IP: *.kamienna-gora.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 12:59
Moim zdaniem autor nieco zapomniany. Powód: Bardziej niż jasny. Większość
ludzi, którzy skończyli szkołę podstawową została naszpikowana "Bajkami
robotów" po czym większość utraciła jakiekolwiek zainteresowanie. Bajki robotów
delikatnie mówiąc i nie obrażając sznownego autora, są nudne jak falki z
olejem. Kieruję pytanie do forumowiczów: Jakie są wasze ulubione dzieła i
dziełka Stanisława Lema?
Obserwuj wątek
    • okazja Re: LEM... 11.07.02, 13:15
      1. solaris - za wielopoziomowosc odniesien ..... my nie chcemy odkrywac kosmosu
      my chcemy rozszerzyc ziemie do jej granic
      2. niezwyciezony - to naprawde kawal dobrego hard sf
      3. opowiesci o pilocie pirxie - totalne w pokazywaniu siermieznosci i normalnosci
      kosmosu i ludzi w nim przebywajacych..... terminus i odruch warunkowy to
      majsterszyki
      4. kongres futurologiczny - totalny odpal..... do jakiego k.dick nie byl w stanie
      sie nawet zblizyc
      5. pamietnik znaleziony w wannie - calkowita paranoja.... klimacik ..... no i
      caly czas aktualna satyra na usa..... ktorym tytul dwie wieze LOTR kojarzy sie z
      jednym
      i kilka starych opowiadan..... np szczur w labiryncie oraz powiesc astronauci za
      komunizm
    • mlekota Re: LEM... 11.07.02, 18:50
      1. Cyberiada
      2. Dzienniki gwiazdowe
      3. Kongres futurologiczny
      4. Bajki robotów - jednak
    • morgoth Re: LEM... 13.07.02, 14:04
      1. Solaris
      2. NIezwyciezony
      3. Powrot z gwiazd
      4. Opowiesci o pilocie pirxie
      5. Dzienniki gwiazdowe
    • Gość: kpsting Re: LEM... IP: *.new-york-14rh16rt-ny.dial-access.att.net 14.07.02, 16:08
      Lema "odkrylem" dopiero ze dwa miesiace temu... od
      tamtego czasu przeczytalem juz kilka jego pozycji.
      Podobaja mi sie zwlaszcza opowiadania...

      1. Opowiesci o pilocie Pirxie
      2. Cyberiada3. Solaris
    • reptar Re: LEM... 14.07.02, 20:58

      Zajrzyj na
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=151&w=196921&a=2312473
      • Gość: Nu! Re: LEM... IP: *.bmj.net.pl 15.07.02, 05:59

        To tu odpowiem, bo mi ten watek umknął.
        Żeby ocenić Lema jako pisarza trzeba jednak przeczytać najpierw "kanon" jego książek - dzieł. A tego byłoby sporo:
        - liczne opowiadania w różnych cyklach, w tym bajkowe
        powieści:
        "normalna" - (Szpital przemienienia)
        kryminał - (Katar), Horror (Śledztwo), Groteska (Pamiętnik znaleziony w wannie)
        twarda sf - (Niezwycięzony, Powrót z gwiazd, Obłok Magellana, Astronauci, Solaris, Eden)
        groteskowa czy na wpół groteskowa sf - (Kongres futurologiczny, Pokój na Ziemi, Wizja lokalna)
        powieść autobiograficzna [pseudo]-(Głos Pana - wzorowany na wspomnieniach S. Ulama) i rzeczywista -(Wysoki Zamek)
        Słuchowiska
        recenzje książek nieistniejącychy - (Próżnia doskonała i inne)
        prace teoretyczne - (Fantastyka i futurologia; o pisaniu książek sf, Summa technologiae; o technice przyszłej i nowych technologiach, Dialogi; to samo w formie dialogów, Filozofia przypadku; o literaturze w ogóle)
        publicystyczne - zbiory felietonów, itd
        Wywiady (Rozmowy z Lemem)
        inne

        Lem wyprodukował tak dużo i w tak różnych gatunkach i przy tym tak zróżnicowanych stylistycznie rzeczy, że ocenianie go na podstawie jednej czy dwóch książek mija sie z celem. Tym bardziej, że Lem naprawdę był pisarzem wielostylowym. I na przykład ten, kto nie ma ochoty na lemowską groteskę zawsze moze sięgnąc po "realistyczą" prozę sf jak Niezwycięzony albo po kapitalne recenzje książek sf zawarte w "Fantascyce i futurologii"...
        Zgodnie z definicją Dicka "bohaterem powieści sf jest pomysł" i Lem miał tych pomysłów tak wiele, że musiał sięgać do formy recenzji książek nieistniejących, których mu się napisać "nie chciało", a streszczających owe pomysły. Gdzieś powiedział nawet, że ąhciałby mieć taką firmę jak Simenon: On by dawał pomysł, szkicował fabułę, a "młodzi zdolni" wypełnialiby to watą słowną, która on by parafował. Ale to nie jest tak, że miał ich nieskończenie wiele. Lem ma swoje x pomysłów, idei, które przewijają się w jego książkach i które go interesują. No i przetwarzał je i rozwjał na wszelkie sposoby.
        Poza tym Lem stworzył galerie postaci - bohaterów, których można lubić lub nie, ale różnią sie one między soba i mają inny "klimat": Klapaucjusz, Trurl, Tichy, Tarantoga, Pirx. I całą gelerię "szalonych" naukowców...
        Jest w czym wybierać w każdym razie...
        • reptar Re: LEM... 15.07.02, 09:06
          Hej, Nu!!
          Myślę, że bardzo dobrze, że to tu wszystko napisałeś. Dopiero to wszystko
          nadaje polecaniu sens. Z wypowiedzi, które były przed Twoją, w zasadzie
          niewiele mogło wyniknąć dla kogoś, kto Lema nie zna, a chciałby poznać. Tytuł,
          tytuł, tytuł... ale skąd wiadomo, jakie upodobania zdecydowały, że ktoś poleca
          to czy owo, skoro Lem nie jedno- jest, ale wielowarstwowy jak cebula. Trochę
          więcej można się było dowiedzieć od okazji, ale jednak bez tak zdecydowanego
          rozparcelowania autora. A nie wiedząc o tej złożoności Lema, wdepnąć można
          nielicho, tak jak ja, który zacząłem (i od razu skończyłem) na "Dziennikach
          gwiazdowych". Przestroga dla wszystkich: jeśli ktoś Wam poleci Lema, dowiedzcie
          się, jakiego.
          Cieszę się, że Lem ma nie tylko tę jedną twarz, na którą ja trafiłem. Ale mimo
          to raczej nie planuję dalszych podejść, przynajmniej na razie.
          • reptar Re: LEM... 15.07.02, 09:25
            Chciałem jeszcze dać próbkę tego, co mnie konkretnie w Lemie zamuliło.

            Oto reprezentatywny fragment (oczywiście z "Dzienników gwiazdowych"):

            Nie chciałbym wywołać wrażenia, jakobym uważał wszystkie zwierzęta i rośliny
            kosmiczne za nietykalne. Zapewne, mordelia wyżwawka, tryblas druzgotek, ćpacz
            smakowniczek, pośladkówka otwornica, trupawka niedoćmawa czy wszechjadek
            bylepas nie zasługują na jakąś specjalną sympatię. Jak również te wszystkie
            wychwostki z rodziny autarkicznych, do których należą Gauleiterium Flagellans,
            Syphonophiles Pluritualis, czyli drwacz wyprzasek brzeszczozgrzębny oraz
            rozrabień wrzaskotek i stróżyczka pieścidławka (lingula stranguloides
            Erdmenglerbeyeri).

            (koniec fragmentu)

            Otóż naprawdę można na to spojrzeć dwojako. Można zachwycić się "przebogatą
            fantazją" autora. Ale czy sto linijek takiego wykazu wnosi coś więcej niż pięć?
            Dla mnie to nie jest 27 nowych pomysłów, tylko jeden, wciąż jeden. Podobnej
            uczty duchowej dostarcza mi indeks na końcu pierwszego lepszego atlasu
            chrząszczy czy ryb. Oto dla porównania skorowidz z kieszonkowego
            przewodnika "Pająki":

            aksamitnik podkorowy, ciemieniec kędzierzawnik, rozsnuwacz plujący, krzeczek
            naziemnik, lśniś nawapnik, gładnik mrówkolub, pląs zebra, darownik przedziwny,
            czaik jesienny, lejkowiec labiryntowy, rozciągnik mchuś, worczak zagnietek,
            śpiesznik rysień, nasosznik trzęś, gryziel tapetnik...

            I co, ciekawsze albo nudniejsze było?
            • okazja Re: LEM... 15.07.02, 10:17
              de gustibus
              ratujmy kosmos kroten zostal przez mojego przedmowce przywolany do tablicy.....
              dla mnie jest przykladem literacko opracowanej futurologii.... zakladamy bowiem
              ze bedziemy latac po kosmosie i odkrywac rozne nowe formy zycia..... i nadawac
              im nazwy...... oczywiscie procz cytowanego spisu zyjatek...... znajduje sie
              kilka dla mnie niezwykle zabawnych akapitow o wyraznym zabarwieniu
              ekologicznym...... zas mrowka krzeslawka dreczypupa jest dla mnie numero
              uno..... ze wszystkich lemowych konceptow.....
            • martolka Re: LEM... 17.07.02, 15:05
              dobre to zestawienie:))

              ja zaczynałam od Śledźtwa i Kataru i bardzo polubiłam od razu, a to dlatego
              głównie, że - nie wiedzieć czemu:) - po pewnym czasie zapominam "jak to się
              skończyło", więc mogę powtórzyć lekturę z takim samym zainteresowaniem jak
              piewszy raz (no, prawie - fragmenty przypominają się w miarę czytania:)
            • Gość: szelak Re: LEM... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.07.02, 21:39
              reptar napisał:

              > Chciałem jeszcze dać próbkę tego, co mnie konkretnie w Lemie zamuliło.
              >
              > Oto reprezentatywny fragment (oczywiście z "Dzienników gwiazdowych"):
              >
              > Nie chciałbym wywołać wrażenia, jakobym uważał wszystkie zwierzęta i rośliny
              > kosmiczne za nietykalne. Zapewne, mordelia wyżwawka, tryblas druzgotek, ćpacz
              > smakowniczek, pośladkówka otwornica, trupawka niedoćmawa czy wszechjadek
              > bylepas nie zasługują na jakąś specjalną sympatię. Jak również te wszystkie
              > wychwostki z rodziny autarkicznych, do których należą Gauleiterium
              Flagellans,
              nie widzisz dowcipu "gauleiter biczujący"?

              > Syphonophiles Pluritualis, czyli drwacz wyprzasek brzeszczozgrzębny oraz
              > rozrabień wrzaskotek i stróżyczka pieścidławka (lingula stranguloides
              > Erdmenglerbeyeri).
              >
              zapewne w pozostałych nazwach też są zakodowane jakieś treści (w tym
              Erdmenglerbeyeri coś się kryje a po łacinie to raczej nie jest) ale to są
              smaczki dla erudytów (można mieć niezwykłą przyjemność czytając po raz n-ty i
              odnajdując coś nowego)

              > (koniec fragmentu)
              >
              > Otóż naprawdę można na to spojrzeć dwojako. Można zachwycić się "przebogatą
              > fantazją" autora. Ale czy sto linijek takiego wykazu wnosi coś więcej niż
              pięć?
              >
              > Dla mnie to nie jest 27 nowych pomysłów, tylko jeden, wciąż jeden. Podobnej
              > uczty duchowej dostarcza mi indeks na końcu pierwszego lepszego atlasu
              > chrząszczy czy ryb. Oto dla porównania skorowidz z kieszonkowego
              > przewodnika "Pająki":
              >
              > aksamitnik podkorowy, ciemieniec kędzierzawnik, rozsnuwacz plujący, krzeczek
              > naziemnik, lśniś nawapnik, gładnik mrówkolub, pląs zebra, darownik
              przedziwny,
              > czaik jesienny, lejkowiec labiryntowy, rozciągnik mchuś, worczak zagnietek,
              > śpiesznik rysień, nasosznik trzęś, gryziel tapetnik...
              >
              > I co, ciekawsze albo nudniejsze było?

              no bo właśnie Lem zrobił parodię nazewnictwa biologicznego
              "rozciągnik mchuś" - brzmi to GENIALNIE, prawdziwy miłośnik LITERATURY może
              smakować takie przewodniki jak regularne powieści, ale to trzeba czuć

        • Gość: ar Re: LEM... IP: 195.94.206.* 17.07.02, 20:07
          Bravo!!! Nu!

          Ja Lema zaczalem czytac 10 lat temu (Eden), moja ulubiona pozycja sa Dzienniki
          Gwiazdowe i tak sie zastanawiam - jak to jest mozliwe ze jedyna ksiazka
          najbardziej znanego i poczytnego za granica polskiego autora omawiana w szkole
          (podstawowa, srednia ?) to "bajki robotow" - skandal !!??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka