Gość: wowo
IP: *.drw.zabki.net.pl / 192.168.41.*
31.05.03, 10:48
A co sądzicie o "Rodzie Atrydów" i "Rodzie Harkonnenów"? Przez pierwszą
przebrnąłem i muszę przyznać, że momentami była naprawdę ciekawa, ale tej
drugiej nie zdzierżyłem. Nie dość, że nudna jak flaki z olejem, to
poszczególne wątki są tak naiwne i bzdetne... Ten odważny i prawy do bólu G.
Halleck - bardziej płaskiej postaci już chyba nie da się wymyśleć. Albo
szkoła Ginazów - cała planeta to archipelag wysp, służący za szkołę. Czemu
autorzy zmuszeni do wymyślenia kilku planet zawsze tworzą takie potworki jak
monotematyczne planety: planeta wojowników, planeta mędrców. Dobrze, że F.
Herbert nie popełnił tego błędu przy Diunie i wymyślił tę całą barwną
mieszaninę kultur i postaci. Słyszałem już o książce opisującej czasy Dżihad
Butlerjańskiej/Butleryjskiej. Jeśli fabuła będzie tak pasjonująca, jak
w "Rodzie Harkonnenów" to gratuluję, gratuluję...