Dodaj do ulubionych

Jutro idziemy do kina ****

01.09.07, 20:33
czy ktoś wie jak nazywa się piosenka która promuje ten film? chór śpiewa, lecie tak: "może w kwietniu może w maju...." puszczaja na tvp, promując ten film ktoś coś wie? :))) pozdrawiam i dzięki
Obserwuj wątek
    • schayer Re: Jutro idziemy do kina **** 01.09.07, 23:08
      "Może kiedyś innym razem" to piosenka z filmu "12 krzeseł" z roku
      1933. Słowa napisał oczywiście debeściak Marian Hemar:)
    • kapitan.kirk Dobrze napisany scenariusz... 02.09.07, 09:06
      ...i nieźle wszystko zagrane.

      A dla części autorów i realizatorów filmu - dwója z minusem.

      1.) O ile postacie pierwszoplanowe "jakoś wyglądają", to w tle
      przemykają ludzie zupełnie dzisiejsi - z kozimi bródkami, długimi
      włosami i postawionymi kołnierzami płaszczy... Jeżeli miała to być
      maniera pokazująca przenikanie się dawnych i dzisiejszych czasów, to
      nie wyszła, bo wygląda po prostu na niechlujsktwo realizatorów.
      2.) Na tzw. prowincji jest nader współczesnie: pełno jest
      asfaltowych ulic i dróg, po których mkną samochody; często po kilka
      na raz. To absurdalne - czy naprawdę nie dałoby się wybrać kilku
      miejsc wyglądających rzeczywiście jak przedwojenne?
      3.) Wszelkie sceny zbiorowe wyrażają ubóstwo realizacyjne: czy to
      plaża w lecie, czy zabawa na Bielanach, czy popis kawalerii -
      wszędzie tylko grupka kilkunastu osób robiąca co może, żeby wydawało
      sie ich więcej. Czy naprawdę brak w Polsce statystów lub sprzętu,
      który mógłby ich komputerowo przynajmniej powielić?
      4.) Kilka scen rozgrywa się przed bramą UW na Krakowskim
      Przedmieściu. Ulica ta przed wojną była zatłoczona ludźmi i
      pojazdami, jeździły nią tramwaje, było dużo sklepów itd. Tymczasem
      realizatorzy po prostu wzięli kawałek dzisiejszego pustego deptaka,
      wsadzili nań grupkę statystów i kilka samochodów jeżdżących w te i
      wewte - i szlus. Na bogów, jeżeli już faktycznie nie było pieniędzy
      na komputerowe wzbogacenie tła, to trzeba było może przenieść
      scenariuszową akcję gdzie indziej; zresztą w polskich miastach nie
      brakuje ulic, które bez problemu mogą udawać przedwojenną Warszawę.
      5.) Nie będę sie wgłębiał w dziwaczną i anachroniczną mozaikę
      samochodów uczestniczacych w filmie, bo w końcu przeciętny widz znać
      się na tym nie musi. Jednak - jak powiedział pewien generał w
      Teleranku - są granice, których przekraczać nie wolno. W Polsce jest
      pod dostatkiem obszernych poligonów i miejsc, które poligony udawać
      z powodzeniem mogą. Jeżeli zatem poborowi w 1938 r. czołgają się na
      tle wraku radzieckiego transportera BRDM z lat 70., no to już jest
      przegięcie.
      6.) W jednej z ważniejszych scen, główni bohaterowie skaczą z
      wiejskiego mostu kolejowego do rzeki. W zajawkach zapowiadających
      film wyraźnie widać na moście...przewody elektrycznej sieci
      trakcyjnej :-D Co ciekawe, z samego filmu je wymazano
      (komputerowo?), z faktu że zapomniano przy tym o materiałach
      towarzyszących, wyłazi jednak po raz kolejny niechlujstwo
      realizacyjne.
      7.) I wreszcie w jednej z ostatnich scen reżyser, zafascynowany
      zapewne "Pearl Harbor" Michaela Baya, każe elektronicznie
      wygenerowanym niemieckim samolotom pomykać w ślicznym defiladowym
      szyku tuż nad głowami bohaterów, w drodze na Gdynię. W tym sęk, że
      ciężkie (wg ówczesnej nomenklatury) bombowce He-111 latały na
      wysokości kilku tysięcy metrów i nie miały powodu straszyć nikogo na
      plaży; pierwsze ranne bombardowanie Gdyni było zresztą dziełem
      małych Ju-87, więc skoro i tak samoloty robiono w komputerze, to
      można było zrobić je zgodnie z historyczną prawdą...

      I nie chodzi tu wyłącznie o trudności budżetowe, ile raczej o
      niedbalstwo i brak pomyślunku.

      Dla pewnej równowagi mogę pochwalić Dworzec Główny w Warszawie - nie
      wiem jaka budowla "zagrała" jego wnętrza, ale zrobiła to całkiem
      udatnie :-)

      Pzdr
      • kiddy Re: Dobrze napisany scenariusz... 02.09.07, 13:16
        Kapitan.kirk, w kilku kwestiach się zgodzę. Ja przyglądałam się
        bardzo strojom i wnętrzom z epoki i muszę powiedzieć, że odtworzone
        je świetnie. Ale faktycznie o wygląd statystów się nie postarali.
        Chociaż długie włosy i kozie bródki wpisują się w klimat epoki - w
        końcu awangarda wyglądała inaczej, niż inteligencja czy
        mieszczaństwo.
        Tylko, czy to tu jest najważniejsze? Mnie film bardzo badzo się
        podoba, choć od pierwszych minut trudno mi się go ogladało. Miałam
        bowiem świadomość, że wszystko, co widzę zaraz obróci się w pył,
        młodzi, weseli ludzie zginą lub spotka ich jakiś koszmarny los.
        Uwielbiam ten okres historii, choć zdaję sobie sprawę z ciemnych
        stron ówczesnej rzeczywistości. Jednak nigdy nie potrafiłam, jako
        historyk, zająć się dwudziestoleciem dogłębniej - po prostu nie
        jestem w stanie pozbyć się takiego... cienia, który wisi nad tą
        epoką, cienia tego, co się wydarzy za lat 20, 10, 5 czy za rok. Nie
        umiem patrzeć na ten okres bez smutku i strasznego żalu, że to
        wszystko zniknie zgnieconoe w okropny sposób, że weseli, kolorowi i
        pełni życia ludzie znikną, albo ich życie stanie sie koszmarem.

        Gratulacje dla młodych aktorów. Kuba Wesołowski pokazał, że umie
        zagraćnie tylko w kiepskiej telenoweli. Damięcki - świetna gra. Do
        tego wyglądał niesamowicie. Braw dla aktora grającego Piotrusia -
        świetna kreacja! Bardzo fajna była też rola Krysi, choć nie
        spodziewałam się, że tak się skończy jej historia. Tego, co się
        stanie z pozostałymi postaciami też nie... Miałam nadzieję, że może
        jednak...
        • nutta Re: Dobrze napisany scenariusz... 06.09.07, 17:45
          Myślę, że jakieś względy finansowe zadecydowały o wspomnianych
          wyżej "niedoróbkach". Cieszę się, że nie był to film
          martyrologiczny.Zatrzymał się w progu.
      • artek610 Re: Dobrze napisany scenariusz... 06.09.07, 19:28
        kapitan.kirk napisał:

        > Dla pewnej równowagi mogę pochwalić Dworzec Główny w Warszawie - nie
        > wiem jaka budowla "zagrała" jego wnętrza, ale zrobiła to całkiem
        > udatnie :-)

        Kręcono to na stacji Warszawa Śródmieście (czyli prawie w tym samym miejscu,
        gdzie przed wojną był Dworzec Główny).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka