kuba#
11.09.02, 15:46
Kiedyś na tym forum podejmowano już ten temat, ale bez większego odzewu.
Uznano zresztą, że nie nomenklatura i klasyfikacja jest najważniejsza lecz
zawartość książki - z czym się w bardzo dużym stopniu zgadzam. Mimo wszystko
denerwuje mnie gdy w czasopiśmie (gdzie teoretycznie piszą ludzie znający się
na rzeczy) widzę takie zdanie: "Hard SF, bezpośrednia kontynuacja kultowej
już space-opery...". OK, wiem, że to się odnosi do dwóch różnych książek, ale
w obrębie jednego cyklu i bardzo wątpię aby tak różniły się one tematyką,
żeby należeć do oddzielnych podgatunków. Nie po to chyba wymyślano te różne
nazwy, żeby używać ich naprzemiennie. Właściwie te dwie nazwy ciekawią mnie
najbardziej: hard SF i space-opera, czy ktoś mógłby je zdefiniować. No wielce
mnie zastanawia kiedy widzę, że "Gwiezdny przypływ" albo "Eon" to space-
opery, co jest w takim razie hard SF? No dobra, to jeszcze by uszło, ale,
że "Fundacja" to space-opera... (wszystko wyczytane w czasopismach
fantastycnych)