Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 7 (vol. 81)

    • grek.grek "A.C Jobim" biograf. dokument w Ct Art 10.07.17, 11:56
      czyli Carlos Antonio Jobim.
      portret twórcy bossa novy okiem kamery jego żony Any.

      "Tom", jak go bliscy nazywają, mieszka głównie w Nowym Jorku, ale wraca chętnie do rodzinnego Rio de Janeiro.

      zdjęcia są więc kręcone zarówno w Central Parku, jak i na plaży Copacabana oraz w gęstych dżunglastych lasach brazylijskich. Antonio Carlos czuje się mocno związany z naturą, jak sam podkreśla, z niej czerpał i czerpie natchnienie.

      mówi o sobie, cytuje poetę Guimaraesa, wspomina czasy młodości, komunizm, wyjazd do Ameryki, ceni sobie nowojorską atmosferę, ale dom to dom, więc wraca jak tylko często moze i na tak długo, jak to tylko możliwe.

      dużo zdjęc z rodzinnego albumu, dzieci, bliscy, przyjaciele.

      I wspomnienie zabawne, jak to kiedyś rozeszło się po rodzinnej okolicy, że odwiedził go Frank Sinatra. Ludzie zeszli się gromadą i każą się do tego Sinatry prowadzić. Carlos mówi, że go tutaj nie ma, że to plotka, ale ludzie tak się zawzięli, że musiał ich wpuścić do domu, żeby się sami przekonali. Myszkowali w szafach i pod łózkiem, wszędzie sprawdzali ;] no i zakosili mu ukradkiem kurtkę, którą dostał faktycznie od Sinatry, z którym kiedyś muzykował w Ameryce.

      bardzo przyjemna rzecz, zwłaszcza ze ilustrowana gęsto pięknymi okolicznoścami przyrody na tle których monologuje nasz bohater.

      Nie znam tego stylu muzycznego zbyt dobrze, wybrałem ten utwór, bo spodobała mi się okładka :]

      www.youtube.com/watch?v=1rkddM6tu-c
      • barbasia1 Re: "A.C Jobim" biograf. dokument w Ct Art 16.07.17, 23:17
        Chętnie bym zobaczyła!

        Uwielbiam bossa novę. Kojarzy mi się z letnim słonecznym popołudniem, radością, beztroską, relaksem ...

        Jeśli Antonio Carlos Jobim to koniecznie jego najsłynniejsza, najbardziej znana piosenka - "The Girl From Ipanema".

        www.youtube.com/watch?v=aFlEOn20UiA
        • grek.grek Re: "A.C Jobim" biograf. dokument w Ct Ar 17.07.17, 10:53
          miałem nadzieję, że spodoba Ci się ten dokument, Barbasiu :]
          znając Twoje upodobanie do tego, i jemu podobnych, stylów i gatunków muzycznych.

          wiesz, na CTV jest ten dokument do obejrzenia, ale tylko na terenie Czech, niestety.

          próbując odtworzyć pojawia się informacja, ze prawa autorskie nie pozwalają na
          odtwarzanie go zagranicą :

          www.ceskatelevize.cz/vysilani/10681910122-a-c-jobim/
          tak !
          w podobnym nastroju zrobiony jest też ten film :]

          dzięki, Barbasiu !
    • grek.grek 21:45 Ct2 "Kres długiego dnia" 10.07.17, 12:00
      II wojna światowa.

      trzech brytyjskich spadochroniarzy zostaje odciętych od reszty kompanii.
      Czekają na ratunek, ale im dłużej czekają, tym bardziej zaczynają zdawać sobie sprawę
      z tego, że są zdani tylko na własne siły.

      Złota Muszla w San Sebastian w 1968 r.

      w roli głównej David Hemmings.

      czy znacie może ten film ? :]
      • siostra_bronte Re: 21:45 Ct2 "Kres długiego dnia" 10.07.17, 19:24
        Słyszałam o tym filmie. Czasem chodzi po nocy w Paramount Channel. Nic o nim nie wiem.
        • grek.grek Re: 21:45 Ct2 "Kres długiego dnia" 11.07.17, 10:58
          niszowe kino, na to wygląda, Siostro :]

          niestety, nie zdołałem wczoraj obejrzeć.
          z prozaicznego powodu - Morfeusz mnie uśpił na cały wieczór ;]

          usnąłem około 21, myślałem że to tylko na moment, rozgrzewka przed filmami, ale wpadłem
          jak śliwka w kompot :] odbiły się ostatnie dni, w których właściwie wcale nie spałem [i dzięki temu obejrzałem kilka świetnych filmów ! ;)].

          cena za rozpustę ;]

          mam nadzieję, że Czesi wyświetlą powtórkę !
    • grek.grek 0:00 Ct Art "Sucharki w kształcie zwierząt" 10.07.17, 12:05
      taki chyba jest polski tytuł :]
      u Czechów "Łowcy dziwnych zwierząt", a amerykański "Animal Crackers"

      film z braćmi Marx.
      z tego co wyczytalem w zapowiedzi : na przyjęciu ginie cenny obraz, i kilku uczestników podejmuje się przeprowadzić śledztwo celem odnalezienia go. Ci uczestnicy są grani przez wesołych braci ;]

      mieliście okazję oglądać ten film, Czcigodni ? :]
      • siostra_bronte Re: 0:00 Ct Art "Sucharki w kształcie zwierząt" 10.07.17, 19:24
        Nie znam tego filmu!
        • grek.grek Re: 0:00 Ct Art "Sucharki w kształcie zwierzą 11.07.17, 11:01
          bracia Marx też mnie wczoraj ominęli :]]

          strasznie żałuję, jak każdego filmu, który mi ucieka, zwłaszcza z powodów tak banalnych jak niewyspanie albo inne-takie.

          mam nadzieję nadrobić te zaległości.
          a może... nadrabiać będziemy w zespole, bo polska telewizja nas zaskoczy ? :]
          nigdy nic nie wiadomo :]
          • barbasia1 Re: 0:00 Ct Art "Sucharki w kształcie zwierzą 16.07.17, 23:20
            Też nie znam.
            • grek.grek Re: 0:00 Ct Art "Sucharki w kształcie zwierzą 17.07.17, 10:55
              wyczekuję powtórki, aby obejrzeć i móc Tobie i Wam choć trochę opowiedzieć o tym filmie, Barbasiu :]
    • grek.grek 17:00 TVP Kultura "Frank" 10.07.17, 12:22
      nastolatek z nadmorskiego miasteczka prowadzi , wg siebie, nieciekawe życie, a w wolnym czasie komponuje piosenki.

      dnia pewnego nadarza się okazja, by dołączył do zespołu, którego liderem jest tytułowy Frank, wokalista i tekściarz wyróżniający się tym, że na głowie nosi wielgachną maską z paper mache.

      młodzieniec porzuca dotychczasowe zajęcia i wyjeżdza z nowymi kolegami za miasto, by tam nagrać płytę.

      za drugim razem miałem lepsze wrażenia niż za pierwszym :]
      jest tu cała masa ważnych pytań o naturę sztuki, o istotę artyzmu, ale i relacje międzyludzkie - tę pomiędzy Frankiem, a Clarą, tak subtelną, pełną liryzmu tak naprawdę, porozumienie dusz, Jon zrozumie dopiero w ostatniej scenie, dotrze do niego, że "pokazanie światu" nie zawsze ma powiązanie z sensem tworzenia sztuki.



    • grek.grek 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 11.07.17, 11:13
      no i Polsat na 4 godziny ma wieczór wypełniony ;]

      wg mnie, całkiem zgrabna, w tempie i z biglem zrobiona rzecz, a przy okazji opowieść o tym, jak
      rodziły się mechanizmy kryzysów finansowych, którymi Ameryka [a za nią Europa i reszta świata] zostały zainfekowane.

      rodziny ofiar oszusta Belforta i jego kompanii narzekały, że ten film pokazuje go jako fajnego, bystrego gościa, który prowadzi wesoły żywot.

      moim zdaniem, wcale tak nie jest , ten "wesoły żywot" Belforta jest w gruncie rzeczy mało urozmaicony, a od pewnego momentu brak w nim już czegokolwiek, co mozę intrygowac. Co moze być ciekawego w życiu człowieka, który zajmuje się wyłącznie konsumpcją ?

      Scorsese eksploatuje tę konsumpcję aż do momentu, w którym nie sposób już nie zauważyć, że bohater istnieje w sposób teoretyczny.

      gdyby eksploatację ową reżyser czynił "na smutno", to by film się nie udał, a że jest ona na wesoło, stąd parę razy można się uśmiechnąć, zanim dotrze się do punktu krytycznego.

      ciekawe, czy Polsat pokaże wersję ocenzurowaną czy wręcz przeciwnie ? chociaż... skoro o 20:00, to raczej tę pierwszą ? :"]

      PS : "Nieobliczalni" w Kulturze, w sobotę, lecieli z pełnym pakietem wulgaryzmów, ciekawe czy ktoś to wyłapał w KRRiTV ? ;]
      • siostra_bronte Re: 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 11.07.17, 19:02
        4 godziny z Leo. To przekracza moje możliwości :)
        • grek.grek Re: 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 12.07.17, 10:15
          haha :]]
      • grek.grek Re: 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 13.07.17, 11:52
        I znów ten sam numer w wykonaniu POlsatu ;]

        kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,22084969,polsat-znowu-to-zrobil-wilk-z-wll-street-kolejny-raz-ocenzurowany.html#BoxKultImg&a=75&c=53
        • barbasia1 Re: 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 16.07.17, 23:29
          Mnie ubawiło ocenzurowanie stanika jednej z bohaterek.

          Znów zasnęłam w połowie. :/ Ale do trzech razy sztuka! ;)
          • grek.grek Re: 20:00 Polsat "Wilk z Wall Street" 17.07.17, 10:56
            haha :]

            na pewno Ci się uda, Barbasiu :]

            [no to jednak jest wyzwanie, trzeba przyznać, z reklamami zwłaszcza]
    • grek.grek 23:55 Polsat "Traffic" 11.07.17, 11:25
      świetne kino !

      składa się z trzech jednocześnie prowadzonych wątków : policjanta uwikłanego w rozgrywkę z kartelem narkotykowym, żony świadka koronnego w procesie przeciw narkotykowym bossom, która nie miała pojęcia o tym, co robi jej mąz, a teraz musi dodatkowo zająć się spłatą długu, który zaciągnął szanowny pan mąż, i wreszcie - sędziego, który zostaje szefem agencji antynarkotykowej, i w tym samym momencie dowiaduje się, że jego własna córka jest uzależniona i uwikłana w zależności z dilerami.

      moim zdaniem, doskonałe kino, w realistycznej konwencji, ze zdjęciami w sepii albo zimnej szarości, świetnie obsadzone [pp. Douglas, Zeta-Jones, Del Toro].

      a w centrum jest biznes narkotykowy, który przedstawiony jest tutaj jak jakaś sieć oplatająca wszystko i wszystkich, w którą raz wpadłwszy nie sposób się uwolnić. Mechanizmy przemytu, techniki śledcze, bezwzględne egzekucje długów i należności, ale także dramaty ludzkie, mini-biografie jednostek tkwiących w tym morderczym systemie.

      Steven Soderbergh zasłużenie dostał Oscara, ale architektem sukcesu z pewnością był Stephen Gaghan, który napisał absolutnie znakomity scenariusz [też Oscar i Złoty Glob na dodatek].

      ciekaw jestem, czy ten film przetrwał próbę czasu, ma już 17 lat jakby nie patrzeć :]

      o ile go jednak pamiętam, mam wrażenie że jest i jeszcze długo będzie bardzo aktualny i uniwersalnie atrakcyjny. MOże filmy nakręcone od około 2000 roku starzeją się już wolniej ? :]

      jesli nie oglądaliście, a mimo dziwnej pory będziecie na nogach - polecaaam ! :]
    • grek.grek 21:05 Ct Art "Drzewo na saboty" 11.07.17, 11:32
      ha :]

      Złota Palma w Cannes w 1978 roku.
      "poemat filmowy w duchu neorealizmu".

      oparty na wspomnieniach autora scenariusza i reżysera Ermanno Olmiego.
      Ponoć bez udziału zawodowych aktorów ?

      3-godzinna opowieść o codzienności pewnego małego folwarku/wsi w okolicach Bergamo u końca XIX wieku.

      jak głosi opis : niewiele się tutaj dzieje, nie ma akcji jako takiej, jest wierny i szczegółowy zapis codziennego prostego życia ludzi, małej społeczności, która ma swoje rytuały, jest związana z przyrodą i po prostu - robi swoje.

      "muzyka Jana Sebastiana Bacha nadaje filmowi medytacyjny, duchowy charakter" - dopisano :]

      zetknęliście się kiedyś z tym filmem, Czcigodni ?

      [mnie się o uszy obił tytuł :)]
      • siostra_bronte Re: 21:05 Ct Art "Drzewo na saboty" 11.07.17, 19:01
        Słyszałam o nim przy okazji nagrody w Cannes.

        Czekam na recenzję!
        • grek.grek Re: 21:05 Ct Art "Drzewo na saboty" 12.07.17, 10:16
          dzięki, Siostro :]

          obejrzałem.
          zaraz piszę :]
        • grek.grek "Drzewo na saboty" kilka słów 12.07.17, 10:38
          Surowa - ale na swój sposób urodziwa - forma, cała masa scen rodzajowych i znienacka wyłaniająca się dośc przykra puenta w postaci nieprzyjemnej sceny finałowej, będącej może
          czymś w rodzaju krytyki społecznej, a może jednak sugestią, że w tym świecie za grzech
          musi przyjśc kara ?

          Obserwujemy mały folwark niedaleko Bergamo, cztery rodziny, codzienne życie. Kilka podstawowych wątków otoczonych zapisem prozaicznych na pozór, a w gruncie rzeczy mających swoją symboliczną wymowę, czynności dnia powszedniego.

          Muzyka Bacha pojawia sie, owszem, na samym początku, w scenie orki i siewu pola uprawnego. Aktywnośc, która współczesnym wydaje się "wiejska" i nietwarzowa, zostaje tutaj w pełni doceniona, a nawet potraktowana z atencją, bo przecież to moment gdy ziemia zostaje zapłodniona ręką człowieka i urodzi pożywienie, dzięki któremu człowiek będzie mógł żyć.

          Najpierw jest więc orka, potem siew, później wszyscy zbierają z pola kolby kukurydzy, wspólnie siadają w obszernym pomieszczeniu, łuskają te kolby, następnie odzyskują z nim ziarna [z użyciem tarki], a później ziarna pakują do worków i wiozą do skupu.

          Oto rodziny Batistów spotyka się z miejscowym księdzem, filarem społeczności, który powiada, że ich kilkuletni syn powinien pójśc do szkoły. Pan Batista "ja w szkole nigdy nie byłem, a proszę jak wyrosłem", na co ksiądz strofuje go życzliwie i powiada, ze chłopiec powinien się uczyć. Rodzice przyjmują już bez uwag sugestię księdza. Zwłaszcza, ze ma on na oczach ciemne okulary w stylu Lennona, "lennonki" ;]

          KLacz ma źrebię, hasają po folwarcznym podwórku i okolicznych polach kury, gęsi, kaczki, są krowy i oczywiście konie, bo ktoś wozy musi ciągnąć, no i psy są, a kota żadnego ;] Kto tam myszy łapie ?!

          Przed jedzeniem modlitwa, a kiedy do domu zachodzi żebrak, chyba lekko opóźniony, i staje skromnie pod ścianą w kącie - on też dostaje porcję, którą przyjmuje z nieśmiałością i wdzięcznością, a także przyłącza się do modlitwy rodzinnej.

          Dzieciaki taszczą na wózku pranie do wdowy, która w ten sposób zarabia na życie. Ma sześcioro dzieci, z których tylko najstarszy syn pracuje. Ksiądz odwiedza ją i proponuje, żeby oddała dwoje najmłodszych dzieci do dobrego sierocińca, aby było im lżej. Wdowa naradza się z synem, a ten powiada : nie oddamy naszych dzieci, poradzimy sobie.

          Kiedy choruje krowa dająca mleko, wdowa biegnie do kościoła, modli się do Jezusa, sama święci wodę nabraną ze stawu i wlewa krowie prosto w pysk. I... krowa zdrowieje, mimo że weterynarz już się poddał i stwierdził, że zwierzę prędko zdechnie.

          Mamy parę młodych państwa, którzy spotykają się na ścieżce nieopodal folwarku. Pan zabiega o względy pani, więc czai się tam na nią : a to idzie za nią, żeby spytać, czy mozę ją pozdrawiać "dzień dobry", "dobry wieczór" itp. Kiedy dostaje zgodę - następnym razem w komiczny sposób przedziera się przez krzaki, żeby ją wyprzedzić, wejść na ścieżkę i mieć okazję do takiego ;pozdrowienia. A kiedy pyta o pocałunek, ona mówi : takie rzeczy, to na później.

          Tak wyglądają tutaj zaloty przedmałżeńskie. Oni mają się ku sobie, ale obyczaj is obyczaj.

          Rodziny spotykają się wieczorami w jednej izbie. Siedzą, rozmawiają, modlą się, czasami ktoś opowiada "straszną historię", w ten sposób powstaje i zacieśnia się wspólnota.

          W jednej z rodzin ciagle dochodzi do kłótni : tata furiat bez przerwy gania za synem, któremu zarzuca, że coś źle zrobił w obejściu :}] Prawdziwie włoski temperament :]

          Sprawiają wspólnie świnię [naturalistyczna scena, niezbyt wyjściowa, ale takie jest życie najwyraźniej].

          Kiedy zimą trzeba wody, gotują ją na palenisku w wielkim kotle. Dzieciaki roześmiane biegają, pomagają, bawią się, wożą na wozie albo w taczkach.

          Wiosną sędziwy ojciec wdowy sadzi pomidory za domem. Pomaga mu wnuczka. Niebawem wyrosną i będzie można je sprzedać albo zjeść samemu.

          W niedzielę msza, ksiądz na ambonie, podstawowa teza nauczania : kochaj bliźniego swego jak siebie samego, nie ma ważniejszej zasady.

          A wieczorem dziadek opowiada wnukom, że te iskry w kominku, to "czarty, które wyskoczyły z piekła w poszukiwaniu swoich zgubionych dusz". Religia miesza się więc z mitologią i zabobonem, choć przecież nieszkodliwym :]

          cdn
          • grek.grek "Drzewo na saboty" jeszcze kilka słów 12.07.17, 10:58
            Wiosną pojawia się domokrążca Friki, uśmiechniety i szarmancki z kapeluszu z piórkiem, razem ze swoim straganem pełnym kolorowych ubrań i fatałszków.

            I jest jarmark, może z okazji jakiegoś święta ? Karuzela, konkursy w rzucaniu i wspinaniu na słupek, a także w jedzeniu jajek na twardo, mozna potańczyć, albo posłuchać agitatora, który z włoską flagą peroruje z wozu o nowym świecie : postępu i porządku społecznego, czyżby komunista ? Występują zabawni kabarciarze z twarzami pomalowanymi kolorowo, a sala pełna jest par tańczących.

            Na moment tylko przenosimy się do domu zamożnego państwa, gdzie trwa wieczorek pianistyczny. Podglądamy ich oczami zarządcy, a i to - przez okno.

            Przychodzi na świat trzecie dziecko Batistów. POród odbierają sąsiadki. Pan Batista jest dumny i wzruszony.

            I to tak, że postanawia sprawić swojemu najstarszemu synowi tytułowe saboty z drewna. Nocą wybiera się nad staw i wycina jedno z wielu drzewek. W domu ciosa drewno i wychodzą bardzo dobre buty. Syn zasuwa w nich następnego dnia do szkoły.

            Kiedy idzie burza - trzeba uciekać i chować wszystkie sprzęty. A jak po burzy, to dziadek z dzieciakami zaczynają grać na garnkach i pokrywach oraz wiadrach i w radosnym pląsie wychodzą główną bramą w pole. Jak w karnawale :]

            Czasami włoski temperament ponosi niektórych... Oto jeden z dżentelmentów znajduje cenną monetę, ukrywa ją w podkowie końskiej, a kiedy próbuje zabrać - nie ma jej już tam. Co robi ? A rzuca się na bogu ducha winną chabetę i dawaj jej wymyślać od "złodziejek !" ;] I uderzyć ją chce, a szkapa na to atakuje w samoobronie i to gospodarz musi uciekać przed nią po podworku ;]] Doznaje takiego szoku,że musi się położyć do łózka, a znachorka każe mu nacierać brzuch czosnkiem, wtedy mu przejdzie.

            Sadzą ziemniaki, śpiewają. Prawie zawsze śpiewają przy pracy.

            A młodzi się zaręczają. Uroczystość zgodnie z zasadami : pan młody przyjeżdza po pannę młodą, musi poczekać, ona wychodzi, jadą do kościoła, ksiądz udziela slubu, rodziny i cała wspólnota dumni szalenie i wzruszeni nie mniej.

            A potem... państwo młodzi wsiadają na prom i płyną. Dokąd ? Zaraz się wyjaśni. Na promie - rozmowy, widoki, a kiedy dzwon wybija południe : jak na rozkaz wszyscy wyciągają jedzenie i wcinają. Po drodze ksiądz [jakiś inny niż ten poprzedni] opowiada jakąs historię klęski żywiołowej, która spotkała mieszkańców sąsiednich terenów, które teraz właśnie mijają.

            Płyną do Bergamo. Inna rzeczywistość : panie w sukniach i z piórami na głowie, panowie w garniturach i w laseczkami, karabinerzy na koniach patrolują ulice, jakaś grupa więźniów prowadzona jest ulicą, powozy jeżdzą.

            Państwo młodzi zaglądają do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Dostają posiłek, nocleg [wspólny pokoj, bo "są małżeństwem, a to świętość"], a rano... dziecko. Rocznego chłopca imieniem Jan Chrzciciel. Adopcja taka. Przyjmują go bez szemrania, a nawet z radością cichą. Mozę to taka tradycja w tej wspólnocie ?

            Wracają z nim do domu, wszyscy się zbierają, z życzliwoscią oglądają malca, a on z życzliwością przygląda się im.

            Przy rzeczach, które dostali razem z małym Janem - znajdują książeczkę,instrukcję, a w niej opis tego wszystkiego co im się od państwa należy w związku z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za chłopca. Najwyraźniej załatwili to rodzice, którzy oddali malca do sierocińca. "To musieli być zacni ludzie", mówi ktoś.

            Dziadek Anselmo sprzedaje pomidory, jak zawsze towarzyszy mu zabawna, ciekawska i sympatyczna wnuczka.

            A zarządca znajduje... ślad po wyciętym drzewie nad stawem. Nie musi długo szukać... po sabotach małego syna Batistów wiadomo, kto drzewo wyciął.

            Następnego dnia zjawia się ponury facet, który zabiera dwie sztuki rogacizny należące do Batistów. Pan Batista przygląda się temu ze łzami w oczach.

            Rodzina zostaje eksmitowana. Pakują się więc na wóz i odjeżdzają. Inne rodziny przyglądają się temu i modlą się za nich. Kiedy Batistowie odjeżdzają w zapadający zmierzch i ich wóz wolno ciągnie przez pole, inne rodziny wylegają na podwórko...

            I tak to się kończy.

            cdn ;]
            • grek.grek Re: "Drzewo na saboty" ostatnie kilka słów 12.07.17, 11:08
              właśnie - ta puenta.
              jak ją rozumieć ?
              krytyka porządku społecznego, w którym za wycinkę drzewka traci się wszystko ? czy może jako słuszną karę za naruszenie porządku ?

              Bo tutaj wszystko ma swój ład i porządek : od zasiewu, poprzez podlewanie i pielęgnację do zbioru plonów, przez usystematyzowany sposób poznawania się i pobierania przez młodych, po wszystkie zabawy, rauty i spotkania wspólnotowe z okazji świąt różnych.

              Batista wyłamuje się z tej normy i spotyka go kara. Najpewniej niezasłużona z punktu widzenia rangi przestępstwa, ale możliwe, że całkiem słuszna z racji zaprzeczenia świetości ustalonej normy.

              zgrabnie nakręcony film, nie ma akcji, nie ma sensacji, a ponad 3 godziny mijają zupełnie niepostrzeżenie, bo ten obraz codzienności absolutnie wciąga i zaciekawia.

              Co oznacza, wg mnie, że reżyser Ermanno Olmi był/jest bardzo utalentowany. Widać w tym filmie ową osobistą nutę, czuje się bliskość tego świata panu reżyserowi, sympatię dla bohaterów, którzy zapewne są odwzorowaniem realnych postaci.

              A przede wszystkim, wydaje się, ze on po prostu szanuje i uznaje ten sposób funkcjonowania świata, w którym wszystko ma swoje miejsce, pewne zasady są niezmienne, a czas wyznacza rytm następujących po sobie pór roku i przypisanych im aktywności, zabaw, pracy.

              www.youtube.com/watch?v=4oYqy0PnGXs
              • barbasia1 Re: "Drzewo na saboty" ostatnie kilka słów 17.07.17, 00:06
                Piękne! :)

                Znalazłam coś na temat filmu Olmiego -
                www.filmopedia.org/archiwum/1978/1320/3867/Drzewo-na-saboty.html
                • grek.grek Re: "Drzewo na saboty" ostatnie kilka słó 17.07.17, 10:58
                  pełna zgoda :]

                  Barbasiu, Twój legendarny research działa wciąz doskonale ! :], ale świetna strona ! I artykuł, oczywiście.

                  dzięki !


    • grek.grek 20:20 Kultura "Dla Ellen" 11.07.17, 11:39
      młodzian rockman jedzie do jakiego miasta na północy Ameryki, żeby podpisać papiery rozwodowe. dopiero na miejscu dowiaduje się, że wraz z autografem na formularzu zrzeknie się praw do opieki nad swoją 6-letnią córką Ellen.

      I o ile najpierw chciał po prostu mieć to za sobą, o tyle teraz przychodzi mu do głowy nieodparte pragnienie, by spotkać się z Ellen, choć raz, bo w zasadzie przez poprzednie lata nie interesował się, żona nie chciała, inne rzeczy były ważniejsze...

      dobre kino, skromne, bezpretensjonalne, z interesującą nieoczywistą puentą.
    • grek.grek 22:00 Kultura "Alpy" 11.07.17, 11:56
      świetne kino !

      Alpy, to kryptonim czwórki osób [dwóch pań i dwóch panów] prowadzących bardzo specyficzną firmę usługową.

      zajmują się niesieniem pomocy ludziom, którym właśnie zmarł ktoś bliski i chcą jakoś złagodzić cierpienie, które odczuwają w związku z tym faktem.

      za stosowną opłatą, na kilka godzin dziennie przez kilka dni w tygodniu klient może poprosić o to, by jeden z członków grupy wcielał się w postać jego zmarłego krewnego : ubieral się jak on, mówił kilka charakterystycznych dla niego tekstów, a także by odgrywał jakieś schematyczne scenki z jego życia, które najbardziej zapadły w pamięć klientowi.

      prowadzi to do sytuacji co najmniej dziwnych, np. para z Alp musi odegrać scenę romansu pozamałżeńskiego, na którym klientka złapała swojego zmarłego męża, albo pani z Alp musi kąpać się w zimnym jak lód morzu, bo akurat klient najlepiej zapamiętał zmarłą żonę w takiej właśnie sytuacji.

      grupa posiada wewnętrzną hierarchię, zbiór zasad nieprzekraczalnych [np. nie wolno Alpom uprawiać seksu z klientami]. Kto się wyłamie, może liczyć na karę.

      a sami uczestnicy... czy robią to dla pieniędzy, czy z poczucia misji, współczucia dla innych ludzi ? to już trzeba chyba samemu interpretować.

      z czasem główną postacią staje się pielęgniarka [jest jeszcze sanitariusz, gimnastyczka i jej trener], wybitnie grana przez Aggeliki Papoulię. mieszka sama z ojcem w sędziwym wieku, ale nie aż tak sędziwym, żeby nie mógł mieć nowej partnerki życiowej.

      dzieli więc życie między pracę, opiekę nad ojcem, dom i Alpy.
      w pewnym momencie, pod wpływem tej całej karuzeli ról, zasad, sprzecznych norm i oczekiwań, wszystko zaczyna się jej zlewać w jedno i kobieta traci równowagę.

      bardzo ciekawe, oryginalne kino - greckie, a jakże :]
      na pozór chłodne, rzeczowe, momentami formą przypominające dokument albo reportaż.
      w reżyserii ulubieńca festiwali, od pewnego czasu, Giorgiosa Lanthimosa.

      znów - ogromnie zachęcam !
    • grek.grek 19:55 TVP1 eliminacje LM 12.07.17, 11:10
      Legia w walce o kolejny udział w LM :]

      piłka przez cały rok, nie ma przerwy, heh.
    • grek.grek 21:45 Ct Art "W firmie" 12.07.17, 11:15
      lato z amerykańskim kinem niezależnym w CTv ;]

      oryginalny tytuł "The Company Men".

      tym razem opowieśc o trzech facetach, którzy znienacka zostają zwolnieni z pracy w koroporacji.
      mieli tam wygodę, pensję i status, a teraz nagle nie mają nic i muszą zacząć od początku - znaleźć nowe zajęcie, uporać się ze świadomością końca tamtego życia, a także poskładać swoje związki z bliskimi ludźmi, na które nowe okoliczności mają również nie zawsze pozytywny wpływ.

      film napisał i wyreżyserował John Wells; premierę miał w 2010 roku na festiwalu Sundance, potem zjawił się w kinach.

      główną trójkę grają Ben Affleck, Tommy Lee Jones i Chris Cooper. nieźle jak na kino "bez pieniędzy" ;]]


      • grek.grek "W firmie" - zdań kilka po seansie 13.07.17, 11:22
        kilka słów o zapowiadanym filmie :]

        nie jest to kino wybitne i przełomowe, ale na pewno a'propos kwestii istotnej, bo godności człowieka.

        Mamy więc trzech panów, którzy zostają zwolnieni z dużej firmy. Muszą sobie z tym faktem jakoś poradzić.

        Najmłodszy, Bobby [Aflleck] długo nie mozę się pozbierać, na szczęście ma obok siebie kochającą żonę. I syna. Rozsyła oferty, jest w końcu rzutkim młodym gościem znającym się na rynku akcji i papierów wartościowych. I nic.

        A rachunki trzeba płacić : hipoteka, kredyt, szkoła dla dziecka... Żona pielęgniarka sama nie da sobie rady. Bobby przyjmuje więc posadę o szwagra [Kevin Costner], pracuje przy budowie i remoncie domów i mieszkań. Miesza zaprawę, nosi deski, a po odejściu jednego z pracowników - wykonuje także działania techniczne, ale wychodzi mu to koszmarnie.

        Wreszcie - jest nadzieja ! Jakiś "łowca głów" znalazł jego adres i zadzwonił by umówić się na spotkanie. Bobby wstaje o 4 nad ranem, ćwiczy, prasuje krawat, pieczołowicie się ubiera, a na miejscu... dowiaduje się, ze pana dyrektora nie ma, spotkanie umówione zostaje na za tydzień.

        Czekać ? Nie czekać ? Bobby wraca do szwagra i budowy mieszkań... Woli tutaj mieć pewną posadę niż zatruwającą stresem pracę w koroporacji, gdzie każdego dnia moze zostać zwolniony. Tyle że szwagier jakoś specjalnie nie jest szczęśliwy, że Bobby zostaje - "nie jesteś dobrym fachowcem, Bob", mówi mu szczerze, ale nie wyrzuca go, pozwala zostać.

        Gene [Tommy Lee Jones] najdłużej utrzymuje się na stanowisku w firmie. Traci ją jednak z powodu fundamentalnych róznic zdań z głównym menadżerem. KOlegą, z ktrym wspólnie zakładali ten interes. KOlega mówi : "moje pomysły są dziś warte 600 mln dolarów, a twoje ?'. I koniec rozmowy nt tego, kto lepiej się zna na zarządzaniu. A że ten kto ma bardziej wartościowe pomysły przy okazji zwalnia seriami ludzi i traktuje ich jak narzędzia... cóż, najwyraźniej czasy są ciągle te same.

        On też ma problemy z płatnościami rachunków, kredytów i hipotek. Jak każdy z nich, wszyscy żyją na pożyczonych pieniądzach.

        Partnerka Gene'a [Maria Bello] jest kadrową, od zwalniania ludzi,tak to przynajmniej załapałem. Układa się między nimi coraz gorzej, bo on, już zwolniony z pracy, przesiaduje w wypasionym domu i czyta gazetę, moze szuka czegoś nowego, a moze popadł w apatię i przestał wierzyć w zasasdy panujące w tym biznesie ?

        W końcu ona odchodzi, ale z sympatycznym akcentem.

        Phil [Cooper] traci pracę i przesiaduje w kawiarniach albo barach. Żona nie pozwala mu wracać do domu przed 18:00, żeby sąsiedzi nie zorientowali sie, ze stracił pracę. Phil pije więc i rozpamiętuje porażkę życiową.

        ma 60 lat, i okazuje się, ze to za dużo, by znaleźć nowe zajęcie...
        Młoda pani w kadrach firmy, w której próbujue swoich sił, mówi mu per "ty" i każe farbować włosy, żeby ukryć ślady siwienia. I nie wspominać, ze był w Wietnamie, bo to źle się prezentuje w CV. Chyba zostaje zwolniony stamtąd, tam można to odczytać, ewentualnie była to jakaś retrospekcja ?

        Gene spotyka go w barze i proponuje : chodźmy do kina, teraz grają przez cały dzień, kupimy popcorn i colę. Phil śmieje się gorzko i klepie Gene'a po ramieniu.

        Próbuje załapać się na posadę menadżera zagranicznego w firmie kolegi, ale tu też dostaje w nos : Phil, jesteś dobry, ale to robota dla młodych, góra do 30-tki, jakbym cie nie znał, to w ogole bym z tobą o tym nie rozmawiał.

        W końcu Phil załamuje się - Gene znajduje go rzucającego ze 100 metrów grudami ziemi w siedzibę firmy, z której go/ich zwolniono. "Wiesz, co jest najgorsze - mówi Phil - że moje życie własnie się skończyło, a świat wcale się nie zatrzymał, gazety nadal wychodzą, wiadomości w telewizji nadal są nadawane, ludzie robią swoje", a potem w akcie rezygnacji i sprzeciwu - truje się spalinami w swoim garażu.

        Gene i Bobby spotykają się na jego pogrzebie. Gene zabiera kolegę do starych zabudowań dawnych fabryk, gdzie produkowano statki [rzecz sę dzieje w Bostonie]. Spacerują po okolicy pełnej porzuconych i zardzewiałych magazynów i hal.

        I chyba wtedy Gene podejmuje ostateczną decyzję : skoro nas wyrzucono, skoro nigdzie nie mozęmy dostać posady na miarę naszych możliwośći i finansowych potrzeb - załóżmy sami firmę !
        Inaczej skończymy jak Phil, to pewne.

        I tak też się dzieje : w ostatniej scenie widzimy Gene'a i Bobby'ego zaczynających pracę w... jednym z tych opuszczonych magazynów stoczniowych. Skromna hala i kilkanaście osób, takich jak oni : zwolnionych z powodu wieku, konkurencji albo róznic poglądów ze swoimi szefami.

        Do it yourself !

        Przepis na trudne czasy kryzysu okazuje się być tutaj ten sam , co zawsze : własna inicjatywa. W końcu : nie są to ludzie przypadkowi, mają umiejętności i doświadczenie oraz entuzjazm,. a także są zdeterminowani. Świetny kapitał założycielski.

        Tak więc : film o kryzysie, o szukaniu wyjścia z sytuacji podbramkowej, o wartości pracy dla człowieka, który ma na głowie rodzinę, kredyty i inne zobowiązania i bez stałego dochodu grozi jemu i im degradacja i najpewniej miejscówka pod mostem.

        obsada zaiste świetna, Boston i okolice filmowane z talentem, a sam film może bez fajerwerków, ale solidny i wymowny.

        www.youtube.com/watch?v=xa5qg7cB1ZQ

    • grek.grek 20:00 TVN7 "Mój rower" 12.07.17, 11:16
      powtórkowo :]

      warto spróbować.
    • grek.grek 22:05 TVP Kultura "Tess" 12.07.17, 11:17
      też powtórkowo i też, wg mnie, warto :]]

      "Tess" w filmografii POlańskiego, trochę jak "Wiek niewinności" u Scorsese, nieprawdaż ?
      I też z doskonałym rezultatem !
    • grek.grek 20:20 Kultura "Francuski łącznik" 13.07.17, 11:30
      wybitne kino !

      kilka sekwencji i niemal każda zapada w pamięć : rozpoczynający film pościg za przestępcą po zaułkach Brooklynu, policyjny najazd na spelunkę, długa scena "szachów" ulicznych pomiędzy detektywem Doyle'em, a francuskim mafioso, rewelacyjny fragment w metrze, fenomenalna scena pościgu autem za pociągiem, długi fragment śledzenia przez kilku policjantów jednego faceta na ruchliwych nowojorskich chodnikach, scena obserwacji auta pozostawionego na ulicy, w których - jak podejrzewają policjanci - ma być spora partia narkotyków, no i rozgrywka finałowa.

      cóż za montaż, jaka dramaturgia, ekspresja aktorska Gene'a Hackmana, a także realistycznie brudny, szary i zapyziały Nowy Jork.

      jak dla mnie : zabrakło tylko jakiegoś świdrującego jazzu w tych scenach, aby film był doskonałością wcieloną ;]

    • grek.grek 21:25 TVP2 "Hogo-fogo Homolka" 13.07.17, 11:33
      druga częśc [trylogii, jak głoszą informatory :)] sagi komediowej o rodzinie Homolków.

      tym razem Homolkowie zostają zaalarmowani informacją, ze nestor rodu, pradziadek, właśnie żegna się że światem.

      jadą więc do niego, ale na miejscu go nie znajdują, więc rozpoczynają poszukiwania.

      "satyra na czeskie drobnomieszczaństwo" :] o yes.

      PS : powtórka w sobotę o 12:25
      • grek.grek "Hogo-fogo Homolka" - słowo a'propos 14.07.17, 10:57
        ależ się tu u nas wyludniło... ;]]

        rzuciliście okiem na "Homolków" ?

        wg mnie, trochę ta "druga część" mniej brawurowa od oryginału, w dużej mierze powtarzająca motyw kłótliwej, jazgotliwej rodziny, która jest w stanie w każdej sytuacji i okoliczności znaleźc
        zarzewie sporu i sprzeczki.

        Tym razem większa część akcji rozgrywa się na wsi, gdzie Homolkowie odwiedzają ponoć umierającego dziadka.

        ofk, dziadek wcale nie umiera, a tylko tak mu się powiedziało, zaś żona i babcia dostała stracha i zawiadomiła krewniaków z Pragi, żeby się stawili.

        Homolkowie przybywają, a dziadka nie ma. Robią więc to, co umieją najlepiej, czyli sprzeczają się na każdy możliwy temat, włącznie z osobą samego dziadka, któremu pan Homolka wytyka, że nigdy go nie lubił i nie szanował, a pani Homolkowa wprost przeciwnie, broni ojca jak może. Zaś babcia Homolkowa siedzi przy piecu i przysypia co chwila, a kiedy się budzi wtrąca coś nie zawsze na temat.

        Dziadek Homolka w tym czasie hula po wsi : pije z przyjacielem piwko, gaworzy z młodą damą w bikini, która przyjechała tutaj na wakacje, odwiedza też specyficzne zawody, w których [małe] psy myśliwskie biegają za lisem po specjalnym podziemnym korytarzu, a jury ocenia szybkośc i sprawnośc z jaką łapią uciekniera. Szkoda biednego lisa, który zamiast sobie hasać po wolności służy do konkursów, a cała zabawa wygląda na zupełną głupotę, ale widać takie tam zwyczaje [były].

        przyjaciel namawia dziadka Homolkę "Życie jest piękne, przyznaj to", na co dziadek "Jest piękne... i g.no warte !", a przyjaciel : "O nie, nie wypuszczę cię do domu, jesli nie przyznasz, ze życie jest piękne i... i już !". I tak się dobrodusznie przekomarzają.

        widząc skutecznośc łowczą psa jednego ze znajomych biorących udział w konkursie dziadek Homolka zrywa się na równe nogi i zapowiada, że ten widok dodał mu skrzydeł i napije się wina na to konto. "Przecież miałeś umierać ? ", pyta ktoś, na co dziadek zniecierpliwiony macha ręką "A g...o prawda !" ;]

        I... umiera. Leży na środku leśnej ścieżki, laska wypadła mu z dłoni. Zmarł nagle.

        Ciotka Homolkowa prowadzi całą familię nad jezioro. Pokazuje dzieciakom kładkę na którą kiedyś wbiegła, jak była mała, bo goniło ją dwóch chłopaków, i z tej kładki spadła do wody. Topiła się.

        I teraz ciotka na kładkę znów wchodzi, swobodnie idzie do jej końca, ale... wrócić się boi. Stoi niepewna, a rodzina za krzakami czeka zniecierpliwiona. Dzieciaki sobie poszły. Ciotka woła więc, ale oni zbywają te wezwania, bo sądzą, że chce im pokazywać "setny raz" tę samą kładkę.

        No więc ciotka na czworakach próbuje przejśc tę kładkę i dotrzeć do brzegu. Wtedy zjawia się rodzina, widzi co się dzieje i zamiast jej pomóc, to zaczynają drwić, ze oni po tej kładce przejdą sobie po kolei bez trudu.

        I chodzą, dumnie demonstrując swoją równowagę i przyczepność do podłoża ;] Aż w końcu komuś noga się powija i wpada do wody. A za nim wszyscy inni.

        Wypadek ten nie zniechęca ich do wodnych kąpieli, przeciwnie : w ostatniej scenie baraszkują w wodzie całą familią.

        A dziadek Homolka leży i śpi snem wiecznym.

        takie to paradoksy chodzą po ludziach :]
        W jakiś sposób manifestuje się tutaj czeski stosunek do śmierci, jako czegoś racjonalnego, faktu empirycznego, któremu jednak nie należy przydawać innych znaczeń.
        Pewnie jakieś znaczenie ma też to, że dziadek umiera, a Homolkowie pluskają się w wodzie, wszak woda jako symbol życia występuje. A las, w którym dziadek leży, jako symbol... wieczności ?

        NIe ma ten drugi film świeżości oryginału, ale styl i formę zdecydowanie zachowuje :]


    • grek.grek 21:55 TVN "Gracz" 13.07.17, 11:40
      hazardzista, profesor od literatury, wpada w taki cug, że w desperacji zaciąga pożyczkę u mafiosa, a pod zastaw idzie... jego własne życie.

      just another historia o hazardziście nieuleczalnym, która zamiast wędrówki po meandrach psychiki nieszczęśnika serwuje czysto sensacyjną akcję ? :]

      obsada wygląda nieźle : Mark Wahlberg, Jessica Lange, John Goodman, Brie Larson, Michael Kenneth Williams.

      scenarzysta p. MOnahan ma na koncie "LOndyński bulwar", całkiem dobry dramat sensacyjny z życia mafii i okolic, ale reżyser mr Wyatt na razie tylko "Genezę Planety Małp", co mozę sugerować, ze przed "Graczem" był uznawany za speca od kina rozrywkowego, a nie od dramaturgii.

      na Rotten Tomatoes 46 & ze 131 recenzji :]

    • grek.grek 21:00 TV4 "Czarny Orzeł" 13.07.17, 11:47
      sensacyjka pod tytułem : w morzu nieopodal Malty rozbija się samolot z cennym ładunkiem : planami nowej taktycznej broni rakietowej.

      wrak chcą zlokalizować, a potem wejść do środka i pochwycić zawartość, konkurencyjne wywiady : rosyjski i ofk amerykański.

      Rosjanie już patrolują teren, pod przykrywką ofk, a Amerykanie ściągają awaryjnie na miejsce tytułowego Black Eagle, pod przykrywką ofk ;] CO ciekawe, pan agent zgadza się wykonać misję, ale jednocześnie, w "chwilach wolnych" od myszkowania, spędza wakacje ze swoimi synami, właśnie na Malcie. Towarzyszy im specjalnie do tego celu skierowana agentka Parker.

      akcja jak akcja, ale Malta ! :] morze !
      piękne widoki i okoliczności zabudowy oraz przyrody.

      nawet jak dochodzi do pojedynku karate między agentami, to w takiej scenografii, ze karate schodzi na plan dalszy ;]

      dla widoków - polecam ! :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Jarocin : po co wolność" 14.07.17, 11:02
      wartoo obejrzeć !

      Jarocin od zarania do współczesności. Od nieśmiałych początków, przez kult i legendę, po komercyjny piknik dla oldbojów.

      sporo gadających głów organizatorów, muzyków i krytyków muzycznych, dużo fragmentów znaczących piosenek, które w Jarocinie miały swoje debiuty, wiele zdjęć i ciekawy komentarz dotyczący umiejscowienia tego festiwalu na mapie kulturalno-społeczno-politycznej Polski Ludowej.

    • grek.grek "Dunkierka" tydzień przed premierą 14.07.17, 11:05
      oficjalna premiera niebawem, miejmy nadzieję na powrót wielkiego kina batalistycznego :

      film.onet.pl/wiadomosci/sa-pierwsze-recenzje-dunkierki-krytycy-chwala-wystep-harry-ego-stylesa/lke6kl
    • grek.grek "Korona królów" - zaczęli kręcić :] 14.07.17, 11:07
      no cóż, pierwsze zdjęcia, jak głosi jeden z komentarzy, przypominają stylem "Xenę, wojowniczą księzniczkę" ;]

      ale może to tylko złudzenie, poza tym fabuła może być intrygująca :

      film.onet.pl/wiadomosci/korona-krolow-ruszyly-zdjecia-do-serialu-tvp/ctqvnz
    • grek.grek 21:50 Ct Art "Ameryka" 15.07.17, 12:59
      Grek sam w wątku :]... dzień 4 ;]

      ratunku ! :]

      no nic, wytrwale będę wyczekiwał Waszych powrotów, mam nadzieję że wszystko u Was jest w porządku i macie się dobrze :].

      A póki co...

      "Amerykę", ofk według nieskończonej powieści Franza Kafki, wyreżyserował Vladimir Michalek w 1994 roku.

      jest to "postmodernistyczna wizja oryginału", jak głosi zapowiedź na stronie CTV.
      • grek.grek "Ameryka" - kilka słów po seansie 16.07.17, 12:44
        Interesująca ekranizacja.

        Rozegrana w zimnych szarościach dnia i ciemnych wnętrzach pomieszczeń rozświetlanych czasami tylko chłodnym sztucznym światłem lamp.

        Młody Karel przypływa z Czech do Ameryki. W powieści zostaje wysłany tam przez ojca, po tym jak w wyniku molestowania przez pokojówkę został ojcem jej dziecka.

        Amerykę symbolizuje panorama wielkiego miasta z obowiązkowymi wieżowcami, raz ma się wrażenie że to dekoracje kartonowe, ale w jednym z ujęć wygląda to tak jakby faktycznie zdjęcia były kręcone w okolicach jakiegoś amerykańskiego molocha.

        Karel odnajduje swojego wuja, który jest w Ameryce szychą, bo posiada... wodę. Zarządza wodą i dlatego jest bogaty aż do przesady. "Woda należy do wszystkich przecież", zdumiewa się Karel, ale wuj odpowiada "Nieprawda. Woda należy do tego, kto ją posiada".

        Wuj reprezentuje kapitalizm w postaci najbardziej ohydnej.

        Razem ze swoimi kostycznymi, sztywnymi kolegami z zarządu firmy wodociągowej organizuje narady w dużej zimnej sali z nienagannie wypolerowaną posadzką we wzorki. Siedzą przy stole, świecą się lampy, a oni knują, jak tu jeszcze bardziej rządzić i więcej mieć.

        Naiwny, prostoduszny Karel podziwia chłodnego i wyniosłego wuja - "chciałbym być jak ty", powiada. Wuj oprowadza go po swoich włościach, pokazuje budynki firmowe i mechanizm działania całego systemu, wciąga go do firmy, daje stanowisko, Karel pracuje i robi postępy.

        DOmostwo wuja, to niemal zamek, zawsze ciemny w srodku, na ścianach wiszą obrazy w wyszczerzonymi gargulcami, a całośc przypomina jakąs gotycką wieżę.

        Na jednym z rautów Karel poznaje interesującą Klarę, artystkę grającą na bębnach, córkę jednego z bankierów. Piękna i uwodzicielska kobieta wamp zawraca mu w głowie oczami i ustami, zabiera na tańce do jakiegoś baru rozrywkowego [ofk , w konwencji początku XX. wieku], a wreszcie bezceremonialnie uwodzi.

        Karel ulega, a wkrótce dowiaduje się , że każdy jego krok był śledzony przez ludzi wuja. Na jednym z zebrań zarządu kostyczny jegomośc w okularach, niczym księgowy recytujący listę przychodów i rozchodów - informuje zebranych o wszystkim, co Karel robił w wolnym czasie od momentu rozpoczęcia pracy w firmie.

        Chłopak nieśmiało sugeruje, ze w wolnym czasie może przecież robić, co chce, ale wuj ucina : nie możesz, jesteś moja własnością przez 24 godziny na dobę. Albo to zaakceptujesz i możesz zostać, albo nie i musisz odejść.

        Karel ma czas do namysłu, probuje spotkać się z Klarą, a kiedy do tego dochodzi... dowiaduje się, ze jego ona mężątką, jej partnerem jest jego kolega z pracy.

        To ten kolega przekazuje mu list, w którym wuj wyrzuca go z pracy i z domu, zabrania kiedykolwiek kontaktować się ze sobą. W trakcie odczytania z offu, widzimy twarz wuja, po której spływa łza. "Chciałem cię ulepić na swoje podobieństwo, ale ty się do tego nie nadajesz, jesteś jak twój ojciec, jak to wszystko, od czego uciekłem do Ameryki, bo mnie dusiło", pisze wuj.

        Karel odchodzi - długimi korytarzami posiadłości wuja, ciemnymi, od przypadku do przypadku rozświetlanymi księzycowym światłem przebijającym się przez okienka i wnęki. Przygrywa mu organowa muzyka.

        Idzie do baru gdzie pije z pewnym pijaczkiem, poznanymi tu jeszcze wcześniej, kiedy bywał z Klarą. Jest też Teresa, sliczna młoda barmanka. Kiedy dowiadują się, co się stało, nie są dla Karela tak mili jak kiedyś, jednak wtedy był bliskim krewnym bogatego kapitalisty, a teraz...

        Pijaczek zabiera Karela do siebie. Też jest imigrantem z Europy. Myśli o powrocie - najpierw do swojej amerykańskiej rodziny, która go odrzuciła z racji jego nałogu, a potem może do starej dobrej Europy. Karel oddaje mu pieniądze, pijaczek moze się schludnie ubrać, popijają ukradkiem, a kiedy Karel chce zadzwonić [do Klary] pijaczek zastrzega "ale tylko w mojej obecności", jakby ciągle w tej Ameryce ludzie uzurpowali sobie prawo do śledzenia każdego jego kroku... a potem Karel tańczy i całuje się z Teresą, u której spędza noc.

        Kiedy pijaczkowi nie udaje się powrót na łono rodziny, oskarża o to Karela. Zaczynają się szarpać i w akcie samoobrony Karel obala go na podłogę i wygląda jakby go zabił przypadkiem...

        Z baru wyprowadza do jakiś nieznajomy starszy jegomośc. "Pan możliwe,że go zabił, musi pan się ukryć", powiada. Naiwny Karel idzie za nim jak w dym.

        I znów źle trafia. Zostaje zakwaterowany w podejrzanym mieszkanku w podejrzanej kamienicy podejrzanej dzielnicy. Mieszka tutaj para : facet z kucykiem, który wygląda jakby przegrał casting do roli hrabiego Draculi oraz jego niewątpliwie atrakcyjna żona o urodzie tancerki flamenco prosto z Andaluzji, albo Cyganki z taboru.

        Karel zostaje jej asystentem. Pomaga jej przy kąpieli, a ona zabawia się upuszczając mydło do wanny, w której siedzi i ze śmiechem każąc mu go szukać ręką.

        nakrywa ich na tej zabawie jej mąz, który po przebraniu się w oczywisty sposób jest figurą podrzędnego gangstera i alfonsa zapewne. Bije Karela i robi z niego niewolnika. "Nie wyjdziesz stąd, i nie dostaniesz jedzenia", grozi. Co ciekawe, oni mają Karela za syna jego wuja, a kiedy Karel mówi "mylicie się, ja jestem Rossman" [wuj to Polack] obrywa po twarzy i nazywany jest "kłamcą".

        Wieczorem mąz, żona i ten co przyprowadził tutaj Karela siedzą przy stole, a Karel w kącie. Tamci opowiadają o jakiejś historii, w której pocięli nożem jakiegoś faceta. Gangster nagle każe Karelowi wziąć nóz kuchenny. Podchodzi do niego, staje tuż obok i spokojnie każe Karelowi, zeby wbił sobie nóz w ciało. Karel nie może tego zrobić, a tamten od półgłosu przechodzi do wrzasku, aż się cały trzęsie jak w apopleksji. Karel wykorzystuje okazję i odganiając się nożem - ucieka z tej rudery.

        Zbiega schodami, które znów wyglądają jak artystyczna robota projektanta scenografii do filmów zupełnie innego typu. Wpada na podwórko, widzi jakiegoś mężćzyznę, próbuje uciekać w drugą stronę, i dostaje w głowę od gangstera, który razem z kolegą spokojnie i bez pośpiechu znaleźli się na drodze jego ucieczki. Gangster uderza go jeszcze kilka razy, a kiedy Karel nie podnosi się, jego kolega mówi "A, zostaw go, znajdę ci innego". Tak jakby, niczym w Pulp Fiction, był kimś, kto zajmuje się łapaniem ofiar dla swojego zwyrodniałego koleżki.

        Karel wraca do pijaczka. Nie pamięta jak tu trafił, ale jest. PIjaczek zaś, nie pamięta żeby Karel go uderzył.

        Karel zwierza mu się, ze chce wracać do Europy. Popłynie do Hamburga. Pijaczek wspomina, że zna to miasto, i podaje Karelowi kilka adresów w okolicy portu, gdzie będzie mógł się zatrzymać i zorganizować.

        Kiedy jednak Karel zachodzi do Teresy i słyszy dzwięk trąbki...
        To ona gra, trenuje, bo wraca do domu, do Oklahomy i będzie tam cheerleaderką czy kimś takim.

        "Oklahoma ?", pyta Karel z szerokimi oczami...

        A potem mamy wreszcie słoneczny pejzać, pędzący przez pustynię amerykańską samochód, na "pace" Karel i Teresa, współcześniejsza zdecydowanie muzyka niż te nihilistyczne cokolwiek stukoty i pukoty we wcześniejszych częściach filmu.

        Jadą do Oklahomy, po nowe życie.
        Film kończy jakże efektowne ujęcie : pustynna droga, a naprzeciwko majaczące w oddali pasmo gór - Kordylierów czy jakie tam inne się znajdują ;]

        Cóż, jest optymistyczna puenta :} Chyba inna niż w książce ?

        Plastyczna, sugestywna opowieść, szalenie piękne aktorki, świetny Jiri Labus jako wuj [ale także on gra przez kilkanaście sekund rolę ojca Karela], no i Ameryka, która dla skromnego przybysza z Europy wcale nie okazuje się być rajem na Ziemi i krajem nieograniczonych możliwosći, lecz krainą ciemności, wyzysku, bezwzględnej żądzy pieniądza, upadku i bezinteresownej przemocy.





        • grek.grek Re: "Ameryka" - kilka słów po seansie 16.07.17, 12:47
          trailera nie mogę się doszukać, ale są zdjęcia :]

          www.imbd.com/title/tt0109101/mediaindex
      • never_never Re: 21:50 Ct Art "Ameryka" 16.07.17, 23:15
        > Grek sam w wątku :]... dzień 4 ;]
        >
        > ratunku ! :]
        >

        :)))

        Jesteś bardzo dzielny, podziwiam, i, choć z opóźnieniem, czytam!



        • grek.grek Re: 21:50 Ct Art "Ameryka" 17.07.17, 10:46
          ;]

          świetnie, Never_Never ! :]


    • grek.grek 22:25 Puls "Purpurowe rzeki" 15.07.17, 13:34
      mozna spróbowac :]

      w swoim sezonie, to był film ceniony i nagradzany [przynajmniej nominacjami - 5 do Cezarów, 3 do ENF].

      intrygujący thriller.
      niedaleko miasteczka uniwersyteckiego u podnóża Alp zostaje znalezione ciało studenta, pracownika uczelni, wygląd zwłok sugeruje że ofiara była torturowana.

      sprawa przydzielona zostaje wytrwnemu detektywowi z Paryża, Niemansowi.

      jednocześnie w miejscowości nieopodal miasteczka - lokalny policjant Kerkerian zaczyna śledztwo dotyczące sprofanowania grobu zmarłej przed 15 laty w wypadku drogowym 10-letniej Judith Herault.

      tropy, którymi idą obaj policaje wkrótce przecinają się i zostają oni niejako wplątani we współpracę. A ślady wiodą do murów szacownej uczelni, o której mawia się, że skupia najinteligentniejszych młodych ludzi z całej Francji, a jej rektor więcej znaczy w regionie niż
      wojewoda [u nich, to mer chyba :)].

      para Reno-Cassel bazuje raczej na uzupełnianiu się, a w mniejszym stopniu na odmiennościach [Cassel jest od akcji, Reno od myślenia].

      nastrój bardzo dobry, uczelniane mury i zaułki ponure, sąsiedztwo gór stwarza dodatkowy walor estetyczno-symboliczny, świetna muzyka, niebanalne sceny akcji [np. pościg Kerkeriana za zakapturzonym przeciwnikiem, rozgrywany w ciszy, słychać strzały butami po śniegu, przyspieszone oddechy biegnących, niemal czuć ostrość powietrza].

      fabuła kręci się wokół wątków wyklętych po wydarzeniach z lat 30-tych i 40-tych XX wieku.

      naprawdę dobre kino, które, wg mnie, przetrwało próbę czasu i po 15 latach wygląda tak samo dobrze jak w momencie premiery.
      • grek.grek 20:00 Puls "Purpurowe rzeki" 21.07.17, 11:53
        MOże dziś uda się Wam obejrzeć ? :]
    • grek.grek 23:15 TVP2 "Młoda i piękna" 15.07.17, 13:42
      młoda i piękna - fakt.

      Nastolatka, która nie spełnia się z tzw. normalnym seksie [za pierwszym razem], ale znajduje satysfakcję z seksie za pieniądze ze starszymi mężczyznami.

      ogłasza się w internecie i od tej pory żyje podwójnym życiem : studentki i córki oraz call girl.

      Pytanie najciekawsze dotyczy jej motywacji, bo pieniądze wcale nie są tą główną.

      W ogóle, to nie jest banalna dziewczyna, wyraźnie nie pasuje do swoich rówieśników, jest na swój sposób skryta i w tej skrytości jest coś intrygującego, czuje sie że ona myśli nieszablonowo i ma złożoną osobowość.

      Barbasia napisała o Ozonie "zawzięcie robi filmy o kobietach, mimo że w ogole ich nie rozumie" - błyskotliwe !

      może z czasem i pan Ozon dotrze do jakichś wniosków zajmujących. Dajmy mu szansę !
      • grek.grek 23:15 TVP Kultura !!! "Młoda i piękna" 15.07.17, 14:08
        przepraszam za pomyłkę :]
    • siostra_bronte "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 14:01
      Greku, przybywam z odsieczą :)

      Zanim zapomnę, znasz/znacie jakiś niezawodny domowy sposób na ból gardła? Męczy mnie od miesiąca, byłam już u kilku lekarzy, wydałam kupę kasy, brałam nawet antybiotyk (a unikam ich jak ognia) i wciąż mi nie przeszło. Przerabiałam już herbatkę z miodem i cytryną, płukanie gardła wodą z solą, objadam się czosnkiem. Chyba mi siadła odporność czy co. I to już drugi raz w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Już nie mam siły :((

      Ale wracając do tematu głównego. W związku z fatalnym repertuarem filmowym w tv postanowiłam przejrzeć swoje archiwum dvd i przypomnieć sobie parę filmów.

      Na pierwszy ogień poszedł mało znany film Hitchcocka z 1956 r. Jest on pod wieloma względami bardzo nietypowy dla reżysera.

      Przede wszystkim to chyba jedyny film Mistrza oparty na prawdziwych wydarzeniach.

      Bohaterem jest Chris "Manny" Balestrero, grający na kontrabasie w zespole muzycznym w popularnym klubie "Stork Park" w Nowym Jorku. Manny ma żonę Rose (Vera Miles) i dwóch synków. Rodzina jest szczęśliwa, ale ledwie wiążą koniec z końcem.

      Niestety, szykuje się kolejny wydatek. Rose potrzebuje na leczenie zębów aż 300 dolarów. Nie pozostaje nic innego jak wybrać pieniądze z jej polisy ubezpieczeniowej.

      Manny idzie do oddziału firmy. Kiedy czeka na sali, jedna z kasjerek bacznie mu się przygląda. Jest wyraźnie przestraszona. Gdy przychodzi kolej Manny'ego, który sięga do kieszeni płaszcza, kasjerka aż wstrzymuje oddech. Manny wyjmuje polisę, a kobieta oddycha z ulgą. Manny jest zdenerwowany, widać, że nie lubi załatwiania takich formalności, dlatego nie zauważa dziwnego zachowania kasjerki.

      Kobieta prosi go, aby poczekał, bo musi coś sprawdzić w jego papierach. Idzie do koleżanki i szeptem informuje ją, że to chyba ten facet, który... napadł na ich oddział parę miesięcy temu. Obie kobiety idą do jeszcze innej koleżanki, która najlepiej widziała wtedy sprawcę. Przerażona kobieta ukradkiem patrzy na Manny'ego i potwierdza: to on!

      W międzyczasie jedna z pracownic informuje szefa. Ten poleca zachować pozory, pozytywnie załatwić sprawę i poprosić, żeby facet przyszedł jeszcze raz. A sam dzwoni na policję.

      Kasjerka wraca do okienka, z trudem utrzymując spokój. Potwierdza, że można wypłacić pieniądze, ale to potrwa parę dni i musi też przyjść jego żona. Zadowolony Manny wychodzi.

      Do oddziału przyjeżdża policja. Dostają adres Manny'ego i jadą pod jego dom. Czekają aż wróci z pracy. Zgarniają go prosto z ulicy, zanim Manny nawet wszedł do domu. Oczywiście nasz bohater jest kompletnie zaskoczony. Chce powiadomić żonę o tym co się stało, ale policjanci zabierają go od razu do samochodu.

      Na komisariacie policjanci informują go, że został rozpoznany jako sprawca napadu rabunkowego na oddział firmy ubezpieczeniowej. Ukradziono...71 dolarów. Manny oczywiście zaprzecza. Jest niewinny!

      Ale policjanci przyciskają go. Próbka pisma Manny'ego wykazuje duże podobieństwo do pisma na kartce, której użył rabuś w czasie napadu: "nic ci nie zrobię, wyłóż pieniądze...". Tu moja uwaga: z pewnością grafolog rozwiałby wątpliwości, ale to chyba zbyt wczesny etap. A policjanci być może blefują, licząc, że Manny się przyzna.

      Dwóch policjantów zabiera Manny'ego na objazd po kilku sklepach, w których prawdopodobnie grasował ten sam rabuś. Manny musi wejść do sklepu, przejść się, a właściciel/sprzedawca dokładnie mu się przyjrzy. Tutaj te sceny:

      www.youtube.com/watch?v=rMPcdbd0aYM
      Niestety, w każdym sklepie Manny został rozpoznany. Policjanci zdejmują odciski palców, spisują dane. Manny wciąż się tłumaczy, że to pomyłka, on tego nie zrobił, ale nic to nie daje.

      Do aresztu zostają ściągnięte dwie kasjerki z firmy ubezpieczeniowej. Rozpoznają Manny'ego w grupie podobnie ubranych mężczyzn. To go pogrąża całkowicie. Manny musi oddać osobiste rzeczy i ląduje w celi na noc.

      Ta scena w celi jest znakomita. W pewnej chwili kamera kręci się dookoła Manny'ego. Niemal fizycznie czujemy, jak jest przytłoczony.

      Tymczasem Rose ściągnęła rodzinę Manny'ego: matkę i jego siostrę z mężem. Wydzwaniają gdzie się da, żeby odszukać Manny'ego. Musiało stać się coś złego. Nigdy nie spóźniał się do domu. W końcu udaje się ustalić, że Manny został zatrzymany pod zarzutem napadu rabunkowego. Oczywiście Rose i krewni są w szoku. To niemożliwe!

      Manny po bezsennej nocy zostaje przewieziony razem z innymi więźniami do jakiegoś budynku. Tam, taśmowo każdy więzień zostaje sfotografowany, spisane są tez jego dane. Potem więźniowie jadą do budynku sądu. Tam, też w ekspresowym tempie każdy z nich staje przed sędzią, który decyduje o ewentualnej kaucji. Obok Manny'ego jak z pod ziemi wyrasta obrońca z urzędu i prosi o kaucję ze względu na nienaganną przeszłość podejrzanego. Sędzia zgadza się, wyznaczono 7500 dol. Manny, kiedy widzi Rose bezgłośnie mówi: "ja tego nie zrobiłem". Ale Rose na pewno o tym wie...










      • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 14:17
        doskonale, Siostro !!!
        witaj ! :]

        I od razu z opowieścią filmową ! :]
        nie mogło być lepiej !

        o, miałem problemy z gardłem zimą, chyba pierwszy raz w życiu.
        wstyd się przyznać, ale nic nie brałem, żadnych leków, postanowiłem dać szansę swojemu organizmowi, żeby się wykazał. Po paru tygodniach zaczęło ustępować. Jesli coś robiłem w kierunku wyleczenia, to chyba tylko uparcie piłem gorącą herbatę z sokiem malinowym :] Uparcie, czyli kilka razy dziennie :]] Może i ona trochę pomogła ?

        wiesz, latem też można się przeziębić ! MOże gorąca herbata przydałaby się i teraz ?

        MOże zioła, Siostro ? herbaty ziołowe ? preparaty do inhalacji ?
        • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 16:27
          Miło mi :)

          Dzięki za podpowiedzi. Wrócę do soku malinowego, podczas poprzedniego przeziębienia go piłam. Nie wiem czy pomógł, ale na pewno nie zaszkodził. Z ziołami uważam, bo na niektóre jestem uczulona.
        • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:41
          grek.grek napisał:

          > o, miałem problemy z gardłem zimą, chyba pierwszy raz w życiu.
          > wstyd się przyznać, ale nic nie brałem, żadnych leków, postanowiłem dać szansę
          > swojemu organizmowi, żeby się wykazał. Po paru tygodniach zaczęło ustępować.

          Ból gardła trwał parę tygodni!!!? Dlaczego tak długo!? Niedobrze, ze tak długo? Dlaczego nie poszedłeś do lekarza!?!?!?!?!?
          • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 17.07.17, 10:36
            cześć, Barbasiu !!! :]]

            witaj ! :]

            z tym gardłem, to chyba się przeziębiłem.
            postanowiłem sprawdzić, czy organizm sam sobie z tym poradzi ;]
      • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 15:21
        Manny wraca do aresztu, ale ląduje w innej celi. I znowu znakomita scena!

        Ale szybko okazuje się, że Manny wychodzi. Zapłacono kaucję. Pod aresztem czeka na niego Rose i siostra z mężem. To oni zebrali pieniądze. Manny jest szczęśliwy, ale wykończony.

        W domu czekają na niego synowie i matka. Manny jest tak zmęczony, że od razu zamyka się w swoim pokoju i idzie spać.

        Po jakimś czasie zagląda do niego synek. To krótka, ale przejmująca scena. Chłopczyk wie, że ojciec tego nie zrobił, bo jest najwspanialszym tatą na świecie. Manny na to, że dopiero teraz rozumie ile znaczą dla niego obaj synowie. Chłopczyk przytula ojca, a potem wychodzi. Taka emocjonalna scena jest nietypowa dla Hitchcocka. Zwłaszcza jeżeli chodzi o stosunki rodzice-dzieci, zwykle mające w jego filmach toksyczny charakter.

        Rose znajduje jakiegoś młodego adwokata, który podejmie się sprawy (Anthony Quayle). Rose i Manny odwiedzają go i opowiadają na wszelkie jego pytania. Adwokat ostrzega, że ma małe doświadczenie w sprawach karnych, ale Rose i Manny mają do niego zaufanie.

        Adwokat radzi, aby oboje sprawdzili swoje alibi na czas napadów. I faktycznie, przypominają sobie, że w dniu napadu na firmę ubezpieczeniową byli na krótkich wakacjach poza miastem. W skromnym ośrodku z domkami do wynajęcia. Oboje tam jadą. Oczywiście właściciele ich pamiętają, ale nie mogą potwierdzić, że akurat tego dnia Manny był w ośrodku. Może gdzieś wyjechał?

        Na szczęście Manny pamięta, że to był deszczowy dzień i grał z kilkoma gośćmi w karty. Właściciel poznaje ich po rysopisach, to zresztą stali bywalcy tego miejsca. Manny dostaje adresy dwóch z nich. Jedzie do nich razem z Rose. Ale okazuje się, że...obaj zmarli w ciągu pół roku! Trzeba mieć pecha. Rose śmieje się histerycznie:

        www.youtube.com/watch?v=TAAwaaSBWvU


        Widać, że z Rose zaczyna dziać się coś złego. Jest wyraźnie przygnębiona tą sytuacją. Mówi nawet mężowi, że to wszystko jej wina. Gdyby nie jej wydatki, to Manny nie musiałby iść do ubezpieczyciela. Gdyby lepiej zarządzała pieniędzmi, to w ogóle nie musieliby pożyczać pieniędzy. Zawiodła go. Jest złą żoną...Oczywiście Manny zaprzecza. Zapewnia ją, że jest wspaniała i że ją kocha, ale Rose słucha tego bez przekonania.

        Kolejna wizyta u adwokata. Manny mówi o fiasku z potwierdzaniem alibi, ale adwokat go pociesza. Znajdą coś innego. Przecież nie ma żadnego bezpośredniego dowodu na winę Manny'ego. Adwokat zauważa, że Rose jest jakby nieobecna. Pyta na stronie Manny'ego co się dzieje. Ten odpowiada, że od jakiegoś czasu żona jest przybita i chyba straciła nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

        Manny delikatnie próbuje rozmawiać z żoną. A Rose coraz bardziej zamyka się w sobie. Na pytania męża odpowiada, że to wszystko i tak nic nie da. To wygląda na depresję, albo i coś gorszego. Kiedy dochodzi do kolejnej rozmowy Rose jest najpierw apatyczna, z trudem coś mówi, ale potem robi się agresywna. Nic jej nie jest! A może z nim, Mannym jest coś nie tak? Na pewno nie jest taki święty! Może jednak ma coś na sumieniu. W ferworze dyskusji Rose łapie za szczotkę do włosów i zdzielą nią męża. Na jego czole pojawia się krew. Rose mówi wtedy: "chyba jednak jestem chora".

        Manny zabiera Rose do lekarza psychiatry. Rose z trudem wydusza z siebie odpowiedzi. To wszystko jej wina, nie ma znaczenia co się stanie, wszystko nie ma sensu...Coraz trudniej do niej dotrzeć. Potem lekarz mówi Manny'emu, że Rose musi mieć opiekę szpitalną. To załamanie nerwowe. Nie wiadomo, jak długo potrwa leczenie.

        Załamany Manny znajduje jej mały ośrodek gdzieś poza miastem. Ma tam dobrą opiekę. Ale jest już w fatalnym stanie. Praktycznie nie ma z nią kontaktu.

        A Manny sam musi stawić czoło zbliżającemu się procesowi. Na szczęście jego szef, właściciel klubu wierzy w jego niewinność i pozwala mu pracować.

        Zaczyna się proces. Oskarżyciel oczywiście ma koronny argument: zeznania kasjerek i sprzedawców ze sklepów. Obrońca mimo szczerych chęci słabo sobie radzi. Niekorzystny przebieg powoduje, że jedynym wyjściem jest unieważnienie procesu. Obrońca nie traci nadziei, że wszystko się jeszcze ułoży (wciąż widzę lukę: gdzie jest grafolog?).

        Manny jest załamany. Widzi, że wszystko idzie w złą stronę. Szuka pociechy w modlitwie (jest z pochodzenia Włochem). I staje się cud.

        Jakiś facet dokonuje rabunku na sklep, ale zostaje obezwładniony. I mamy świetną scenę. Twarz modlącego się Manny'ego nakłada się na twarz owego faceta, szykującego się do napadu. Taki chwyt pamiętamy oczywiście z finału "Psychozy"!

        Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=WUN5c6jtTvU



        Facet zostaje aresztowany. Przypadek chce, że w areszcie widzi go jeden z policjantów, którzy zatrzymali Manny'ego. Najpierw przechodzi obok niego, potem przystaje i wraca....

        Tymczasem Manny gra w klubie. Szef przychodzi do niego i mówi, że złapano "właściwego faceta". Manny przerywa grę i jedzie na policję. Tam już dwie te same kasjerki zidentyfikowały rabusia na okazaniu. Kiedy idą korytarzem i widzą Manny'ego nie mają nawet na tyle przyzwoitości, żeby powiedzieć "przepraszam".

        Manny widzi faktycznego sprawcę. Mówi do niego:"wiesz co zrobiłeś mojej żonie?". Policjant poklepuje Manny'ego. Widać, że ma wyrzuty sumienia.

        Manny jedzie do Rose. Mówi jej, że ten koszmar już się skończył. Ale Rose jest zamknięta w swoim świecie. Mówi mu, że się cieszy, ale dla niej to już nie ma znaczenia. Załamany Manny wychodzi.

        Na szczęście plansza na końcu informuje, że po 2 latach Rose wyszła, całkowicie wyleczona ze szpitala. Cała rodzina przeniosła się na Florydę. Koniec.

        A jednak mimo tego szczęśliwego zakończenia jest to film mroczny i przygnębiający. Wszystko dobrze się skończyło, ale za jaką ceną musiał zapłacić Manny i zwłaszcza Rose?

        Pisałam o tym, że ten film jest bardzo nietypowy dla Hitchcocka. Kolejna rzecz: to nie thriller, a raczej dramat psychologiczny. Pokazuje historię człowieka, niewinnie oskarżonego, który niczym bohater "Procesu" Kafki jest bezbronny wobec całej machiny państwa. A zanim wszystko się wyjaśni bohaterowie przeżywają dramat. Teraz pewnie łatwiej przynajmniej o jakieś odszkodowania, ale wtedy pewnie tak nie było...

        Tak więc, nie ma tu typowego suspensu i rozwiązywania zagadki kryminalnej.

        Kolejna nietypowa rzecz: zaskakująca dawka realizmu, wymuszona oczywiście tym, że historia jest oparta na faktach. Zdjęcia na ulicach kręcono faktycznie na ulicach Nowego Jorku. Zawsze narzekałam, że Hitchcock upierał się przy kręceniu plenerów w studio :) Tym razem jest inaczej. Sceny z ulic miasta mają wręcz paradokumentalny charakter.

        Nowością jest też to, że bohaterowie to zwykli ludzie, a wręcz klepiący biedę. Żadni tam artyści, arystokraci, czy generalnie wyższe sfery.

        Oryginalna jest też jak na Mistrza większa doza emocji, ale takich ludzkich, prawdziwych (sceny z synkiem i Rose, zwłaszcza w trakcie choroby).

        Bardzo ciekawy i przejmujący jest wątek choroby Rose. Cała ta historia kosztowała ją wiele zdrowia, na pewno zostanie po niej ślad na całe życie. I nikt nie poniesie za to odpowiedzialności...Życie jest cholernie niesprawiedliwe.

        Aktorstwo znakomite. Henry Fonda jest w swoim żywiole jako everyman, walczący o swoją godność. Ale mam wrażenie, że trochę nie pasuje do tej roli. Może to szczegół, ale odbiera mu autentyczność: bohater ma 38 lat (takie dane podaje policji), no a Fonda, no cóż, wygląda na swoje 50 lat. Do tego Vera Miles (znakomita rola!!) wygląda raczej na jego córkę niż żonę. Ale oczywiście Fonda jest niezawodny.

        Jeszcze raz warto wspomnieć o znakomitych zdjęciach Roberta Burksa. Zwłaszcza sceny więzienne, niemal ekspresjonistyczne i mroczne.

        I jeszcze świetna muzyka Bernarda Hermanna. Minimalistyczna, właściwie jeden, jazzujący, aż irytujący, ale idealnie oddający klimat osaczenia bohatera.

        W sumie świetny seans!!

        Jeszcze trailer z komentarzem samego Hitc
        • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 15:34
          Znalazłam jeszcze genialną, pierwszą scenę w celi. Zwracam uwagę na muzykę!

          www.youtube.com/watch?v=PmhHgehapYc

          • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 15:41
            Przepraszam, ale znalazłam jeszcze kapitalny fragment podróży Manny'ego między aresztem i sądem. Mocny, prawie dokumentalny, ale sfilmowany niemal w ekspresjonistyczny sposób.

            www.youtube.com/watch?v=lcqlC_hZuYM
            • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 16:44
              świetne.

              te przebitki na skute kajdankami dłonie, odgłos zakuwania, obcość, ci policjanci, cała ta groteskowość procedury - robi wrażenie.

              można pomyśleć, ze Manny jest prowadzony nie do aresztu, ale na stryczek. nie zdziwiłbym się, gdyby mistrz Hitchcock tak właśnie powiedział aktorom i operatorowi : słuchajcie, pomyślcie, że bohater jest konwojowany na wykonanie wyroku, tak to zagrajcie/nakręćcie.
          • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 16:38
            rewelacyjna scena.

            ten świdrujący dźwięk trąbki ciągle narasta i staje się nie do wytrzymania.
            kapitalny pomysł i wykonanie !
        • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 15:35
          Oj, tutaj trailer, oczywiście z komentarzem Hitchcocka:

          www.youtube.com/watch?v=a30ZjSrEU0w
          • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 16:39
            dodatkowa zachęta do obejrzenia filmu :]
        • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 16:35
          dzięki, Siostro ! :]

          znakomicie napisane !
          I świetny film !

          nie znałem go wcześniej, więc tym bardziej czytałem z najwyższym zaciekawieniem, jak też to się skończy.

          zdecydowanie masz rację : puenta jest optymistyczna, ale przebieg choroby Rose i doświadczenia jakie zbiera sam Manny na pewno mogą/mogły się odbić na późniejszym ich życiu.

          chociaż... widzę też pozytywny aspekt : ekstremalna sytuacja w jakiej się znaleźli - na pewno scementowała ich związek, pogłębiła go i dodatkowo zbliżyła ich do siebie. Jesli oczywiście możemy pospekulować a'ppropos stanu emocjonalnego Rose już po wyleczeniu.

          okoliczność faktycznie kuriozalna : oskarżenie na podstawie zeznań świadków. W sytuacji gdy, jak czytałem, 40 % takich zeznań [dotyczących "rozpoznania"] nie potwierdza się w śledztwie i generalnie nie jest to uważane za solidny dowód w sprawie.

          najgorsze wydaje mi się jednak to, ze tak naprawdę... nikt nie jest tutaj winny.

          świadkowie byli pewni, że to ten facet, wszak podobny !, więc wypełnili obywatelski obowiązek i powiadomili policję.

          Policja oparła się na świadkach, którzy jak jeden mąz twierdzili to samo. Zrobiła swoje.

          sąd zajął się sprawą, jak przystało.

          Ciekawe, że przypadek doprowadza do powikłań i wpędza bohatera w kłopoty, a inny przypadek go z nich wyprowadza.

          ha, faktycznie skojarzenie momentu modlitwy z tym cudownym zrządzeniem losu - zastanawiające i symboliczne może... :]

          mam wrażenie, ze Manny czuje tę bezsilnośc wobec sytuacji, w której nikt, a on sam - najmniej - nie jest winny następującym po sobie wydarzeniom.
          dowodem tej bezsilnej desperacji jest to, iż oskarża o wszystko tego złodzieja. A on też nie jest winny oskarżeniu Manny'ego.

          słowem : ten splot wypadków jest naprawdę przedziwny i zastanawiający. Zachowuje swoją logikę i racjonalnośc, a jednocześnie mamy poczucie, ze tak wiele nie zależy od nas, że przypadek, zrządzenie losu, skojarzenie, absurd nawet mogą być na tyle logiczne, że gotowe nas pogrążyć.

          A to prowadzi do wniosku,że nie panujemy nad swoim życiem, bo jest ono narażone na destrukcję z ręki sił zupełnie od nas, i od nikogo innego, niezależnych, istniejących bezosobowo, zupełnie poza wszelką kontrolą.

          człowiek kontra absurd ubrany w kostium fałszywej logiki.

          masz rację, Siostro, Henry Fonda na 38-latka nie wygląda, zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy ;], ale w tych scenach, które zalinkowałas [dzięki ! ten styl, te czarno-białe zdjęcia są po prostu urzekające] wypada naprawdę znakomicie jako aktor.

          wspaniała opowieść ! :]
          raz jeszcze dzięki.

          mam nadzieję obejrzeć kiedyś ten film :]
          • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 17:19
            Dzięki, Greku :)

            To prawda, właściwie nikt nie jest winny. Każdy zrobił co do niego należało, z jak najlepszą wolą. To faktycznie przygnębiające, że przypadek może decydować o naszym życiu, ale tak rzeczywiście jest.

            Od czasu do czasu słyszy się o podobnych historiach. Wciąż się zdarzają.

            To co najbardziej mnie urzekło to właśnie styl tego filmu. Bardziej surowy, bliższy życia niż zwykle jest to w filmach Hitchcocka. Podkreślają go wspaniałe, niezwykle ekspresyjne zdjęcia.

            Może kiedyś będzie okazja :)

            • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 15.07.17, 18:05
              cała przyjemność po mojej stronie, Siostro :]

              niestety.

              prawda, prawda.
              ludzie wychodzą z więzienia po 40 latach, bo wreszcie przeprowadzono badania DNA, które wykluczyły ich udział w zbrodni, za której niepopełnienie ich skazano.

              kto im zwróci życie ? kto im odda te 40 lat ?

              w zalinkowanych przez Ciebie sekwencjach filmu widać próbki tego stylu, o którym piszesz. Znakomite.

              mam nadzieję !
              bardziej liczę na Czechów niż na naszych speców od układania ramówek ;]


      • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:31
        siostra_bronte napisał(a):


        > Zanim zapomnę, znasz/znacie jakiś niezawodny domowy sposób na ból gardła?
        >Męczy mnie od miesiąca, [...]

        Niedobrze! Kochana Bronte,jeśli spadała Ci odporność to spróbuj pyłku pszczelego, o ile nie jesteś uczulona. Może to przez klimatyzację? A czy robiłaś badania w kierunku tarczycy?
      • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:31
        siostra_bronte napisał(a):


        > Zanim zapomnę, znasz/znacie jakiś niezawodny domowy sposób na ból gardła?
        >Męczy mnie od miesiąca, [...]

        Niedobrze! Kochana Bronte,jeśli spadała Ci odporność to spróbuj pyłku pszczelego, o ile nie jesteś uczulona. Może to przez klimatyzację? A czy robiłaś badania w kierunku tarczycy?
        • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:34
          Przepraszam za potrojony post, z myszka mam chyba problem!?
          • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:38
            Bronte, kup sobie rozpuszczalne wapno z witaminą C do picia. Ja zawsze je piję i szybko łagodzii ból gardła, stan zapalny gardła w czasie przeziębienia czy grypy.
            • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 21:46
              Dzięki, Barbasiu. Wapno z wit. już kiedyś stosowałam. Dobrze, że mi przypomniałaś. O mleczku pszczelim słyszałam, ale z tego co wiem przeciwwskazaniem jest uczulenie na pyłki kwiatowe. A ja jestem uczulona na jakieś pyłki. Dokładnie nie doszłam jakie. Co do tarczycy to leczę się od lat, ale wszystko jest pod kontrolą. Jeszcze raz dzięki za troskę :)
              • never_never Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 22:56
                Cześć Bronte i Barbasiu :)
                Potwierdzam, świetnie działa propolis, czy to w kropelkach, czy tabletkach do ssania, ból gardła przechodzi prawie od ręki - ale z uczuleniem na pyłki może być problem.
                Słyszałam jeszcze o syropie z cebuli, nie tylko na kaszel, ale i na gardło też. Tylko te wszystkie sposoby działają raczej na taki "początkujący" nieżyt gardła, nie jestem pewna, czy pomogą przy tak długotrwałym problemie. Może jednak się uda? Życzę dużo zdrowia, pozdrawiam :)
                • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 17.07.17, 00:13
                  Cześć Never_Never!
                  Tran w kapsułkach jeszcze bym poleciła na odporność. To niepokojące, że ból gardła trwa tak długo.
                  • never_never Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 17.07.17, 10:15
                    no właśnie, mnie też martwi, że to tak długo trwa
                    czasem jednak trzeba zastosować antybiotyk, tylko właściwie dobrany
                    lekarze się przed tym bronią i strzelają "na ślepo", ale ja bym sprawdziła, czy to jest sprawka bakterii i poprosiła o wymaz z gardła z posiewem i antybiogramem - jeżeli to jakieś odporne bakterie, to lepiej zastosować dobrany "na miarę" antybiotyk i się ich pozbyć, bo taka długotrwała infekcja może powodować różne skutki (nie chcę straszyć, ale czasem prowadzi to do zapalenia mięśnia sercowego!)
                    jeszcze raz dużo zdrowia :)
                    • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 17.07.17, 23:31
                      Dokładnie to samo chciałam poradzić Bronte. :)
                      • siostra_bronte Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 19.07.17, 19:38
                        Dzięki za wszystkie rady i życzenia :) Może jakoś się pozbieram. Najlepiej zrobiłaby mi chyba zmiana klimatu, tudzież duużo wypoczynku i snu. Organizm chyba zastrajkował. Ale na wywczasy muszę jeszcze poczekać.
                        • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 19.07.17, 22:00
                          O to na pewno też, Bronte! :)
                          Trzymaj się!
              • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 19.07.17, 22:01
                :)
                • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 20.07.17, 13:14
                  cześć, Barbasiu ! :]]
                  • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 20.07.17, 22:04
                    Cześć, Greku! :))
                    • grek.grek Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 21.07.17, 10:40
                      udanego, oby słonecznego !, dnia, Barbasiu :]]
      • barbasia1 Re: "Niewłaściwy człowiek" (1) 16.07.17, 20:31
        siostra_bronte napisał(a):


        > Zanim zapomnę, znasz/znacie jakiś niezawodny domowy sposób na ból gardła?
        >Męczy mnie od miesiąca, [...]

        Niedobrze! Kochana Bronte,jeśli spadała Ci odporność to spróbuj pyłku pszczelego, o ile nie jesteś uczulona. Może to przez klimatyzację? A czy robiłaś badania w kierunku tarczycy?
    • grek.grek 23:20 TVP2 "Sponsoring" 15.07.17, 14:03
      nadal nie mogę się wyzbyć wrażenia, ze to jest dobry film :]

      Szumowska pokazuje bohaterkę, która ma wszystko : ładne mieszkanie w centrum Paryża, męża, udanego syna, pieniądze, pozycję towarzyską i zawodową [jest publicystką Elle], ale kiedy konfrontuje się z dwiema dziewczynami, które nie mają nic, a na życie zarabiają prostytucją via internet, to nagle odkrywa, że to jej czegoś brak.

      emocji.

      ich życie jest frapujące.
      jej przestało być już dawno, o ile kiedykolwiek było.

      Piękna jest ta finałowa scena, kiedy Anne widzi przy stole zamiast gości swoich i męza - kochanków obu dziewczyn, o których jej opowiadały.

      film o tym, ze mieszczański model życia może i jest dobry i słuszny, ale czegoś ważnego
      mu jednak brakuje :]
      • siostra_bronte Re: 23:20 TVP2 "Sponsoring" 15.07.17, 15:47
        Pamiętam, że mocno się różniliśmy w ocenie :)

        Moim zdaniem, słaby i wtórny. Koncepcja jakoby prostytucja była jedynym źródłem emocji dla kobiety, tudzież idealną formą wolności jest nie do obrony :)
        • grek.grek Re: 23:20 TVP2 "Sponsoring" 15.07.17, 16:46
          yes, Siostro :]

          wiesz, mam wrażenie, że tę prostytucję dałoby się wziąć w nawias :]
          jako nieco prowokacyjny pretekst do wyprowadzenia krytyki pod adresem
          mieszczańskiego modelu życia, który poolega na materialnym i zawodowym
          sukcesie, który okazuje się wydmuszką.
          • siostra_bronte Re: 23:20 TVP2 "Sponsoring" 15.07.17, 17:05
            Można by znaleźć jakąś inną alternatywę. Np. życie na łonie natury, działanie w o organizacji charytatywnej. Wszystko co nie wiąże się z materialnym sukcesem. No, ale to nie byłoby już tak atrakcyjne dla widza :)
            • grek.grek Re: 23:20 TVP2 "Sponsoring" 15.07.17, 18:01
              też tak to widzę, Siostro :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka