Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 6 (vol. 80)

    • grek.grek premiera "Detroit" już niebawem 12.06.17, 17:39
      na jesieni zapewne także w polskich kinach ?
      póki co, wypada czekać na pierwsze recenzje z amerykańskiej premiery :

      Kathryn Bigelow, to jest teraz pierwsza liga, każdy jej nowy film jest więc wydarzeniem :
      film.onet.pl/kiedy-jestes-czarny-to-tak-jakby-ktos-celowal-do-ciebie-z-pistoletu-nowy-film-kathryn/dtzlgj
    • grek.grek 20:05 Polsat "Salt" 13.06.17, 14:22
      Angelina, wybuchy, Angelina, szpiegostwo, Angelina, zagrożona cała Ameryka, Angelina, skoki, pościgi, samochody, Angelina, wywiad, agenci, ucieczki, tajne akcje, Angelina...

      Angelina.

      Usta Angeliny :]

      I Daniel Olbrychski. Bez ust ;]

      przepraszam za frywolnośc wątpliwej jakości, ale taki jest ten film - akcja bez większych utrudnień intelektualnych, z kasową aktorką w roli głównej.

      110 mln zainwestowano w ten wyczynowy film. zwróciło się.
      I to chyba koniec dobrych wiadomości, choć dla zabawy z pewnością da się obejrzeć i to bez większego bólu, a Angelina i jej usta są bardzo fotogeniczni ;]
      • siostra_bronte Re: 20:05 Polsat "Salt" 13.06.17, 16:30
        Trudno odmówić reżyserowi sprawności. Ogląda się to bardzo dobrze. Ale ilość absurdów i nieprawdopodobieństw przekracza tu wszelkie granice, nawet jak na kino sensacyjne.

        Wyszedł z tego komiks, albo raczej Rambo w spódnicy. Angelina wychodzi cało z największych opresji i sama rozwala połowę CIA czy FBI tudzież całą rosyjską grupę przestępczą. Litości! :)
        • grek.grek Re: 20:05 Polsat "Salt" 13.06.17, 16:47
          widzę to tak samo, Siostro :]

          ciekawe, że Angelina Jolie dostaje głównie takie właśnie role ?
          w "Przerwanej lekcji muzyki", wg mnie, dowiodła, że stać ją na więcej.

        • barbasia1 Re: 20:05 Polsat "Salt" 15.06.17, 18:24
          >Ale ilość absurdów i nieprawdopodobieństw przekracza tu wszelkie granice, nawet jak na kino sensacyjne.

          A mnie się wydaje, że właśnie ilość absurdów i nieprawdopodobieństw nie jest większa niż w innych filmach sensacyjnych.
      • barbasia1 Re: 20:05 Polsat "Salt" 15.06.17, 18:14
        > 110 mln zainwestowano w ten wyczynowy film. zwróciło się.

        Właśnie, film nawet odniósł niespodziewanie sukces finansowy.

        I w kwestii finansów nasz wspaniały Daniel Olbrychski popełnił straszny błąd, godząc się, za radą przyjaciela, Romka Polańskiego, na honorarium w postaci umowy ze stałą gażą wypłaconej natychmiast, zamiast procentu od spodziewanych zysków. I w ten sposób stracił kupę kasy. :)

        • grek.grek Re: 20:05 Polsat "Salt" 15.06.17, 18:33
          cześć, Barbasiu !!! :]

          co u Ciebie ? jak Ci się układa ?

          ależ pan Daniel gafę popełnił ! uff ! :]]
    • grek.grek 21:05 Ct Art "Ja i ty" 13.06.17, 14:28
      najnowszy film Bernarda Bertolucciego.

      główny bohater ma 14 lat, jest introwertycznym samotnikiem, nie znosi szkoły, nauczycieli, kolegów i całej otoczki.

      kiedy w szkole planowany jest tygodniowy wyjazd na wycieczkę : chłopak wykorzystuje ten moment jako pretekst do tego, by legalnie urwać się z domu i jednocześnie nie pojechać na żadną wycieczkę, a raczej spędzić ten czas w opuszczonym budynku po dawnym sklepie.

      wyposaża się w prowiant i rozkoszuje okolicznościami.
      Idyllę zakłóca mu pojawienie się jego przyrodniej siostry, z którą, jak podejrzewa [cytując czeski opis] "coś jest nie tak".

      czyli, Bertolucci znów zakrada się w okres dojrzewania :]

      • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Ja i ty" 13.06.17, 16:36
        O, nie wiedziałam, że Bertolucci jeszcze kręci. Z tego co wyczytałam zapowiada się ciekawie.
        • grek.grek Re: 21:05 Ct Art "Ja i ty" 13.06.17, 16:48
          na to wygląda, Siostro.

          oczywiście, zdam raport ! :]
        • grek.grek "Ja i ty" [1] 14.06.17, 12:46
          obejrzałem ! :]

          Zaczyna się tak jak stanowi opis : 14-letni Lorenzo [z burzliwą fryzurą włoskiego piłkarza z lat 70-tych i zaawansowanym trądzikiem młodzieńczym na twarzy] okłamuje matkę, że jedzie na tygodniową wycieczkę w góry ze swoją klasą szkolną.

          Nie wpłaca otrzymanych pieniędzy na konto podróży, ale zamiast tego kupuje konserwy, napoje, przekąski.

          I udaje się do specjalnego mechanika, który... dorabia klucze.

          Plan ma taki, żeby spędzić ten tydzień z dala zarówno od matki, jak i od szkoły. Nie znajduje się bowiem w żadnym z tych układów : matka jest w separacji z ojcem Lorenza, ale przez telefon utrzymują poprawne relacje i nawet naradzają się jaki mu kupić prezent na urodziny [staje na najnowszym modelu snowboardowej deski]; w szkole chłopak nie ma kolegów, nie angażuje się w znajomości żadne, czas na przerwach spędza samotnie słuchając muzyki [m.in "Boys don't cry" The Cure].

          Ma wyobraźnię, trzeba mu przyznać. Na kolacji w restauracji, z matką, widząc że przygląda się jej jakiś mężczyzna, pyta ją : A co by było, gdyby tak,, jak w filmie science-fiction, wszyscy ludzie wymarli z powodu epidemii i zostalibyśmy tylko my dwoje ? Mogłabyś się przełamać i przedłużyć ze mną gatunek ? Matka się oburza oczywiście, a Lorezno wycofuje z konsternującego tematu rozmowy.

          W szpitalu choruje babcia Lorenza, którą odwiedza chętnie, by pograć z nią w karty. Lubią się bardzo. LOrenzo całuje ją w czoło na pożegnanie. Mówi, że przez tydzień nie będzie przychodził.

          Rankiem matka chce go podwieźć pod samą szkołę, ale LOrenzo niemal agresją wymusza, żeby wysadziła go wcześniej. Oczywiście, to konieczne, aby w szkole go nie widzieli, ale i żeby matka nie wiedziała, że... Lorenzo chyłkiem, chowając się pod kapturem i za deską do zjeżdzania, wraca do kamienicy w której mieszkają.

          Wraca, bo ten tydzień upojnej samotności chce spędzić w zagraconej piwnicy, która należy do jego rodziny. I do której zamka dorobił klucz :]. Udaje mu się niezauważonym dotrzeć na miejsce, wyminąc stróża, a potem już może zdmuchnąć trochę kurzu z wersalek, foteli i paru innych gratów piwniczych i rozpocząć urzędowanie.

          Je, pije, słucha muzyki [Red Hot Chilli Peppers, jesli dobrze rozpoznałem], śmiga na laptopie [jest gniazdko z prądem], dobiera się do starych książek leżących w szafie. Ma meble, koce, lampę z abażurem. Żyć nie umierać :] Przede wszystkim jest sam, z dala od matki i szkoły, i to sprawia mu największą przyjemność.

          Choć... nie jest tak całkowicie sam w sensie kanoniczym. Ma... mrówkojada, którego zakupił w sklepie zoologicznym. Trzyma go w specjalnym pudełku. A w piwnicy są mrówki, więc niebawem zwierzak również będzie mógł coś przekąsić.

          Ledwie po pierwszym dniu, rankiem następnego [Lorenzo poznaje porę dnia, bo piwnica ma okno wychodzące na chodnik] LOrenzo najpierw słyszy, a potem widzi najpewniej kobiete, w długim mechatym płaszczu, wygląda jak ptaszyszko nadnaturalnych rozmiarów :]

          Lorenzo kryje się pod wersalką, na nadzieję, że zjawa sobie pójdzie, ale zjawa zachodzi go od tyłu i wyciąga za nogą :]

          Okazuje się nią Olivia, jego przyrodnia siostra [mają wspólnego ojca], starsza o kilkanaście lat. Czapka z pomponem, "ptaszaste" niby-futro, generalnie wygląda jak wokalistka jakiegoś punkowego zespołu. Mówi, że musi tu zostać przez kilka dni, bo nie ma gdzie się zatrzymać. Właśnie wróciła z Catanii, była też w Rzymie.

          LOrenzo jakoś to akceptuje początkowo. Ona śpi, on sobie czyta, zamieniają po parę słów.

          Kiedy jednak Olivia na moment wychodzi , Lorenzo nie chce jej wpuścić z powrotem, więc AOlivia musi sobie wywalczyć miejsce w piwnicy groźbą, ze zacznie krzyczeć i ściągnie tu całą kamienicę. Lorenzo, jak to dzieciak, musi dotrzeć dopiero do konstatacji, że to ona ma przewagę, a on nie posiada żadnych atutów ;]

          Rankiem dnia następnego LOrenzo próbuje się jej pozbyć, ale bezskutecznie. Miotanie się i wrzaski nie działają na nią.

          Lorenzo odbiera telefon od matki i ściemnia jej, że właśnie jest na tej wycieczce i że się dobrze bawi i w ogole - kłamie jak z nut. Kiedy matka chce porozmawiać z nauczycielami, którzy się tam nimi opiekują, a Lorenzo stara się jej wmówić, że nauczycieli nie ma w pobliżu... Olivia przejmuje telefon, podaje się za nauczycielkę i zapewnia, ze wszystko jest w znakomitym porządku. Podaje nawet swój numer telefonu matce Lorenza i bierze jej numer.

          A po zakończeniu pogawędki oddaje mu telefon i rzuca : spróbuj mnie teraz stąd wyrzucić, zgadnij do kogo zadzwonię z ciekawymi informacjami ? ;]

          Olivia czuje się coraz gorzej : mówi, że "bolą ją kości", co już sugeruje przyczyny jej pogarszającej się formy... wymiotuje, cierpi, płacze, zwija się na podłodze małej łazienki [piwnica deluxe, brak tylko salonu i bawialni], nie moze wstać, zlana zimnym potem, trzęsie się nie tylko z zimna. Lorenzo stoi i chciałby jakoś pomóc, ale ona wygania go krzykiem, wiec chłopak cichutko przynosi jej szlafrok i wiesza na drzwiach od łazienki.

          Yes, Olivia przyszła do tej piwnicy, żeby zrobić sobie na własną rękę detoks. Przyznaje, że ostatnio sporo heroiny przepompowała przez swoje ciało.

          LOrenzo pyta, skąd miała na nią pieniądze, na co Olivia kwaśno odpowiada : twój... nasz, ojciec mi ją dawał, z powodu wyrzutów sumienia, ze zostawił moją matkę i mnie. Kiedy Lorenzo próbje powiedzieć coś w obronie ojca, Olivia cedzi "jesteś psychopatą, tak jak on i twoja matka"... ale - za moment ona rzuca "wiesz co, ta "zebra" na podłodze mi się nie podoba", na co LOrenzo : "Mnie też nie" - i rolują imitację skóry zebry wyścielającą podłogę piwnicznego azylu.

          W pewnym momencie Olivia prosi LOrenza, żeby wyszedł i kupił jej jakieś proszki przeciwbólowe. Tak się domaga, że Lorenzo wymyka się chyłkiem i nocnym autobusem jedzie prosto do... szpitala i do babci, której podciąga kilka fiolek z tabletkami.

          Przy okazji Lorenzo pyta babcię o Olivię. Oraz jej matkę. Babcia powiada o tej drugiej : "Była narwana, ale bardzo bardzo miła". Wypisz wymaluj Olivia ;]

          Po powrocie LOrenzo zastaje w piwnicy jakiegoś elegancko ubranego mężczyznę. To Ferdynand, przyjaciel Olivii. Właśnie próbuje ją namówić do wyjazdu, przekonuje, ze "za dwie godziny będą na miejscu", ale Olivia nie jest pewna czy to dobry pomysł, czymkolwiek on jest. Lorenzo z dziecinną stanowczością chce się Ferdynanda pozbyć z piwnicy, co wzbudza lekkie rozbawienie w mężczyźnie. Olivia ostatecznie postanawia zostać i prosi tylko Ferdynanda o to, by jej zapłacił z góry.

          Za co ? Za fotografie artystyczne, które Olivia wykonuje. Jest artystką.

          LOrenzo znajduje w sieci jej zdjęcia. Niektóre bardzo śmiałe, niektóre liryczne, inne z życia wzięte. Podobają mu się.

          OLivia głównie śpi, więc Lorenzo pogrąza się w lekturze starych pamiętników pewnej hrabiny, do której kiedyś należała ta kamienica, a także w ksiązce dotyczącej obyczajów mrówek, które istotnie zaczynają harcować w piwnicy nie na żarty. Mrówkojad zostaje delegowany do działania i wkrótce piwnica jest od mrówek wolna.

          Lorenzo nagle zaczyna szybkim krokiem krązyć po niewielkiej przestrzeni piwnicy, w kółko, wymijając meble. Mrówkojad w tym czasie również kręci się w kółko wokół swojego domostwa.

          Olivia wreszcie czuje się lepiej. Chce coś zjeśc. Wyciąga LOrenza z piwnicy po jedzenie. Znajdują je w... mieszkaniu Lorenza, które jest ledwie dwa piętra wyżej przecież :] Matka chłopaka śpi, więc po cichu czyszczą lodówkę. Olivia przypatruje się śpiącej kobiecie, tak wnikliwie i z tak bliska, że przestraszony Lorenzo błaga ją szeptem, żeby dała już spokój, bo trzeba uciekać.
          cdn







          • grek.grek "Ja i ty" [2] 14.06.17, 13:09
            Wracają do piwnicy i ucztują. Olivia czuje się już całkiem nieźle, ma mnóstwo energii, podskakuje i cieszy się.

            Opowiada LOrenzowi o swoich zdjęciach : że dostawała nagrody, że była w Los Angeles, że jej świetnie szło... dopoki nie "zaczęła świętować", co wyjaśnia genezę jej nałogu heroinowego.

            Wspomina o swojej filozofii życiowej, bliskiej buddyzmowi.

            Mówi, że ma przyjaciela, są w luźnym związku, czyli : pół roku razem, potem on wraca do "tej drugiej", a po roku znów są razem i wiedzą, ze w końcu znów się rozstaną, może tym razem na zawsze. Ten przyjaciel [Marco] ma po nią przyjechać. Jest grafikiem, mieszka w Rzymie.

            W planach mają wspólne mieszkanie w miasteczku Maremma, gdzie chcą zajmowac się agroturystyką. LOrenzo słucha tego wszystkiego z ciekawością.

            Olivia wie, ze nałóg pozbawia ją ważnych rzeczy : przede wszystkiom - zdolności przeżywania uczuć. Lepiej być ranioną przez nie, ale je odczuwac, niż za pomocą strzykawki uciekać i obojętnieć.

            Gra muzyka, jakaś włoska piosenka o miłości, Olivia porywa Lorenza do tańca.

            "czemu nas nie odwiedzałaś ?", pyta ją Lorenzo, a ona odpowiada, ze dlatego, bo... chciała zabić jego matkę. Walnęła ją kamieniem w głowę. Za to, że "zabrała mi ojca".

            To ostatnie godziny obojga w tej piwnicy. Pakują się. Lorenzo życzy Olivii wyjścia z nałogu i każe przyrzeć, ze więcej żadnego narkotyku nie weźmie. A ona jemu każe przyrzeć, ze "wyjdzie do ludzi i nie będzie się przed nimi dłużej chował".

            Rankiem Olivia dokądś dzwoni, może do tego kolegi co ma po nią przyjechać.
            PO chwili okazuje się, ze niekoniecznie. Dzwoniła do dilera narkotykowego. Gość pojawia się za oknem, widać tylko jego buty, schyla się i podaje Olivii zapewne narkotyk, a ona jemu płaci.

            I... nie pali tego świństwa. Przeciwnie, pakuje je w paczkę z resztką papierosów, które paliła jak smok podczas detoksu, a potem oddaje tę paczkę Lorenzowi, który nie wie, co tam jest, ale jak zobaczy, to rzutem trzynpunktowym z pewnością wpakuje je do kosza na śmieci. I domyśli się, że mogła wziąć i nie wzięła.

            Lorenzo sprząta piwnicę, nakrywa meble folią, potem wychodzą chyłkiem razem na ulicę.

            Pochmurny bardzo wczesny świt. Kamera pokazuje ich z góry. Idą kawałek razem, obejmują się mocno, ona - w "ptasim" płaszczu odbija w prawo, a Lorenzo... no tak, on wraca, bo przecież oficjalnie właśnie wrócił z wycieczki szkolnej ;]

            Idzie ulicą, kamera łapie na moment jego twarz, widać na niej lekki uśmiech. Zostaje on zatrzymany w kadrze, co przypomina jakiś moment z kina nowofalowego.

            A zatem : szkołą życia, zmieniającą jego sposób myślenia i postrzeganie świata [albo przynajmniej : pierwszym krokiem do tego celu, momentem przełomowym] staje się spotkanie z uzależniona od narkotyków fotograficzką z płaszczu z wron ;]

            Nie jest to kino wybitne, ale skoro Bertolucci chciał je nakręcić, to znaczy że uznał, iż zawiera ono w sobie coś istotnego, ważnego, a może po prostu ma dobrą chemię i jest w stanie przekazać odpowiednią dawkę pozytywnej energii.

            I tak też jest, w samej rzeczy.

            Jacopo Olmo Antinori i Tea Falco wypadają wiarygodnie, zdjęcia wykonane w klaustrofobicznej przestrzeni ciemnej piwnicy rozświetlanej lampą są klimatyczne prawie tak samo, jak owa przestrzeń, zagracona w sposob absolutnie wirtuozerski i pociągający, a kluczem do sukcesu jest obserwacja dwojga ludzi, którzy spotkali się tutaj aby coś przepracować i z wolna dochodzą do wniosku, że nadarza się szansa, by zmienić swoje życie. Ona może wyplątać się z narkotyków, on z narastającego wyobcowania [którego ofk problemem być nie musi, ale reżyser za takowy je jednak uznał :)].

            film leciał z napisami, więc była okazja słuchania dialogów w oryginalnym włoskim brzmieniu :}

            www.youtube.com/watch?v=JAoYYLlGQQ4
    • grek.grek 22:20 TVP Kultura "Pozycja dziecka" 13.06.17, 17:02
      ponownie bardzo polecam :]

      rzecz o trudnej relacji matki z synem.
      syn zbliża się do 40-tki, próbuje mieć własne życie, własny dom, narzeczoną przez siebie wybraną, a matka - elegancka, zamożna pani architekt, absolutnie nie wyobraża sobie pozostawienia syna samemu sobie.

      on się szarpie, wścieka, rzuca, a nią lekko czasami zachwieje, ale zaraz wraca do równowagi i nadal chce wiedzieć o nim wszystko, mieć go obok siebie, kontrolować jego los.

      gdzie kończy się miłośc, a zaczyna terror ? gdzie kończy się pragnienie samodzielności, a zaczyna się czarna niewdzięczność ?

      a sytuacja jest wyjątkowo dramatyczna, bo syn miał wypadek drogowy : jechał za szybko i zabił dziecko. wpływowa matka wkracza do akcji i metodami wszelakmi, na czele z kłamstwem, przekupstwem i manipulacją, robi co moze, by go wyciągnąć z tego potrzasku.

      przy okazji pan reżyser wprowadza w tajniki rumuńskiej codzienności, w której elita konfrontuje się z biedotą [zabity chłopiec był z zapuszczonej osady pod miastem]. W finałowej sekwencji przybiera to dośc nieoczekiwany przebieg, a widz sam musi rozsądzić, w którym momencie ma do czynienia z wierutnym cynizmem, a w którym z prawdziwie etycznym gestem.

      tak czy owak : iskrzy między głównymi bohaterami, nie sposób żadnej ze stron przyznać 51 % słuszności, nawet ta kluczowa rozmowa między nimi nie załatwia sprawy.

      każda kolejna scena, sekwencja, jest lepsza od poprzedniej, każda poglębia postaci i pcha intrygę naprzód, opierają się na dialogach, bez ozdobników, chyba nie ma w tym filmie żadnej muzyki, za to reżyser Calin Peter Nezter daje popis : świetnie jest to ułożone, momentami film balansuje na krawędzi reportażu uczestniczącego, aktorzy grają jak z nut, a całość jest treściwym kawałem doskonałego kina psychologicznego z wątkami społecznymi.

      zachęcam !! :]
    • grek.grek "Will" - serial o Szekspirze 13.06.17, 17:07
      nieźle brzmi :]

      I chyba twórcy wyszli z założenia, że nie ma, co kombinować z wariacją na temat sugestii historyków, że Szekspir to był figurant, pod którego nazwiskiem publikowało swoje dramaty
      kilku róznych literatów, z róznych względów znajduujących się na indeksie i nie mogących
      jawnie ogłaszać swoich tekstów [w istocie, najważniejsze dramaty są wszak opowieściami
      o złej władzy].

      a to, wg mnie, mogłoby być ciekawsze : grupa kolegów pisze, figurant daje nazwisko, muszą unikać zdemaskowania, każdy ma inną osobowośc i prywatne życie, jakoś konsultują wspólnie kolejne dzieła itd.

      byłoby sporo wątków do rozwinięcia, no i cóż za teoria dot. samej postaci Szekspira ;]
      • grek.grek Re: "Will" - serial o Szekspirze 13.06.17, 17:11
        z rozpędu zapomniałem o najważniejszym :
        film.onet.pl/wiadomosci/will-nowy-serial-o-williamie-szekspirze/d4p8qh
      • barbasia1 Re: "Will" - serial o Szekspirze 15.06.17, 18:32
        > byłoby sporo wątków do rozwinięcia, no i cóż za teoria dot. samej postaci Szekspira ;]

        Może aż za dużo. Ale pomysł ciekawy! Zapowiada się ciekawy serial! Obyśmy się doczekali.

        Jak będzie wpisany w ustawę obowiązkowy abonament , to telewizja publiczna będzie wreszcie bogata. ;)
        • grek.grek Re: "Will" - serial o Szekspirze 15.06.17, 18:36
          yes, Barbasiu ! :]

          o to, to - obyśmy zobaczyli niebawem ten serial w jakiejś ogólnodostępnej telewizji.

          hehe, racja Barbasiu :]
          pytanie tylko, na co TVP przeznaczy to finansowe eldorado ? ;]
          na dobre filmy, seriale i dokumenty czy na pensje dla towarzystwa ?
          • maniaczytania Re: "Will" - serial o Szekspirze 15.06.17, 18:56
            nie wiem, czy na pensje, wydaje mi się, ze jednak na programy, bo np. teraz wychodzi, że sporo programów tvp było robionych przez podwykonawców/ pośredników, którzy brali sowite prowizje, co więcej mieli np. zapisane w kontraktach, że ta prowizja z każdym kolejnym rokiem będzie o stały procent większa. Kto na tym korzystał?
            • grek.grek Re: "Will" - serial o Szekspirze 16.06.17, 14:35
              Maniu, TVP od 28 lat jest dojną krową dla rozmaitych cwaniaków, wszystkie partie polityczne równo się obłowiły na braniu jej w jasyr.

              osobiście, mam nadzieję rządy PIS doprowadzą TVP, i w ogóle media publiczne, do ściany i cała klasa polityczna będzie zmuszona ustalić takie prawo, które uniezależni je od wpływów partyjnych i politycznej koniunktury.

              PIS zaczynał rządy w TVP od nadwyżki 200 mln, aktualnie ma ponad 180 mln długu i zdaje się zarząd musiał wziąć kredyt.

              wiesz, ja patrzę np. na czeskie media publiczne, w tym telewizję - reklam jak na lekarstwo, abonament też niespecjalnie dochodowy, ale robią świetny program , którego polska Publiczna mogłaby tylko pozazdrościć. Dają sobie świetnie radę, bo pieniądze idą w całości na ramówkę, a nie na kuriozalne pensje [są one w TVP takie właśnie, Maniu, to tajemnica poliszynela, ze polityczni nominaci idą do publicznej dorabiać się; poza tym, przerost kadr jest ogromny : TVN zatrudnia 350 osób, TVP 6 tysięcy - to nie jest normalne, a TVN ma również wiele kanałów tematycznych, więc odpada argument, ze te 6 tys. potrzeba do obsługi]

              to wstyd, żeby Jedynka i Dwójka polskiej TVP nadawały po 14 godzin telenowel na dobę. To ma być misja ? :]

              ponoć "ludzie chcą to oglądać".
              tyle że TVP powinna mieć to w nosie, bo "to co ludzie chcą oglądać" ma być w komercyjnych telewizjach.

              uff, wybacz mi ten obszerny post, ale jak polityko-medialny wątek, to od razu wpadam w trans ;]]


    • grek.grek "Twarz" - nowy film M. Szumowskiej 13.06.17, 17:10
      jakby nie patrzeć pani Szumowska, to jedna z najważniejszych postaci polskiego współczesnego kina.

      idea główna brzmi nieźle, nieprawdaż ? :]

      film.onet.pl/wiadomosci/twarz-nowy-film-malgorzaty-szumowskiej-w-kinach-od-13-pazdziernika/t8frbf
    • grek.grek 22:05 TVP Kultura "W kręgu zła" 14.06.17, 13:22

      rasowy kryminał Jean Pierre'a Melville'a w doborowej obsadzie.

      powtórka.

      ja byłem grzeczny i oglądałem premierę ;]
      Teraz kolej na Was, Czcigodni ! :]

      uciekający przed policją złodziej korzysta z pomocy innego złodzieja, który właśnie opuścił więzienie. Razem planują skok na bogatego jubilera. dobierają sobie jeszcze jednego kompana, byłego gliniarza.

      proste i smaczne, jak by to powiedział baron Dalski ;]

      żadnych przerysowań, żadnych heroicznych czynów, za to błędy i pomyłki są na porządku dziennym.

      scena napadu na jubilera trwa pół godziny i nie pada w w niej żadne słowo, jest to jeden z filmowych majstersztyków.

      miotanie się złodziei, którzy muszą znaleźć pasera, bez którego fanty są nic nie warte, cierpliwość komisarza policji podążającego ich tropem jak rasowy pies kończy, nie zrażającego się przegranymi bitwami, spotkania i narady złodziei, wizje alkoholowe jednego z przestępców [granego przez Yvesa Montanda], krowiaste samochody, prochowce i kapelusze, jakieś odludne ścieżki podmiejskie. Idealna przestrzeń i rekwizyty kryminalne.

      Delon wieje chłodem, Montand delirium, a Bourvil wychodzi z komediowego emploi w mistrzowskim stylu.

      wybitne w swoim gatunku kino. Dzisiaj się już tak nie kręci... ;]
      • siostra_bronte Re: 22:05 TVP Kultura "W kręgu zła" 14.06.17, 15:20
        Zaraz, zaraz, ja też oglądałam! :)

        Zdecydowanie klasyk!
        • grek.grek Re: 22:05 TVP Kultura "W kręgu zła" 14.06.17, 16:57
          przepraszam za niecne sugestie z mojej strony, Siostro ! :]]

          yes, klasyka kryminału !
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Jutro nas nie będzie" 14.06.17, 13:25
      dokument opisujący życie czegoś w rodzaju komuny/kolonii ulicznych artystów [żonglerów, lalkarzy, iluzjonistów, komików, mimów, akrobatów etc.] z okolic Delhi.

      tytuł odnosi się do wiszącego nad tym niezwykłym miejscem zagrożenia w postaci planów rady miasta, która zgodziła się oddać ten teren pod zabudową deweloperom.

      oglądamy, mam nadzieję ! ? :}
      • grek.grek "Jutro nas nie będzie" - po obejrzeniu 15.06.17, 13:39
        czy oglądaliście ?

        mnie się udało i chyba oczekiwałem jednak innego akcentowania :]

        Liczyłem na więcej obrazków "z życia artystów".
        Są tutaj ofk popisy żonglerskie, lalkarskie, iluzjonistyczne, akrobatyczne, są malarze i ich dzieła, są wykonawcy artystycznych sprzętów i gadżetów, są szczudlarze i komicy, ale obserwacja ich artystycznych wyczynów i ćwiczeń zajmuje może 1/3 czasu.

        2/3 poświęcone są kwestii wysiedlenia tej barwnej grupy ludzi z zajmowanego przez nią terenu, na mocy decyzji rady miasta Delhi, która oddała ziemię deweloperowi, bogatej firmie, która ma plan postawienia tam wieżowców mieszkalnych oraz centrum handlowego.

        artystów jest ponad 3 tysiące [1,5 tys. rodzin], ziemię tę użytkują z dziada pradziada, większośc z nich uczyła się rzemiosła od swoich rodziców i dziadków, to jest kolonia/komuna arystyczna z tradycjami. Wielu z nich, to zawodowcy, cenieni i uznani nie tylko w Indiach. Zagody i domy sąsiadują ze sobą, powstały ulice, w zasadzie - jest to coś na kształt miasta w mieście, enklawy; nawet policjanci przychodzą tam wyłudzać haracz od występów ulicznych, jako że artyści chętnie dzielą się swoim talentem ze społecznością i gośćmi, których nigdy nie brakuje.

        Nie jest to miejsce wyfiokowane i wyglansowane, ale za to ma duszę. Ludzie żyją tam swobodnie, ćwiczą, trenują, urządzają pokazy, wieczorami bawią się, dyskutują.

        Wszystko się kończy, kiedy przychodzi informacja, że miasteczko zostanie zburzone i powstaną te cuda-wianki wieżowce i centra handlujące.

        Mieszkańcy kolonii mają zostać umieszczeni w obozie przejściowym, na 5 lat, a potem dostaną mieszkania w tych wieżowcach, które mają powstać.

        Muszą się zastanowić nad tym, co dalej. Jedni chcą przyjąć propozycję rządową, inni chcą zostać tutaj i walczyć o swoje.

        Jednym z tych ostatnich, pozoistających w topniejącej szybko mniejszości, jest pan Lalkarz. Wykształcony, z głową na karku, próbuje przekonywać, że tutyaj jest ich miejsce, nie powinni ufać ani deweloperowi ani urzędnikom.

        Zostaje jednak przegłosowany, mieszkańcy kolonii wolą wziąc to, co daje urząd, bojąc się że zostaną z niczym,jesli czas do namysłu minie, a koparki i sprzęt budowalny i tak wjedzie i zacznie robić swoje, a oni zostaną po prostu wzięci za kołnierz i pozostaną z niczym.

        Z cięzkim sercem pan Lalkarz w końcu również podpisuje listę.

        Mija jakiś czas [nie zwrócviłem dokładnej uwagi, w którym roku zaczyna się akcja, po przeskoku w przód mamy rok pański 2013]. Artystyczna brać siedzi w jednakowych barakach, przedzielanych wąskimi uliczkami, ciasno tu jak diabli, niskie sufity, jak tutaj ćwiczyć, skoro szczudła mają czasami po 5 metrów, obrazy malarskie po 3 metry, a Lalki 3,5 metra ?

        Znikł radosny uśmiechnięty artystyczny rwestes, który rządził codziennością dawnego miasteczka . Nie ma kłębiących się po podwórkach i szerokich uliczkach artystów. Nie mają gdzie się kłębić. Cicho tu teraz i szaro, nie ma kolorów, nie ma tysięcy gadżetów, nie ma ludzi.

        "żyjemy tu jak w klatce", grobowym tonem podsumowuje pan Lalkarz.

        W ostatnim akcie odwiedza on muzeum, gdzie są zachowane fragmenty wystroju dawnych komun arystycznych. "Czuję się jak w domu", powiada, szerokim uśmiechem pokrywając wzruszenie. Wędruje wśród eksponatów i komentuje z przejęciem.

        Pani Akrobatka, młoda, piękna dziewczyna, z zakłopotanym, pełnym żalu uśmiechem powiada, że "trzeba stąd wyjechać".

        Oszukano ich, nie dostali żadnych mieszkań, stłoczono ich w tych obskurnych barakach i tak pozostawiono. Zabrano piękny, magiczny świat, a dano - istotnie : ordynarną klatkę.

        Żal nie tylko tych ludzi, którzy oddychali sztuką, ale także widzów : wystarczy popatrzeć na zachwycone i zaaferowane twarze dzieci, które oglądają występy lalkarza, akrobatki, czy iluzjonisty albo wiernie towarzyszą szczudlarzowi człapiącemu ulicą, póki jeszcze miał gdzie i po czym człapać.

        Smutna puenta.

        Rzecz o końcu pewnej rzeczywistości, zmierzchu małego wielkiego świata, końcu ważnego okresu w życiu wielu ludzi, którzy muszą albo emigrować w poszukiwaniu nowych miejsc albo
        pogodzić się z faktami i zacząć żyć czymś innym.
    • grek.grek TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka też] 14.06.17, 17:10
      chciałbym napisać, że to jeszcze komedia, ale rzecz weszła chyba w fazę tzw. żenuji aka żenuy, chociaż... od momentu gdy na trybunie sejmowej pewien komik "sprzedawał Mistrale po dolarze", bo mu donieśli takiego "newsa" - czy może cokolwiek dziwić a'propos tych wesołych jajcarzy ? :

      teleshow.wp.pl/kolejna-kompromitacja-wiadomosci-radykalny-wyznawca-islamu-okazal-sie-francuskim-komikiem-6133209001641601a
      PS : 2 tygodnie temu w Warto rozmawiać pan prowadzący zmieszał zaś z błotem aktora Jakubika, który wraz ze swoim zespołem muzycznym nagrał piosenkę, w której krytykuje powszechnie znane przywary wielu księży : alkoholizm, materializm i bezideowość. pan aktor nazwany został "łachmaniarzem".

      to taki news z okolic... okołofilmowych ;]

      kto za to płaci ? pan płaci, pani płaci, społeczeństwo... Bareja 2.0
      • mala_ciekawostka Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 14.06.17, 18:50
        Nieźle się obśmiałam, jak przeczytałam o tym komiku. Pogratulować warsztatu dziennikarskiego, nie ma co...
        • grek.grek Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 15.06.17, 13:17
          :]]

          Mała Ciekawostko, to wesołe medium produkuje takie kwiatki właściwie każdego dnia :]

          • mala_ciekawostka Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 15.06.17, 17:57
            To prawda, dość często im się to zdarza.
            • grek.grek Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 15.06.17, 18:31
              to już ich... trademark, Mała Ciekawostko ;]
              • mala_ciekawostka Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 16.06.17, 11:54
                :)
                • grek.grek Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 16.06.17, 14:47
                  Mała Ciekawostko, oni codziennie w pocie czoła odpierają cięzkie ataki na swoją oblężoną twierdzę : tydzień temu zaatakował ich bohater opozycji Frasyniuk, który próbówał "pobić policjantów", cały oddział od razu ;] a potem poprowadzić lud uzbrojony w śmiercionośne białe róże prosto na Nowogrodzką; dwa dni temu szturm przypuścił pan Tusk, który "z bezprzykładną agresją" zauwązył, że pani premier nie popisała się w Auschwitz [swoj drogą, cytowanie fuhrera z jednoczesną intencją, by uchodźców porównać do faszystów, to zaiste stójka na dwunastnicy]; dzisiaj... własnie - co dzisiaj ? MOże zabójcza koperta ministra od rujnowania Puszczy Białowieskiej ? Przecież to niemożliwe, że ot tak sam z siebie przed kamerą telewizyjną próbował kolesiowi robotę na państwowej posadzie załatwić. Ktoś musiał go zmanipulować. Prezes mówił, że "obca agentura" jest w Polsce mocno rozbudowana. No i właśnie widać, jak działa ;]]
                  • mala_ciekawostka Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 16.06.17, 18:19
                    Myślę, że wytłumaczą to w taki oto sposób: zaatakowała ministra (ministrów), bezlitosna kamera Polsatu:) Jak mogla? A tak w ogóle to była przebrzydła manipulacja tej stacji, ot co!
                    Pozostaje już tylko żart w całej obecnej sytuacji...
                    • grek.grek Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 17.06.17, 12:29
                      hehe :]

                      oni mówią, że "w tej kopercie moglo być cokolwiek" i "nie ma o co kruszyć kopii" ;]

                      zastanawiająća jest jednak reakcja ministra odbierającego kopertę - gdyby w takich kopertach
                      dostawał "cokolwiek", to by się nie martwił kamerą za plecami, tak mi się wydaje ;]
                      • mala_ciekawostka Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 17.06.17, 12:36
                        Dokładnie tak, też mi się tak wydaje.
      • barbasia1 Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 15.06.17, 19:57
        I śmieszno i straszno!
        • grek.grek Re: TVP, czyli Bareja wiecznie żywy [i Gomułka te 16.06.17, 14:38
          yes, Barbasiu :]

          trafione w punkt.
    • grek.grek "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat minęło 14.06.17, 17:14
      ksiązka była sensacją, i film nie mniejszą chyba.

      mam gdzieś zachomikowany ciekawy artykuł porównujący ksiązkę i film oraz oceniający stopień śmiałości filmowej ekranizacji, autorstwa niezapomnianego Zygmunta Kałużyskiego. Odszukam go i streszczę, bo jest tam kilka bardzo interesujących uwag.

      swoją drogą, czy dzisiaj - w dobie szajby na punkcie pedofilii - możliwe jest w ogole telewizyjne wyświetlanie tego filmu ?

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/lolita-pieklo-cenzury/mjr2e4
      • grek.grek Re: "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat minęło 14.06.17, 17:29
        PS : artykuł Kałużyńskiego traktuje o ekranizacji z 1997 - Adriana Lyne'a, z Jeremym Ironsem w roli głównej.
      • siostra_bronte Re: "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat minęło 14.06.17, 17:30
        No, nowa wersja "Lolity" Lyne'a leciała w tv parę lat temu, a z pewnością była odważniejsza od filmu Kubricka (który swoją drogą widziałam też z parę lat temu, ale nie pamiętam na jakim kanale).
        • grek.grek Re: "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat m 15.06.17, 13:16
          o, mimo wszystko jestem zaskoczony, Siostro :"]

          w gruncie rzeczy nie jest to historia o pedofilii, ale o miłości.
          • siostra_bronte Re: "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat m 15.06.17, 13:57
            Tak, tak, film Lyne'a był na pewno w publicznej. A film Kubricka widziałam bodajże w TNT.

            Historia o miłości? To dla mnie trochę takie słowo "wytrych". Jakby owa miłość była najważniejsza, bez względu na okoliczności i cenę, jaką za nią trzeba zapłacić. Czyli co, wszystko jest dozwolone, łącznie z pedofilią, albo kazirodztwem, bo "to była miłość"?

            Już o tym kiedyś dyskutowaliśmy przy okazji "Lolity" :)

            Ze strony Humberta pewnie to był jakiś rodzaj miłości, ale facet powinien trzymać łapy z daleka od 12-latki!
            • grek.grek Re: "Lolita" Stanleya Kubricka - 55 lat m 15.06.17, 16:45
              niestety, nie pamiętam - możliwe, że wcale nie widziałem - żadnej z tych wersji filmowych.

              miłośc - zakazana, Siostro :]
              co nie znaczy, że od razu nieczysta i plugawa :]


    • grek.grek 0:35 TVP1 "PLac Zbawiciela" 14.06.17, 17:27
      późno, ale długi weekend daje znacznie większe możliwosci organizowania nocnych seansów :]

      film wstrząsający miejscami, bolesny w oglądaniu i słuchaniu, nieznośne są te agresywne fragmenty, ta narastająca atmosfera wrogości między bohaterami, odór przedpiekla unoszący się z tego mieszkania, w którym tak bardzo przestają być dla siebie ludzcy.

      różne rzeczy mogą się w życiu zdarzyć, ale wszystko można przejśc, przetrawić, wyjśc z tego, jeśli zachowuje się spokój, nie oskarża wzajemnie, wspiera się nawzajem.

      "wszystko jest testem charakteru", mówi jedna z bohaterek, no i ma rację, szkoda tylko że ona - oraz inni również - ten test oblewa bezprzykładnie.

      ta agresja narastająca zawiera się w takich drobiazgach... ot, choćby mamusia i synuś dyskutują o synowej/żonie per "ona", traktując ją w tej rozmowie jakby była kłopotliwym meblem w mieszkaniu, nie zważają na to, ze "ona" wszystko słyszy, bo leży na łózku w pokoju obok.

      inna rzecz, ze ci młodzi ludzie są zupełnie niezorganizowani. Ona nie ma pracy, nie mają mieszkania, ale dwójkę dzieci już posiadają. jasne, jakby deweloper nie zawalił, to byłoby inaczej, ale wrażenie, że jakoś tak iście brawurowo zaczęli - pozostaje. Pewnie zresztą się mylę, to tylko czyste i niczym [możliwe, że rozumem również] nieskażone wrażenie.

      ciekawy jest też problem tego oszustwa, którego ofiarą padają. znając praktykę w najweselszym saloniku w UE - polskie prawo zapewne nadal nie znalazło sposobu na nieuczciwych deweloperów.
    • grek.grek "Podwójne życie Weroniki" via Stopklatka 15.06.17, 13:53
      podobno każdy człowiek ma sobowtóra, który żyje na świecie aktualnie albo żył dawno temu lub żyć dopiero będzie.

      ciekawa teoria, którą Krzysztof Kieślowski potraktował jak zjawisko metafizyczne i zrobił świetny film.

      1991 rok, a zatem 26 lat po premierze i nadal ten film robi wrażenie, wg mnie.

      Może jest ciut pretensjonalny, może ta wspaniała muzyka Preisnera, te wysokim tonem wyśpiewywane nastrojowe arie, wyposażają go w ryzykowny patos, ale siła jego perswazji nadal jest znacząca.

      doskonale wygląda wspołpraca Kieślowskiego z Irene Jacob, która świetnie czuje obie swoje bohaterki, a w zasadzie jedną, bo przecież to ta sama dziewczyna, tyle że zrządzeniem losu rozdwojona.

      świetnie wprowadzony zostaje wątek bajkopisarza-lalkarza, który znajduje w niej inspirację twórczą, i kiedy już można się zacząc zastanawiać, czy właśnie o to, i tylko o to ? chodzi - okazuje się, że dzięki niemu właśnie francuska Veronique znajduje na zdjęciach z Krakowa polską Weronikę i wtedy rozumie, skąd to uczucie opuszczenia jakiego znienacka doznała [byl to moment kiedy Weronika zmarła na serce podczas występu muzycznego].

      polska Weronika wtedy w Krakowie ją widziała, dzięki temu wiedziała już skąd brało się , z kolei, jej poczucie bycia związaną z jakąs drugą osobą.

      trzeba mistrzowi Kieślowskiego oddać, ze wciąz znakomicie ogląda się te sceny, w których obie kobiety doznają intuicyjnego przeczucia współobecności z "tą drugą", z jej losem.

      ryzykowny jest moment, gdy po ścianach mieszkania Veronique zaczyna pełzać krążek światła, mimo że figlarny dzieciak z naprzeciwka już przestał puszczać zajączki lusterkiem w jej stronę :]

      momentami można niemal odczuć nastrój grozy, nie horrorowej, ale właśnie : egzystencjalnej, grozy niewytłumaczalności związków, sensów, przeczuć ludzkich. ten nastrój wyszedł Kieślowskiemu wybornie.

      któż dziś tak opowiadać jeszcze potrafi... :]
      • siostra_bronte Re: "Podwójne życie Weroniki" via Stopklatka 15.06.17, 13:59
        Dla mnie właśnie ten film jest pretensjonalny i zbyt patetyczny. Taki "artystyczny" na pokaz.
        • grek.grek Re: "Podwójne życie Weroniki" via Stopkla 15.06.17, 16:45
          trochę tak :]
    • siostra_bronte "Nadzieja i chwała" 15.06.17, 14:21
      Dziś o 20.20 w Kulturze. Film Johna Boormana z 1987. Słyszałam o nim świetne opinie. Z przyjemnością obejrzę. Ostatnio jakoś mało kina brytyjskiego w tv.
      • grek.grek Re: "Nadzieja i chwała" 15.06.17, 16:47
        dzięki, Siostro :"]

        dzisiaj raczej nie obejrzę, ALE na szczęście jest powtórka - jutro o 22:00, powinienem zdążyć ! :]
        • siostra_bronte Re: "Nadzieja i chwała" 16.06.17, 15:07
          Świetny! Obejrzyj koniecznie!
          • grek.grek Re: "Nadzieja i chwała" 16.06.17, 17:28
            dzięki, Siostro :]

            mam nadzieję obejrzeć :]
          • grek.grek "Nadzieja i chwała" - po seansie :] 17.06.17, 13:16
            raz jeszcze dzięki, Siostro :]

            obejrzałem z przyjemnością.

            Na szczęście [?] nie jest to wojenny dramat wagi cięzkiej, w którym dziecko przeżywa koszmar na jawie. Zdecydowanie bardziej jest to film w stylu coming-of-ages, tyle że dojrzewanie bohatera odbywa się w towarzystwie wojny : obrazów, rekwizytów i odczucia jej obecności.

            Tak naprawdę, sam Billy, jak i cała rodzina, przeżywają rzeczy absolutnie zwyczajne i normalne, ale z wojennymi "ozdóbkami".

            Ojciec Billy'ego zaciąga się do wojska, potem zostaje urzędnikiem w ministerstwie wojny, rzadko bywa w domu - w tym czasie żona [matka Billy'ego] odkrywa uroki słomianego wdowieństwa, ale i samotnego macierzyństwa, odżywa jej dawny związek z miłym kolegą - i tak jak dawniej : nie może zostać zrealizowany, bo ona ma męża, a jemu nie wypada odbijać żony przyjacielowi.

            Najstarsza córka nawiązuje nastoletni romans z żołnierzem. Za pierwszym razem Billy obrzuca go kamieniami. Narzeczony jest wkrótce przyjmowany w domu, Billy staje się jego dobrym druhem, a potem narzeczony wyjeżdza, bo został skierowany w inny rejon walk wojennych.

            Billy zaś bawi się z kolegami ze szkoły, uzyskuje akces do rówieśniczej grupy [musi nauczyć się kląć ;)], a także przeżywa pierwsze spotkania z dziewczynami [najpierw z tą starszą, która wszystkim "pokazuje" za jakieś błyskotki, a potem w punkcie odzieżowym, kiedy pechowo gubi się wśród regałów w damską bielizną i co rusz wpada na jakąs roznegliżowaną jejmośc, a na końcu ląduje prosto między swoimi czterema rówieśnicami i zostaje stosownie potraktowany ;] Wojna ma na tę scenę takik wpływ, że ten punkt odzieżowy nie byłby się wydarzył, gdyby nie ona - to tutaj organizacje humanitarne zaopatrują w ubrania miejscową ludność, jako że sklepy są pozamykane.

            Normalne historie z życia wzięte, tyle że ze znaczkiem wojny w klapie.

            Te dzieciaki w ogole nie traktują wojny jako czegoś strasznego, raczej jako rzecz wyjątkowo interesującą.

            Billy wcale sie nie boi nalotów i spadających na domy sąsiadów bomb - przeciwnie : namiętnie kolekcjonuje odłamki szrapneli i słuchając gwizdu nadlatujących samolotów stara się rozpoznawać ich modele. Nawet w snach widzi siebie jako dzielnego pilota RAFu, a może nawet Luftwaffe ? Przecież w okolicy ląduje na spadochronie katapultujący się pilot niemiecki, co wzbudza konsternację mieszkańców, którzy przypatrują mu się jak Marsjaninowi, gotowi w każdej chwili do ucieczki albo rzucenia się na niego. A ten wyciąga papierosa, siada sobie i pali jakby nigdy nic :]]

            Nauczyciele w szkole mają okazję do patriotycznych gestów i patosu. A dzieciaki po szkole bawią się najchętniej w rumowiskach domów zniszczonych przez bomby. Bawią się nabojami, niewypałami, zbierają odłamki. Wojna jest dla nich ciekawym wydarzeniem. Nawet wtedy kiedy jak pochodnia płonie dom sąsiada.

            KOleżanka traci matkę, ktora ginie od bomby, co jest informacją podawaną z ust do ust, brzmiącą zupełnie tak jakby ta koleżanka straciła... ząb przewracając się na ulicy ?

            W klubie muzycznym wciąz można potańczyć, do amerykańskej muzyki. A dzieciaki zakładają własny "klub-melinę" i ważą w nim piwo oraz naśladują dorosłych [co oni tam palą, w pewnym momencie ? ;)].

            Widać normalne życie, normalne historie dziecinne, i życiowe jako takie, tyle że na tle wojny, z wojennymi rekwizytami, czy okołowojennymi epizodami inicjowane.

            Matka sprzecza się z romansującą dorastającą córką, ale wspiera ją w jej uczuciach do żołnierza, ojciec odwiedza dom i przywozi dżem - niemiecki, ale okazuje się, ze jakiś cudem... nie trujący ;], w kinie zaś można popłakać ze wzruszenia albo poprzewracać oczami z zażenowania oglądając filmy o miłości.

            Najsmutniejsza, paradoksalnie, scena, to ta w której oddział strzelców [sami panowie w trzecim filarze] traktuje kulami pocieszny balon "zaporowy" majtający w powietrzu nad dachami domów osiedla na którym mieszka rodzina Billy'ego.

            Matka odkrywa, pod nieobecność męża, że ten związek był chłodny i pozbawiony barw, a także że lepiej się jej śpi w łózku, które w całości ma dla siebie :]

            Na święta śpiewa się hymn, bawi w kalambury, a dziadek z rozrzewnieniem wspomina wszystkie swoje kochanki i zaklina się, ze "największym cudem świata", jaki widział, a widział wiele, był kształt biustu jednej z nich.

            Kiedy matka Billa, jej kolega vel stracona szansa na prawdziwą miłośc oraz dzieciaki idą na plażę, bawią się i piknikują - w oddali słychać wystrzały. "To Gruba Berta ostrzeliwuje Francję", informuje mężczyzna. Wojnna towarszyszy im we wszystkich codziennych wydarzeniach, czy to bombami w dom sąsiada, czy pomrukami Grubej Berty mającymi zasięg 45 km.

            Ich dom też się pali, ale... z powodu pożaru ! To dopiero paradoks :]
            Udaje się ocalić parę rzeczy, na czele z fotografią rodziną, bardzo cenną z powodów emocjonalnych.

            POrzucają pogrzelisko i wyprowadzają się na wieś do dziadków. Tutaj rządzi przekomiczny dziadek, nerwus i gderała, który nie może przeboleć że ma cztery córki, a każda "poślubiła osła" ;], strzela do szczurów plądrujących ogród, a kiedy przegrywa w krykieta z Billym cały wkurzony biega za wybijaną przez chłopaka piłką mrucząc pod nosem "co za przeklęty dzieciak !".

            Doskonała rola Iana Bannena :]

            I życie jest życiem wciąz oraz nadal : córka zachodzi w ciążę z zołnierzem, ale on wyjechał, więc nie wiadomo czy się dowie, czy w ogole wróci.

            Billy, z młodszą siostrą, uczy się wiosłować, grać w krykieta, a także łowić ryby. Kiedy obojgu całkiem te łowy nie wychodzą, pzelatuje niemiecki bombowiec i zrzuca bombę, która spada do stawu i pozbawia życia wszystkie ryby, które momentalnie wypływają martwe na powierzchnię. Dzieciaki zbierają je do łódki i chwalą się doskonałym połowem ;]

            I finał jak z żurnala : zołnierz wraca, bierze ślub z siostrą Billy'ego, zbiera się i pozuje do zdjęcia cała rodzina. Wojna asystuje tej scenie w postaci munduru żołnierskiego oraz... faktu, ze pan młody uciekł z jednostki, aby swoją ukochaną odwiedzić.

            Zaraz po ceremonii zostaje zabrany z powrotem, a nieco później... panna młoda ma bóle porodowe i przychodzi na świat nowy uczestnik rodziny Rowanów. Billy naraża się na pościg psa sąsiada, ale udaje mu się ukraść z jego sadu jabłka dla swojego siostrzeńca. To się nazywa poświęcenie.

            I wiśnia na torcie. Z końcem lata Billy wraca do szkoły. Odwozi go dziadek.
            Wchodzi Billy na dziedzniec szkoły i co widzi ? Że budynek jest rozwalony, bomba na niego spadła. A dzieciaki... no cóż, szaleją ze szczęścia ! :} Wiwatują i krzyczą wniebogłosy. Któreś z nich wykrzykuje "Dzięki, o dzięki... Adolfie !" ;]]

            Rok szkolny odwołany, dziadek i Billy wracają z powrotem do wiejskiej sielanki i zanoszą się obaj od śmiechu.

            PIękne :]

            Co nie zmienia faktu, że - na moj gust - szkoła powinna uczyć dzieci, że wojna to rzecz zawsze i wszędzie parszywa, która nie kreuje bohaterów, a jedynie mnoży ofiary, i ktora jest produktem polityków, kapłanów, finansjery, banksterów, ideologów i innej maści łajdaków. I że jedynym zachowaniem sensownym jest pokazywanie im gestu Kozakiewicza albo środkowego palca, w odpowiedzi na wezwania do broni, albo do walki w imię "miłości do ojczyzny". Że żadna "milośc do ojczyzny", za którą de facto kryją się tylko interesy grupki cwaniaków albo wariackie teorie faszystowskie, nie jest warta narażania ich życia ani czyjegokolwiek. Howgh ! :]

            przepraszam za ten wtręt zbyt poważny niż sama tematyka filmu, ale... chyba musiałem :]

            świetne kino :]




            • siostra_bronte Re: "Nadzieja i chwała" - po seansie :] 17.06.17, 14:20
              Dzięki, Greku :)

              Mogę się tylko podpisać!

              To co najbardziej mnie ujmuje w tym filmie to niezwykła wiarygodność tej historii. Wierzymy, że Billy rzeczywiście przeżywał wojnę właśnie w taki sposób. Jako wielką przygodę. Był zbyt mały, żeby zrozumieć jej dramat. I miał szczęście, że nikt z jego rodziny nie zginął.

              Piękne są te sceny z ojcem, kiedy przed wyjazdem na wojnę uczy Billy'ego chwytów w krykieta, a potem odchodzi ulicą i rzuca piłką ostatni raz.

              Ten autentyzm bierze się pewnie z tego, że scenariusz jest w dużej części na wspomnieniach samego Boormana z okresu wojny.

              No i oczywiście cała galeria ciekawych postaci, rodzinka Billy'ego i także drugi plan, dodających tej historii dodatkowej dramaturgii.

              Zdecydowanie, świetne kino!

              • grek.grek Re: "Nadzieja i chwała" - po seansie :] 17.06.17, 16:34
                dzięki, Siostro :]

                miło mi ! :]

                właśnie !

                rozbawiła mnie uwaga siostry Billy'ego, która podczas nalotu powiada : "Mogłaby jedna bomba spaść na dom pani... [zapomniałem nazwisko, chodzi o surową nauczycielkę], straszna z niej zołza" ;]

                to prawda.
                I przy okazji postać ojca jest konfrontowana z zachowaniem matki, która po jego wyjeździe w jakiś sposób odżywa i dochodzi do wniosku, że to małzeństwo było pomyłką. Tyle że już teraz za późno na przewracanie życia do góry nogami. "Straciliśmy miłość", mówi do tego przyjaciela domu, który też nigdy nie miał dośc śmiałości, by o nią walczyć, jako że była już żoną innego, a ten iny był jego przyjacielem.

                yes, też tak myślę.
                aczkolwiek... co powiesz na tę scenę, gdy bomba wpada do stawu i zabija wszystkie ryby ? ;]
                wg mnie, niemiecki bombowiec nie poprzestałby chyba na jednej bombce ?

                drugi plan jest rewelacyjny !
                ten kolega Billy'ego ze szkoły, "herszt bandy", z fizjonomią Ala Capone ;], albo kapitalny Dziadek, który kradnie każdą scenę, w której występuje, nawet gdy Billy ogrywa go bezlitośnie w krykieta ;]

                brawo, KUltura :]
    • maniaczytania Wichry wojny 15.06.17, 16:28
      a ja pochwalę TVP, a dokładniej TVP 1 za to, że zdecydowano wreszcie, by ściągnąć z półki ten serial i przypomnieć go polskim widzom. Emisja w poniedziałki, ok. 20:20-20:30.

      Wkleję swoją wypowiedź z forum Seriale:

      serial z 1983r. , w Polsce pierwszy raz był emitowany w 1989r. W miniony poniedziałek po bardzo długiej przerwie pokazał się ponownie.
      Sprzed tych prawie 30 lat zapamiętałam kilka wątków, piękną muzykę, rozmach, niektórych aktorów i to, co na mnie wtedy kilkunastoletniej wywarło wrażenie porażające - prawdziwe zdjęcia. Nie jestem oczywiście pewna, czy to wszystko prawda.
      Z wielkim zaciekawieniem obejrzałam więc pierwszy odcinek - żeby skonfrontować wspomnienia. Minęło wiele lat, obejrzałam przez ten czas mnóstwo innych seriali - trochę się obawiałam, że powieje 'naftaliną' ;)

      Ale wiecie co? Było świetnie. Ten serial się nie zestarzał, dodatkowo jest sprzed czasów politycznej poprawności. Takich budżetów dziś już chyba nie ma - jak akcja dzieje się we Włoszech, to mamy Włochy, jak jesteśmy w Polsce, to i aktorzy (nawet ci amerykańscy!) mówią po polsku!
      Pierwszy odcinek trwał 2,5 godziny! - jak film, ale spokojnie mogłabym oglądać dalej. Czas akcji to jakiś początek 1939r. i odliczanie do dnia Y - czyli początku wojny, która tu zaczyna się 1 września napaścią na Polskę (!) Sporo polityki - jeden z głównych bohaterów to amerykański attache wojskowy, który przybywa do Berlina, mamy więc salony najwyższych władz, ale i to, co się dzieje w Ameryce, a także w Polsce, do której przybywa syn attache z piękną Żydówką, która miała ochotę spotkać się z narzeczonym w sierpniu i pojechać na wesele kuzyna pod Oświęcim ...

      Pamięta ktoś z Was ten serial? Albo może ogląda go teraz?
      Jak wrażenia?
      • grek.grek Re: Wichry wojny 15.06.17, 16:51
        dzięki, Maniu :]

        jesteśmy zazdrośni !
        to w naszym wątku powinnaś pisać oryginał i przeklejać go na inne fora ! :]]]

        a serio : brzmi to wszystko bardzo ciekawie.

        tytuł jakby znajomy, chociaż zupełnie nic konkretnego [z nim] nie mogę skojarzyć.
        sporo było tych seriali kiedyś w TVP.
        [teraz głównie telenowele, hehe...]
        • maniaczytania Re: Wichry wojny 15.06.17, 17:46
          nie byłam pewna, czy Was to zainteresuje ;)

          Pierwszy odcinek jest już dostępny na VOD tvp :)

          Nie wiem, ile miałeś lat pod koniec lat 80-tych, bo wtedy to szło w tv, razem z drugą częścią "Wojna i pamięć".

          O tak, wtedy to były seriale - właśnie na tamtym forum przy okazji mojego wątku o wichrach wspomniane zostały - "Północ-Południe", "Pogoda dla bogaczy", "Tylko Manhattan", "Dopóki się znów nie spotkamy", "Córka Mistrala" czy "Kane i Abel" - teraz są telenowele, a szkoda bardzo, że takich seriali jak w latach 80-tych już nie ma.
          • grek.grek Re: Wichry wojny 15.06.17, 18:30
            :]

            dzięki, Maniu :]

            trzeba przyznać, ze ostatnio oferta serialowa - licząc wszystkie dostępne mainstreamowe stacje - jest całkiem okazała.

            gdyby tak jeszcze można było wszystko obejrzeć... ;]
      • siostra_bronte Re: Wichry wojny 15.06.17, 19:05
        Maniu, widziałam jak leciał premierowo. Przyznam, że niewiele pamiętam, ale wtedy na pewno oglądałam z zainteresowaniem.

    • grek.grek 0:05 TVN "Diana" 15.06.17, 16:58
      o księznej Walii.

      w roli tytułowej Naomi Watts, reżyseria Oliver Hirschbiegel - po "Eksperymencie", a przed "Upadkiem", zdjęcia - ceniony Rainer Klausmann [oba powyższe tytuły plus "Głową w mur" Akina, "Baader Meinhoff"] i liczne atrakcyjne miejscówki, w których kręcono [Mozambik, Indie, Chorwacja, ofk LOndyn].

      a mimo to film ten ma opinię knota ;]

      ciekawe, jak jest naprawdę ?
      dobrzy twórcy zostali zatrudnieni do chałtury czy krytycy się zgodnie mylą ? :]


      • siostra_bronte Re: 0:05 TVN "Diana" 15.06.17, 19:02
        Ten film nie mógł się udać :) Po co w ogóle nakręcono historyjkę jak z plotkarskiego pisemka o romansie Diany z jakimś lekarzem? To musi być knot, i nie mam zamiaru tego oglądać, zwłaszcza o takiej godzinie.
        • grek.grek Re: 0:05 TVN "Diana" 16.06.17, 14:36
          w sobotę powtórka o 22:40, tak na marginesie ;]

          cóż, wygląda na to, że ktoś wpadł na ideę skoku na kasę, Siostro ? ;]
      • grek.grek 22:40 TVN "Diana" [powtórka] 17.06.17, 16:56
        gwoli formalności :]
    • siostra_bronte "Geniusz" (8) 16.06.17, 12:51
      Z lekkim opóźnieniem :)

      Niestety, z braku czasu napiszę skrótowo. Zresztą, mam wrażenie, że w tym odcinku aż tak dużo się nie działo. Paradoksalnie, bo obejmuje kolejne 10 lat z życia bohatera. Twórcy poszli tu na skróty, ale chyba nie było innego wyjścia, skoro serial ma jeszcze tylko 2 odcinki.

      Jest rok 1932. Einstein stara się o wizy do USA. Elsa już od dawna namawiała go na opuszczenie Niemiec, ale dopiero kiedy naziści się rozszaleli (sam Einstein zostaje zaatakowany i opluty przez jakiegoś bojówkarza na ulicy), nasz bohater decyduje się na wyjazd.

      Niestety, konsul ambasady amerykańskiej musi go przesłuchać na polecenie samego Hoovera. Einstein jest oburzony, ale Elsa go mityguje.

      Konsul wypytuje więc o jego związki z partią komunistyczną, także z syjonistami. I tu wracamy do 1922 r. Przyjaciel Einsteina, nie pamiętam nazwiska, namawia go na wyjazd do Stanów, aby zbierać pieniądze na uniwersytet żydowski w Palestynie.

      Wcześniej Einstein w ogóle nie interesował się tym tematem, ale przyjaciel pokazuje mu zdjęcia z pogromu Żydów na Ukrainie, w Polsce, także informuje o prześladowaniach "wywrotowców" przez Hoovera. Einstein jest wstrząśnięty i zgadza się na wyjazd.

      Na miejscu jest witany jak gwiazda :) Ale to co mówi nie wszystkim się podoba, zwłaszcza Żydom, którzy się zasymilowali. Wyjazd nie okazał się sukcesem, a Einstein znalazł się na celowniku służb amerykańskich.

      Konsul wypytuje też o życie prywatne. Dlatego prosi Elsę o opuszczenie pokoju. Einstein przyznaje, że miał romans ze swoją sekretarką. Ale żona o tym wiedziała. Chyba sama się domyśliła. Po kolejnym późnym powrocie męża (ze schadzki z kochanką) oznajmia mu, że nie obchodzą go jego romanse. Ale musi dotrzymywać danego jej słowa (mieli pójść do teatru).

      Einstein czuje wyrzuty sumienia. Z trudem wydusza z siebie, że Elsa jest dla niego najważniejsza i bez niej by sobie nie poradził. Trzeba przyznać, że Elsa jest nader wyrozumiałą żoną.

      Pojawia się też wątek ministra, Walthera Rathenau, z którym Einstein się przyjaźnił. Minister został zastrzelony w 1922 r. przez jakąś prawicową bojówkę. Okazało się, że na liście przyszłych ofiar bojówki był też sam Einstein. Aż dziwne, że już wtedy nie zdecydował się na emigrację.

      Tym razem mało wątków naukowych. W retrospekcji pojawia się młody naukowiec, Niels Bohr, z którym Einstein prowadzi dysputy na temat cząsteczek :)

      Jeszcze warto wspomnieć o Milevie, która osobiście pojawia się w Berlinie, żeby prosić go o odwiedzenie syna po próbie samobójczej w szpitalu. Einstein jedzie tam.

      Syn w ogóle nie reaguje na jego słowa, ale kiedy Einstein wyciąga skrzypce i zaczyna grać, twarz chłopaka się ożywia. Einstein mówi jeszcze, że bardzo go kocha, choć nie potrafił tego okazać. Ładna scena.

      Wracamy do teraźniejszości. Po konsultacji z centralą w Stanach wniosek Einsteina o wizę zostaje odrzucony.

      Elsa uruchamia swoje kontakty i w amerykańskiej prasie ukazują się artykuły o prześladowaniu słynnego naukowca. Hoover jest wściekły. Przekazuje konsulowi ultimatum: Einstein musi podpisać "lojalkę", że nie ma sympatii komunistycznych.

      Konsul przychodzi do domu Einsteina. Przekazuje mu wieści. Einstein zastanawia się przez chwilę i...odmawia podpisania dokumentu. Wtedy konsul niespodziewania wyciąga paszporty Einsteina i jego żony i podbija je. Einstein mówi zaskoczony, że przez to straci pracę. Ale konsul, który w międzyczasie chyba polubił naukowca, odpowiada niedbale, że pewnie tak.

      Wtedy Einstein podpisuje lojalkę. Prosi zaskoczonego konsula, żeby zachował pracę i pomagał innym wydostać się z Niemiec. I faktycznie informacja końcowa informuje, że konsul Geist do rozpoczęcia wojny pomógł 50 tys. Żydów uciec z Niemiec.

      A, w międzyczasie Einstein dostał wreszcie Nobla, ale o dziwo, wcale nie za teorię względności.

      Przyznam, że nie przepadam za introspekcjami, które jakoś burzą narrację. Tak samo było w pierwszym odcinku. Mam nadzieję, że dwa ostatnie odcinki będą już "normalne" :)

      • siostra_bronte Re: "Geniusz" (8) 16.06.17, 12:54
        Jeszcze krótki filmik (na początku skrót z poprzedniego odcinka).

        www.youtube.com/watch?v=c1qHTXL5YmY
        • grek.grek Re: "Geniusz" (8) 16.06.17, 14:48
          o, dzięki :]
      • grek.grek Re: "Geniusz" (8) 16.06.17, 14:24
        dzięki, Siostro :]

        ciekawy odcinek, zwłaszcza że dotyczy okresu [przed]wojennego.

        konsul ryzykujący posadę, by pomóc potencjalnemu komuniście ? ;]
        nie śmiem wątpić, że tak naprawdę było, ale to dośc niecodzienna sytuacja.

        swoją drogą, ciekawe na ile Einstein sympatyzował z komunizmem, jako systemem
        społecznych postaw lub/i systemem politycznym, który nie wykazywał objawów
        antysemityzmu i był właściwie jedyną alternatywą dla nazizmu ?

        wywiad z pytaniami o życie intymne ? yikes !

        znakomity serial, Siostro :] świetne opisy :]

        już tylko 2 odcinki ?
        szkoda !

        czekam/y z niecierpliwością na Twoje opisy !
    • siostra_bronte "Dziwna para" (1) 16.06.17, 13:56
      Obejrzane przypadkiem w Paramount Channel.

      Komedia George'a Saksa z 1968 r. ze świetnym duetem: Jack Lemmon i Walther Matthau. Chyba pierwsza z całej serii. Adaptacja sztuki popularnego wtedy autora, Neila Simona.

      Muszę przyznać, że sam film trochę się zestarzał. Nie wiem na czym dokładnie to polega, w każdym razie to po prostu widać. Aktorzy czasem szarżują, widać teatralną proweniencję tej historii. Czasem żarty są mało udane, ale czasem świetne i na nich spróbuję się skupić :)

      Załamany mężczyzna (Jack Lemmon) krąży po ulicach Nowego Jorku. W końcu wchodzi do jakiegoś obskurnego hotelu. Prosi o pokój, nie potrafi powiedzieć na jak długo, nie ma bagażu. Słowem wygląda to trochę dziwnie. Kiedy portier mówi mu, że to 4-te piętro, nasz bohater pyta czy "nie mają czegoś wyżej" :) Portier jest zdziwiony, ale daje mu inny pokój.

      Lemmon wchodzi do pokoju. Zdejmuje zegarek, wyjmuje portfel, długo ogląda jakieś zdjęcie. Potem wszytko pakuje do koperty, z napisem "dla żony i dzieci". Zbliża się do okna, a my już wiemy w jakim celu. Niestety, okno się zacięło, przy próbach otwarcia nasz bohater nadwyręża sobie plecy :) Wkurzony wychodzi z hotelu i błąka się po okolicznych barach. W końcu staje zamyślony nad rzeką...

      Tymczasem kilku facetów gra w pokera w jakimś mieszkaniu. Gospodarzem jest Oscar (Walter Matthau), dziennikarz sportowy. Na stole i w całym mieszkaniu panuje kompletny bałagan.

      Gracze czują się tu świetnie. Stół spowijają kłęby dymu papierosowego. Oscar przynosi napoje i przekąski. Niestety, jego lodówka zepsuła się ze 2 tygodnie temu i jakoś nie miał czasu się tym zająć. Proponuje gościom kanapki: zielone lub brązowe :) Tutaj ta komiczna scena:

      www.youtube.com/watch?v=IT3BdhTyVXs

      Jeden z gości komentuje, że widział w lodówce mleko, które stało bez butelki :)

      Gracze rozmawiają o Felixie, który się spóźnia. Domyślamy się, że to właśnie Lemmon.

      Dzwoni telefon. Żona Felixa pyta Oscara, czy jest u nich. Oscar zaprzecza. Na to żona informuje go, że rozstała się z Felixem. Ten na odchodnym powiedział, że się zabije!

      Gracze przy stole wpadają w popłoch. Co robić? Szukać kumpla czy czekać, może przyjdzie? Decydują, żeby czekać. A jak się zjawi, udawać, że nic nie wiedzą, żeby go dodatkowo nie denerwować. I faktycznie po jakimś czasie, wymęczony Felix przychodzi.

      Panowi przy stole grają jakby nigdy nic. Felix coś tam do nich zagaduje, ale widać, że jest przybity. Oznajmia, że idzie do łazienki. Wtedy ktoś pyta przestraszony: "idziesz sam?". Felix odpowiada, że przecież zawsze chodzi sam :) Na to kumpel pyta, jak długo tam będzie. Felix z niezmąconym spokojem odpowiada, że tyle ile trzeba :)

      Oczywiście kumple lecą pod łazienkę. Co prawda jeden z nich komentuje, że to łazienka dla dzieci i w najgorszym razie Felix może umyć zęby na śmierć :) Ale słyszą, że Felix płacze, więc się uspokajają. Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=c9xahfssbQg

      Potem Felix chce mieć trochę spokoju, ale kumple nie chcą go zostawić nawet na chwilę, z wiadomych względów. Felix w panice zamyka się w jakimś pokoju, ale kumple wyważają drzwi. W końcu Felix nie ma wyjścia i przyznaje się, tak, chciał się zabić, ale jest już zmęczony i chce się położyć :)

      Kumple nie dają mu jednak spokoju, więc Felix chce uciec z mieszkania, ale nie ma szans. W końcu opowiada ze smutkiem o rozstaniu z żoną. Kumple go pocieszają. W końcu idą do domu. Oscar proponuje mu, żeby został u niego na parę dni. Felix się zgadza.

      I tu zaczynają się perypetie, bo obaj panowie są swoimi przeciwieństwami. Felix jest hipochondrykiem. Ciągle coś mu dokucza. W restauracji przesiada się na inne miejsce, bo klima za bardzo wieje :) Przyznam bez bicia, że znam ten ból :)

      Do tego Felix jest pedantem. Wszystko musi mieć też zaplanowane. Sam mówi Oscarowi, że jest irytujący dla innych. Czasem sam ma już siebie dość. Ale Oscar go pociesza, każdy ma jakieś swoje problemy.

      A Oscar jest bałaganiarzem, i jest przyzwyczajony do luzu, zwłaszcza od czasu rozwodu. No i oczywiście zaczynają się problemy.

      Bo Felix wprowadza swoje porządki. Od razu zabiera się sprzątania w mieszkaniu, choć Oskar próbuje go hamować. Felix jest też świetnym kucharzem i akurat pod tym względem Oskar może być zadowolony :)

      Niestety, Felix zaczyna się zachowywać jak gospodyni domowa, a wręcz żona :) Dzwoni do Oskara, kiedy ten siedzi na stadionie i obserwuje mecz. Prosi, żeby się nie objadał, bo będzie pyszny obiad. Oskar w tej chwili traci ważną akcję meczu i wrzeszczy do słuchawki, żeby dał mu spokój :)

      Felix robi też awanturę Oskarowi, kiedy wraca do domu później niż obiecał. Wypytuje co do minuty co robił :) Fakt, że na ten wieczór zaprosili urocze siostry, sąsiadki z bloku, więc nic dziwnego, że Felix chciał mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Ale Oscar oczywiście mocno się wkurzył.











      • siostra_bronte Re: "Dziwna para" (1) 16.06.17, 14:09
        Potem są kolejne perypetie, które trudno dokładnie opisać. Tutaj zabawna scena, która je podsumowuje:

        www.youtube.com/watch?v=NXqs_wYohxM


        Jeszcze trzeba wspomnieć, że kumple od pokera coraz rzadziej przychodzą. Co prawda żarcie gotowane przez Felixa jest świetne, ale jego kult porządku jest nie do zaakceptowania. Czarę goryczy przelewa fakt, że karty...dziwnie pachną. To Felix zdezynfekował je jakimś preparatem :)

        Koniec końców obaj panowie tak się ze sobą męczą, że dochodzi do ostatecznej awantury. Oskar każe się wynosić Felixowi. Urażony Felix zabiera walizkę i wychodzi. W chwili słabości Oskar prosi, żeby obrócili to w żart, żeby został, ale Felix odchodzi.

        Potem okazuje się, że przygarnęły go siostry- sąsiadki :) Po jakimś czasie wpada do Oskara po swoje rzeczy. Kumple od pokera siedzą przy zabałaganionym stole. Wszystko wróciło do normy. Któryś z nich pyta Felixa, czy będzie do nich wpadał na pokera. Na to Felix odpowiada, że małżeństwo może się skończyć, ale gra w pokera nigdy :)

        A, przypomniało mi się, że Felix po jakimś czasie zwracał się do Oskara per "Frances". Siła przyzwyczajenia :) Tak nazywała się jego żona.

        Przyznam, że liczyłam jednak na "happy end" :) Ale takie zakończenie jest jednak bardziej realistyczne. Przy tak dużych różnicach w najważniejszych sprawach nie da się żyć razem pod jednym dachem.

        Jak napisałam, film mocno się zestarzał, żarty są nierówne, ale ma naprawdę świetne momenty, dlatego o nim napisałam :)
        • grek.grek Re: "Dziwna para" (1) 16.06.17, 15:11
          dzięki, Siostro :]

          w manierze kina lat 60-tych cała ta historia prezentuje się świetnie, na pewno lepiej niż we współczesnej, a widziałem jedną czy dwie komedie wykorzystujące podobne wątki.
          Tutaj ten "bałagan" i "męski wieczór" przy kartach są wręcz dżentelmeńskie w formie i treści ;]

          klasyka : zderzenie przeciwieństw.
          to niemal zawsze działa.

          "mleko stojące bez butelki", "umycie zębów na śmierć" ? haha, brawo dla autora tekstów ! :] I dla Twojego tłumaczenia ich [rozumiem, że oglądałaś w oryginalnej wersji językowej ?] :]

          jak dla mnie, obaj bohaterowie są idealnymi singlami ;] mają swoje zasady, w obronie których gotowi są wytoczyć działa Nawarony, unieśc się nimi, a nawet kumpla wyekspediować precz, nie mogąc już dłużej znosić jego ekspansywności :]

          co za duet : Lemmon-Matthau !

          a troska przyjaciół o kolegę z problemami - chwyta za serce, naprawdę :]

          haha, no tak "clean versus dirty" - kolega Felix odkurza, a kolega Oscar manifestacyjnie śmieci - nie mogło być inaczej, hehe :]]

          dzięki, Siostro, bardzo wdzięczny film, historia nieskomplikowana, ale pełna mimo wszystko
          pozytywnej energii komediowej i z puentą : przeciwieństwa się przyciągają, ale niekoniecznie na długo ;]]
          • siostra_bronte Re: "Dziwna para" (1) 16.06.17, 15:17
            Dzięki, Greku :)

            Faktycznie, jeżeli chodzi o poziom żartów to w porównaniu z tym co się dzieje teraz, jest naprawdę subtelny!

            Nie, Paramount Channel jest nadawany z polskim lektorem. To taki szemrany kanał, rzadko jest coś ciekawego, ale czasem trafiają się takie rodzynki.

            Na pewno, to fajna, poprawiająca humor komedia :)
            • grek.grek Re: "Dziwna para" (1) 16.06.17, 17:30
              :]

              bardzo dobrze, że w odpowiedzi na dzisiejsze "popisy" można sięgnąc po filmy z 40s, 50s, 60s - i to w formie, de facto premiery :]

              rozumiem.

              otóż to ! :]
    • grek.grek "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 16.06.17, 17:38
      doskonała informacja, bo :
      a] jest to świetny serial [wg mnie]
      b] dośc szybko po brytyjskiej premierze pojawia się w telewizjach innych

      4 sezon był o jeden odcinek krótszy i rozegrany wokół zagadkowego zniknięcia [śmierci ?] Alice Morgan.

      ciekawe, co będzie osią fabularną nowego sezonu ? comeback Alice ? ;]

      tak czy owak, dopoki Idris Elba wyraża zainteresowanie udziałem w kolejnych sezonach serialu, będą one zapewne powstawały.

      niby formuła miniseriali, sezonów składajacych się z 2-3 w zasadzie - filmów 1,5 godzinnych, sprzyja zachowywaniu świeżości, ale z drugiej strony nakłada też znacznie większą odpowiedzialnośc na scenarzystów : w sezonie składającym się z 12 odcinków 45-minutowych, zawsze można 2-3 świetnymi odcinkami uratować sytuację. Kiedy w grę wchodzą 3 filmy : przynajmniej 2 muszą być znakomite.

      film.onet.pl/wiadomosci/luther-sezon-5-bedzie-5-sezon-serialu-z-idrisem-elba/36nIq8
      • mala_ciekawostka Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 16.06.17, 18:20
        No i super, też uwielbiam ten serial! Fajnie by było, gdyby Alice wróciła.
        • grek.grek Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 12:31
          zgadzam się, Mała Ciekawostko :]

          chociaż... mam minimalne wrażenie, że powrót Alice, jakkolwiek cenny i pożądany, byłby jakimś tam sygnałem, że brak scenarzystom pomysłów na nowe wątki i nowe "otwarcia". co o tym sądzisz ?
          • mala_ciekawostka Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 12:42
            Masz rację, Greku, coś w tym jest. Chociaż z drugiej strony mogliby tak poprowadzić akcję, że powrót Alice odbyłby się w jakiś ciekawy i zaskakujący sposób. Myślę jednak, że tak się nie stanie i już Alice nie zobaczymy. Pozostaje tylko czekać na ten nowy sezon, z niecierpliwością i zaciekawieniem :)
            • grek.grek Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 13:22
              racja, Mała Ciekawostko.

              4 sezon chyba jednak wątek Alice zamknął ostatecznie. No może zostawiając na centymetr uchyloną furtkę, bo jednak zwłok nie znaleziono, a przynajmniej John ich nie wizytował.

              swoją drogą, ciekawe czy to Ruth Wilson wycofała się z serialu czy po prostu scenarzyści postanowili "wyciąć" postać Alice ?
              • mala_ciekawostka Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 13:38
                Też się nad ty zastanawiam...
                • grek.grek Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 16:27
                  :]

                  ponoć sama aktorka nie miałaby nic przeciwko powrotowi do swojej postaci, a scenarzyści nadal nie zamknęli jej wątku definitywnie, więc... wygląda na to, ze jak nie wiadomo, o co chodzi, to najpewniej o to, co zawsze ? ;]
                  • mala_ciekawostka Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 16:52
                    Pewnie tak :)
                    • grek.grek Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 17.06.17, 16:58
                      :]

                      cest la Vie ! ;]]
                      • mala_ciekawostka Re: "Luther" : 5 sezon zaklepany :] 18.06.17, 09:38
                        :)
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Pod osłoną nieba" 17.06.17, 16:40
      nie zaglądałem do archiwum... czy oglądaliśmy już ten film ?

      Bernardo Bertolucci o kryzysowej parze nowojorskich artystów [kompozytor i literatka], którzy w poszukiwaniu odmiany ducha i "drugiego oddechu" w swoim związku, wybierają się w podróż po Afryce północnej.

      brzmi dośc ryzykownie, chociaż w opisie, którym mam przed sobą, pojawia się informacja, że sytuacja się skomplikuje i nie będzie to chyba pokazówka, jak ludzie Zachodu leczą swoje skołatane nerwy obrazkami sawanny i zazdroszczą biedakom, że mają lepiej niż oni, bo to by chyba było przepisem na porażkę tego filmu :]

      Debra Winger i John Malkovich w głównych rolach.


      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Pod osłoną nieba" 17.06.17, 19:25
        A dlaczego? :)

        Ja widziałam, wieki temu, i to w kinie.

        Adaptacja powieści Paula Bowlesa. Przyznam, że trochę się wynudziłam. Ta historia jakoś średnio mnie wciągnęła. Nie rozumiałam, dlaczego para bohaterów musi się tak męczyć :)

        Na plus piękne zdjęcia Vittorio Storaro, przepiękna muzyka (zwłaszcza główny motyw!!) Ryuichi Sakamoto i parę gorących scen erotycznych. No i mam słabość do pustyni.

        Warto obejrzeć, ale rewelacji nie ma. Choć nie wiem jak odebrałabym ten film dzisiaj. Ale nie dam rady obejrzeć.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Pod osłoną nieba" 18.06.17, 13:05
          dzięki, Siostro :]

          no tak coś czułem :]
          dobrze, że choć uroda widoków, z tego co piszesz, rekompensowała nieporywający scenariusz.
          [z tą "sawanną", to chyba przesadziłem, bo oni w filmie po Maghrebie jeżdzą ?]

          niestety, i mnie się nie udało zobaczyć.
          Może przy okazji powtórki zasiędziemy licznie, by jednak obejrzeć [re-obejrzeć] :]




    • grek.grek 0:10 Super Polsat "Memento" 17.06.17, 16:47
      wg mnie, świetna propozycja na dziś :]
      szkoda, ze tak późno.

      bohater cierpi na zaburzenia pamięci i właściwie cokolwiek się stanie, po kwadransie ulatuje mu z głowy. Ostatnie jasne wspomnienie, to śmierć żony.

      celem dla niego staje się odkrycie przyczyn tej śmierci i ludzi, którzy ewentualnie się do niej przyczynili.

      nie mogąc liczyć na własny układ nerwowy posiłkuje się zapisywaniem wszystkich zdarzeń oraz tatuowaniem co ważniejszych słów, dat i twarzy.

      "inteligentny, oryginalny i zaskakujący thriller kryminalny" - stoi w opisie :] I chyba to był właśnie moment, w którym Christopher Nolan pojawił się na scenie filmowej, pierwszy raz kiedy zrobił coś, co zwróciło uwagę kinomanów i krytyków.

      I pamiętam, że faktycznie robi wrażenie. Poza tym, nie pamiętam już nic :]
      warto by było sobie przypomnieć.

      późno, ale może znajdziecie [również] czas ?
      • siostra_bronte Re: 0:10 Super Polsat "Memento" 17.06.17, 19:28
        Mam pecha do tego filmu. Zdecydowanie za późno!
        • grek.grek "Memento" - kilka słów 18.06.17, 13:30
          szkoda !

          ja desperacko wyczekałem i obejrzałem ;]

          streszczenie akcji byłoby dośc trudne, bo w pewnym momencie można dojśc do wniosku, że film leci... od końca do początku :] Tak przedstawia się [chyba] kolejnośc przedstawianych wypadków, przy czym niektóre ujęcia są dublowane, a dodatkowo główny bohater wplata nieustannie swoje monologi częściowo wyjasniające niektóre jego zachowania, które wygłasza do telefonu.

          tak czy owak, to odwrócenie chronologii daje ciekawy efekt, bo nie tylko zmusza do wnikliwego śledzenie kolejnych zdarzeń i ustawiania ich w odwrotnej kolejności, ale także powoduje, że stopniowo zmienić można swój pogląd na to, kto w tym całym zamieszaniu jest prowodyrem, a kto tylko zaangażowanym naiwnie narzędziem, może nawet ofiarą.

          zdecydowanie, jest to film, który trzeba obejrzeć 2-3 razy, aby w pełni kontrolować wydarzenia i zrozumieć : co, po co, skąd i dlaczego.

          Niezły mętlik, który Nolan powtórzył później w "Incepcji", co piszę ze znakiem zapytania, bo nigdy w całości tego filmu nie udało mi się obejrzeć :] ciągle czekam na entą powtórkę, heh.

          dla widzów uwielbiających rozplątywanie filmowych plątanin - idealna rozrywka. I, w przeciwieństwie do np. filmów Davida Lyncha, jest gwarancja, że tutaj istnieje prawidłowy wzór do napisania, a nie jest to tylko robienie sobie żartów z naiwnych widzów ;]

          a do tego ciekawe jest to wejście w świat człowieka, który niczego nie jest w stanie zapamiętać dłuzej niż 10 minut. Musi robić zdjęcia, notatki, zapiski, tatuaże nawet, żeby choć podstawowe informacje móc przyswoić.

          są sceny doskonałe, jak np. ta w której żona niejakiego Sammy'ego, aby wybadać męża, który rzekomo cierpi na zanik pamięci krótkotrwałej, w istocie naraża się na śmierć - Leonard, był urzędnikiem od ubezpieczeń, probował wybadać czy Sammy oszukuje żoną i udaje, ostatecznie chyba nie doszedł nigdy do konkluzji, raz stwierdza, że złapał go na oszustwie, innym razem - że Sammy naprawdę był chory, tak czy owak - te retrospekcje są świetne; moment kiedy mamy dwie następujące po sobie sekwencje scen [kiedy Leonard policzkuje ją, ona wychodzi, a za 10 minut wraca i mówi, ze ślady pobicia na twarzy, to efekt wściekłości jej eks-partnera] z przyjaciółką głównego bohatera, Natalie, sugerujących, ze ona go oszukuje i wykorzystuje do pozbycia się swojego przyjaciela/prześladowcy/wierzyciela [trudno aż zorientowac się za pierwszym razem kim dla niej jest ten cały Jimmy alis Doot]; monologi porządkujące w wykonaniu Leonarda, który "dzięki rutynie i metodzie" zachowuje jeszcze resztkę kontroli nad swoim życiem, choć im bliżej końca filmu, tym większe można mieć co do tego wątpliwosći; świetna scena z agentką towarzyską, którą Leonard zaprasza tylko po to, by pomogła mu odtworzyć tamten tragiczny wieczór, kiedy on i jego żona zostali napadnięci, ona zgwałcona i zabita, a on pobity, wskutek czego doznał urazu mózgu i stracił zdolnośc zapamiętywania; no i frapująca postać Teddy'ego : Leonard rozpoznaje go zawsze ze zdjęcia, na odwrocie którego napisał "nie wierz mu, on kłamie", z czasem dowiadujemy się w jakich okolicznościach powstał ten zapis, Teddy jawi się jako postać ciemna i podejrzana, lecz znów : im bliżej końca filmu, a początku historii - taka jego ocena zaczyna być coraz bardziej wątpliwa, a kłopot zaczynamy mieć z samym Leonardem :]

          tak czy inaczej : bardzo ciekawa łamigłówka filmowa i interesujący film kryminalny.

          No i sugestia, że dobrze jednak mieć czynną pamięć ;]
    • grek.grek "Loving Vincent" nowy hit w sztuce animacji ? 17.06.17, 16:54
      brawo !

      z udziałem polskich twórców :]

      film.onet.pl/wiadomosci/10-minutowa-owacja-na-stojaco-dla-animacji-loving-vincent/em20fp
      oby niebawem w telewizji !
      te krótkie filmy są wybitne czasami, "Piotruś i wilk" czy "Katedra" to naprawdę perełki filmowe-niefilmowe.

      a w Cannes pokazano 15-minutowy film-niefilm, w reżyserii samego Alexandra Inarritu, w którym widz osobiście mógł się na czas seansu przenieść w wirtualną rzeczywistośc i doświadczyć przerażenia jakie odczuwają meksykańscy uchodźcy przekraczający nielegalnie granicę z Ameryką, na których poluje straż graniczna.

      oby więćej takich ciekawych eksperymentów.
      tradycyjne kino zawsze się obroni, a im więcej nowych obszarów okołokinowych - tym lepiej, ciekawiej i "rozwojowo" :]
      • grek.grek Re: "Loving Vincent" nowy hit w sztuce animacji ? 17.06.17, 16:57
        "Vincent", to jednak pełny metraż :]

        ale nic to, wszak to także animacja ;]
    • maniaczytania Czas na miłość 18.06.17, 13:24
      wczoraj na TVN - pewnie przegapiliście ;) Film angielski, w reż. Richarda Curtisa, twórcy wielu kultowych już brytyjskich, hmm, na pewno nie do końca komedii romantycznych.

      Tu na pewno nie mamy do czynienia z komedią, a z pięknym filmem ku pochwale miłości, życia każdym dniem, doceniania rodziny. Główny bohater odkrywa, że mężczyźni w jego rodzinie mogą podróżować w czasie. Wykorzystuje to do różnych drobnych rzeczy (typu, żeby jego wymarzona dziewczyna nie poznała swojego chłopaka ;) ), jak i dużo poważniejszych (uniknięcie wypadku przez jego siostrę). Ale odkrywa, że są pewne ograniczenia i że nie zawsze da się lub warto coś zmieniać. Piękny, mądry film z bardzo dobrym przesłaniem. Obejrzyjcie, jak będzie gdzieś powtórka.
      • grek.grek Re: Czas na miłość 18.06.17, 13:34
        dzięki, Maniu :]

        po takiej Twojej rekomendacji, zdecydowanie warto będzie zapolować na powtórkę tego filmu ! :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" 18.06.17, 13:36
      wiem, że to już -nasta powtórka, ale - nie sposób nie zareklamować :]

      tym bardziej szkoda mi, że dziś nie obejrzę.
      obejrzyjcie za mnie ! ;]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" 18.06.17, 13:52
        Jeszcze jedna powtórka i nie ręczę za siebie! :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" 18.06.17, 14:01
          hahaha :]]
    • grek.grek 21:40 Ct2 "Nędzne psy" 18.06.17, 13:39
      dramat Sama Peckinpaha z Dustinem Hoffmanem.

      matematyk z żoną kupują mieszkanie na prowincji, by odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Na miejscu stają się ofiarami prześladowań okolicznych łobuzów.

      klasyka [ponoć ?] :]

      czy znacie ?
      • siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Nędzne psy" 18.06.17, 13:42
        Znamy! :)

        Mocny, trzymający w napięciu do końca. Świetne kino!!
        • grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Nędzne psy" 18.06.17, 13:56
          dzięki, Siostro !

          spróbuję zdążyć !
        • grek.grek "Nędzne psy" - po seansie 19.06.17, 13:48
          tak właśnie jest , jak napisałaś, Siostro - do końca nie wiadomo, jak cała historia zostanie spuentowana : czy próba ocalenia człowieka się powiedzie ? czy małżeństwo wytrzyma próbę ? czy herszt chuliganów będzie musiał zginąć ?

          ciekawe, że główny bohater to Amerykanin, a jego prześladowcy to mieszkańcy miasta na brytyjskiej prowincji. Wygląda to na świadome zarysowanie wątku starcia kulturowego ?

          zasadniczo, od początku widać, co się święci. Już po sytuacji z kotem David powinien wymówić im pracę przy naprawie garażu.

          Nie doszłoby do gwałtu na jego żonie, aczkolwiek to jest intrygująca scena.

          ona się opiera dośc słabo, kiedy do działania przystępuje jej były narzeczony, Charlie, wygląda na to, że zwycięża w niej wtedy instynkt, który każe pożądać i ulec silniejszemu, a w jej oczach Charlie jest silniejszy od jej męża, ktory nie potrafi odpowiednio agresywnie zareagować na morderstwo kota.

          zresztą, także wcześniej Amy wysyła niejednoznaczne sygnały : a to wychodząc z auta majtkami świeci po oczach, a to idąc do łazienki topless nie zaciąga zasłon - w obu przypadkach wie, że jest narażona na podglądactwo pracujących na dachu. Prowadzi dziwną grę.

          gwałt pojawia się dopiero wtedy, kiedy wykorzystuje ją drugi z robotników, a Charlie pomaga mu przytrzymując ją.

          David długo się trzyma, ale w finale wychodzi z niego instynkt, który w końcu każdy gdzieś tam posiada, zwykle przykryty warstwami obycia kulturowego, przyswojonych norm społecznych.

          u niego uruchamia się dopiero w sytuacji ekstremalnej, zagrożenia życia. Mówi wprawdzie o obronie swojego domu, ale to tylko próba racjonalizowania dochodzącego do głosu prostego atawizmu.

          No i jak już się uruchamia, to David jest w stanie zabić i nie czuć wyrzutów sumienia. I nie jest w szoku. Widać jak bardzo reżyserowi zależało, aby pokazać, że David kontroluje sytuację, nie jest oszołomionym facetem, który działając na autopilocie ratuje życie trojga ludzi. Przeciwnie : kalkuluje, planuje, przewiduje - decyduje zatem uruchomiony mechanizm, nie tylko - przetrwania, ale i zabijania.

          Hoffman pasuje do tej roli idealnie, filigranowy, w pulowerku i okularkach, stereotypowy matematyk z uniwersytetu; jego fizycznośc i wizerunek znamionują cywilizację rozsądku i umiaru, niechętną przemocy, co daje znakomity efekt, kiedy w fnałowej sekwencji dochodzi do przejścia ku rozwiązaniom siłowym.

          jego inteligencja nagle zaczyna działać w kierunku pozbawiania życia, wydawania rozkazów, podporządkowywania sobie żony, która momentami traci głowę i woli wydać chroniącego się u nich w domu poszukiwanego niż stanąc do walki o jego życie [a za chwilę także swoje, po zabójstwie majora Scotta - Sumnerowie też muszą umrzeć jako świadkowie zbrodni].

          świetny scenariusz, narastające zagrożenie ze strony chuliganów, ale i postępujący kryzys w związku Amy i Davida, do tego świetnie pokazany folklor małej osady gdzieś w Anglii. Z jednej strony, ładne widoki, dużo przyrody, klasyczne domy, ale z drugiej : im dalej w las, tym bardziej wydaje się, ze to miejsce jest zarażone rozkładem, prymitywizmem, jakąś akceptacją zdziczenia, czego symbolem może być zachowanie młodej Janice, która lgnie do Davida, będącego w jej oczach zaprzeczeniem wszystkiego z czym na codzień musi tutaj mieć do czynienia. A także Nielsa, opóźnionego w rozwoju łagodnego dryblasa, który jest jej pierwszym wyborem, gdy David nie wykazuje zainteresowania jej osobą, w stopniu na który liczyła.

          klasowe kino :}


    • siostra_bronte "Atlas chmur" 18.06.17, 13:44
      Dzisiaj w Stopklatce o 20.00. Bardzo efektowny wizualnie, znakomicie zrealizowany, z dobrą obsadą, ale intelektualnie mocno wątpliwy. Ale na pewno warto zobaczyć.

      Pisałam o nim dokładnie 4 razy :) Ale nikt się nie skusił. Jakiś pechowy film.
      • grek.grek Re: "Atlas chmur" 18.06.17, 14:00
        dzięki, Siostro :]

        nie ma chyba innego okreslenia jak "pechowiec dekady" w stosunku do tego filmu :]

        niestety, ale znów nie zdołam go obejrzeć.
        będę w domu ok 22:00, więc nie będę miał okazji skorzystać z luksusowego wyboru : "Atlas..." czy "Nietykalni" ;]

        mam nadzieję obejrzeć "Nędzne psy" - raczej nie od pierwszej sekundy, ale mam nadzieję nie stracić więćej jak 10 minut wstępnych.

        A później "25 godzina".

        szkoda, szkoda, szkoda ! naprawdę jestem ciekaw "Atlasu...", tych obrazów o których tak pozytywnie pisałaś.
        • siostra_bronte Re: "Atlas chmur" 18.06.17, 14:36
          Ten tytuł to chyba ex-aequo z "Playtime" :)

          "Atlas chmur" leci mniej więcej co pół roku, więc jest jakaś nadzieja :)
          • grek.grek Re: "Atlas chmur" 18.06.17, 16:32
            tak jest, Siostro :]

            wyjątkowo pechowe filmy [przynajmniej jak dla mnie ;)].

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka