuk jest po prostu lepszy(właśnie tak, mówię to po takiej
        niwielkiej próbie, bite me!). A z tego numeru MF z Zoną Cenzora, to też 10x
        lepszy jest Hycel Cetnarowskiego (tego autora też 2 opowiadanka połknąłem i
        muszę powiedzieć, że jest bardzo dobry).
        I thank you
        :PPP
        • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 14.04.05, 08:35
          Odnośnie 2586 kroków, Herr Professor, mogę powiedzieć jedno: ja w Bergen byłem.
          Pilipiuk ewidentnie nie. Lepiglina...

          Chew on this :PPPPP

          tj
        • Gość: nerwus Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 13:36
          prof_milczarek napisał:

          > O! Fajny temat! FIGHT FIGHT!!!
          > eeerrr...
          Pewnie, że fajny temat. Sedno literatury, postawa twórcy, cholera, może nawet
          sens życia i istota świata... No, może się zagalopowałem. Szkoda, że wypowiedzi
          trochę zeszły na manowce. Gdy zakładałem temat, napisałem w ostatnim zdaniu, że
          nie chodzi o ocenę autorów, ale raczej postaw. Ciężko było się tego trzymać,
          ale nic to.
          Ja powiem tak, co może niektórych zdziwić: być może Pilipiuk rzeczywiście jest
          lepszym pisarzem od Soboty. Uzasadnienie jest proste: w przyjętej konwencji
          Pilipiuk radzi sobie bardzo dobrze. On chce pisać prosto, rozrywkowo i przy tym
          składnie - i robi to dobrze. Sobota ma konwencję inną, samą w sobie
          trudniejszą, bardziej wymagającą, w której trudniej osiągnąć zadowalający
          efekt. Tu ważniejszy jest poziom artystyczny od sukcesu komercyjnego.
          I o ocenę postaw bardziej chodziło. Cóż z tego, że Pilipiuk lepszym pisarzem
          jest (dajmy na to), skoro trwoni talent - a jeżeli nie talent to całą pracę -na
          tworzenie banalnych moim zdaniem historyjek.
          I jeszcze jedno. W zalewie Pilipiukowej papki, przywołane przez profa_milczarka
          teksty jawią się i tak jak te perły w koronie.
          • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 15.04.05, 18:26
            O, Nerwus, nie jest dobrze, podobał mi się twój post :D - naprawdę i serioserio.
            Tylko do jednego się odniosę, przez przyrodzoną złośliwość.

            > I jeszcze jedno. W zalewie Pilipiukowej papki, przywołane przez profa_milczarka
            >
            > teksty jawią się i tak jak te perły w koronie.

            Po primo: Jaka korona, takie perły.
            Po secundo: Jaka korona? Jakie perły? :D
            • prof_milczarek Re: Sobota vs. Pilipiuk 16.04.05, 13:48
              taki.jeden.tetrix napisał:

              > Po primo: Jaka korona, takie perły.
              > Po secundo: Jaka korona? Jakie perły? :D
              >

              heheheheh :DDDD
              a po tertio Andrzej P. został złapany na gorącym uczynku. Nie zna dziad Bergen,
              a pisze. ;D
            • Gość: nerwus Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:07
              taki.jeden.tetrix napisał:

              > O, Nerwus, nie jest dobrze, podobał mi się twój post :D - naprawdę i
              serioserio
              O, jest dobrze, nie wiem, czy kiedykolwiek spodoba mi się jakikolwiek twój
              post :D - he he, oczywiście to też przez wrodzoną złośliwość wobec złośliwców.

              > Po primo: Jaka korona, takie perły.
              > Po secundo: Jaka korona? Jakie perły? :D
              Wymieniłbyś z marszu powiedzmy 5 lepszych kawałków Pilipiuka od
              przywołanej "krokowej dylogii?" Ja miałbym kłopoty. Może 2, może 3, góra 4.
              A nawet jak wymienisz, to zapewne rozjadą się w tym momencie nasze gusta.
              • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 18.04.05, 22:49
                Oj, równie dobrze mógłbyś mnie pytać o ulubione utwory Uznańskiego (a jaka ładna
                aliteracja mi wyszła, ojojojoj :D ). Nie dość, że nie lubię, to mam jeszcze
                szukać najlepszych? Ała. Boli.
                I pozdrawiam
                tj
    • yavanna61 Re: Sobota vs. Pilipiuk 31.01.05, 23:19
      Niestety, miałam okazję przeczytać tylko książki Pilipiuka. Książki o Jakubie
      Wędrowyczu są naprawdę śmieszne, ale po przeczytaniu 2. części wiesz o co
      chodzi. Znów się napił ze swoimi kumplami, miał kaca etc. Lekkie książki hehe.
      Mógłby ktoś mi napisać o czym pisze Pan Sobota?? Bardzo proszę:)
    • szymon1981 Re: Sobota vs. Pilipiuk 01.02.05, 00:14
      Czy sztuka dla sztuki ma sens? Nie bo sztuka nie czytana w tym konkretnym
      przypadku, nie ma racji bytu. Wielcy tego świata, artyści z przeszłości, swoje
      dzieła tworzyli dla i przez pieniądze. Począwszy od starożytnych, po przez
      Szekspira, Moliera, mistrzów rzemiosła nie tylko artystyczneg.
      Ważne jest to co jest "konsumowane" i nie pozbawiane geniuszu twórcy!!!
      Pilipiuk jest w stanie dać masom literature zabawną, przyjemną, genialną w
      swojej prostocie i konsumpcyjną. Taką, która zachęca do czytania.
      Niezależnośc Soboty - jego nieuwaga na mody i gusta czytelnicze, doprowadza do
      ignorancj osób czytających, wręcz ich lekceważenia.
      Można się spełniać, będąc jednocześnie tworzyć dla mas.
      • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 01.02.05, 18:13
        Szymon, przeczytaj to, co napisałeś, i spróbuj przepisać tak, żeby i inni mieli
        szansę zrozumieć :D

        Pozdrowienia

        tj
      • braineater Re: Sobota vs. Pilipiuk 01.02.05, 22:35
        szymon1981 napisał:


        > Niezależnośc Soboty - jego nieuwaga na mody i gusta czytelnicze, doprowadza
        do
        > ignorancj osób czytających, - znaczy oni onego ignoruja czy on onych bo nie
        łapię?
        > Można się spełniać, będąc jednocześnie tworzyć dla mas. - Lenin wiecznie
        żywym dowodem?
        Pozdrowienia:)
    • bumm Re: Sobota vs. Pilipiuk 02.02.05, 09:22
      Nawiązując do słów Szymona: bardzo byłbym ostrożny z określeniem "genialna
      prostota". Jest ono na tyle chwytliwe, że ciągle bywa nadużywane i jak jakiś
      pisarz nie wyróżnia się w żaden sposób stylem, to się o nim pisze, że
      to "genialnie proste". Coelho na przykład w jednym z wywiadów mówił o sobie,
      jako o pisarzu awangardowym, bo on pisze bardzo prosto, podczas gdy inni
      komplikują - i to jest właśnie awangarda...
      Prostota bywa szlachetna, ale tylko wtedy, kiedy ma tzw. artystyczne
      uzadanienie. A o genialnej prostocie mówiłbym wtedy, kiedy autor w bardzo
      prosty i klarowny sposób pisze o głębokich i ciekawych sprawach. To, że ktoś
      pisze prostym językiem proste historyjki (a to jest casus Pilipiuka), to żadna
      genialność.
      • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 12:55
        No to spróbuj sam cos takiego napisać.
        A potem skonfrontuj z tym co napisał Pilipiuk.
        Zobaczysz róznicę.
        To jest brachu genialna prostata.
        Niewielu to potrafi.
        A Pan Sobota, no coż.....jest odrobinkę żałosny. Zas jego twórczość - męcząca
        dla odbiorcy.
        • Gość: nobody Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: 217.153.106.* 02.02.05, 13:06
          Drogi Sławku

          Co do twórczości Pilipiuka zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości - jest to,
          jak sam zauwazyłeś genialna PROSTATA ;-)
          • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 02.02.05, 13:28
            I w ten sposób Pilipiuk awansował na genialnego proktologa, zdaje się :D
            • Gość: Andre Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.ajd.czest.pl 02.02.05, 13:46
              Chciałoby się zaśpiewać: "parostatą w piękny rejs..."
              • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 14:28
                Przestańcie :)
                To tylko literówka.....
                dobrze ze nie pisałem "litrówka" prawda ;)
                • bumm Re: Sobota vs. Pilipiuk 02.02.05, 15:13
                  Hi,hi, literówki bywają podstępne, nie?
                  Zgoda - jak coś napiszę, najmę komparatystę, żeby to zestawił z Pilipiukiem :-)
                  A tak serio: argument "to weź napisz lepiej" jest w dyskusji o książkach bez
                  sensu, bo to oznacza, że w zasadzie nie powinniśmy w ogóle dyskutować o
                  literaturze, skoro tylko czytamy, a nie piszemy. Czyli do rozmowy o Jakubie
                  Wędrowyczu uprawnieni są tylko taki Sapkowski i powiedzmy Kres. To
                  niesprawiedliwe! ;-)
                  • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 08:10
                    Ja zwyczajnie nie lubię takiego kwękania domorosłych krytyków.
                    Wedrowycz jest sam w sobie klasą i głupotą jest porównywanie opowiadań o nim z
                    czymkolwiek innym. Jest po prostu specyficzny.
                    A tu nagle te porównania. Pytam się czemu taka krytyka ma służyć?
                    • bumm Re: Sobota vs. Pilipiuk 03.02.05, 09:59
                      Krytyka, tudzież kwękanie - jak to nazywasz - służy temu, żeby o ksiązkach
                      rozmawiać. Komuś się coś podoba, a innemu nie - i fajnie jest powymieniać
                      opinie. Nikt nikogo do niczego nie przekona, ale nie na tym polega urok
                      dyskusji. W końcu o to chodzi na takim forum jak to. I nie rozumiem Twojej
                      niechęci do "domorosłych krytyków" - czy żeby krytykować albo chwalić książki
                      trzeba mieć jakąś licencję?
                    • Gość: mg Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: 217.153.106.* 03.02.05, 10:15
                      hej

                      cóż, skoro znalazłes się na forum bądź co bądź publicznym, musisz zaakceptować
                      fakt, że nie wszyscy tutaj podzielają Twoje zamiłowanie do historii o Jakubie
                      Wędrowyczu. Ok, nie mam zamiaru Cie przekonywać, ze Wędrowycz nie jest klasą
                      samą w sobie - bo byc moze dla Ciebie faktycznie nią jest. Ale nie mozna
                      jakiejkolwiek krytyki Wędrowycza nazywać "kwękaniem domorosłych krytyków".
                      Czas się pogodzic ze smutnym faktem, że nie wszyscy myśla tak jak Ty (co w
                      przypadku tak subiektywnej materii jaką jest krytyka literacka wydaje się być
                      oczywiste)
                      A dyskusja tutaj ma słuzyc tylko temu, by podzielić się pogladami na to i owo.
                      o ile wiem po to właśnie są internetowe fora.

                      pozdrawiam
                      mg
                      • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 11:07
                        Owszem, jesli cos sie komuś podoba to sie podoba. Jeśli nie to nie.
                        Oczywistym jest ze nikt nikogo nie przekona. Bo ja wychodzę z załozenia, ze
                        jesli dana ksiązka jest dla mnie że tak powiem kiepska, odkładam ją i biore sie
                        za inną. I nie muszę publicznie wykrzyczec swego rozczarowania.Nie marudzę. Nie
                        kwekam. W końcu komus akurat ta mizeria może się podobać prawda? I tego
                        oczekuje od innych.Nic wiecej.
                        Dlatego mówię, iz nie lubie domorosłych krytyków. A już najbardziej takich,
                        którzy zaczynaja się bawić w durnowate konfrontacje typu jak to ktoś ujął
                        królik Bugs kontra Predator.
                        Sobota vs Pilipiuk. Śmiechu warte. To moze T.Pratchett kontra Neil Gaimann
                        co?

                        Pozdr.


                        • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 03.02.05, 20:44
                          Gość portalu: Sławek napisał(a):

                          > Owszem, jesli cos sie komuś podoba to sie podoba. Jeśli nie to nie.
                          > Oczywistym jest ze nikt nikogo nie przekona. Bo ja wychodzę z załozenia, ze
                          > jesli dana ksiązka jest dla mnie że tak powiem kiepska, odkładam ją i biore sie
                          >
                          > za inną. I nie muszę publicznie wykrzyczec swego rozczarowania.Nie marudzę. Nie
                          >
                          > kwekam. W końcu komus akurat ta mizeria może się podobać prawda? I tego
                          > oczekuje od innych.Nic wiecej.

                          Gdybyś aż tak ściśle stosował się do tej logiki, nie napisałbyś tylu postów w
                          tym wątku :D

                          POzdrawiam serdecznie

                          tj
                          • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 08:47
                            A czy ja tu skrytykowałem jakakolwiek książkę?
                            Nie. Jedynie tych pożal sie Boże "krytyków".

                            Pozdrówka :)
                            • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 04.02.05, 08:59
                              Nie podoba ci się wątek - i dzielisz się tym "niepodobaniem" ze wszystkimi
                              zainteresowanymi. Ot i wszystko. Jaka różnica?
                              • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 09:32
                                No tak
                                róznicy nie ma jesli chodzi o podmiot
                                a przedmiot?
                                To jest brachu róznica

                                A tobie sie ten watek podoba?
                                • taki.jeden.tetrix Re: Sobota vs. Pilipiuk 04.02.05, 17:01
                                  Swoje zdanie na temat felietonów pomieszczonych w ostatnim numerze MF wyraziłem
                                  już w wątku poświęconym ocenie tegoż. Ten tutaj wątek jest o tyle zasadny, że
                                  Sobota i Pilipiuk przedstawili W TYM SAMYM PIŚMIE, rozdzieleni stronką
                                  "recenzji", diametralnie różne poglądy na pisanie. I nie ukrywam, że podejście
                                  Soboty odpowiada mi w tej materii znacznie bardziej. Zresztą - zapoznałeś się z
                                  tym, co obaj tam napisali? Polecam. Może i ty odkryjesz jakąś zasadność tego
                                  wątku, może zastanowisz się, czy aby na pewno da się przyrównać pisarstwo do
                                  produkcji doniczek czy izolacji termicznej :D - nawet jeśli książkami można
                                  sobie całkiem nieźle mieszkanie ocieplić i zaizolować dźwiękowo.

                                  A co do wspomnianej przez ciebie różnicy - wszystkie opublikowane teksty Soboty
                                  i Pilipiuka są per se wypowiedziami na forum publicznym. Od tych naszych tutaj
                                  różnią się tym, że im za to zapłacono :) Jeśli nie chcesz, żeby twoje teksty
                                  komentowano, pisz do szuflady, for your eyes only.

                                  Pora kończyć. Pozdrawiam

                                  tj
                                  • Gość: Sławek Re: Sobota vs. Pilipiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:09
                                    Jeszcze jedno - uwielbiam określenie "forum publiczne", tak samo jak "masło
                                    maślane" :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka