Dodaj do ulubionych

Jezyk a praca :-))))

23.03.04, 16:19
No wiec wiadomo , ze w pracy rozmawia sie glownie w jezyku danym. W moim
przypadku norweski i szwedzki. Ale sie znalazla Polka , 30 lat w Szwecji co
przyjechala do fabryki. Wiesc gminna sie rozniosla i Ona wiedziala ze na
tasmie pracuje inna Polka. Sie spotkalysmy i pogadalysmy. Czasem po polsku
czasem po szwedzku - norwesku. Ale uczucie mialam dziwne pierwszy raz
rozmawiajac po polsku z kims w fabryce.

Staralam sie rozmawiac w jwezykach miejscowych w obecnosci tubylcow:-)) Ale
jezyk dziecinstwa jakby przewazal.
Spotykacie Polakow na Waszej drodze zawodowej ? Jak sie wtedy czujecie ? K.
Obserwuj wątek
    • a.polonia Re: Jezyk a praca :-)))) 23.03.04, 20:57
      > Staralam sie rozmawiac w jwezykach miejscowych w obecnosci tubylcow:-)) Ale
      > jezyk dziecinstwa jakby przewazal.
      > Spotykacie Polakow na Waszej drodze zawodowej ? Jak sie wtedy czujecie ? K.

      Tak, spotkalam, pania Zosie, brr, traumatyczne wspomnienia, ale na temat.
      Nie lubie rozmawiac po Polsku w obecnosci Holendrow, w pracy wlasnie uwazam to
      za nieprofesjonalne.
      Pozdrawiam
      Pola
      PS. Kranie, czy Ty sprawdzasz czasem swoja skrzynke?
      • soup_nazi Re: Jezyk a praca :-)))) 23.03.04, 21:39
        a.polonia napisała:

        > Nie lubie rozmawiac po Polsku w obecnosci Holendrow

        Jesli nie jest to w pracy ani w towarzystwie, ale w kawiarni, barze, kinie,
        ulicy, etc. to dlaczego nie?

        , w pracy wlasnie uwazam to
        > za nieprofesjonalne.

        Specjalnie z profesjonalizmem nie ma to nic wspolnego. Chodzi raczej o
        grzecznosc, powiedzialbym.
        • a.polonia Re: Jezyk a praca :-)))) 23.03.04, 23:53
          > Nie lubie rozmawiac po Polsku w obecnosci Holendrow
          >
          > Jesli nie jest to w pracy ani w towarzystwie, ale w kawiarni, barze, kinie,
          > ulicy, etc. to dlaczego nie?
          -----jesli jest to towarzystwo mieszane to uwazam, ze lepiej jest rozmawiac w
          jezyku, ktory wszyscy rozumieja i niewazne czy jest to w pracy czy w barze

          > Specjalnie z profesjonalizmem nie ma to nic wspolnego. Chodzi raczej o
          > grzecznosc, powiedzialbym.

          moim zdaniem ma, moge miec swoje zdanie w tym temacie?
          Pozdrawiam
          Pola
          • soup_nazi Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 17:07
            a.polonia napisała:

            > > Nie lubie rozmawiac po Polsku w obecnosci Holendrow
            > >
            > > Jesli nie jest to w pracy ani w towarzystwie, ale w kawiarni, barze, kinie
            > ,
            > > ulicy, etc. to dlaczego nie?
            > -----jesli jest to towarzystwo mieszane to uwazam, ze lepiej jest rozmawiac w
            > jezyku, ktory wszyscy rozumieja i niewazne czy jest to w pracy czy w barze
            >
            > > Specjalnie z profesjonalizmem nie ma to nic wspolnego. Chodzi raczej o
            > > grzecznosc, powiedzialbym.
            >
            > moim zdaniem ma, moge miec swoje zdanie w tym temacie?

            Mozesz. Mozesz tez wytlumaczyc dlaczego w/g ciebie ma.
            • ertes Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 06:06
              Zdecydowanie masz racje soup.
    • jutka1 Re: Jezyk a praca :-)))) 23.03.04, 22:09
      jan.kran napisała:
      > Sie spotkalysmy i pogadalysmy. Czasem po polsku czasem po szwedzku -
      norwesku.
      > Spotykacie Polakow na Waszej drodze zawodowej ? Jak sie wtedy czujecie ?
      ***********
      Owszem spotykam. Rozmawiamy po polsku tylko i wylacznie, bez mieszania z
      angielskim czy francuskim.
      Jak sie czuje jak spotykam Polakow? normalnie. ale ja w miedzynarodowym
      towarzystwie pracuja, wiec zadna nacja mnie nie dziwi.
      • kasienka80 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 12:01
        Ja jeszcze studiuje, nie pracuje, ale Polakow czasami spotykam. Ostatnio w
        Fitness Clubie :-) zagadala mnie dziewczyna, bo wiedziala, ze jestem
        Polka...ona tez, tylko, ze od 10 lat mieszka we Francji. Mieszalysmy francuski
        i polski. Dziwnie sie z nia rozmawialo.
        Generalnie jesli jestem w towarzystwie to rozmawiam w jezyku wiekszosci, bo
        uwazam, ze inaczej nie wypada
        • maja92 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 13:47
          Wlasnie od poniedzialku mamy w biurze 36 Lodzian przejmujacych od nas
          ksiegowosc. Czuje sie troche dziwnie - zagubiona - zbombardowana przez jezyk -
          ale dzielnie preze piers i zaczepiam wszystkich w rodzimym jezyku - mam
          nadzieje, ze nie potraktuja mnie jak jakiegos ekshibicjoniste.
          Do tej pory jak spotkalam jakiegos Polaka to bylo od czasu do czasu i gadalo
          sie z checia i otwarcie - moze trzech na rok.

          Lodzianie milkna jak zaczynam do nich mowic i tylko sie usmiechaja -
          odpowiadaja po namysle - CO JA trendowata?? Z innej Polski, czy cos??? Cholera
          jasna!!!
          • basia553 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 14:03
            Nie martw sie Maja. Lodzianie przejeli chinski system: duzo pracowac za male
            pieniadze, malo möwic i stale sie usmiechac.
            Ale powaznie: moi goscie sprzed paru tygodni (Bielsko-Biala), ktörzy przejeli
            nasza ksiegowosc, byli na tyle mlodzi, ze möwili o pieniadzach. Nie bede möwic
            ile ja zarabiam, ale ta mlödka, ktöra ma identyczny job jak ja, zarabia 300
            Euro!!!
            • kasienka80 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 14:18
              Ale czemu wy sie dziewczyny dziwicie? takie sa pensje w Polsce?
              w porownaniu do francji pensje sa 3-4 razy nizsze, a do Luksemburga jeszcze
              wiecej !!
              Smutne, ale co zrobic? Koszt zycia przeciez tez jest troche inny, nie uwazacie?
              Wiec nie mozna tak porownywac
              • basia553 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 14:23
                wlasciwie nie poröwnuje w sensie "ach jak to niesprawiedliwie". Choc troche
                wiecej mogliby im dac, to fakt. Ja raczej mysle i möwie o tym w innym aspekcie:
                co sie da, firmy przenosza na wschöd. Ostatnio przeczytalam, ze Siemens skresla
                80.000 miejsc pracy w Niemczech przenoszac je za granice (a w domysle: wschöd).
                Wiadomo wiec dlaczego. I tak sobie to obserwuje i mysle, jak dlugo jeszcze?
                Bo przeciez jak Polska przejdzie do EU, to i z czasem beda ceny sie
                dopasowywac, a wiec i zarobki beda musialy rosnac i wtedy przyjdzie kolej na
                Polske. Kto bedzie wtedy tym szczesliwym zwyciesca: Ukraina? Rumunia?
                Gdzies kiedys musi przeciez nastapic koniec tej polityki.
                • plesser Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 15:03
                  "Gdzies kiedys musi przeciez nastapic koniec tej polityki."

                  Slusznie, jak zarowno Polska, jak i BRD przeprowadza liberalne reformy :-P

                  Uciekam do roboty zanim mnie tu bezleb torebkom dajom...

                  Plesser, ktory jest z siebie bardzo dumny, bo znow w sadzie wygral z wielkim
                  zlym urzedem, co go to na dodatek dohtor reprezentowala!!! :-)))))))
                  • basia553 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 15:36
                    Wygrac z baba, Plesserze, to niehonorowo:))))))
                  • maja92 Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 15:47
                    Basiu, system gorzej niz chinski. Te 800 PLN, ktore Lodzianom teraz daja to ja
                    w Bydgoszczy w 1995 roku mialam.
                    Najsmieszniejsze jest, ze wszystkie "lepsze" pozycje w Lodzi zaoferowali
                    ludziom z Dublina, a menagerowie z Eindoven do Polski pojechali - Polak we
                    wlasnym kraju jest tylko od malpiej roboty.
                    Moja praca juz miesiac temu zostala przejeta przez Holendrow. Ciekawych rzeczy
                    do Polski nie chca wyslac:(((

                    Nic to w przyszlym tygodniu zaczynam nowa prace. Za moja odprawke zafunduje
                    rodzince wakacje w lipcu (dzieki ci, Philipsie). Reszte pieniachow tez sie
                    gdzies wyda:)))) Od nadmiaru glowa nie boli:))))))

                    A Polsce zyczylabym szybciej podejmowania sie sensownych reform. Poki co
                    wspieram reformy irlandzkie:)))))
                    • xurek Maja, 24.03.04, 16:35
                      znaczy ze dylematy i problemy zakonczone i nowa praca juz jest? Gratulacje, ze
                      tak dobrze sie skonczylo. Jestes zadowolona z tego, co bedziesz zaczynac?

                      Xurek
                      • maja92 Re: Maja, 24.03.04, 16:57
                        Xurku,

                        Dziekuje bardzo za gratulacje.

                        Jestem baaardzo zadowolona, bo ide na wyzsze stanowisko (ba, moge powiedziec,
                        ze wysokie) i finansowo jest 50% wiecej niz mam teraz.
                        Przeciagneli mnie przez trzy rozmowy kwalifikacyjne i stwierdzili, ze im
                        odpowiadam.
                        Udalo mi sie nieprzecietnie - i do tego jeszcze troche Eurotysiaczkow z
                        odprawki - trafilo mi sie jak slepej kurce ziarnko:-))))I jeszcze zgodzili sie
                        na trzy tygodnie wolnego w Lipcu - chce z chlopakami jechac do Polski.
                • ani-ta Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 21:54
                  basiu:)
                  masz racje porownywanie tu i tam nie ma sensu.
                  jednak moje tu i teraz a tu i i w 1998 roku to juz roznica.
                  ja w 2000 roku odrzucilam mozliwosc pracy na pelny etat za 2000zl, bo na
                  owczesne warunki i moje wyksztalcenie owe pieniadze byly wiecej niz podle:)
                  od poniedzialku ide do pracy na 2/3 etatu za 1091zl:) i ciesze sie jak
                  dziecko:))
                  ironia losu?
                  tutaj w ciagu ostatnich pieciu lat ceny rosna a place... raczej nie;) zeby nie
                  powiedziec - spadaja;)
                  ale i tak nie boleje... bo faktycznie sa takie miejsca w PL jak Łódź czy
                  Tomaszow... gdzie bezrobocie jest koszmarne... i ludzie pojda za KAZDA place do
                  pracy...
                  Walesa obiecal nam druga Japonie... nie trafil... robimy sie drugimi Chinami:P

                  a.:)
                • kasienka80 Basiu 25.03.04, 07:41
                  Czytalam ostatnio artykul i niedlugo skonczy sie przenoszenie firm do Polski
                  czy Czech i Wegier, bo przestanie sie oplacac. Teraz to bedzie Ukraina,
                  Bulgaria, Rumunia - tak jak napisalas, no i Chiny.

                  A co do tego, ze Polak we wlasnym kraju jest gorzej traktowany niz
                  cudzoziemiec? Tez prawda: w Telekomunikacji wszystkie wysokie stanowiska maja
                  Francuzi !!
    • jutka1 pytanie na powaznie 24.03.04, 22:15
      przepraszam ale musze zadac to pytanie, bo juz w paru wpisach sie ten temat
      przewinal

      jesli Polak/Polka rozmawia z rodakiem za granica, to czemu w rozmowie miesza
      jezyk polski z jezykiem obcym?
      czy to kwestia braku polskiego slownictwa czy czego? bo nie rozumiem?

      jeszcze raz przepraszam za to pewnie glupie pytanie ale od wczoraj mnie neka.

      Jutka
      • ani-ta Re: pytanie na powaznie 24.03.04, 22:27
        jutka ja odpowiadam powaznie:)
        bo:
        - jedna lub dwie strony zapomnialy jezyka ojczystego
        - jedna lub dwie strony udaja, ze zapomnialy jezyka ojczystego
        - jedna lub dwie strony wyjezdzajac z PL nie znaly odpowiednikow slow obcych w
        jezyku ojczystym - i ta wersja jest dla mnie zrozumiala... zwlaszcza jezeli
        chodzi o slownictwo fachowe, branzowe itp.:)
        - jedna lub dwie strony uznaly ze lepiej jest cwiczyc wzajemnie "nowy" jezyk,
        badz chwalic sie zasobem slow/akcentem itp. niz czerpac przyjemnosc z
        konwersacji w jezyku ojczystym

        mowiac wprost - z przyjemnoscia rozmawiam z rodakami, ktorzy spedzili czas
        jakis gdzies w swiecie... i mam jedna refleksje... im komus blizsza sercu
        ojczyzna tym mniej to w obcym akcencie slychac:)

        stad moj podziw dla krana, ktory dziwakiem wielkim jest:) ale ani akcentu na
        jote nie zgubil, ani o dzieciakach nie zapomnial - choc wcale nie musial;)
        druga taka jest xurkowa i jej Pirhania - chyba, ze mi sie wydawalo, ze ten
        mlody czlowiek moje krotkie zdania rozumial?:)

        ty jutus jestes poza konkurencja bos ty nasza dziolcha heimatowa;)

        a.:)
        • goga.74 Re: pytanie na powaznie 24.03.04, 22:52
          > - jedna lub dwie strony zapomnialy jezyka ojczystego

          Zastanawiam sie po jakim czasie mozna zapomniec, bo ja wciaz swietnie
          pamietam...


          > - jedna lub dwie strony udaja, ze zapomnialy jezyka ojczystego

          :-)
        • kasienka80 Re: pytanie na powaznie 25.03.04, 07:39
          Ja z nia rozmawialam w dwoch jezykach, bo nie wiedzialam jak u niej z
          polskim !!! Szczerze powiem, ze draznia mnie Polacy, ktorzy mowia z obcym
          akcentem, lub brakuje im slow !!
          • ertes A mnie denerwuje 25.03.04, 16:51
            i drazni jak Polacy przyganiaja innym Polakom a sami maja problemy z jezykiem:

            "akcentem, lub brakuje im slow !"

          • soup_nazi Re: pytanie na powaznie 25.03.04, 17:39
            kasienka80 napisała:

            > Szczerze powiem, ze draznia mnie Polacy, ktorzy mowia z obcym
            > akcentem, lub brakuje im slow !!

            Zastanow sie troche zanim cos napiszesz. Rozmawialem kiedys z przypadkowo
            spotkanym facetem ok. 50. Mowil po polsku z wyraznym angielskim akcentem, choc
            sie w Kanadzie nie urodzil, ani nie wychowal. Byl 20 lat, w okolicach gdzie nie
            bylo Polakow. Zona byla Kanadyjka. Do sciany mial gadac po polsku czy do obrazu?
            Choc z akcentem mowil jednak starannie i poprawnie. Nad slowami chwilami sie
            zastanawial, choc krotko. Pominawszy akcent mowil w sumie lepiej niz wielu w
            kraju. No, ale ciebie denerwuje i to jest najwazniejsze.

            Ja nie zapomnialem chociaz kontakty z Polakami mam raczej rzadkie, nie liczac
            zony. Smiem twierdzic, ze mowie lepiej, mimo kilkunastu lat emigracji, niz
            wielu z kraju. Nie robie bledow ortograficznych, gramatycznych, rzadko inne w
            pismie czy mowie, mimo, ze od lat nie czytam polskich ksiazek czy prasy.
            Zauwazam, ze z latami moje slownictwo nieco zubozalo, jesli chodzi o bardziej
            wyszukane zwroty czy wyrazy. Zastanawiam sie, czasem nie pamietam. Czy jest w
            mojej mowie lekka obca nuta? Ja mysle, ze nie, choc zonie rodzina mowila, ze
            jest cos nieuchwytnie obcego w jej mowie (intonacji). Ja nie bylem od dawna,
            wiec nie wiem. Na to potrzebni sa krajowi Polacy, bo tutejsi nie uchwyca. Dodam
            tylko taka ciekawostke:

            Jestem z Warszawy, ale kiedys mieszkalem przez 2 lata w Poznaniu majac lat 20-
            22. Po powrocie koledzy wmawiali mi, ze w niektorych wyrazach slysza lekki a
            dziwny ton. Pozniej minelo. Chyba nikt mi nie powie, ze chcialem w W-wie udawac
            poznaniaka, bo za to co najwyzej mozna bylo w pysk dostac od kibicow Legii,
            hehehe, ktorym sam, notabene, kiedys bylem.

            Aha, bardzo razi mnie widoczne u b. wielu niechlujstwo jezykowe gdy ogladam TV
            Polonia oraz bledy gramatyczne i czasem (o zgrozo, gdzie jest korekta)
            ortograficzne w internetowych wydaniach polskich gazet i czasopism.
            • ertes Re: pytanie na powaznie 25.03.04, 18:19
              > Aha, bardzo razi mnie widoczne u b. wielu niechlujstwo jezykowe gdy ogladam TV
              > Polonia oraz bledy gramatyczne i czasem (o zgrozo, gdzie jest korekta)
              > ortograficzne w internetowych wydaniach polskich gazet i czasopism.
              >

              To wlasnie byl dla mnie wrecz szok gdy pojechalem do Polski!
              Emigranci moga sobie mowic jak chca ale zeby w Polsce tak kaleczyc jezyk!
      • lucja7 Re: Petuniu Jutuniu 24.03.04, 22:28
        Bo kazdemu z nich wydaje sie ze sa inteligentniejsi uzywajac slow obcych. Na
        tym forum tez sie to panoszy.......brrrrrrr
        buzi, lucja7.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Jezyk a praca :-)))) 24.03.04, 23:58
      jan.kran napisała:

      > Staralam sie rozmawiac w jwezykach miejscowych w obecnosci tubylcow:-))

      Chyba jedyne wyjscie zeby wszyscy mogli wziac udzial w konwersacji.

      > Spotykacie Polakow na Waszej drodze zawodowej? Jak sie wtedy czujecie ? K.

      Spotykamy. I czujemy sie z tym normalnie. Jezeli spotkanie jest przez telefon
      albo nie ma w poblizu innych osob, to rozmawiam po polsku. ALE: czesto obojgu
      rozmowcom brakuje slownictwa fachowego w jezyku polskim (albo slownictwo
      fachowe w polskim pochodzi z angielskiego) i wtedy calkowicie przechodzimy na
      angielski, bo jakos glupio wtracac angielski zargon fachowy w polskie zdania.
      Bywa tez, ze spotykam Polaka urodzonego w Australii, ktory polszczyzne zna na
      poziomie funkcjonalnym z domu, ale juz rozmawiajac na tematy abstrakcyjne czy o
      pracy musi przejsc na angielski, bo brakuje mu slow.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • ertes Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 06:09
      Dziekuje za rozbawienie :)
      zwlaszcza tym ktorzy przyganiaja emigrantom a pisza bez znakow przystankowych,
      zaczynajac zdania z malej litery itp
      A szczegolnie mnie rozbawilo przyganianie przez tych co zaczeli zdania od "Bo"
      czy "No" hehe
      • ani-ta Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 19:51
        ertes napisał:

        > Dziekuje za rozbawienie :)
        > zwlaszcza tym (,) ktorzy przyganiaja emigrantom (,) a pisza bez znakow
        przystankowych,
        > zaczynajac zdania z malej litery itp(.)
        > A szczegolnie mnie rozbawilo przyganianie przez tych (,) co zaczeli zdania
        od "Bo" (,)
        > czy "No"(.) hehe

        :)))))
        czyzby zlosliwosc? czy tylko zly dzien?:)
        a moze na forum powinno sie pisac tylko polskimi znakami?
        a moze temat watku nie jest wygodny? czy tez w mysl przyslowia - uderz w stol a
        nozyce rykna?:)

        A teraz wersja dla Prawdziwych Polaków, zawsze używających polskiej czcionki i
        mówiących poprawną (językowo, nie fonetycznie!) polszczyzną:
        Czyżby zlośliwość? czy tylko zły dzień?:)
        A może na forum powinno się pisać tylko polskimi znakami?
        A może temat wątku nie jest wygodny? Czy też w myśl przysłowia - uderz w stół a
        nożyce rykną?:)

        przeciez nie napisalam - ERTES JEST BE:)
        wydawalo mi sie, ze MOGE zabrac glos w dyskusji na temat FONETYKI osob
        przebywajacych za granica czas jakis?:) wydawalo mi sie, ze bylam wobec nich
        sprawiedliwa? wydawalo mi sie, ze NIKOGO tu nie urazilam... ale fakt!
        wiekszosci jednak NIE SLYSZALAM:)))

        jezeli wascia pociesze - to ja bardzo ladnie mowie ze wschodnim akcentem:)
        niby po polsku ale spiewajaco:) wystarczy mi tylko mysl o tym, ze z babcia
        moglabym pogadac przez telefon... a juz zaciagajaco wykrecam numer telefonu:)))
        i nie wstydze sie tego, nie udaje lepsze czy gorszej niz jestem:)
        a jezeli mam komus cos milego do powiedzenia - to mowie:)
        a jezeli mam komus dosrac - to mysle czy warto:) i zwykle na tym etapie koncze:)
        polecam ow sposob - jako dobra metode bycia w porzadku tak wobec siebie jak i
        wobec innych:)
        zycie jest zbyt piekne i zbyt krotkie by wrogow szukac, badz robic ich sobie;)

        z harcerskim pozdrowieniem:)
        czuwaj!

        a.:)
        • ertes Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 20:02
          Anitko Ty nie bierz tak wszystkiego do siebie a poprawianie mnie nie ma sensu
          gdyz ja jestem daleki od przyganiania emigrantom za ich bledy czy nalecialosci
          jezykowe.
          To byl tylko ogolny przyklad. Nie jestes jedyna osoba ktora pisze tak jak pisze.
          Czy to ma jakies znaczenie? Nie, wazne jest czy sie rozumie co druga osoba chce
          przekazac.
          A Twoj post jeden z lepszych na tym watku a moj tekst o malych literach itp
          akurat nie do niego sie odnosil... tym bardziej ze nie zauwazylem u Ciebie
          zdegustowania emigrancka znajomoscia jezyka.
          Lajten ap Lajdi.
          • ani-ta Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 20:04
            hmm...
            teraz chyba powinnam sie ucieszyc;)
            czemu wiec nie moge?:(

            misjonarka psia krew!

            a.
            • ertes Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 20:22
              A nie dziwie sie ze nie mozesz bo nie zauwazylas w kogo moja szpilka byla
              wymierzona. ;) hehe
              • ani-ta Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 20:37
                pomylka;))
                nie interesuje mnie "w kogo":)
                interesuje mnie "czemu?":)

                swiat bez szpilek i tak jest dosc dramatyczny:PPP
                a poza tym...
                ja, na ten przyklad, lubie zaczynac od "bo"... bo wtedy moje slowo pisane,
                staje sie mimo, ze pisane, bardziej mowione;)
                kapujesz koles? <cycat z "gdzie jest nemo":P>:)))

                a.:)

                P.S.
                cycat zostal zacycowany, gdyby ktos mial jakies watpliwosci:)
    • basia553 Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 08:13
      Jestem od 29 lat tutaj i jezyka w gembie nie zapomnialam:)))) Möj kontakt z
      jez. polskim jest nikly: godzina rozmowy tel. z siostra/tydzien, kilkanascie
      minut rozmowy ze znajoma/tydzien, ksiazki, forum. Mimo tego nie wydaje mi sie,
      zebym miala obcy akcent, choc przeciez pracujac zawodowo wsröd Niemcöw, uzywam
      glöwnie tego jezyka. Röwniez grono moich znajomych to Niemcy. Zdarza sie jednak
      ze w rozmowie nagle nie moge znalezc polskiego slowa, a to w dziedzinach z
      ktörymi dawniej nie mialam do czynienia. Glöwnie zdrowie. Wyjechalam mloda i
      zdrowa, a teraz to i owo dolega o röznych metodach leczniczych rozmawiam z
      siostra i wtedy slöw mi brak. Wiele lat temu zdarzyla mi sie tez zabawna wpadka:
      chcialam opowiedziec cos kulinarnego (bedac w Polsce) i uzylam slowa Basilium.
      Poniewaz rozmöwczyni zrobila duze oczy, to "przytlumaczylam: Bazylika.
      Dzis wiem, ze to bazylia. Ale mysle, ze ten problem akcentu to glöwnie u tych
      zza oceanu wystepuje. Byla 4 lata temu moja psipsiöla z Chicago tu w odwiedziny.
      Jej kontakt z jez. polskim, to coroczne odwiedziny kilkutygodniowe jej rodzicöw
      u niej. Maz Amerykanin. W USA zyje od 20 lat. Rany, jak ona zle möwila po
      polsku! A jestem pewna ze nie udawala. Do tego niezwykle zdolna jezykowo, wlada
      siedmioma (!). Nie znam angielskiego, wiec Was pytam: czy to angielski akcent
      jest tak silny ze sprawia, ze sie po polsku "inaczej" rozmawia?
    • basia553 Re: Jezyk a praca :-)))) 25.03.04, 08:14
      Dzis to ja jestem stara pierdola: pomylilam watki! Ale nie szkodzi, prawda?
      • lucja7 Re: Ertes czytelnik 25.03.04, 08:54
        Widze Ertes ze mam w tobie sumiennego czytelnika. Przyjemnie.
        lucja7.
    • basia553 do Zupki 25.03.04, 18:38
      Rozsmieszyles mnie do lez, Dziecino: masz nikle kontakty z jez. polskim,
      pomijajac zone! Przeciez majac w domu rozmöwczynie w tym jezyku, masz okazje
      codziennie po polsku rozmawiac. Tego Ci tylko mozna pozazdroscic, nie möw
      o tym tak "na marginesie".
      • i.p.freely Re: Z jezykiem to tak 25.03.04, 18:57
        jak z konczyna w ..... gipsie. Im dluzej odlogiem lezy, tym uzytecznosc
        mniejsza. Ot, takie zyciowe skojarzenie. Czy dalekie od prawdy?




      • soup_nazi Re: do Zupki 25.03.04, 18:58
        basia553 napisała:

        > Rozsmieszyles mnie do lez, Dziecino: masz nikle kontakty z jez. polskim,
        > pomijajac zone! Przeciez majac w domu rozmöwczynie w tym jezyku, masz okazje
        > codziennie po polsku rozmawiac. Tego Ci tylko mozna pozazdroscic, nie möw
        > o tym tak "na marginesie".

        Hehe, bardzo nikle wlasnie, bo o czym mozna rozmawiac z zona ;-)
        • ertes Re: do Zupki 25.03.04, 19:27
          Musisz sie starac zeby w Toronto miec nikle kontakty z polskim i Polakami hehe
          • soup_nazi Re: do Zupki 25.03.04, 20:10
            ertes napisał:

            > Musisz sie starac zeby w Toronto miec nikle kontakty z polskim i Polakami hehe

            Wcale nie, bo ja nie mieszkam w Toronto. Ani pod.
            • ertes Re: do Zupki 25.03.04, 20:20
              hmm Winnipeg? hehe
              • soup_nazi Re: do Zupki 25.03.04, 21:45
                ertes napisał:

                > hmm Winnipeg? hehe

                Cold, very cold, hehehe
                • ertes Re: do Zupki 25.03.04, 21:50
                  To ja wiem ze cold, very cold ;)
                  • jan.kran Re: Wrazenia filologiczne. 28.03.04, 17:59
                    Polka - Szwedka mnie zbila z nog. Ma meza Szweda. Dziecko nie mowi po polsku.
                    Trzydziesci lat mieszka w Szwecji. Natomiast mowi znakomicie po polsku, zero
                    akcentu, piekny literacki jezyk. Nic nie miesza ...

                    Kolejny przyklad to asexualny co mieszka w Norge 44 lata, zona Norwezka, dzieci
                    choc norweskie to maja zwiazek z PL i to w sposob przedziwny. Syn , znany
                    norweski dziennikarz telewizyjno - zurnalistyczny nie mowi slowa po polsku. Ale
                    jak skonczyl 18 lat to zamiast nazwiska Mamusi, proste norweskie , wybral
                    nazwisko Tatusia , Strzelecki. Czasem spotykam Gow norweskiej TV i podziwiam
                    jak gracko Norweg umie wypowiedziec to jakze trudne slowianskie nazwisko:-)))
                    Asexualny mowi polsku super choc z jezykiem Mickiewicza ma do czynienia nie
                    zawsze a nawet rzadziej.

                    Od czego to zalezy ze niektorzy po paru latach za granica mowia po polsku z
                    akcentem albo kiepsko a inni po dziesiecioleciach znakomicie ?

                    Jak chodzi o jezyk zawodowy to rzeczywiscie mam klopoty szybko i nerwowo rzucic
                    cos po polsku , bo mimo miernej znajomosci jezyka Ibsena pewne zwroty
                    zawodowe , nawet w obecnosci Rodaczki splywaja mi z ust szybciej w jezyku
                    Holberga niz Slowackiego :-)))

                    W fabryce juz mnie znaja i wiedza, ze na moj angielski nie ma co liczyc ( tu
                    zdumienie zalogi ) ale znam tak egzotyczne jezyki jak rosyjski i lacine . Oraz
                    jak tylko mam sposobnosc to uzywam niemieckiego i francuskiego i mnie za to nie
                    gania.
                    Natomiast generalnie nie mieszam jezykow bo mieszanie mnie mierzi :-ppp K.
                    Purysta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka