Dodaj do ulubionych

Czy jest tu jakiś facet po 50-tce?

10.05.04, 23:55
Chciałbym się tylko zapytać: jak długo trwa kryzys średniego wieku?
Bo ja już mam go dość i nie mogę się doczekać kiedy się skończy...
Obserwuj wątek
    • akawill Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 01:05
      swiatlo napisał:

      > Chciałbym się tylko zapytać: jak długo trwa kryzys średniego wieku?
      > Bo ja już mam go dość i nie mogę się doczekać kiedy się skończy...
      >

      Światło, a kiedy się on zaczyna?
      • swiatlo Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 01:09
        akawill napisał:
        > Światło, a kiedy się on zaczyna?

        Gdzieś tak po 40-tce.
        • akawill Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 03:41
          swiatlo napisał:

          > akawill napisał:
          > > Światło, a kiedy się on zaczyna?
          >
          > Gdzieś tak po 40-tce.
          >

          Ufff! Ale późnym latem lotnik kryj się.
    • chris-joe Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 02:28
      ja co prawda do piecdziesiatki mam jeszcze nieco czasu, lecz tusze, ze kryzys
      juz za mna. Bardzo dlugo i bolesnie przechodzilem okres okoloczterdziestoletni-
      nie potrafilem zaakceptowac faktu, ze nie mam juz lat dwudziestu paru, ba!
      nawet trzydziestu paru. Depresyjki, melancholia, retoryczne pytania
      egzystencjonalne- prawie jak nastolatek. Teraz umoscilem juz sobie po tej
      stronie czterdziestki w miare wygodne mentalne gniazdo i oswoilem sie z faktem.

      Mam tez nadzieje, ze im blizej piecdziesiatki, kryzys sie nie powtorzy. Lekam
      sie jedynie ostatecznego starzenia sie, gdy cialo bedzie powoli odmawiac
      posluszenstwa. Na razie jest bardzo grzeczne i zachowuje sie fair wobec mnie.
      Odpukuje.
      • xurek do C-J 11.05.04, 10:10
        „Bardzo dlugo i bolesnie przechodzilem okres okoloczterdziestoletni- nie
        potrafilem zaakceptowac faktu, ze nie mam juz lat dwudziestu paru, ba! nawet
        trzydziestu paru. Depresyjki, melancholia, retoryczne pytania egzystencjonalne-
        prawie jak nastolatek. Teraz umoscilem juz sobie po tej stronie czterdziestki w
        miare wygodne mentalne gniazdo i oswoilem sie z faktem.“

        Chris, czy mozesz podac pare praktycznych wskazowek? Bo ja wlasnie i to tez od
        czasu dluzszego (z tym, ze u mnie dlugo jest bardzo wzgledne, bo cierpliwosci
        kompletnie mi brak) sie z dokladnie takim problemem borykam i jakos nie
        znajduje tego „wygodnego miejsca po tej stronie“.

        Dokladnie w dniu „40“ jakas wajcha mi sie w golwce przestawila i nagle zaczelo
        mi sie wydawac, ze dokladnie w tym dniu postarzalam sie od 20 lat. To, ze
        otoczenie owej „starosci“ nie zauwaza (wygladam przynajmniej w oczach
        wiekszosci na znacznie mniej) wcale nie pomaga, lecz wrecz przeciwnie. Taki
        przyklad: jezeli w wieku 39.99999999 jakis 15 lat mlodszy facet podrywal mnie w
        pociagu, to bylo to mile i slusze i napawajace rodzajem zadowolenia, ze udalo
        mi sie przechytrzyc czas. Jezeli taki sam 15 lat mlodszy facet podrywal mnie w
        pociagu w wieku 40.00000001 to wciaz mi jakis glos trumienny w glowie
        podpowiadal, ze sobie szczaw ze starej baby jaja robi i na dodatek mysli, ze
        jest tak glupia, iz tego nie zauwazy.
        Ten glos trumienny rzadko milczy i gnebi mnie wszedzie: w sklepie z moimi
        ulubionymi ciuchami, na dyskotece, placu zabaw, jezdzac na rolkach, w czasie
        romantycznych wieczorow itd wciaz szepczac zjadliwie „Xurek, stara babo, wez
        sie opanuj, kup se buty zdrowotne i idz na nieszpory“....

        40 to chyba jakas czarno-magiczna liczba.....

        Xurek
        • chris-joe Re: do C-J 11.05.04, 11:32
          xurze,
          na szczescie w okresie krytycznym bylem wesolym kawalerem i ewentualne proby
          podrywu moglem testowac empirycznie. I pewnie nie bylo przypadkiem, ze w
          rezultacie owych eksperymentow strasznie sie qurwilem. Symptomem problemu
          identyfikacajnego z wlasna grupa wiekowa (SPIZWGW) bylo poznawanie towaru na
          oko w moim wieku i odkrywanie "po fakcie", ze towar mial lat 20-25. Dziwilo
          mnie to niezmiernie, dodam jednak iz takze poprawialo samopoczucie mego
          czterdziestoletniego ego.
          Dzis wiec jest mi latwiej, gdyz -mimo stanu malzenskiego- potrafie sobie
          powiedziec, ze gdybym chcial z tym-a-tym towarem, to pewnie bym mogl.

          W tym takze okresie poznalem faceta o 6 lat mlodszego, ktory szalenie sie we
          mnie zadurzyl i spokoju nie dawal pokim nie ulegl -cierpliwie acz bolesciwie
          znoszac moje eskapady. Po dwuletnim romansie, ktorego przez dlugi czas nie
          potrafilem i nie chcialem traktowac serio- od nadchodzacego lata bedziemy
          formalnie mieszkac razem. (nieformalnie mieszkamy razem od lat dwoch, jednak
          on nadal utrzymuje osobne mieszkanie).

          Z czasem ustapily takze te najbardziej meczace pytania egzystencjalne.
          Dodam, ze kryzys rozpoczal sie w polowie mych lat trzydziestych, gdy wiec
          nadeszla czterdziestka bylem juz na nia prawie gotowy.
          • xurek SPIZWGW 11.05.04, 13:38
            Ten problem to ja mialam juz zawsze, aczkolwiek w pewnym momencie bieguny sie
            zmienily :)).

            Jako dziecko interesowaly mnie zawsze dzieci starsze i takich tez mialam
            kolegow i kolezanki. To tak trwalo mnw do konca studiow. Potem nastapila zmiana
            otoczenia i zajecia i calkowite zaskoczenie, ze 25-latki w moim nowym
            srodowisku sa jakies takie…wewnetrznie stare ….. :))) Od wtedy zaczely
            sie “schody w dol” – obecnie krag moich znajomych jest mnw 10 lat ode mnie
            mlodszy, jedna z moich najczesciej spotykanych znajomych ma 26 :))). To samo
            z “wielkimi milosciami” – pierwsza 15 lat starsza, druga rownoletnia, trzecia
            mlodsza .

            Ta roznica wiekowa nigdy mi nie przeszkadzala i nadal nie przeszkadza w kregu
            znajomych, nagle jednak, jakby w przeciagu jednej nocy poczulam sie jakby moj
            wyglad / sposo zycia nie pasowal do daty urodzenia w paszporcie a ta ostania
            stala sie “wykladnia tego, jak ma byc”. I jak sie tego “syndromu” pozbyc
            zupelnie nie wiem.

            Ta faza „wesolego kawalerstwa z odzysku“ tez mi byla dana w polowie
            trzydziestki, niestety jednak nie jestem w stanie czerpac z niej
            dzisiaj „otuchy“, bo bylo to jak wspominalam przed magicznym
            czasem „39.99999999“ :)))).

            Moze sfalszowanie aktu urodzenia byloby jakims rozwiazaniem :)))))?

            Xurek
            • chris-joe Re: SPIZWGW 11.05.04, 19:17
              zabawne, jak to podobne do mego przypadku :)
              Odkad po odjeciu od numeru biezacego roku numeru roku mych urodzin zaczelo mi
              wychodzic 30+ (i to po dwukrotnym odejmowaniu dla wykluczenia bledu) i inne
              podobne bzdury, uznalem arytmetyke za dziedzine rownie zawodna jak psychologia
              i estetyka i przestalem sie nia zajmowac. Prawda: w roznych ankietach po
              pytaniu o wiek musze wypisywac te wierutne banialuki, ale robie to ze smiechem,
              wiedzac, ze kompromituje matematyke, a nie siebie.

              Spotkania i obserwacje wiekszosci innych roznic=40+ napawaja mnie jednak
              przerazeniem.

              Mialem kiedys taka chwile: czy ja nie powinienem zaczac ubierac sie bardziej
              adekwatnie do wieku wynikajacego z mego paszportu?- machnalem jednak reka i
              nadal ubieram sie w Gap'ie.
              • don2 Re: SPIZWGW 11.05.04, 19:35
                Nie wazne jak wygladamy ubrani !!! wazne jak one wygladaja rozebrane :)
                • swiatlo Hehe... 11.05.04, 19:41
                  don2 napisał:

                  > Nie wazne jak wygladamy ubrani !!! wazne jak one wygladaja rozebrane :)

                  Przypomina mi to dowcip:
                  Trzech facetów: dwudziestolatek, czterdziestolatek i sześćdziesięciolatek
                  znaleźli się na wyspie bezludnej.
                  Patrzą, a tu na sąsiedniej wyspie widać w oddali nagą dziewczynę.
                  Dwudziestolatek rzuca się do wody i zaczyna płynąć.
                  Czterdziestolatek usiłuje płynąć, ale po jakimś czasie się męczy i zostaje na
                  brzegu.
                  Sześćdziesięciolatek na to: "A po co płynąć? Popatrzyć się można i stąd".
                  • ertes Re: Hehe... 11.05.04, 23:25
                    Normalny mezczyzna ma w zyciu dwa okresy kiedy namietnie oglada swierszczyki:
                    przed dwudziestka i po szescdziesiatce.
    • ertes Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 03:23
      Swiatlo a jak ci sie to objawia?
      Masz ochote dupczyc malolaty czy co?
      Kupiles sobie Porche? Masz hot flashes?
      O co chodzi?
      • akawill Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 03:44
        ertes napisał:

        > Swiatlo a jak ci sie to objawia?
        > Masz ochote dupczyc malolaty czy co?
        > Kupiles sobie Porche? Masz hot flashes?
        > O co chodzi?

        Oj ertes ertes, tu o głębokie pytania egzystencjalne chodzi (vide C-J) a nie o
        dupczenie małolat w porschu.
        • ertes Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 04:03
          Egzystencjalne problemy to sie dyskutowalo po nocach nad butelka wodki gdy sie
          mialo wczesne lata 20-ste. Teraz co najwyzej sie wydaje ze ma sie znow te
          pytania a tak naprawde to ma sie ochote zadypczyc cos mlodego. Po to te Porsche
          czy inne sportowe.
          A tu kurna olek, zona, dzieci, trzeba byc statecznym panem.
          Swiatlo kup sobie to Porsche a potem wpadnij do LA, pojedziesz gdzies na
          Manhattan Beach czy Venice. Tam wiekszosc malolat poleci na porszaka i bedziesz
          mial "egzystencjonalne" problemy z glowy.
      • swiatlo Tym że bydlę ze mnie 11.05.04, 04:51
        ertes napisał:

        > Swiatlo a jak ci sie to objawia?
        > Masz ochote dupczyc malolaty czy co?
        > Kupiles sobie Porche? Masz hot flashes?
        > O co chodzi?

        Jeśli chodzi o dupczenie młodzieży, to owszem, na to zawsze gdzieś się
        chormonalnie podświadomie ma ochotę, ale jest to tak nierealne, że nawet o tym
        się nie myśli.
        Pytania egzystencjonalne też mam w dupie. Nigdy ich nie miałem, życie starałem
        się uprościć choćby z powodu totalnego lenistwa intelektualnego. I też wątpię
        aby mnie te egzystencjonalne nonsensy naszły na starość.
        Ciało choć nie doskonałe, to i tak w najlepszej formie od paru lat. Rowery,
        wycieczki, piłka nożna itd bardzo pomagają.

        Kryzys natomiast przejawia się zerową tolerancją na dokładnie wszystko, co się
        nie mieści w moim wąskim pojmowaniu rzeczywistośći. Po prostu wszystko mnie
        maksymalnie wkurwia. Ale to WSZYSTKO.
        A jak mmie już coś wkurwia, czyli jak powiedziałem wszystko, to jedyną reakcją
        jaka przychodzi mi do głowy to: ZABIĆ. I to natychmiast.
        Straszne... Czy to w ogóle przechodzi?
        • ertes Re: Tym że bydlę ze mnie 11.05.04, 05:03
          eeee to raczej nie ma nic wspolnego.
          • lucja7 Re: Kumulacja frustracji 11.05.04, 09:47
            Np islamisci (nie mylic islamizmu z islamem) znaja drogi wyjscia i wyzwolenia
            sie z dlugiego okresu frustracji.
            Skonsultowac najblizszego imama, czesto sa to ludzie o duzym sensie
            praktycznym. Bo inaczej to starosc trudna, oj trudna.
            lucja7.
        • xurek Czy mogem siem wpisac na ten menski wontek? 11.05.04, 09:58
          Swiatlo, mnie sie nie wydaje, ze to kryzys konkretnej „poprzeczki wiekowej“,
          tylko normalne z wiekiem sie poglebiajace „kostnienie osobowosci“ – to, co Cie
          wnerwia teraz wnerwialo Cie pewnie i wczesniej, tyle tylko, ze nie do tego
          stopnia, bo byles „bardziej gietki“ w tolerowaniu odmiennych zachowan / pgladow
          itd.

          Ja to obserwuje u wielu ludzi, u siebie zreszta tez. Moja metoda na moje
          reakcje jest „autoteriapia“, czyli jak zauwaze, ze jakis rodzaj zachwan nagle
          sie poglebia, to sobie siadam sama ze soba i zaczynam sie zastanawiac, co mi to
          da, jezeli dalej tak bede myslec / czuc / reagowac a co mi da, jezeli wezme
          sie „mentalnie w garsc“ i sprobuje to w sobie zmienic. Przewaznie mi wychodzi,
          ze lepiej to zmienic ale jak juz sie przekonam, ze ta „praca nad soba“ przede
          wszystkim mnie samej wyjdzie na dobre to nie jest to juz takie trudne.
          Ale wazne jest, ze naprawde wewnterznie sie przekonasz, ze nie ma sensu, by cos
          cie wnerwialo – wtedy przstanie wnerwiac. Nie oznacza to, ze masz zmienic swoje
          poglady na cokolwiek badz uzac inne za sluszne, tylko ze masz przestac
          te „wnerwiajace“ zauwazac“ i pozwolic im miec jakikolwiek wplyw na Twoje
          samopoczucie.

          Xurek
          • swiatlo Re: Czy mogem siem wpisac na ten menski wontek? 11.05.04, 19:11
            Dzięki dobra osobo za poradę :)
            Ja wiem że teoretycznie to wszystko jest proste. Ja też dzięki tej psycho-
            samokontroli o jakiej ty piszesz, jeszcze jako tako funkcjonuję w
            społeczeństwie.
            Ale utrzymać tą bestię, czyli siebie samego, na smyczy to nie lada wysiłek..
        • ozpol Ja jestem po 50 ale...wierzem ze mam 40-sci 12.05.04, 02:23
          i w ten spsob nie mam kryzysu o jakim piszesz.
          Ale tak naprawde chyba wiek nie ma nic wspolnego z twoim problemem. Sadzisz, ze
          towja toleracja zerowa przyszla z wiekiem, a moze cos innego niz wiek powoduje
          takie a nie inne zachowanie.
          Napewno dochodzac do takiego numerka czlowiek zaczyna sie sobie przygladac
          wiecej..ile ma , ile zrobil a ile nie. Co by moglo ale nie zrobil itp itp.
          Sadze, ze to jest zrodlem wszelakich frustracji. najlepszy sposob ---odwrocic
          myslenie ..totalny zwis i luz, bo wlasnie teraz mozemy sobie nato pozwolic.
          To co zrobilismy z naszym zyciem jest jakby dowodem tego co si enam udalo a czy
          to "sukses" to nie wazne. Tak wiec swiatlo ..przestan sie nad soba rozczulac i
          poprostu zacznij cieszyc sie zyciem , bo jeszcze masz go kupe przed soba.
          A jak to juz wiem i ciesze sie tym co mam i ze przezylem te swoje 50 nasice w
          zdrowiu i w normalnych zyciowym perturbacjach. Nadzieja na jutor to jest to..
    • jutka1 Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 10:20
      Jako ogolnie wszystkim znany facet po piecdziesiatce pozwole sobie zauwazyc, ze:

      a) kryzys sredniego wieku moze sie pojawic juz ok 35 +
      b) nieprawda jest jakoby kryzys sredniego wieku pojawial sie raz. Znam
      przypadki dwukrotnego: raz pod 40, raz po 50 (np. lina, chociaz paru innych tez
      znam)
      c) objawia sie tym, co ertes wzmiankowal, ale tez rzucaniem wszystkiego wpi.. i
      oddalaniem sie w sobie tylko znanym kierunku, marzeniami o wolnosci
      objawiajacej sie spaniem ile sie chce-imprezowaniem ile sie chce-zero
      obowiazkow itepe, paralizujacym strachem przed smiercia oraz strachem przed
      klopotami z krazeniem wplywajacymi na wiadomo co.
      d) Swiatlo drogi, moja diagnoza Twojego casusa (zna sie te... ;) to raczej nie
      kryzys sredniego wieku, tylko ogolne wqrvienie, i powinienes moze zastanowic
      sie dlaczego to czy tamto Cie wqrvia i albo unikac zrodel wqrvienia albo cos
      zmienic.

      Bede lekarzem, bede leczyc ludzi......................................... ;)
    • emre_baran ja. 11.05.04, 10:25
      nie miaj tylko sie poglebia.
    • clairejoanna Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 14:29
      swiatlo napisał:

      > Chciałbym się tylko zapytać: jak długo trwa kryzys średniego wieku?
      > Bo ja już mam go dość i nie mogę się doczekać kiedy się skończy...
      ---> Wiesz, Wujku, sa podobno tacy, a takich nawet znam, ktorzy sie rodza z mlc
      (midlajfcrajzis) i maja to przez cale zycie... :-)

      Pozdrowienia,

      Claire Joanna
      • don2 Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 11.05.04, 19:06

        okazuje sie ,ze mam po 50-tce (sprawdzilem w dokumentach ). moj " kryzys "
        zaczal sie w wieku ok 45 lat,gdy zauwazylem zmarszczki na szyi i na twarzy..
        .....mojej w owym czasie partnerki.Zmiana partnerki pomogla mi wyjsc z kryzysu
        bez problemow.Aby nie wpadac w kryzysy...od tego czasu dokladniej ogladam
        kobiety,nie zakladajac okularow i w polmroku.
        • starypierdola 49-1/2 11.05.04, 22:50
          ... a kryzysu ani sladu...
          SP
          • ani-ta Re: 49-1/2 11.05.04, 23:05
            zdazyles zdziecinniec?:)
            a.:)
            P.S.
            kryzys zmiany 2 cyferek zatarty po dwoch latach... i tak nikt mi nie wierzy, ze
            je juz mam:PP
            P.P.S.
            trza mlodym duchem byc... i "lac na wszystko sikiem zlocistym jak radzieckie
            pierscionki" (pardon! wulgaryzm! jeden z ulubionych:P)
            • starypierdola Re: 49-1/2 12.05.04, 03:30
              > zdazyles zdziecinniec?:)<<

              Tak wyglada ...

              SP
        • jutka1 Don ma racje... 12.05.04, 08:57
          don2 napisał:

          > Aby nie wpadac w kryzysy...od tego czasu dokladniej ogladam
          > kobiety,nie zakladajac okularow i w polmroku.
          *******
          a poniewaz z wiekiem wzrok sie pogarsza, to wszystko razem sprawia, ze z kazdym
          rokiem masz coraz piekniejsze partnerki...... ;))))) Niezle to sobie
          zorganizowales :)))
    • akawill Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 12.05.04, 02:01
      Kurde, Jutka mnie przestraszyła, że wcześniej i w sumie potwierdziła obawy.
      Się mi też wydaje, że wpływ na ten kryzys może też mieć dorastanie dzieci, co u
      mnie chyba jest faktorem. Ja mam pewne objawy (nie będę pisał jakie bo się
      wstydzę), których tu nie wymieniono ale i tak brzmią dla mnie kryzysowo.
      Hehehe, ertes naprawdę mi się podoba jak piszesz. Jednostkę chorobową Światło
      proponuję zaklasyfikować po łacińsku jako curvica ordinara (albo może casus
      lumini - Sabba sprawdź przypadek bo z tego kryzysu mi się zapomniało).
      • kan_z_oz Re: Czy jest tu jakiś facet po 50-tce? 12.05.04, 08:03
        Swiatlo napisal; Kryzys natomiast przejawia się zerową tolerancją na dokładnie
        wszystko, co się
        nie mieści w moim wąskim pojmowaniu rzeczywistośći. Po prostu wszystko mnie
        maksymalnie wkurwia. Ale to WSZYSTKO.
        A jak mmie już coś wkurwia, czyli jak powiedziałem wszystko, to jedyną reakcją
        jaka przychodzi mi do głowy to: ZABIĆ. I to natychmiast.
        Straszne... Czy to w ogóle przechodzi?

        Stary nie martw sie; to nie kryzys. To jest dokladnie jak ja sie czuje 2 dni
        przed okresem. Zajadam jakies pastylki ziolowe, zeby domownicy mogli ze mna
        wystrzymac; pomagaja.
        Moze to tylko brak balansu witaminowo-hormonalnego?

        Kryzys; zgadzam sie z Ertesem; Moj stary przechodzi kryzys. Samochod sportowy
        pomogl. Nie wypowiadam sie na temat dupczenia. Tysiace wizyt u lekarza, gym 4
        razy w tygodniu lub codziennie. Wciaz jeszcze w nim tkwi, ale poprawa nastapila
        po tym jak podnioslam ubezpieczenie. Mysl, ze moglabym zostac w miare mloda
        wdowa byla straszniejsza niz chec umierania.
        Wysylam na narty do NZ w ramach terapii, ja nie jade ale wysylam syna. Heheheh

        Pzd
        • jutka1 Kan!! :)))) 12.05.04, 08:55
          kan_z_oz napisała:

          > Stary nie martw sie; to nie kryzys. To jest dokladnie jak ja sie czuje 2 dni
          > przed okresem. Zajadam jakies pastylki ziolowe, zeby domownicy mogli ze mna
          > wystrzymac; pomagaja.
          > Moze to tylko brak balansu witaminowo-hormonalnego?
          >
          > Kryzys; zgadzam sie z Ertesem; Moj stary przechodzi kryzys. Samochod sportowy
          > pomogl. Nie wypowiadam sie na temat dupczenia. Tysiace wizyt u lekarza, gym 4
          > razy w tygodniu lub codziennie.Wciaz jeszcze w nim tkwi, ale poprawa nastapila
          > po tym jak podnioslam ubezpieczenie. Mysl, ze moglabym zostac w miare mloda
          > wdowa byla straszniejsza niz chec umierania.
          > Wysylam na narty do NZ w ramach terapii, ja nie jade ale wysylam syna. Heheheh
          ***********
          Dobry opis, hehehehe :))

          Podeslij Swiatlo te tabletki ziolowe. Albo moze lepiej niech sam pojdzie do
          sklepu i poprosi o cos na meski PMS czy inne wqrvienia... ;)))) No i niech do
          NZ poleci na urlop... Swiatelko, co Ty na to?
      • jutka1 a odnoszac sie do akawilla... 12.05.04, 09:04
        akawill napisał:

        > Kurde, Jutka mnie przestraszyła, że wcześniej i w sumie potwierdziła obawy.
        > Się mi też wydaje,że wpływ na ten kryzys może też mieć dorastanie dzieci, co u
        > mnie chyba jest faktorem. Ja mam pewne objawy (nie będę pisał jakie bo się
        > wstydzę), których tu nie wymieniono ale i tak brzmią dla mnie kryzysowo.
        *********
        kurdebalans, tak sie nie robi, zaczynasz i nie konczysz, lechczac przy tym
        apetyty informacyjne najswierzbliwszego -cycat- foruma, i teraz bedziemy
        chodzic i sie zastanawiac, co Ty mozesz miec a co nie bylo wymienione, a kto
        sie bedzie zbawianiem swiata zajmowal jesli szacowne gremium bedzie tym
        zajete?? ;))))

        > Hehehe, ertes naprawdę mi się podoba jak piszesz. Jednostkę chorobową Światło
        > proponuję zaklasyfikować po łacińsku jako curvica ordinara (albo może casus
        > lumini - Sabba sprawdź przypadek bo z tego kryzysu mi się zapomniało).
        *********
        aaaaaaaaaaa, czyli to powyzsze to klopoty z pamiecia?... tylko czemu masz sie
        wstydzic?.. chyba nie to, pudlo chyba.

        za diagnoze lacinskopodobna dostajesz niniejszym nagrode:
        Bedziesz lekarzem............ bedziesz leczyc ludzi.................

        J. :)
        • jan.kran Re: Rozwiazanie proste : 12.05.04, 16:15
          Przestac liczyc i sie zastanawiac. Wiem , ze jak ktos ma problemy ze ma 40 a
          nie 39 i liczy zmarszczki albo go nie stac na porsze by se cos mlodego
          poderwal to ma slabo.
          Kryzys mozna miec zawsze i kazdy powod jest dobry. Ja przezylam wiele lat z
          czlowiekiem , ktory mial kryzys wieku jakiegokolwiek od urodzenia. I nic nie
          probowal z tym zrobic.
          Po to mamy rozum , wolna wole i inteligencje zeby sie nie dac. Ja wiem ze
          pieprze w cienki bambus ( albo gruby bo nie pamietam ktory sztirlic zabral). Sa
          ludzie co maja latwiej w zyciu bo sie urodzili albo prosci albo optymusci. Ale
          niestety jak Bog czegos nie dal to trzeba Mu pomoc.

          Switlo, ja nie wiem jakie sa powody Twojego wkurwienia i kryzysu. Moze jestes
          zmeczony, moze boisz sie starosci , moze jestes rozczarowany tym co osiagnales
          w zyciu. Sam musisz dac sobie odpowiedz i poszukac czegos co spowoduje ze znowu
          poczujesz chec i radosc zycia.
          A co do wkurwiania sie to musze przyznac , ze z wiekiem tyz mi latwiej
          przychodzi. Zwlaszcza jak ktos pieprzy jak potluczony ( to nie do Cibie
          Plomyczku ino ogolnie :-))))
          Sciskam Cie i zycze lepszych nastrojow. K.
        • swiatlo A gdybym... 12.05.04, 19:10
          A gdybym był młotkowym -
          W fabryce z młotkiem szalał,
          To co byś powiedziała,
          Czy coś byś przeciw miała?...
          • kan_z_oz Re: A gdybym... 13.05.04, 11:04
            Swiatelko kochnanie, my sie tu meczymy, produkujemy aby tobie pomoc a ty
            co...piosenka? Sugeruje tabletki.

            Pzd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka