Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 4 (vol. 54)

    • barbasia1 "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 16.04.15, 20:24
      Dramat obyczajowy w reżyserii Marii Sadowskiej.
      Pamiętam czytałam bardzo pozytywne recenzje na temat tego filmu.

      www.telemagazyn.pl/film/623077/dzien-kobiet
      Halina Radwan, porzucona przez męża kobieta z prowincjonalnego miasteczka, samotnie wychowuje córkę. Pracuje w sieci handlowej "Motylek", na co dzień zmagając się z biedą i walcząc o przetrwanie. Jej życie zmienia się, gdy dostaje awans na kierowniczkę sklepu. Wyższe stanowisko oznacza lepsze wynagrodzenie i przywileje, ale cena, którą kobieta musi za nie zapłacić, jest wysoka. Halina buntuje się przeciwko korporacji, która wykorzystuje pracowników. Rzuca wyzwanie pracodawcy, narażając się na poważne konsekwencje.
      • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 16.04.15, 20:28
        Oglądam :)
        • barbasia1 Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 16.04.15, 20:29
          siostra_bronte napisał(a):

          > Oglądam :)

          Poczekaj na kontrpropozycję!
          Już jest niżej! :)
          • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 16.04.15, 20:33
            :)
            • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 00:24
              Świetny film. Kawał prawdziwego życia. Brawo!
              • mozambique Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 11:00
                dobry film , dobra KWiatkowska i LUbos
      • grek.grek Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 13:07
        wydaje mi się, że pani reżyserka dośc pospiesznie finiszowała :]
        wybrała amerykańskie zakończenie, czyli happy end, optymistyczną wizję walki obywatelskiej o los pracownic nieludzko wykorzystywanych.

        cel społeczny tego filmu : absolutnie słuszny i cenny.

        minusy... ekspozycji :] : kiedy pani bohaterka spłaca córczanymi pieniędzmi zadłużenie w banku - jakim cudem bank nie honoruje tego faktu i nasyła na nią komornika ? Polska to dziwna kraja, ale chyba nie do tego stopnia ?

        dlaczego pani bohaterka, której ktoś wybija szybę w oknie, pali samochód, grozi ustnie i pisemnie - nie fatyguje się na policję ?

        gdzie są w tym wszystkim politycy ? ja rozumiem, ze generalnie klasa polityczna, to dno i wodorosty, kancelaria premiera, Sejm, Senat i binzancjum prezydenckie, przy którym wysiada dwór królewski w aAnglii, a który nie potrafi wydalic z siebie jakiegokolwiek pomysłu pożytecznego dla obywateli... ufff... niemniej : dlaczefgo pani reżyserka Sadowska nie angażuje w ten temat politykow ?

        gdzie są organizacje pozarządowe walczące o prawa pracownicze ? gdzie związki zawodowe ?

        to mógł być film, w którym pada grube oskarżenie wobec całej klasy politycznej, systemu prawnego, policji kładącej uszy po sobie wobec możnych i bogatych, to mógł film KLASOWY w znaczeniu marksowskim i leninowskim.

        a co jest ? wszyscy się tych Motylków boją, ale dlaczego się boją ? bo mają wpływy ? ale gdzie ?

        pani Sadowska pokazuje obywatela przeciw dzikiemu kapitalizmowi, ale państwa do tego nie miesza. A przecież obywatel i kapitalizm nadal nie istnieją w próżni.

        są tylko media, a w zasadzie jedna dziennikarka. czwarta władza i jak widać skuteczna, choćby w pogonieniu komornika, który okazuje się skrzywioną, agresywną babą słusznej wagi. Obywatele sami się organizują przeciw eksmisji bohaterki i jje córki i to dobry wzorzec.

        idea cenna, pomysł niezły, ale zdaje mi się, że jednak zabrakło szerszego tła społeczno-instytucjonalnego.

        najlepszy element tego filmu, wg mnie, stanowi ten cały proces mimowolnego przejścia bohaterki, Haliny, na drugą stronę barykady.

        Najpierw jest radość - wow, awans, kierowniczka, wyższa pensja, nowe mieszkanie, komputer dla córki, wow... ale później okazuje sie, ze jest i cena do zapłacenia : najpierw te żałosne upokarzające szkolenia kierowników, jakieś piosenki o Motylku do wyśpiewania tonem szczęścia i wzruszenia, potem trzeba powiedzieć niedawnej współtowarzyszce, że się opiep,rza i powinna wziąc się do roboty, trzeba zignorowac wspołczucie i pogonić do pracy, trzeba dokonać wyboru między dwiema koleżankami przedstawionymi do zwolnienia, a potem to zwolnienie przeprowadzić, a nawet wymusić gwałtem i podstępem, trzeba podpisywać kolejne papierki, fałszować ewidencję, naciągać fakty, żeby dokumentacja się zgadzała, a wszystko pod presją "jak ty nie zgnoisz, to ciebie zgnoją". wreszcie trzeba wziąc na klatę dramat przyjaciółki w ciązy, która zmuszona do pracy ponad miarę i w złym stanie zdrowia, traci dziecko.

        to jest rzecz, która pani Sadowskiej wyszła najlepiej.

        wątki romansowe i rodzinne jakoś wydają mi się dosztukowane. nie wiem czy pan kierownik zdobywa panią Halinę. Gdyby romansowała z nim dla zysku i była gotowa go szantażować, kiedy znalazł sobie inną albo ją zwalnia z pracy, to bym uwierzył. ale przecież Halina musi być czysta, więc pani reżyser każe jej być naiwną, aby tylko czystośc intencji zachowała.

        nieźle odtworzone realia polskiej codzienności, chwilami mięsisty żywy LUDZKI język.

        jest też pytanie o wiarygodnośc etyczną bohaterki.
        póki siedzi na tym kierowniczym stołku nie przeszkadza jej, że musi kłamać i fałszować. Dopiero jak z niego spada - zaczyna się szarpać o warunki pracy i pomstować na to, że kazano jej łgać.

        pani Sadowska nie pokazuje jednak jakiejś skruchy bohaterki z powodu poprzednich zaniedbań. MOtyleK" jest winny, ale sama pani bohaterka nie jest, bo po prostu "chciała mieć pracę". Ja to rozumiem, jestem po stronie bohaterki, ale jeśli jest to film, to miałbym nadzieję zobaczyć, że jest jej źle z tym, co robiła.

        pada słowo "przepraszam", ale nie za bardzo widać refleksję, która by swiadczyła o tym, że pani HAlina naprawdę coś zrozumiała i zawstydziła się przed samą sobą tego, że dała się szantażować.

        ja uważam, ze zachowała się racjonalnie i Motylek jest winny, ale film sugeruje jednak, że bohaterka doznała uświadomienia, że postępowała niewłaściwe. To by wymagało jednak odpowiedniego przedstawienia : jak do tego doszło ?



        • mozambique Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 13:37
          tyle ze to film oparty na losach kierowniczki jedenj z BIedronek sprzed paru lat , nie wiesz ?

          i ona wlasnie po paru latach wywalczyła to odszkodowanie

          dla mnie dosc symptomatyczna jest postac LUbosa - dopeiro na koncu widzimy ze te jego nieludzkie wymagania , szantaze, grozenia nie byly wylacznie jego fanaberią
          on nie był sadystą - on tez musiał , byl tak samo gnieciony przez swoją górę jak ona gnieciona przez niego , zapewne znosil podobne upokorzenia, szantaze , wymuszenia, grozenia zwolnieniem itp
          ona sie cieszyal ze ma pensje 2 tys plus premia, on pewnie sie cieszyl z pensji 3 tys + premia za robote 20 godz na dobe, moze tez mial dzieci na utrzymaniu , a do tego nieludzkei plany do wykonania, limity, obowiazkowe zyski , zakaz przestojów ( stad scena z trupem w sklepie), nakaz ciecia kosztów itd itd
          to co teraz jest normalka niemal wszedzie

          nie bronie tej postac tylko staram sie zrozumiec - zgodnei z zasadaą "kazdy ma swojego kota do kopania" dosc powszechne ze szeregowy pracownik narzekajacy na mobbingujacego szefa jak ma szanse zosatc szefem tez mobbinguje itp

          ludzie awansujac czesto zmieniają sie bardzo i to nie na korzysc niestety
          • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 14:23
            O właśnie, trafne uwagi o kierowniku. On też jest trybikiem w machinie, też jest naciskany przez swoich szefów. Widać to choćby w scenie, kiedy Halina przyszła do niego z papierami, a za ścianą słychać jak jest gnojony przez szefa i wychodzi od niego roztrzęsiony. I tak, on też ma swoje problemy, chorą żoną, której leczenie pewnie dużo kosztuje. On jest i katem i ofiarą w tym systemie.

            Tutaj link do artykułu o procesie Łopackiej. Z tego co wyczytałam wspierały ją tylko Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe „Biedronka”.

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,4321086.html
          • grek.grek Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 16:01
            nie wiedziałem :]

            wydaje mi się, że - mimo wszystko - na potrzeby filmu pani reżyserka mogła wzbogacić tę historię o
            różne cenne wątki, o których pozwoliłem sobie napisać.

            jasne, ta piętrowa zależność jest dobrze pokazana.

            motywacja strachem o pracę jst też porządnie pokazana : naciskany przez "górę" szef ma chorą żonę, podległa mu kierowniczka ma nieletnią córkę, chorą matkę, kredyty - wszyscy są w pułapce zobowiązań, któree zmuszają ich do określonych działań.
        • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 13:48
          Ja bym się nie czepiała :) Jak na polskie kino to naprawdę bardzo dobry film, pokazujący naszą rzeczywistość. Tego wszystkiego o czym piszesz, np. udziału polityków czy organizacji pozarządowych, nie dało się po prostu zmieścić. Film skupił się na walce bohaterki z firmą. Zresztą wiadomo, że historia jest oparta na autentycznych wydarzeniach w Biedronce. Już nie pamiętam jak to było. Może faktycznie nikogo to nie obchodziło, oprócz mediów?

          Moim zdaniem bohaterka została pokazana wiarygodnie. Robi świństwa, żeby utrzymać się w pracy. Ale kiedy dochodzi do dramatu i jedna z pracownic traci ciążę widać, że coś w niej pękło. I już po wyrzuceniu z pracy może działać. Lepiej późno niż wcale. I widać, że ma ma wyrzuty sumienia z powodu tego co robiła. Choćby kiedy spotyka się z byłymi pracownicami.

          Co do wątku romansowego, chodzi Ci o to, że Lubos jest mało przystojny? :) No cóż, Halina czuje się samotna, sama opowiada koleżance, że od 4 lat z nikim nie była. I to mogło wystarczyć.

          Moim zdaniem kawałek dobrego kina społecznego. Szkoda, że tak rzadko powstają u nas takie filmy. A byłoby o czym je kręcić. Dramat bezrobotnych, pracownicy wykorzystywani w miejscach, które można określić tylko jako obozy pracy, itd...
          • siostra_bronte Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 15:00
            Moim zdaniem analiza przyczyn dla których te wielkie firmy mają tak silną pozycję, ewentualne powiązania z politykami i wpływ na stanowienie prawa (także pracowniczego) to temat na zupełnie inny film.
          • grek.grek Re: "Dzień kobiet" w TVP2 22:35 17.04.15, 16:12
            mogło tak być, że tylko media się zainteresowały.
            ale jakby bohaterka szukała pomocy w innych miejscach, w strukturach nadzoru, kontroli państwa, u politykow, organizacji pozarządowych etc. i nic nie wskórała, to by miało swój cięzar gatunkowy. Byłoby oskarżeniem bierności państwa i społeczeństwa wobec wyzysku i niedoli ludu pracującego.

            "Lepiej późno niż wcale"

            o yes.

            e tam, uroda nic nie znaczy :] decyduje męskość albo kobiecośc, a one nie mają nic wspólnego z kanonami z okładek prasy kolorowej. chemia i fluid, feromony decydują, a dzięki nim panna nieprzystojna i kawaler takiż mogą zrywać te wiśnie całymi koszami, a urodziwa konkurencja się nie umywa ;] życie dowodzi, że tak to działa. film nie zawsze, zwłaszcza amerykański ;]

            bardziej chodziło mi o to, że nie bardzo widziałem w tym romansie CZYM pan zdobył panią. jakiegoś MOMENTU, w którym coś by zagrało między nimi.
            ale to zapewne kwestia gustu :]

            zgadzam się w całości z ostatnim akapitem Twojej recenzji, Siostro.
    • barbasia1 "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 16.04.15, 20:28
      Kultowa komedia braci Coen! :)

      Jeff nie pracuje, całe dnie spędza w domu. Jeśli już go opuszcza, to tylko po to, by spotkać się z przyjaciółmi, którzy tak jak on są pasjonatami gry w kręgle. Pewnego razu zostaje zaatakowany we własnym mieszkaniu przez dwóch zbirów. Okazało się, że wzięli go za innego mężczyznę o tym samym nazwisku. Ponieważ napastnicy zniszczyli dywan, Jeff postanawia odszukać właściwego Lebowskiego, aby zażądać zadośćuczynienia za szkodę.
      • siostra_bronte Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 16.04.15, 20:30
        Lubię braci Coen, ale ten film mi się nie spodobał.
        • barbasia1 Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 16.04.15, 20:52
          O! A ja tyle zachwytów nad filmem słyszałam!???
      • grek.grek Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 17.04.15, 12:37
        mamy ! :]
        i gadaliśmy [chyba fajnie] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,101033023,Re_Siatkarki.html

        i tutaj, od góry :
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,,Ojej_co_tu_wybrac_cz_3_.html?s=2&v=2
        • barbasia1 Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 17.04.15, 16:27
          A właśnie, pamiętam, to znaczy konkrety trochę mniej pamiętam, ale zamierzam sobie przypomnieć. Wczoraj mi się urwał film na "Lebowskim". :/

          Dzięki za link. :)
      • pepsic Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 17.04.15, 22:43
        Nie wiem dlaczego mam słabość do Big Lebowskiego, tudzież nieodżałowanego P.S. Hoffmana w wyśmienitej roli przydupasa z klasą.
        • barbasia1 Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 18.04.15, 00:12
          P.S. Hoffmana w wyśmienitej roli przydupasa z klasą.

          Yes! :)

        • grek.grek Re: "Big Lebowski" TVPKultura 21:15 18.04.15, 13:27
          hehe, Dude'a cięzko nie polubić :]
    • grek.grek "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 17.04.15, 16:34
      brytyjski film.
      kiedyś TVP pokazała go o 17:30.

      zapomniałem wtedy napisać 2 słowa, ale co się odwlecze...

      just another Holcaust story ? niekoniecznie.
      wzruszająca jak wszystkie inne ? nawet bardziej.

      w największym skrócie : rzecz polega na tym, że rodzina niemieckiego oficera przeprowadza się do nowego domu, gdzieś na obrzeżach miasta, a może nawet jest to prowincja. Rodzice z niesmakiem i niepokojem odkrywają [dymy z komina i specyficzny zapach], że niedaleko od rezydencji mieści się obóz koncentracyjny.

      niepokój dotyczy ich małoletniego syna. Lepiej żeby dzieciak nie dowiedział się, co robi się z ludźmi tam przetrzymywanymi.

      chłopak jest jednak na tyle energiczny i bystry, że sam wybiera się na rekonesanse po okolicy i w końcu ten obóz znajduje. Nie ma pojęcia, co się tam dzieje, widzi tylko ludzi w pasiakach zasuwających z taczkami i motykami. Poznaje chłopca w swoim wieku. Od tej pory codziennie się spotykają i rozmawiają przez płot. Mały Niemiec nie rozumie, co tamten robi w tym zamknięciu, przynosi piłkę, zabawki, znajduje kompana.

      dzieciak uwrażliwia się, także na los służących w swoim własnym domu, źle traktowanych prze jego bliskich [chyba przez matkę głównie].

      puenta jest pouczająca i nieoczekiwana. warto to zobaczyć. A całość odpowiednio poruszajaca. w przeciwieństwie do większości historii tego typu : jest intymna, kameralna i skupia się w swoim głównym wątku na przeżyciach dzieci, obu bohaterów jest daleko od ideologicznych i politycznych uwarunkowań wojny. Mały więzień nie ogarnia powodów swojego uwięzienia. Mały Niemiec nie ogarnia dlaczego tamten chłopiec nie mozę po prostu wyjśc się z nim pobawić, a i on sam nie moze wejść przez płot do niego. POwoli będą odkrywali prawdę o tym, co się dzieje.

      Jest tutaj nadzieja, ta co zawsze : że dzieci do pewnego wieku nie znają
      pojęcia [idiotycznej] wrogości z powodu innego wyznania, koloru skóry, pochodzenia, narodowości.
      Są na te róznice ślepe. w innych dzieciach widzą tylko inne dzieci. Dlatego są mądrzejsze od dorosłych. Pozostaje wierzyć, że przynajmniej część z nich przeniesie tę
      naiwność i szlachetnośc w okres dojrzewania, a późnie młodości, a świat im tej wiary nie wybije z głowy. CHociaż... czasami faszytowskie poglądy zaczynają dopadać ludzi dopiero w wieku podeszłym.

      A miało być o nadziei... :]

      • barbasia1 Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 17.04.15, 17:15
        Myśmy już kiedyś o tym filmie chyba rozmawiali!?
        Warto zobaczyć, prawda, choć temat niełatwy.
        • siostra_bronte Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 17.04.15, 17:17
          Tak, a opinie były podzielone.
          • barbasia1 Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 17.04.15, 17:22
            Racja.
          • barbasia1 Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 18.04.15, 00:11
            Zakończenie nieodmiennie wstrząsa.
      • pepsic Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 17.04.15, 22:35
        Ja na ten przykład się zawiodłam z uwagi na infantylizm, a także oderwanie od rzeczywistości.
        • grek.grek Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 21:30 18.04.15, 13:28
          wiesz, przyjęto dziecięcą perspektywę spojrzenia na całą historię. wydaje mi się jednak, że ten "infantylizm" jest w pewien sposób usprawiedliwiony i nie jest głupi.
          • barbasia1 Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" TVP1, 22.04.15, 17:02
            grek.grek napisał:

            > wiesz, przyjęto dziecięcą perspektywę spojrzenia na całą historię. wydaje mi si
            > ę jednak, że ten "infantylizm" jest w pewien sposób usprawiedliwiony i nie jest
            > głupi.

            To samo myślę.
    • barbasia1 TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Łotwa 2013 17.04.15, 17:22
      Na Berlinale reżyser Janis Nords zdobył za film Kryształowego Niedźwiedzia.

      Dwunastoletni chłopiec próbuje uchodzić w oczach matki za miłego, ułożonego chłopca. Jednocześnie bez jej wiedzy wkracza w struktury młodocianego gangu.

      www.filmweb.pl/film/Mammu%2C+es+Tevi+milu-2013-676045#
      • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Łotwa 201 17.04.15, 22:38
        Z tym gangiem to gruba przesada. Chłopak skądinąd sympatyczny tak zwyczajnie, po ludzku sie pogubił i wkręcił w trybiki, w czym ewidentnie pomogła mu maman, ale za to z jaką klasą przyznał się do błędu.
        • barbasia1 Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Łotwa 201 18.04.15, 00:10
          pepsic napisała:

          Dzięki za wyjaśnienia. O "gangu" napisali na filmwebie!?
      • grek.grek Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Łotwa 201 18.04.15, 14:09
        skoczyłem, dzięki Barbasiu :]

        zdecydowanie nie ma tutaj nci o gangu, przestępczości zorganizowanej czy czymkolwiek podobnym.

        Rzecz jest o pragnieniu matycznej uwagi i dojrzewaniu do dorosłości.

        Rajmund ma te 12 lat. Gra na saksofonie w szkolnej orkiestrze, jeździ wszędzie na hulajnodze. Matka ma świetną posadę w renomowanej klinice, gdzie prowadzi zajęcia w szkole rodzenia. Nocami niby wychodzi na dyżur, ale w istocie spotyka się z przyjacielem. Jeest ładna, wykształcona, komunikatywna - trudno aby nie szukała jakeigoś związku, jeśli jej tego brakuje. Rajmund chyba czuje się oszukiwany.

        MIeszkanie jest gustowne i pojemne, a keidy matka znika na noc, Rajmund spotyka się z kolegą ze szkoły, Peterem i włóczy po mieście. Matka Petera jest sprzątaczką. Z jej pęku kluczy do mieszkań klientów - Peter i Rajmund podbierają klucz do chałupy, której lokator bywa w niej rzadko, trzyma na wierzchu sporą kasę, no i ma motocykl, na którym chłopaki mogą "na sucho" trochę pogazować.

        W szkole Rajmund ma zatargi z koleżanką, Kristą. Razu któregoś strzela w nią stanikiem, znalezionym w tym mieszkaniu, potem wypycha nim jej saksofon i ostatecznie trafia na dołek do pedagog szkolnej, która wypisuje mu uwagę w dzienniku i każe podpisać matce.

        Rajmund kombinuje jak koń pod górę. Najpierw wyrywa kartkę z tą uwagą, więc matka przeglądając dziennik chwali go za czyste konto. Potem pedagog wydzwania do nich do domu, więc Rajmund wyciąga wtyczkę z kontaktu. W ten sposób nie może do matki dodzwonić się jakaś para, której wody odeszły i zaxczyna rodzić. Męzczyzna osobiście przyjeżdza po panią doktor. Kiedy matka orientuje się, że to Rajmund odłączył telefon - daje mu za to w twarz.

        Rajmud znów czuje się skrzywdzony i ucieka z domu zabierając saksofon. Jeździ w skateparku aż do zamknięcia, a potem zatrzymuje się na noc w tym mieszkaniu, co lokator rzadko w nim bywa. Tyle że tej nocy się pojawia. I to nie sam. Z dziewczyną. Być moze jest to prostytutka. Rajmund kąpie się kiedy oni przychodzą, od razu rzuca się w panice do ciuchów i ukrywa się po kątach.

        Nie znajdują go, męzczyzna jest chyba pijany, więc szybko idzie spać, a dziewczyna pucuje mu portfel i szuflady. Pech chce,że zabiera też ze sobą saksofon Rajmunda.

        Chłopak wyźlizguje się z mieszkania tuż za nią. Jedzie hulajnogą za samochodem, który ją odwozi. Odkrywa,że jego saks dziewczyna oddała do lombardu. Idzie za nią "Oddaj mój saksofon"< powiada. Na co ona zaczyna masować mu dłonie, zgrabiałe z zimna. Chłopak odczytuje to instynktownie jako seksualną zaczepkę i ucieka ile sił w nogach.

        Wraca do domu, tak więc rankiem wracająca z tego nocnego wezwania matka nawet nie orientuje się, ze chciał uciekać albo że w ogóle uciekł :]

        Matka pyta go znienacka o saksofon, Rajmund kłamie, że zostawił w szkole. Wiadomo, że matka nie odpuści tematu. Rajmund próbuje więc odzyskać sprzęt : właścieiel lombardu oznajmia mu cenę. Wysoka. W szkole Rajmund gotów jest pocałować w nogę nielubianą Kristę, jeśli tylko dostanie od niej saksofon, bo podobno ma ona zapasowy. Dziewczyna upokarza go, a kiedy on już jest gotów całować ją w stopę - ona ze śmiechem oznajmia, że żadnego zapasowego nie ma.

        Co mu pozostaje... Wchodzi cichaczem do tego mieszkania wiadomego [cały czas ma klucz] - i sięga po pieniądze leżace w szklanym kloszu. Znienacka widzi w łazience jakiś kształt, słyszy odgłos. KTOŚ JEST ! w mieszkaniu. NO to chodu. Rozbija ze strachu ten klosz, ale kasę przytula. Ucieka schodami, a właściciel mieszkania i kasy śąciga go przez pewien czas. Potem odpuszcza.

        Rajmund podlicza kasę i bez problemów wykupuje saks z lombardu.

        W domu czeka na niego niespodzianka. Matka rozmawiała z pedagogiem szkolnym i wie o jego stanikowych wyczynach. Pedagog osobiście ją wezwała, skoro Rajmund się migał i kluczył. ROzmowa jest miękka, matka jest w końcu sympatyczna i kocha jedynaka. Śmieją się razem z tego, że Rajmund uważa dziewczyny za "głupie". Jakie to typowe dla 12-latków. No nie dla wszystkich, ale dla większości :]

        a nie, pardon - najpierw była rozmowa z matką, a później kradzież kasy i odzyskanie saksofonu. Przepraszam.

        Jak już saks jest, to i koncert musi być. Rajmund i jego szkolna orkiestra przygotowywali się do niego miesiącami. Wypada okazale. NA widowni jest matka Rajmunda i ten jej przyjaciel. Matka wymyśliła, że to dobry moment aby syn go poznał.

        W czasie koncertu podchodzą do matki policjanci. Rajmund wie, ze będzie chryja. No i jest - chodzi o tę kradzież pieniędzy. Lokator pokrzywdzony zgłosił sprawę na policję. Ustalono, że dostęp do mieszkania mógł mieć syn sprzątaczki, czyli Peter, a Peter zeznał, że chodził tam z Rajmundem. Matka nic nie mówi, ale obciach jak cholera, bo przecież policja ją zagadła przy tym jej przyjacielu.

        Rajmund i Peter idą na okazanie. Najpierw w drzwi wstawiona zostaje jakaś tektura z otworem na oczy, żeby pokrzywdzony nie mógł być rozpoznany przez chłopców ustawionych do okazania [łacznie czterech ich jest]. Potem gośc mówi "Nie no, to farsa" i wchodzi z twarzą do pokoju. Rajmund czuje, że zbliża się klęska.. Facet widział tył jego głowy, kiedy go gonił. Wydaje się, ze go ropozna. Jego fryzura jest inna niż Petera. Niespodzeiwanie gośc wskazuje jnednak Petera.

        Matka zabiera Rajmunda do domu i spokojnie prawi mu kazanie gdy idą ulicą "Mówiłam, że ten Peter to nie jest topwarzystwo dla ciebie".

        Rankiem nastepnego dnia Rajmund odwiedza Petera. Ten się skarży, że jest niewinny, ale nikt mu nie wierzy. Rajmund zabiera go na hot dogi, ale prawdy nie jest w stanie wystękać. Raczej sugeruje,że można by uszyć mu jakieś alibi. Peter wyraźnie jest rozżalony sytuacją.

        po południiu Rajmund z matką idą do kabiny aerodynamicznej, gdzie w specjalnych kombinezonach i z towarzyszeniem instruktora mogą odbywać imitacje skoków spadodochronowych aka unoszenia się w powietrzu w trakcie takiego skoku. Fajna zabawa. Matka i syn razem.

        W ogole, Rajmund spędza z matką sporo czasu. Nawet siedzi w tym samym pokoju,w któyrym ona prowadzi te swoje lekcje w szkole rodzenia. Lgnie do niej. Samej jej obecności. I dojrzewa do czegoś... Oboje dojrzewaja. Matka wyznaje mu to, o czym on sam wie, że nie chodziła na nocne dyżury, ale na randki. A Rajmund opowiada jej, że to on ukradł pieniądze, a nie Peter. Matka znów milczy i nie wie, co powiedzieć.

        Czekają właśnie na pokaz fajerwerków. Miał być z nimi ten jej przyjaciel, ale korki go zatrzymały. Po tym, co powedział Rajmund, strzelają w górę sztuczne ognie, a matka proponuje, żebyt wracali do domu. Wtedy napataczają się jacyś szcześliwi rodzice z matki szkoły rodzenia. Rajmund wykorzystuje okazję i znika. Matka szuka go bezskutecznie.

        Rajmund idzie do Petera. Noc jest, próbuje go wywołać na dwór, ale zamiast kolegi w oknie zjawia się jego matka i każe Rajmundowi sobie iść. Rajmund przyznaje się jej, ze to on ukradł, a nie Peter. Matka Petera zmienia ton, chce go zatrzymać, porozmawiać, ale Rajmund po prostu obraca się na pięcie i odchodzi.

        Dogania go Peter i daje mu po twarzy. Rajmund przyjmuje cios z pokorą i przeprasza Petera. Potem proponuje, że sprzeda hulajnogę, żeby oddać te skradzione pieniądze. A Peter przyłącza się, ze sprzeda BMX-a i razem uskładają dokładnie potrzebną sumę [120... łotewskich pieniędzy :)].

        W domu matka i Rajmund siadają w milczeniu obok siebie na kanapie. Rajmund nieśmiało kładzie swoją dłoń na jej dłoni, a ona kieruje na niego matczyny wzrok, który nie pozostawia wątpliwości, że wszystko się ułoży.

        niezłe, nie ? ;]]



        • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 18.04.15, 15:29
          Pominąłeś istotny szczegół, który świadczy, że w zachowaniu matki coś zgrzyta. Otóż jeszcze przed ujawnieniem kryminogennego wybryku syna matka straszy go oddaniem do babci na wieś, tylko dlatego, że deczko jest rozbrykany. Całkiem możliwe, że jest to pretekst z uwagi na rokującą nową znajomość. Jak dla mnie jest to całkowicie niezrozumiałe. Matka nieźle sytuowana, dobrze zorganizowana, kochające dziecko, a tu takie coś?

          A ten lombard otwarty w nocy, to raczej przestrzelenie;)
          • grek.grek Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 18.04.15, 16:30
            ja myślę, ze ona to powiedziała w złości za to, że syn wyłączył telefon, podcvzas gdy ona czekała na ważny telefon od pary, która za chwilę mniała rodzić dziecko. Postraszyła go, po prostu.

            hehe, możliwe :] wydaje mi się, ze ta dziewczyna znała właściciela, dlatego jej otworzył po godzinach.
            • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 18.04.15, 19:06
              W tym sek, że słowa te padły na długo przed akcją z wtyczką, tak na zimno bez większego powodu. Z drugiej strony nawet uzasadnione zdenerwowanie nie usprawiedliwia uderzenia dziecka w twarz.

              Nie wpadłam na to, a to by tłumaczyło.
              • grek.grek Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 19.04.15, 12:25
                sprawdziłem ;]]

                te słowa o "zamieszkaniu na wsi z babcią" padają już po akcji z wtyczką.
                najpierw matka policzkuje go i wychodzi do tego porodu, a "babcią i wsią" straszy go rankiem następnego dnia :]

                przy czym : ona to mówi spokojnie, coś jakby "jak będziesz wycinał takie numery, panie kolego, to tej zabawki ci nie kupię".

                te słowa padają między 41 a 42 minutą filmu :

                www.efilmy.net/film,24944,Mamo-kocham-cie-Mammu-es-Tevi-milu-2013-Lektor-Pl.html

                akcja z wtyczką jest pomiędzy 23 a 28 minutą.

                ale ze mnie centuś, nie ? ;]]

                w istocie chodzi mi o to, że matka kocha go, on ją, po prostu przez cały film te
                ich relacje niełatwe się ucierają, aż do wypracowanie pewnego porozumienia, a
                ono z kolei zasadza się na fundamencie umiejętności przyznania się wzajemnie
                do kłamstwa. prawda ich wyzwala :]

                • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 19.04.15, 13:58
                  Zawracam honor, podziwiam za samozaparcie;) Pomyliłam sytuacje . Bardziej chodziło mi o kontekst straszenia babcia przed przyznaniem się kradzieży. Tak, czy siak. Dziecko to nie torba, którą oddaje sie babci w zależności od humoru.
                  • grek.grek Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 19.04.15, 14:44
                    haha ;] dzięki ;]

                    zaciekawiła mnie Twoja interpretacja, dlatego postanowiłem sprawdzić chronologię.

                    ja myślę, że oni oboje popełniają błędy i robią/mówią rzeczy zupełnie niepotrzebne i burzące zaufanie między nimi; paradoksalnie prowadzi to do narastania poczucia winy, a wreszcie do nauki wzajemnej szczerości.
                    • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 19.04.15, 15:03
                      Moja interpretacja nadal jest aktualna. Matka z powodu dupereli rozważa oddanie kochającego dziecka notabene sympatycznego, zdolnego i roztropnego mimo rozbrykania. No sorry. Jakoś kobiety nie polubiłam, i jeszcze te gierki z gachem.

                      Hola, hola, relacje rodzicielskie, to nie związki partnerskie, żeby się wzajemnie układać, a dzieci kocha się bezwarunkowo, a nie dlatego, że są ładne, mądre i grzeczne, na dodatek daleko.
                      • grek.grek Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 19.04.15, 16:39
                        ja myślę, że ona nie rozważa tego na serio.

                        gierki, owszem, ale ona później tłumaczy z tego ukrywania się.

                        • pepsic Re: TVPKultura 20:20 "Mamo, kocham cię" Ł 20.04.15, 20:28
                          Swoją drogą miała laska nerwy ze stali, no bo zostawiać samego dzieciaka na noc dla obcego gacha?
    • siostra_bronte "Okno na podwórze" 18.04.15, 13:43
      O 16.20. Co tu dużo pisać, klasyk Hitchocka, którego pewnie widzieliście. Oglądałam wiele razy, zawsze z dużą przyjemnością. I za każdym razem odkrywałam coś nowego. To znacznie więcej niż tylko kryminalna historia...

      Na zachętę fantastyczna scena wejścia Lisy:

      www.youtube.com/watch?v=mGASCP2mNaM
      • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 18.04.15, 13:50
        *Hitchcocka.
      • grek.grek Re: "Okno na podwórze" 18.04.15, 16:32
        dzięki, Siostro :]

        wspaniały klasyk.
        zawsze młody :]

        ja skaczę na powtórkę o 1:05.

        udanej projekcji, Siostro i Czcigodni :]
        • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 18.04.15, 20:43
          Uff, wspaniały film!
          • grek.grek Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 13:22
            zdecydowanie :]

            aczkolwiek... ten helikopoter zabawkowy jest dość poczciwy; no i teatralne dekoracje, z wyraźnie odznaczającymi się rysunkami wieżowców zapełniających horyzont; a ten tupecik, James Stewart nosi z prawdziwym wdziękiem ;] w ogóle, zabawne że James Stewart to jest taki aktor bez metryki. Ile on ma lat w tych filmach ? może mieć 37 a może mieć 53 równie dobrze.

            scenariusz doskonały, rozwój intrygi postępuje wg najlepszych możliwych wzorców, które zesztą sam buduje na kolejne pokolenia, a Grace Kelly tworzy postać nieistniejącą w rzeczywistości : bogata, wypielęgnowana dama, która gotowa jest z biednym reporterem jeździć po najkgorszych dziurach świata, bo go kocha :]

            w sumie, te rozmowy, w których on jej próbuje udowodnić, ze ten związek nie ma sensu, a ona stara się go przekonać, że może być inaczej - świetnie są napisane i od początku wiadomo, że w finale musi wyjśc na to, że to ona ma rację, a on bronił się nie dlatego, że jej nie kocha, ale dlatego, że ma niską samoocenę [którą ona mu podbuduje] ;]

            w sumie, pokaz jak można zbudować thriller mając do dyspozycji kilka otwartych okien, jeden pokój i głównego bohatera w pozycji statycznej. po prawdzie, ten scenariusz to zasaługa Michaela Hayesa, choć ofk bez reżyserskiej wirtuozerii Hitchcocka nic by się tutaj wybitnego nie urodziło.

            niezłe teksty wrzuca te pielęgniarka starsza, która odwiedza Jeffa :] Po jakiejś akcji z TOrvaldem "Uff... mogę sobie strzelić setkę ? :] Albo sam Jeff, kiedy jego kolega policjant za bardzo zapatrzył się na tanceerkę z okna naprzeciw. Za długo to wgapianie się trwa, wieć Jeff głośno i znacząco pyta "A co tam u TWOJEJ ŻONY ?". Koledze od razu mina rzednie i libido spada z trzaskiem na ziemię ;]

            mnóstwo humoru, a Thelma Ritter, wg mnie, kradnie film głównej parze aktorów :]

            scena, kiedy Torvald zmierza nieuchronnie,. człapiąc po schodach, do pokoju unieruchomionego i w zasadzie bezbronnego Jeffa, kiedyś w szczelinie pod drzwiami widać jak gaśnie światło na korytarzu, a Torvald wchodzi z tą twarzą wyróznioną w odblasku księżyca wpadającym do ciemnego pokoju - all time best ;]

            a\lbo moment, kiedy policjanci ratują Lisę uwięzioną w mieszkaniu Torvalda, ona pokazuje zza pleców Jeffowi, ze znalazła obrączkę żony Torvalda, a sam Torvald dostrzega ten gest Lisy i ukradkiem podążając wzrokiem za nią lokalizuje Jeffa, i już wie kto jest świadkiem, który wysłał mu anonimowy list - też mistrzostwo.

            w ogóle, co i rusz jest jakiś moment do zapamiętania.
            no i ten charm kina dawnego...

            popraw mnie, Siostro, czy ten film w oryginale nie był czarno-biały ?

            • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 14:19
              Czyli się zgadzamy :)

              Yes, widać, że to dekoracje całkowicie wybudowane w studio. Hitchcock bardzo lubił pracę w studio, bo miał wtedy kontrolę nad każdym szczegółem. Ta ostentacyjnie teatralna dekoracja nie przeszkadza mi tutaj, jakoś pasuje do tego filmu. Ale przyznam, że np. w "Zawrocie głowy" sceny plenerowe z udziałem pary bohaterów nakręcone w studio już trochę mnie drażniły. Podobnie w innych filmach, np. "Północ, północny- zachód", co powoduje, że te tytuły szybciej się starzeją. Ale helikopterka bym się nie czepiała :)

              O, nie zauważyłam tupecika u Jamesa Stewarta :) Sprawdziłam, miał 46 lat w czasie kręcenia filmu.

              Warto wspomnieć, że scenariusz oparto na opowiadaniu Cornella Woolricha, ale Hitchcock wprowadził sporo zmian. Twórczość tego pisarza była wiele razy przenoszona na ekran, m.in. przez Truffauta ("Panna młoda w żałobie", "Syrena z Missisipi").

              Poza kryminalną intrygą jest tu wiele innych tematów.

              Stewart podgląda sąsiadów, a my podglądamy ich razem z nim. Też jesteśmy podglądaczami! Praca kamery w tym filmie jest po prostu fantastyczna. Choćby scena pocałunku, którą zalinkowałam. Tutaj nie ma przypadkowych ujęć. Każdy szczegół ma znaczenie, nawet oświetlenie. Widać to przy każdym kolejnym obejrzeniu.

              Ciekawa jest relacja Jeffa i Lisy. Jeff sądzi, że zbyt wiele ich różni i broni się rękami i nogami przed legalizacją tego związku. Dialogi Jeffa i Lisy potrafią być bardzo cięte.

              To co Jeff widzi przez okno ma wpływ na jego relację z Lisą. Jeff obserwuje kłócącą się parę Thorvaldów i rozmawia przez telefon ze swoim wydawcą. "Wyobrażasz mnie sobie siedzącego w domu i słuchającego gderania żony?" mówi Jeff. Nie chce małżeństwa jeżeli ma wyglądać tak jak to Thorvaldów.

              Jest też sąsiadka, panna Samotne Serce. To inny los jaki może spotkać Jeffa. I chyba zdaje sobie z tego sprawę. Może jednak lepiej mieć przy sobie kogoś z kim można spędzić kolację?

              Ciekawe, że kiedy wydaje się, że sprawa została wyjaśniona przez detektywa Lisa mówi: "to dziwne, jesteśmy smutni, że nie doszło do morderstwa, a przecież powinniśmy się cieszyć". I coś w tym jest. Zbrodnia jest zawsze ciekawsza. My jako widzowie, też liczymy na to, że jednak doszło do morderstwa!

              I jeszcze scena po zabiciu pieska. Właścicielka krzyczy na całe podwórze: "jacy z was sąsiedzi? nic was nie obchodzi, nawet czy ktoś żyje czy nie!" (cytuję z pamięci). I to jest ciekawy wątek. Na ile można ingerować w życie innych ludzi, interesować się ich życiem? Sam Jeff mówi w pewnym momencie do Lisy: "czy podglądanie innych jest etyczne, nawet jeżeli prowadzi do odkrycia czegoś złego?".

              Końcówka jest przewrotna. Jeff jest unieruchomiony na dobre, a Lisa już go dobrze przypilnuje :)

              Yes, sporo tu zabawnych tekstów, a pani masażystka jest świetna :) Ale bez duetu Stewart-Kelly to nie byłby ten sam film.

              Oczywiście to film oryginalnie kolorowy. Skąd pomysł, że był czarno-biały?

              Jeszcze trailer:

              www.youtube.com/watch?v=6kCcZCMYw38





              • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 14:30
                I chyba najważniejsze: pokazać historię głównie oczami przykutego do wózka bohatera w taki sposób, że nas wciąga bez reszty to prawdziwe mistrzostwo.
              • grek.grek Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:04
                z przyjemnością ! :]

                ostatnim razem nie zwróciłem na to uwagi, ale teraz mnie trochę trzepnęły te dekoracje, zwłaszcza te wymalowane wieżowce robiące za głębokie tło :] dodałbym jeszcze przyspieszenie kadrów w końcówce, kiedy Jeff spada z okna, a towarzystwo biega po patio.

                haha, wiesz, ja tam nie wiem jak było naprawdę, ale tak ten tupecik podejrzewam ;]] nie byłby to przypadek odosobniony. ponoć Sean Connery grał BOnda w peruce ;]]

                pięknie to zauważyłaś, Siostro.
                rzeczywisćie, kamera porusza się z mistrzowską precyzją i finezją.

                yes ! jak dla mnie, to jest wątek niemal równie istotny jak ten z Torvaldem. ich dwoje, z róznych światów, mających inne oczekiwania od życia, inne pasje - może i w życiu podobieństwa się przyciągają, ale w filmie to nie działa ;]

                zwróciłaś uwagę na krótki, sekundowy najazd kamery na twarz Jeffa, kiedy LIsa wspina się odważnie po trapie do mieeszkania Torvalda aby zdobyć dowody jego winy ? widać w tym jego wyrazie twarzy, że dostrzega w niej coś, o co jej nie podejrzewał i co pasowałoby do "kobiety, z którą mógłby się związać".

                prawda. ciekawe, ze tam każde mieszkanie naprzeciwko okna Jeffa ma swoje własne życie, nakreślone czasami kilkoma celnymi maźnięciami pędzlem kamery. np. młode małżeństwo, które właśn ie się wprowadziło i ma miesiąc miodowy. Mąz próbuje odpocząć, a zona co chwila woła go na kolejne... rundy ;]

                najpierw Jeff się uśmiecha, ale po 3 razie z troską zaczyna się temu przyglądać, bo pan młoody wygląda jakby zaraz miał paść na zawał.

                celna uwaga. To zdanie Lisy ewidentnie wyraża perspektywę widza właśnie oglądająceo [ten] film.

                oglądałem "Okno..." po dłuższej przerwie, ostatni raz parę lat temu, i to mnnie właśnie [również] zaatakowało : ileż tutaj rozważań o róznych zjawiskach społecznych, m.in właśnie o wojeryzmie.

                Przy okazji, antycypują one to co ma nadejść, czyli epokę, w któreej podglądactwo nie jest już czymokolwiek wstydliwym, ale nawet promowanym w telewizji i obyczajowości.

                o, bez dwóch zdań. James Stewart miał opinię lekko sztywnego, a Grace Kelly niekoniecznie utalentowanej aktorki dramatycznej, ale Hitchcock wykorzystał wszystkie ich zalety i może nawet wady, w taki sposób że trudno sobie wyobrazić, że ktoś inny te role mógłby zagrać :]

                nie mam pojęcia, Siostro :]
                jakieś zupełnie instynktowne skojarzenie miałem. dzięki za rozwianie wątpliwości.
                • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:22
                  Hehe, to przyspieszenie kadrów w końcówce też mnie zastanawia. Pasuje bardziej do kina przedwojennego :)

                  Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie lubiłam Connery'ego jako Bonda. I faktycznie w ostatnich filmach, kiedy mówiąc wprost był już za stary do tej roli nosił tupecik :)

                  O tak, Jeff jest pod wrażeniem odwagi Lisy. Widać to też w scenie, kiedy Lisa i masażystka wracają i Jeff patrzy na nią z podziwem. Moim zdaniem Lisa ewidentnie chciała zrobić wrażenie na Jeffie, pokazać, że stać ja na znacznie więcej niż on myśli.

                  Tak jest, ta historia pokazuje, że lubimy podglądać, to część naszej natury, co teraz jest wykorzystywane bez umiaru przez media.

                  Prawda, wydaje się, że i Stewarta i Kelly różni bardzo wiele, także jako aktorów, bo to zupełnie inne generacje i to jakoś przenosi się fajnie na ich role.

                  Nie ma za co :)

                  • grek.grek Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 16:43
                    ale to jak dramatyzm podkreśliły ;]

                    yes, ta cała akcja ich zbliża, on się przekonuje o tym, że z niej wcale nie jest taka malowana panienka, a ona dowodzi mu, że się mylił co do ich wspólnej przyszłości możliwosci.

                    komiczna jest ta scena, kiedy pielęgniarka Stella mówi do Jeffa "jest pan stosunkowo młody i relatywnie zdrowy" ;] mając na myśli jego nogę. Nie wiem czemu, ale to "relatywnie zdrowy" brzmi rozbrajająco.

                    no to teraz czekamy na "Psychozę" i "Ptaki", prawda ? :]
      • pepsic Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:10
        Nie chcę się narażać, dlatego nie napiszę, co mi się przydarzyło podczas projekcji. Zdążyłam zauważyć powabną panią gimnastyczkę krzątającą sie pod domu z nogami do góry. Ja tak lodówki nie potrafię otworzyć;)
        • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:24
          My tu jesteśmy bardzo tolerancyjni. Nie ma obowiązku kochania Hitchcocka :)
          • pepsic Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:33
            To nie ma nic wspólnego z miłością. Padłam ze zmęczenia i zasnęłam. Hitchcocka zawsze wysoko ceniłam. Pamiętam z dzieciństwa, jak osobiście przedstawiał cykl godzinnych etiud kryminalnych i zawsze się pojawiał w epizodach, nawet jako nieboszczyk.
            • siostra_bronte Re: "Okno na podwórze" 19.04.15, 15:36
              Ok :)
        • barbasia1 Re: "Okno na podwórze" 20.04.15, 21:27
          pepsic napisała:

          > Nie chcę się narażać, dlatego nie napiszę, co mi się przydarzyło podczas projek
          > cji. Zdążyłam zauważyć powabną panią gimnastyczkę krzątającą sie pod domu z no
          > gami do góry. Ja tak lodówki nie potrafię otworzyć;)

          :)
          Zdarza się.
    • grek.grek KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 18.04.15, 17:17
      w 2001 roku podczas szczytu G8 w Genoi włoskie siły specjalne w bezprzykładnie brutalny sposób spacyfikowały siedzibę protestująccyh antyglobalistów, która znajdowała się w tytułowej szkole Diaz. Sprawa długo nie mogła przebić się do mediów. Film rekonstruuje tamte wydarzenia. Jest mocny, jednoznaczny, ale inaczej nie było można tego przedstawić. Włoska policja działała z kuriozalną złością, możliwe że z powodu okrzyknięcia młodych opozycjonistów "komunistami". Nikt nie poniósł realnej odpowidzialności za tamten akt barbarzyństwa.

      kiedyś...
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,156070175,156183250,_Diaz_2012_slow_pare.html
      warto zobaczyć.
      • pepsic Re: KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 19.04.15, 14:08
        Okazuje się, że wystarczy iskra, aby stracić człowieczeństwo i stać sie psychopatą. III Rzesza to drastycznie przerabiała. Nie byłam przekonana, a film okazał się dobry.
        :)
        • grek.grek Re: KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 19.04.15, 15:07
          świetnie, że skoczyłaś :]

          mnie się wydaje, że to była z zimną krwią zaplanowana akcja. chcieli im dołożyć i mieli z jakiejś
          "góry" zielone światło włącznie z gwarancją bezkarności. w każdym razie poziom brutalności policji i specnazu przekroczył o lata świetlne poziom akceptowalnej interwencji, osiągnął stan zwykłego bandytyzmu i kibolstwa.
          • pepsic Re: KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 19.04.15, 15:16
            Nawet odgórne przyzwolenie, które zgadzam się musiało być, nie zwalania z poczucia przyzwoitości.
            • grek.grek Re: KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 19.04.15, 16:47
              a to absolutnie prawda.

              chodziło mi o to, że powód tej kuriozalnej brutalności specnazu jest zastanawiający i
              chyba jego podłoża należałopby szukać w polityczno-ideologicznych uwarunkowaniach, czyli
              jakiejś formie antykomunistycznych resentymentów we włoskiej policji. NIe jest tajemnica, że
              Włosi o faszystowsakich sympatiach nie zapomnieli, zwłaszcza w kibolskich i mundurowych
              sekcjach towarzystwo rekrutuje się z tego właśnie ideologicznego zaplecza.
              • pepsic Re: KUltura powtórkowo "Diaz" 20:20 19.04.15, 19:10
                Czyli bingo:))
    • siostra_bronte "Ostre psy" 19.04.15, 01:46
      O 22.20 na Dwójce. Świetna, brytyjska komedia, o której pisałam wiele razy. Co prawda Pepsic się nie podobało, ale ja z czystym sumieniem polecam :) Szkoda tylko, że tak późno. Powtórka w poniedziałek o 23.50.
      • pepsic Re: "Ostre psy" 19.04.15, 15:06
        Pepsic nie jest wyrocznią, ani nie jest od straszenia dzieci;) Po prostu nie przepada za gostkiem w roli głównej.
        • siostra_bronte Re: "Ostre psy" 19.04.15, 15:24
          Uznałam, że warto przypomnieć Twoją opinię :)
      • siostra_bronte Re: "Ostre psy" 20.04.15, 16:17
        Nikt nie oglądał??
    • maniaczytania "Obława" 19.04.15, 09:42
      TVP Kultura, 20.30
      M. Dorociński, M. Stuhr

      nie widziałam, więc mam zamiar

      A wczoraj pewnie jako jedna z ostatnich obejrzałam "80 milionów" - nieźle zrobiony film, świetnie zagrane role, zwłaszcza głównego eSBeka.
      • grek.grek Re: "Obława" 19.04.15, 12:11
        uprzedziłaś mnie, Maniu, własnie miałem zamiar wspomnieć o tej premierze :]

        skaczę, bezapelacyjnie.
        z opisu, wydawał mi się to jeden z najciekawzych filmów polskich w ostatnich latach.
        recenzje też miał świetne.

        no i co za trafiona pora, hehe.
        • siostra_bronte Re: "Obława" 19.04.15, 14:57
          Oglądam :)
      • pepsic Re: "Obława" 19.04.15, 15:36
        To o gostkach, którzy z zimną krwią zakatrupili innego gostka nękającego wieś? Ułaskawił ich prezydent Kaczyński. Osobiście mam wątpliwości, czy to biało-czarna historia i nie wiem, czy mam ochotę.
        • siostra_bronte Re: "Obława" 19.04.15, 15:39
          Nie, to film wojenny, chodzi chyba o zdradę w oddziale partyzanckim AK.
          • pepsic Re: "Obława" 19.04.15, 19:09
            Biję się w piersi, pomyliłam z "Linczem" :( Zatem może obejrzę, mimo że pan Stuhr kretyńskimi wypowiedziami stracił moją sympatię.
        • grek.grek Re: "Obława" 19.04.15, 16:49
          chodzi o to, ze leśny partyzant dostaje rozkaz zabicia cywila-konfidenta.
          pikanterii sprawie dodaje fakt, że w przeszłości byli oni przyjaciółmi.
        • maniaczytania Re: "Obława" 19.04.15, 18:31
          Pepsic - Ty masz na myśli lincz we Włodowie - to nie to.

          Tu chodzi o AK-owca, wykonującego wyroki Państwa Podziemnego.
      • angazetka Re: "Obława" 19.04.15, 16:50
        Ciekawa jestem, jak się wam spodoba. Mocny film. Bardzo. I doskonałe role i Dorocińskiego, i młodego (hiehie) Stuhra.
      • pepsic Re: "Obława" 19.04.15, 22:28
        Amia Krajowa jako banda obszarpańców i kanibali szwendająca się bez celu po lesie, od czasu do czasu wyłapująca cywilnych donosiciel, a kościół miejscem spotkań gestapo z konfidentami. Litości, Polski Instytut Sztuki Filmowej nie ma na co wykładać pieniędzy? Bo np. na taki Smoleńsk nie ma.
        • grek.grek Re: "Obława" 20.04.15, 16:02
          myślę, że PISF nie zmarnował pieniędzy przeznaczonych na "OBławę". Rózowo i patriotycznie może nie jest, ale humanistycznie i prawdziwie - owszem.

          wiesz, o tym czy PISF słusznie nie dał na "Smoleńsk", czy też popełnił błąd - przekonamy się po premierze tego filmu [bo ponoć jednak powstaje ?].
          • pepsic Re: "Obława" 20.04.15, 20:05
            Z wielkim trudem, bo brakuje 2 mln zł.

            Niekoniecznie, "Smoleńsk" bez solidnego wsparcia finansowego może okazać się dziełem zupełnie innym. Wnioskowano o najwyższą możliwą dotację w wys. 6 mln zł. Bezskutecznie, podczas, gdy "Pokłosie" o Polakach mordujących Żydów – 3,5 miliona złotych, "Ida" o Żydówce umaczanej wyrokami sądowymi – 3 mln zł, Wałęsa wiadomo o kim (chłe, chłe) - 6 mln zł ze środków publicznych (częściowo z Amber Gold!). No i proszę, życie bywa przewrotne, bo to dzięki inicjatywie i za rządów PiS powstał Polski Instytut Sztuki Filmowej, podczas gdy przeciwko głosowało PO (sic!).

            Wracając do "Obławy" - pomysł skądinąd udany, dużo gorzej z realizacją i przebrnięciem do końca, tudzież potknięciami typu desant, muzyka i wyroki w lesie. Co ciekawe, reżyser zadedykował film pamięci ojca walczącego w AK. Mam wątpliwości, czy byłby usatysfakcjonowany. Jednak Amerykanie potrafią należycie zadbać o swoich bohaterów wojennych i ich gloryfikować, i niekoniecznie muszą ich pokazywać od strony czysto fizjologicznej.
            • grek.grek Re: "Obława" 21.04.15, 16:56
              PISF święty nie jest, ale krytyczne głosy wobec niego słychać z róznych stron, zarówno z Tobie bliższych, jak i z tych przeciwnych [w "Nie" czytałem kiedyś dośc solidny artykuł polemiczny z zachowawczością konserwatywną], co mozę sugerować, ze utrzymuje się w jakimś względnym centrum i wybiera jednak filmy rokujące ze względu na przesłanki sugerujące spodziewaną dobrą wartośc i jakość.

              jestem ciekaw, dlaczego PISF odmawia "Smoleńskowi" finansowania. Scenariusz nie teges ? obawa, że to będzie film robiony na zamówienie polityczne albo mający ambicje bycia orężem w politycznym spektaklu ? w sumie, jesli tak właśnie wynika z materiału, który oceniał PISF, to może po prostu instytucja nie dała wsparcia, żeby nie narażać się później na zarzut sponsorowania w oczywisty sposób agitacyjnego, napisanego pod tezę [np. "zamachową"] filmu ? gdybym sobie, chciałbym aby PISF możliwie rzeczowo w tej kwestii się wypowiedział.

              to ciekawe, rzeczywiście, ta dedykacja.
              może tata był postępowym AK-owcem i opowiadał synowi, że to wszystko własnie tak wyglądało ?

              o wiesz, Amerykanie różnie kręcą :] "Łowca jeleni" czy "Pluton", to są bardzo mocne uderzenia w amerykańską martyrologię. Zwłaszcza, jeśli jeszcze nie miałaś okazji oglądac, polecam "Pluton".
              • siostra_bronte Re: "Obława" 21.04.15, 17:17
                Co do PISF-u to się nie wypowiadam, bo nie znam szczegółów.

                Też myślę, że chociaż film nie opiera się na faktach, reżyser wykorzystał jakoś wspomnienia ojca.

                O tak, Amerykanie robili też filmy pokazujące brutalną prawdę o swoich bohaterach w czasie wojny. Do tytułów, które wymieniłeś można dodać "Full metal jacket" Kubricka, komediowy "MASH" Altmana, oba o wojnie w Wietnamie. Tę listę można by ciągnąć.
                • siostra_bronte Re: "Obława" 21.04.15, 18:13
                  Pokręciłam, "MASH" jest o wojnie w Korei.
              • pepsic Re: "Obława" 21.04.15, 21:48
                Tu są podane przyczyny odmowy, w tym linki poboczne rzutujące na sprawę.

                Ano właśnie filmy, które wymieniliście z Siostrą potwierdzają moją tezę. Tak się kręci w USA filmy wojenne.

                Ten tekst też rzuca trochę światła w temacie PISF, a także w temacie namolnych telewizyjnych powtórek

                Tu bardziej znaczące fragmenty wywiadu z Konradem Łęckim, jakby sie komuś całego tekstu czytać nie chciało:
                "... od kilku lat obserwuję zjawisko, które mocno mnie niepokoi. W naszym - i nie tylko naszym kinie - pojawiają się obrazy, które pod płaszczykiem relatywizowania historii pokazują jakiś absolutnie zniekształcony obraz naszego narodu. Przedstawia się nas albo jako prymitywnych antysemitów mordujących Żydów z zawiści lub nieokiełznanej chciwości - stawiając często znak równości z hitlerowskim zbrodniarzami faktycznymi sprawcami holocaustu. Z Armii Krajowej robi się zbieraninę żuli rodem z „Mad Maxa” - trujących przeciwników muchomorami (sic!) a z obrońców Września 1939 roku bandę dekowników i tchórzy. Inwestuje się w pseudohistoryczne koprodukcje, które zamiast sławić dokonania rodzimego oręża pokazują nas jako pariasów zachodniej europy walczących pod Wiedniem z królem prostakiem na czele, przy którym Kara Mustafa to filozof niczym Seneka a wszystko to w otoczeniu papierowych dekoracji ostrzelanych z saletry. Nie wiem kto podejmuje tak idiotyczne decyzje, ale płaci za nie polski podatnik...

                Demokrację rozumiem w ten sposób, że jeżeli jest zielone światło w polskim kinie dla ,,Pokłosia” czy ,,Idy'' to powinno ono być też na filmy o tematyce religijnej czy odkłamującej historię. A tak się nie dzieje – nie ma równowagi. I to jest złe.

                O filmie "Pre mortem" o Katyniu z doborową aktorską obsadą:
                "Chciałem go sprzedać za grosze do któregoś z głównych kanałów telewizji publicznej, ale nie miałem szans. Wiadomo, że w tych telewizjach są największe tantiemy. Dlatego lecą w nich na okrągło te same filmy zrobione przez starych środowiskowych wyjadaczy. Młody twórca ma marne szanse na wprowadzenie tu swojego tytułu, bo jest „z zewnątrz”. Kupiły go jedynie TVP Historia i Kino Polska i emitują go rzadko w jakichś dziwnych porach, np. o 4 w nocy. "

                Rzadko się tak rozpisuję, wybaczcie:)
                • barbasia1 Re: "Obława" 22.04.15, 00:48
                  > Rzadko się tak rozpisuję, wybaczcie:)

                  Pepsic, ale tu są wyłącznie fani rozpisywania się! :)

                  To ja od końca zacznę, od skarżącego się reżysera Konrada Łęckiego, któregoś zacytowała.

                  > O filmie "Pre mortem" o Katyniu z doborową aktorską obsadą:
                  > "Chciałem go sprzedać za grosze do któregoś z głównych kanałów telewizji pub
                  > licznej, ale nie miałem szans. Wiadomo, że w tych telewizjach są największe tan
                  > tiemy. Dlatego lecą w nich na okrągło te same filmy zrobione przez starych środ
                  > owiskowych wyjadaczy. Młody twórca ma marne szanse na wprowadzenie tu swojego t
                  > ytułu, bo jest „z zewnątrz”. Kupiły go jedynie TVP Historia i Kino
                  > Polska i emitują go rzadko w jakichś dziwnych porach, np. o 4 w nocy. "


                  Dziwię się pretensjom reżysera Konrada Łęckiego, bo "Pre mortem", który, nie jest filmem długometrażowym , tylko 33 minutową etiudą szkolną (!)
                  filmpolski.pl/fp/index.php?film=1232832
                  przecież, jak sam przyznaje, zakupiła jednak telewizja publiczna, wspomniana TVPHistoria! Film doskonale wpisuje się w profil tego przecież coraz bardziej popularnego kanału. Więc nie wiem, dlaczego ma pretensje.


                  "Pre mortem" pokazywany był nie tylko "w jakichś dziwnych porach, np. o 4 w nocy. "
                  Kilkakrotnie miał bardzo dobry czas antenowy.

                  Film miał premierę w niedzielę 13 kwietnia 2014 film o doskonałej porze o 19:45.
                  www.tv.pl/opis/s_85_p_261398_Pre_mortem.xhtml
                  Potem pokazywany był 23 maja o godz. 12:25 .
                  www.tv.pl/opis/s_85_p_262451_Pre_mortem.xhtml
                  We wrześniu 2014 roku emitowany był w 2 razy również o doskonałej dla widza porze: we wtorek 16.09 o godzinie 19:45. oraz 17 września 2014 w środę o g. 11:40 (zwracam uwagę na symboliczne daty emisji!)
                  tv.dziennik.pl/program/any/6,2,20140917,1,0,,55344836,pre-mortem.html
                  tv.dziennik.pl/program/any/6,2,20140916,1,0,,55344563,pre-mortem.html



                  • barbasia1 Re: "Obława" 22.04.15, 16:12
                    Kończąc, jestem zdumiona, że człowiek, który na dobrą sprawę nie zadebiutował jeszcze porządnie, niewiele pokazał, już oskarża, już dopatruje się złej woli, już sugeruje spiski i co tam jeszcze, mimo, że jego jedna z pierwszych wprawek, etiuda filmowa poświęcona tematyce katyńskiej została doceniona, co pokazują , godziny i terminy emisji filmu.




                    • pepsic Re: "Obława" 22.04.15, 20:50
                      Nie znam człowieka, nie znam jego dorobku, ani poglądów. Odnoszę się stricte do jego wypowiedzi. Tego samego oczekuję w zamian, a nie wyszydzania i dezawuowania Bogu ducha winnego człowieka i jego twórczości. I jeszcze jedno, nie zauważyłam oskarżeń, a trzeźwą ocenę rzeczywistości.
                      • barbasia1 Re: "Obława" 22.04.15, 22:49
                        pepsic napisała:

                        > Nie znam człowieka, nie znam jego dorobku, ani poglądów. Odnoszę się stricte do
                        > jego wypowiedzi. Tego samego oczekuję w zamian, a nie wyszydzania i dezawuowa
                        > nia Bogu ducha winnego człowieka i jego twórczości.

                        Pepsic, a gdzie Ty moim poście, na Boga, widzisz "wyszydzanie i dezawuowanie Bogu ducha winnego człowieka i jego twórczości"???
                        • pepsic Re: "Obława" 23.04.15, 17:55
                          A tu:
                          "...człowiek, który na dobrą sprawę nie zadebiutował jeszcze porządnie, niewiele pokazał, już oskarża, już dopatruje się złej woli, już sugeruje spiski i co tam jeszcze, ..."

                          Powyższy kontekst jest zdecydowanie negatywny. A przecież zaatakowany przez Ciebie adresat odnosi sie do faktów, nikogo nie obrażając. Można się z nim zgadzać, lub nie, ale nie wolno atakować ad personam, ani imputować niskich pobudek, ani że nic nie zrobił, na niczym się się nie zna, a pcha się się z tupetem do telewizji. I właściwie to powinien pana Brauna w rękę pocałować :(

                          ---
                          więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym. ~ Izrael Singer
                          • barbasia1 Re: "Obława" 23.04.15, 20:58
                            Nie atakowałam pana reżysera. Napisałam, tylko, że dziwi mnie jego wypowiedź i zarzuty o niedopuszczanie młodych twórców do telewizji publicznej w kontekście faktu, że jego etiuda szkolna została doceniona i zakupiona przez telewizję publiczną dla kanału TVPHistoria i emitowana również o dobrej dla widza porze .

                            Można się z nim zgadza
                            > ć, lub nie, ale nie wolno atakować ad personam, ani imputować niskich pobudek,
                            > ani że nic nie zrobił, na niczym się się nie zna, a pcha się się z tupetem do t
                            > elewizji. I właściwie to powinien pana Brauna w rękę pocałować :(

                            To nie w porządku, Pepsic! Przekręcasz moje słowa. Nie napisałam, że reżyser "nic nie zrobił, na niczym się się nie zna".
                            Napisałam, że jeszcze "niewiele pokazał"jako (twórca filmowy) oraz że "nie zadebiutował jeszcze porządnie" .

                            Zresztą zgodne z faktami. Konrad Łęcki, zawsze lubię sprawdzić, kim jest człowiek, który się publicznie wypowiada, jest świeżo upieczonym reżyserem, szkołę skończył w 2013 roku. Na koncie ma wyłącznie etiudy szkolne /patrz filmpolski.pl/ - to nie jest żadne obraźliwe sformułowanie - wprawki filmowe, doskonalące w sztuce reżyserowania, kręcone w czasie studiów
                            pl.wikipedia.org/wiki/Etiuda.
                            w tym etiudę szkolną "Post mortem",do której prawa zakupiła telewizja publiczna dla kanału TVPHistoria. Za właściwy debiut reżyserski uznaje się, jak powszechnie wiadomo, pełnometrażowy film fabularny.

                            • pepsic Re: "Obława" 24.04.15, 20:46
                              To nie w porządku, Pepsic! Przekręcasz moje słowa.
                              Odnoszę się do wydźwięku Twoich słów, co wyraźnie zaznaczyłam w cytacie:
                              "Powyższy kontekst jest zdecydowanie negatywny." Insynuacje pozostawiam bez komentarza.
                              • barbasia1 Re: "Obława" 24.04.15, 23:56
                                pepsic napisała:

                                > To nie w porządku, Pepsic! Przekręcasz moje słowa.
                                > Odnoszę się do wydźwięku Twoich słów, co wyraźnie zaznaczyłam w cytacie:

                                Właściwe byłoby, żebyś odniosła się nie do wydźwięku słów , tylko raczej do literarnego ich znaczenia. Bo inaczej wkładasz mi w usta coś, czego nie powiedziałam, a co Ty sobie wymyśliłaś.

                                Jeszcze jedno na temat pobudek, jakie kierowały panem reżyserem nic nie pisałam, bo nic na ten temat nie wiem.

                                "Insynuacje pozostawiam bez komentarza".

                                Pepsic, bardzo proszę, nie wmawiaj mi insynuacji.
                                • siostra_bronte Re: "Obława" 25.04.15, 12:51
                                  Dziewczyny, przestańcie się kłócić.
                                  • barbasia1 Re: "Obława" 25.04.15, 14:28
                                    Nie chcę się kłócić , nie lubię się kłócić. Żałuję, że odniosłam się do zacytowanej wypowiedzi reżysera.
                  • pepsic Re: "Obława" 22.04.15, 20:43
                    Godziny emisji to rzecz natury subiektywnej, tak samo krótkometrażowa forma, notabene reżyser w wywiadzie o niej wspomina. Nie rozumiem zarzutów, nie widzę sensacji, ani powodu, aby meritum sprawy sprowadzać na poboczne wątki typu godziny emisji, tudzież dywagacje, która stacja ma większy dostęp oraz lepszą oglądalność. Jest to jakieś roztkliwianie tematu. Dla mnie liczy się intencja zawarta w wypowiedzi reżysera, zarazem odpowiedź na nurtujące nas tu na forum zapytania: dlaczego na kanałach publicznych jesteśmy na okrągło katowani powtórkami, bądź żenującymi widowiskami i serialikami oraz dlaczego nie zachowywane sa proporcje i dlaczego młodzi twórcy spoza układu nie są dopuszczani do konfitur. Nie rozumiem również personalnego ataku na człowieka, który mądrze mówi i odsłania kulisy sprawy. Linka zamieściłam licząc na zrozumienie, nie punktowanie.
                    • barbasia1 Re: "Obława" 25.04.15, 14:46
                      > ność. Jest to jakieś roztkliwianie tematu. Dla mnie liczy się intencja zawarta
                      > w wypowiedzi reżysera, zarazem odpowiedź na nurtujące nas tu na forum zapytania
                      > : dlaczego na kanałach publicznych jesteśmy na okrągło katowani powtórkami, bąd
                      > ź żenującymi widowiskami i serialikami oraz dlaczego nie zachowywane sa proporc
                      > je i dlaczego młodzi twórcy spoza układu nie są dopuszczani do konfitur. Nie ro
                      > zumiem również personalnego ataku na człowieka, który mądrze mówi i odsłania ku
                      > lisy sprawy. Linka zamieściłam licząc na zrozumienie, nie punktowanie.

                      W międzyczasie sytuacja nieco się zmieniła na lepsze, jeśli ktoś nie zauważył. Po ograniczeniu zasięgu nadawania TVPKultura i innych kanałów do terytorium 'Polski liczba premier , ciekawych i ambitnych filmów programów, produkcji zwłaszcza na TVPKultura znacznie wzrosła ( o czym wspomniał kiedyś w odrębnym wątku Grek). Jedynka i Dwójka specjalizują się w lżejszym , mniej ambitnym repertuarze dla maskowego odbiorcy (choć przecież nie tylko dla masowego odbiorcy) , co jest, imo, zrozumiałe. Skoro mamy nową lepszą TVPKulturę to ja taki stan rzeczy (Jedynka , Dwójka dla masowego odbiorcy głównie) akceptuję.

                      Nie chce wcale bronić telewizji, na pewno młodzi twórcy, reżyserzy nie mają łatwo.
                      • grek.grek Re: "Obława" 25.04.15, 17:52
                        i mnie zęby zgrzytają na grafik Jedynki i Dwójki, ale ich ramówka ma swój sens.
                        te dwie lokomotywy z lżejszym, komercyjnym programem i nawałnicą reklam między programami zarabiają na Kulturę, Historię, Info i regionalne kanały z ich ambitnym programem. wobec niskich wpływów z abonamentu - chyba nie ma lepszej taktyki zarobkowania.

                        no i plus,że TVP MIMO WSZYSTKO jeszcze nie tnie kosztów na tyle, by kręcić paradokumenty z udziałem naturszczyków, gdzie jedyną formą komunikacji jest wrzask ;]
                        • barbasia1 Re: "Obława" 25.04.15, 22:45
                          grek.grek napisał:

                          > [...] wobec niskich wpływów z abonamentu - chyba nie ma lepszej taktyk
                          > i zarobkowania.
                          Prawda!? Jeśli dzięki temu mamy opery prosto z MET, to ja nie mam nic przeciwko!? :)

                          > no i plus,że TVP MIMO WSZYSTKO jeszcze nie tnie kosztów na tyle, by kręcić para
                          > dokumenty z udziałem naturszczyków, gdzie jedyną formą komunikacji jest wrzask
                          > ;]
                          Nie strasz! ;)
                          • grek.grek Re: "Obława" 26.04.15, 14:42
                            o, widzisz - we wtorek kolejna opera z MET via Kultura :]
                            • barbasia1 Re: "Obława" 26.04.15, 19:42
                              Tak!!? :))) Nawet nie wiedziałam! Zaraz zajrzę do programu!
                            • barbasia1 Re: "Obława" 26.04.15, 19:45
                              W cyklu "Metropolitan Opera w Nowym Jorku przedstawia", dzieło Gaetano Donizettiego "Napój Miłosny". W produkcji Bartletta Shera zaśpiewali m.in. Anna Netrebko i Mariusz Kwiecień. "Napój Miłosny" to opera, która przyniosła włoskiemu kompozytorowi...


                              www.telemagazyn.pl/tv/631909/napoj-milosny
                              "Napój miłosny"
                              :))

                              Pięknie!

                • grek.grek Re: "Obława" 23.04.15, 14:02
                  PISF krytykowane jest zewsząd, zawsze przez tych którzy nie dostają dofinansowania dla swoich filmów, to naturalne :]

                  jako że chodzi o film o SMoleńsku - od razu pojawia się kontekst polityczny i można nim wytłumaczyć wszystkie negatywne uwagi PISFu nt. scenariusza. z drugiej strony, jesli "Weekend integracyjny" dostał kasę, to komisja sama się prosi o podejrzenia, że chodzi o względy inne niż artystyczne.

                  nie zgadzam się z reżyserem Łęckim, który najwyraźniej chciałby narzucić filmowcom cenzurę - zołnierzy AK chciałby widzieć tylko w rolach wspaniałych rycerzy niepodległości i patriotów bez skazy. TO dziecinne podejście :]

                  pan Łęcki, jak mniemam, nie uczestniczył w wojnie partyzanckiej ?
                  skąd zatem wie, jak wyglądała taka wojna ?
                  może własnie tak jak w "OBławie" ?
                  zwykły stateczny surwiwal często potrafi sponiewierać ludzi, a co dopiero zjawisko
                  tak ekstremalne jak wojna ?

                  pan Łęcki nie zauważa, ze kino się zmieniło, dzisiaj na całym świecie powstają filmy rozliczeniowe, czasami mocno przewracające dotychczasowe wyobrażenia widzów. Dlaczego wojna w wykonaniu AK miałaby być wyjątkiem ? W Konstytucji mamy to zapisac ? Ścigać za urazę uczuć patriotycznych ?

                  "jeżeli jest zielone światło dla "Pokłosia" czy "Idy" to powinno ono być też na filmy o tematyce religijnej czy odkłamującej historię"

                  równwowagą dla "Idy" i "POkłosia" mają być filmy "odkłamujące" ?
                  to znaczy, ze te dwa pierwsze "zakłamują" ? :]

                  znów wróciłbym do Ameryki.

                  czy ktoś ma pretensje, że ciągle powstają filmy o czasach nagonek z powodów rasistowskich ? Ameryka traktuje to jako częśc swojej historii.

                  POlska też ma swoje epizody antysemickie.
                  i o ile momentami można mieć dość tego nachalnego zmuszania, żebyśmy wszyscy co do jednego kochali starszych braci w wierze, żebyśmy ciągle przepraszali za nie swoje winy, żebyśmy nieustannie poczucie winy mieli i to mieli je nie wiadomo po co, to akurat temat Jedwabnego warto przerobić, zwłaszcza że to ciekawa filmowa rzecz.

                  może nie warto robić tyle zamieszania wokół jednego czy drugiego "POkłosia", bo to własnie ono nakręca wątek ?

                  wg mnie, "Pokłosie" nie jest aż tak jednowymiarowe jak się je tu i tam przedstawia; "Idy" jeszcze nie widziałem.

                  jeśli jednak filmy gloryfikujące polskośc mają być po prostu odpowiedzią na "Pokłosie", to aż się boję :] Filmy traktowane jak cios na ringu są zwykle słabe i nieudane.

                  poza tym, pan Łęcki krytykując TVP powinien zauważyć, że filmów pokazującym piękne karty polskiej historii jest całe mnóstwo. Wystarczy włączyć TVP Historia. I nie szukać tam wyłącznie swojego filmu, ale spojrzeć na całą ramówkę :]

                  pan Łęcki powinien po prostu przestać śledzić wyłącznie koniec własnego nosa. Taka postawa bardzo zawęża perspektywę, nie mówiąc o tym, że po pewnym czasie głowa może rozboleć ;]
                  • barbasia1 Re: "Obława" 23.04.15, 17:15
                    >równwowagą dla "Idy" i "POkłosia" mają być filmy "odkłamujące" ?
                    >to znaczy, ze te dwa pierwsze "zakłamują" ? :]

                    Jeśli film o Smoleńsku, w którym lansuje się bez cienia wątpliwości hipotezę o zamachu, ignorując ostentacyjnie ustalenia komisji, w której pracowało kilkudziesięciu specjalistów z wielu różnych dziedzin ma być filmem "odkłamującym prawdę", to ja dziękuję za taki film i takie "odkłamywanie" i taka "prawdę".
                    • grek.grek Re: "Obława" 23.04.15, 17:50
                      pan Łęcki chyba generalnie ma na myśli to, że PISF i TVP sekują filmowców z tzw. obozu patriotycznego, bo obie instytucje są politycznie motywowane.

                      wiesz, ja tam bym dwóch groszy nie dał, ze trochę racji w tym nie ma.

                      inna rzecz, że w takim układzie pojęć każde odrzucenie projektu można tłumaczyć niechęcią politycznie sterowaną. Odpada wariant, w którym dany projekt jest jednak słaby artystycznie. To wygodne tłumaczenie. I bardzo dobra reklama filmów, ksiązek czy przedstawień teatralnych u odbiorców należących do tego środowiska.

                      wiesz, ja mam nadzieję,ze "Smoleńsk" jednak powstanie. Bo będziemy mieli szansę, by ocenić, na ile PISF miał rację, a na ile jednak faktycznie się pomylił, co z kolei dałoby asumpt do przypuszczeń, ze polityka odgrywała tutaj kluczową rolę.
                      • barbasia1 Re: "Obława" 23.04.15, 18:24
                        grek.grek napisał:

                        > pan Łęcki chyba generalnie ma na myśli to, że PISF i TVP sekują filmowców z tzw
                        > . obozu patriotycznego, bo obie instytucje są politycznie motywowane.

                        Ale sam PISF , jego dyrekcja już od jakiegoś czasu nie ma głosu decydującego! O przyznaniu dotacji decyduje komisja złożona wyłącznie z filmowców, reżyserów . To oni opiniują według określonych procedur. Mówiono nawet o tym niedawno w telewizji.

                        Ale pan Łęcki dobrał się do konfitur, używając terminu użytego przez Pepsic. To może nie jest aż tak źle?

                        > inna rzecz, że w takim układzie pojęć każde odrzucenie projektu można tłumaczyć
                        > niechęcią politycznie sterowaną.

                        Tak. Można również niechęcią, czy nienawiścią sterowaną przez feministki. ;) Jak to skarżył się mistrz Zanussi, kiedy PISF długo odmawiał przyznania dotacji dla jego filmu "Obce ciało".


                        > wiesz, ja mam nadzieję,ze "Smoleńsk" jednak powstanie. Bo będziemy mieli szansę
                        > , by ocenić, na ile PISF miał rację, a na ile jednak faktycznie się pomylił, co
                        > z kolei dałoby asumpt do przypuszczeń, ze polityka odgrywała tutaj kluczową rolę.



                        Środowiska zainteresowane powstaniem tego filmu, nie licząc się z ustaleniami państwowej komisji, oskarżają o zamach i szkalują najważniejsze osoby w państwie , po czym wyciągają łapy do tych osób, by im sfinansowali film pod tezę, w którym będą rozpowszechniać te oszczerstwa. To jakaś paranoja, nie sądzisz?

                        A PISF jeszcze im grzecznie odpowiada, wyjaśnia w najdelikatniejszych eufemizmach, że gniot powstanie. ;)
                        • pepsic Re: "Obława" 23.04.15, 19:30
                          pan Łęcki dobrał się do konfitur, używając terminu użytego przez Pepsic. To może nie jest aż tak źle?
                          Nie skądże, powinien Brauna w rękę pocałować, ze się powtórzę. Mam wrażenie, że nie zrozumiałaś treści w rzeczonym linku. Nie chodziło o jednostkowy przykład, tylko mechanizm działania.

                          Paranoją jest tępienie ludzi, którzy hipotezę zamachu traktują poważnie, tak jak to czynią wszyscy na świecie eksperci badający przyczyny katastrof lotniczych. Hipoteza zamachu jest zawsze i wszędzie rozpatrywana i badana na równi z innymi. Oczywiście z wyjątkiem Polski i Rosji. Tu każdego, kto ośmielił się tylko zasugerować możliwość dokonania zamachu uważa się za chorego oszołoma. Zasłużony dla kultury reżyser K.Krauze ten, co "wyciąga łapy" ma pełne prawo występować o publiczne dotacje na równi z mistrzem Wajdą, który notabene otrzymał rekordową dotację dla filmu o Wałęsie. Inni z kolei mają prawo domagać się od państwa przeprowadzenia rzetelnego śledztwa smoleńskiego i stawiania rządzących pod ścianą. Takie są zasady demokracji i święte prawo opozycji.

                          --
                          Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym. ~ Izrael Singer
                          • barbasia1 Re: "Obława" 23.04.15, 20:45
                            pepsic napisała:

                            > pan Łęcki dobrał się do konfitur, używając terminu użytego przez Pepsic. To
                            > może nie jest aż tak źle?

                            > Nie skądże, powinien Brauna w rękę pocałować, ze się powtórzę. Mam wrażenie, że
                            > nie zrozumiałaś treści w rzeczonym linku. Nie chodziło o jednostkowy przykład
                            > , tylko mechanizm działania.

                            Ale Łęcki mówił tylko o sobie , o swoim przypadku. Innych przykładów nie podawał, stąd taki wniosek.



                            > . Hipoteza zamachu jest zawsze i wszędzie rozpatrywana i badana na równi z innymi.
                            Tak, masz rację.

                            > Oczywiście z wyjątkiem Polski i Rosji.

                            Ale to nieprawda! Hipoteza zamachu była rozpatrywana przez państwową komisję Millera. Na podstawie wielu różnych (!) dowodów hipoteza ta została odrzucona.

                            > Paranoją jest tępienie ludzi, którzy hipotezę zamachu traktują poważnie, tak ja
                            > k to czynią wszyscy na świecie eksperci badający przyczyny katastrof lotniczych.

                            Jeśli te osoby nie mają żadnych mocnych, niepodważalnych dowodów na potwierdzenie hipotezy , to trudno brać takie osoby poważnie.

                            • pepsic Re: "Obława" 24.04.15, 20:49
                              Jeśli te osoby nie mają żadnych mocnych, niepodważalnych dowodów na potwierdzenie hipotezy, to trudno brać takie osoby poważnie.

                              Niniejszym potwierdzasz moje spostrzeżenia.
                        • grek.grek Re: "Obława" 24.04.15, 15:42
                          w przypadku "OBcego ciała" rzeczywistośc potwierdziła obawy PISFu ;] film triufmował... na Złotych Wężach ;]]

                          jest w tym niekonsekwencja, zdecydowanie.
                          jeślio PISF rzeczywiście zajęty jest przez ludzi sprzyjających obozowi rządowemu, to postawą właściwą dla twórców byłoby po prostu szukanie innego źródła finansowania. Np. w SKOK-ach, ktore chociaż część milionów przetransferowanych do jakichś Luksemburgów mogłyby przeznaczyć na sponsoring filmu. Chyba, ze statut zabrania takich gestów.

                          między kielichem, a prawdą, to PISF parę gniotów sam zatwierdził i sfinansował :]] tej instytucji też trudno ufać jak chodzi o jej intencje. dlatego, wg mnie dopiero kiedy/jesli powstanie "Smoleńsk" dane nam będzie zweryfikować słusznośc dzisiejszych decyzji PISFu. do tego momentu skazani jesteśmy na wielość interpretacji bez faktycznej znajomości materiału opiniowanego.
                          • barbasia1 Re: "Obława" 24.04.15, 16:59
                            grek.grek napisał:

                            > w przypadku "OBcego ciała" rzeczywistośc potwierdziła obawy PISFu ;] film triuf
                            > mował... na Złotych Wężach ;]]

                            Hehehehe! Tak. Miałam nawet o tym kiedyś napisać. Film "Ciało obce" zdobył wyróżnienia w najważniejszych kategoriach:

                            Najgorszy film, najbardziej żenujący film na ważny temat, najgorsza reżyseria, najgorszy scenariusz, najbardziej żenująca scena i indywidualnie dla Agnieszki Grochowskiej - Wąż za występ poniżej godności.

                            www.filmweb.pl/awards/W%C4%99%C5%BCe/2015

                            > między kielichem, a prawdą, to PISF parę gniotów sam zatwierdził i sfinansował
                            > :]] tej instytucji też trudno ufać jak chodzi o jej intencje.

                            Też prawda. Ale jak powiedział Mateusz Werner, krytyk filmowy i członek komisji oceniającej dla PISF "Bitwę pod Wiedniem" - "PISF to nie fabryka gwoździ i błędy czasem się zdarzają". ;)

                            szukanie innego źródła fina
                            > nsowania. Np. w SKOK-ach, ktore chociaż część milionów przetransferowanych do j
                            > akichś Luksemburgów mogłyby przeznaczyć na sponsoring filmu. Chyba, ze statut z
                            > abrania takich gestów.

                            ;)
                            SKOK-u Wołomin swego czasu współfinansował film Hoffmana "1920. Bitwa Warszawska" (produkcję patriotyczną!). Z tego powodu pan prezydent miał potem nieprzyjemności.
                    • pepsic Re: "Obława" 23.04.15, 18:05
                      Bardzo ciekawe hipotezy. Filmu o Smoleńsku nie ma i nie wiadomo, kiedy powstanie i czy w ogóle, oraz jakie kierunki obierze. Ale ok. Twoja wola. Masz prawo do własnych poglądów, tak samo jak ja nt. skompromitowanego zespołu pana Laska.
                      • grek.grek Re: "Obława" 24.04.15, 15:35
                        jeszcze słowo a'propos cytowanego pana Łęckiego.
                        mówisz o tym, ze opisuje on mechanizm działania, ale nie sądzisz, że jednak opis działania mechanizmu na podstawie jednostkowego, własnego, doświadczenia nie ma potrzebnych argumentów do tego by uchodzić za obiektywny ?

                        a co do samego filmu - ja tam nie miałbym nic przeciwko, żeby dostał dofinansowanie. może warto zwrócić się o pomoc do ludzi dobrej woli, jakichś organizacji, sponsorów ?
                        jesli jest to projekt wart wsparcia, to niechybnie znajdą się ludzie gotowi dopomóc w tym
                        dziele.

                        wiesz, dla mnie podstawową przesłanką do oceny sytuacji jest fakt, ze żadne urządzenia satelitarne czy dowolne inne nie zarejestrowały żadnego wybuchu na pokładzie. Gdyby do takowego doszło - prawda byłaby znana natychmiast.

                        mówię to jako wyborca sfrustrowany :] tym, że znów dyskusja o nieszczęsliwym wypadku, zdaniem jednych, albo zamachu, zdaniem innym organizuje debatę polityczno-społeczną w Polsce i powoduje, że rząd i marnej jakości prezydent znów idą w górę w sondażach i zafundują nam kolejne 5 lat stagnacji, bierności i licznych afer oraz gaf. Niestety, na Smoleńsku wygrywają dwie partie : PiS, który konsoliduje i utwardza swój elektorat, aby dostać bezpieczne 30 % i mieć wygodną, dobrze płatną posadę w opozycji, w której za nic nie odpowiada i bierze grube miliony z budżetu, a w biurach poselskich zatrudnia pociotków oraz PO, która mając za tło PiS pięknie się odróżnia na korzyśc, bierze władzę i kręci lody na całego.

                        o tym ktoś powinien nakręcić film :]] chętnie się dorzucę symboliczną złotówką do tak zbożnego dzieła.
                        • pepsic Re: "Obława" 24.04.15, 20:25
                          może warto zwrócić się o pomoc do ludzi dobrej woli, jakichś organizacji, sponsorów ?
                          Z tego, co wiem, właśnie tak jest.

                          Łęcki przedstawia indywidualną opinię, ale mechanizmu dopatruję się ja, i mam również inne ku temu przesłanki. Tak więc dajcie już spokój człowiekowi. Niepotrzebnie go wystawiłam. Nie zasłużył na gorzkie słowa.

                          Jeśli jesteś zainteresowany "teoriami spiskowymi" polecam najnowszy tekst blogera kokos26 "Zdrajcy są wśród nas" odnoszący się do książki niemieckiego dziennikarza Rotha. Nie będę linkować, bo dość mam atakowania i wyśpiewania. Wystarczy wpisać w google. Musu nie ma:)

                          Mam nadzieję, że dostrzegasz, kto tak naprawdę gra Smoleńskiem i kto wkłada kij w mrowisko (przykład ostatnio zmanipulowane stenogramy).

                          He, he, biura poselskie to pikuś. Konfitury znajdują sie w spółkach rządowych, radach nadzorczych, agencjach, funduszach, etc. etc. Były minister skarbu w rządzie Tuska, A. Grad znalazł zatrudnienie w zarządzie koncernu Tauron Polska Energia, gdzie zarabia 120 tysięcy zł miesięcznie, podczas gdy emeryci dostali po 31 zł podwyżki. Powinni Kopacz w rękę pocałować. Tak więc jest o co walczyć.

                          E no, przecież rząd PO za nic nie odpowiada, a jeśli coś jest nie tak, to i tak winna jest jarząca opozycja i nienawistny, nawet jak milczy Kaczor ;)

                          O przepraszam "Układ zamknięty" cenionego Bugajskiego dotyka w pewnym sensie tematu, notabene nie uzyskał z PISF ani złotówki dofinansowania, mimo że "wyciągał łapy".

                          ---
                          Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym. ~ Izrael Singer
                          • grek.grek Re: "Obława" 25.04.15, 17:45
                            w takim razie mogę tylko życzyć powodzenia.
                            są środowiska, które na taki film czekają.
                            inne się go boją, bo stanowić będzie dla nich problem polityczny.
                            jak to u nas :]

                            zacytowałaś p. Łęckiego, a ja i Barbasia odnieśliśmy się do jego słów, tak jak je
                            zrozumieliśmy. nie chodzi o tego pana, chodzi o poglądy, z którymi - jak zauważyłem -
                            i Barbasia i ja nie do końca się zgadzamy. ot, polemika :]

                            słyszałem o tych teoriach.
                            chodzi o to,że dowody na zamach mają mieć niemieckie specsłużby.
                            ponoć te specsłużby wydały oświadczenie, że nic o żadnym zamachu nie wiedzą ?

                            o, to zdecydowanie.
                            wyciek stenogramów tydzień przed rocznicą smoleńską był wyjątkowo paskudnym politycznym chwytem. ja nie mam wątpliwości, że PO i podległe jej służby i zakolegowane media rozgrywają ten temat tak samo cynicznie jak niektórzy politycy z drugiej strony tego konfliktu. Niestety, bardzo to wszystko polityką nafaszerowane.

                            zgadzam się w pełni.
                            poza tym, ze trzeba utrzymać kolesiów na stołkach, to jeszcze media zaprzyjaźnione czekają na kolejne 4 lata wygodnego życia na koszt podatnika, czyli na miliony z rządowych ogłoszeń, no i jak przyjdą nowi to rozejrzą się w papierach i podadzą FAKTYCZNy stan zadłużenia które Platforma nam sprezentowała. To będzie szok dla wyborców. kreatywna księgowość działa tylko do czasu, kiedy ma się nad nią wyłączną kontrolę.

                            szkoda tylko, że w tym szale zapomnieli o ważnych dla NAS sprawach. akcyza tak poszła do góry, że dochody zaczeły spadac. widocznie w rządzie pojęcie krzywej Laffera jest nieznane. za zabójstwo grozi w Polsce olk 12 lat, a za wwiezienie do kraju oleju z konopii dla ludzi cierpiących na raka - 15 lat. in vitro ponoć ma być, ale 7 lat PO zastanawiała się nad tym, a teraz jeszcze musi skonsultować z biskupami :] Będzie ustawa o in vitro, aż mi kaktus na dłoni wyrośnie ;] Do wyborów będzie rżnięcie głupa, ze już zaraz, a po wyborach PO dozna amnezji. Jaśnie prezydent op...lał się 5 lat, a 2 tygodnie przed wyborami mówi : wybierzcie mnie na drugą kadencję, to daję słowo, że ruszę tyłek i zacznę coś robić :] A wczoraj okaząło się, ze 40 mln naród chce walczyć z całą potęgą militarną Rosji, ale odpada już na poziomie konfrontacji z 30 facetami na motorach :]] w sumie, komedia jest. wstyd trochę :]

                            co do Twojej sygnatury - coś jest na rzeczy.
                            szef FBI nie jest przypadkowym bolkiem.
                            jesli coś mówi, to nie dlatego że mu się wypsnęło.
                            a Biały Dom nie zabrania przeprosin dlatego, ze malowanie mają i sekretarki są na urlopie.

                            a po drugiej stronie barykady, bracia z Ukrainy robią sobie jaja z prezydenta Polski i uchwalają przy nim ustawę, wedle któreej UPA i OUN to bohaterowie i do więzienia trafi kążdy, kto podważy sens i celowośc wszelkich ich działań. można domniemywać, ze 150 tys zamordowanych Polaków na Wołyniu, to też był ten sens i ta celowość.

                            a i w Polsce Ukraina panoszy się niemożebnie. sama lista organizacji ukraińskich, które działają, i to JAK, w Polsce jest coraz dłuższa. studenci całymi wagonami na stypendia, których brakuje dla Polaków, 200 rannych na Majdanie do szpitali, podczas gdy Polacy leża po strychach i piwnicach, 100 mln Euro których nie ma dla poszkodowanych sankcjami rolnikow - dla ukraińskich nacjonalistów spod tryzuba...

                            nie jestem polskim narodowcem, w sumie w ogole nie wiem, co to znaczy "być Polakiem", tak na dobrą sprawę, ale... kurde, Polska jest kompromitowana i zwyczajnie rozbierana do rosołu przez rozmaite koterie i wpływowe sitwy. może rzeczywiście czas zagłosować na Korwina ? ;]]

                            • siostra_bronte Re: "Obława" 25.04.15, 17:56
                              To ja się wtrącę a propos. W poniedziałek o 20.00 w Stopklatce będzie pokazany "Ogniomistrz Kaleń" z 1961 r. o walkach z UPA. Może widziałeś/widzieliście? Chyba jedyny jak dotąd film podejmujący ten temat na poważnie (dlaczego??). To jeden z najbardziej wstrząsających filmów jakie w życiu widziałam. Jutro napiszę więcej.
                            • barbasia1 Re: "Obława" 25.04.15, 23:12
                              > zacytowałaś p. Łęckiego, a ja i Barbasia odnieśliśmy się do jego słów, tak jak
                              > je zrozumieliśmy. nie chodzi o tego pana, chodzi o poglądy, z którymi - jak zauważyłem -
                              > i Barbasia i ja nie do końca się zgadzamy. ot, polemika :]

                              Dzięki, Greku. Otóż właśnie. Czy nie można polemizować poglądami osoby, która wypowiada się publicznie w mediach? Czy każda polemika musi być odbierana histerycznie zaraz jako atak !?

                              > słyszałem o tych teoriach.
                              > chodzi o to,że dowody na zamach mają mieć niemieckie specsłużby.
                              > ponoć te specsłużby wydały oświadczenie, że nic o żadnym zamachu nie wiedzą ?

                              Jeśli na tego rodzaju dowody musi powoływać się komisja stawiająca hipotezę o zamachu to o czym tu poważnie rozmawiać.

                              > może rzeczywiście czas zagłosować na Korwina ? ;]]

                              A co z Twoją lewicą? Padła już? ;/
                              • grek.grek Re: "Obława" 26.04.15, 14:49
                                polemiką solą debaty jest :]

                                wiesz, Smoleńsk to już wyłącznie polityczna rozróba.
                                z jednej strony, zafiksowanie na zamach, z drugiej cyniczne wyciąganie tematu i prowkowanie tej pierwszej strony... współczuję rodzinom ofiar, które nie miały nic wspólnego z tym politycznym tańcem na trumnach. rodzinom np. stewardess, obsługi samolotu i osób towarzyszących niezaangażowancyh po żadnej stronie ówczesnego [do dziś aktualnego] konfilktu. dla nich to musi być rzecz wyjątkowo przykra.

                                co z moją lewicą ? :]
                                jeszcze żyje, ale jakoś słabo.
                                rękoma i nogami głosuję na p.Ogórek w prezydenckich, ale już w parlamentarnych - nie wiem co zrobię, bo SLD mnie zawodzi częsciej niż daje powód do dalszego popierania.

                                [chociaż, jak znam życie, to zaklnę szpetnie, siłą się zmuszę, pójdę, zagłosuję na ten cały wredny i niewdzięczny SLD, a potem wrócę, umyję ręce i strzelę sobie setkę dla zabicia niesmaku ;) ]
                                • barbasia1 Re: "Obława" 26.04.15, 19:55
                                  Otóż to.

                                  > wiesz, Smoleńsk to już wyłącznie polityczna rozróba.
                                  > z jednej strony, zafiksowanie na zamach, z drugiej cyniczne wyciąganie tematu i
                                  > prowkowanie tej pierwszej strony...

                                  Oczywiście. Najgorsze jest to, że wielu ludzi tego nie dostrzega i daje sobie mącić w głowach bzdurnymi teoriami bez pokrycia w faktach.

                                  współczuję rodzinom ofiar, które nie miały
                                  > nic wspólnego z tym politycznym tańcem na trumnach. rodzinom np. stewardess, o
                                  > bsługi samolotu i osób towarzyszących niezaangażowancyh po żadnej stronie ówcze
                                  > snego [do dziś aktualnego] konfilktu. dla nich to musi być rzecz wyjątkowo przy
                                  > kra.
                                  Tak.

                                  > co z moją lewicą ? :]
                                  > jeszcze żyje, ale jakoś słabo.
                                  > rękoma i nogami głosuję na p.Ogórek w prezydenckich,

                                  Hehehe! :))

                                  >ale już w parlamentarnych - nie wiem co zrobię, bo SLD mnie zawodzi częsciej niż daje >powód do dalszego popierania.
                                  > [chociaż, jak znam życie, to zaklnę szpetnie, siłą się zmuszę, pójdę, zagłosuję
                                  > na ten cały wredny i niewdzięczny SLD, a potem wrócę, umyję ręce i strzelę sob
                                  > ie setkę dla zabicia niesmaku ;) ]

                                  Hehehehe! :)

                                  Niestety, nie mamy dobrej, mocnej lewicy.
                • barbasia1 Re: "Obława" 25.04.15, 14:15
                  > Tu bardziej znaczące fragmenty wywiadu z Konradem Łęckim, jakby sie komuś całeg
                  > o tekstu czytać nie chciało:
                  > "... [i]od kilku lat obserwuję zjawisko, które mocno mnie niepokoi. W naszym -
                  > i nie tylko naszym kinie - pojawiają się obrazy, które pod płaszczykiem relatyw
                  > izowania historii pokazują jakiś absolutnie zniekształcony obraz naszego narodu
                  > . Przedstawia się nas albo jako prymitywnych antysemitów mordujących Żydów z za
                  > wiści lub nieokiełznanej chciwości - stawiając często znak równości z hitlerows
                  > kim zbrodniarzami faktycznymi sprawcami holocaustu. Z Armii Krajowej robi się z
                  > bieraninę żuli rodem z „Mad Maxa” - trujących przeciwników muchomor
                  > ami (sic!) a z obrońców Września 1939 roku bandę dekowników i tchórzy. Inwestuj
                  > e się w pseudohistoryczne koprodukcje, które zamiast sławić dokonania rodzimego
                  > oręża pokazują nas jako pariasów zachodniej europy walczących pod Wiedniem z k
                  > rólem prostakiem na czele, przy którym Kara Mustafa to filozof niczym Seneka a
                  > wszystko to w otoczeniu papierowych dekoracji ostrzelanych z saletry. Nie wiem
                  > kto podejmuje tak idiotyczne decyzje, ale płaci za nie polski podatnik...

                  Tylko?
                  A film Komasy "Miasto 44" (2014) podtrzymujący mit heroicznej i romantycznej walki powstańców?
                  A film "Powstanie Warszawskie" (2014) zmontowany z dokumentalnych materiałów archiwalnych nagranych przez dwóch młodych reporterów w sierpniu 1944 rok?
                  A dokument o Powstaniu Warszawskim Ewy Ewart „Zdobyć Miasto” (z okazji 70-tej rocznicy jego wybuchu)?
                  A serial "Czas honoru" z historią cichociemnych?
                  A 6 sezon "Czasu honoru" poświęcony Żołnierzom Wyklętym , któremu towarzyszyło post scriptum w postaci historycznego komentarza?
                  A sezon 7 "Czasu honoru" poświęcony Powstaniu Warszawskiemu!?
                  A "Historia Kowalskich" (2009) fabularyzowany dokument opowiadający o Polakach zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom?
      • siostra_bronte Re: "Obława" 20.04.15, 01:23
        Podobało mi się. Może tylko za dużo tych retrospekcji, czasem się gubiłam. No i fatalny dźwięk, wielu dialogów w ogóle nie zrozumiałam.
        • grek.grek Re: "Obława" 20.04.15, 13:29
          ja też jestem pod wrażeniem.

          świetny film, surowy, ascetyczny, a zgorzkniałą, zmęczoną twarz Dorocińskiego łatwo zapamiętać
          jako symbol prawdy o wojnie.

          żadnych radosnych partyzantów, żadnego patriotycznego murmuranda przy ognisku i szumiącej do taktu kniei, żadnych dziewcząt ze śpiewem i uśmiechem na ustach niosących strawę i opatrujących rannych. to Niemcy puszczają sobie wesołe piosenki z adaptera, ale żeby nie było zbyt optymistycznie, to stają się one tłem dla ich kolejnych śmierci.

          wojna z ludzką twarzą : brzydota, zniechęcenie, zabijanie z zimną krwią, zdrada, wulgarny język, rozpaczliwe chwytanie się resztek libido.

          konfident, którym pogardza żona, przyprawiająca mu rogi i kapująca na niego do partyzantów; partyzantka kapująca na kolegów i wystawiająca ich niemieckim żołnierzom; partyzant strzelający zdrajcom w tył głowy, noszący w sobie zadrę własnego tchórzostwa i niemocy, które w przeszłości kosztowały życie jego rodzinę.

          Weronika Rosati zaskakkująca, bardzo dobra rola, dramatyczna nawet.

          podobała mi się ta zaburzona chronologia.
          dzięki niej, żywemu, LUDZKIEMU językowi dialogów i poszarzałym, sfrustrowanym, zaciętym albo wycieńczonym psychicznie i fizycznie mowom ciała postaci żyjącym z piętnem swojego, wybaczcie mi dosadnośc, ale chcę pozostać w poetyce filmu, ku.rewstwa - to jest wojenna psychodrama pełną gębą.

          nikt nie jest twardy i przezroczysty moralnie, wszyscy umieją płakać, cierpieć, zdradzać, kłamać i bluzgać. bo wojna to nie "Zakazane piosenki", tylko czas, w którym najgorsze oraz najbardziej ludzkie cechy charakteru znajdują dla siebie ujście w codziennych wyborach i koniecznościach. Kapral Wydra robi to co wydaje mu się słuszne, ale jednocześnie próbuje w ten sposób odkupić swoją winę sprzed lat; Kondolewicz chce po prostu przetrwać, a sądzi,że to Niemcy wygrają wojnę, więc kalkuluje, że większe szanse przetrwania daje współpraca z nimi; KOndolewiczowa wie, ze mąz to złamas, więc uważa że przestają ją obowiązywać sluby małzeńskie, a do tego powinna go zakablować - czy dlatego, ze jest taka idealistka z niej czy może dlatego, ze ona po prostu nie kocha go i brzydzi się nim jako mężczyzną ? Pestka przedkłada życie kilkunastu partyzantów ponad jedno życie swojej siostry czy kuzynki oraz własną cnotę kobiecą.

          same ludzkie przeciekające łajby.

          doskonała, kameralnie odegrana, odtrutka na wojenne widowiska i wmawianie młodzieży, jak to super było jak się szło z butelką benzyny na "TYgrysy", albo jak się goniło fajnie z Niemcami po lesie.

          pełnokrwisty, jędrny dramat z niejednoznacznymi postaciami i świetnymi zdjęciami. Jestem zbudowany pomysłem i przeprowadzeniem tematu przez pana Marcina Krzyształowicza et consortes.

          nie wiem, jak Ty, jak Wy, ale mnie się udało zapomnieć, ze w głównych rolach oglądam aktorów mających na koncie role w dość niewybrednych serialikach i filmach klasy C. Sądze, ze stało się tak tylko i wyłącznie dzięki umiejętności pana reżysera, który zupełnie zburzył i podeptał ich dotychczasowe emploi, dzieki czemu zyskali całkowicie nowe aktorskie twarze.

          po takim filmie nikt chyba nie powie, ze polskie kino jest nieteges ;]

          yes, Siostro, dialogi mogłyby być opatrzone obowiązkowymi napisami na dole ekranu :]]
          • siostra_bronte Re: "Obława" 20.04.15, 14:23
            Podpisuję się, Greku :)

            Mocny obraz wojny, która niszczy ludzi, sprowadza ich niemal do poziomu zwierząt. Aby przetrwać, coś zjeść, przeżyć do następnego dnia. Nie ma tu sielskich obrazków "jak to na wojence ładnie". Takie wstrząsające filmy wojenne robili kiedyś Rosjanie, a my też mamy parę takich, ale zrobionych dawno temu. Tym bardziej twórcy zasłużyli na pochwały, że wrócili do takiej tematyki.

            Nie dziwię się, że film wywołał takie kontrowersje wśród, że tak to ujmę konserwatywnej części widowni. Bo my zawsze byliśmy wspaniali, bohaterscy, dzielni....A to przecież nieprawda! To przecież była wojna, różne rzeczy się działy. Udawanie, że było inaczej to fałszowanie historii.

            Zgadzam się co do aktorstwa drugiego planu, nawet Walduś był świetny :) Nie podobała mi się rola Sonii Bohosiewicz, grana dwoma minami na krzyż.

            Ciekawa historia i bohaterowie, świetne zdjęcia. Całość naprawdę robi wrażenie, choć jest parę wpadek (wątpię, żeby niemiecki oddział w lesie słuchał muzyki, przecież to było niebezpieczne). No i scena robienia zupy z "wkładką" :)

            Tak, napisy by się przydały :) To chyba nie tylko kwestia dźwięku ale i kiepskiej dykcji aktorów.
            • grek.grek Re: "Obława" 20.04.15, 15:59
              dzięki, Siostro :]

              pełna zgoda, to się ogląda, w zależności od nastawienia, z satysfakcją albo z oburzeniem.
              gdzie martyrologia, gdzie polska szlachetność, gdzie partyzancki romantyzm ? pewnie i takie
              epizody bywały, ale tu jest surowa rzeczywistość, naga prawda.

              hehe, Bartosz Żukowski trochę Waldusiem zalatywał w głosie, ale reżyser świetnie go "ukrył" w
              odpowiednich ciucach i pod stosownym makijażem.

              masz rację, ten rejwach leśny był dośc zastanawiający :]]

              próbowałem przejść na wersję dla niesłyszących, ale nie było :]
              swoją drogą, to trochę smutne, że lwia większość filmów na polskich kanałach obywa się
              bez tej funkcji.
              głuchy jeszcze nie jestem, ale myślę sobie, że gdybym był, to bym bardzo żałował, że tyle
              świetnych filmów puszcza np. Kultura, a ja głuchy nie mogę w zasadzie obejrzeć żadnego, bo
              wersja z napisami zjawia się raz na 20-30 tytułów.

              w czeskiej telewizji wszystkie filmy obowiązkowo mają wersję dla niesłyszących. bez tej wersji są tylko programy live i transmisje sportowe ;], z oczywistych względów.

              wg mnie, w ten sposób głuchych się dyskryminuje.
            • pepsic Re: "Obława" 20.04.15, 20:22
              Takie wstrząsające filmy wojenne robili kiedyś Rosjanie
              Ba, zdaje się, że reżyser zapatrzył się na scenę ze wstrząsającego "Idź i patrz" opartego na faktach (tragicznych losach białoruskiej wsi Chatyń), który znalazł się na liście "50 filmów, które trzeba zobaczyć przed śmiercią". O filmie wspominałam milion razy, ale nikt nie obejrzał. Chodzi o scenę, kiedy Dorociński wraca do lasu i idąc za brzęczeniem much znajduje leżące na kupie trupy swoich towarzyszy. Wypisz wymaluj kalka jw.

              Nie dziwię się, że film wywołał takie kontrowersje wśród, że tak to ujmę konserwatywnej części widowni.
              Z całym szacunkiem Siostro, generalizujesz. Rozmawiałam dzisiaj z osobami, którym daleko od poglądów konserwatywnych i "Obława" im sie nie podobała, że niby nudna mówili. I żeby nie było nic nie sugerowałam.
          • barbasia1 Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do piachu" 22.04.15, 15:50
            Mnie też się film podobał.

            Chciałam dodać a'propos pomysłu filmu, że Tadeusz Różewicz jako pierwszy odmitologizował niepodległościowe podziemie w czasie II wojny światowej , jako pierwszy polemizował z romantyczną wizją walki zbrojnej w swojej sztuce "Do piachu" (powstawała ona siedemnaście lat , od 1955 do 1972) .

            W utworze "Do piachu" opowiadąjacym o oddziale partyzanckim ukrywającym się podczas okupacji w lasach pod Radomskiem, Różewicz, sam zresztą żołnierz AK, znający życie partyzantów z autopsji, zamiast heroicznej i romantycznej walki z okupantem pokazuje z naturalistyczną brutalnością wegetację partyzantów w lesie, smród, brud, demoralizację żołnierzy, wulgarny język.

            Akcja sztuki wygląda mnie więcej tak: trzej partyzanci wy­prawili się "na bandziorkę", okradli plebanię i i zgwałcili starszą gospodynię. Ponieważ wiadomość o napadzie rozniosła się, dwaj sprytniejsi partyznanci zbiegli z lasu unikając kary. Pozostał tyko jeden, Waluś, prosty ,wiejski , niezbyt bystry chłopak, któ­rego, choć wypierał się gwałtu, aresztowano i skazano na śmierć. Tuż przed egzekucją, którą wykonywali koledzy z oddziału Waluś robi w portki...

            Oczywiście sztuka wzbudziła ówcześnie ogromne kontrowersje i wywołała protesty, co ciekawe protestowano i z lewa i z prawa! Jej nieliczne inscenizacje w reż. Łomnickiego i Kutza w 1990 roku również wywoływały kontrowersje i protesty.

            • siostra_bronte Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do piachu" 22.04.15, 15:55
              Dzięki za info. Znam tytuł, ale sztuki nigdy nie widziałam.
              • barbasia1 T. Różewicz "Do piachu" i St. Różewicz "Na melinę" 22.04.15, 16:47
                Tez niestety nie widziałam.

                W adaptacji Kutza rolę Walusia gra wyśmienicie nieznany wówczas szerokiej publiczności Piotr Cyrwus!


                Cała przyjemność po mojej stronie, Siostro. :)

                Kontrowersyjny obraz partyzantów pokazał też w swoim krótkometrażowym filmie "Na melinę" (z 1965 roku) Stanisław Różewicz, brat Tadeusza Scenariusz do filmu napisał Jan Józef Szczepański (także żołnierz AK). Z powodu kontrowersji film na wiele lat wstrzymała cenzura! Premierę miał dopiero w 1981 roku.

                Cały film (28 minut):

                www.youtube.com/watch?v=wEfvPmcn9HQ
                Polecam Waszej uwadze szczególnie wspaniałą kreację Kazimierza Opalińskiego w roli żebraka Alojzego Szynalika, złapanego podstępem na zdradzie, donosicielstwie. Opaliński w roli Szynalika budzi złość, obrzydzenie, pogardę, ale także wielkie współczucie. Poruszająca jest scena , kiedy Szynalik przed swoją egzekucją wsypuje do mokrego dołu , który stanie się za chwilę jego grobem, opadłe z drzew suche liście, by uczynić to miejsce jego ostatniego spoczynku nieco przyjemniejszym.
                Oscarowa kreacja. ;)

                Wspaniale zagrali także Jan Kociniak w roli Kaprala "Zbirka" i Stanisław Mikulski w roli porucznika.




            • grek.grek Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do piachu" 23.04.15, 13:39
              dzięki, Barbasiu :]

              kto wie, możliwe że reżyser Krzyształowicz inspirował się właśnie "Do piachu" ?
              przynajmniej w warstwie dotyczącej brutalnego realizmu partyzanckiego życia ?

              pewien postęp się w Polandzie dokonał, nieprawdaż ? w 90 roku - wyrazy szczerego oburzenia na "Do piachu", a w 2012 - dobre recenzje " Obławy" :]]
              • barbasia1 Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do p 23.04.15, 17:30
                grek.grek napisał:

                > dzięki, Barbasiu :]

                Cała przyjemność po mojej stronie. :)

                > kto wie, możliwe że reżyser Krzyształowicz inspirował się właśnie "Do piachu" ?
                > przynajmniej w warstwie dotyczącej brutalnego realizmu partyzanckiego życia ?

                Tak, bardzo prawdopodobne. Zresztą przygotowując się do pracy nad tym tematem musiał dowiedzieć się albo przypomnieć sobie o utworze Różewicza i jego adaptacjach. Adaptacja Kutza na pewno dostępna jest w archiwach TVP.

                > pewien postęp się w Polandzie dokonał, nieprawdaż ? w 90 roku - wyrazy szczereg
                > o oburzenia na "Do piachu", a w 2012 - dobre recenzje " Obławy" :]]

                Tak. Poza tym im więcej czasu upływa od wydarzeń historycznych, im mniej jest świadków , tym historia budzi mniejsze kontrowersje. To naturalne.


                Tu mam szalenie ciekawy artykuł Romana Pawłowskiego właśnie na temat utworu Różewicza "Do piachu" i perypetii z jego wystawianiem
                wyborcza.pl/1,75475,2086705.html
                • grek.grek Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do p 23.04.15, 17:52
                  dzięki, Barbasiu, za kolejny ciekawy link :]

                  [właśnie obejrzałem 2 odcinek "Hannibala". a jak u Ciebie tempo ? :) Spróbuję jutro coś napisać a'propos, nie masz nic przeciwko temu ?]
                  • barbasia1 Re: "Obława" i Tadeusz Różewicz "Do p 23.04.15, 19:04
                    :)

                    > [właśnie obejrzałem 2 odcinek "Hannibala". a jak u Ciebie tempo ? :) Spróbuję j
                    > utro coś napisać a'propos, nie masz nic przeciwko temu ?]

                    Świetnie, świetnie, bo miałam Cię o to właśnie prosić. Obejrzałam wczoraj 3. odcinek , też jutro o nim napiszę.
    • grek.grek "O północy w Paryżu" [suplement] 19.04.15, 12:14
      żeby już nie wracać na poprzednie strony...

      burzliwe losy Zeldy i Scotta Fitzgeraldów, w dobrze napisanym artykule biograficznym :

      kobieta.onet.pl/taka-milosc-sie-nie-zdarza-pan-i-pani-gatsby-opowiesc-o-fitzgeraldach/gvwtem
    • grek.grek "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kultura 20.04.15, 14:14
      z 2014
      był nie tak dawno film dokumentalny przedstawiający polską szkołę alpinizmu z czasów PRL. Tutaj jest sam Jerzy Kukuczka, postać nietuzinkowa, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników. Jako drugi na świecie autor takiego wyczynu.

      POrządny dokument biograficzny, z wieloma zdjęciami i fragmentami filmów z archiwów, wypowiedziami gadających głów, wędrujący "po bożemu" od punktu A do punktu Z, czyli zaczyna się od krótkiego prologu, potem opisuje ścieżkę życia od narodzin po dzień śmierci, i kończy się epilogiem, też krótkim.

      Daty, fakty i inna rutyna tworzą tę mniej interesującą częśc filmu.
      Tak naprawdę najciekawsze jest to, co traktuje o człowieku w człowieku oraz rozmaite anegdoty.

      Kukuczka jest przedstawiony jako człowiek niezłomny, facet który jak szedł w góry zdobywać kolejny szczyt, to nie brał jeńców. Wybierał zawsze drogi trudniejsze od innych, najchętniej dziewicze. Nie każdy umiał dotrzymać mu kroku, niektórzy wymiękali, dopadał ich zdrowy rozsądek. A tego nic nie brało. Jak sobie postanowił, to szedł nieugięcie do końca. Predyspozycje fizyczne, siła i wytrzymałośc, to tylko część wytłumaczenia tej jego postawy. Ta mała część. Tę ogromną zajmuje w całości jego charakter i energia ducha.

      NIestety, ta sama energia i duch, dziękio którym zdobył koronę Himalajów i wlazł na wszystko, co ma minimum 8 tys metrów wysokości, były także poniekąd przyczyną jego śmierci. Umarł jak prawdziwy alpinista - w górach, podczas zdobywania szczytu. Była to południowa ściana Lhotse, cholera z którą nikt nie mógł się uporać, zwłaszcza w zimie. NIektórzy utrzymują, że Kukuczka popełnił błąd techniczny, inni że taktyczny, ale dywagacje tego typu przyćmiewa w filmie osobista relacja kolegi, który wówczas Kukuczce partnerował i widział jego śmierć z bliska.

      Był pasjonatem. I człowiekiem pod tytułem "kurde, poł roku siedzenia w domu i dostaję szajby, muszę się ruszyć gdzieś !". Taki typ. Żona znosiła to dzielnie przez wiele lat. Zawsze wracał. Az do tej nieszczęsnej wyprawy na Lhotse w 1989. To był dziwny moment. Okrągły stół, a w Himalajach giną w krótkich odstępach czasu Kukuczka i Wanda Rutkiewicz, a ogółem aż pięciu polskich wspinaczy.

      Sam Kukuczka też miał "na koncie" smierć kolegów. Też to widział. Też był obok nich i nie mógł pomóc. Też miał zawsze świadomość, ze możliwe iż to on popełnił błąd, który kosztował życie tylko ich. A może AŻ ich ? Po tym wyznaniu, a ma to miejsce podczas telewizyjnego wywiadu, pada pytanie "Skoro ciązy ci ta świaodmośc... dlaczego wracasz w góry ?". Kukuczka milknie i prosi o przerwę.

      "Na 8 tysiąćach metrów NIE MA już błędów, nie ma już niczyjej winy", konstatuje ktoś i daje wspaniałą puentę dla tych rozważań.

      Polscy wspinacze byli wesołymi chłopakami. Wspominają ich towarzysze z Nepalu i innych krajów. Lubili balować. A potem zbierali się i szli zdobywać kolejne fragmenty trasy. Ofk, balowali do czasu. Na pewnych wysokościach trzeba było po prostu trzymać się ostatkiem woli i dumy. I w tym też byli dobrzy. A najlepszy był Kukuczka.

      On czy Messner ? Który był najwięksszy w historii ? Messner zdobył wszystkie ośmiotysięćzniki jaki pierwszy, ale Kukuczka robił to drogami trudniejszymi, szlakami nieprzetartymi. Przegrał wyścig, ale być mozę wygrał miano najwybitniejszego alpinisty wszech czasów. Kiedy Messner zdobył ostatni ośmiotysięcznik, Kukuczka napisał mu list z gratulacjami. Kiedy Kukuczka zdobył swój ostatni szczyt do kolekcji, Messner odpisał mu "NIe jesteś drugi. Jesteś WIELKI".

      Człowiek ogarnięty pasją. Miłością do gór i ambicją walki z własnymi ograniczeniami. Uczciwy wobec... gór. Kiedy zaczęto używać do wchodzenia na szczyty butli tlenowych, Kukuczka powiedział "Skoro wchodzimy na szczyty i wiemy, że nie trzeba koniecznie butli z tlenem, by tego dokonać - używanie tych butli byłoby NIE FAIR WOBEC GÓR, byłoby ułatwianiem sobie zadania". A on zawsze chciał, żeby mu było trudniej niż innym. Dlatego stawiał na najtrudniejsze, nowe drogi, omijając te łatwe, sprawdzone.

      Kiedyś zdobył szczyt Makalu. Ale sam. I co gorsza, w okresie zimowym, w warunkach urągających wszelkim normom rozsądku. KOmisja stwierdziła, ze nie mógł tego dokonać i nie uznano mu tego wejścia.
      Kilka lat później na Makalu wdrapał się jakiś inny wspinacz.
      Wiecie co tam zastał ? Maskotkę "żółwia", do której był przypięty list napisany własnoręcznie przez Jerzego Kukuczkę :] A "zółw" okazał się swojską, polską biedronką :] Po tym fakcie Kukuczce uznano to wejście i zapisano je w annałach.

      Jeden ze wspinaczy, który miał okazję współpracować z Kukuczką, spotkał go już jako wybitnego "zawodnika". Bał się trochę, i wstydził, że spotyka się z samym Kukuczką, a dysponuje tak lichym, częściowo chałupniczo zrobionym, sprzętem do wspinaczki. Jakże mu się rozjaśniła mina, kiedy zobaczył, że Kukuczka ma dokładnie tak samo nienajwyższych lotów wyposażenie.

      Kasy zawsze trochę brakowało. Za PRLu Kukuczka i inni wywozili zagranicę sprzęt, aby tam go sprzedawać. Np. brali ze sobą cztery namioty, podczas gdy w zasadzie wystarczał im jeden. Pozostałe trzy sprzedawali, a w sprawozdaniu pisali, ze "TRzy namioty wpadły w szczelinę górską, podczas zdobywania szczytu, i okazały się nie od odzyskania" :] A sekretarze związkowi łykali to jak pelikany.

      Próbowano Kukuczkę zwolnić z pracy, bo opuszczał i generalnie cała ta wspinaczka to jakaś fanaberia, ale kiedy jego kolejne wyczyny przydawały splendoru nie tylko jemu, ale i krajowi oraz zakładowi pracy - nie dośc, że nie zwolniono go z roboty, to jeszcze odznaczano, wciskano upominki, medale i gratulowano oraz biegano z pytaniami "jak by, towarzyszu, pomóc wam w kolejnych wyprawach ?" :]

      A potem już byli sponsorzy. "Wiem, ze sprzedaję się im, ale wyprawy kosztują. Inaczej nie zdobędę potrzebnych pieniędzy. Wiem jednak, że jeśli przekroczy to norme, jesli bycie tzw. zawodowcem będzie wymagało poświęcenia własnej duszy - przestanę nim być", mówił sam Kukuczka.

      Bo był on pasjonatem i człowiekiem idei. Nic nie robił dla poklasku. Ten poklask był gdzieś tam wpisany w cały cykl, był pochodną, ale on najchętniej żyłby bez niego. Ważne były góry, wyjazd, atmosfera, walka, moment zdobycia, poczucie smaku życia, domu, rodziny. Bez gór nie smakowałyby wcale. Zaszczyty go peszyły i uczestniczył w tej zabawie jakby poza sobą. ON sobie wchodził na górę, a to oni, media, dziennikarze, partyjni towarzysze, przyczepili do niego i zaczęli fetować, ściskać, wywiaady propononować, pokazywać. Dla niego ta otoczka była zbędnym balastem.

      Nie robił tego dla pieniędzy. Świetnie porównana jest sytuacje Reinholda Messnego, który dorobił się zamku, posiadłości, książek z jego facjatą na połkach księgarnianych, a Kukuczki, który nie miał nic, jeździł starym poldkiem i codziennie musiał dymać po schodach do prozaicznej roboty i z powrotem do swojego skromnego mieszkanka w bloku.

      Człowiek jakich dzisiaj nie uświadczysz.

      "Niektórzy mówią, ze wspinanie się po górach to głupota i leczenie kompleksów, co pan na to ?", pada pytanie. I odpowiedź Kukuczki "Jest w tym wiele racji, to kompleksy są powodem i motywacją. Tylko że to własnie te kompleksy są motorem napędowym rozwoju całej ludzkości, działania wszystkich odkrywców, wizjonerów". Piękna odpowiedź. I prawdziwa.

      "Czasami trzeba nie jeśc, czuć głód, przez tydzień nie mieć nic w ustach, żeby poczuć jak smakuje kromka zwykłego chleba. I poczuć że na tym właśnie polega życie" - mistrz Kukuczka.
      Chociaż "mistrz" brzmi zbyt sztywno, to był po prostu pasjonat i człowiek poszukujący.

      "Czemu jedziesz na Lhotse, przecież zdobyłeś już wszystko, po co ci to ?", na co on "A co, będę w domu siedział ?" :]

      Niektórzy mówią, że to media nakręcały kolejne wyprawy Kukuczki. Domagano się sukcesu. Nowej góry. Nowej drogi. Jakiegoś WYCZYNU. Tyle, że sugestia, iż Kukuczka poddał się jakiejkolwiek presji jest dość egzotyczna.

      Podobno zbyt szybko pokonał łatwy odcinek drogi na Lhotse... To był ten taktyczny błąd. Nadwerężył liny czy coś, a potem zaczepy puściły.
      • grek.grek Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kult 20.04.15, 14:19
        w epilogu Krzysztof Wielicki mówi, że dzisiaj jest tyle techniki i nowoczesnego sprzętu, że alpinizm stał się "for fun". Dawne czasy, pionierów, wojowników, minęły. Smutne i piękne słowa. Zabawne w swym dramatyzmie jest to, że Kukuczka i Rutkiewicz zginęli właśnie w 89 roku, u progu tzw. wolności, nowych czasów. Kto wie, mozę czas nie jest taki głupi, czy po 89 roku mogliby być nadal sobą ? czy rozumieliby dlaczego na Mount Everest może dziś wejść prtaktycznie każdy kto ma trochę pieniędzy, a potem zrobić sobie na szczycie selfie, niczym wielki zdobywca i ekstremalny wyczynowiec ?

        www.youtube.com/watch?v=AEjow7TWgiI
        • siostra_bronte Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kult 21.04.15, 14:12
          Dzięki, Greku :)

          Pamiętam, śmierć Kukuczki była szokiem. On sam wydawał się być fascynującym człowiekiem. Chociaż przyznam, że nie potrafiłam nigdy zrozumieć pasji alpinistów.
          • grek.grek Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kult 21.04.15, 16:42
            dzięki, Siostro :]

            wiesz, ich pasja pewnie przypomina każdą inną pasję, z tym że w ich przypadku mozna spaśc z wysoka ;]
        • barbasia1 Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kult 22.04.15, 00:58
          Kapitalna jest historia o samotnej wspinaczce i zdobyciu Makalu, w które komisja nie chciała uwierzyć i o pozostawionej biedronce i liście. Tym wspinaczem, który znalazł list i biedronkę był Koreańczyk. Nazywał się Huh Young Ho. Twórcy tego dokumentu, czytałam, specjalnie polecieli do Seulu, by opowiedział tę historię. :)

          wyborcza.pl/1,75475,17746120,Jerzy_Kukuczka__czlowiek_gor.html

          A Reinchold Messner ma ponoć w swoim zamku ma dwa marmurowe popiersia - jedno mitycznego, greckiego podróżnika, drugie Jerzego Kukuczki.




          Fajna opowieść! Dzięki.
          • grek.grek Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce via Kult 22.04.15, 14:28
            cześć, Barbasiu ! :]
            dzięki również :]

            i dzięki za artykuł.

            o, ciekawa informacja. w istocie to była piekna rywalizacja, uczciwa, z zachowaniem ogromnego wzajemnego szacunku, taka w której ścigali się i walczyli jak wojownicy, zarazem kibicując jjeden drugiemu, doceniając rolę jaką obecnośc w ich życiu odgrywała obecność tak wybitnego "przeciwnika". Messner bez świadomości obecności i wyjątkowej klasy Kukuczki nigdy nie zostałby tak wybitnym zdobywcą, i odwrotnie : KUkuczka nie wspiąłby się na wyżyny swoich możliwości, gdyby nie dopingował go Messner i jego mistrzostwo.
            • barbasia1 Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce 22.04.15, 16:52
              Cześć, Greku. :)

              To prawda. I zasady mieli bardzo podobne. W ABC wspinania Messnera też nie ma butli z tlenem.


              A'propos , ciekawy wywiad z Messnerem mam tu:
              www.national-geographic.pl/traveler/artykuly/pokaz/kukuczka-byl-bez-szans/
              • grek.grek Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce 23.04.15, 14:03
                ;]

                dzięki, przeczytam na pewno :]
                • barbasia1 Re: "Jurek" polski dokument o J.Kukuczce 23.04.15, 18:56
                  OK! :)
    • siostra_bronte "Farinelli: ostatni kastrat" 20.04.15, 15:25
      O 20.10 w Ale kino. Efektowne kino kostiumowe plus piękna muzyka (w nagraniach bohatera użyto dwóch głosów, w tym głosu polskiej śpiewaczki). Warto zobaczyć.
      • mozambique Re: "Farinelli: ostatni kastrat" 21.04.15, 14:15
        ta polska speiwaczka to Ewa MAłas-Godlewska
      • grek.grek Re: "Farinelli: ostatni kastrat" 21.04.15, 16:43
        niestety, nie posiadam rzeczonego kanału :]

        może kiedyś w TVP będzie ?
      • barbasia1 Re: "Farinelli: ostatni kastrat" 22.04.15, 00:59
        Widziała dawno temu. Bardzo mi się podobał "Farinelli".
    • grek.grek "LOpper", POlsat 20:00 20.04.15, 16:09
      widowisko s-f ogryewające modny temat podróży w czasie.

      w przyszłości mafiosi stosują nową formę egzekucji na swoich ofiarach : wysyłają je w przeszłośc, gdzie czeka na nie płatny zabójca, tytułowy looper. czysta robota ;] jednym z takich looperów jest Joe, coraz bardziej zmęczony rzeczywistością i świadom, że pewnego dnia dostanie zlecenie na samego siebie z przyszłości. zapewne konfrontacja taka jest tylko kwestią czasu i stary Joe będzie ścigał młodego Joe'a ;]

      Bruce Willis, Joseph Gordon-Levitt, Emily Blunt. świetna obsada. i ponoć niezłe recenzje swego czasu.

      jump or not to jump... ? :]
      • angazetka Re: "LOpper", POlsat 20:00 20.04.15, 22:06
        Bo i niezłe to było, choć z dziurami logicznymi jak stąd do wieczności ;) I obsada bliska memu sercu. Ciekawa-m, czy ktoś się zdecydował.
        • grek.grek Re: "LOpper", POlsat 20:00 21.04.15, 14:50
          jam się zdecydował.

          dobre, fakt. zwłaszcza puenta i rozwiązanie, które znajduje Joe młodszy, aby położyć kres całej sekwencji przyszłych zdarzeń, wedle których jego żona 30-lat-później zostanie zabita przez gangstera, który dzisiaj ma 3 latka, Joe wrzucony w przeszłość próbuje go zabić, aby odwrócić przyszły bieg wypadków, co mu sie nie uda, ale położy trupem matkę chłopca, w której Joe młodszy się zakochał. Poplątane, ale zadziwiająco łatwo się połapać w tych wszystkich powiązaniach, kiedy się ten film ogląda.

          Akcja z telekinezą, w której zdolność wyposazony jest przyszły/niedoszły gangster "Deszczowiec" - jakaś od czapy :]]

          aktorzy się spisali, a tzw. special effects mało [poza tymi od telekinezy], większy nacisk położony na sensownośc układanki relacji między bohaterami; bardzo dobry pomysł wyjściowy, sprawne rozwinięcie, wpreowadzenie do języka kina pojęcia "loopera", "[skończonej lub nieskończonej] pętli". No i Bruce Willis polujący na 3-letnie dzieci... ;]
    • grek.grek "Bogowie ulicy" Polsat 22:25 20.04.15, 16:22
      oryginalny tytuł to "ENd of Watch", czyli, podobno w tłumaczeniu : moment końca zmiany w pracy.

      Tutaj chodzi o pracę policjantów z Los Angeles, majacych na codzień do czynienia z czarnymi i latynoskimi gangami z przedmieść [ktoś powiedział, że LOs Angeles to "jedno wielkie przedmieście"]. Policjanci są dwaj, biały i Latynos, pewnego dnia trafiają na trop zbrodniczo-narkotykowy i stają się dla gangsterów zagrożeniem na tyle poważnym, że w środowisku przestępczym wydany zostaje na nich wyrok śmierci.

      David Ayer napisał scenariusz do "Dnia próby", jednego z klasykow gatunku, więc można stawiać w ciemno, że klimat będzie odpowiedni.

      Jake Gylenhaal w jednej z głównych ról.

      na Rotten Tomattoes 85 % pozytywnych recenzji ze 185 zgromadzonych. wypasiony wynik. na Metacritic 68 % z 37 recenzji. czyżby jakieś inne zbierali ? ;]

      skaczę. wychowałem się na filmach tego typu. i na videoklipach z MTV Yo!, no i na "Barwach [Colors", najlepszym w historii flmie o policjantach i złodziejach [dobra, dilerach] z przedmieść LA ;] Zawsze jestem ciekaw, czy któraś z nowych produkcji dorówna tamtej dawnej klasyce. "Dzień próby" był świetny, psychologiczny, wielowarstwowy. Kilka innych miało świetne momenty i atmosferę miejsca. MOże i ten coś dorzuci do dobrej tradycji.

      • siostra_bronte Re: "Bogowie ulicy" Polsat 22:25 20.04.15, 16:23
        Też wypatrzyłam w programie. Tytuł obił mi się o uszy. Ale dla mnie za późno, liczę więc na Twoją recenzję.
        • grek.grek Re: "Bogowie ulicy" Polsat 22:25 20.04.15, 16:31
          postaram się nie zawieść, Siostro :]]

        • grek.grek Re: "Bogowie ulicy" Polsat 22:25 21.04.15, 15:22
          dobry film, solidny, ale bez oryginalnych wątków.

          cięzka praca dwóch policjantów w dzielnicy gangów w Los Angeles. Wezwania, interwencje, patrole. Czasami tylko kłótnia domowa, a czasami trzeba zgarnąc agresywnego czarnego, który powiada, ze bez odznaki i pistoletu nie daliby mu rady, więc jeden z nich odkłada te akcesoria i w równym pojedynku na pięści udowoadnia mu, ze się myli. Innym razem wynoszą dziecko z płonącego domu, zanim przybędą strażacy. Po wyniesieniu, matka krzyczy, że ma jeszcze drugie. No to znów muszą biec i szukać dzieciaka. Dostają za to medale. Jeszcze innym razem chodzi o broń albo prochy. A już zupełnie jeszcze innym razem znajdują poćwiartowane liczne zwłoki, może handel organami, a może zemsta gangów z Meksyku na kapusiach lub buntownikach. Makabreska.

          odprawy policyjne, szatnia policyjna, trening policyjny. I wszystko to z użyciem aktywnej kamery z ręki, latającej albo statycznej w zależności od okoliczności i tempa akcji. Dzięki niej można obserwować wydarzenia z perspektywy bohaterów. Czasami zwracają się oni wprost do kamery, ale nie jest to kamera filmowa, lecz kamera policyjna, którą filmują swoją pracę. Efekt jest jednak ten sam, co w przypadku oryginalnym. Ciekawey zabieg. Mówienie do kamery w mówieniu do kamery ;]

          Policjantów jest dwóch. Tayloer jest biały jak śnieg, Zavilla jest Meksykaninem. Zavilla ma żonę, żona jest w ciązy, stabilne życie osobiste i stara się cały czas kolegę namówić na to samo. Taylor spotyka się z kolejnymi dziewczynami szukając tej właściwiej, aż wreszcie trafia na sympatyczną Janet i żeni się z nią, a za chwilę już okazuje się, ze jest ona w ciązy.

          są wspaniałymi przyjaciółmi. żartują sobie, docinają czasami, Zavilla lubi pouczać, ale w trosce o przyjaciela, a Taylor trochę ironizuje, żartem stara się przerywać koledze jego gadki o wartościach rodzinnych i ich znaczeniu, ale tak naprawdę przecież chce się ustatkować, co mu się w końcu udaje.

          Przez 3/4 filmu jest chwilami wręcz reportażowo, zwłaszcza że panowie komentują swoje kolejne interwencje jakby kręcili z kimś dokument o pracy policji. Sensacyjnie robi się w końcówce. Para policjantów naraża się gangsterom z jakiejś meksykańskiej bandy. I kiedy Taylor z Zavillą jadą sobie samochodem i dyskutują wesoło o rodzinie, żonach i dzieciach, które się im urodzą - za nimi jeździ auto wyładowane uzbrojonymi bandziorami.

          zwabiają policajów w pułapkę, dzwoniąc na centralę i podając adres pewnego motelu, jako miejsca przestępstwa. Tamci przyjeżdzają i od razu dostają się w krzyżowy ogień z karabinów maszynowych.

          Uciekają, kryją się, wzywają rozpaczliwie na pomoc inne jednostki poolicyjne, ostrzał trwa, potem cichnie, gonią po okolicy za gangsterami. Boją się, po raz pierwszy być moze mają świaodmośc, że grozi im śmierć.

          Ciemno jak w d... po czarnej kawie, tylko psy szczekają. Wreszcie pojawiają się tamci i od razu trafiają Taylora. Krwi dużo, facet omdlewa. Zavila zabija strzelca i wydaje się, ze odegnał zagrożenie. Stara się więc pomóc Taylorowi, opatrzyć go. W ten sposób nie zauważa nawet jak tamci zachodzą go od tyłu. Pakują mu w plecy całe serie z karabinów. Brutalna egzekucja. Zavilla uimiera nakrywając swoim ciałem Taylora.

          Tamci się cieszą i przybijają piątki.
          odchodzą parenaście metrów, kiedy zjawia się nagle patrol policyjny wezwany na pomoc przez Zavillę i Taylora. Kładą trupem wszytskich gangsterów.

          Zavilla zmarł na miejscu. Taylor stracił sporo krwi, ręka na temblaku, ale przeżył. POdczas uroczystefgo pogrzebu Zavilli Taylor jest w stanie wykrztusić tylko jedno zdanie "BYł moim bratem".

          a ostatnie minuty to sekwencja "W dniu strzelaniny..." - i pokazuje to, co się działo z nimi zanim wieczorem Zavilla został zastrzelony. Wesoła, dowcipna opowiastka Zavilli o tym, jak po raz pierwszy maił seks ze swoją żoną, i nakrył ich jakiś mały chłopiec z rodziny żony, narobił o tym wrzasku, a jemu było strasznie wstyd.

          świetne jest też otwarcie : kilkuuminutowa sekwwencja z widokiem zza przedniej szyby pędzącego po uliczkach i zaułkach getta [jakiegoś Compton, South Central czy jeszcze jakiegoś innego] latynosko-czarnego w LA. charakterystyczne zaułki, ulice, chodniki, domy, płoty. I monolog z offu, który wygłasza chyba Taylor. O tym, kim jest policjant, co robi, jak to robi, że jest uparty i nie do zdarcia, a także że w policji to wszyscy za jednego, jeden za wszystkich. świetne wejście.

          realistyczne, pieprzny język, doskonała kamera.

          www.youtube.com/watch?v=mf2K9GzgiF0
    • grek.grek "Z daleka widok jest piękny" powtórka w Kulturze 20.04.15, 16:29
      20:20

      dośc bezceremonialna odpowiedź na "Ranczo", "Dom nad rozlewiskiem', "BLondynkę" i inne seriale opiewające klimaty wiejskiej sielanki :]

      tutaj jest brzydko i jakoś niefajnie, pomimo urody przyrody, a forma z lekka zalatuje dokumentem.

      moim zdaniem, warto rzucić okiem, intrygujące niewątpliwie, co też wyraża tytuł "recenzji" niżej podpisanego ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,148768999,149058712,_Z_daleka_widok_jest_piekny_czyli_whatthafak_ck_.html
      • mozambique Re: "Z daleka widok jest piękny" powtórka w Kultu 21.04.15, 09:58
        "Non-Stop" na C+

        bardzo porzadny sensacyjny europejski film amerykanski :))
        niestety , trafil bolesnie w realia bo to rzecz o terroryscie na pokłądzie samolotu

        LIam Neeson ( im starszy tym lepszy ) gra tu agenta od bezpieczenstwa pokladowego , lata incognito niektórymi rejsami bacznie obserwując pasażerow , zycie ma niewesołe bo oplakuej smierc córeczki na białączke, rozpad malzesntwa , i dosc mocno popija, wdaje sie w bójki , jest pobudzony i przewrażliwiony na swoim punkcie za co my grozi wywalenie z roboty

        no wiec leci sobie ładnym samoltem w klasie biznes , za sasiadke ma panią psycholog Julianne Moore a stiuardessą jest lady MAry z serialu Downtown Abbey :) oraz LUpita Ngyongo ( Oscar za 12 years a slave , ale tu wybitnie roli paprotki na oknie) , reszta pasazerów jak wszedize , mlodzi i starzy , rodiznki , cycate singielki, arabowie, murzyni , jest tez obowiazkowo samotna 9 letnia dziewczynka lecąca do taty ( oczywiscie wzbudza w Liamie uczucia wzruszeniowe) , jest tez drugi agent - kumpel Liama ale leci prywatnie gdzies tam , jest nawet amerykanski policjant w cywilu w trasie do Londynu na slub brata , jest jakis yuppie , normalka , raczej zapowiada sie nudny lot


        glowna role w tym filmei graja smartfony - pare minut op starcie na fona LIama przychodzi anonimowy sms zaczynaajcy niewinna gadkę i szybko pojawia sie zadanie - linie lotnicze maja przelac 1150 mln doalrów na podane konto a jelsi nie to co 20 min na pokłądize bezie ginął człowiek , uuu , niefajnie. Anonimowy rozmwóca swietnei zan LIama , pyta o jego rozwód , o cóeczkę , widac ze to nie ktos calkeim obcy . Liam dosc szybko przestaje to uznawac za zart , zaczyna podejrzliwie sie rozgladac i przeprowadzac prywatne sledztwo.
        NA pierwszy ogien bierze tego kumpla-agenta , ( bo panowie sie znali prywatnie, wiedizlei o swoich problemach rodzinnych) , dochodzi do pyskówki w wc, ostrej szarpaniny , kumpel wyciag bron, LIam wyciag swoja i kumpel ginie. NO stalo sie , tylko jak okazuej sie , to siei wydarzylo dokladnie w 20 minute po starcie / FAjnei nie ?

        Chwile potem LAim dostaje nowego sms z teskte " no i jak tam bójka?" i jzu wiadomoe sei bedzie cierkawie, zaczyan mysle intensywniej , wtajemnicza w temat stuardessy, zaczynaja sledzic pasazerwow którzy w wieskzosci wlasnie smsuja z rodzinami , zaczynaja razem "rozpracowywac" co bardziej podejrzane typki ( np araba z brodą i dużą torbą) . Idzi im sprawnie, caly czas LIam smsuje z anonimem, az tu nagle samolotem rzuca potezny wstrząs,okauzje sie ze nagle pilot kapitan umiera na swoim fotelu , najwyraznej na zawal lub wylew. I popatrzcie - wlasnie w 20 minucie od popzredniego zgonu,. Fajnie nie ?

        LIam zaczyan sie troche wsciekac a troche panikowac, podejrzewa coarz wiecej ludzi , wkoncu powaidami zarzad linii lotniczych o tej akcji na pokaldzie i zadaniach zapałaty. Ktos sprawdza to konto do zapłaty tych milionów i okazuje sie zostalao zalozne w jakims nieznanym banku na nazwisko ... LIama. LIam baranieje, widzi ze cos tu jest szyte bezposrednio na niego , jest coraz bardziej nerwowy , zaczyan szarpac jakeigos łysego facia w garniaku co go filmował komórką, i w czasie tego szarpania przycisnłą za mocno i facet kipnął dając pianę z pyska . Kiedy ? a walsnei - w 20ej minucie od ostatniego zgonu ....

        i znowu dostaje smsy " kto powiedzial ze jestem pasazerem"?

        no fajeni sie to rozkreca bo w sumei to najbardzoej podejrzany staje sie rzeczywiscie sam Liam ? moze to on jest terrorystą ?
        • mozambique Re: "Z daleka widok jest piękny" powtórka 21.04.15, 10:04
          oczywiscie nei wiem czy mozliwe jest lądowanie samolotu na lotnisku z wyrwańą połową ogona ale co tam !
          • mozambique - tytul postów j.w. mial byc "Non _stop" na C+ 21.04.15, 10:15

        • grek.grek Re: "Z daleka widok jest piękny" powtórka 21.04.15, 17:38
          kurde, dobrze brzmi :]

          pomysł pierwsza klasa, cycata singielka, tajemnicze telefony i jak w zegarynce co 20 minut zapowiadane trupy - sensacja jak się patrzy :]

          rzeczywiście, człowieka może dopaść paranoja, że to on sam jest killerem, czyli ma coś z głową i szuka samego siebie. w sumie, tak najsamporzód, to mi się wydaje całkiem sensownym wytłumaczeniem. W "Wyspie tajemnic" czy "Numerze 23" bohaterowie tropili własne cienie, może i tutaj ten koncept znajduje zastosowanie ?

          dzięki za żywą, "cycatą" recenzję, Mozambique ;]
          • mozambique Re: "Z daleka widok jest piękny" powtórka 22.04.15, 09:47
            no wlasnie ,w pewnym momencie wyglada na to ze to sam Liam w tak perfidny sposób postanawia sobei załątwic spokojna emeryturę na Seszelach .. albo ze to schizofrenik...albo ze cos tam... jak KEvin COstner w "Bez wyjścia"

            troszku mozna tu sie dowąchac Agaty Christie nie ? regularne trupy co to sie "samodzielnie" załatwiają

            krytycy wybrzydzają ze ostatnio LIam gra glownei jedną role "agent z kina kopanego , przed emeryturą, ratuje córkę/ szuka córki/ratuje żonę/szuka żony itp"
            mówcie co chcecie ale on mi sie taki podoba :)
            • grek.grek Re: "Z daleka widok jest piękny" powtórka 23.04.15, 14:05
              dzięki za trop, Mozambique :], aczkolwiek Agathy Christie nigdy nie czytałem, wstyd przyznać.

              o, i o to chodzi.
              poza tym, krytycy mogą sobie krytyczyć, a pan Liam zawsze może się pocieszyć sześcioma zerami na czeku z wypłatą, nie ? ;]
    • siostra_bronte "Zaślepiona" 21.04.15, 19:28
      Dzisiaj wieczorem w Kulturze. Brytyjski film polskiej reżyserki, Katarzyny Klimkiewicz. Pamiętam pozytywne recenzje. Może warto rzucić okiem.
      • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 21.04.15, 23:49
        Świetny film!
        • barbasia1 Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 00:50
          Właśnie znalazłam film w necie! Dzięki za zwrócenie uwagi na tytuł!
          • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 13:06
            Nie ma za co :) Fajnie, że się odezwałaś, Barbasiu.

            Przyznam że jestem w szoku, że to film polskiej reżyserki, do tego jej fabularny debiut i to jeszcze zrobiony za granicą. Brawo!
            • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 14:43
              Może napiszę krótko o fabule. Liczę na to, że będzie powtórka i zobaczycie ten film sami.

              Bohaterką jest Frankie (świetna Helen McCrory)), inżynier lotnictwa, która odnosi sukcesy w swojej branży. Pracuje nad dronami dla wojska. Prowadzi też zajęcia na uczelni. I właśnie tam spotyka studenta, Kahila (Najib Oudghiri), Algierczyka. Szybko nawiązują gorący romans.

              Ale dowiaduje się o tym ojciec Frankie. Wypytuje ją o Kahila. Pyta czy to rozsądne, żeby mając taką pracę jak ona wiązać się z Arabem. Frankie najpierw go wyśmiewa, ale potem zaczyna się zastanawiać. Faktycznie nic o nim nie wie, nie zna nawet jak się nazywa.

              Przed kolejnym spotkaniem Frankie obcesowo pyta go o nazwisko przez domofon, inaczej nie wpuści go do domu. Kahil czuje się urażony, ale podaje swoje nazwisko. Kłótnia wisi w powietrzu, ale zamiast niej szybko dochodzi do gorącego seksu :)

              Pewnego dnia Frankie zostaje przesłuchana w pracy przez tajemniczą kobietę, pewnie związaną z jakimiś służbami, która wypytuje go o Kahila. Frankie jest kompletnie zaskoczona. O co tu chodzi? "Niech Pani się zastanowi. W Pani wieku, pracując w strategicznej branży..." Frankie jest w szoku. Czyli co, ten romans został z góry ukartowany przez Kahila, żeby dostać się do tajnych informacji?

              Babka mówi ogólnikowo, że Kahil jest w "kręgu zainteresowań". I prosi o informacje jeżeli wydarzy się coś podejrzanego. Frankie nie może skupić się na pracy. Może faktycznie coś jest na rzeczy? I zaczyna podejrzewać Kahila...

              Bardzo ciekawa historia, skomplikowane charaktery bohaterów i może nie oryginalna, ale sugestywna wymowa filmu. Jak to łatwo ulec stereotypom...Fajne jest to, że prawie do końca nie wiemy, czy Kahil jest jakimś terrorystą czy jednak nie.

              Cała historia znakomicie sfilmowana, w tle mało opatrzony Bristol, film ma swój klimat, a napięcie rośnie z każdym kolejnym twistem fabuły. Polecam!

              Na zachętę trailer:

              www.youtube.com/watch?v=el5hkUUG_SE
              • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 14:45
                *nie wie nawet jak się nazywa
                • barbasia1 Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 16:53
                  !
                  Obejrzę w najbliższych dniach!
                  • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 17:03
                    Świetnie :)
              • grek.grek Re: "Zaślepiona" 24.04.15, 15:20
                po Twoim opisie, zaczynam trochę żałować, że zamiast TVP Kultura wybrałem... wycieczkę w
                odmęty sentymentalne filmów z dzieciństwa :]

                może będzie powtórka, chętnie obejrzę.

                dzięki :]
                • siostra_bronte Re: "Zaślepiona" 24.04.15, 15:33
                  Hehe, co się odwlecze...Miejmy nadzieję, że prędzej czy później będzie powtórka.
                  • barbasia1 Re: "Zaślepiona" 24.04.15, 17:07
                    Opowieść brzmi ... światowo! :)
                    Dzięki , Bronte!
                • barbasia1 Re: "Zaślepiona" 24.04.15, 17:11
                  >zaczynam trochę żałować, że zamiast TVP Kultura wybrałem... wycieczkę w odmęty >sentymentalne filmów z dzieciństwa :]

                  Ja tam lubię sentymentalne wspomnienia.
                  • grek.grek Re: "Zaślepiona" 25.04.15, 17:24
                    prawda że coś w tym jest ? ;]

                    ciekawe, że ten rys sentymentalizmu dotyczy tylko filmów z dzieciństwa, też tak masz ? Te oglądane już w tzw. dorosłości [he he he] nie niosą ze sobą podobnych skojarzeń.
        • pepsic Re: "Zaślepiona" 22.04.15, 20:55
          Żałuję, że nie obejrzałam. Widziałam obiecujący fragment.
    • grek.grek wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hills 2" 22.04.15, 13:45
      oryginał Martina Bresta z 1984 r. jest, był i będzie niedościgniony, wspaniały, cudowny i nie do pobicia, ale sequel Tony'ego Scotta [1987] wyszedł znakomicie i jest jednym z najlepzych sequeli w historii kina. Na pewno w pierwszej dziesiątce.

      wyobraźcie sobie, że oryginał powstał za 14 mln, a zarobił całe 315.
      sequel kosztował 28 mln, a przyniósł łącznie 300 mln zysku :]

      "ukryte" atuty oryginału zostały zachowane, na czele z fantyastyczną muzyką i komizmem zestawienia robotniczego dziurawego ludycznego Detroit z glamourem Beverly Hills.

      scenariusz oryginału pisała inna para autorów niż sequela, ale "dwójka" trzyma poziom i to jak cholera :] dorzucił się Eddie Murphy, jak wiadomo swego czasu dobry stand uper. To słychać w monologach Axela Foleya, ale i intryga kryminalno-sensacyjna jest bardzo dobra. w oryginale chodziło o przemyt narkotyków, w sequelu mamy nielegalny handel bronią. W oryginale jest nieporuszony Steven Berkoff jako czarny charakter, a jego "kotem Gargamela" - Jonathan Banks. w dokrętce para jest jeszcze ciekawsza, chociaż Juergen Prochnow nie ma tej odrobiny bad man charm, która przebijała się u Berkoffa; za to Brigette Nielsen, jako jego pomocnica, bezwzględna lady killer jest bezbłędnie wpasowana.

      Eddie Murphy króluje z prawdziwą brawurą. Właściwie nic się nie zmieniło w tym aspekcie. z łatwością wskoczył w buty Foleya 3 lata po nakręceniu "jedynki".

      jego śmiech można porównać tylko z tym, który wydaje z siebie Tom HUlce w "Amadeuszu", znów jest sprytny, przebiegły, bombarduje poczuciem humoru i potrafi wszędzie wejść i sforosować każdą obstawę na recepcji, zabezpieczenie alarmowe czy normy obyczajowe ;]

      Przyjeżdza do LA, nie ma gdzie mieszkać, ale jadąc widzi jak grupa robotników remontuje jakąś wypasioną willę. Wychodzi, macha odznaką, że niby jest z nadzoru budowalnego i wkręca szefa budowy,że mają złe plany, muszą przerwać remont i wrócić za tydzień, kiedy plany zostaną skorygowane. Goście idą do domu, a on ma na tydzień dla siebie wielką, pusta chatę z basenem, której właściciele wyjechali sobie na wakacje. Oczywiście, w finale wracają i są cięzko zdziwieni zastanym bajzlem, ale to już spada na barki przyjaciół Foleya z LA police ;]

      Axel ofk zaraża nieustanną gadką, a gadane ma jak żadna postać w kinie. Wykiwa, przegada i wkręci każdego. Pod przykrywką humoru i wesołości, ze szczyptą bezczelności, ale takiej którą łatwo polubić, kryje się jednak rasowy glina, ktory realizuje poważne zamiary.

      Oczywiście, w wolnym czasie wyskakuje do nocnego klubu go-go, gdzie wchodzi na "krzywy ryj", przedstawiając jednego ze swoich kolegów jako "eks-prezydenta Geralda Forda", który "jak był prezydentem, to nie mógvł chodzić do takich lokali, ale jak już przestał nim być, to powiedział że chce wybrać się do najlepszego". Kto by tego nie kupił, zwłaszcza, że JOhn Ashton, grający detektywa Taggarta absolutnie jest podobny do pana Forda, haha.

      właśnie, Taggart i Rosewood. O man... drugiej takiej pary gliniarzy nigdy już nie będzie. Starszy, łysiejący, pod wąsem, słusznej postury Taggart cały czas stara się być rozsądny i działać zgodnie z regulaminem. Młodszy Rosewood z łatwością ulega Foleyowi, który nonstop namawia ich do samodzielnego działania, olewania kodeksów i poszukiwania tropów oraz dowodów w sposób łamiący konwencje.

      od oryginału Billy się zmienił, teraz ma w domu kolekcję pistoletów, na ścianie plakat z filmu "Cobra", w kaburze Magnum 44, a w kieszeni nosi spręzynowca, zaś kiedy przyjdzie pora na ostateczny pojedynek z handlarzami : wyciągnie z bagażnika samochodu obrzyna sporego kalibru.

      Taggart oczywiście załamuje się kiedy widzi kolejne wyczyny swojego młodego partnera, co zwykle budzi rozbawienie Foleya. Sierżant w ogóle źle znosi wizyty w striptizowym klubie, nagiminne łamanie prawa przez Axela, za którym ślepo podąża Billy, a takżę że ktoś za jego plecami robi go w Geralda Forda,. John Ashton kapitalnie zabawnie odgrywa te momenty zbolałymi grymasami twarzy. Choć i tak najśmieszniejszy jest moment, gdy Taggart wpada do basenu w tym domu, co go Axel zajął, musi się przebrać i znajduje błekitną marynarkę oraz spodnie w kratkę. On sądzi, że wygląda świetnie, za to Axel i Billy, mimo starań, wybuchają co chwila szczerym rechotem.

      kapitalny dla budowania klimatu ich znajomości jest moment, kiedy w mieszkaniu Billy'ego [które przypomina dżunglę, tak jest zastawione egzotycznymi roślinami] Axel zaczyna nucić jakiś standard ze starych crime stories, Billy się podłącza, za chwilę wyją obaj, a Taggart w cygarem w zębach tokuje rękoma i głową do rytmu. Rewelacja, takie drobnostki budują cały film.

      JOhn Ashton i Judge Reinhold wypadają fenomenalnie i bawić bedą zawsze i wszędzie. za 50 lat też. na tym polega siła rażenia tego filmu/tych filmów. chemia między nimi i Murphym jest niepowtarzalna.

      Przejście przez rejestrację w klubie strzelckim za pomocą udawania posłańca z wybuchowym materiałem w torebce [w istocie są tam witaminy], włam w poszukiwaniu dowodów, wtargnięcie na imprezę Playboya za pomocą udawania czyściciela basenów "w towarzystwie dwóch ludzi z Sanepidu, którzy go kontrolują" - Axel Foley potrafi wszystko. Jest w stanie nawet wyrolować głupiego i tępego szefa policji, który ofk docieka co to za przybłęda prowadzi śledztwo na jego terenie. Foley uruchamia telefonicznie kumpla z Motown i ten podszywa się pod jego szefa z Detroit sprzedając bajkę napisaną przez Axela. Swoją drogą, szef Foleya w Detroit, inspektor Todd, to też kawał niezłego agenta, nabuzowany strasznie, a jednocześnie jakiś taki histeryczny i ilekroć wydziera się i ochrzania - tyle razy budzi gromki śmiech, bo wiadomo że i tak nie mógłby żyć bez utrapienia swojego życia, czyli Axela. Gilbert Hill ze swoją fizjonomią pasuje tutaj idealnie.

      Akcja z betoniarką, którą Foley i Rosewood ścigają bandziorów, którzy właśnie obrabowali bank - coś kapitalnego. Miny jakie obaj robią, teksty którymi się przerzucają - klasyka gatunku.

      A rozwodzę się nad tym wssystkim, bo to jeden z filmów mojego dzieciństwa :]
      Jednym z pierwszych VHS-ów jakie dostałem była 360-tka właśnie z Glniarzem z Beverly Hills 1 & 2. gdzieś tak na początku lat 90-tych.

      oglądałem wczorajszą [w TVN7] powtórkę "dwójki", nie tak całkiem dawno była powtórka oryginału, i przekonałem się, ze nic, a nic nie straciły one na jakości. Wspaniałe filmy :]

      W pierwszym "Gliniarzu" jako miasta były lepiej ogrywane, Detroit w pierwszej długiej sekwencji, kiedy Foley walczy z grawitacją na pace uciekającej ciężarówki z fajkami, która pruje po przedmieściach Detroit, a LA świetnie było fotografowane w wieczorowych dekoracjach.

      W sumie, oryginał zasługuje na osobnego posta, nawet jeśli kiedyś już zamęczałem Was kilkoma, ale to może przy następnej okazji.

      cóz, może trailer do "dwójki" ? :] :

      www.youtube.com/watch?v=ivAiTCgbHoQ


      • siostra_bronte Re: wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hills 2" 22.04.15, 14:05
        Dzięki, Greku za emocjonalną recenzję :)

        Rozumiem, że masz sentyment do tego filmu, bo to film z Twojego dzieciństwa. Dwójki nie widziałam, a jedynka zrobiła na mnie umiarkowane wrażenie, choć możliwe, że z czasem nabrała pewnej szlachetności :)
        • grek.grek Re: wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hills 2" 22.04.15, 14:22
          dzięki, Siostro ;]

          o, bez dwóch zdań, mam dla tych filmów wiele uczuć :]]
          z tym większą ciekawością oglądam je po latach i niespodziewanie odnajduję rzeczy w stanie
          nienaruszonym, nadal czuję ten klimat, nadal uśmiecham się w tych samych momentach i nadal
          mam dobry/lepszy/najlepszy nastrój po obejrzeniu ;]

          jeśli zobaczysz raz jeszcze ten film, Siostro - koniecznie napisz, czy Twój odbiór się w jakiś sposób zmienił :]
          • barbasia1 Re: wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hill 22.04.15, 17:01
            Jestem fanką "Gliniarza z Beverly Hills" 1.

            Części drugiej aż wstyd się przyznać nie widziałam!!? Ale teraz jestem podwójnie zmotywowana tym kapitalnym wspomnieniowym wpisem do obejrzenia. :)



            • grek.grek Re: wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hill 23.04.15, 14:13
              doskonale :]

              Barbasiu, skacz kiedy tylko dopadniesz "dwójkę" :]]
              specyficznego wdzięku oryginału nie przebija, bo jednak Foley, Taggart, Billy i Bogomil już się znają i nie ma tego całego ambarasu związanego z wzajemnymi "trudnymi początkami", które tak wiele wnoszą do orydżinala, ale naprawde smakuje świetnie, zachowuje wszystkie pozostałe walory, muzyka znów jest fenomenalna [miałem kiedyś obowiązkowo soundtrack i słuchałem aż się taśma zlasowała, hehe], no i Eddie oczywiście rewelacyjny. KLIMAT ten sam, o tak powiem :]

              jesli/kiedy/jak obejrzysz, mam nadzieję napiszesz o swoich wrażeniach i opiniach ? :]
              • barbasia1 Re: wspomnień czar : "Gliniarz z Beverly Hill 23.04.15, 21:03
                > muzyka znów jest fenomenalna [
                > miałem kiedyś obowiązkowo soundtrack i słuchałem aż się taśma zlasowała, hehe]

                Hehehe! :)))

    • grek.grek wspomnień czar II : "Czarny orzeł" [1988] 22.04.15, 14:15
      to też był jeden z moich pierwszych VHS-ów :]

      wczoraj obejrzałem powtórkę na TV4. Nie mogłem sobie odmówić tej podróży sentymentalnej ;]]

      fabuła ? proszę bardzo : nad Morzem Śródziemnym spada samolot amerykański majacy na pokładzie jakiś prototyp nowoczesnej broni. Z Bliskiego Wschodu zostaje podstępem ściągnięty tajny agent CIA, pseudo "Black Eagle". Razem z paroma innymi agentami, dostarczonymi na miejsce, m.in zawodowym księdzem i urodziwą agentką Parker, węszy wokół leżącego na dnie wraku. Kłopot polega na tym, ze apetyty na ten cały towar mają też ludzie z KGB, którzy niedaleko stąd zacumowali okręt. Dowodzi nimi kapitan Klimienko.

      rozgrywa się ta cała potyczka wywiadów.
      czasami spotykają się, niczym w Bondzie, na partii pokera w wytwornym klubie na pobliskiej wyspie, czasami ganiają się po ulicach, a pierwsze spotkanie ma miejsce na morzu, gdzie oczywiście żaden z przeciwników nie chce się otwarcie przyznać skąd jest i o co mu chodzi, aczkolwiek wiedzą to doskonale.

      Aby ściągnąc "czarnego orła" na miejsce, szefostwo CIA przywiozło na wyspę jego dzieci, dwóch synów. Ofk, agent nie jest zadowolony z tego faktu, ale co robić... Może się pozłościć i zacząc wypełniać zleconą przez rząd robotę. Jest więc akcja, są pościgi na skuterach albo samochodami marki Łada ;], strzelaniny oraz pojedynki kung fu, zdjęcia z podwodnego nurkowania, parę wybuchów, porwania i ucieczki. Oczywiście, pomimo czujności agentki Parker, dzieci agenta Orła zostaną porwane i to skomplikuje pracę ich ojcu, aczkolwiek... czy taki film może nie mieć happy endu ? :]

      w latach 90-tych jedyną ciekawą rzeczą w tym filmie był udział Jean Claude'a Van Damme'a, który w drugoplanowej roli gra małomównego rosyjskiego agenta : rzuca nożami, robi szpagaty, kopie z półobrotu i wdaje sie w romans z koleżanką agentką. Stacza dwa pojedynki karate z agentem Czarnym Orłem, oba są remisowe, ale ostatecznie jego postać ginie postrzelona zdradziecko przez kolegę swojego amerykańskiego przeciwnika i zaplątana w turbinę startującego okrętu.

      po latach ludzie pewnie sądzą, jak niektórzy przed laty, że tytułowy "ORzeł", to był Van Damme ;]] No jednak nie, grał go Sho KOsugi, popularny japoński aktor i spec od karate. Stąd pojedynki między nimi, rywalizacja która wykracza poza ramy walki wywiadów dwóćh mocarstw, a zaczyna mieć charakter czysto personalny.

      w jednej ze scen Andriej [Van Damme] może wpakować nawet cały magazynek w swojego przeciwnika, ale zamiast tego odrtzuca pistolet i staje do walki wręcz. W ostatniej sekwencji obaj powinni się ratować, bo dookoła płomienie i chaos [okręt płonie], ale zapominają o tym - muszą stoczyć walkę jeden na jeden, udowodnić jeden drugiemu swoją wyższość. Ciekawy motyw.

      po latach, kiedy Van Damme nie jest już żadną ciekawostką, "Black Eagle" prezentuje się jako naprawdę sensownie zrobiony film sensacyjno-szpiegowski, a jego największą zaletą są kapitalne zdjęcia robione na Malcie i w Rzymie.

      Śródziemnomorska architektura, uliczki i zaułki, wnętrza kościoółów, restauracyjki i sklepiki z pamiętkami, oddalone od centrum piaszczyste drogi i dróżki pośród zieleni, kadry kręcone na błękitnych wodach morza, jakieś ruiny zamków i starych kompleksów starożytnych światyń czy czegośwtymstylu - kamera świetnie ogrywa zalety krajobrazu.

      Z powodu tej urody przyrody miejsko-roślinnej łatwo zapomnieć o akcji i intrydze. I zarydzykuję opinię, że to niewielka strata w porównaniu do niewątpliwych zysków :] :

      www.youtube.com/watch?v=hKnpf_vP2h0
      • barbasia1 Re: wspomnień czar II : "Czarny orzeł" [1988] 25.04.15, 23:21
        grek.grek napisał:

        > to też był jeden z moich pierwszych VHS-ów :]

        Własny czy pożyczony? :)

        Nie znałam tego filmu.

        Już wtedy Van Damm był sławny czy dopiero zaczynał karierę? Byłeś wtedy fanem filmów z Van Dammem?

        • grek.grek Re: wspomnień czar II : "Czarny orzeł" [1988] 26.04.15, 14:56
          wypożyczony :]
          wtedy jeszcze istniały wypożyczalnie VHS.
          brało się do domu takie wielgachne cegły w obwolucie i małą kasetą w srodku ;]
          "Czarnego orła" ze trzy razy wypożyczałem ;]

          o, Van Damme był jakże popularny. w wieku 10-12 lat jego filmy były hitami nie do przegapienia, hehe.

          bywałem fanem, przyznam ze skruchą ;]]

          ale jeszcze wcześniej, wyobraź sobie, miałem [to znaczy, rodzice mieli] odtwarzacz video
          z kasetami BETA. to dopiero był przedwojenny wynalazek :] dziwactwo niemożliwe.
          przedpotop absolutny. Nie wiem gdzie oni to kupili, ale kupili razem z paroma kasetami [później weszły magnetowidy VHS i Beta poszła do muzeum techniki, razem z C-64], była na
          nich ,.in "Parszywa dwunastka" :] Ten jeden film pamiętam, innych już nie kojarzę dzisiaj.

          to były fajne czasy, chodziło się za filmami, jeździło, buszowało w wypożyczalni, zamawiało się jakieś tytuły... "się" ;] dzisiaj otwierasz kompa, wchodzisz i znajdujesz co chcesz :"]

          a jak to u Ciebie wyglądało ? :]
    • barbasia1 Hitchcock "Sabotaż" (1942) PS 22.04.15, 15:58
      Przegląd filmów Hitchcocka wciąż trwa, gdyby ktoś chciał przeczytać o filmie "Sabotaż" (1942) to pod tym linkiem jest pierwsza część opowieści:

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157333392,Re_Sabotaz_1942_cz_1_.html
      www.youtube.com/watch?v=862LT3WkiM0

      • grek.grek Re: Hitchcock "Sabotaż" (1942) PS 23.04.15, 14:17
        o, dzięki Barbasiu :]

        i przepraszam, że nie zauważyłem Twojego opisu, za rzadko ostatnio włączałem funkcję "pokaż od najnowszego" i stąd moje niedopatrzenie.

        zaraz zabieram się do czytania.
        opis w Twoim wykonaniu, to gratka :]

    • barbasia1 "Śmierć komiwojażera" TVPKultra godz. 21:15 23.04.15, 21:02
      Willy Loman, wędrowny "salesman", jest przeświadczony, że można osiągnąć sukces dzięki konkurencyjności w działaniu, żywiołowemu optymizmowi i dobrej prezencji. Podobnie myśli jego żona, Linda, która świata nie widzi poza domem, mężem i dwoma synami: Happym i Biffem. Lomanowie są przekonani o ogromnym potencjale drzemiącym w ich potomkach, chociaż obaj przekroczyli już trzydziestkę, ale ciągle nie założyli rodzin, nie znaleźli dobrych posad. Rozgrywający się powoli dramat pokazuje ulotność "amerykańskiego snu" o sukcesie.

      www.telemagazyn.pl/film/13841/smierc-komiwojazera
      Oglądaliśmy to już?
      • siostra_bronte Re: "Śmierć komiwojażera" TVPKultra godz. 21:15 23.04.15, 22:34
        Ja nie widziałam, ale pamiętam dyskusję na forum.
      • grek.grek Re: "Śmierć komiwojażera" TVPKultra godz. 21:15 24.04.15, 13:58
        częściowo ;] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,156070175,156116410,_Smierc_komiwojazera_1985_via_kultura.html

        oglądałaś/oglądaliście wczoraj ?
        • barbasia1 Re: "Śmierć komiwojażera" TVPKultra godz. 24.04.15, 17:10
          Niestety nie dałam rady.

          Mnie w czwartki ostatnio dopada jakiś kryzys około godziny 21:00! ;)

          Wielkie dzięki za link. Muszę przeczytać.
          • grek.grek Re: "Śmierć komiwojażera" TVPKultra godz. 25.04.15, 17:23
            haha ;] ciekawa pora.

            bez obaw, jeszcze nie raz powtórzą :]
            np. "Miasto kobiet", które dzisiaj ma ostatnią emisję w Kulturze [tzw. pożegnanie z filmem, chociaż pewnie nie na wieczność, hehe] był pokazywany pewnie z tuzin razy, więc i "Komiwojażer" pojawi się jeszcze nie raz.

            dzięki :]
    • siostra_bronte "Kobieta z wydm" 23.04.15, 23:17
      W piątek w Kulturze o 20.20. Klasyka japońskiego kina. Ekranizacja powieści Kobo Abe. Widziałam wieki temu, więc pamiętam tylko jak przez mgłę klimat i niektóre sceny. Z przyjemnością obejrzę ponownie. Dzięki Kulturze nadrabiamy zaległości w kinie japońskim. Brawo!
      • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" 24.04.15, 15:17
        dzięki za zapowiedź, Siostro.

        skaczę również :"]
        • siostra_bronte Re: "Kobieta z wydm" 24.04.15, 15:32
          Świetnie.
        • barbasia1 Re: "Kobieta z wydm" 24.04.15, 20:06
          Opowiesz, Greku, plizz? Opowiecie? Bo ja dopiero na koniec filmu będę miała szansę się załapać.
          • grek.grek "Kobieta z wydm" - 4 zdania a'propos :] 25.04.15, 13:39
            symboliczny film z przesłaniem do interpretacji, tak ja go odczytałem :]

            Jesli by próbować streścić fabułę : młody nauczyciel wziął 3 dni urlopu. Wybiera się nad morze, aby na sąsiadujących z nim wydmach prowadzić poszukiwania entomologiczne. Ma nadzieję znaleźć nowy gatunek chrabąszcza, co może mu zapewnić wpis w annałach odkrywców.

            PLącze się więc po tych wydmach, zbiera stonogi, robaki i inne takie, ładuje je do słoików i pudełeczek. Chrabąszcza nie znajduje. CHce koniecznie zajrzeć pod każde ziarnko piasku, więc przyjmuje propozycję okolicznych wieśniaków, którzy oferują mu zejście do niedostępnej przeciętnemu turyście... jamy ? mini-doliny ? Mieści się ona wśród wysokich wydm, pod piaskowym klifem. W dole stoi chałupa z drewna. Mieszka tam samotna kobieta. Nauczyciel godzi się z chęcią, a tamci rozwijają dla niego drabinę ze sznurków.

            Nauczyciel schodzi na dół, a kobieta gości go kolacją, herbatą, chyba nawet sake tam było ;] On wszystko zjada, wypija, dziękuje, a potem zajmuje się nabijaniem na patyczki zebranego robactwa. Babka jest młoda i miła, tylko ciągle gada coś o wspólnej przyszłości, a przecież nauczyciel odechodzi rankiem. Wziął 3 dni urlopu, jutro musi iść, zatrzymał się u niej tylko na jeden wieczór. A ona tylko milknie i ucieka wzrokiem, kiedy on ją poprawia.

            Co ona robi w takim miejscu ? Pracuje. Nocami, kiedy słońce nie pali, odrzuca piasek który zsuwa się w ciągu dnia w jamę. Jest to praca zlecona przez wieśniaków, a moze narzucona jej ? MOże jest ona niewolnicą, a może sama wybrała taki los. Trochę się nauczyciel dziwi takiej pracy, ale dziewczyna tłumaczy ją sobie tym, ze w ten sposób zapewnia bezpieczeństwo wiosce. Przed nawałą piasku, zapewne. Tyle że może to być wytłumaczenie jej osobiste, ale fakt faktem - dostaje ona pieniądze za to co robi. POza tym, regularnie dostarczają jej wodę, jedzenie i wszystko co potrzebne do zachowanai skromnych standardów materialnych.

            Rankiem nauczyciel pakuje plecak, żegna spojrzeniem śpiącą nago gospodynię,wychodzi przed chatę... a tam nie ma drabiny. Gośc przez chwilę się kręci zmieszany, a potem wpada w panikę. Próbuje wydostać się z doliny, ale nie da się. Nie dość, że wokół chaty miejsca jest mało, to w żaden sposób nie da się sforsować piaskowych nasypów okalających jamę. Walczy dzielnie, stara się jak może, ale na próżno. Jest uwięziony.

            Młoda kobieta przygląda się jego staraniom. TEraz do nauczyciela zaczynają docierać sensy tego, co mówiła wieczorem. A opowiadała o tym, że miała męża i dziecko, ale obioje straciła podczas piaskowej burzy, które zdarzają się tutaj czasami. Wkrótce wychodzi na to, że jej "mąz" był poprzednikiem nauczyciela. POdstępem czy też przemocą zmuszonym do zamieszkania z nią turystą. Z zadaniem pomagania jej w odpiaskowywaniu jamy.

            Nauczyciel po licznych rozpaczliwych próbach wyjścia na górę pada wreszcie i dociera do niego, że jest to zadanie na dziś niewykonalne. Jest zdumiony, oszołomiony całą sytuacją, a nawet zdruzgotany. Lamentuje, że zrobiono z niego niewolnika. Próbuje uciec podstepem, pakując się do prowizorycznego worka, w którym wieśniacy spuszczają na linie jedzenie do chaty dziewczyny. Wieśniacy wciągają worek z powrotem na górę, po drodze dostzregają kto do niego wlazł, przecinają sznur i nauczyciel leci na dół.

            Dziewczyna jest całkiem sympatyczna, uśmiecha się i jest spokojna. I na oko momentami całkiem interesująca. Nauczyciel zajęty jest jednak przeklinaniem wszystkich dookoła za to, co się z nim dzieje. Dopiero z czasem odkrywa ją jako kobietę. Zanim to nastąpi, uwięzi ją, zaknebluje i zagrozi wieśniakom, że udusi ją jesli go nie wypuszczą z tego potrzasku. NIe ma odzewu. W takim układzie nauczyciel uwalnia ją.

            Odzew pojawia się w innej formie. Zakneblowana dziewczyna i sam nauczyciel przez kilka dni nie odrzucają piasku, więc wieśniacy za karę odcinają im wodę. Nauczyciel przeżywa katusze pragnienia. Wyciska resztkę wody nawet z zamulonego wiadra, gdzie zmieszała się ona z piaskiem. Wariuje od tego. W biały dzień daje ogniowe sygnały wieśniakom. Az mdleje. Woda w końcu się pojawia. Wieśniacy opuszczają pełne wiadro na sznurku. Ale za cenę pracy. Wszystko za cenę pracy przy piasku. Nauczyciel wie, ze nic nie wskóra buntem.

            Działa sprytem. Organizuje co tam tylko znajdzie w chałupie. STare nożyczki, jakieś fragmenty materiału, kawałki sznurków - kręci z tego kilkumetrową linię. Ofk, trwa to jakiś czas, a do czasu aż będzie ona gotowa, ukrywa swoje dzieło pod piaskiem w kącie chaty. Boi się, ze dziewczyna mogłaby mu przeszkodzić. Czy mogłaby naprawdę ? Ewidentnie ona pragnie jego obecności. Doskwiera jej samotność, więc i tego "męza" przyjmuje z pełnym dobrodziejstwem inwentarza. Jego lamenty i nerwy przyjmuje ze zrozumieniem i bez słowa. A sama robi co trzeba. On jej opowiada o normalnym życiu na wolności, ale ona wyraźnie go nie rozumie. "CHoćby chodzenie... wiesz jaka to radosć móc swobodnie chodzić gdzie się chce i ile się chce ?", poiwad,a na co ona "CHodzić bez celu ? To dopiero...", śmieje się ona. Na to on macha ręką, co jej będzie tłumaczył...

            Ona jest pogodzona z losem. Pogodna. Jego nie przestaje uwierać sytuacja w której się znalazl i nieustannie myśli o ucieczce. Jednocześni nie marnuje czasu. W tajemnicy kręci z mozołem coraz dłuższą linę, a w piasku znajduje swojego wymarzonego chrabąszcza.

            W pewnym momencie bohatera zdejmuje trwoga, dociera do niego świadomośc, ze w historii zdarzały się wypadki, że lawina piasku przysypywała całe miasta. Całe miasta. A co dopiero tą małą chatę usadowioną pomiędzy hałdami piasku. Piasku, który nieustannie schodzi w dół, raz więcej, raz mniej, ale z upartą konsekwencją. Czasami spada na dach, wdziera się do środka, a dziewczyna ze stoickim spokojem powtarza "Na piasek nie ma rady, wszędzie się dostanie... wszystko przez ten piasek".

            Wreszcie lina jest gotowa. I coś w rodzaju takiej zaczepki na końcu. Nocą nauczyciel pakuje się po cichu, zostawia śpiącą dziewczynę i włazi na dach chaty. Rzuca tę zaczepkę w nadziei że na szczycie klifu znajdzie oparcie i będzie mógł wspiąć się do góry. Udaje mu się w końcu. Wspina się z mozołem i wydobywa na powierzchnię. Czeka do zmroku, a potemn chodu - w długą. Pędzi chaotycznie przez wydmy, na oślep, byle dalej.

            Kończy radosny bieg ku wolności - wpadając w ruchome piaski. Wciagają go powoli i nieuchronnie. Krzyczy o pomoc. Zjawiają się wieśniacy i wyciągają go ratując mu życie. Tyle że efektem tego całego wygibasu jest powrót do jamy i kontynuacja pracy przez odsypywaniu piasku. Dziewczyna znów przyjmuje jego powrót ze zrozumieniem, może z ulgą, bo go polubiła. Zapewne gdyby uciekł albo umarł, to znaleziono by jej nowego "męża', ale czy byłby równie kulturalny, ogładzony i generalnie dorzeczny ?

            Dla niej, to jest DOM. Odrzucanie piasku jest walką o dom. Ona już nie tylko pracuje, ona osiadła w tym miejscu i zaakceptowała swój los na tyle że zaczęła się z nim utożsamiać. On tak nie umie. Czuje się niewolnikiem. Tym bardziej nie może przyjąć jej spokoju, tego że ona nie walczy z losem, nie cchce uciekać. A nawet więcej : ona czuje powinowactwo z tą ziemią, przecież tutaj są gdzieś przysypane piaskiem zwłoki jej poprzedniego męża i dziecka, ktore ze sobą mieli. To jej OJCZYZNA [mała].

            Nauczyciel dochodzi do takiej rozpaczy, że instaluje prymiwtyną pułapę na kruki. "Po co ci ona ?", pyta dziewczyna, a on wyjaśnia "Złapię kruka, przypnę mu do nogi wiadomość o moim uwięzieniu i puszczę wolno, na pewno ktoś się o mnie dowie". Czysta rozpacz. Kruk to nie gołąb pocztowy, panie kolego ;] Dziewczyna śmieje się "Kruki nie złapią się w TAKĄ pułapkę, są na to zbyt mądre". Tak w istocie się dzieje. Kolejna nadzieja nauczyciela spełza na niczym.

            Oczywiście, cały czas towarzyszy mu inna : że znajomi, ludzie ze szkoły, z kuratorium, sąsiedzi - zaczną go wreszcie szukać. Nie zostawił wprawdzie namiarów na siebie, ale skoro nie wrócił z urlopu, to znaczy że coś mu się stało. Zaczną się poszukiwania
            cdn
            • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" - 4 zdania a'propos :] 25.04.15, 14:01
              I to zakrojone na szeroką skalę. Mówi o tym wieśniakom, kiedy go wydostają z tych piasków, i wtedy kiedy odwiedzają ich spuszczając z góry na linie jedzenie, wodę i inne rzeczy. Ale oni się z niego śmieją serdecznie. Co to za ludzie ?

              Dziewczyna się nie śmieje, ale próbuje mu tłumaczyć : a może jednak nie będą cię szukać ? Stwierdzą, ze porzuciłeś swoje życie, w którym nie było ci dobrze, w którym się nie spełniałeś ? On na to : zostawiłem ksiązeczkę bankową i pootwieranie ksiązki na biurku ! Na pewno zrozumieją, ze zaginąłem ! A ona znów milczy, jakby wiedziała lepiej od niego. Albo wcześniej od niego. Albo wiedziała swoje.

              MIja jakiś czas. Pozornie nauczyciel wsiąka w swoje nowe życie, zdarza mu się nawet roześmiać przy oglądaniu zabawnych rysunkow w gazetach. Ona się cieszy z takich chwil, dołącza do niego ze śmiechem. Tyle że on zaraz popada znów w płacz albo wściekłość. Więc ona taktownie milczy, a on zdenerwowany wychodzi przed dom [dziwnie to brzmi w tym układzie przestrzennym] i wzrokiem potępieńca spogląda na szczyt klifu ponad jego głową.

              Próbuje uzyskać choćby namiastkę wolności. Prosi wiesniaków o to, by na 20 minut dziennie wyprowadzali go nad morze. 20 minut. Niech go pilnują i w ogóle, ale niech pozwolą mu poczuć choć cień normalności. Wieśniacy się zgadzają, ale pod jednym warunkiem... ma wykonać seks ze swoją "żoną" przed całą wioska. Gromadzi się więc wieczorem cała ta populacja, wszystkie głowy zaglądają znad klifu i znad hałd, zaczyna się jakiś taniec z maskami przy wtórze niemal afrykańskcih bębnów, atmosfera sabatu jakiegoś.

              Nauczyciel spogląda spode łba na nich, w pozie człowieka bezsilnego. Próbuje nakłonić swoją "żonę", ale ona pracuje przy piasku i radzi mu dobrze "Nie ufaj im, pracuj i przestań szaleć". A on bije się z myślami. A tamci na górze śmieją się i zachęcają go. Wreszcie nie wytrzymuje. Rzuca się na dziewczynę i próbuje ją do tego seksu zmusić. Ona się opiera, wyrywa, bije go czym popadnie. Walczą ze sobą, a tamci z góry się cieszą. Wreszcie ona wygrywa. Nauczyciel jest tak zmęczony zapasami ze zdeterminowaną "żoną" że też pada jak mucha ze zmęczenia. Bębny milką, twarze znikają, sabat się kończy.

              Wkrótce nauczyciel odkrywa ciekawe zjawisko. We wkopanym w piasek wiadrze zaczyna się pojawiać... woda. Mimo że deszcz nie padał. Kreska miarki wyraźnie wskazuje podwyższenie stanu w wiaderku. Nauczyciel wciąga się w całą historię. Pali sobie papierosy, prowadzi obliczenia na kartce, rysuje jakieś projekty.Dziewczyna zadowolona z całej sytuacji prowadzi zaś gospodarstwo. Robi jedzenie, herbatę, coś tam szyje, a także przesiewa piasek w jakimś zarobkowym celu, przyznam że nie zajarzyłem w jakim :] tak czy owak, zaczyna to przypominać ognisko domowe.

              Idzie zima, a oni zamawiają u wieśniaków... radio. "Będziemy znać prognozę pogody", powiada ona.

              Aż pewnego dnia dopadają ją bóle żołądka. Nauczyciel wzywa wieśniaków. Schodza do nich na dół. Okazuje się, ze to moze być... ciąża. Dziecko w drodze. Nauczyciel aż nie wie, co powiedzieć. Szczęscie ? oszłomienie ? Wieśniacy wytransportowują na górę dziewczynę, aby zawieźć ją do szpitala, może po to by odebrać poród ?

              I tak się zaaferowują całą sytuację, ze... zostawiają drabinę. Nauczyciel stoi i widzi drzwi do wolności przed soba. Tamci poszli. Drabina WISI i czeka.

              Wdrapuje się po szczeblach. Powoli wychodzi. Znów staje na klifie. Idzie w teren. Dociera nad morze.Napawa się jego widokiem, zapachem, szumem fal. Rozgląda się dookoła.

              A potem... WRACA. Tak, WRACA na dół. I zagląda do swojej "studzienki". KOnstatuje,że znów wody przybyło, mimo że deszcz nie padał. A więc woda jest wytwarzana z samej natury piasku. Niezwykłe... Zaciąga nad studzienką prowizoryczne nakrycie z gazet i desek, deliberuje "Oto sam decyduję o swoim losie... Mam swoje odkrycie, będę chciał się nim z kimś podzielić. Z kimokolwiek. Z wieśniakami !. Tak, bedę chciał się z kimś podzielić".

              A potem cytowany jest fragment z gazety - nauczyciel został uznany za zagionionego i jest poszukiwany od 7 lat.

      • siostra_bronte Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 12:52
        Arcydzieło. Bez dwóch zdań. Czekam, Greku na Twoją relację :)
        • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 14:27
          zdecydowanie, Siostro, znakomity film.

          wg mnie, rzecz to jest o odnajdywaniu sensu życia. Nauczycuel znajduje go w pozornym więzieniu, potrzasku, zasadzce.

          NIe umie zaakceptować swojego losu, ale dlatego że jest zmuszany do jego przyjęcia.
          Kiedy dostaje możliwość wyboru - wybiera tenże sam los, ale w akcie wolnej woli i dlatego
          od tej pory będzie szczęśliwy.

          przez długi czas nauczyciel przypomina jednego z tych owadów, które łapał i zamykał w puszce, a potem w "albumie". Tak samo pozbawiony drogi wyjścia i skazany na kaprys swojego ciemiężyciela.

          ciekawa jest postać dziewczyny.
          czy ona przeszła podobną drogę ?

          nauczyciel odnajduje sens także w pracy. jakie to japońskie, prawda ? :] COś go intryguje, ta studzienka, sposób w jaki z piasku powstaje woda. Badania i rozmyslania nad tym fenomenem [możlwe ze naukowo zbadanym] sprawiają, że no chce tu zostać.

          i proszę, nagle wszystko się skłąda w całośc :
          ma pracę - odsypuje ten cały piasek, w jedzenie i wodę oraz zamówione akcesora, na czele z radiem, wyposażają go "pracodawcy", ma żoną, żona spodziewa się dziecka, ma pasję naukową... oto w jamie pośród piasków, w małej chałupce na którą sypie się czasami piasek - gośc odnajduje pełnię życie. To niezwykła historia.

          cóż za wysublimowana erotyka. Też taka japońska :]
          kiedy on ją związuje, aby szantażem wymusić na wieśniakach swoje uwolnienie, ona go prosi "POdrap mnie za uchem" - i on drapie. ewidentnie scena erotyczna :] albo wcześniej : kiedy on budzi się rano, ma opuścić chatę, pakuje się i spogląda w jej stronę : ona śpi, nago, miarowy oddech sprawia że lekko unosi się jej łono - gość aż jest zmieszany. Ale co najciekawsze : ona śpi nago, a oczy ma zasłonięte, żeby przeciekający przez dach piasek nie udusił jej. I fakt, że on się jej przygląda, a ona tego nie widzi - jest niezwykle seksualny. NO a scena, kiedy zasypuje ich nawała piasku, a on pomaga się jej z tego piasku otrzepać, oczyszcza jej plecy, uda, a ona doznaje orgazmu - to już klasyka obrazowania. Europejczykom i Amerykanon daleko do seksualnej finezji i wyobraźni Japończyków, jak się okazuje ;]

          doskonałe ujęcia piasku, zsuwającego się, opadającego w dół, przesypującego się, jak WODA, jak strumień, jak potok, katarakty. Rewelacyjne zdjęcia. I symbolika. Jeśli piasek jest symbolem czasu, ?, a woda symbolem życia, to na najprostszej symbolice można świetnie odczytać ideę przemiany jaka zachodzi w nauczycielu, a której odbiciem jest ta studzienka w której piasek produkuje wodę. Z nim było tak samo : czas, który spędził w tym miejscu, naznaczony walką, buntem, zmaganiem, ale i przyzwyczajeniem, rodzącą się więzią z dziewczyną i MIEJSCEM oraz pracą - skutkuje sensem, odnalezieniem życia, które najpewniej w TAMTYM świecie utracił. Dlaczego wybrał się na urlop ? Czy nie dlatego, ze musiał odskoczyć ? że się zmęczył ? Dlaczego szuka chrabąszcza a nie wystarcza mu posaa nauczyciela i satysfakcja z bycia inteligentem ?

          Czas odpłaca mu życiem. Z czasu rodzi się jego życie.

          TO co najpierw jest "degradacją", upokorzeniem, zniewoleniem - w momencie wolnego wyboru staje się JEGO życiem. To on decyduje. Róznica mierzona w latach świetlnych :]

          Kim są w takim układzie wiesniacy ? są tyranami ? Przecież karmią ich, dają wodę, dbają, ratują go z opresji, a jej pomagają przy porodzie, płacą uczciwie, dostarczają co tam oni chcą... Tak, podstępem zmuszają go do pracy, ale czy ostatecznie nie przczyniają się do znalezienia przez niego szczęścia ? Gdyby nie ta kabała, to być mozę pozostałby na zawsze niespełnionym, sfrustrowanym gościem, poszukującym bezskutecznie swojego miejsca.

          Dziewczyna jest inna. Pogodzona z losem. Akceptująca sytuację, zżyta z miejscem, nie widząca potrzebby buntu. Gdzieś jest lepiej ? Jak to ? Niemożliwe. Tam jest tylko więcej możliwości i wariantów, ale żaden z nich nie jest przecież lepszy. On się błąka i miota, ona już wybrała i wie. BUntowała się kiedyś ? Walczyła ? Płakała nad swoim losem ? Tego nie wiadomo, co czyni tę postać dodatkowo interesującą.
          Jaka była jej droga ?

          kapitalny film, bardzo kameralny, ale mieści w sobie tyle energii, znaczeń, tyle się dzieje w głowach bohaterów i pomiędzy nimi, że może i dla kogoś być klaustrofobiczny, ale za to duszę ma szeroką jak to morze, nad którym bohater dokonywał swojego najważniejszego wyboru w życiu :]

          a jak Twoje wrażenia, Siostro ? Barbasiu ?, Czcigodni ?
          • siostra_bronte Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 15:10
            Greku, podpisuję się pod każdym słowem :)

            W tym filmie jest tyle znaczeń, że trudno wszystkie ogarnąć, ale napisałeś o tym to co najważniejsze.

            Sama historia jest fascynująca. Na pierwszy rzut oka to wręcz thriller. Uwięziony bohater, który bezskutecznie próbuje uciec ze swojego więzienia. Co ciekawe to kobieta jest tą "złą", a nie mężczyzna. Ale próby ucieczki kończą się niepowodzeniem. Aż wreszcie udaje mu się wydostać na górę po sznurze. Aż zagryzałam palce w napięciu, żeby mu się udało :) A kiedy zostaje namierzony przez mieszkańców wioski i spuszczony na dół, to aż serce się ściskało. Nie może uciec swojemu losowi. A potem...już tego nie chce.

            Yes, bohaterka się nie buntuje, przyjmuje z pokorą swój los. Nauczyciel tego nie rozumie. Sam przechodzi wszystkie fazy. Od wściekłości, po działanie aby uciec, aż w końcu do akceptacji swojego losu. I o dziwo, znalezienia jakiejś harmonii. Jak się cieszy, kiedy odkrywa sposób na gromadzenie wody! Ostatnia scena, kiedy czytane jest ogłoszenie, że bohater jest zaginiony od 7 lat robi ogromne wrażenie.

            Zgadzam się całkowicie, główny temat to odnajdywanie sensu życia. Człowiek jest tak skonstruowany, że wytrzyma wiele, byleby tylko żyć. I nawet kiedy jest w sytuacji praktycznie bez wyjścia, będzie szukał sensu w takim życiu. Żeby było łatwiej je znieść. To jest wspaniałe, ale jednocześnie trochę przerażające. Czyli mamy zaakceptować nawet najgorsze rzeczy, które nas spotykają? Bo bunt nic nie da? Bardzo ciekawy temat.

            Trafna uwaga o owadach. Nauczyciel sam zostaje uwięziony, jak okazy, które zbierał.

            Jak wspomniałeś, film jest kapitalnie zrealizowany. Kameralna historia, przez większość czasu mamy tylko dwójkę aktorów, a trzyma nas w garści od początku do końca. Wspaniałe czarno-białe zdjęcia, które głęboko zapadają w pamięć. Piasek dosłownie wysypuje się z ekranu :) I jeszcze sugestywna, niepokojąca muzyka.

            Świetna jest ta scena erotyczna, o której napisałeś. Niby niewiele widać, ale jest niesamowicie sugestywna. Podobnie ta scena, kiedy dziewczyna myje bohatera.

            W sumie niezapomniany seans.

            Jeszcze trailer:

            www.youtube.com/watch?v=qaLl4Y2BAT0

            PS: Barbasiu, cały film jest na youtubie z angielskimi napisami.


            www.youtube.com/watch?v=XdTEs5MHqoU
            • barbasia1 Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 15:24
              PS: Barbasiu, cały film jest na youtubie z angielskimi napisami.

              Dziękuję serdecznie, Bronte! :) Obejrzę dziś! Widziałam tylko końcową część filmu.
            • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 18:04
              dzięki, Siostro :]

              ja coś czułem, że facetowi się nie uda ;] skoro ucieka z pułapki, a została jeszcze 1/3 filmu, to znaczy że musi do niej wrócić. Byłem ciekawe, z jakich powodów i jak to zostanie uargumentowane.

              zgadzam się.
              on znajduje ową hamonię, sens i szczęście nawet w miejscu, które trudno podejrzewać o takie właściwości. I są one na tyle PRAWDZIWE, że woli je niż powrót do poprzedniego życia.

              ciekawie to ujęłaś. wg mnie, dla niego to miejsce i życie przestaje być czymś najgorszym". on go nawet nie akceptuje. to coś więćej. on tego życia CHCE. zadomowił się, odnalazł pasję jakiej nigdzie indziej mógłby nie znaleźć, kobietę jakiej mógłby nie spotkać, dziecko którego mógłby nie mieć, dom, pracę za dobrą zapłatę i nawet swoistą opiekę. on już nie musi szukać. Niewola przestaje nią być w momencie kiedy może dokonać wyboru między tym życiem, a tamtym, do którego mógłby pobiec.

              prawda ! muzyka świetna, doskonale że o tym wspomniałaś. taka gdzies w tle, ma swoją osobowość.

              o yes, ta scena również erotyzmem zawiewa :] finezyjnym bardzo.

              film w sam raz na 10 urodziny Kultury, prawda ? :] mistrzostwo.

              • siostra_bronte Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 18:16
                Zdecydowanie masz rację. Bohater znajduje tam w końcu swój dom i nowe życie. Pewnie dlatego, że w końcu się pogodził ze swoim losem i znalazł w nim jakieś dobre strony. Łącznie z namiętnym seksem :) Wyciąga z tego życia jak najwięcej się da. Można by powiedzieć ironicznie, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale coś w tym jest.

                Ale nie wiemy jak potoczyłoby się jego życie (może lepiej? na pewno inaczej), gdyby nie trafił do tego miejsca. I nigdy się nie dowiemy.

                Yes, brawo dla Kultury!
          • barbasia1 Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 15:18
            > cóż za wysublimowana erotyka.
            Też taka japońska :]
            :))

            Dodałabym budzącą dreszcz scenę, w której kobieta, zmęczona po pracy myje nauczyciela, swojego mężczyznę , najpierw stopy, potem łydki , uda pośladki, szerokie plecy , potem z przodu klatkę piersiową , a potem dłonie schodzą niżej w okolicę pępka . A potem śpią obok siebie nadzy pod kołdrą.

            I jej poruszające wyznanie, że boi się, że któregoś ranka jego nie będzie, nie zobaczy go.

            Dziękuję serdecznie Greku za opowieść i komentarze, objaśnienia...
            • barbasia1 Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 16:42
              Na mnie wrażenie zrobiła właśnie ostania scena, w której bohater w finale z własnej woli wraca do miejsca swego uwięzienia.

              Pogodzenie się z losem, z życiem to zdaje się wpływy filozofii buddyjskiej!?





              Oglądam Hitcha. ;)
              • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 18:11
                o, to scena kluczowa. doskonale nakręcona. znakomite jest to ujęcie zza jego pleców, kiedy widać jak stoi i patrzy na zwisającą drabinę, swoją przepustkę "na wolność", której tak chciał.

                zabawne, paradoksalne, że wychodził ze skóry i nie mógł uzyskać takiej szansy, a nadeszła ona wtedy, kiedy właściwie przestało mu zależeć. jakby los okazał się mądrzejszy od człowieka.

                coś jest w tym tropie buddyjskim. ciekawy.

                świetnie ! :] mam nadzieję na Twoją i Siostry recenzje.
                • barbasia1 Re: "Kobieta z wydm" - na temat filmu 30.04.15, 18:23
                  Tak.

                  Wychodzi potem powoli ostrożnie, jakby się bał, że to jakaś pułapka, a widz (ja ;) razem z nim drży. Nic złego jednak się nie dziele. Nauczyciel wychodzi ze swej pułapki nie zatrzymywany przez nikogo. I tu następuje największe zaskoczenie, nauczyciel nie wraca do swojego domu, do Tokio, do dawnego życia, tylko po spacerze nad morze wraca z powrotem do miejsca, które wcześniej traktował jak pułapkę.

                  > zabawne, paradoksalne, że wychodził ze skóry i nie mógł uzyskać takiej szansy,
                  > a nadeszła ona wtedy, kiedy właściwie przestało mu zależeć. jakby los okazał si
                  > ę mądrzejszy od człowieka.

                  Tak.


                  Ale! Znalazłam tu fajny tekst Jakuba Klicha na temat filmu "Kobieta z wydm" i samego reżysera Hiroshiego Teshigahary oraz jego twórczości:

                  japonia-online.pl/article/101
                  [...]
                  Po sukcesie fabularnego debiutu oczekiwanie wobec kolejnego filmu Teshigahary były niezwykle wygórowane, jednak reżyserowi udało się spełnić je w sposób błyskotliwy realizacją „Kobiety z wydm”. Podobnie jak eklektyczna „Pułapka”, drugi obraz „stanowi także mieszaninę wyjątkowo oryginalną skrupulatnego realizmu z wizjonerstwem i wielką przenośnią filozoficzną”. (Płażewski, s.356) Film opowiada historię entomologa, Niki Junpeia, który podczas prowadzenia badań naukowych na piaszczystych wydmach natrafił na odciętą od cywilizacji wioskę, a następnie został uwięziony w chacie mieszczącej się na dnie ogromnego dołu. Mieszka tu samotna, bezimienna kobieta, razem z którą główny bohater będzie musiał walczyć o przetrwanie. Dom jest bowiem stale zasypywany przez osuwający się po ścianach wydmy piasek. Niki początkowo buntuje się wobec zaistniałej sytuacji, próbuje uciekać, wyładowuje też swoje frustracje na towarzyszce. Jednak z czasem jego opór zastąpiony zostaje przez akceptację, a może wręcz odnalezienie autentycznego sensu w prostocie warunków, w jakich przyszło mu żyć, i w bliskości drugiego człowieka, dla dobra którego może się poświęcić. W finale opowieści bohater odrzuca możliwość oswobodzenia, co może być równie dobrze interpretowane jako symboliczny gest pogodzenia się z losem, rezygnacji lub przewrotnie wyrażony sprzeciw wobec zasad japońskiej cywilizacji, do której entomolog nie chce wracać.

                  W Europie „Kobietę z wydm” porównywano z teatralnymi osiągnięciami Samuela Becketta, jednak w Japonii od razu dostrzeżono buddyjski fundament (! - ja:), a na którym oparta jest opowieść. Pointa historii miała wyrażać istotę osiągnięcia stanu oświecenia, wkroczenia na wyższy stopień percepcji, wynikający z odrzucenia iluzji przysłaniającej rzeczywistość. Dla samego Teshigahary film był uniwersalną metaforą ludzkiego losu, który charakteryzuje zawieszenie między porządkami natury i kultury. W jednym z wywiadów reżyser mówił:

                  „Postawiłem widzowi kilka pytań, dotyczących otaczającego życia. Chciałem, by w pozornej, niemal banalnej egzystencji bohaterów odnalazł on coś więcej, niż historię opowiedzianą oczami kamery. Symboliczny piasek to przecież nic innego jak życie krańcowo uproszczone, ale jak najbardziej pełne w swoim wymiarze. Młody naukowiec, który na pustyni szukał owadów, odnalazł tu przecież człowieka, a być może także i samego siebie. Nie pozostawiam go w sytuacji bezwyjściowej, jałowej egzystencji. Mój entomolog wyzbyty swoich fałszywych nadziei i balastu przyzwyczajeń przeniesionych z cywilizacji, odradza się wszak i uaktywnia w walce z naturą i jej przeciwnościami.”
                  (Janicki, s. 142)

                  „Kobieta z wydm” prowokowała też do odczytania dzieła na szerszym, społecznym poziomie. Japonia w latach 60. XX wieku stała się areną licznych niepokojów, gwałtownych wystąpień studentów, politycznych zawirowań i stanęła w obliczu konieczności przemyślenia własnej pozycji na arenie międzynarodowej. Społeczeństwo japońskie, podobnie jak Europejczycy, musiało ostatecznie pogodzić się z bankructwem wielkich, kompleksowych systemów ideologicznych: komunizmu i prawicowego imperializmu. Głębokim rozczarowaniem dla całych grup ludzi okazał się też amerykański kapitalizm oraz wynikające z niego pogoń za zyskiem, skrajny, graniczący z egoizmem indywidualizm i pusty konsumpcjonizm. Film Teshigahary może zatem być zinterpretowany jako alegoria stanu umysłu całego społeczeństwa odczuwającego bezsens jałowej, pozbawionej ideałów egzystencji. Podobnym tropem podążał Koichiro Koizumi, wyrażając o dziele Abe następującą opinię:


                  „Pisząc swą powieść we wczesnych latach sześćdziesiątych, kiedy pamięć o dawnym imperium i jego klęsce była jeszcze żywa, Abe Kōbō adresował ją do niemałej grupy Japończyków, dla których społeczeństwo wydawało się równie strasznym więzieniem jak piaszczysta nora na pustyni. Pragnienie ucieczki, wyzwolenia się za wszelką cenę z uciążliwości życia, stanowiło problem o poważnym znaczeniu. Kobieta z wydm była między innymi analizą takich postaw i próbą znalezienia recepty na społeczne schorzenie.”
                  (Koizumi, s. 153)


                  Patrząc z punktu widzenia estetyki filmowej, można z całą stanowczością stwierdzić, że „Kobieta z wydm” Teshigahary stanowi jedno z największych arcydzieł kinowego minimalizmu i fabularnego kina awangardowego. Inspiracje dla niezwykle surowej, ale jednocześnie klarownej formy i oszczędności dialogów wypływają najprawdopodobniej ze sztuki w stylu zen, która opiera się na zasadach umiłowania pustki i wyrafinowanej prostoty. Reżyser, mistrzowsko posługując się planami bliskimi (zbliżeniami i półzbliżeniami), inscenizując akcję na znacznie ograniczonej przestrzeni i przy udziale tylko dwójki głównych aktorów, osiąga dramaturgiczne efekty, jakich próżno szukać u twórców innych. Klaustrofobiczny klimat drewnianej chaty, którą przez otwory w ścianach i dachu nieustannie atakuje piasek, udziela się widzowi z całą mocą
                  .




            • grek.grek Re: "Kobieta z wydm" 25.04.15, 18:08
              yes ! wszystkie te erotyzujące sceny są na znakomitym poziomie.

              świetnie, że wspomniałaś o tym.
              ta dziewczyna łatwo się zżyła z wrzuconym jej do domu "mężem".
              widać, ze doskwiera jej izolacja, nie nauczyła się bycia samą, i widac
              także że nie wie, jak się ustawić wobec nauczyciela : z jednej strony, jest jej
              go żal, bo widzi jak mu ciązy ta sytuacja, z drugiej - chciałaby żeby został i
              się zadomowił.

              cała przyjemność po mojej stronie, Barbasiu :]
              jesli tylko mogło się na coś przydać, to co napisałem.

              Siostra celnie punktowała również :]
    • grek.grek Hannibal sezon 2 odc 2 [1] 24.04.15, 13:24
      1 odcinek kończył się sceną porwania młodego czarnego chłopaka, który następnie budzi się w czymś w rodzaju silosu zbożowego i odkrywa z przerażeniem, że jego uda są zszyte ze sobą, dłoń przyszyta do policzka, a całe ciało znajduje się wśród dziesiątek innych - podobnie spreparowanych ciał. Tamte ciała są martwe. On żyje...

      Chłopak z trudem się uwalnia, rwąc szwy, co jest makabrycznym obrazkiem wspomaganym sugestywnym udźwiękowieniem. I ucieka w popłochu. Jest noc, a silos [w zasadzie - kompleks silosów] otoczony jest polami kukurydzy. Gośc ucieka, ale raz dwa zaczyna go ścigać prawdopodobny porywacz-mordercza wyposażony w blond grzywę na głowie. Trwa chwilę ciuciubabka wśród badyli kukurydzianych, a potem chłopak wypada na wolną przestrzeń, tyle że przed sobą ma wysoki stok nad strumieniem, a za sobą uzbrojonego typa. Wybiera skok ze stoku i... zabija się uderzając głową w skały. Woda znosi jego ciało w dół.

      Will GRaham, oskarżony o morderstwa, nadal tkwi w specyficznym ośrodku więziennym doktora Chiltona, czyli - przebywa zamknięty w klatce z żelaza. Taka forma izolatki :] Oczywiście może przyjmować gości, a oni nonstop do niego pielgrzymują.

      Pierwsi zjawiają się Alana Bloom i doktor Lecter. Will wyraźnie odgrywa komedię przed dr Bloom. TRzęsącym się głosem opowiada o swoim zagubieniu, strachu, rozmytej tożsamości. Tak jakby chciał w ten sposób potwierdzać jej teorię, że mordował nieświadomie, że był wówczas niepoczytalny. Dr Bloom jest w nim zakochana najpewniej, chce go ratować. Will oczywiście podejrzewa o wszystko Lectera, który stoi obok i przygląda mu się uważnie. Czy wierzy w to co i JAK mówi Will ? Czy wierzy, gdy Will popłakując mówi, że "Poczuł się zdradzony przez niego [Lectera] i dlatego go oskarżał ? Czy gotów jest sądzić, że Will znów gra według jego reguł ?

      W ostatnim zdaniu, Will prosi o "ICH pomoc". Oboje. Kiedy odchodzą, Will wyjmuje twarz z dłoni i w oczywisty sposób sugeruje, że odgrywał przed nimi farsę. Przekaz wydaje się dośc czytelny : aby rozegrać partię z Hannibalem, Will musi wyjśc z tej klatki, a żeby wyjśc musi dać szansę dr Bloom, żeby przeforsowała teorię o jego czasowej niepoczytalności.

      Dr Maurier odwiedza Hannibala i komunikuje mu, że to koniec ich współpracy zawodowej, a ona rezygnuje z bycia jego terapeutką. BOI SIĘ GO. Hannibal chce dowiedzieć się dlaczego Maurier odchodzi, wolno idzie w jej stronę, a ona mimowolnie cofa się przed nim krok za krokiem. POjawia się informacja,że dawno temu przeżyła "atak pacjenta". Kim był ten pacjent ? Czy nie był to przypadkiem Lecter ? "Udajesz zwyczajnego, ale jesteś niebezpieczny", mówi mu na odchodnem Maurier, a Lecter na to, jakby się chwaląc : "Will poprosił mnie o pomoc", na co Maurier " Widać jesteście siebie warci" i wychodzi czujnie oglądając się za siebie.

      Ciało chłopaka z potoku zostaje wyrzucone przez wodę i trafia do laboratorium policyjnego. Zosatej zaksiegowane jako jedna z kolejnych ofiar tej samej sprawy - mordercy, który schował kilka ciał swoich ofiar w strumieniu górskim. Hannibal jest obecny przy sekcji zwłok, oficjalnie dostał posadę po Willu. NIeźle mu idzie. Wącha zwłoki, ogląda je z bliska, przymyka oczy, wytęza imaginację i odnajduje siebie i zwłoki chłopaka... pośród pola kukurydzy.

      W tym samym czasie pani Azjatka laborantka, dr Katz, jest lekko ochrzaniana przez Jacka Crawforda. Powodem jest fakt, że poszłą z aktami sprawy zwłok z potoku, do Willa i prosiła go o pomoc w śledztwie. Crawford zżyma się, bo takie numery moga źle wpłynąc na dochodzenie jakie wydział wewnętrzny prowadzi w sprawie potencjalnych morderstw Willa Grahama. Crawford może dostać zarzuty karne, bo to on był przełożonym GRahama i bagatelizował doniesienia [m.in Alany Bloom] na temat fatalnego stanu psychicznego Willa - zamiast go zawiesić i skierować na leczenie, kazał mu nadal pracować i pogłębiał jego paranoję.

      Następną wizytę u Willa składa Lecter. Will nie udaje przed nim, że chce go zdemaskować jako mordercę, ale Lecter zimno odpowiada mu "NIe masz nawet cienia dowodów. Masz tylko jakieś majaki w głowie, obrazki zniekształconej rzeczywistości... Nie idź tą drogą, Alana nie byłaby zadowolona". A potem podaje mu fotografie z sekcji zwłok chłopaka i pyta Willa co sądzi o tym wszytskim. Will duma, duma, i oświadcza, że chłopak był zszysty z innymi ofiarami. To oznacza, że morderca ułożył zwłoki w bardzo ściśle spreparowanym układzie. On tworzy FRESK z ludzi.

      Kiedy do Willa znów przychodzi dr Katz, Will stawia jej delikatnie warunek : prosi o coś w zamian, za tę pomoc której udziela jej/im przy śledztwie. Prosi ją o zbadanie wszystkich śladów i dowodów w jego sprawie. Jeszcze raz. O ile dobrze zrozumiałem. A jesli nie, to się pewnie niedługo wyjaśni i można będzie skorygować :}

      Will ogląda przyniesione przez nią pełne akta sprawy ofiar ze strumienia plus chłopaka własnie wyłowionego. Dochodzi do wniosku, że morderca bardzo pilnie zadbał o zwłoki, balasamował je, nacierał żywicą, ogromnie się starał by wyglądały idealnie. Will zauważa notatkę, wedle której chłopak, którego nazwisko oczywiście rozszyfrowano i zrobiono research na jego temat, leczył się z uzależnienia od heroiny. TO dlatego obudził się, mimo że porywacz wstrzyknął mu duża dawkę narkotyków. Organizm zdołal je przyjąc i poradzić sobie z nimi. Według Willa, zatem - chłopak nie został zabity w miejscu znalezienia jego ciała. Należy szukać gdzieś wyżej, w górze rzeki, bo to woda zniosła ciało w dół. Iść w górę rzeki, szukać jakichś opuszczonych budynków na odludziu, taka jest rada Willa.

      Na odchodnem Will pyta jaka była diagnoza Lectera. Katz odpowiada mu, że wg Hannibala morderca "porzucił ciało chłopaka". Will na to, ze Lecter najpewniej kłamie. Pytanie tylko, czy robi to celowo czy w dobrej wierze.

      Odpowiedź pana za chwilę. Lecter w płaszczu z ochronnej folii znajduje kompleks silosów. Świetnie to roszyfrował. OKłamując innych. Wdrapuje się po drabince na górę silosa, który jako jedyny jest zamknięty na kłódkę od zewnmątrz. Widok z małego "oka" na szczycie silosa jest niesamowity : w srodku, na podłodze, spoczywa kilkadziesiąt ludzkich ciał, zszytych ze sobą i ułożonych z niezwykłą pieczołowitością w coś w rodzaju pierścienia, kręgu, który z wysoka przypomina pierścień z ognistymi językami. Prawdziwe dzieło sztuki.

      Niespodziewanie na dole pojawia się... autor tego dzieła, morderca. Ten sam, który gonił chłopaka. Lecter woła z góry "POdziwiam cię !", a tamten zadziera głowę, by dostzrec kto to gada z wylotu silosa u góry...

      POlicja oczywiście prędko dociera na miejsce. Idąc w kierunku wskazanym przez Willa docierają do kompleksu silosów i bez trudu znajdują właściwy. Przybywa tam jakby nigdy nic sam Lecter, który zdązył się zakręcić w temacie jeszcze przed nimi.

      Jack Crawford jest zdumiony znaleziskiem, pyta Lectera co o tym sądzi. Na co Hannibal odpowiada,że morderca stworzył "oko, które spogląda do innego świata, patrzy na odbicie człowieka". I dodaje, ze morderca traktuje ludzi wyłącznie jako tworzywo do urzeczywistnienia swoich wizji. Zaprzecza sugestii, jakoby killerowi chodziło o odniesienie się w tym wszystkim do Boga.

      Słowa Lectera wywołują wrażenie na Crawfordzie i prowadzą go do refleksji, że on sam zachował się w stosunku do Willa GRahama jakby miał go za narzędzie, a nie człowieka, który czuje, mysli i podlega słabościom ciała i ducha. Ma ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu.
      "Patrzę na niego i zamiast przyjaciela widzę mordercę", powiada. A więc i Crawford wierzy w winę Willa.

      POlicja szacuje liczbę zwłok we FRESKU na 47. Nagle - sensacja. My to wiemy, ale policja jeszcze nie. Wśród ciał są... zwłoki mordercy ! Wyraźnie odóżniające się od innych, niespreparowane, bardzo białe i jakby w ostatnim momencie wrzucone w tę układankę. Tak, Lecter go zabił. I zabrał jego... nogę ! :]

      Po raz pierwszy widzimy Lectera, który przy akompaniamencie klasycznej muzyki tnie pilnie ludzką nogę na kawałki, a potem robi z nich kotlety, przyprawia, gotuje, smaży...[cdn]
      • grek.grek Hannibal sezon 2 odc 2 [2] 24.04.15, 13:54
        ... a potem zajada z wielką kulturą, doprawiając smak przednim winem :] JUż nie mamy wątpliwości, że Hannibal to kanibal.

        Kiedy Lecter konsumuje - Jacka Crawforda odwiedza dr Maurier. INformuje go o swojej rezygnacji z bycia terapeutką Lectera. Jako powód podaje "niebezpieczeństwo emocjonalne", a potem opowiada o tym, ze ma złe doświadczenia z przeszłości, w której doznała ataku ze strony pacjenta. Jakby sugerowała Crawfordowi, żeby sprawdził, kto ją wtedy zaatakował ? NIe mówi o niczym wprost, widać że pod całą swoją powściągliwością i opanowaniem dr Maurier jest przerażona i nie chce wprost powiedzieć nic co wie, albo czego się domyśla, na temat Hannibala.

        Po raz kolejny Willa odwiedza dr Katz. Rozmawiają o FRESKU. Will z zaciekawieniem ogląda zdjęcie całego układu ciał zrobione z tego tego oka na szczycie silosu. Will instynktownie wyczuwa, że coś tam nie pasuje. Jakiś element nie należy do tego zbiooru. "Dlaczego CIEBIE tu umieściłem, nie pasuyjesz do mojej wizji", szepcze do siebie, utożsamając się tak mocno z postacią mordercy, że aż mówiąc z jego punktu widzenia, jakby nim był. W wyobraźni znajduje siebie w środku tego silosa. Spogląda w górę. W "oku" na szczycie widzi... postać z rogami jelenia. Tę postać która nieustannie nawiedza go w snach. JUż wiemy, kogo ona symbolizuje.

        Wreszcie Willl wraca z tej podrózy imiginacyjnej i oświadcza : morderca jest wśród ofiar. Jego ciało tam jest. Wskazuje na to białe ciało widoczne na zdjęciu. Pozbawione nogi. "CO z nogą ?", pyta dr Katz, a Will odpowiada "zabrał je jako TROFEUM ten drugi, jego przyjaciel, wspólnik".

        I wyjeżdza retrospekcja, wyjaśniająca w jaki sposób Lecter wkomponował tego autora FRESKU w jego własny FRESK. Otóż, przekonał go, że powinien się on znaleźć w swoim włąsnym dziele sztuki. "W "Zmartwychwstaniu" Pierre Della Francesca wkomponował własny wizerunek w swój fresk, przedstawił siebie jako śpiącego strażnika", a potem pyta mordercę "co zobaczył w niebiosach" [ofk, Lecter kłamał policji, ze mordercy nie chodziło o Boga, to OKO na szczycie silosa w oczywisty sposób musiało mieć znaczenie - morderca ułożył ten FRESK aby przez OKO zobaczył go BÓG]. Morderca strapiony odpowiada, ze Boga nie ma, że się pomylił. Na co Lecter sugeruje mu, że aby dojrzeć OKO BOGA patrzące na niego, musi być w tym FRESKu, dopiero wtedy je dostrzeże. Tak oto nakłania mordercę do tego by zgodził się umrzeć i zawrzeć swoje zwłoki we własnym dziele. Błyskotliwe :]

        Willa odwiedza tymczasem Kade Purnell, ta która prowadzi kontrolę wewnętrzna w FBI, z okazji willowych domniemanych zabójstw. Gra ją Cynthia Nixon, dla przypomnienia ;] PUrnell bez ogródek wyjaśnia mu sytuację : poza doktor Bloom - NIKT nie wierzy w to, ze Will jest niewinny. CO więcej, dr Bloom też sądzi, że Will zabijał, ale ona broni go sugestią, że był wtedy niepoczytalny. Czyli, procesowo mogłaby mu zamienić karę śmierci na dożywotnie leczenie w zakładzie zamkniętym. Will jest w sytuacji fatalnej, co tu dużo mówić.

        PUrnell mówi mu, że najlepszą opcją będzie przyznanie się do winy. Zbyt wiele dowodów i poszlak wskazuje na niego jako na mordercę. Jesli się przyzna, być może da się mu jakoś pomóc. Jesli się uprze - może wylądować na krześle. "Pragnę uratować panu życie", powiada PUrnell i kto wie, może rzeczywiście tak jest.

        Will świadom chyba zagrożenia, odpowiada twardo, że "jest niewinny" i będzie się bronił do ostatniego guzika. DOdaje "Sam muszę siebie uratować".

        Ostatnią wizytę [ w tym odcinku.. ;)] składa mu dr Maurier. Jest to wizyta sensacyjna. Oto pani doktor najpierw na głos opowiada bajki, jakoby "Hannibal chciał dla pana jak najlepiej" itd., a potem NAGLE - ignorując zalecenia strażników i zmuszając ich do interwencji - podchodzi do samej kraty jego klatki, łapie za jej pręty, przysuwa się bardzo blisko, tak że ich twarze są w bezpośredniej bliskości i szepcze do Willa "WIERZĘ CI !".

        Najpewniej sala jest na podsłuchu. Tak więc, dr Maurier bojąc się Hannibala, na głos mówi to, co powinna, aby zachować bezpieczeństwo, a szeptem to co naprawdę sądzi.

        Will zostaje w poruszeniu i zdumieniu. Oto jest TROP. Oto ktoś kto COŚ WIE. Dr Maurier, obok dr Bloom, jest jego szansą.

        Tylko... jak ona może mu pomóc ? PO tym wstrząsającym wyznaniu - dr Maurier znika "z miasta".

        W ostatniej scenie, odziany w foliowy płaszcz i rękawice ochronne Hannibal myszkuje po jej gabinecie. Meble i sprzęty stoją w pokrowcach, gabinet jest zamknięty i najpewniej przeznaczony do likwidacji. Lecter wie, ze dr Maurier COŚ WIE i że mu zagraża. Zapewne zechce ją wyeliminować.

        wciągnałem się nie na żarty :]

        Barbaisu, jak u Ciebie [bo coś czuję, że jakoś nikt poza nami chyba nie skacze ? ;)] ?

        świetnie jest, jak na razie. znakomicie niemalże.

        ciemności spowijają także 2 odicnek, w niektórych momentach trzeba siedzieć na telewizorze/monitorze i patrzeć z góry, bo inaczej trudno coś rozpoznać ;] Mads Mikkelsen, Hugh Dancy, Laurence Fishburne, interesująca w nowej odsłonie Cynthia Nixon i piękniejąca z roku na rok Gillian Anderson - obsada prawdziwie doborowa.

        promo 2 odcinka :
        www.youtube.com/watch?v=9P8DyeMAjnY
        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 2 [2] 26.04.15, 16:56
          "FRESK" -
          hannibalcafe.com/wp-content/uploads/2014/01/hannibal-season-2-trailer-023.jpg?1b8386
          Jednak moja wyobraźnia do pięt nie sięga twórcom serialu! Uch!

          Dzięki serdeczne , Greku.
          Cdn.
          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 2 [2] 26.04.15, 18:02
            uch ! :]

            może to i makabryczne sprawy, ale jednak serial bierze je w na tyle duży nawias, że można
            podziwiać przede wszystkim właśnie kreatywnośc twórców, swoistą urodę tych... instalacji.

            cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]
            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [1] 26.04.15, 19:32
              Tak, masz rację. Mimo to każda kolejna instalacja naprawdę przeraża mnie właśnie tą swoją wymyślnością , kreatywnością.

              Właściwie, to nadal nie jestem pewna, czy Will się dobrze czuje, czy wrócił całkowicie do zdrowia, czy jest w pełni świadomy tego, co się dzieje, swojej sytuacji!?
              Jedno na pewno (wciąż) wie, że jest niewinny.

              Odcinek zaczyna się od sceny, w której Will pociąga za wajchę stanowiącą część maszynerii krzesła elektrycznego. Siedzący na krześle skazaniec, a jest nim ... Will, zaczyna się trząść - widok jest potworny . To oczywiście tylko koszmarny sen Willa. Will budzi się przerażony. Podświadomość alarmuje o dramatycznym położeniu Willa, któremu nieuchronnie grozi kara śmierci.

              Kolejne sceny są niezwykłe, wyglądają jakby pokazywane były w lustrzanym odbiciu. O poranku Hannibal ubiera kolejne części garderoby , w tym samym czasie Will wykonuje dokładnie te same czynności. Co to znaczy?


              Jack Crawford przed wejściem na salę w w charakterze świadka oskarżenia rozmawia z Kade Prurnell (panią z FBI, o której wspomniałeś; a'propos FBI ma niezbyt mądrego szefa obecnie) Crawford wątpi w winę Willa. Prurnell wie o tym, ale nie ma wątpliwości co do winy Willa, więc przekonuje Jacka, że powinien "reprezentować poglądy FBI".

              A w sądzie na stole leży "40 (słownie:czterdzieści) twardych dowodów" przemawiających za tym, że to Will był mordercą.
              Prokurator przesłuchujący Crawforda pyta o początki pracy Willa dla policji. Sugeruje, że Will był mordercą i dostał właśnie tu pracę, by "popełniać swoje zbrodnie."

              Ale Crawford zaprzecza tej teorii, nie wierzy w to. "Will nienawidził swojej pracy" - mówi. "A ja go do niej zmuszałem".
              "To dlaczego nie odmówił, kiedy zaproponował mu pan rezygnację?" - dopytuje prokurator.
              " Bo ratował ludzkie życie!" - wyjaśnia Crawford. I dodaje: "Kilka osób mnie ostrzegało, że jeśli będę na niego naciskał, załamie się. A ja przyjąłem to do wiadomości, a następnie zignorowałem. I tak to się skończyło".

              Agentka Kade wychodzi z sali trochę wkurzona.

              Prawnik Willa, po zakończeniu rozprawy jest bardzo kontent z zeznań Crawforda, gotów mu nawet wysłać drogą butelkę alkoholu w podziękowaniu. Crawford podrzucił dobrą linię obrony.
              "Niepoczytalność to dobry towar. Mogę go sprzedać" - mówi.

              Ale Will nie jest zadowolony, bo Crawford nie powiedział, że jest niewinny.
              Prawnik na to cynicznie, że "nie chodzi o niewinność, tylko o jej udowodnienie". Will się krzywi, że "to nie żadne prawo tylko reklama. A reklama manipuluje i jest wulgarna".
              - "Tak samo prawo" - mówi cyniczny prawnik. - "Musi sprawić, że wszyscy będą cię chcieli uniewinnić, co w tej chwili jest niemożliwe." "Wmówimy ludziom, by kupili coś, czego nie potrzebują. Nie potrzebują twojej niewinności". I dodaje: "Jeśli zacznę się unosić honorem, niechybnie doprowadzę do twojej egzekucji."

              Ktoś z sądu przynosi Brauerowi, prawnikowi Willa przesyłkę. Brauer otwiera przesyłkę, a z niej wypada odcięte ucho ... Zbrodnicza aluzja do ucha obciętego Abigail, które znalazło się w przełyku, żołądku? Willa.

              Brauer i Will są w szoku.

              W sprawie tego ucha Hannibal udaje się na rozmowę do Willa, pod celę!

              cdn.

              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [1] 27.04.15, 17:43
                świetna 1 częśc, Barbasiu :]

                właściwie, neiwiele można dodać.

                wydaje mi się, że ta symultaniczna scena przygotowań Willa i Lectera do ropzrawy w jakiś sposób sugeruje nierozerwalność ich wspólnych losów, zakleszczenie mordercy i ofiary jego knowań, a jednocześnie przecież dwóch ludzi, którzy w jakiś sposób są dla siebie bliscy, choćby nawet Will probówał temu zaprzeczyć.

                Crawford bierze część winy na siebie. Adwokat cieszy się z jego wystąpienia, a agentka Purnell jest wkurzona, bo Crawford mówiąc o tym, że pozwolił Willowi się przepracować i naciskając go aby pracował pomimo zmęczenia i stresu, wrzuca kamyczek do ogródka tezy ALany Bloom o niepoczytalności Willa. Purnell chce zaś jak najszybciej skończyć wątek, wg niej wina Willa jest bezsporna, świadczą o niej dowody.
                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [1] 27.04.15, 18:53
                  Dziękuję.
                  Nie wiem , czy dziś dam radę dokończyć, na wszelki wypadek powiem.

                  Tak, zgadzam się.

                  Tak.
                  • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [1] 28.04.15, 17:40
                    żaden problem, dokończysz w sprzyjającym terminie :"]
                    • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 29.04.15, 22:59
                      Dzięki. :) Ale muszę się spieszyć, bo dziś zaraz odcinek 4.

                      Hannibal zjawia się pod celą Willa, by porozmawiać na temat makabrycznej przesyłki , którą otrzymał Will. Oznajmia Willowi, że ma „wielbiciela”! Rozmowa jest zastanawiąjąca. Will, pyta Hannibala, jak daleko by się posunął, żeby mu pomóc.
                      Hannibal, domyślając się, że Will go podejrzewa, od razu wyjaśnia, że do głowy by mu nie przyszło wysłać ucho. Ale, dodaje, jest wdzięczny temu komuś, kto to zrobił!
                      Hannibal wysuwa hipotezę o istnieniu drugiego mordercy. Will, odpowiada, że „pragnie tego”!

                      Dalsza rozmowa jest jeszcze ciekawsza: Hannibal mówi do Willa „Po części nadal mnie podejrzewasz”. Will na to : „Nie wiem do czego są zdolni inni, nie mówiąc już o sobie. Ale wiem, że nie istnieją dowody , które mogłyby pana obciążyć.
                      - „Nigdy ich nie było.” – przerywa Willowi Hannibal.
                      Will dalej mówi tak „Oskarżając pana wychodzę na szaleńca. Ale nim nie jestem. Przestałem nim być.”
                      Hannibal odpowiada: „Możesz też być niewinny”! /ale cynik/ „To ucho może by dla ciebie okazją!”. Jeśli ktoś inny odpowiada za Twoje zbrodnie, być może chciał się ujawnić”.
                      „Dlaczego teraz?” –pyta Will.
                      „Przejmuje się twoim losem.” –odpowiada Hannibal.

                      Policja prowadzi śledztwo w sprawie obciętego ucha. Najpierw (nie pytajcie, jak ;) identyfikuje nóż, którym obcięto ucho. To nóż … Willa. Przedstawiono go w sądzie, a potem wysłano do sadowego magazynu dowodów. Jego przyjęcie odnotował strażnik przydzielony do spawy Willa , niejaki Andrew Stykes. Po czym ślad po nim zaginął.
                      Policja, Crawford jadą natychmiast do domu Stykesa przesłuchać go.

                      Kiedy policja wyważa drzwi i wpada do domu Stykesa, następuje wybuch. Pożar zostaje opanowany. Policja zastaje w mieszkaniu makabryczny widok. Uch! Stykes martwy, na w pół spalony , z rozciętym policzkiem („uśmiech z Glasgow”) leży nadziany na rogi jelenia. Ktoś z ekipy śledczej komentuje: „Najlepsza składanka przebojów Willa Grahama”.

                      Te wydarzenia muszą ustalić nową linię obrony, mówi Crawford w rozmowie z kimś.

                      Niewątpliwie ostanie wydarzenia, makabryczne morderstwa działają na korzyść Willa.

                      Tymczasem w sądzie zeznaje dr Chilton, psychiatra. Jego opinia na temat Willa jest druzgocąca. Uważa on , że Will jest mordercą, co więcej , morderstwa zostały zaplanowane i popełnione przy pełnej świadomości. Wykluczył też by zapalenie mózgu mogło być przyczynić się do powstania morderczych skłonności. Stwierdził też, że Willem" kierują próżność i kaprysy". Że" katowanie ludzi podniecało go, tak samo jak zabijanie ich". Że "lubi bawić się w Boga".

                      krótkie cdn.
                      ufff!
                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 12:29
                        świetne streszczenie, Barbasiu :]

                        policja doszła do noża Willa - za pomocą porównania śladów cięć tego ucha oraz cięć na ciele Abigail Hobbs [o której zabicie jest podejrzewany/oskarżany Will].

                        jesli Abigail Hobbs zabił Lecter... no to możemy podejrzewac, że to on rzuca teraz koło ratunkowe Willowi, za pomocą zabiciia policjanta Stykesa.

                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 17:51
                          Dzięki! :))

                          > policja doszła do noża Willa - za pomocą porównania śladów cięć tego ucha oraz
                          > cięć na ciele Abigail Hobbs [o której zabicie jest podejrzewany/oskarżany Will]

                          Tak, właśnie tak. :)

                          > jesli Abigail Hobbs zabił Lecter... no to możemy podejrzewac, że to on rzuca te
                          > raz koło ratunkowe Willowi, za pomocą zabiciia policjanta Stykesa.

                          Ale w jakim celu miałby to robić???
                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 14:02
                            wg mnie, Lecter już jest spokojny o to, że zabójstwo Abigail ujdzie mu na sucho. Will jest wrobiony, Lecter oczyszczony z wszelkich podejrzen, które próbował na niego skierować Will.

                            może więc ratować Willa, aby nie poniósł on kary za jego własne zabójstwa.

                            dlaczego ?
                            myslę,że Will go intryguje, jest być może jedynym człowiekiem, który jest w stanie zrozumieć Lectera, a takze : przez którego Lecter jest w stanie zrozumieć samego siebie.

                            Lecter za bardzo ceni i szanuje Willa, żeby go poświęcić. Lecter jest smakoszem, koneserem, nie tylko mięsa, wina, muzyki, ale i ludzkich osobowości :] a Will to najwykwintniejsza potrawa z jaką w zyciu obcował, więc chce aby to trwało zawsze, a w każdym razie - tak długo, jak to tylko możliwe. Tak mi się wydaje.
                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 16:52
                              Podoba mi się to, co napisałeś. :)

                              Lecter jest smakoszem
                              > , koneserem, nie tylko mięsa [uch! -ja], wina, muzyki, ale i ludzkich osobowości :]

                              Dobre!
                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 12:36
                        zauważyłaś, kto się pojawił ? :] Freddie Lounds, ruda wścibska dziennikarka :]
                        oświadczyła, ze wg niej Will to morderca, bo Abigail się bała że on ją może zabic, ale obrońca skontrował ją faktem, że dotąd sześć razy w sądzie oskarzała i sześć razy musiała się ze swoich słów wycofać.

                        Alana Bloom zeznaje na korzyść Willa. Kade Purnell wyraźnie jest zawiedziona, i poirytowana chyba ?, tym że Crawford tez poniekąd częśc winy bierze na siebie zmniejszając cięzar oskarżenia i przyczyniając się do wzmocnienia wymowy teorii, jakoby
                        Will Graham był wówczas niepoczytalny i nie panował nad sobą, przez co może zostać
                        uniewinniony, a w efekcie najpewniej skierowany do zakładu zamkniętego.

                        yes, dr Chilton nie ma litości ;]
                        czyżby mścił się za to, ze Will odmawia mu rozmów i badań ?

                        "Kimkolwiek jest Will Graham, nie wymyslono jeszcze na to definicji" - dr Chilton

                        niezłe, prawda ? ;]
                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 17:49
                          Tak , i Freddie, w wielkim jak miednica ;) kapeluszu zjawia się w sądzie. Wiarygodność Feddie, wielokrotnie oskarżanej o pomówienia ,zostaje zakwestionowana. :)

                          Will ogląda zdjęcia z miejsca zbrodni z mieszkania Stykesa, przyniesione przez Lectera. I znów wchodzi w umysł mordercy , opisuje przebieg zbrodni i intencje mordercy wobec ofiary ( morderca o ofierze myśli w ten sposób: "traktuję go niczym atrament, którym spisano mój poemat", "mój hołd" "oto moje dzieło").

                          "To nie ten sam morderca, który zabił Abigail"- stwierdza po wszystkim Will i dodaje "To tylko ..." "Marna kopia" - kończy Hannibal. "Chciałbym się mylić"- mówi Will.

                          Will do Hannibala: "Ignorowałeś fakty zaprzeczające twoim argumentom, licząc , że nikt nie zauważy. (Hannibal po otrzymaniu przez Willa przesyłki z uchem wysunął hipotezę o istnieniu INNEGO /nie drugiego jak napisałam/ mordercy. Will, odpowiedział wtedy, że „chce, żeby takowy istniał”!)
                          "Ty zauważyłeś!" - odpowiada Hannibal. I dalej uskutecznia swoje manipulacje.
                          "Chciałem rozwiać twoje wątpliwości" - mówi Hannibal. "W związku ...?" - pyta Will. "W związku ze mną." - odpowiada Hannibal. I dodaje "Chciałbym, żebyś wierzył we mnie , jak ja wierzę w ciebie" (!)
                          "Ta zbrodnia skonfundowała nas obu, ale może morderca przetarł ci szlak do wolności" - dodaje Hannibal.

                          Adwokat Willa uważa, że zrzucenie winy za wszystkie zbrodnie, o które Will jest oskarżony na mordercę, który przysłał ucho jest jeszcze lepszą linią obrony niż zdiagnozowana nieświadomość Willa.

                          W sądzie zeznaje w końcu sam dr Hannibal Lecter. Zasiada na miejscu zajmowanym przez świadków procesu. Will w tym momencie ma wizję, Hannibal ukazuje mu się ponownie jako straszna postać o upiornej czarnej twarzy i rogach na głowie.

                          Oczywiście Hannibal wyznaje obłudnie, jak bardzo mu przykro, że nie mógł pomóc Willowi, że się nie zorientował w stanie umysłowym Willa. Adwokat pyta dr Lectera, dlaczego zeznaje na korzyść Willa, skoro ten go wcześniej oskarżył o go zbrodnie. dr Lecter na to, że Will „nie mógł pogodzić się z tym , co zrobił, więc stworzył sobie alternatywną rzeczywistość”. (Hannibal wciąż usiłuje manipulować Willem?). I dodaje, patrząc znacząco na Willa, że Will zawsze będzie jego przyjacielem.

                          Morderstwo popełnione na Stykesie to nie jedyna zbrodnia w odcinku. Zamordowany zostaje bowiem jeszcze sędzia, który prowadzi rozprawę. Okoliczności, w jakich znalezione zostają zwłoki sędziego , w sądzie, są równie makabryczne , co teatralne. Uch! Ciało sędziego, któremu ścięto połowę głowy (!), zostaje podwieszone na linkach w specyficznej pozie, nasuwającej skojarzenie z postacią Temidy, ale taką oczywiście w bardzo krzywym zwierciadle. Uch! Do ręki sędziemu zostaje włożona waga (symbol sprawiedliwości). Na jednej szalce wagi leży mózg na drugiej serce. Oba organy psychopatyczny morderca pobrał ze zwłok sędziego, którego najpierw zastrzelił.

                          „Skoro sędzia nie żyje , nie będzie wyroku. Proces musi zacząć się od nowa”. Dlaczego ?”- pyta Crawford Hannibala. „Morderca chciał ponownego procesu” - stwierdza Hannibal. „Chwilowo ratuje Willa przed wyrokiem i przed śmiercią” - mówi Crawford i dopytuje„Czy to ten sam morderca?” –. Hannibal wyznaje, ze nie zna odpowiedzi na to pytanie.

                          Agentka Kade Prunell radzi Crawfordowi odciąć się od Willa, bo inaczej, brzmi to jak groźba, opuszczonym będzie on sam.

                          Will ma sen, sen na jawie? Śni mu się, że się krata jego celi otwiera się, a on wstaje i na korytarz , tak dostrzega jelenia, za którego śladem podąża. Jeleń po chwili znika , Will patrzy za nim, po chwili słyszy, ze ktoś go woła po imieniu, odwraca głowę i widzi dr Hannibala Lectera, który zaprasza do powrotu do celi.
                          Odcinek kończy się rozmową Willa z doktor Alaną Bloom. Will wyznaje jej , że , wychodząc z sali rozpraw, miał absurdalne poczucie, że morderca wyszedł razem z nim. „Przyjdzie po mnie” – mówi pewnie. Kiedy dr Alana pyta , czego on chce. Will odpowiada , że chce jego, Willa poznać. „A ty, czego chcesz? – nagle zwraca się do dr Bloom. Dr Alana odpowiada, że chce go uratować.

                          I jeszcze jedno Willowi pomaga też skośnooka policjantka. Zobowiązała się do szukania śladów na miejscu zbrodni /nie pamiętam której/ ;)

                          Ufff!

                          Przepraszam, ża tak szczegółowe sprawozdanie, ale sama musiałam zrozumieć co się właściwie dzieje w tej serii. ;)
                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 13:58
                            świetny opis, Barbasiu.

                            jaki plastyczny, ja to tam tylko zobaczyłem wiszące zwłoki [sędziego], a Ty wszystko pięknie szczegółowo zobaczyłaś :]

                            wg mnie, LEcter naprawdę uważa Willa za kogoś sobie bliskiego. Jest zainteresowany jego wyobraźnią. nie chce śmierci Willa i teraz, kiedy jemu samemu już nie grozi zdemaskowanie, może się o to starać.

                            ciekawy jst też rozwijający się typ relacji między Willem, a Alaną Bloom. Np. w scenie ćwiczonego przesłuchania, kiedy adwokat zadaje jej pytania, które może zadać oskarżyciel, i testuje jej odpowiedzi. Na pytanie o osobisty stosunek do Willa, Alana odpowiada, że "jest tylko ciekawym przypadkiem w zawodowej pracy", ale długo się waha i ta odpowiedź nie jest prawdziwa. Ona wie, że nie może ujawnić się ze swoimi uczuciami wobec niego, bo to sprawi, że jej lekarska diagnoza o jego niepoczytalności, potencjalnie ratująca mu życie, padnie w gruzy.

                            wg mnie, możesz śmiało pozbyć się wątpliwości, Barbasiu. mam wrażenie, ze zorientowałaś się doskonale "o co chodzi w tej serii" :]
                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 17:36
                              > jaki plastyczny, ja to tam tylko zobaczyłem wiszące zwłoki [sędziego], a Ty wsz
                              > ystko pięknie szczegółowo zobaczyłaś :]

                              Hyhy! Uch! Zmuszona byłam zafundować sobie powtórkę odcinka, zanim zaczęłam go opisywać i siłą rzeczy musiałam się przyjrzeć tej i innym scenom.
                              Ale zdecydowanie nie lubuję się w takich opisach.



                              > wg mnie, LEcter naprawdę uważa Willa za kogoś sobie bliskiego. Jest zainteresow
                              > any jego wyobraźnią. nie chce śmierci Willa i teraz, kiedy jemu samemu już nie
                              > grozi zdemaskowanie, może się o to starać.


                              To bardzo ciekawa koncepcja. Podoba mi się.

                              Ona wie, że nie może uja
                              > wnić się ze swoimi uczuciami wobec niego, bo to sprawi, że jej lekarska diagnoz
                              > a o jego niepoczytalności, potencjalnie ratująca mu życie, padnie w gruzy.


                              Tak. To też ważny wątek.

                              Nie, nie. Chodziło mi nie tyle o zrozumienie, o co chodzi w tym sezonie, ile o to, co się dzieje w umyśle Willa.

                              Dzięki, Greku. :)
                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 17:47
                                domyślam się :] ale opis wyszedł Ci prima sort.

                                rozumiem.

                                wg mnie, Will się miota, jak zauwazyłaś na pewno. ma przeczucie, ale nie wie
                                co jest prawdziwym wspomnieniem, a co tylko wyimaginowaną fantazją, wszystko
                                mu się wymieszało. podejrzewa Lectera, trzyma się tego, ale chyba tylko dlatego, że
                                intuicyjnie nie wierzy we własną winę. My wiemy [??] albo mamy przekonanie,że
                                on nie zabił, a Lecter to ziółko, lecz on nie ma nic poza własnymi wizjami, które
                                mogą być wszystkim i niczym. Nieźle pokićkane ;]
                                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 22:14
                                  Dzięki.
                                  To dla Ciebie.
                                  Bo Bronte i inni, daję głowę, omijają szerokim łukiem ten serial i jego opisy. :)

                                  Tak. Dzięki i za to podsumowanie.
                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 17:54
                          > yes, dr Chilton nie ma litości ;]

                          :)


                          > "Kimkolwiek jest Will Graham, nie wymyslono jeszcze na to definicji" - dr Chilton

                          ... nie wymyślono na to jeszcze określenia. Tak, też to zdanie zapisałam sobie. Świetne.
                          Aż skóra cierpnie. :)

                          Dr Chilton zdaje się nie myli się co do diagnozy, myli się tylko co do osoby.
                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 14:03
                            bingo :]
                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 15:42
                        PS : u mnie 4. odcinek jutro :]

                        opisujemy naprzemian ? :]
                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 30.04.15, 17:57
                          grek.grek napisał:

                          > PS : u mnie 4. odcinek jutro :]

                          Ja też jutro. W końcu przez odpisywanie na posty przegapiłam kawał 4. odcinka. Dziś albo jutro obejrzę również.

                          > opisujemy naprzemian ? :]

                          Możemy. :) Postaram się nie zawieść.
                          Czyli teraz Twoja kolej. :)
                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 14:04
                            świetnie :]

                            zatem, dzisiaj oglądam i opisuję jutro, albo w niedzielę :]
                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 17:02
                              Znakomicie. Pisz, kiedy Ci będzie pasowało.
                              Ja na pewno będę czytać Twój post w niedzielę. Jutro mnie nie będzie. Mam zaplanowany mały majówkowy lot za płot.
                              Więc już życzę Ci, Greku, Bronte, Miłe Panie, przyjemnej soboty. :)
                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 17:43
                                zatem, doskonałej zabawy majówkowej, Barbasiu :]
                                niechaj pogoda dostosuje się do Twoich planów.
                                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc 3 [2] 01.05.15, 22:17
                                  :)
                                  Dziękuję serdecznie! Pogoda nie zapowiada się dobrze. Trudno.
                                  Do zobaczenia!
    • barbasia1 Dziś zmarł Władysław Bartoszewski 24.04.15, 23:44
      Człowiek Wielka Historia.
      Piękny Człowiek.
      • grek.grek Re: Dziś zmarł Władysław Bartoszewski 25.04.15, 18:13
        swoje odsłużył na łez padole :]

        na pewno cenny świadek historii, losów Polski.
        • barbasia1 Re: Dziś zmarł Władysław Bartoszewski 25.04.15, 18:45
          Tak. :) Tak.

          Zawsze w centrum wielkiej historii Polski, tej tragicznej i tej dobrej.
          Piękny , bogaty i trudny życiorys.

          Niesamowita jest też data jego śmierci, w dniach obchodów 70. rocznicy powstania w getcie warszawskim.
    • siostra_bronte "Człowiek, który wiedział za dużo" 25.04.15, 13:04
      Dzisiaj Hitchcock wcześniej, o 15.45. Nie widziałam tego filmu. Kojarzy mi się tylko z przesłodzoną piosenką "Que sera, sera" :)
      • barbasia1 Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 25.04.15, 13:48
        Zapowiada się afera szpiegowska. Dzięki za przypomnienie. :)
      • grek.grek Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 25.04.15, 17:48
        niestety, nie miałem okazji, wróciłem w trakcie trwania [chyba jeszcze leci ?]. i nie widzę dziś powtórki. yikes !

        Siostro, pokusisz się o recenzję ?
        • siostra_bronte Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 25.04.15, 17:50
          Kurcze, no nie wiem :) Film sympatyczny, ale jakoś mało w nim thrillera i pokuszę się o tezę, że się ciut zestarzał. No i jak zwykle nie połapałam się kto tu kogo szpieguje :) Uff, może Barbasia mnie wesprze.
          • barbasia1 Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 25.04.15, 18:46
            siostra_bronte napisał(a):

            > Kurcze, no nie wiem :) Film sympatyczny, ale jakoś mało w nim thrillera i pokus
            > zę się o tezę, że się ciut zestarzał. No i jak zwykle nie połapałam się kto tu
            > kogo szpieguje :) Uff, może Barbasia mnie wesprze.

            Hehehe!
            Oczywiście, ze pomogę. :))
          • grek.grek Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 26.04.15, 14:41
            dzięki, Siostro :]

            dobrze wiedzieć, że nawet mistrzom w swojej dziedzinie nie wszystko i nie zawsze się udaje ;]

            ciekawe, czy Kultura wyświetli "Psychozę" czy jednak nie ?
            • siostra_bronte Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 26.04.15, 14:58
              Tak, Hitchcock zrobił wiele filmów i nie wszystkie są udane.

              Sprawdziłam, "Psychoza" będzie pokazana w przyszłą sobotę na koniec przeglądu.
              • grek.grek Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 26.04.15, 16:14
                doskonała wiadomośc. Przyznam, że zupelnie nic nie pamiętam z "Psychozy", no może poza sceną pod prysznicem, ale to żadne osiągnięcie, tę scenę zapewne pamiętają wszyscy... nawet ci, którzy filmu nigdy nie oglądali ;]]
                • siostra_bronte Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 26.04.15, 16:19
                  Hehe. Widziałam niedawno "Psychozę" (po raz n-ty) w Ale kino. I znowu byłam pod wielkim wrażeniem. Klimat tego filmu jest niesamowity. Na pewno jedno z arcydzieł Hitchcocka!
                  • grek.grek Re: "Człowiek, który wiedział za dużo" 26.04.15, 18:04
                    niedawno odsłuchiwałem stosownego podcastu z "Klasyków dla grzeszników" :]
                    jakbyś miała ochotę :

                    connect.pure.com/uk/content/podcast/7085107-klasyki-dla-grzesznikow-radio-tok-fm
    • siostra_bronte "Ogniomistrz Kaleń" 26.04.15, 13:03
      W poniedziałek o 20.00 w Stopklatce. Film Petelskich z 1961 r. Akcja toczy się w Bieszczadach w 1946 r. Tytułowy Kaleń (świetny Wiesław Gołas) zostaje schwytany przez bandę UPA...

      Widziałam ten film bardzo dawno, jeszcze jako dzieciak (a chyba nie powinnam) i zrobił na mnie wstrząsające wrażenie. Jest tu trochę propagandy, to oczywiste, ale to chyba jedyny film opowiadający o tym dramatycznym fragmencie naszej historii. I to tak przejmująco, że niektóre sceny jak torturowanie Kalenia czy finał pamiętam do dzisiaj. Polecam!!!
      • grek.grek Re: "Ogniomistrz Kaleń" 26.04.15, 14:58
        dzięki, Siostro.

        znam tytuł, ale samego filmu nie widziałem.
        jesli uda mi się wyrobić i wcelować w godzinę, to chętnie obejrzę.

        Stopklatka zaskakuje, prawda ? :]

        • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" 26.04.15, 15:15
          Cała przyjemność po mojej stronie :)

          Greku, postaraj się obejrzeć, bo film jest znakomity. Polskie kino w starym, dobrym stylu, jak "Baza ludzi umarłych" czy "Prawo i pięść". W dodatku, z tajemniczych powodów ten film jest pokazywany nader rzadko.

          Tak, warto sprawdzać program "Stopklatki".
          • grek.grek "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 17:54
            Siostro, dzięki za zwrócenie uwagi na ten film.

            świetny, surowy, a groza wojny jak na wyciągnięcie ręki.
            Niektóre sceny rzeczywiście zapadają w pamięć. Np. scena na polu minowym, kiedy paru Polaków nie chcąc dostać się do ukraińskiej niewoli świadomie wchodzi na oznaczony teren i ostroznie stąpa, próbując wymacać bombę. Ukraińcy w milczeniu obserwują ich wysiłki. Polacy po kolei giną, a ostatnich dwóch wylatuje w powietrze idąc razem, po bratersku. Piękna scena.

            A potem scena egzekucji, ścinania toporem. ZIma, mróz, noc, pochodnie, pieniek, topór i zbici w grupkę polscy skazańcy - boso i z przerażonymi minami na brudnych twarzach. Cóz to za dramatyczna scena, jaka atmosfera. Kolejno patrzą na smierć swoich towarzyszy, aż tytułowy Kaleń przerywa ten spektakl podejmując ucieczkę.

            Ciekawe, że ilekroć zachowywał się rozsądnie, tyle razy udawało mu się przezyć. W ostatnim akcie zdecydował się na zachowanie zupełnie nieracjonalne i przypłacił to życiem. Wcześniej traktował wojnę jak przeciwniczkę, którą trzeba przechytrzyć, w finale uznał ją za wroga, przeciw któremu trzeba się zbuntować i krzyknąc donośnym głosem. Smutnym paradoksem jest fakt, ze umiera z rąk nie polskich bandytów, nie ukraińców z UPA, ale z rąk regularnych polskich zołnierzy. Cóż za fatalność losu...

            Komiczny jest sąd w sprawie rzekomego gwałtu, którego miał się dopuścić Kaleń :] Jak to koledzy, z zazdrości, potrafią być nieprzyjemni.

            Albo moment, kiedy pułkownik ochrzania Kalenia, po tym jak wojsko ratuje życie jemu i jego towarzyszom broniącym posterunku na granicy.

            Hakownica ! o, to było mocne :]. A postać właściciela tego działa bojowego, ziemianina Dwernickiego, jakże pełna godności, a zarazem ducha bojowego ;]

            Wiesław Gołas gra jak z nut, a ta scena kiedy bosy i prawie goły wieje mroźną noca, przez śnieg, uciekając Ukraińcom - czuje się poświęcenie i kibicuje bohaterowi.

            No a Leon Niemczyk z ukraińskim akcentem ? Toż to rewelacja :]

            Cóz, świetny film, no i w Stopklatce, za co brawa dla tej stacji, przyłaczam się do Ciebie, Siostro :] i to o 20:00.
            • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 18:27
              Dzięki, Greku :) Świetnie, że udało Ci się obejrzeć!

              Tak, chyba w niewielu filmach widziałam tak sugestywnie oddaną grozę wojny. Te sceny, które opisałeś, czyli na polu minowym i egzekucja toporem mogą śnić się po nocach. Pamiętałam je, chociaż widziałam film wieki temu.

              Ten film ogląda się ze ściśniętym sercem. Pokazuje jak tragiczna i pokręcona jest nasza historia. I ta symboliczna śmierć z rąk swoich. Kaleń chciał zacząć normalnie żyć, jak sam mówi "dosyć już się nawojowali". Przecież wojna już się skończyła...

              Warto wspomnieć, że w pierwszej części filmu jest sporo zabawnych momentów, oprócz sądu, także "stary dowcip" czyli zjadanie szklanki i kiedy pijany Matula dywaguje "co cywile robią całym dniami? skoszarować ich" :)

              Ładna jest scena, kiedy w trakcie pościgu Kaleń otwiera drzwi do jakiegoś zrujnowanego budynku i widzi fresk. A potem któryś z żołnierzy żałuje zniszczenie tak pięknego monastyru. A Kalenia po ucieczce ratują przed zamarznięciem w śniegu Ukrainki. A potem modlą się, kiedy atakują polscy żołnierze. To nie jest więc film anty-ukraiński...

              Tak, Gołas zagrał świetnie, z wielkim poświęceniem. Sceny, kiedy ucieka boso w śniegu naprawdę robią wrażenie i jak napisałeś, trzymamy kciuki, żeby mu się udało.

              Hehe, Niemczyk zagrał chyba wszystko :)

              "Kaleń" ma opinię filmu propagandowego. Faktycznie, dowódca oddziału "WiN", "Żubryn" jest pokazany jak rasowy szwarccharakter, ale przy takim temacie trudno było o subtelności. Of course, niektóre fakty są niewygodne dla oficjalnej linii "polityki historycznej" (współpraca WiN z UPA), ale zapominanie o nich byłoby fałszowaniem historii.

              Wiesz, mojego dziadka zabiła banda UPA, razem z dwudziestoma paroma innymi mieszkańcami wioski. Dlatego mój stosunek do tego filmu i tych wydarzeń jest osobisty.


              • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 18:30
                *antyukraiński
              • barbasia1 Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 19:55
                Znalazłam interesujący artykuł na temat kontekstu historycznego "Ogniomistrza Kalenia", przekłamań zawartych w filmie, a także na temat prawdziwej , bardzo tragicznej historii majora Żubryda.

                wnas.pl/artykuly/577-odklamujemy-polskie-kino-dzis-ogniomistrz-kalen-nowy-cykl-wnaspl

                • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 20:18
                  Dzięki, czytałam ten tekst. Faktem jest, że WiN-owi zdarzała się współpraca z UPA. Argument, że ludność cywilna popierała partyzantkę jest do dyskusji. To była praktycznie wojna, partyzantom potrzebna była żywność, ubrania itd. Jakoś nie wierzę, żeby uboga ludność zawsze dobrowolnie dzieliła się swoim dobytkiem. Co do "Żubryda" pełna zgoda, bo jego losy były jednak inne. Argument o wyolbrzymianiu okrucieństwa UPA jest absurdalny. Skoro ci bandyci rąbali na kawałki ludność cywilną, równie dobrze mogli to robić z pojmanymi żołnierzami.
                  • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 20:19
                    Oglądałaś, Barbasiu?
                  • siostra_bronte Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 28.04.15, 20:53
                    Dla mnie największą wartością tego filmu (oprócz świetnej realizacji) jest to, że jako jedyny (!!!) w naszej kinematografii opowiada o zbrodniach UPA. Nie liczę tytułów, gdzie ten temat pojawia się tylko w dalekim tle, jak westernowe "Wilcze echa". I to równoważy wszystkie jego wady i nieścisłości. To jest dobre pytanie: dlaczego dopiero teraz, po 50 latach powstaje film o rzezi wołyńskiej?
                • grek.grek Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 29.04.15, 16:20
                  dzięki, Barbasiu :]
                  jak zawsze research prima sort :]

                  a jak film ? udało Ci się obejrzeć ?
              • grek.grek Re: "Ogniomistrz Kaleń" - słów kilka po projekcji 29.04.15, 16:16
                dzięki, Siostro, nie mogłem tego przegapić :]

                celne uwagi, nic dodać nic ująć.
                i rzeczywiście, atmosfera się zagęszcza z każdą minutą : jest coraz duszniej, ciemniej, mroźniej, snieżniej i okrutniej.

                yes, film antyukraiński w wymowie nie jest, pokazuje rzetelnie całe zagmatwanie wojenne, w środku którego jest bohater, który - jak słusznie napisałaś - chce po prostu wyjść z tego cało.

                ciekawe, ironiczne, jest to, ze kiedy traci zdrowy rozsądek i pewien rodzaj humoru sytuacyjnego, wychodzi nieopatrznie prosto pod kule. dopóki, właśnie, chciał przetrwać - udawało mu się. Kiedy postanowił upomnieć się o innych, o kobiety z dziećmi - zginał. kobiety z dziećmi ukraińskie, co dodatkowo przypomniałaś.

                zdecydowanie, fakty historyczne są nie po to, by je ukrywać.

                o, rzeczywiście, taka historia Twojej rodziny w pełni tłumaczy osobiste podejście.

                moją babkę ze strony ojca, z kolei, Ukraińcy uratowali. Mieszkała na Wołyniu w czasie wojny i w przeddzień napadu UPA na jej miejscowość - ostrzegła ją znajoma Ukrainka, członkini UPA zresztą. babka wzieła co miała, jak stała, i razem z dziadkiem w srodku nocy uciekli.
        • barbasia1 Re: "Ogniomistrz Kaleń" 26.04.15, 15:34
          grek.grek napisał:

          > dzięki, Siostro.
          >
          > znam tytuł, ale samego filmu nie widziałem.
          > jesli uda mi się wyrobić i wcelować w godzinę, to chętnie obejrzę.

          To samo właśnie chciałam napisać.
    • grek.grek "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 13:41
      kooprodukcja francusko-amerykańska, w której palce maczał Luc Besson [współscenarzysta i współproducent].

      generalnie, niczym się ten film nie odróżnia od multum sobiepodobnych, może tylko faktem, że zaangażowano dobrą obsadę :]

      rzecz się dzieje w przyszłości, w której kary polegają na usypianu skazanych, a wypełnione nimi więzienia przenoszone są na orbitę. W jednym z nich dochodzi do przejęcia władzy przez osadzonych tam kryminalistów [w liczbie 500, same najgorsze przypadki].

      w Waszyngtonie informacja ta stawia na nogi całą jaczejkę, na czele z szefem specłużb. Powodem takiego wzmożenia jest fakt, że na tej orbitalnej kolonii karnej przebywa właśnie córka prezydenta. Udała się tam w wizytacją. Jesli wpadnie w ręce więźniów, a oni kapną się kogo mają, to gotowi ją wykorzystać... jako zakładniczkę, dzięki której uzyskają wolność.

      aby zapobiec takiemu scenariuszowi sztab kryzysowy postanawia wysłać do więzienia agenta z misją uwolnienia dziewczyny.

      Agentem tym jest niejaki Snow, typowy wise guy a'la postaci które grywał Bruce Wills - pozornie cyniczny, wygadany, rzucający kwaśno-ironicznymi uwagami i zdystanowany do wszystkiego, a najbardziej samego siebie.

      Snow akurat miał pójśc spać na 30 lat, bo rzekomo zabił innego agenta. Sekwencja ta otwiera cały film i oczywiście Snow nie zabił, cvo więcej tamten agent był jego przyjacielem. Miał jakieś ważne informacje dotyczące dostojników państwowych czy sekretów państwowych, whatever. Trzymał je w walizce. Ścigany przez policję Snow przekazał tę walizkę koledze, który z kolei został oskarżony o postrzelenie policjanta i o coś tam jeszcze.

      ten kolega znajduje się właśnie w tym orbitującym więzieniu. Taką informację przekazuje mu sprytny prezydencki totumfacki, któremu - jak się później okaże - zależy na przejęciu tej walizki. A Snow przyjmuje zleconą misję właśnie po to, by tego kolegę znaleźć i dowiedzieć się, gdzie jest waliza.

      akcja jak akcja. ofk, Snow zostaje przerzucony do tego orbitarium, tam kica po korytarzach i korytarzykach, a tymczasem krymninaliści nadal nie wiedzą, że wśród cywilów na pokładzie mają prezydencką córkę.

      wkrótce jednak się zorientują, kiedy dotrą do dokumentów. Że też prezydencka córka nie mogła podróżować incognito, hehe. Tyle że wtedy Snow już będzie prowadził córkę prezia do kapsuły ratunkowej, aby ją wysłać do domu.

      ofk, on jest wise guy, a ona jest rezolutną dziewczyną, on jej ciągle przygaduje, a ona tego nie znosi, a więc... chemia jest od razu i wiadomo, że przypadają sobie do gustu.

      Kryminaliści przez wszystkie możliwe urządzenia pokładowe nawołują ją do wyjścia i poddania się. Już wiedzą, że ona tam gdzieś jest i jako taka jest ich przepustką na wolność. Szef kryminalistów wydajhe się jedynym spośród nich, który trzeźwo myśli. Podskakuje mu koło nogi ciągle jakiś świrnięty chłystek, który robi za jastrzębia i generalnie najchętniej wszystkich by powystrzelał. Kiedy wreszcie ktoś zwraca uwagę "POwinieneś zabić tego świra", szef garusów powiada "NIe mogę... to mój brat" :]

      tak więc, kryminały szukają córki prezydenta, na dole sztab kryzysowy stara się kontrolować [za pomocą wszechobecnej techniki, a jakze] sytuację, a wise guy prowadzi córkę do kapsuły.

      no i znów się musi wszystko pokiełbasić, bo jak już docierają do tej kapsuły, to ona wcale nie chce sama odlatywać, a wise guy musi przecież odnaleźć tego swojego kolegę od walizki.

      No to wracają, wise guy znajduje kolegę, tylko po to,żeby niczego się od niego nie dowiedzieć. Kolega bełkocze coś i zaraz ginie zatrzaśnięty w komorze z ciekłym azotem. córka prezia wpada w ręce kryminalistów, bo ten świrnięty braciszek zaczął zabijać cywilów twierdząc, ze co 3 sekundy zabije kolejnego, dopóki ona się nie ujawni. A że ona ma miętkie serce...

      a jak już dziewczyna wpadnie w ręce bad guys, to wise guy ją uratuje, kopiąc, strzelając i w ogole wyczyniając brawurę. ot, typowa bajka dla tych, którzy nigdy w wojsku nie byli ;]

      tymczasem na dole, w Waszyngotrnie, dzieją się dziwne rzeczy, bo szef specłużb odsuwa prezydenta od dowodzenia akcją i nakazuje rozwalenie tego więzienia orbitalnego. Samoloty ruszają i rozwalają. Snow i córka prezydenta uciekają kapsułą i lądują, a zaraz potem Snow zostaje aresztowany.

      zaś córka prezydenta okazuje się mądrzejsza od niego, bo zrozumiała coś z tego bełkotu jego kolegi od walizki i zajarzyła, że on podawał adres, pod którym tę walizkę ukrył.

      Przyznam, że nie wiem, czy ona pod tym adresem odnalazła walizkę rzeczoną, oraz zupełnie nie wiem, co było w tej walizce, bo finałowe wypadki są zupełnie nieklarownie podane :} Tak czy owak, na końcu wise guy demaskuje prezydenckiego zaufanego jako jakiegoś zdrajcę chyba, zaś szef specłużb dziękuje mu za dobrą akcję. Przed chwilą chciał rozwalić więzienie nie bacząc na to, ze ten "pan dobra akcja" mógł tam jeszcze być.

      a na końcu córka prezydencka czeka na wise guya i idą na nocny spacer.

      niezbyt wysokich lotów film, nawet jeśli nie zrozumiałem co było w walizce i dlaczego wise guy gasi papierosa w oku prezydenckiego śliskiego typa ;]

      najbardziej spektakularną sceną filmy są postrzyżyny powiążane ze zmianą koloru upierzenia aktorki Maggie Grace [Barbasiu, pamiętasz ją z Californication ?], z długiej blond grzywy na krótką czarną grzywkę. NIe wiem, czy jej poświęcenie było warte tak średniego filmu, ale podejrzewam że na pewno warte było sumy kontraktu jaki dostała do podpisu ;]

      poza tym są tutaj Guy Pearce jak Snow, Peter Stromare jako szef specłużb, a także świetny drugoplanowy aktor Lennie James jako ta mała menda, który niby pomaga Snowowi i myśli racjonalnie, ale gra swoją gierkę i zależy mu tylko na odzyskaniu tej walizki, w której chyba miały być jakieś kompromitujące dane albo dane ujawniające sekrety władzy.

      stanowczo zbyt wielu dobrych aktorów jak na film nieprzesadnie - jak na s-f thriller - zaskakujący, oryginalny czy choćby mający ambicję zmierzenia się z klasykami gatunku. Nic tu nie ma ciekawego, ale jako że Zygmunt Kałużyński twierdził, że każdy film jest wart obejrzenia, bo w każdym, nawet najsłabszym, filmie jest choćby jedna scena, moment, ujęcie, dialog, które są warte dostrzeżenia... w tym przypadku stawiam na włosową metamorfozę aktorki Maggie Grace aka córki prezia :] Reszta, niestety, schematyczna i wtórna.

      20 mln budżet - box office : 32 mln.
      i wszyscy rozeszli się zadowoleni, gratuklując sobie dobrej roboty ;]

      www.youtube.com/watch?v=zlTOzu8N1Pg
      • siostra_bronte Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 13:49
        Dzięki, Greku :)

        Mam tylko jedno pytanie. Ile filmów wyprodukował Besson? Bo to chyba jakaś nieskończona ilość.
        • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 15:08
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

          haha, no to ciekawe pytanie :]
          podejrzewam, że lista filmów które Besson wspierał w taki czy owaki sposób - jest dłuższa niż lista płac tychże.

          ciekawie zaczynał, od "Wielkiego Błękitu", "Nikity" i "Leona zawodowca", które były prawdziwymi dziełami filmowymi, wpłynęły na całe kino światowe, ustaliły wiele zasad gatunkowych i podgatunkowych. w ciągu 5 lat napisał i nakręciłł więćej znakomitych filmów niż gros reżyserów przez całą karierę.

          A potem jakieś przeorientowanie na science-fiction wykonał i chyba do tej pory trzyma się tego kierunku. niestey "LOckout" też wyszedł tak jakoś sztancowato. miłośnicy filmow z tej szufladki obejrzą i może nawet pochwalą, ale, wiesz - ja to noga jestem w tej materii i może dlatego taka ta moja "recenzja"... ostrożna ;]

          wszelako wydaje mi się, ze naprawdę znakomite dzieła wykraczają poza gatunek i nawet laik dostrzeże ich klasę, styl i głębię :]
          • mozambique Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 27.04.15, 09:42
            ja dokladnei tak narwałam sie na "72 godziny" z Kevinem Costnerem ,tez swieza produkcja Luca Bessona
            powiem tak - kicha jakich mało - starszy, zmeczony , pomarszcony Kewvin gra faceta który w PAryżu zostal otruty przez tajemniczą blondi o martwym spojrzeniu ( tu Amber Heard , aktualna narzeczona JOhny Deppa) i musi zabic wskazanych łąjdaków to w nagrode za 72 godziny dostaeni od niej antidotum na toksynę.
            Czuc w tym Bessona - chrakterystyczne ujecia i kadry robione "rybim" obiektywem, specyficzna krwawośc jak w Leonie Zawodowcu itp
            i w tym wszytskim Costner jak wziety z łapanki - ciezki , toporny, kompleteni pozbawiony dystansu , ( postac jakby Oldmana grał PUdzian , tak mniej więcej ) grajacy serioznie i kamienną łapą , bez wyczucia i polotu.
            - przy nim osttani LIam Neeson z tych swoich filmó łubudubu to prawie Woody Allen . Stracone dwie godziny!
            • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 27.04.15, 17:28
              hehe :]

              wyrazy współczucia, Mozambique :]

              Besson wyraźnie trwoni pieniądze na projekty, które chyba po prostu lubi.
              gdyby było inaczej, to chyba lokowałby zyski z tych science-fikszynów, choć od czasu do czasu, w czymś ambitniejszym.
              • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 27.04.15, 18:49
                I finansowego szału nie było:
                72 godziny (2014)
                "3 Days to Kill" (original title)

                Budget: $28 000 000 (estimated)
                Opening Weekend: $12 242 218 (USA) (21 February 2014)
                Gross: $30 688 364 (USA) (9 May 2014)

                Czyli z zyskiem wyszedł prawie na zero.
      • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 15:54
        > najbardziej spektakularną sceną filmy są postrzyżyny powiążane ze zmianą koloru
        > upierzenia aktorki Maggie Grace [Barbasiu, pamiętasz ją z Californication ?],
        > z długiej blond grzywy na krótką czarną grzywkę.
        Hehehehe! :)

        Już sobie przypomniałam, sprawdziłam. ;)
        Wyobrażam sobie, że ta scena musiała być spektakularna, bo pani w blond włosach prezentowała się efektownie , po tej zmianie mogła stracić na urodzie. ;)

        > 20 mln budżet - box office : 32 mln.
        > i wszyscy rozeszli się zadowoleni, gratuklując sobie dobrej roboty ;]

        To na mnie zawsze zastanawia, milionowe zyski z zupełnie przeciętnego filmu.
        Komu chce się wybrać na taki nijaki film do kina!??


        > kooprodukcja francusko-amerykańska, w której palce maczał Luc Besson [współscen
        > arzysta i współproducent].

        Luc Besson przez moment zabrzmiało obiecująco.
        • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 16:10
          ;]

          efektowne to było, bo pani jest długowłosą blond, a 30 sekund później krótką brunetką :]

          o, pani aktorka Grace jest na tyle ładna, że z dowolną fryzurę będzie jej do twarzy. może
          też śmiało ogolić głowę na zero, wciąz będzie urodziwa :] tak sądzę.

          hehe, no własnie - tak się człowiek przypatruje, ocenia, a potem łapie się na tym, że... KTOŚ jednak poszedł na to do kina i zapłacił, aż nazbierało się 32 mln zielonych prezydentów. kto wie, Barbasiu, może nasza przewaga polega na tym, ze możemy to obejrzeć w tiwi bez płacenia za bilet, a jedynie za prąd potrzebny by przez 1,5 godziny to dzieło podziwiać ? ;] ci co szli do kina - szli w nieznane, hehe. a ilu potem żałowało wydatku... cóż, nie wiemy :]]

          haha, to prawda.
          jak słyszę "Besson", to zaraz kojarzę "Nikitę", "Leona" i "Błękit". a potem dopiero przychodzi refleksja,że to inny Besson był ;]
          • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 16:41
            :)


            > haha, to prawda.
            Prawda!? Gdyby tylko był producentem, a tu i scenariusz współtworzył.

            > jak słyszę "Besson", to zaraz kojarzę "Nikitę", "Leona" i "Błękit",. a potem dopiero przychodzi refleksja,że to inny Besson był ;]

            Tak, to prawda. :)
        • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 16:12
          Barbasiu, jak tam "Hannibal" ? :] czytałem, że jesteś po 3 odcinku ?

          • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 16:25
            grek.grek napisał:

            > Barbasiu, jak tam "Hannibal" ? :] czytałem, że jesteś po 3 odcinku ?

            Tak, to prawda, obejrzałam w środę 3. odcinek.
            Przepraszam. Nie zapomniałam o "Hannibalu", ale się zafiksowałam na inną dyskusję. ;)
            Oczywiście Twoje streszczenie odcinka 2. przeczytałam już kilka dni temu. Dziękuję serdecznie. Wyjaśniło mi ono zachowanie Willa podczas procesu ...

            cdn.
            • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 17:22
              wszystko w porządku :]

              ja też widziałem już 3 odcinek. doskonale się to rozwija, nie sądzisz ?

              [podejmiesz się streszczenia, Barbasiu ? :)]
              • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 26.04.15, 19:37
                Już zaczęłam, Greku.
                Patrz wyżej, pod Twoim streszczeniem odcinka 2.


                > ja też widziałem już 3 odcinek. doskonale się to rozwija, nie sądzisz ?

                Tak, akcja bardzo dobrze się rozwija.
                :)
                • grek.grek Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 27.04.15, 17:57
                  dzięki, Barbasiu :]

                  przeczytałem i nawet pozwoliłem sobie dodać komentarz :]
                  • barbasia1 Re: "Lockout" via TV Puls [jesterdej] 27.04.15, 18:51
                    Dzięki. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka