Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 10 (vol. 96)

    • grek.grek 21:55 Stopklatka "Królowie nocy" 11.10.18, 10:09
      a tutaj : noir z 2007, możliwe że nawiązanie do złotych czasów tego kina ?

      rzecz się dzieje w Nowym Jorku, w '88 roku, kiedy to wchodzą na rynek, w wielkim stylu, parafrazując klasyka, nowe narkotyki, na czele z kokainą w formie "kryształków", czyli crackiem [coś pewnie pokręciłem, ale nie jestem zbyt biegły w tym zagadnieniu ;)]. Nowe narkotyki, nowe biznesy, a zatem także zwiększona przestępczośc w walce o rynki zbytu, czyli kluby nocne i ulice.

      głównym bohaterem jest tutaj właściciel nocnego lokalu, który wszelako należy do rosyjskiej mafii.

      nikt nie wie, że jegomość ma krewnych w policji, on sam bardzo dba o zachowanie tego w tajemnicy, bo wie, że ujawnienie oznacza same kłopoty.

      no i kłopoty się pojawiają, ale dlatego, że to ci krewni, policjanci, przychodzą do niego z propozycją, by dla nich szpiegował nielegalne interesy jakie mają miejsce na zapleczu klubu.

      reżyseria James Gray, muzyka Wojciech Kilar, Polska; główne role : Joaquin Phoenix, Eva Mendes, & Robert Duvall.

      brzmi nieźle !
    • grek.grek 22:10 Polsat "Babel" 11.10.18, 10:26
      dawno temu nieźle ocenialiśmy, ale... może czas na powtórkę ? :]

      film Alejandra Inarritu, świetna obsada : Kate Blanchett, Brad Pitt, Gael Garcia Bernal, Oscar za hipnotyczną muzykę Gustava Santaolalli, plus pyszne zdjęcia Rodrigo Prieto,

      przeplatanka, mozaika, czterech historii, zdjęcia kręcone w Casablance, Kalifornii, Tokio, Tijuanie, bo też i tam rozgrywają się kolejne wątki.

      syn pasterza w Maroku strzela z broni kupionej od japońskiego sprzedawcy i przypadkiem rani amerykańską turystkę, której mąż natychmiast próbuje uruchomić pomoc dla niej, a w Ameryce, meksykańska opiekunka zajmująca się ich dziećmi, wybiera się na wesele do rodzinnego miasta, dzieci bierze ze sobą, bo nie ma z kim ich zostawić.

      I taki jest punkt wyjścia, później jest tylko ciekawiej i bardziej zajmująco, scenariusz to naprawdę kawałek dobrej roboty, Guillermo Ariaga ma na koncie także "21 gramów" czy rewelacyjne "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady", zatem nie zaskakuje, lecz podtrzymuje bardzo dobrą formę :]

      dobry seans, wreszcie w Polsacie ;]

    • grek.grek 23:00 TV6 "Kasyno" 11.10.18, 10:38
      ostatnim razem leciał podczas Mundialu, i to w trakcie meczów ;]

      wg Manii : "świetny", no i czekamy wciąż na parę słów na temat "edukacji filmowej", o której pisałaś, Maniu :] "Kasyno" miało być jej częścią, czy już dotarliście do tego punktu programu ?

      cóż, Martin Scorsese i jego zespół, czyli pp. De Niro, Pesci - na ekranie, Thelma Schoonmaker przy stole montażowym, Nicolas Pileggi napisał scenariusz [wraz ze Scorsese, tak jak to miało miejsce przy "Chłopcach z ferajny", kanwą są wspominki jegomościa niegdyś zaangażowanego w przestępczy półświatek] plus Sharon Stone w roli femme fatale, i operator Quentina Tarantino - Robert Richardson jako autor zdjęć.

      Vegas, lata 70-te, luksusowe lokale, świat cekinów, lewych biznesów i układów, a w środku tego tygla mafioso i hazardzista, który traci głowę dla niewłaściwej kobiety.

      niektórzy powiadają, ze to sequel "Chłopców z ferajny", ale w tym przypadku jest to wyłącznie doskonała reklama dla filmu :]
      • maniaczytania Re: 23:00 TV6 "Kasyno" 15.10.18, 21:00
        nie, do "Kasyna" jeszcze nie doszliśmy ;) Myślę, że najpierw jeszcze właśnie "Chłopcy z ferajny", "Dawno temu w Ameryce" (jeden z moich ulubionych!) i może "Nietykalni".
        • grek.grek Re: 23:00 TV6 "Kasyno" 16.10.18, 09:42
          bardzo dobra marszruta filmowa, Maniu :]

          życzę Wam samych znakomitych wrażeń !
          czy Twoje plany obejmują też, w późniejszych terminach, ofk, również inne gatunki filmowe ?
          • maniaczytania Re: 23:00 TV6 "Kasyno" 21.10.18, 11:41
            nie no, inne gatunki to już dawno są 'ogarniane' ;)
            Z takich starszych filmów to np. "Przeminęło z wiatrem" za nami, kultowe młodzieżowe z lat 80-tych, zaczęliśmy niedawno kino 'sądowe', za nami całe Gwiezdne Wojny, wszystkie J. Bondy.
            Moim zdaniem, edukacja filmowa jest potrzebna, żeby się młody człowiek orientował, a do tego wyłapywał nawiązania do wcześniejszych filmów, motywów, itp.
            • grek.grek Re: 23:00 TV6 "Kasyno" 21.10.18, 12:22
              świetnie, Maniu ! :]

              znakomity plan wymyśliłaś ! gratuluję ! :]

              absolutnie masz rację ! klasyka kina jest niezbędna !
    • grek.grek 23:00 Super Polsat "Baader Meinhof" 11.10.18, 10:54
      mamy w archiwum świetny, jak zawsze, opis autorstwa niezawodnej Siostry - polecam lekturę ! :]

      oczywiście, tematem są losy niemieckiej grupy terrorystycznej, która narobiła sporego zamieszania w latach 60-tych, występując przeciw polityce, ideologiom, społeczeństwu konsumpcyjnemu i uczyniła to z pozycji radykalnych, bo za pomocą podkładania bomb, zamachów, ataków na urzędników państwowych i policję, choć zaczynają jako grupa malowniczych hippisów i hedonistów.

      "Historia bardzo ciekawa i atrakcyjnie pokazana. Mimo natłoku wydarzeń, dat i nazwisk fabuła wciąga. Może niektóre fragmenty są trochę sztuczne, np. dyskusje członków RAF o "walce z imperializmem", ale nie było tutaj czasu na długie wywody polityczne.

      Film nie próbuje ich gloryfikować, widzimy dokładnie efekty ich działań. Ale też poznajemy ich racje.

      W filmie pojawia się sporo zdjęć dokumentalnych z tamtego okresu. Są zdjęcia po zamachach, z wydarzeń w Monachium, wywiady z ludźmi na ulicy" - to wyimki z recenzji Siostry.

      dobra obsada, reżyseria Uli Edel, który kręcił się wokół produkcji telewizyjnych, miał udział przy kultowym "Twin Peaks" i dobrym "Houdinim", świetna obsada z Mortizem Bleibtreuem, Martiną Gedeck i Alexandrą Marią Larą, Johanną Wokalek, naprawdę sporo tutaj dobrych ról, a całość to kawałek świetnego kina rekonstrukcyjnego, ale i sensacyjnego.

      przyłączam się do do dobrych ocen Siostry - warto obejrzeć :]

      PS : ale że nie ma powtórki jutro o 21:00 ? dziwne :]
    • grek.grek a tymczasem w TVP... 11.10.18, 12:26
      szkoda, że do takich rzeczy doprowadza sytuacja obecna w publicznej :


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23987889,krytyk-filmowy-odchodzi-z-tvp-kultura-powod-wycieta-wypowiedz.html#s=BoxOpImg4
    • grek.grek quiz filmowy ! ["Stawka większa niż życe"] 11.10.18, 15:19
      u mnie 7/10, pomyliłem się przy pytaniach 2, 5 i 8 :]

      spodziewam się samych 10/10 u Was ! napiszcie jak Wam poszło ! :]


      kultura.onet.pl/film/wiadomosci/stawka-wieksza-niz-zycie-mija-50-lat-od-premiery-pierwszego-odcinka-przygod-hansa/k8mt6gd
      • mala_ciekawostka Re: quiz filmowy ! ["Stawka większa niż życe"] 11.10.18, 17:05
        Gratuluję wyniku:)

        U mnie 9/10, tylko pomyliła mi się siedziba muzeum:)
        • grek.grek Re: quiz filmowy ! ["Stawka większa niż życe& 12.10.18, 09:53
          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          gratulacje dla Ciebie ! znakomity rezultat ! :] brawooo ! :]
          • mala_ciekawostka Re: quiz filmowy ! ["Stawka większa niż życe& 13.10.18, 12:05
            Dzięki:)
            • grek.grek Re: quiz filmowy ! ["Stawka większa niż życe& 13.10.18, 15:00
              cała przyjemność po mojej stronie, Mała Ciekawostko :]
    • grek.grek 17:50 TVP Kultura "Zmruż oczy" 12.10.18, 10:01
      Kultura, jak widać, chętnie powtarza ten film.

      na mój gust : słusznie :]

      z niczego, na tle scenografii z paru desek i krzaków powstaje film, który ujmuje i wciąga w przestrzeń prawie magiczną, ma własny świat, alternatywną rzeczywistość przeżycia, i o rzeczach jakże istotnych opowiada z powodzeniem, bo przecież jest tutaj wątek trudności komunikacji międzyludzkiej, zaufania, wolności, przyjaźni, nauki, przewodnictwa [duchowego, zdecydowanie, ale pokazanego w skromny, bezpretensjonalny sposób].

      niezwykły film Andrzeja Jakimowskiego, który kręci od czasu do czasu, ale jak już nakręci, to trafia w samo sedno rzeczy.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Pogromcy duchów 2" 12.10.18, 10:04
      pamiętacie sequel "POgromców..." ? :]

      mnie jakoś chyba zupełnie wyparował; jak te duchy ektoplazmatyczne z Nowego Jorku; tak czy owak, jest tutaj cały zespół z oryginalnego filmu, znów reżyseruje Ivan Reitman, no i chyba był to znów sukces, któż nie chciałby uwierzyć w duchy ! ;]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Trzy kobiety" 12.10.18, 10:12
      dwa razy przekładano seans "Trzech kobiet", i wygląda na to, ze sprawdzi się stara, dobra zasada : do trzech razy sztuka :]

      film Roberta Altmana, z opisu wynika, ze to historia tytułowych przyjaciółek, które, po kolejnych bolesnych ciosach od życia, losu, świata - porzucają go i zamykają się w domu, odgradzają od reszty świata.

      Sissy Spacek, Janice Rule i Shelley Duvall w głównych rolach, ta ostatnia wyróżniona została Złotą Palmą w Cannes.

      Altman lubował się w historiach składanych na wzór mozaikowy, tutaj najwyraźniej albo odszedł od tego modelu albo też , koniec końców, splata trzy sznurki w jeden ?

      cóż, seans obowiązkowy - na to wygląda :]

      miejmy nadzieję, że Siostra ogląda ! MOże nas odwiedzi na tę okazję ?
      • grek.grek "Trzy kobiety" - kilka słów a'propos 13.10.18, 10:53
        Czy oglądaliście, Czcigodni ?

        Siostro ?

        Panowie rozmawiający przed filmem trochę go ubrali w kostium komplikacji interpretacyjnych, w duchu Davida Lyncha, i w ogóle, podczas gdy David Lynch możliwe, iż sam nie podjałby się opisania tego, co nakręcił w "Twin Peaks" czy "Mulholland Drive" ;]

        Tutaj są trzy panie : Millie ładna, rzutka i obrotna, ale jednocześnie dość obcesowo odrzucana przez otoczenie, które drwi z niej albo ignoruje, a niedawno opuściła ją lokatorka, z którą mieszkała, widać że ewidentnie szuka relacji z mężczyznami, chce znaleźć partnera, ale jej wysiłki idą na marne; młodsza, urocza na swój sposób Pinky, zapatrzona w nią jak w obrazek, naśladująca jak idolkę, wreszcie wprowadzająca się do jej mieszkania jako nowa współlokatorka, odpowiadając w ten sposób na ogłoszenie jakie Millie zamieszcza na tablicy w ośrodku pomocy seniorom, w którym obie pracują; trzecia, Willie, nic nie mówi, tylko wszędzie maluje swoje obrazy, jak wytłumaczyli wprowadzający w film panowie : przedstawiające sceny spotkania Odyseusza z żarłocznymi syrenami; Pinky jest nimi zaintrygowana, zwłaszcza tymi, którymi Willie wymalowała wnętrze basenu przy hoteliku, którym prowadzi razem z mężem, a w którym wynajmują mieszkanie obie panie.

        Kiedy znajomi Millie nie przychodzą na przyjęcie, jakie specjalnie dla nich zorganizowała, dziewczyna zupełnie się rozkleja i wdaje się w romans z mężem Willie.

        Jest to szok dla Pinky, bo nie dośc, że jakiś mężczyzna zbliża się do jej przyjaciółki, a nawet lepiej : ona go do tego zaprasza, to jeszcze jest nim mąż malarki, akuratnie będącej w ciązy. Reaguje na to skacząc do basenu z wysokości. Formalnie skacze do wody, ale jednak odnosi poważne obrażenia i w stanie śpiączki ląduje w szpitalu. Millie ma wyrzuty sumienia, widzi w całej sytuacji własną wątpliwej jakości zasługę.

        btw, ciekawa informacja jest taka,że Pinky, to pseudonim młodszej z kobiet, jej faktyczne imię, to... Mildred. Millie. Jak sama mówi "Nie używa go, bo nie lubi". COś zatem wyraźnie je łączy, sugerowane nawiązania do "Persony" są rzeczywiście widoczne.

        Po powrocie dziwnie się zachowuje, nerwowo, histerycznie, atakuje nawet własnych rodziców, sprowadzonych na miejsce w trybie awaryjnym. Twierdzi, że ich w ogóle nie zna.

        Kiedyś dyskretnie naśladująca Milie, ot choćby przymierzając jej szlafrok, teraz robi to manifestacyjnie, włącznie z bywaniem na strzelnicy, którą wcześniej omijała z daleka, dziwiąc się Millie, że znajduje przyjemnośc w celowaniu do plastikowych sylwetek ludzkich. Nawiązuje też romans z mężem Willie.

        W finałowej scenie, Millie i Pinky dowiadują się od męża Willie, że żona rodzi. Milie nakazuje Pinky wezwać pogotowie, a sama pomaga Willie [Willie, to prawie jak Millie] w odebraniu porodu.

        Pinky nigdzie jednak nie jedzie, obserwuje, a scena przybiera rysy mocno oniryczne, jak Willie wydaje na świat... martwe dziecko. Trzęsąca się i zrozpaczona Millie mówi tylko "on jest zupełnie zimny...", a potem policzkuje Pinky za to, że nie sprowadziła pomocy.

        W ostatniej scenie mamy wszystkie trzy kobiety w jednym domu, prowadzą razem ten hotelik, nie ma męża Willie, a wymiana zdań między Pinky, a Millie sugeruje, że mężczyzna nie żyje, i to możliwe że za ich sprawą.

        Pinky nazywa Millie "matką", Millie wygląda jak Willie, a Willie siedzi na werandzie i... mówi ! Kilka słów, ale jednak. Potem wszystkie idą do domu, by przygotować obiad.

        Nawiązując do obrazów malarskich, możliwe iż idei przewodniej filmu ?, kobiety odrzucając mężczyzn i wymieniając się rolami, tworząc drużynę, zespół, rodzinę !, znajdują harmonię i wewnętrzną równowagę, chronią się przed negatywnymi emocjami i wpływami otoczenia.

        Albo też jest to jedna kobieta w trzech odsłonach, realizująca model życia rozpisany na kilka głosów. Albo dwie ? A może jednak trzy ? Sądzę, ze tak jak David Lynch, który, wg mnie, kręci filmy, w których chodzi o nastrój i barwy, a nie o sens i logikę, tak samo Robert Altman możliwe iż nie miał pojęcia, ile bohaterek zawiera się w tym filmowym tercecie ;] Skoro już panowie przed filmem porównali "Trzy kobiety" do filmów Lyncha, uznali je za inspirację.

        świetne są wszystkie aktorki : rzeczywiście rewelacyjna Shelley Duvall, Millie, która porusza się na cienkiej linie między silną neurozą i coraz bardziej frustrującym otwarciem na świat; urocza Sissy Spacek, która kapitalnie subtelnie zmienia rejestr, kiedy Pinky rzuca się do basenu i budzi ze śpiączki z dziwnie podrasowanymi zachowaniami, chociaż... wciąż w jakiś sposób jest podobna do siebie sprzed tego wypadku; no i milcząca, ale niepokojąca spojrzeniem i mową ciała Janice Rule.

        bardzo dobry film !

        znakomita premiera. Oby więcej, oby częściej ! :] to jest TO !

        a dziś "Ja wam pokażę" w Kulturze... rety, w Kulturze ?!




    • grek.grek 22:25 TVP2 "Uwikłanie" 12.10.18, 10:19
      ponoć nawet sam pan autor oryginału literackiego, Zygmunt Miłoszewski, nie był przesadnie zadowolony z kształtu ekranizacji jego kryminału.

      bo i chyba miał rację ?
      trochę brak tutaj autentycznej gry reżysera z widzem, ewidentnie dobra intryga, z wieloma sekretami i odkryciami, nie zostaje przekształcona w wysokiej klasy dreszczowiec, brak w nim grozy, brak temperatury, no i chyba nie wszyscy aktorzy [pan Bukowski w głównej męskiej roli] zostali stosownie dobrani i wyreżyserowani. Tak jakoś zbyt słonecznie jest, zbyt miękko, zbyt jasno.

      ale kto wie, może za którymś razem uda się znaleźć klucz do tego filmu, tak by złapać jego własną poetykę i rytm ? :]
    • grek.grek 22:35 TVP1 "Invictus. Niepokonany" 12.10.18, 10:26
      film Clinta Eastwooda.

      o Nelsonie Mandeli, którego wyjście z więzienia, po 27 latach odsiadywania wyroku z powodów czysto politycznych, i objęcie prezydentury, splata się tutaj z rozgrywanym w RPA prestiżowym Pucharem Świata w rugby.

      może to być ważne wydarzenie nie tylko sportowe, ale także społeczne; zwycięstwo reprezentacji RPA może stworzyć świetny klimat do jednoczenia podzielonego społeczeństwa. Rangę tych mistrzostw rozumie nie tylko prezydent, ale także kapitan zespołu, no i wygląda na to, ze to porozumienie emocjonalne również będzie istotnym wątkiem filmu.

      w głównych rolach : Morgan Freeman i Matt Damon, zdjęcia stałego operatora Eastwooda - świetnego Toma Sterna, który zawsze umie wydobyć z bohaterów coś więcej niż tylko ich zewnętrzne przymioty.
      • grek.grek 0:05 TVP1 "Invictus. Niepokonany" 13.10.18, 09:32
        czy oglądaliście, Czcigodni ?

        czy Clint Eastwood znów zrobił znakomity film ?
    • grek.grek 22:35 Polsat "Inwazja : Bitwa o Los Angeles" 12.10.18, 10:31
      ach, ci kosmici ! znów napadają, i jak zawsze na Amerykę ! nie mogliby chociaż raz napaść na Polskę ?

      chyba, ze wg nich, u nas i tak już jest niezły kosmos... ;]

      ponoć sporo patosu, amerykanizmy co pół kroku, no i 70 mln budżet, który w całości poszedł na efekty specjalne.

      rzecz jasna, Ameryka znów daje łupnia ufokom ;] nie sądzicie, że to trochę nielogiczne : kosmici, którzy mają technologię, dzięki której są w stanie pokonać galaktyczne oceany czasu i przestrzeni, dotrzeć na Ziemię, przegrywają wojnę z Ziemianami, którzy najdalej jak dotąd byli na Księżycu, chociaż i to osiągnięcie wielu poddaje w wątpliwość ? ;]
    • grek.grek 22:45 TVN7 "Inni" 12.10.18, 10:42
      wspaniały film grozy, z rewelacyjną wprost puentą, kto jeszcze nie widział - temu zazdroszczę, że zobaczy po raz pierwszy :]

      rewelacyjna scenografia, subtelnośc prowadzenia akcji, moment z dreszczykiem i podskokami na fotelu, fantastyczna oprawa wizualna i historia, która straszy, ale koniec końców, jak to zazwyczaj ma miejsce w tej nowej szkole horrorów : prowadzi do zupełnie innych odkryć i rejonów świadomości niż na początku by się wydawało; słusznie twórcy, tacy jak Alejando Amenabar, reżyser "Innych", dochodzą do wniosku, że kopiowanie "Egzorcysty" czy "Dziecka Rosemary" nie ma sensu, a podążanie śladami licznych "PIątków 13-nastego" czy też stylizacje na paradokumenty a'la "Blair Witch Project" czy "Rec" nie są zajęciem dostatecznie ambitnym, więc trzeba znaleźć nowy język opowiadania.

      "Szósty zmysł", "Sierociniec" czy własnie "Inni", to jest ta nowa, świetna szkoła, artystycznego horroru, korzystająca z gatunkowych wzorców, ale w zupełnie inny sposób, i w innym celu niż wcześniej było to czynione.

      świetny seans ! No i świetna obsada, z Nicole Kidman w głównej roli. cieszy też sukces komercyjny :]
    • grek.grek 22:45 TVN "Arka przyszłości" 12.10.18, 10:59
      zdecydowanie dobre kino futurystyczne, ale odwołujące się do wspołczesnych zupełnie wątków społecznych.

      akcja rozgrywa się w przyszłości, kiedy to Ziemia znów skuta jest lodem, co stanowi bezpośrednio następstwo globalnego ocieplenia - epoka lodowcowa !

      właściwie jednym funkcjonującym urządzeniem jest kilkukilometrowej długości pociąg, który jeździ w kółko trasą liczącą sobie pewnie z -dziesiąt tysięcy kilometrów. Napędzany jest gigantycznym dynamem, które działa jak perpetum mobile i znajduje się w lokomotywie.

      właścicielem pociągu jest bogacz i on zajmuje wagon najbliżej lokomotywy, a im dalej - tym gorsze miejsca dla coraz biedniejszych lokatorów, w efekcie czego powstaje układ hierarchiczny : bogaci pławią się w luksusach i opłacają siepaczy, którzy pomagają im zachować władzę i przywileje, a biedota chadza w łachmanach, cierpi na choroby, niedożywienie i fatalne warunki mieszkaniowe.

      przy okazji, pociąg jest czymś w rodzaju Arki Noego, są tutaj wagony, w których przechowywana jest flora i fauna, w oczekiwaniu na poprawę warunków pogodowych i możliwość powrotu do normalnego życia.

      tak czy owak, wśród pariasów zaamieszkujących pociąg rodzi się bunt, chcą zmienić porządek społeczny, uzyskać dostęp do lepszego życia, a finalnie : dotrzeć do lokomotywy i przejąć kontrolę nad pociągiem.

      klaustrofobiczny klimat, wiele scen dynamicznych, i jakze interesująca, choć przecież nie nowa ?, wizja rzeczywistości po apokalipsie. Nikt jeszcze nie wpadł na to, by świat zamknąc w pigułce pociągu, ale to interesująca wizja, nieprawdaż ? :]

      A ten układ świata, podział na biedne Południe i bogatą Połnoc, zostaje zachowany, problemy również, no i mamy na ekranie coś w rodzaju radykalnej wizji Wiosny Ludów, budzących się do walki z niesprawiedliwością, wyzyskiem i krzywdą. Nic jednak nie jest tak proste, jak się początkowo wydaje, schody zaczynają się wtedy, kiedy sukces jest blisko, i nagle okazuje się, że wcale nie musi on być sukcesem w takim kształcie, w jakim postrzegano go na początku drogi.

      ciekawy film, widowiskowy również :]
    • grek.grek 17:05 Kultura "Bullitt" 13.10.18, 09:39
      klasyka kina sensacyjnego.

      proszę, przeczytajcie recenzję dawną autorstwa Zygmunta Kałużyńskiego, sądzę że świetnie zachęcającą :] :


      niniwa22.cba.pl/kaluzynski_zbrodnia_jako_poezja.htm
    • grek.grek 11:55 Kultura "Yesterday" 13.10.18, 09:49
      przy dźwiękach muzyki Beatlesów, ale nie jest to kino w żaden sposób romantyczne. Raczej rozliczeniowe, polscy nastolatkowie w połowie lat 60-tych mieli pewnie z gruntu tego samego rodzaju kłopoty wokół siebie niż ich brytyjscy równolatkowie, choć ich pochodzenie było nieco innego charakteru.

      A lista jest długa : opresyjny ustrój, władczy kościół, zindoktrynowani dewoci, terroryzująca szkoła, wszyscy którym wystarczą długie włosy, by prześladować młodzież pragnącą poczuć odrobinę świeżego powietrza w tym zaduchu ideologicznym.

      Czy w takich warunkach możliwa jest miłość, przyjaźń i porozumienie w gronie samych młodych muzykantów ?

      to gorzki film, pokazuje świat przesiąknięty symboliczną przemocą, zmuszającą do kapitulacji, gaszącą nadzieje nawet na intymność.

      Ale z tą całą goryczą bardzo dobrze wyreżyserowany przez Radosława Piwowarskiego.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Blitz" 13.10.18, 09:51
      policjant na tropie zuchwałego i medialnego zabójcy... policjantów.

      adaptacja ksiązki Kena Bruena. w głównej roli Jason Statham
      • grek.grek "Blitz" słowo po seansie 16.10.18, 11:35
        w trakcie i po obejrzeniu nasuwa mi się konkluzja, że jest to film bardzo zainspirowany serialem "Luther' :] podobne lokacje, podobnie kręcone sceny nocne i uliczne, odpowiednio zarysowana postać przestepcy [i twarz !], w ogóle brytyjski jest to film aż do przesady, co tylko dobrze o nim świadczy.

        rzecz w tym, że "Luther" bez Luthera , z "Lutherem" ma jednak niewiele wspólnego ;] Nawet jeśli policjanci są dobrze zagrani, a fakt, ze jeden z nich jest gejem, to interesująca zagrywka fabularna.

        scenariusz jest zręczny, kiler dośc dlugo wymyka się stróżom prawa, a kiedy już im wpada w ręce - wcale nie jest tak łatwo skazać go przed sądem i trzeba unieszkodliwić go w inny sposób, przy okazji zamykając śledztwo kryminalne dotyczące zabójstw przez niego dokonanych. finał jest interesujący , choć trudno nie odnieśc wrażenia, że pan przestępca trochę pomógł panom policjantom w realizacji intrygi uknutej poza jego wiedzą, jakby nie patrzeć ;] telepatia ? zbieg okoliczności ? antycypacja ? nie zdradzę szczegółów, ale coś tam zostało chyba jednak naciągnięte na okoliczność powodzenia planów good guys ;]

        ale, tak czy owak, jest to niezły thriller, przede wszystkim z powodu zdjęć i lokacji oraz galerii filmowych twarzy, bardzo dobry casting :]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Thelma i Louise" 13.10.18, 10:06
      wspaniały film Ridleya Scotta.

      dwie kobiety, rozczarowane związkami z mężczyznami, ruszają na weekendowy odpoczynek, który zamienia się w drogę bez powrotu.

      piękne jest nie tylko fantastyczne zakończenie, jedno z najwspanialszych w historii kina, ale cała ta historia, bo przecież jej sens jest taki, że zniechęcone do życia, zawsze zmarginalizowane i pozbawione już nadziei na lepsze jutro, kobiety odkrywają wolność, urodę świata, radość życia i biorą zasłużony odwet na męskich brutalach i chamach, którzy wchodzą im nieopatrznie w drogę.

      komisarz policji próbuje je zatrzymać, próbuje im pomóc, szczerze przejęty ich sytuacją, w miarę poznawania ich codziennego życia coraz lepiej rozumiejący powody ich ucieczki, ale kiedy Thelma rozważa "Wróćmy, może wrócimy ?", Louise przytomnie jej odpowiada : "Do czego chcesz wracać ?". Istotnie, teraz są wolne i szczęśliwe, za nimi jest tylko to, co je więziło i odbierało życiu radość.

      Susan Sarandon i Geena Davis - role życia, świetni są też panowie w rolach "mężczyzn ich życia" oraz policjant feministyczny Harvey Keitel.

      muzyka Hansa Zimmera, im bliżej finału, tym bardziej sugestywna.

      świetna zdjęcia ś.p Adriana Biddle, który zaczął od dość klaustrofobicznego "Obcego. Decydujące starcie", a tutaj ma do dyspozycji szerokie plenery, piękne kolory, góry i folklor bezdroży w okolicach Kalifornii, plus oczywiście Kolorado, z Kanionem na czele.

      ale najbardziej widać tutaj rękę Ridleya Scotta, który ten świat maluje z reżyserskiego fotela, zostawia pole do popisu aktorkom i skupia się na przedstawieniu rzeczywistości odbijającej ich pragnienie i drogę do odkrywanej z entuzjazmem wolności. Klasa !
    • grek.grek 21:45 TVN "Wiek Adaline" 13.10.18, 10:13
      interesujący punkt wyjścia : na skutek wypadku pani przestaje starzeć się. Niby jest to okoliczność przyjemna i satysfakcjonująca, ale jak już się z tą satysfakcją pani oswaja, to zaczyna mieć wątpliwości i niepewności. Jak wytłumaczyć bliskim taki stan rzeczy ? Jak obserwować przemijanie na obliczach innych ludzi własne zachowując nietknięte zębem czasu ? Jak wreszcie związać się z kimś, z kim chciałaby się związać, jak wyznać taki sekret ?

      ciekawa historia musi to być ?

      Blake Lively w głównej roli, obok Harrison Ford, Ellen Burstyn.

      oceny widowni na F-web i IMDb, mniej wiecej : 7/10 ;]

    • grek.grek 20:00 Puls "Aleksander" 14.10.18, 10:08
      recenzje były umiarkowane, ale z to rozmach niebagatelny i częściowo widać to na ekranie. na fotelu reżyserskim Oliver Stone, który chyba nigdy nie dostał 155 mln budżetu, w obsadzie czołówka Hollywoodu, naczelnym muzykantem mianowano Vangelisa, a zdjęcia oddano w ręce Rodrigo Prieto, no i , wg recenzentów, coś jednak nie wyszło, a i widownia nie dopisała, sukcesu finansowego ta, jakby nie było - superprodukcja, nie odniosła.

      jak to sie stało, że się nie udało ?

      za mało odważnie ? a może zbyt odważnie ? a może centrum reklamy i marketingu zawaliło sprawę ? :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Z Archiwum X.Pokonać przyszłość" 14.10.18, 10:14
      "Z Archiwum X" w pełnym metrażu :]

      można analizować szczegółowo i drobiazgowo fabułę i porównywać ją do serialowych odpowiedników, ale... jest Scully, jest Mulder, są Wolni Strzelcy, jest Palacz, dyrektor Skinner, są spiski rządowe, UFO i tajemnicze wydarzenia, kultowa muzyka [chyba jest ? nie pamiętam tego tak dokładnie, jak bym chciał], a Truth is out There - czegóż więcej trzeba, by mieć frajdę z seansu ? :]

      koniecznie ! :]
    • grek.grek 20:00 Super Polsat "Turysta" 14.10.18, 10:21
      ona, on, Wenecja, Paryż, zmysłowe zaintrygowanie i kryminalna intryga - a jak do tego dodać, że w rolach głównych pp. Jolie i Depp, to właściwie rekomendacja jest gotowa i oczekuje na zatwierdzenie ;]

      rezyseruje Florian Henckel von Donnersmarck, ktory 4 lata przed "Turystą" sporządził doskonałe "Życie na podsłuchu", film całkowicie różny w swojej wymowie i estetyce, jak mogę tylko sądzić, bo "Turysty" nie widziałem; cóż, nie pierwszy to przypadek, gdy sukces w kinie ambitnym skutkuje awansem/transferem do ligi, w której budżety filmowe sięgają 100 mln ;]
    • grek.grek 20:40 Kultura "Trzy minuty. 21:37" 14.10.18, 10:25
      premiera chyba ?

      albo prapremiera ?

      data jest wymowna, zwlaszcza godzina, moment śmierci papieża; i zdaje się na przeżyciu tej chwili przez grono bohaterów filmu, skupia się fabuła.

      zapewne niejeden z nich odnajdzie w zyciu sens, cel i nadzieję, dzięki sile skumulowanej natenczas energii.
    • grek.grek 22:05 TVP2 "Chocolat" 14.10.18, 10:37
      premiera !

      zapowiadana przez Manię :]

      historia pierwszego francuskiego czarnoskórego komika estradowego, ktory nosił pseudonim - wlaśnie Chocolat, i był imigrantem z Afryki; występował razem z białym kolegą o ksywie scenicznej Footit, stworzyli znakomity i rozpoznawalny duet.

      akcja dzieje się pod koniec XIX wieku.

      główne role : Omar Sy, James Thierree, Frederic Pierrot, Clotilde Hesme, reżyseruje Roschdy Zem; Cezary w 2017 roku za rolę Thierree'ego i scenografię.

      voila ! :]
      • grek.grek "Chocolat" parę słów 1/3 15.10.18, 10:22
        Czy oglądaliście, Czcigodni ?

        wg mnie, bardzo dobre kino, stojące mocno na dwóch znakomitych głównych rolach.

        Najpierw jest Footit, klaun w cyrku objazdowym; ceniony w swoim fachu, ale bez pomysłu na kolejne występy. Właściciel , Delvaux, sugeruje, że z tego powodu obniży mu zarobki, a może i całkiem sie pozbędzie ze swojej trupy.

        Wtedy Footit zauważa w innym cyrku czarnoskórego dryblasa, Rafaela, który odgrywa tam rolę groźnego, dzikiego kanibala. Składa mu propozycję wspólnych występów, polegających głównie na tym, że mały Footit próbuje zaatakować większego od siebie Rafaela, niebawem przemianowanego na Chocolate'a, a tamten wciąz się uśmiecha naiwnie, ignorując albo umykając przed zacietrzewieniem przeciwnika. Odgrywają scenki z dialogami, ich występy układają się w historyjki, obaj są plastyczni i sprawni fizycznie - widownia doskonale się bawi. Sukces. A dzięki niemu mogą dyktować warunki zatrudnienia właścicielowi cyrku, który jest strasznym sknerą i nawet swoich najlepszych zawodników puszczałby na boisko najchętniej za miskę ryżu.

        Choreografią i scenariuszem scenicznych numerów zajmuje się Footit, on jest mózgiem całej aktywności; ale kiedy są na scenie, widownia całkowicie koncentruje swoją na jego czarnoskórym partnerze. W duecie są zupełną nowością w branży : dwóch klaunów jednocześnie na scenie !, czarny i biały !, wesoły i smutny ! To przełom w sztuce cyrkowej.

        Na jednym z występów wypatruje ich dyrektor największego paryskiego cyrku. I proponuje zatrudnienie za znakomite pieniądze. O ile sie sprawdzą w boju. Przyjmują z radością i ruszają do Paryża, który wita ich piękną architekturą, niezawodnymi dźwiękami barowych akordeonów oraz rwetesem ulicznych straganów.

        cdn
        • grek.grek "Chocolat" parę słów 2/3 15.10.18, 10:45
          Właściciel jest menadżerem surowym, wymagającym , ale znającym się na rzeczy i sprawiedliwym. Rację mają tutaj widzowie, jeśli oni "kupują" numer, to jest on dobry. Jeśli nie - nie ma o czym rozmawiać.

          A Footita i Chocolate'a kupują od razu. Zaletą filmu jest to, że niektóre ich popisy są odegrane w całości, bez efektów, co zapewne wymagało od aktorów niebagatelnej pracy i plastycznego talentu ruchowego.

          Ujawniają się coraz głębsze różnice między partnerami scenicznymi. Chocolat korzysta z okazji, by sie bawić, grać w karty, romansować, balować, pić; dobrze sie ubiera, kupuje automobil. Jest ulubieńcem widowni, Footit również, ale mimo wszystko w cieniu swojego czarnoskórego kolegi. Czy mu to przeszkadza ? Trudno orzec, możliwe, że odrobinę.

          Lecz Footit jest stuprocentowym profesjonalistą; pracoholikiem, stroniącym od barów i domów publicznych, całkowicie skupionym na sztuce.

          I jest... homoseksualistą. Ukrywa to starannie, nie podejmuje romansów, mimo ze ma okazje; czy jest zakochany w Chocolacie ? Możliwe. To mogłoby wyjasniać minę Footita, przy okazji obserwacji Rafaela w objęciach kobiet. A może jest to mina zawodowca, który obawia się, ze luźno prowadzący się partner sceniczny zawali występ ? Wszak ten duet jest nierozerwalny.

          Im dalej w las, tym więcej drzew, a w filmie kluczową rolę zaczyna odgrywać wątek rasowy.

          Trudno bowiem nie zauwazyć, że wszelkie niuanse scenicznej klaunady Footita i Chocolata są oparte na schemacie : biały gania i kopie w tylek [publika uwielbia ten żelazny punkt programu] czarnego. Chocolat na początku nie ma nic przeciwko, cieszy się z zainteresowania widowni, dzięki swojej roli zarabia świetnie i prowadzi auto.

          Jego świadomośc zmienia się w czasie pobytu w więzieniu. Trafia tam z powodu braku legalnych dokumentów [jest uciekinierem z Kuby, czy raczej został stamtąd sprowadzony do Europy, gdy miał 10 lat, do pracy]. Strażnicy traktują go bardzo źle, szczotką drucianą "szorując go z brudu", którym ma być kolor jego skóry, upokarzając i wyśmiewając.

          W celi poznaje Victora, imigranta z Haiti, oczytanego i oświeconego, ktory wyjaśnia mu : jesteś zabawką w rękach białych, oni cię nie kochają jak równego sobie, lubią ciebie jako czarnego, którego co wieczór biały kopie w tylek.

          I Chocolat dostrzega tę prawdę : jego sceniczna postać odpowiada na stereotypowe oczekiwania białej, zamożnej publiki. W istocie, jest to rasizm w aksamitnych rękawiczkach.

          Po wyjściu z więzienia, skąd wyciąga do dyrektor cyku, na cito wyrabiając mu papiery - Chocolate nie jest juz taki sam. Nadal bierze udział w występach z Footitem, pozwala sie kopać w tyłek, gra swoja rolę, ale już nie uśmiecha się z naiwności, lecz dlatego, że w ten sposób zarabia na chleb. Kiedy widownia tego nie widzi, jego twarz tężeje i oczy się zwężają za kaŻdym razem, gdy ma wystawić tylną część ciała pod but partnera.

          Zaczyna się upominać o godne traktowanie.

          Oto na plakatach reklamujących cyrk Footit i Chocolat sa narysowani w charakterystycznej pozie : Footit wymierza Chocolatowi kopa. I na dodatek Chocolat wygląda jak małpa.

          Komik zgłasza sprzeciw : chce być w innej pozie przedstawiony i wyglądać jak człowiek. To pierwsze udaje sie zalatwić, i to tak, ze nikt nie ucierpi finansowo na zmianie warunków kontraktu, ale to drugie... nie da rady. "Tak nasza publika postrzega ludzi o innym kolorze skóry", rozbrajająco wyznaje twórca plakatu i jeszcze powołuje się na grafiki Toulouse'a Lautreca.

          Chocolat i Footit zostają zaproszeni do szpitala, gdzie leczone są ciężko chore dzieci. Tam Chocolat poznaje Marie, sympatyczną pielęgniarkę. Krok po kroku - nawiązują romans, który przeradza się w coś głębszego i trwalszego. Chocolat stopniowo odstawia swoje romanse.

          cdn
          • grek.grek "Chocolat" parę słów 4/5 15.10.18, 11:09
            W Chocolacie ścierają się duma i profesjonalizm, świadomośc upokorzenia i satysfakcja z bycia lubianym, gorycz i poczucie spełnienia. Przypomina sobie, kiedy na Kubie widział swojego ojca, służącego przy pańskim stole, odgrywającego rolę psa w liberii, ku uciesze białego, wykwintnego towarzystwa.

            Zapija ten żal, zaczyna brać laudanum, zagrywa się - i zgrywa do nitki - w karty, wdaje się wreszcie w konflikt z Footitem. Chodzi o zarobki. Chocolat uważa, że niesłusznie zarabia dwa razy mniej, a przecież to on przyciąga widownię. Na to Footit odpala mu, że to on pisze scenariusze, opracowuje całe numery, podczas gdy Chocolat to tylko "statysta"; "ja cię stworzyłem, beze mnie jesteś nikim !", podsumowuje swoją tyradę, a na scenie zamiast na niby, strzela w twarz Chocolata tak mocno, że krew idzie z nosa.

            Victor, z którym, po wyjściu obu z więzienia, Chocolat utrzymuje znajomość, i chętnie bywa w jego skleconej z desek, ale pełnej ksiązek, chacie w gettcie pod miastem, mówi mu na to : "Footit wie, że jest zależny od ciebie, boi się że mógłby cię stracić". I w tym jest zapewne również wiele racji.

            Chocolat coraz częściej myśli o poważnym aktorstwie, ma dośc zbierania kopniaków na scenie; chce zrobic coś, co Victor nazywa "wyłomem", chce zagrać w teatrze, a jego wybór jest oczywisty : Otello. Rola, której we Francji nie zagral jeszcze żaden czarnoskóry aktor.

            W cyrku coraz częściej Chocolat wdaje się w awantury, nie odchodzi tylko dlatego, że dyrektor rozpaczliwie tłumaczy mu, jak wiele dokonał dla rozwoju scenicznej sztuki klaunady. Czy jakąś rolę odgrywa w tym resztka lojalności wobec Footita ? Trudno orzec. Mimo wszystko coś jednak uczynił dla Chocolata.

            I być może ma rację, kiedy mówi : ludzie nie są gotowi na czarnego aktora w szekspirowskim teatrze.

            Kiedy w szpitalu, gdzie Choclat często zabawia dzieci, i spotyka sie z Marie, z którą wkrótce zamieszkuje, poznaje dyrektora teatru i zwierza mu się ze swoich planów : zostaje potraktowany bardzo serio i pada propozycja angażu.

            To koniec duetu z Footitem. W ostatnim występie Chocolat sam zmienia scenariusz, po raz pierwszy to on wymierza kopniaka Footitowi. Publika zaśmiewa się do łez, Chocolat mówi do zdumionego Footita : widzisz, w drugą stronę to też działa. Koniec. Tego wieczora Footit bez słowa opuszcza garderobę zostawiając Chocolata samego. Nie pozostało już nic do dodania.

            Chocolat opuszcza cyrk. Przechodzi do teatru. Zmienia fryzurę, staje się kimś poważniejszym. Prosi by mówić do niego per : Rafael, "Chocolat", to przeszłość, o której nie chce pamiętać.

            Poznaje zespół, są to ludzie życzliwi i otwarci. No i próbuje, cwiczy swoją rolę, poznaje tajniki teatralnego rzemiosła, robi błędy, traci wiarę w siebie, na dodatek widzi reklamy spektaklu i swoje nazwisko z dodatkiem "Chocolat, cyrkowiec w roli Otella"; wspiera go Marie, jak trzeba dodając otuchy, a jak trzeba ochrzaniając za mazgajenie się.

            cdn
            • grek.grek "Chocolat" parę słów 5/5 15.10.18, 11:50
              Footit dowiaduje się o teatralnych próbach Chocolata. Nie jest zaskoczony, gdy odwiedza go Marie. Zwierza mu się z trudności życia w związku z czarnoskórym mężczyzną, dla sąsiadów jest "dziwką"; Footit wie o czym ona mówi, zna też bolączki Chocolata, sam przecież ukrywa homoseksualizm. Ten wątek jest tutaj kapitalnie wprowadzony i pokazuje Footita w zupelnie innym świetle.

              Klopoty z rolą teatralną, Chocolat oczywiście zapija, włóczy się do barach, hazarduje do upadłego, robi liczne długi, ale jednocześnie... wszystko nagle układa się w background, dzięki któremu naprawdę zaczyna rozumieć Otella, calą tę sztukę, i podczas premiery technika jakiej sie nauczył i emocje, jakie sie w nim obudziły, składają się w jedno. Rola jest dobra, nawet bardzo, ale... widownia wygwizduje go, wybucza, prawdopodobnie dlatego, ze jest czarny i w ich mniemaniu nie godzi się, by grał Szekspira.

              Footit jest na widowni, gdzieś z boku, widzi całą scenę. Nie ma satysfakcji, może co najwyżej bardzo smutną, że wiedział, domyślał się, ze czarnoskóry, nawet tak utalentowany jak Chocolat, w tych czasach może być tylko "kopanym w tyłek przez białego na scenie cyrkowej". A jego wiedza wynika, wciąz, z własnej świadomości swojej inności, tyle że on może ukryć swój homoseksualizm, a Chocolat jest bezbronny.

              POdczas gdy w teatrze wybucha awantura, widownia ściera się z zespołem, który staje w obronie Chcolata, on sam, wyczerpany i zniechęcony, wychodzi i rusza w nocne miasto. W zaulku dopadają go zbiry nasłane przez wierzyciela, któremu Chocolat winien jest pieniądze za karciane długi. Łamią mu palce. Chocolat wydaje krzyk, w tym ciemnym zaułku, i nie tyle wynika on z bólu ciała, ile bólu duszy.

              Akcja przenosi się do Bordeaux, do 1917 roku.

              Dobiegający 50-tki Chocolat żyje tutaj z Marie. Biednie bardzo. Na dodatek wciąz ona musi się zmagać z kąśliwymi uwagami na temat związku z czarnoskórym. Rasizm kwitnie w najlepsze.

              Chocolat sprzata arenę miejscowego cyrku, nikt nie rozpoznaje już w nim dawnego mistrz scenicznego; tylko jakiś chłopiec jakby go poznał, ale ojciec mówi : "Nie, to nie on, Chocolat umarł dawno temu". POniekąd tak sie stało, Chocolat, jako postać, istotnie umarł.

              Rafael jest bardzo chory, gruźlica w ostatnim stadium, kaszle krwią, mdleje przy pracy.

              Przy łóżu smierci, w klitce obok cyrku, jaką zajmuje z Marie, odwiedza go Footit. Jemu wiedzie sie nienajgorzej, prowadzi bistro i pomaga młodym talentom cyrkowym, jest kims w rodzaju mecenasa sztuki.

              Footit ogląda wystrój ścian, wiszą na nich zdjęcia i plakaty Rafaela, jako Chocolata, i duże zdjęcie ich obu, w przyjacielskiej pozie. A więc Rafael tak do końca o Chocolacie nie zapomniał, i o swoim sceniczny partnerze również.

              W ostatniej rozmowie Footit , wzruszony do głębi, mówi ze widział Rafela w roli Otella : "Byłes wspaniały", wyznaje mu, wyznając być może ukrytą miłość, jaką zawsze darzył swojego kolegę ze sceny. A kiedy słaby juz Chocolat z goryczą powiada : "Byłem tylko naiwnym Murzynem, ktory chciał zmienić skórę", protestuje "Mialeś rację, to ty mialeś rację, a ja się myliłem, nic nie rozumiałem", ale zaraz dodaje : "Razem... razem byliśmy królami, nie znaliśmy granic".

              I wtedy Rafael wyjmuje z kieszeni taki rodzaj kalejdoskopu z papieru, ktory polega na szybkim kartkowaniu pliku obrazków układających się w zabawną historyjkę. W tym przypadku historyjka przedstawia ich obu, w scenicznych rolach, szczerzący się czarny czeka na kopa od białego, po ktorym wylatuje ze sceny. "To my", konstatuje Chocolate.

              Footit spontanicznie wybucha śmiechem, ale w następnej sekundzie wybucha płaczem i szlocha gorzko obejmując umierającego przyjaciela. Teraz wszystko naprawdę rozumie.

              James Thierree za samą tylko tę ostatnią scenę Cezara powinien dostać, a co dopiero za całą rolę, wymagającą akcentowania drobiazgów, całego tego wewnętrznego mętliku, jaki panuje w jego bohaterze, skrywającym sekrety, uczucia, które niuansują interpretacje jego zachowań, czynią go bohaterem dramatycznym, w takim stopniu w jakim Choclat jest bohaterem tragicznym.

              Omar Sy jest oczywiście bardziej bezpośredni w swojej grze, ale kiedy przychodzi pora by naturalną wesołość Chocolata przełamać goryczą i smutkiem mężczyzny odkrywającego swoja tożsamośc i okrucieństwo świata - aktor staje na wysokości zadania.

              Wybitną zaletą filmu są też numery sceniczne duetu głównych bohaterów, Thierree i Sy są świetnie przygotowani, mają chyba nawet talent, w ich wykonaniu nie wyglądają one jak aktorstwo w aktorstwie, ale jak najprawdziwsza sztuka cyrkowa.

              W finale pojawiają się, na filmie, prawdziwi Footit i Chocolate, co pozwala odkryć m.in taki fakt, że Chocolat był niewysoki, zdecydowanie niższy od grającego go Omara Sy. Ale nie o to przecież chodzi by oddawać wszelkie szczegóły jeden do jeden, nieprawdaż ?

              W istocie jest to opowieść przewrotna, jak samo życie, z jednej strony, Chocolat zrobił coś ważnego dla cyrkowej sztuki i nie jako "czarny kopany w tyłek", lecz jako świetny artysta; z drugiej : jednak jego popisowym numerem była scena, w której trudno nie widzieć kwintesencji ówczesnych rasistowskich przesądów, można by nawet powiedzieć, że Chocolat swoimi występami pomagał je cementować.

              I to rozdwojenie stanowi sedno, wg mnie, tego filmu. Bohater, i inni obok niego, są figurami ludzi swoich czasów, bezradnych wobec rzeczy istniejących poza nimi, społecznych zabobonów i wiary mas, w starciu z ktorą muszą polec szczytne ideały, a odniesiony sukces smakuje kwaśno.

              świetny film, brawo Dwójka :]
              • grek.grek Re: "Chocolat" parę słów 5/5 15.10.18, 11:52
                jeszcze tylko trailer :]

                www.youtube.com/watch?v=tmGgjspbFAs
    • grek.grek 22:30 TVN "World War Z" 14.10.18, 10:49
      Z", to od zombiaków, oczywiście.

      atakują ! I to jak : globalnie oraz krwiożerczo.

      pogrążeni w panice i chaosie napastowani ludzie mogą liczyć tylko na wojsko oraz na naukowców, ktorzy uwijają się jak w ukropie, by znaleźć antidotum na wirusa, który zamienia kolejne armie homo sapiens w bestie żądne krwi.

      w wybitnej "Nocy żywych trupów" Romero zombie byli tylko metaforą jakże licznych lęków amerykańskiego społeczeństwa czasów ówczesnych, a jednocześnie metaforą Innego w świetle amerykańskich przedstawień politycznych i medialno-kulturowych stereotypów. Poruszali się niezdarnie, powoli, a jednak ludzie nie tylko nie byli w stanie im uciec, ale nawet dawali się łapać, choć w istocie większośc wypadkow śmiertelnych prokurowali sami wobec siebie. Romero bardzo dbał o akcent, że to nie jest historia grozy, ale interpretacja całkiem rzeczywistego swiata, w którym wszyscy żyjemy.

      teraz też w sumie mozna podłożyć skojarzenia lękowe zachodniego społeczeństwa, czyli wirus nacjonalizmu, ksenofobii, radykalizmy rozmaite, nawiedzające społeczenstwa, którym wydawałoby się wojna i czasy realnego socjalizmu powinny wybić z głowy wszelkie absurdy tego typu.

      zaczyna sie od jednego zakażonego, a potem zaraza się rozprzestrzenia, a jak wyglądać może w stadium rozwoju, to wczoraj widzieliśmy w Lublinie.

      no i jak te nowoczesne zombie szybko biegają, nieprawdaż ? ;] widać róznicę.

      dużo efektownych scen zbiorowych, dobre tempo, chyba niewiele ponad pewien schemat, ale tyle sie kręci o zombie filmów, że już naprawdę niespecjalnie wiele da sie nowego powiedzieć na ten temat, zwłaszcza jeśli liczy się na solidne zyski z biletów w kinach :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka