dziedzicznacytadelafinansjery
02.02.07, 18:51
Dawno tego nie oglądałem, bo nie uważałem że warto, więc wczoraj, korzystając
z pomeczowego entuzjazmu zasiadłem przed telewizorem aby obejrzeć sztandarowy
program publicystyczny Polsatu.
Temat: Czy rządy Jarosława Kaczyńskiego przypominają Putina. Oczywiście że
przypominają i nie po to był ten program, żeby ktoś mógł pomyśleć coś innego.
No bo tak: po jednej stronie Lis - w kółko sugerujący, ze może "coś w tym
jest", redaktor Maziarski z NewsGWeeka i jak zwykle zapluty paroksyzmami
nienawiści senator Niesiołowski pokrzykiwali i przekrzykiwali się wzajemnie z
tymi po drugiej stronie: cieniasem z PiS-u (marszałek Putra) i Ziemkiewiczem.
No i sam jeden de facto (ale przyznać trzeba że nieźle sobie radzący)
Ziemkiewicz, zresztą wobec rządów PiSu raczej sceptyczny musiał bronić się
przed spazmami NIesiołowskiego, pseudologiką Maziarskiego i nieporadnością i
też chyba głupotą Putry (porównanie Niesiołowskiego do krowy by o tym
swiadczyło), tendencyjnymi pytaniami i sugestiami Lisa, rykiem zaproszonych do
studia klakierów oraz tendencyjną i manipulatorską jak zwykle sondą
przeprowadzoną "wśród widzów" na zakończenie tematu. Dalszą część programu,
jak i kolejne odcinki sobie darowałem, bo szkoda prądu.
Myślę, ze na pytanie postawione w tytule audycji odpowiedzieć sobie powinni
przede wszystkim jego autorzy. No bo co z ta Polską, gdzie program, który ma
stawiać o nią pytania, w założeniach autorów staje się nie polem dyskusji ale
młócenia cepem. No bo gdyby nie o to chodziło to po co ciągle byłby tam
zapraszany senator Niesiołowski?