Dodaj do ulubionych

Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycznej

11.09.02, 15:46
Kiedyś na tym forum podejmowano już ten temat, ale bez większego odzewu.
Uznano zresztą, że nie nomenklatura i klasyfikacja jest najważniejsza lecz
zawartość książki - z czym się w bardzo dużym stopniu zgadzam. Mimo wszystko
denerwuje mnie gdy w czasopiśmie (gdzie teoretycznie piszą ludzie znający się
na rzeczy) widzę takie zdanie: "Hard SF, bezpośrednia kontynuacja kultowej
już space-opery...". OK, wiem, że to się odnosi do dwóch różnych książek, ale
w obrębie jednego cyklu i bardzo wątpię aby tak różniły się one tematyką,
żeby należeć do oddzielnych podgatunków. Nie po to chyba wymyślano te różne
nazwy, żeby używać ich naprzemiennie. Właściwie te dwie nazwy ciekawią mnie
najbardziej: hard SF i space-opera, czy ktoś mógłby je zdefiniować. No wielce
mnie zastanawia kiedy widzę, że "Gwiezdny przypływ" albo "Eon" to space-
opery, co jest w takim razie hard SF? No dobra, to jeszcze by uszło, ale,
że "Fundacja" to space-opera... (wszystko wyczytane w czasopismach
fantastycnych)
Obserwuj wątek
    • Gość: Pri Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz IP: *.myslowice.artcom.pl 11.09.02, 16:58
      Kiedys, ludzie piszacy/znajacy sie rozrozniali gatunki fantastyczne. W tej
      chwili zauwazylem ze podzial praktycznie zanika wlasciwie wszystko jest
      dzielone na fantasy lub SF (dawno juz nie widzialem zeby jakas ksiazka byla
      podpieta pod heroic fantasy czy inner/outer-space). Co do definicji Space-
      opera i Hard Sf to IMHO wyglada to tak:
      Space-opera - pelna "efektow specjalnych", wybuchow, szybkiej akcji. Lotow w
      kosmosie. "Laserow" strzelajacych swiatlem widzialnym (czerwone,niebieskie,
      zielone), mieczy swietlnych, mocy itp. Mnie sie osobiscie kojarzy z fantasy
      przeniesionym w kosmos
      Hard SF - to literatura/film trudne. Akcja dzieje sie raczej wolno. Lot
      kosmiczny trwa i trwa. Nie ma zadnych "dziwow" typu laserowe-miecze czy
      moc/magia. Po porstu jak sama nazwa wskazuje HARD SCIENCE-Ficition, z (IMHO)
      naciskiem na HARD SCIENCE. Mysle ze Hard SF mozna nazwac Arsenal Oramusa.
      • vanin Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 11.09.02, 17:53
        Hmmm... a jak sklasyfikowałbyś "Diunę"?
        • Gość: Pri Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz IP: *.myslowice.artcom.pl 11.09.02, 18:21
          Po prostu jako Science-Fiction. Albo jako Ekologiczne SF ;P.
          Do Hard SF ma troszku do Space-Oopery jeszcze dalej (przedewszsykim nie dzieje
          sie w space ;P).
          • Gość: vereen Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz IP: *.ghnet.pl / 192.168.1.* / 217.98.98.* 11.09.02, 18:33
            Nie jestem człowiekiem bardzo piszącym/znającym, "Diune" zawsze wydawała mi
            się bliższa fantasy niż SF, ze względu na charakter eposu.
            • Gość: Pri Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz IP: *.myslowice.artcom.pl 11.09.02, 19:37
              CZy ja wiem. Ja osobiscie uwazam ze fantasy powstalo/jest tworczoscia
              wynikajaca z fascynacji sredniowieczem, mitami, magia i legendami. Natomiast
              SF i pokrewne z fascynacji przyszloscia - jaka kolwiek by ona nie byla...
              Dla mnie DIUNA to SF.
              • kuba# Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 12.09.02, 14:49
                Zgadzam się całkowicie. "Diuna" to SF. Tak samo zresztą jak "Gwiezdne wojny".
                Tam gdzie jest kosmos, przyszłość to zdecydowanie SF. Fantasy to tak jak
                napisała Pri świat średniowieczopodobny, ew. dzikobarbarzyński. Ba, nawet
                powieść gdzie ludzie cofnęli się w rozwoju do epoki średniowiecznej i większość
                jest zgodna z konwencją fantasy, a mimo wszystko jest zaznaczone, że dzieję się
                to w przyszłości, to zastanawiałbym się czy nie zaliczyć tego do SF.
                • darthazubin Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 13.09.02, 15:13
                  kuba# napisał:

                  > Zgadzam się całkowicie. "Diuna" to SF. Tak samo zresztą jak "Gwiezdne wojny".
                  > Tam gdzie jest kosmos, przyszłość to zdecydowanie SF.

                  Ale to nie jest przyszlosc.. O ile pamietam, to zaczyna sie od "Dawno, dawno
                  temu w odleglej galaktyce..."


                  Fantasy to tak jak
                  > napisała Pri świat średniowieczopodobny, ew. dzikobarbarzyński. Ba, nawet
                  > powieść gdzie ludzie cofnęli się w rozwoju do epoki średniowiecznej i
                  większość
                  >
                  > jest zgodna z konwencją fantasy, a mimo wszystko jest zaznaczone, że dzieję
                  się
                  >
                  > to w przyszłości, to zastanawiałbym się czy nie zaliczyć tego do SF.


      • maarys Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 11.09.02, 19:57
        > Space-opera - pelna "efektow specjalnych", wybuchow, szybkiej akcji. Lotow w
        > kosmosie. "Laserow" strzelajacych swiatlem widzialnym (czerwone,niebieskie,
        > zielone), mieczy swietlnych, mocy itp. Mnie sie osobiscie kojarzy z fantasy
        > przeniesionym w kosmos

        a dla mnie space-opera to swoista kontynuacja powiesci przygodowej, bez dbania
        o szczegoly, prawdopodobienstwo, zgodnosc ze wspolczesnym stanem wiedzy; mozna
        porownac powiesci Maya i cykl GW - zeby pozostac przy tym ostatnim - te
        swiszczace w prozni pojazdy...
        oczywiscie moga tez wystapic elementy "magiczne", ale nie musza
        i moga wystapic elementy psychologizmu i poglebienia rysunku postaci, choc
        najczesciej wszystko jest schematyczne i ...archepityczne ;-)

        > Hard SF - to literatura/film trudne. Akcja dzieje sie raczej wolno. Lot
        > kosmiczny trwa i trwa. Nie ma zadnych "dziwow" typu laserowe-miecze czy
        > moc/magia. Po porstu jak sama nazwa wskazuje HARD SCIENCE-Ficition, z (IMHO)
        > naciskiem na HARD SCIENCE. Mysle ze Hard SF mozna nazwac Arsenal Oramusa.

        dla mnie tez slowko "hard" przed SF oznacza tylko podkreslenie wymogow
        gatunku - czyli MUSI byc wiecej "science" niz "fiction" - uzywane wynalazki
        techniczne oraz projekt spoleczenstwa sa prawdopodobne, mozna je znalezc w
        opracowaniach futurologow.
        ale nie wiem, czy mozna tak od razu powiedziec, ze to "trudne" i z wolna akcja?

        Fantasy - czerpie z basni, mitow, podan itd - wszyscy wiemy ;-) Czesc
        fantastyki.
        I chyba obecnie najmniej jest SF, czy "hard SF"; najwiecej wlasnie fantasy i
        space opera; ale to nie znaczy, ze nie ma niczego wiecej, sa chociazby utwory
        cyberpunkowe i ich "nastepcy". I wiele utworow "na pograniczu". W dodatku
        obawiam sie, ze co lepsze utwory, tym trudniej je zaklasyfikowac - chociazby
        przywolywana "Diuna" - jesli juz koniecznie musialabym ja gdzies "umiescic", to
        chyba musialaby byc to space opera. Choc naprawde bez przekonania.
        Jak juz to bylo tu napisane - fantastyka ekologiczna? :-)
        • Gość: Pri Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz IP: mieszko.pl.u* 12.09.02, 08:26

          > porownac powiesci Maya i cykl GW - zeby pozostac przy tym ostatnim - te
          > swiszczace w prozni pojazdy...
          Dokładnie "May in SPACE"....


          > ale nie wiem, czy mozna tak od razu powiedziec, ze to "trudne" i z wolna
          akcja?
          Tak, mozna. Znam wielu ludzi ktorzy czytaja Fantasy, przebrna przez Space-Opere
          (fantasy w kosmosie :D) a nawet lizna SF ale jak dochodza do Hard SF po prostu
          nie sa w stanie sie przez to przebic. Czyli ze jest juz Trudna


          > przywolywana "Diuna" - jesli juz koniecznie musialabym ja gdzies "umiescic",
          > to chyba musialaby byc to space opera. Choc naprawde bez przekonania.
          Nigdy bym nie umiescil Diuny jako Space-opery - Pamietaj/pamietajmy ze jeszcze
          jest cos co sie nazywa po prostu Science-Fiction. I wlasnie tu pasuje Diuna.
          • maarys Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 12.09.02, 11:24
            > > ale nie wiem, czy mozna tak od razu powiedziec, ze to "trudne" i z wolna
            > akcja?
            >Tak, mozna. Znam wielu ludzi ktorzy czytaja Fantasy, przebrna przez Space-
            >Opere (fantasy w kosmosie :D) a nawet lizna SF ale jak dochodza do Hard SF po
            >prostu nie sa w stanie sie przez to przebic. Czyli ze jest juz Trudna
            ale czy to nie kwesttia hmmm "rodzaju" umyslu? Ja mam umysl zdecydowanie
            humanistyczny, ktory lubi wykonywac nielogiczne wolty ;-) (to naprawde
            zart! :D) ale znam takich, ktorych wlasnie te dzwieki w prozni i
            nieprawdopodobne rozmiary smokow doprowadzaja do bialej goraczki. I do czytania
            wybieraja rzeczy, ktore zmuszaja ich do wysilku intelektualnego, logicznego
            myslenia i wiedzy z fizyki wykraczajacej poza znajomosc prawa Archimedesa. Dla
            nich tekst umotywowany w stanie wspolczesnej nauki nie bedzie "trudny" tylko co
            najwyzej "ciekawy" ;-)

            Tu wchodzi jeszcze inna sprawa. Tekst hardSF moze byc tak samo "trudny" jak
            tekst "totalnego" fantsy! Przerost elementow swiata przedstwionego nad trescia!
            Jak ktos ksiazke, ktora ma byc powiescia naszpikuje technicznym belkotem, to
            sie jej nie da czytac i jest wtedy baaardzo trudna ;-) Jak i trzecioligowi
            pisarze fantasy, u ktorych zaklete ksiezniczki i zaczarowane miecze wyskakuja
            zza kazdego rogu... Bardzo trudna literatura. (tak trudna jak "Moda na sukces"
            w TV...)
            >> "Diuna"
            > > to chyba musialaby byc to space opera. Choc naprawde bez przekonania.
            > Nigdy bym nie umiescil Diuny jako Space-opery - Pamietaj/pamietajmy ze
            >jeszcze jest cos co sie nazywa po prostu Science-Fiction. I wlasnie tu pasuje
            >Diuna.
            ok zgadzam sie - tyle, ze wlasnie z tym "science" mialabym tu klopot.
            Spora dawka mistycyzmu zakloca obraz czystej nauki...
            To jak z ksiazkami LeGuin z cyklu Hain... Niby mamy nowy rodzaj napedu, ale tez
            niebagatelnym odkryciem jest myslomowa. Tylko wlasnie - to odkrycie, mozna
            to "sprzedawac" dalej, nauczyc sie... Czyli science. Ale nadal mam watpliwosci.
            Stad moje przekonanie, ze ksiazek naprawde wybitnych nie da sie szczegolowo
            zaklasyfikowac ;-)
            Na szczescie mozemy tez po prostu powiedziec, ze "to nalezy" do literatury
            fantastycznej. ;-) I juz. Bez "science".
        • kuba# Re: Nazewnictwo gatunków w literaturze fantastycz 12.09.02, 15:08
          >> Space-opera - pelna "efektow specjalnych", wybuchow, szybkiej akcji. Lotow
          >> w kosmosie. "Laserow" strzelajacych swiatlem widzialnym (czerwone,niebieskie
          >> zielone), mieczy swietlnych, mocy itp. Mnie sie osobiscie kojarzy z fantasy
          >> przeniesionym w kosmos
          > a dla mnie space-opera to swoista kontynuacja powiesci przygodowej, bez
          > dbania o szczegoly, prawdopodobienstwo, zgodnosc ze wspolczesnym stanem
          > wiedzy; mozna porownac powiesci Maya i cykl GW - zeby pozostac przy tym
          > ostatnim - te swiszczace w prozni pojazdy...
          > oczywiscie moga tez wystapic elementy "magiczne", ale nie musza
          > i moga wystapic elementy psychologizmu i poglebienia rysunku postaci, choc
          > najczesciej wszystko jest schematyczne i ...archepityczne ;-)
          >
          No i tu wszyscy się zgadzają. Space-opera to "łatwa" powiastka przygodowa,
          bardziej F niż S, niekoniecznie prawdopodobna w szczegółach technicznych, ale
          też czasem dokładnie dopracowana pod względem merytorycznym (szczególnie jeżeli
          chodzi o aspekt wojskowy i batalistykę - oczywiście mowa tu o przeniesieniu w
          przyszłość tendencji dzisiejszych, a nie o futurologię). Tematyką najczęściej
          jest latanie (z prędkościami ponadświetlnymi oczywiście) grupki bohaterów po
          całym kosmosie, spotkania z przeróżnymi obcymi rasami, walka w kosmosie, nagłe
          zwroty akcji, których efektem jest często walka o los całej ludkości/galaktyki.

          > > Hard SF - to literatura/film trudne. Akcja dzieje sie raczej wolno. Lot
          > > kosmiczny trwa i trwa. Nie ma zadnych "dziwow" typu laserowe-miecze czy
          > > moc/magia. Po porstu jak sama nazwa wskazuje HARD SCIENCE-Ficition, z
          > > (IMHO) naciskiem na HARD SCIENCE. Mysle ze Hard SF mozna nazwac Arsenal
          > > Oramusa.
          > dla mnie tez slowko "hard" przed SF oznacza tylko podkreslenie wymogow
          > gatunku - czyli MUSI byc wiecej "science" niz "fiction" - uzywane wynalazki
          > techniczne oraz projekt spoleczenstwa sa prawdopodobne, mozna je znalezc w
          > opracowaniach futurologow.
          > ale nie wiem, czy mozna tak od razu powiedziec, ze to "trudne" i z wolna
          > akcja?
          >
          > Fantasy - czerpie z basni, mitow, podan itd - wszyscy wiemy ;-) Czesc
          > fantastyki.
          > I chyba obecnie najmniej jest SF, czy "hard SF"; najwiecej wlasnie fantasy i
          > space opera; ale to nie znaczy, ze nie ma niczego wiecej, sa chociazby utwory
          > cyberpunkowe i ich "nastepcy". I wiele utworow "na pograniczu". W dodatku
          > obawiam sie, ze co lepsze utwory, tym trudniej je zaklasyfikowac - chociazby
          > przywolywana "Diuna" - jesli juz koniecznie musialabym ja gdzies "umiescic",
          > to chyba musialaby byc to space opera. Choc naprawde bez przekonania.
          > Jak juz to bylo tu napisane - fantastyka ekologiczna? :-)
          >
          No i właśnie przy tym już jest problem. Bo co to jest hard SF? No dobrze,
          rozumiem, że tutaj nacisk bardziej na S niż na F, ale równocześnie nic mi to
          nie mówi. Może jakieś przykłady? ("Arsenału" nie czytałem) I pojawia się też
          inny problem: jak odróżnić hard od zwykłej fantastyki? Gdzieś kiedyś chyba
          czytałem, że hard, podobnie jak space-opera odnosi się również do kosmosu,
          tylko jest prawdopodobniejsza naukowo. No, ale co z takimi książkami właśnie
          jak "Diuna" czy chociażby "Fundacja" - z całą pewnością nie zaliczyłbym ich do
          space-opery. Hard SF? Ale co to właściwie jest? Czy tam statki muszą lecieć
          przez galaktykę pokoleniami, a walki w kosmosie praktycznie nie ma?
    • valkrissa Hard (O/T?) 12.09.02, 08:41
      kuba# napisał:
      [cenzura]
      > Właściwie te dwie nazwy ciekawią mnie najbardziej: hard SF i space-opera
      [cenzura]

      Ja w czasach durnych i chmurnych myślałem, że hard SF to jakiś amalgamat ze zwykłej SF i hard porno.
      Wiadomo hormonalnie głodnemu chleb na myśli :)
      Dlatego z wielką uciechą rwałem się do "Houston, Houston" licząc na hard, że ech, żyć nie umierać.
      A to nie było hard, tylko jakaś różowa banieczka co najwyżej. Pink. I soft.
      Jakiś czas potem w kioskach poczęli sprzedawać Cats, Hustlery i harder, a nawet kasety - i zobaczyłem
      rzeczy przekaraczające moje najśmielsze fantasy i SF razem wzięte Młodość, młodość...Pięknie było :)
      • kuba# Re: Hard (O/T?) 12.09.02, 14:44
        > Ja w czasach durnych i chmurnych myślałem, że hard SF to jakiś amalgamat ze
        > zwykłej SF i hard porno. Wiadomo hormonalnie głodnemu chleb na myśli :)
        >
        A interwencja wyspecjalizowanego lekarza nie była czasem konieczna?

        > Dlatego z wielką uciechą rwałem się do "Houston, Houston" licząc na hard, że
        > ech, żyć nie umierać.
        > A to nie było hard, tylko jakaś różowa banieczka co najwyżej. Pink. I soft.
        > Jakiś czas potem w kioskach poczęli sprzedawać Cats, Hustlery i harder, a
        > nawet kasety - i zobaczyłem rzeczy przekaraczające moje najśmielsze fantasy i
        > SF razem wzięte.
        >
        Pomimo, że nie byłem aż tak głodny i nie miałem tak krzywych (choć logicznie
        poprawnych) skojarzeń to również z wielką przyjemnością sięgnąłem po Tiptree i
        też można powiedzieć, że się zawiodłem ;-)

        >Młodość, młodość...Pięknie było :)
        >
        Wyrazy współczucia, bo ja na przykład nadal jestem młody i nadal jest pięknie!

        BTW: Czy mógłbyś czasem pisać na temat?
        • valkrissa Hard (O/T) 13.09.02, 08:19
          kuba# napisał:
          [cenzura]
          > BTW: Czy mógłbyś czasem pisać na temat?

          Odpowiedź: Tak, czasem mógłbym pisać na temat.
          A jeśli nieprzeparta pokusa sprawi, że nie na temat, to dam w nagłówku "O/T".
          Albo O/T? - jeśli będę miał wątpliwości, czy na temat, czy nie na temat.

          Poza pisaniem na temat mógłbym się wyzłośliwiać, czy wszystko od a do żet na tym (pod)forum też jest na temat,
          albo od razu wytykać palcami, co nie jest
          • kuba# Re: Hard (O/T) 13.09.02, 18:02
            OK, OK, OK... Nie denerwujmy się. Jasne, że duża część tego co pojawia się na
            podforum jest O/T i nawet nie wiesz jak bardzo doceniam, że w tytule napisałeś
            O/T, ale czy oprócz O/T-a nie mogłeś wstawić też posta na temat? O/T-y tylko
            jako dodatek do postów tematowych! Pójdę nawet dalej: do każdej wypowiedzi na
            temat, jeden O/T gratis :-)
    • valkrissa Na temat 17.09.02, 11:31
      Nie wiem wprawdzie, jak zdefiniować "hard SF" (HSF), ale wiem, jak _można_ zdefinować:
      1.
      Oznaczając przez S: science, elementy naukowe, a przez F: fiction, elementy fantasy, to:
      - F jest wtedy, gdy S < F
      - SF jest wtedy, gdy S > F
      - HSF jest wtedy, gdy S >>> F
      Kiedy coś jest tylko większe (>) a kiedy dużo większe (>>>): nie wiadomo. Dodatkowa trudność polega na tym, że
      elementy fantasy także można opisowi naukowemu z całkiem rozsądną metodologią, typologią itd. Skoro da się
      derywować wyrazy na bazie zaoferowanej przez Tolkiena (Sindarin, Quenya, inne w mniejszym stopniu, bo i korpus
      mniejszy), według uznanych językoznawczych zasad, to jest to działanie jak najbardziej naukowe, a nie zapominajmy,
      że dotyczy języków sztucznych i to sztucznych do kwadratu, bo elfów, a elfy, jak wiadomo, albo odpłynęły, albo
      schowały się w Irlandii.

      2.
      Stąd druga definicja. Hard SF, to ta, gdzie dominują elementy nauk technicznych, inżynieryjnych - nie zaś
      humanistycznych. W uproszczeniu:
      - jeśli kosmonaucie błyska dioda na konsoli: HSF
      - jeśli kosmonaucie błyska myśl w głowie: SF
      - jeśli czarodziejowi błyska różdżka: F
      To określanie brało się może z podskórnego przekonania proponentów, że nauki techniczne trudniejsze od
      humanistycznych są, uniwersytet kończyć łatwiej niż politechnikę i kran naprawić trudniej niż napisać ballady i
      romanse. To z kolei, być może, brało się z równie podskórnego przekonania, że podstawowe narzędzia humanisty
      (czytanie i pisanie) dane są każdemu, kto skończył podstawówkę, podczas gdy narzędzia techniczne (np.
      umiejętność użycia suwmiarki) nie są dane każdemu.

      3.
      Z definicji 2 wyewoluowała taka definicja 3, że "hard SF" to SF, która jest trudna w odbiorze, bo np. pełno w niej
      tyrystorów, a co to tyrystor, nie każdy wie. W zwykłej SF tyrystor zastępujemy terrorystą, bo co terrorysta wie
      (prawie) każdy. Kłopot w tym, że dzisiaj wszystko staje się trudne i nie bez kozery nad wynalazkiem nie pracuje już
      jeden Da Vinci ale sztab mędrców (wespół z drugim sztabem komputerów). Nawet w naukach dawniej "prostszych"
      od fizyki, np. ekonomii, takie cuda się teraz wyczynia, że fizyka głowa zaboli: wystarczy spojrzeć na wzór Blacka i
      Scholesa (za który dostali Nobla, zdaje się). A nawet w poczciwej psychologii nie każdy się dzisiaj rozezna.
      Drugi kłopot w tym, że nie wiadomo, czy trudność "hard SF" miałaby rzeczywiście wynikać z trudności tematyki - czy
      może z trudności języka. James Joyce (któremu zawdzięczamy pojęcie "kwark") pisał trudnym językiem o prostych
      sprawach, lecz można pisać prostym językiem o trudnych sprawach np. o życiu w geometrii wielowymiarowej i / lub
      nieeuklideoswej. Strudzony czytelnik nie (zawsze) rozezna czy czyta hard SF, czy zwykłe F żargonem
      hermetycznym mu (nie)udostępnioną.

      4.
      Definicja 4: Hard SF, to ta SF, którą od rzeczywistości różni tylko to, że jej nie ma, ale nauka akceptuje przedstawiony
      w niej model np. świata. Czytaj: "SF które jest możliwe" (na podobieństwo kryminału: zabija książkowy morderca, ale
      mogłoby się tak zdarzyć i naprawdę). Można by wtedy gradować, co jest bardziej "hard" a co mniej. Bardziej: Diuna,
      bo filtfraki możliwe i czerwie możliwe. Mniej: Obcy, bo statek kosmiczny możliwy ale obcy nie bardzo (z krwią żrącą
      metal jak kwas a nie żrącą "żył" obcego). I znowu definicja ma kłopoty, ponieważ:
      - można stworzyć naukowy model dla elementu fantasy (pamiętam np. poważną dyskusję o implikacjach
      przeistaczaniu się człowieka w wilka);
      - nauka nie stoi w miejscu a modele uważane za niemożliwe stają się możliwe: Marsjan nie ma (więc SF o Marsjanach
      są już raczej F), łodzie podwodne są (więc SF Verne'a jest już raczej F). Klonowanie: wczoraj: hard SF, dzisiaj: SF,
      jutro: F. Teleportacja, podróż kosmiczna: to samo. Podróż w czasie: trochę później niż kosmiczna, ale także może
      stracić atrybut SF. Czystą F jest póki co (IMO) podróż w czasie i przestrzeni po zjedzeniu melanżu.
      - dzieło też nie stoi w miejscu - jest to coś, co ja nazywam "efektem Makbeta". Makbet zaczyna się jak fantasy; od
      trzech wiedźm mówiących m.in. że las zacznie chodzić. A kończy się Makbet całkiem do rzeczy: las chodzi
      metaforycznie. A jeśli teraz z wiedźm zrobimy parapsycholożki, to fantasy umyka niepostrzeżenie w krzaki.
      Efekt Makbeta można zaobserwować choćby u Lucasa. Póki była Moc, to była fantasy. Jak zaczęto wkręcać
      midichloriany, a to się już zaczęło robić bardziej SF niż F.

      KONKLUZJA:
      Jeśli nawet udaje się stworzyć jakąś definicję hard SF, bywa ona mało przydatna - a tym mniej, że dzieła zwykle nie
      są gatunkowo jednorodne, ale mieszają się i hybrydzają. Będzie więc z HSF jak z cyberpunkiem:
      (A) cyberpunk (HSF) to jest to, co mnie się wydaje, że jest cyberpunkiem (HSF)
      (B) cyberpunk (HSF) to jest to, co innym [autorytetom] się wydaje, że jest cyberpunkiem (HSF)
      (C) cyberpunk (HSF) to jest to, co napisał Gibson (Dukaj)
      pzdr
      • kuba# Na temat - w końcu :-) 18.09.02, 15:13
        Ciekawe teorie. Mi chyba najbardziej odpowiada połączenie 1 i 2 z elementami 3.
        Tzn:
        - więcej elementów naukowych od fikcyjnych (oczywiście mowa tu o tle,
        przedmiotach, urządzeniach wykorzystywanych przez bohaterów - lub odwrotnie :-)
        itp. a nie o fabule)
        - zdecydowanie nauki techniczne, a nie humanistyczne. Chociaż zupełnie nie wiem
        czemu? Chyba dlatego, że już jakoś tak się utrwaliło. Ja mam jednakowe problemy
        i z kranem i z balladami...
        - trudna w odbiorze, ale na poziomie przedstawionych tam nowinek technicznych,
        słownictwa związanego z fizyką, matematyką itp.; nie ze względu na np:
        humanistyczną głębię utworu

        Ale i tak najlepsza jest ostatnia definicja. Ja wybieram podpunkt A :-)

        pozdrowionka

        P.S. Co to jest "derywacja" i "tyrystor"?
        • valkrissa Na temat końcówki 19.09.02, 09:05
          kuba# napisał:
          > P.S. Co to jest "derywacja" i "tyrystor"?

          Derywuje się (w uproszczeniu!) tak:
          Załóżmy, że w słowniku polsko-marsjańskim znane są wyrazy:
          brzdęk
    • kuba# Jeszcze o fantasy 18.09.02, 14:58
      To jeszcze pytanie odnośnie fantasy. Wszyscy chyba kojarzą co nazwamy (albo
      przynajmniej co powinniśmy tym mianem określać) "heroic fantasy" i "sword &
      sorcery". A kto mi wyjaśni co to jest "high" i "low fantasy"? Są jeszcze jakieś
      podziały fantasy?
    • vanin kilka definicji 19.09.02, 13:13
      Cyberpunk - podgatunek science-fiction, ktory generalnie
      koncentruje sie na rzeczywistosci
      witrualnej/klonowaniu/internecie itp, czyli generalnie
      tym aspektem science-fiction ktory wydaje sie
      prawdopodobny. Bardzo czesto akcja umiejscowiona jest w
      niedalekiej przyszlosci, czesto pelna psychodelicznych
      efektow. Przykladem jest "Matrix"

      Epic fantasy czy tez fantasy epicka - podgatunek fantasy,
      czesto utozsamiany z High Fantasy. Typowe utwory to nie
      tylko Tolkien ale takze takie klasyki jak chocby Beowulf.

      Hard SF - podgatunek itd ;) w zasadzie charakteryzujacy
      sie ty ze watki sa bardzo czesto przerywane po to by
      autor mogl objasnic jak cos dziala.

      High Fantasy - generalnie motywem przewodnim sa tutaj
      krolowie, zadania ktore musi wypelnic bohater ale takze
      tolkienopodobna literature. Magia jest czesto jakas
      tajemnicza sila a istniejace imperium jest zagrozone
      jakims tajemniczym niebezpieczenstwem

      Science Fantasy - hybryda fantasy i scifi. Raczej nowy
      podgatunek i jeszcze nie bardzo wykorzystywany. Sprowadza
      sie do tego, ze nowoczesne technologie sa wykorzystywane
      w swiecie fantasy (Diuna wpadalaby chyba w ta kategoie)

      Sword & Sorcery - takze nazywane Low Fantasy, choc tutaj
      wiel osob sie spiera. Przewaznie historie opowiadaja o
      poteznych i okrutnych bohaterach, zadaniach do wykonania
      (w zasadzie warunek konieczny) przy niemalze braku
      szerzej rozbudowanego swiata. Czesto wystepuja wiedzmy,
      najemnicy itp. Nacisk kladziony jest na akcje a nie myslenie.


      Moze to troche pomoze.
      • Gość: Pri Re: kilka definicji IP: *.myslowice.artcom.pl 21.09.02, 09:04
        vanin napisał:

        > Cyberpunk - podgatunek science-fiction, ktory generalnie
        > koncentruje sie na rzeczywistosci
        > witrualnej/klonowaniu/internecie itp, czyli generalnie
        > tym aspektem science-fiction ktory wydaje sie
        > prawdopodobny. Bardzo czesto akcja umiejscowiona jest w
        > niedalekiej przyszlosci, czesto pelna psychodelicznych
        > efektow. Przykladem jest "Matrix"
        Raczej Neuromancer albo Jhonny Mnemonic ale napewno nie matrix.
        Wlasciwie wogole bym sie nie zgodzil z ta regulka.
        Albo dodal - Swiat w ktorym rzadzi wszechobecna SIEC. Caly krwioobieg swiat
        jest w sieci. A na zewnatrz (poza siecia) dzungla cywilizacyjna -
        Cyberpunk jest dosyc dobrze okreslony poczytac Gibsona, Sterlinga i wszystko
        jasne. ALE NA 100% nie matrix..albo inaczej MATRIX tylko bez tej otoczki o
        wojnie z maszynami tylko poza matrixem swiat jak w Jhonnym Mnemonicu (nawet
        tym z Keanu R.)

        > Epic fantasy czy tez fantasy epicka - podgatunek fantasy,
        > czesto utozsamiany z High Fantasy. Typowe utwory to nie
        > tylko Tolkien ale takze takie klasyki jak chocby Beowulf.
        Hmmm Beowulfa bym tu nie zakwalifikowal...Za duzo wygrzwu za malo....
        eee epiki...

        > Hard SF - podgatunek itd ;) w zasadzie charakteryzujacy
        > sie ty ze watki sa bardzo czesto przerywane po to by
        > autor mogl objasnic jak cos dziala.
        Podgatunkow jest duuuuuzo wiecej :D Inner Space, Outer Space...

        > High Fantasy - generalnie motywem przewodnim sa tutaj
        > krolowie, zadania ktore musi wypelnic bohater ale takze
        > tolkienopodobna literature. Magia jest czesto jakas
        > tajemnicza sila a istniejace imperium jest zagrozone
        > jakims tajemniczym niebezpieczenstwem
        Amber.

        > Science Fantasy - hybryda fantasy i scifi. Raczej nowy
        > podgatunek i jeszcze nie bardzo wykorzystywany. Sprowadza
        > sie do tego, ze nowoczesne technologie sa wykorzystywane
        > w swiecie fantasy (Diuna wpadalaby chyba w ta kategoie)
        Chyba nie Diuna. Raczej Arcanum (chodzi o gre :D) Dla mnie Diuna to zwykle
        Science-Fiction bez podgatunkow.

        > Sword & Sorcery - takze nazywane Low Fantasy, choc tutaj
        > wiel osob sie spiera. Przewaznie historie opowiadaja o
        > poteznych i okrutnych bohaterach, zadaniach do wykonania
        > (w zasadzie warunek konieczny) przy niemalze braku
        > szerzej rozbudowanego swiata. Czesto wystepuja wiedzmy,
        > najemnicy itp. Nacisk kladziony jest na akcje a nie myslenie.
        Co do bohaterow do bym nazwal to Heroic Fantasy. Low Fantasy?
        Opowiadania/powiesci R.A. Salvatore i wszystko co aDekowe.
        Takie very low.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka