06.10.02, 13:23
Wczoraj TVP2 przypomniała ten świetny film Gilliama i po raz kolejny
obejrzałem go z ogromną przyjemnością.
Wspaniale schizolska, oniryczna atmosfera pogłębiającego się szaleństwa, przy
czym wcale nie jest takie oczywiste, że zdegenerowany, podziemny świat po
zagładzie (świetne "przesłuchanie" poprzez zaglądającą delikwentowi w twarz
tele-kulę) jest bardziej szalony od dzisiejszego.
Bardzo dobrze poprowadzona historia, ciąg przyczynowo-skutkowy, nieuchronnie
zmierzający ku finałowi na lotnisku. Przeszłości nie da się zmienić,
bohaterowie odkrywają, że nieświadomie, czasem nawet wbrew, robią dokładnie
to co mieli zrobić.
Świetny Willis jako zasczuty, zwichrowany psychopata, wrak człowieka i
jeszcze lepszy Brad Pitt - błyskotliwy, nadpopudliwy wariat z misją.
Obserwuj wątek
    • perlotiel Re: 12 małp 06.10.02, 20:03
      uwielbiam ten film !!! :) moglabym go ogladac w kolko i ciagle na nowo
      analizowac. i chyba to jest w nim najlepsze. brak konkretnej, narzuconej przez
      rezysera interpretacji, jednoznacznego zakonczenia. ilosc niedomowien w filmie
      pozwala na snucie roznorakich tez... miodzio :)
    • valkrissa 12 Monkeys at 12 PM 07.10.02, 10:53
      Czy może ktoś z dobrych ludzi "12 małp" znających opisać, co działo się w ostatnich 5-10 minutach filmu?
      Bo żem zasnął, z soboty na niedzielę. A obudził na napisy :((
      • kuba# Re: 12 Monkeys at 12 PM 08.10.02, 21:15
        Serio pytasz, czy żartujesz (może to miało znaczyć, że film był nudny)?
        Nieważne, skoro pytasz to Ci odpowiadam. Znaj moją dobroć...
        W telegraficznym skrócie:
        Pani psycholog Railly zadzwoniła na podany numer, okazało się, że to pralnia
        dywanów, ale ona mimo to dla żartów zostawia wiadomość. Okazuje się jednak, że
        jej wiadomość została odebrana - Cole dokładnie zna jej treść, to ona była
        przyczyną całego zamieszania, wysłania Cole'a w przeszłość i w ogóle wiedzy
        ludzi z przyszłości o apokalipsie. Mimo wszystko zakochani w sobie Cole i
        postanawiają, po (drobnej) charakteryzacji, polecieć nad morze gdzie mogliby
        spokojnie czekać na mającą nastąpić lub nie apokalipsę. W drodze na lotnisko
        widzą wypuszczone na wolność zwierzęta z zoo - okazało się, że tajemniczy plan
        świrniętego Goinesa był tylko dziecięcym wygłupem. Na lotnisku Cole jeszcze raz
        sam dzwoni "w przyszłość" i powiadamia, że to nie Armia 12 Małp jest sprawcą
        katastrofy. Koło niego zaraz pojawia się jego kumpel z przyszłości i wciska mu
        w rękę broń, którą ma załatwić tego kto rozsiał wirusa. W międzyczasie
        psycholożka natyka się na tego osobnika i rozpoznaje go drogą błyskawicznej
        dedukcji - okazuje się nim pomocnik doktora Goinesa. Teraz wszystko odbywa się
        błyskawicznie: szalony pomocnik idzie przez bramkę do samolotu, za nim biegnie
        Cole ze spluwą, za nim policja (która zorientowała się, że coś nie tak). Pada
        strzał, Cole wali się na ziemię, doktor Railly płacze nad nim, szaleniec mający
        rozprzestrzenić wirusa spokojnie udaje się do samolotu. Wszystko gdzieś z boku
        obserwuje młody chłopiec... Scena końcowa: w samolocie szaleniec z wirusem
        wymienia grzecznościowe uwagi z jakąś starszą kobietą - po chwili widzimy, że
        jest to jedna z naukowców z przyszłości, którzy wysłali Cole'a.
        • valkrissa Re: 12 Monkeys at 12 PM 10.10.02, 09:00
          kuba# napisał:

          > Serio pytasz, czy żartujesz (może to miało znaczyć, że film był nudny)?

          Nie był nudny. Ale moje powieki z żelbetu mocno skropione ołowiem miały to gdzieś. Opadły i już nie
          zśpiącychwstały (do napisów).

          > Nieważne, skoro pytasz to Ci odpowiadam. Znaj moją dobroć...
          > W telegraficznym skrócie:
          > Pani psycholog Railly zadzwoniła na podany numer, okazało się, że to pralnia
          > dywanów, ale ona mimo to dla żartów zostawia wiadomość. Okazuje się jednak, że
          > jej wiadomość została odebrana - Cole dokładnie zna jej treść

          O! Tu zasnąłem!

          > to ona była
          > przyczyną całego zamieszania, wysłania Cole'a w przeszłość i w ogóle wiedzy
          > ludzi z przyszłości o apokalipsie. Mimo wszystko zakochani w sobie Cole i
          > postanawiają, po (drobnej) charakteryzacji, polecieć nad morze gdzie mogliby
          > spokojnie czekać na mającą nastąpić lub nie apokalipsę. W drodze na lotnisko
          > widzą wypuszczone na wolność zwierzęta z zoo - okazało się, że tajemniczy plan
          > świrniętego Goinesa był tylko dziecięcym wygłupem. Na lotnisku Cole jeszcze raz
          > sam dzwoni "w przyszłość" i powiadamia, że to nie Armia 12 Małp jest sprawcą
          > katastrofy. Koło niego zaraz pojawia się jego kumpel z przyszłości i wciska mu
          > w rękę broń, którą ma załatwić tego kto rozsiał wirusa. W międzyczasie
          > psycholożka natyka się na tego osobnika i rozpoznaje go drogą błyskawicznej
          > dedukcji - okazuje się nim pomocnik doktora Goinesa. Teraz wszystko odbywa się
          > błyskawicznie: szalony pomocnik idzie przez bramkę do samolotu, za nim biegnie
          > Cole ze spluwą, za nim policja (która zorientowała się, że coś nie tak). Pada
          > strzał, Cole wali się na ziemię, doktor Railly płacze nad nim, szaleniec mający
          > rozprzestrzenić wirusa spokojnie udaje się do samolotu. Wszystko gdzieś z boku
          > obserwuje młody chłopiec... Scena końcowa: w samolocie szaleniec z wirusem
          > wymienia grzecznościowe uwagi z jakąś starszą kobietą - po chwili widzimy, że
          > jest to jedna z naukowców z przyszłości, którzy wysłali Cole'a.

          No, teraz to rozumiem :) Dzięki, Kuba.
    • Gość: Pri Re: 12 małp IP: mieszko.pl.u* 07.10.02, 12:40
      A mnie sie ten film kompletnie nie podoba. nudzi mnie i wogole. I
      najsmieszniejsze (a moze najgorsze) ze nie wiem dlaczego.
      Taki rasizm wobec 12 malp. :|
    • okazja 12 małp//brazil//krolryb 07.10.02, 15:42
      mnie natomiast wszystkie te 12 malp wynudzilo niemozebnie.... gilliam sie nie
      zmienia i w kolko kreci te swoje paranoiczne filmy..... co gorsza coraz mniej w
      nich czarnego humoru a wiecej beznadziei..... dla mnie odkrywczy byl jedynie
      pierwszy z serii ...... brazil...... z genialnym epizodem roberta de niro......
      w krolu ryb ..... calkiem znosnie choc nieznosnie pretensjonalnie zagrala para
      williams/bridges...... zas 12 malp jest dla mnie tylko cieniem poprzednich
      filmow...... juz bardziej przypomina miasto zaginionych dzieci.... sam willis
      zas troszku cieniutki.... szarzuje jak w nedznym ......film raczej ratuje
      kreacja madeleine stowe bo brad pitt gra po montypajtonowsku... co do niego nie
      pasuje i mu po prostu nie wychodzi..... palin to on nie jest
    • ignatz Re: 12 małp 08.10.02, 14:44
      Niezły był. Szczególnie fajna była muzyka i wizja przyszłości stylizwoanej na retro.
    • Gość: grogreg Re: 12 małp IP: *.univ.szczecin.pl 11.10.02, 17:29
      Nooo. Od czasu Bladerunnera nie bylo takiego filmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka