Dodaj do ulubionych

moja siostra zdaje mature:)

11.05.04, 09:46
wzywam wszystkich do mocnego trzymania kciukow:)))))))))
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: moja siostra zdaje mature:) 11.05.04, 10:53
      OK. trzymam. jak dlugo?
    • tos.ka chyba do 14 :)))) no to KCIUKI W GARSC!!!!!!!! ntx 11.05.04, 10:56
    • ani-ta Re: moja siostra zdaje mature:) 11.05.04, 18:44
      cholera! spoznilam sie!
      wysylam pozytywne fuidy... powinny pomoc przy sprawdzaniu;)
      jutro trzymam do 13tej... potem sama bede poddawana ocenie;)
      a.;)
    • goga.74 Trzymam n/txt 11.05.04, 19:04
      tos.ka napisała:

      > wzywam wszystkich do mocnego trzymania kciukow:)))))))))
    • pani-i-toto ja tam nie trzymam 11.05.04, 22:14
      na saznistego chuja komu ta matura? Pytania sa tendencyjne, nauczyciele
      faworyzujaca podpowiadaja i zachecaja do sciagania, reszta czka i tez tam tka.
      Rytual debilizmu a potem sie zasila szeregi bezrobotnych. Do makdonalda do
      roboty, do fabryk do roli, albo na emigracje powiadam a papier to mozna w kiblu
      na gwozdziu powiesic co juz mowilam tu i owdzie. st
      ok
      rotka
      • ertes Re: ja tam nie trzymam 11.05.04, 22:17
        Raczej rzadko mam podobne zdanie nie wspominajac o zrozumieniu twoich postow ale
        w tym wypadku uwazam dokladnie to samo: na chuj komu ta matura?
        • akawill Matura po to... 12.05.04, 02:25
          ...żeby się nauczycielka zadowoliła że misję dziejową kaganek oświaty i takie
          tam. A przy okazji matury to biała bluzka i rumiane z przejęcia policzki a nie
          o ch.. pisać afe. Zdegustowanym po ch...
          • emre_baran o i to jest poduszki lizac! 12.05.04, 08:30
            akawill napisał:
            [...]A przy okazji matury to biała bluzka i rumiane z przejęcia policzki a nie
            [...]

            tak to mozna! nie do konca rumiane policzki z przejecia! ale ponczoszki,
            lolitki, I jeszcz bym dodal pania praktykantke z wuefu na maturze z matematyki
            obmacywana w kiblu. W kwesti formalnej tylko ze ja wtedy w tej szkole bylem
            woznym i nie pisalem zeby nie bylo nie porozumien i praktykanta byla
            pelnoletnia sam matury niestety nie posiadam.
        • pani-i-toto odwal sie ertes 12.05.04, 11:57
          ruda cycata czy nie, od zawsze okupujesz czubek mojej listy wrogow. I miejsca
          tego chyba nie chcesz sie pozbawic.

          stokrotka
          • ertes Re: odwal sie ertes 12.05.04, 19:53
            Niestety nie odwzajemnie sie tak duzym uznaniem gdyz ciebie wrzucilem do worka z
            osobami mi obojetnymi acz czasami upierdliwymi.
      • tos.ka Mtury czesc druga. 12.05.04, 09:08
        dzis matematyka! wzywam chetnych do trzymania kciukow, niechetnym pozostawiam
        przedmiot trzymania do wlasnego uznania!!!!


        :)


        pani-i-toto napisała:

        > na saznistego chuja komu ta matura?
        • maria421 Re: Mtury czesc druga. 12.05.04, 14:57
          U nas w domu tez matura, a raczej juz po 3/4 matury. Corcia czeka na wyniki z
          egzaminow pisemnych, a potem ma jeszcze jeden egzamin ustny.

          Trzymam kciuki za Twoja siostre, Toska!
        • tortugo Re: Mtury czesc druga. 12.05.04, 16:15

          pyt: na saznistego chuja komu ta matura?

          odp: najwyrazniej nie!

          ;)

          ~:O:=o
          • jan.kran Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 16:50
            Kciuki trzymam mocno i uwazam , ze matura jest potrzebna jak ktos chce
            studiowac.
            Znam kilka systemow maturalnych w kilku krajach i zaden nie jest perfekcyjny ,
            podobnie jak studia.
            Ale mature jest miec dobrze i ambicje tyz i zycze w zwiazku z tym Tosko
            powodzenia Twojej siostrze :-)))

            Oczywiscie , ze nawet matura nie uchroni przed bezrobociem czy emigracja :-ppp
            nawet nie da gwarancji ze ochroni papier ten przed powieszeniem w kiblu.
            Ale jestem zwolenniczka , ze kazdy z matura i swoim rozumem zrobi to co chce.
            Mam nadzieje, ze Twoja siostra dobrze zuzyje swiadectwo dojrzalosci :-DDDDD

            Pytanie do Ertesa calkiem serio. Masz mature? Dala Ci cos? Z tego co rozumiem
            to masz jakies studia czyli tyz przekroczyles ten prog? K.
            • ertes Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 19:56
              Co mi dala matura?
              Jakie studia? Studia skonczylem nie na podstawie matury ani bynajmniej z jej
              pomoca tylko moja wlasna praca.
              Matura jest zupelnie niepotrzebnym stresem i tak jak ktos napisal tylko praktyka
              i nauka sciagania i oszustwa.

              Egzamin zupelnie pozbawiony sensu.
              • jan.kran Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:10
                ertes napisał:

                > Co mi dala matura?
                > Jakie studia? Studia skonczylem nie na podstawie matury ani bynajmniej z jej
                > pomoca tylko moja wlasna praca.
                > Matura jest zupelnie niepotrzebnym stresem i tak jak ktos napisal tylko
                praktyk
                > a
                > i nauka sciagania i oszustwa.
                >
                > Egzamin zupelnie pozbawiony sensu.

                Z jednej strony sie z Toba zgadzam, bo sama przezylam niezly stres z powodu
                matematyki. Z kolei mysle , ze matura to jakis sprawdzian naszych wiadomosci
                i mozliwosc studiowania.
                Pytanie : czy matura ma sens i kazdy powinien moc studiowac a dopiero same
                studia pokaza czy sie do nich nadajemy. k.
                • ertes Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:20
                  > Pytanie : czy matura ma sens i kazdy powinien moc studiowac a dopiero same
                  > studia pokaza czy sie do nich nadajemy.

                  To chyba jasne.
                  • ertes Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:21
                    Acha, mature z polskiego zerznalem w 100%.

                    I co? Znaczy to ze sam papierek mi dal wiedze? Przeciez zerznalem wiec wiedzy
                    nie mialem przed papierkiem.
                  • jan.kran Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:26
                    Czyli wedlug Ciebie matura nie powinna istniec? Moze i slusznie , w Norge w
                    takiej postaci jak w PL nie istnieje. Ale trzeba miec matematyke na swiadectwie
                    oprocz innych przedmiotow co by moc studiowac. Dzieki temu, ze zerznelam sto
                    lat temu matematyke w PL na maturze moge zaczac studia w Norge i zostac
                    pielegniarka i pielegnowac ludzi. Czyli co? Na pohybel maturze? k.
                    • ertes Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:31
                      Acha, czyli zerznelas matematyke i to Cie uczynilo dojrzala?
                      I przygotowana na studia?

                      Chyba widzisz bezsens matury.
                      • jan.kran Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:36
                        ertes napisał:

                        > Acha, czyli zerznelas matematyke i to Cie uczynilo dojrzala?
                        > I przygotowana na studia?
                        >
                        > Chyba widzisz bezsens matury.

                        Pozostale trz przedmoty zdlam swietnie i duzo w to wysilku wlozylam. Nie wiem
                        czy bez matury bym sie tak postarala.
                        Z drugiej strony i tak musialabym sie do nich przylozyc na studiach. Ja ma w
                        ogole watpliwosci do systemu edukacyjnego w tej formie w jakiej istnieje.
                        Matura to tylko jakis trybik tego systemu. k.
                        • ertes Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:40
                          Trybik? Z tego co wiem w innych krajach nie istnieje i jakos daja sobie rade a
                          powiedzialbym ze nawet duzo lepiej sobie daja rade.
                    • morsa Re: Matury czesc druga. 12.05.04, 20:42
                      Mnie nie uznano ani matury, ani niedokonczonych
                      studiow.
                      Musialam isc spowrotem na szkolna lawke i
                      zaliczyc szkole srednia. Niektorzy z moich wspoltowarzyszy
                      niedoli mieli ukonczone studia wyzsze w swoich krajach.
                      (Mowie tu o Azjatach, Arabach, Europejczykach wschodnich,
                      Afrykanczykach).

                      Czyli matura byla mi tutaj niepotrzebna. W Polsce nadal
                      praktykuje sie stary model nauczania, ktory ja uwazam
                      za przestarzaly. Dlaczego wiadomosci uczniow trzeba sprawdzac
                      w ostatnim roku, w ciagu kilku dni, w atmosferze stresu i paniki?
                      Czy ludzie cos z tego pozniej pamietaja? Raczej niewiele.

                      System punktowy, ktory mamy w Szwecji, uczy mlodych ludzi
                      odpowiedzialnosci i powaznego podejscia do wiedzy od samego
                      poczatku nauki w szkole sredniej. Regularne testy ogolnokrajowe
                      (identyczne dla wszystkich) pozwalaja tez na sprawiedliwe ocenianie
                      uczniow.

                      Napisalabym wiecej, ale teraz mam malutko czasu.
                      Pozdrawiam i wspolczuje wszystkim tegorocznym maturzystom.
                      Powodzenia. Nasza duskusja niestety, wiele nie zmieni, a mlodzi
                      ludzie przezywaja obecnie koszmar!!! Czytalam na forum o maturze.
    • xurek Po co komu matura? Po co komu studia? 13.05.04, 09:16
      Przede wszystkim zycze maturzystkom powodzenia, zdania i satysfakcji z owego.

      Po co komu matura? Niby prawda, ze szkola trwa lat 12/13 a nie pare dni i ze
      nie te tylko powinny sie liczyc i ze swich nie powinien stanowic o czlowieku,
      ale….

      Ja od lat 7-miu musialam sie poddawac stresowi 4x w roku ezamin ze skrzypiec
      przed komisja 15-20 osob – jak sie z niego dostalo dwoje dwa razy, to byl wylot
      ze szkoly. W klasie byly dwie dziewczynki grajace mnw. milion razy lepiej niz
      ja i za kazdym razem wykladajace sie na tych ezaminach (wymioty przed, trzesace
      sie rece, mdlenie w toalecie itd itp). Poniewaz one graly naprawde dobrze, to
      przy tych nerwach zawsze jakos na troje starczylo. Ja gralam naprawde zle ale
      takie egzaminy mnie nie denerwuja, wiec tez na troje starczalo :))).
      Zorganizowalo sie kolko rodzicow i postanowili walczyc z owym egzaminem
      argumentujac, iz jest to niepotrzebna tortura, bo jak dzieci normalnie graja,
      to kazdy widzi :))).
      Odpowiedzia szkoly bylo, ze zawod skrzypka nie polega na wirtuozowskim graniu w
      zaciszu klasy badz wlasnego pokoju, tylko na koncertach, gdzie siedzi ludzi
      nieco wiecej niz 15-20. I jak w takich warunkach dzieci graja, to wlasnie sie
      widzi i slyszy. Krotko mowiac, skrzypek nie tylko ma umiec grac, lecz rowniez
      umiec grac w sytuacji stresowej, tudziez jej za takowa nie uwazac.

      To samo z zyciem zawodowym – sa prezentacje, referaty, negocjacje, robota do
      zrobienia na przedwczoraj, szefowie, ktorzy preferuja – udupiaja itd itp. Ktos,
      kto robi mature, nie ma pewnie zamiaru sprzatac biura, tylko wykonywac w nim
      rodzaj pracy opisany wyzej – jezeli nie jest w stanie podolac “stresowi –
      dyscyplinie” matury, to czy bedzie w stanie podolac dalej?

      Dlugo sie tez, opierajac na wlasnym przykladzie, zastanawialam, na co komu
      studia. Zastanawialam sie dlatego, iz pracujac w kierunku zgodnym ze studiami
      prawie nic z nich nie udalo mi sie wykorzystac, bo albo tego nie
      przerabialismy, albo juz zapomnialam.

      Teraz, po latach doswiadczenia w pracy, wiem, do czego sluza studia. W 90%
      przypadkow nowych pracownikow bez doswiadczenia zawodowego ci po studiaci
      znacznie szybciej ucza sie pracy, znacznie szybciej sa w stanie wykonywac
      samodzielne zadania, znacznie latwiej przychodzi im wszelka “autoedukacja” i
      znacznie lepiej daja sobie rade z wszelkimi “wystepami przed publicznoscia”.

      Poza tym sa zawody, ktorych bez studiow wykonywac nie mozna (np lekarze
      wszelcy).

      Oczywiscie, ze znajda sie ludzie, ktorzy bez zadnej szkoly sami sa w stanie
      wyksztalcic sie i podolac pracy lepiej, niz przecietna z tytulem doktora, tym
      niemniej wydaje mi sie, ze egzaminacyjne stresy plus koniecznosc samonauczania
      na studiach pomagaja w dalszym zyciu. Co oczywiscie nie znaczy, ze jest to
      jedyna sluszna i najlepsza droga – nie wydaje mi sie jednak byc az
      tak “siermieznochujna”.

      Xurek
      • emre_baran zlituj ta sie ludzie 13.05.04, 10:36
        Czy my mowimy o egzaminie maturalny? Wypracowanie z polskiego i rozwiazywania
        rownan z dwiema niewiadomymi z zastosowaniem wzoru o powierzcheni trojkata, w
        szczegolnosci zakucie na pale ile ma nog paja i ile jest mitohadri w cytoplazmie
        hipohindryka.

        Ja produkt systemu polsiego edykacyjnego nadaje sie z cala pewnoscia do podjecia
        rezolucji z cala pewnoscia ze jest on siermiezno-chujowy a apogeum osiaga na
        poziomie tzw "szkoly wyzszej" czyli high school.

        Ten kto chodzil do szkoly polskiej niech se odpowie w dusyz na pytanie czegscie
        sie tam nauczyli!? Ja nawet pisac nie zadobrze, choc mnie trzymali po lekcjach,
        stawiali PALKI (i to nie te co bym chcial). Ze szkoly polskiej najlepiej
        wspominam Praktykantki od Wuefu!
        • sabba jak wiadomo 13.05.04, 10:57
          nie matura a chec szczera i tak dalej.
          dobry temat pracy maturalnej, po co zdajem mature? Ciekawe co by dzieci napisaly...
          • maria421 Re: jak wiadomo 13.05.04, 11:21
            Jak juz wiecie, matura to akurat u nas aktualny temat w rodzinie.

            W Niemczech wyglada ona jednak troche inaczej niz w Polsce.
            Poniewaz moja corka juz jest po egzaminach pisemnych z angielskiego,
            francuskiego i historii, mam skale porownawcza poziomu niemieckiej i polskiej
            matury z jezykow.

            Po pierwsze tutejsza matura z jezykow trwa 4 godziny , a nie 90 minut.
            Po drugie, tutaj opracowuje sie lektury w oryginale. Do matury z angielskiego
            nalezalo miec "w jednym palcu" z angielskiego: "Macbeth", "Brave New
            World", "1984", "Lord of the Flies" itp, z francuskiego nalezalo liczyc
            na "Dzume" albo cos z Jonesco....

            Co do pytania "po co komu matura" odpowiadam : po to, zeby ja mial zapracowujac
            sobie na nia. Po co komu dyplom wyzszej uczelni- po to samo.
            Dla gimnastyki szarych komorek chociazby.

          • xurek ja juz nie dziec, 13.05.04, 11:50
            ale w momencie robienia matury robilam ja z nastepujacych powodow:
            a) zeby moc pojsc na studia i nie musiec isc do pracy
            b) zeby miec spokoj z rodzicami i mi nie truli, ze jestem len
            c) zeby dostac duuuuzy prezent na mature
            d) zeby nie byc tym jednym z niewielu zalosnych depow klasowych, co nie zdaly

            dzisiaj jestem zadowolona, ze ja zrobilam, chociaz juz w ogole nie pamietam, co
            to byl za prezent i kto byl tym zalosnym, co nie zdal.

            Xurek
        • xurek Re: zlituj ta sie ludzie 13.05.04, 11:46
          „Ten kto chodzil do szkoly polskiej niech se odpowie w dusyz na pytanie czegscie
          sie tam nauczyli!?“

          Duza czesc tego, co w ogole umiem plus tego, zeby sie chciec i umiec uczyc
          samemu dalej.

          A Ty Baranie co proponujesz zamiast szkoly i matury? Praktykantki z WUEFu? I od
          jakiego wieku maja owe zastapic wszytko inne? Juz w przedszkolu?

          PS: praktykantki z WUEFu interesowaly mnie z wszystkiego mozliwego w szkole
          najmniej. No moze przesadzam – historia i “wychowanie polityczne” (nie pamietam
          jak ten przedmiot dokladnie sie nazywal, bo nazwy sie zmienialy) moze jeszcze
          mniej.

          Xurek
          • sabba xurku 13.05.04, 11:52
            ciebie nie interesowaly praktykantki bo nie chcialy zebys je obmacywala w toalecie:)
            • jutka1 Re: xurku -- scurviam dalej 13.05.04, 11:58
              sabba napisała:

              > ciebie nie interesowaly praktykantki bo nie chcialy zebys je obmacywala w
              toalecie:)
              *********
              Musze sie obnazyc ;), ze kochalam sie w moim panu od wuefu. Objawialo sie to
              tym, ze odmawialam wykonywania jego polecen zeby mnie zauwazyl... :)))
              • lalka_01 I? ntxt 13.05.04, 11:59
                • jutka1 Re: I? ntxt 13.05.04, 12:01
                  I niestety pan od wuefu nie chcial mnie obmacywac ani w toalecie ani w szatni,
                  za to wezwal rodzicow, powiedzial dyrektorce i obnizyli mi stopien ze
                  sprawowania :)))))))

                  Alez on byl seksy........ ;)
                  • sabba a mysmy 13.05.04, 12:03
                    mieli na wuefie praktykantow a nie praktykantki:)
                    • lalka_01 Re: a mysmy 13.05.04, 12:07
                      a my wcale, tylko starsze babki albo zblazowanych gosci z brzuszkiem. I jak tu
                      wyciagnac jedynie sluszny wniosek o edukacji w Polsce?
                    • jutka1 Re:a mysmy - i jeszcze jedno wspomnienie z wfu :) 13.05.04, 12:07
                      Scurviam nieseksualnie: skaczac wzwyz pierwszy raz z poprzeczka chyba dla mnie
                      za wysoka, uparlam sie i przeskoczylam, jeno po drugiej stronie spadlam
                      nalebnaszyje, czyli na glowe.

                      Swiadkowie do dzisiaj twierdza, ze od tego sie wszystko zaczelo, i ze to
                      wszystko tlumaczy... ;)))))

                      hehehe
                      • sabba aja 13.05.04, 12:10
                        zawsze balam sie przeskoczyc przez kozla bo choc nie mam wiszacych jajek jak
                        faceci to sie balam ze sie uszkodze. I jakos tak zawsze bokie okrakiem na niego
                        siadalam:)
                      • emre_baran zdecydoeanie praktykantki. 13.05.04, 12:14
                        pamietam ze pierwsza zlapalem za cycki bo myslalme ze to koleznaka ... i tak sie
                        to zaczelo. z polskiego tez calkiem niezle, tylko te zawsze chcialy gadac o
                        czyms zanim sie daly obmacac i trzeba bylo opowiadac jakim sie to jest
                        niezrozumianym i zanipokojonym bulem dorastania.
          • emre_baran pozostaja w duchu. 13.05.04, 12:09
            xurek napisała:

            "Duza czesc tego, co w ogole umiem plus tego, zeby sie chciec i umiec uczyc
            samemu dalej."

            huh! znaczy czego?

            To ja nawet nie wiem od czego zaczac. To co sie w polandzkiej szkole odpierdala
            to jest material na esej. Nie ma promocji rozumie co to znaczyc uczyc KOGOS co
            wynika z kompletnego deficytu umiejetnosci przywodczych w calej jewropie! Ilu
            nauczycieli slyszlao o np. Communities of Practice Xeroxa teroii Piaget? System
            ocen jest piramidalnie kretyski i oparty na nauczycielkim widzi misie. Polska
            szkola to monument glupoty oparty na systemie osiemnastowiecznym zakuwania
            idiotyzmow na pale.
            • lalka_01 Re: pozostaja w duchu. 13.05.04, 12:12
              Czasami piszesz baaardzo ciekawie, czasami nawet Cie rozumiem. Nauczyles sie
              tego na podworku czy na wuefie?
            • xurek Re: pozostaja w duchu. 13.05.04, 12:44
              Wiesz, ja czasem lubie pisac dlugie wypracowania na forumie, ale nie koniecznie
              na kazdy temat. Wyliczanie czego nauczylam sie w polskiej szkole do takowych
              dlugich a nudnych przypadkow nalezy, wiec podam tylko dwa przyklady:
              - do dzisiaj wiem wcale nie tak malo z chemii, ktorej nauke zakonczylam w
              tej szkole.
              - do dzisziaj potrafie zaspiewac / zagrac cos widzac tylko nuty – tez
              polska szkola
              - umiem swobodnie porozumiec sie po angielsku i nawet jak trzeba
              prezentacje splodzic – nigdy po maturze nie bylam na zadnym angielskim kursie.

              Jaki jest dzisiejszy system polskiego szkolnictwa / ocen malo sie orientuje, bo
              powaznie sie od czasu mojej matury zmienil. Ty orientujesz sie dobrze czy
              strzelasz w ciemno?

              „Nie ma promocji rozumie co to znaczyc uczyc KOGOS co wynika z kompletnego
              deficytu umiejetnosci przywodczych w calej jewropie! “

              Nie moge sie ustosunkowac, bo zupelnie nie rozumiem o co w tym chodzi (wynik
              polskiego szkolnictwa ?)

              „Polska szkola to monument glupoty oparty na systemie osiemnastowiecznym
              zakuwania
              idiotyzmow na pale.”

              Z tego co sie orientuje Polska ma /miala paru niezlych matematykow. Albo
              wyszkolili sie wiec byli za granica, albo sa tym dotad przeze mnie w realu
              nigdy nie spotkanymi egzeplarzami, ktorym udalo sie zrozumiec i zastosowac
              matematyke kujac ja na pale. Moze ja juz w szkole mialam ten problem, ze
              niczego nie rozumialam wlasciwie i dlatego wydaje mi sie, ze nauka calej masy
              przedmiotow takich jak chemia, fizyka, matematyka itd polegala na ich
              wytlumaczeniu i zrozumieniu. Ale nawet jezeli wykulam je na pale, to nie
              szkodzi, bo poslugiwac sie potrafie lepiej niz wiekszosc znanych mi ludzi o
              podobnym wyksztalceniu z nie-polskich szkol.


              Xurek
              • emre_baran Gratuluje. 13.05.04, 15:34
                Gratuluje, chcialbym zeby mi tez tak poszlo dobrze w polandzkiej szkole.

                Poztym.

                To ze wiekszosc Twoich znajomych zna sie gorzej na matemartyc od iebie to nie
                jest zaden argument.

                Jednostki wybitne nie maja nic do rzeczy, najwyrazniej nie zdarzylo Ci sie
                spotkac kogos takiego. Tych ludzi szkola poprostu nie dotyczy . Takie np. Indie
                maja znacznie wiecej znakomitych matematykow niz Bulandia a 80% spoleczenstwa to
                analfabeci.

                W zasadzie mozemy sie rozdrabniac i wymieniac spostrzezeniami na temat tego co
                sie naw szkole przytrafilo ale mi sie nie chce.

                Prosze spojz na spoleczenstwo Polandzkie (NASZE), ktoremu nie chce sie isc do
                wyborow, wyksztalcilo taka "mase" polityczna jak kazdy widzie (przekrojowo od
                profesora po rolnik wygaduja podobne glupoty), bezradnych bezrobotnych, ludzi
                nie potrafiacych wypisac druku, dresiarzy. Czy to nie odpowiedzialnosc
                polndzkiej szkoly?
                • xurek czego? 13.05.04, 16:08
                  > To ze wiekszosc Twoich znajomych zna sie gorzej na matemartyc od iebie to nie
                  > jest zaden argument.

                  znaczy jednej jednostce szkola polska nie zaszkodzila

                  >chcialbym zeby mi tez tak poszlo dobrze w polandzkiej szkole

                  znaczy jednej jednostce zaszkodzila. Widzisz w tych dwoch argumentach jakas
                  roznice? Ja nie.

                  > Prosze spojz na spoleczenstwo Polandzkie (NASZE), ktoremu nie chce sie isc do
                  > wyborow, wyksztalcilo taka "mase" polityczna jak kazdy widzie (przekrojowo od
                  > profesora po rolnik wygaduja podobne glupoty), bezradnych bezrobotnych, ludzi
                  > nie potrafiacych wypisac druku, dresiarzy. Czy to nie odpowiedzialnosc
                  > polndzkiej szkoly?

                  Przyjrzyj sie pod tym kontem innym spoleczenstwom i dodaj sobie do tego roznice
                  w systemach / mozliwosciach przez cale dziesieciolecia a potem sie zastanow,
                  czy istnieje naprawde taka szalona roznica. Bo ja jej nie widze.

                  PS: nie wiem co ci ta polska szkola zrobila, moim zdaniem ma swoje plusy i
                  minusy, ale nie widze diametralnej roznicy miedzy innymi szkolami, przynajmniej
                  w D i CH, inne znam tylko z porownan wynikow jakichstam statystyk. Tutaj np.
                  dzieci 12-letnie zostaja na podstawie dotychczasowych osiagniec podzielone na
                  rozne szkoly. Droga do zmiany jest bardzo trudna i mozliwa w zasadzie dopiero w
                  ramach doszkalania sie doroslych. Ja osobiscie uwazam, ze jest to duzo za
                  wczesnie i ze rozdzial taki w wieku 15-tu (w moim przypadku) byl znacznie
                  sensowniejszy.
                  Studia w D nie maja egzaminow wstepnych tylko NC (punkty za swiadectwo z
                  gimnazjum) plus nie wyrzucaja po zwalonych egzaminach, tylko mozesz sobie
                  studiowac skolka ugodno. Rezultatem sa wyklady na tysiace studentow (kolejki
                  godzinami przed sala, by znalezc siedzace miejsce chocby na podlodze) plus
                  studia ciagnace sie latami, bo jakiestam konieczne seminarium jest zabukowane
                  na semestry do przodu i nie mozna znalezc miejsca. To niby jest lepszy system?

                  Ja uwazam, ze to, czego uczyla szkola, nie bylo takie zle. Co bylo zle, to np.
                  na studiach calkowity brak polaczenia z jakakolwiek praktyka, bo praktyki to
                  byl smiech na sali a nie "learning on doing" (no chyba ze chodzilo o nauke
                  zaparzania kawy).

                  Xurek
                  • emre_baran Re: czego? 13.05.04, 17:33
                    Argumenty ze gdzies tam jest rownie zle albo gorzej to tez zaden argument.

                    Moim zdaniem ma same minusy.

                    Przedmioty ktore powinny uczyc wnioskowania, podejmowania decyzji, zaleznosci w
                    swiecie jak historia czy WOS czy jak to sie nazywa teraz wymagaja zakuwania na
                    pale dat albo liczby poslow gdzies tam.

                    Matematyka i fizyka itd. zamiast praktyki, rozwiazywanie szablonowych zadaz z
                    zastosowaniem zapalowanych wzorow.

                    Wuef to granie w pile z kolesiami ewwentulanie Panie praktykantki.

                    System ocen jest krancowo niespraweidliwy, praktycznie niemozliwy do
                    weryfikacji. Wymagania stawiane ucznia sa nieczytelne co wiecej nieznane, zle
                    zakomunikowane.

                    Polski - wierszyki, grafomanskie lektury i co poeta mial na mysli, ewewntualnie
                    palowanie za ortofrafie i inne arheologiczne arhaizmy.

                    Jezyki to rozpacz, prosze sie sprobowac dogadac z narodem. Np, po rosyjsku.
                    kazdy powinien znac.

                    Biologia to konkurs zakuwania ksiazki telefoniczneje na pamiec.

                    i tak dalej i tak dalej
                    • ertes Re: czego? 13.05.04, 17:49
                      Dokladnie emre. Zgadzam sie w calej rozciaglosci po linii :)

                      Wkladanie w glowy co to jest mitchondria i pantofelek. Czy te bzdury z chemii,
                      nauka ile kwintali z hektara albo gdzie sie kopie wegiel jest totalnym
                      kretynstwem. Przy tym wszedzie panuje powszechne sciaganie za pozwolenstwem
                      nauczycieli. Co to za idiotyczny system ocen? 1-6?

                      > Biologia to konkurs zakuwania ksiazki telefoniczneje na pamiec.

                      Piekne i jakzesz prawdziwe.
                      • emre_baran no i jeszcze. 13.05.04, 22:48
                        stosunek nauczyciel uczen - jak z opowiesci podhorazego dzialonowego
                        Swiatlonia - polaczenie z strachu ze strachem w obie strony - z dodatkiem wy
                        chuje.
      • ertes Re: Po co komu matura? Po co komu studia? 13.05.04, 17:43
        Skoro twierdzisz ze jest to wskazane doswiadczenie przed studiami to znaczyloby
        to ze Polacy powinni byc lepsi od innych, nieprawdaz?

        Ja twierdze ze matura jest to z reguly nauka oszustwa i nikomu nie potrzebny stres.
        • sabba a kto ci kazal 13.05.04, 17:47
          oszukiwac?;) mogles sie nauczyc jak inni. Mimo wszytko sa ludzie ktorzy dzieki
          maturze sie czegos nauczyli. MOze nie wszyscy ale jakas czesc.
          • ertes Re: a kto ci kazal 13.05.04, 18:00
            haha Ty wierzysz w to co napisalas?
            Przeciez w czasie matur WSZYSCY robia sciagi. Wszyscy o tym dyskutuja.

            W polskiej szkole na porzadku dziennym jest sciaganie.
            • sabba Re: a kto ci kazal 13.05.04, 18:17
              ertes napisał:

              > haha Ty wierzysz w to co napisalas?
              > Przeciez w czasie matur WSZYSCY robia sciagi. Wszyscy o tym dyskutuja.
              >
              > W polskiej szkole na porzadku dziennym jest sciaganie.
              • sabba no jasne, ze 13.05.04, 18:19
                z matematyki sciagalam. Ale z Polskiego nie. I na ustnych raczej tez sie sciagac
                nie da:)
                czyli glownym powodem dla ktorego matury sa be, to ten, ze uczniowie zmuszeni sa
                na niej sciagac, cos takiego:)
                • lucja7 Re: umiec korzystac 13.05.04, 18:30
                  Ja nie sciagalam bo nie potrzebowalam. Mysle ze gdy ktos chcial sie uczyc i
                  nauczyc, to mogl to zrobic w polskich szkolach. Jak i niepolskich zreszta.
                  Bardzo lubilam moich nauczycieli, byli to ludzie porzadni, otwarci i chetni do
                  pracy z nami. Pracowali w trudnych warunkach, nie mogli wszystkiego mowic. Nie
                  sadze zebym miala jakies wyjatkowe szczescie.
                  Jest to w koncu relacja ucznia z profem, od jej jakosci zalezy jakosc nauczania.
                  Sprowadzenie nauczania do tepego stawiania stopni jest nieporozumieniem.
                  Jak uczyc kogos kto nie chce sie uczyc?
                  Zalezy tez chyba duzo od srodowiska rodzinnego ktore moze faworyzowac albo
                  przeszkadzac w nauczaniu.
                  lucja7.
                • ertes Re: no jasne, ze 13.05.04, 18:44
                  Dla mnie to jest wystarczajacy powod plus ten ze mlodzi ludzie maja zupelnie
                  niepotrzebny stres.

                  Ael moze o to chodzi w Polsce zeby wchodzac w zycie mozna sie nauczyc ze jak sie
                  czegos nie umie to mozna oszukac.
                  Matura to przezytek, nikomu do niczego niepotrzebny. Studia mozna zrobic bez
                  matury. Tak jest w wiekszosci krajow na swiecie.
    • swiatlo Jak jest ładna.. 13.05.04, 22:52
      Jak jest ładna to nie potrzebuje ani matury ani studiów.
      • jutka1 Re: Jak jest ładna.. 13.05.04, 23:25
        swiatlo napisał:

        > Jak jest ładna to nie potrzebuje ani matury ani studiów.
        *********
        Oj, Swiatlo, Swiatlo.... :)

        Jak mawiaja starozytni Jankesi:
        "W antraktach pagawarit' toze nada"

        I co z taka bys w antraktach robil? nawet jak ladna, ile razy dziennie i jak
        dlugo moglbys ja, ze tak powiem wulgarnie, emablowac??? ;))

        Chyba, ze wolisz gadac sam ze soba, a na ladna lasencje patrzec w antraktach i
        wyobrazac sobie, co bys to z nia nie zrobil. :))))
        • swiatlo Re: Jak jest ładna.. 14.05.04, 00:31
          jutka1 napisała:

          > Chyba, ze wolisz gadac sam ze soba, a na ladna lasencje patrzec w antraktach
          > i wyobrazac sobie, co bys to z nia nie zrobil. :))))

          I tak sam ze sobą gadam, choć żona wykształcona.
        • ertes Re: Jak jest ładna.. 14.05.04, 00:36
          Jak jest mloda i ladna, znaczy sie taka z zurnala to i mozna pomilczec w
          antraktach. I don't care a poza tym od gadania mam zone ;)
    • ertes Matura - jedno wielkie oszustwo 15.05.04, 05:34
      Opolski kurator oświaty Franciszek Minor unieważnił w piątek pisemny egzamin
      dojrzałości z polskiego i matematyki w szkołach na Opolszczyźnie. Tematy
      maturalne w przeddzień egzaminów pojawiły się w Internecie.

      "Moja decyzja spowodowana jest nieuprawnionym ujawnieniem tematów
      egzaminacyjnych na stronach internetowych w przeddzień obu egzaminów" -
      oświadczył kurator na zwołanej specjalnie w piątek wieczorem konferencji prasowej.

      "Decyzja nie była łatwa, ale pojawienie się tematów w Internecie jeszcze przed
      egzaminami jest niezbitym faktem" - zaznaczyła obecna na konferencji wojewoda
      opolski Elżbieta Rutkowska.

      Lokalna prasa następnego dnia po pisemnej maturze z polskiego informowała, że
      licealiści znali tematy przed wejściem na salę. Takie informacje docierały
      również m.in. od nauczycielki polskiego, którą w poniedziałek wieczorem
      poproszono o przygotowanie "gotowca" na konkretny temat. Również tematy z
      matematyki pojawiły się w Internecie przed dniem egzaminu. Kurator i wojewoda
      zapowiedzieli wyjaśnienie całej sprawy. "Będzie to bezwzględnie i do końca
      wyjaśnione, a konsekwencje zostaną wyciągnięte" - zapewniła Rutkowska.

      "Chcemy dowiedzieć się, kto i kiedy umieścił na stronach te tematy. Wiemy, że
      jest możliwość dotarcia do tych osób" - podkreślił kurator. Jego zdaniem,
      również źródło tych informacji zostanie ujawnione. "Są już pewne ustalenia na
      ten temat" - ujawnił, nie chciał jednak udzielić żadnych bliższych informacji.

      Śledztwo w sprawie przecieku tematów matur w Opolskiem prowadzi policja i
      prokuratura.

      Egzaminy z polskiego i matematyki na Opolszczyźnie zostaną powtórzone 19 i 20
      maja. Maturzyści nie są z tego powodu zachwyceni. "Ktoś był nieuczciwy, zrobił
      coś złego, a potem chwalił się tym, a ja mam za to cierpieć. Czy ktoś pomyślał,
      jak my będziemy się czuć?" - pytała uczennica jednego z liceów na Opolszczyźnie.

      Kurator zapewnił, że termin zakończenia egzaminu dojrzałości w Opolskiem będzie
      dotrzymany. "Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że komisje egzaminacyjne w
      opolskich szkołach mogą bez jakiegokolwiek uszczerbku zakończyć egzamin
      dojrzałości w stosownym terminie" - oświadczył Minor.

      Jak podkreślił kurator, ujawnione zostały tematy z języka polskiego i matematyki
      w szkołach dla młodzieży, pozostałe egzaminy odbyły się zgodnie z zasadami. "Nie
      zachodzą tutaj żadne okoliczności świadczące o tym, że tematy zostały ujawnione
      przed egzaminem" - zastrzegł.
      • starypierdola Jedno wielkie oszustwo??? he, he, he ... 15.05.04, 07:18
        Caly problem (dla Ciebie?) ze w California musisz miec mature zeby dostac sie
        na studia. W Ontario tez.

        SP
        • ertes Re: Jedno wielkie oszustwo??? he, he, he ... 16.05.04, 18:11
          I co? Do Polski po ta mature trzeba jechac zeby w Kalifornii na studia isc?
          Wiesz, wybieralem sie jesienia wreszcie zrobic jakas szkole ale widze ze beda
          problemy.


          A z tym Ontario to chyba cos ci sie snilo chyba ze miales na mysli Ontario, CA.

          • starypierdola Re: Jedno wielkie oszustwo??? he, he, he ... 17.05.04, 04:54
            Wez cos Online. Przy Twoich zdolnosicach bedzie latwiej, szybciej i taniej ...
            A i pracodawca Ci chyba zaplaci. Ja moge Ci dac referencje jak bys akurat
            potrzebowal.

            Province of Ontario: Uniwersytety wymagaja matury; lepsze wymagaja tez dobrych
            wynikow na maturze. No i maja listy jakie przedmioty trzeba miec ze szkoly
            sredniej zeby kwalifikowac sie na dany kierunek. Zobacz np. tutaj:
            www.queensu.ca/admission/
            Wyliczaja tez kredyty jaki mozesz dostac za niektore kursy z Community
            Colleges, z ktorymi maja podpisane inywidualne umowy (re.: inny watek).

            Tyle ze jak widze Polski nie wymieniaja... To moze rzeczywiscie polska matura
            do niczego??

            SP
            Latwiej bedzie
            • ertes Re: Jedno wielkie oszustwo??? he, he, he ... 17.05.04, 18:00
              Chyba masz niezbyt dobre informacje na temat Ontario.
              Od bodajze 3 czy 4 lat zlikwidowano nawet 13 klase. Teraz wystarczy dyplom
              ukonczenia High School. Moj syn, ktory w tym roku skonczyl studia w Toronto nie
              musial miec zadnej matury tylko odpowiednia srednia w 13-tej klasie.
              Skad wziales te mature wiec nie mam pojecia.
      • emre_baran no tez ciekawe i w skrocie 17.05.04, 08:37
        Mlodziez i rodzice demostruja przeciwko decyzji kogos-tam. Chodzi w skrocie
        mianowicie o to ze teamty byly znane zanim sie do egzaminu przystapilo teraz
        natomiast mlodziez, o kotrej w calej prasie ogloszone ze mogla/niemogla znac
        tematow czyli sa watpliwosci co do wartosci ich egzaminu domaga sie
        usankcjonowanie tegoz watpliwej wartsci odrzucjac szanse wykazania sie wiedza.
        Ja z tego nic a nic nie rozumie o co chodzi? Czy jest tu jakies drugie dno? Czy
        Ertes ma racje czy Matura to egzamin ze nieuczciwosci?
    • jan.kran Re: Polska szkola. 15.05.04, 23:52
      Ja mialam szczescie , bo w wieku lat czternastu wyladowalam w jednym z
      najlepszych liceum we Wratislavia , a potem studiowalam kompletnie bez sensu
      ale za to na swietnym Uniwersytecie im. B.B ( bynajmniej nie Brizit Bardo :-ppp

      Liceum mi dalo:
      -zaciecie do poznania wiedzy
      -niezla znajomosc francuskiego
      -i polskiego
      -i przyjaznie na cale zycie
      oraz odpornosc na stres
      - milosc do dzez i muzyki klasycznej

      Moi koledzy z klasy zrobili albo spore kariery albo choc zdobyli zawod i nie
      zasilaja grona bezrobotnych. Ale mielismy ochote sie uczyc choc jasne, ze
      nienawidzilismy szkoly i belfrow. Ale wiedzielismy ze jak nie usiadziemy na
      dupie ( sorry za wulgaryzm ) to wyladujemy na drzewie.
      Jak patrze na bezstresowe wychowanie norweskiej mlodziezy to mnie sie niedobrze
      robi.

      Corka kuzynostwa z Sverige akurat teraz przezywa spory kanal podobnie jak
      kilkudziesieciu Jej kolegow ze swietnej szwedzkiej szkoly. Nikt sie nie dostal
      do renomowanych szkol angielskich ani amerykanskich, bo dzieci skandynawskie
      nie znaja pojecia stres.
      Pojechaly na egzamuny do Cambrige lub Oxford i nikt ich nie trzymal za raczke
      i mowil zeby sie nie denerwowaly. W zwiazku z tym brudni Hindusi i inne
      przybledy dostaly miejsce w porzadnej szkole a dzieci wychowane bezstresowo za
      to po skandynawsku skoncza na trzeciorzednym uniwersytecie w Australii.
      Dlatego ja stoje z rozga na moja mlodzieza choc czesto bezskutecznie :-)) Ale
      choc mam czyste sumienie :-ppp k.

      • don2 Re: Polska szkola. 16.05.04, 00:02

        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        UFFF !!!!!!!!
      • morsa Re: Polska szkola. 17.05.04, 00:37
        jan.kran napisa3a:

        > Ja mialam szczescie , bo w wieku lat czternastu wyladowalam w jednym z
        > najlepszych liceum we Wratislavia , a potem studiowalam kompletnie bez sensu
        > ale za to na swietnym Uniwersytecie im. B.B ( bynajmniej nie Brizit Bardo :-ppp
        >

        Ja tez wyladowalam w swietnym liceum (tak mowiono) - im.Krolowej Jadwigi -
        - warszawiacy wiedza ;-) ;-)
        Studia zaczelam w mniej renomowanej i mniej swietnej uczelni, a mianowicie
        PIPS (Panstwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej).
        Studia bylyby bardzo sensowne; niestety, inne czasy, wyrzucono mnie
        na drugim roku - zbyt odbiegaly moje poglady od narzuconych "tak ma byc i basta!"

        > Liceum mi dalo:
        > -zaciecie do poznania wiedzy
        > -niezla znajomosc francuskiego
        > -i polskiego
        > -i przyjaznie na cale zycie
        > oraz odpornosc na stres
        > - milosc do dzez i muzyki klasycznej
        >

        A mnie liceum dalo:
        - niedostateczna znajomosc jezykow obcych
        (wkuwanie na pamiec regul gramatycznych, nie majac pojecia,
        jak to zuzyc w praktyce)
        - wrazliwosc na stres i nieodpornosc na konkurencje,
        - nienawisc do grona nauczycieli (poza paroma wyjatkami)
        - frustracje

        > Moi koledzy z klasy zrobili albo spore kariery albo choc zdobyli zawod i nie
        > zasilaja grona bezrobotnych. Ale mielismy ochote sie uczyc choc jasne, ze
        > nienawidzilismy szkoly i belfrow. Ale wiedzielismy ze jak nie usiadziemy na
        > dupie ( sorry za wulgaryzm ) to wyladujemy na drzewie.

        Moi koledzy i kolezanki z klasy porobili wieeeelkie kariery, (wiekszosc) i tez nie
        naleza do grupy bezrobotnych.
        Cechuje ich cynizm, hipokryzja i materializm. Cechuje ich tez to, ze
        czuja sie duzo, duzo lepsi od tych, ktorzy karier nie porobili.


        > Jak patrze na bezstresowe wychowanie norweskiej mlodziezy to mnie sie niedobrze
        > robi.

        A ja jak patrze na takie wychowanie, to im po prostu zazdroszcze. Ci mlodzi ludzie
        ucza sie bardzo wczesnie krytycznego spojrzenia na swiat, mlodziez uczy sie takze
        dla siebie, a nie dla rodzicow, dziadkow, sasiadow i calego otoczenia.

        >
        > Corka kuzynostwa z Sverige akurat teraz przezywa spory kanal podobnie jak
        > kilkudziesieciu Jej kolegow ze swietnej szwedzkiej szkoly. Nikt sie nie dostal
        > do renomowanych szkol angielskich ani amerykanskich, bo dzieci skandynawskie
        > nie znaja pojecia stres.

        Katedralskola? Czy renomowane szkoly sa tylko w Anglii i USA?
        I czy to jest wazne, zeby szkola byla renomowana? Wazne jest chyba to, czego chce sie
        uczyc, a nie gdzie?

        > Pojechaly na egzamuny do Cambrige lub Oxford i nikt ich nie trzymal za raczke
        > i mowil zeby sie nie denerwowaly. W zwiazku z tym brudni Hindusi i inne
        > przybledy dostaly miejsce w porzadnej szkole a dzieci wychowane bezstresowo za
        > to po skandynawsku skoncza na trzeciorzednym uniwersytecie w Australii.

        Co to znaczy trzeciorzedny uniwersytet?

        > Dlatego ja stoje z rozga na moja mlodzieza choc czesto bezskutecznie :-)) Ale
        > choc mam czyste sumienie :-ppp k.

        Ja przestalam wymachiwac rozga. I dobrze. Bo corka wyroslaby pelna kompleksow
        i bez wlasnego zdania. Robilaby to, czego JA i RODZINA oczekiwalaby od niej.
        Teraz przynajmniej mysli sama i uczy sie formowac swoja przyszlosc.
        Jest samodzielna w przeciwienstwie do mnie, wychowanej zupelnie inaczej.
        Ma swoje zdanie, nie boi sie isc pod prad. Zazdroszcze jej.
        >
        • ertes Re: Polska szkola. 17.05.04, 00:45
          Pewnie ze wiem gdzie jest liceum Krolowej Jadwigi.
          Spedzilem tam 4 lata :))))
          • morsa Re: Polska szkola. 17.05.04, 01:10
            Ertes, jak ja konczylam krolowke, to Ty dopiero
            raczkowales;-)
            KJ byla wtedy numero due w rankingu - Na topie
            byl Rejtan!

            Napewno nie miales pewnej Pani Profesorki
            na lekcjach geografi, ktora stawiala prawie
            wszystkim dwoje. Znudzonym glosem powtarzala:
            - Predzej zostane primadonna w balecie, niz wy sie
            nauczycie przedmiotu...
            albo
            - Wy jestescie banda idiotow, ktorzy nadaja sie
            tylko tluc kamienie na szosie.

            Ta sama Pani Profesor po otrzymaniu dobrego
            prezentu od przestraszonych rodzicow, (ktorzy nie
            chcieli sie wstydzic przed znajomymi, ze ich dziecie
            jest uczniowskim debilem i ma slabe oceny) nagle
            stawala sie slodka, i stawiala piatki, nawet rzeczywistym
            glabom.
            Moja Mama byla taka troche pod prad i zrobila wielki
            raban. Wiedziala, ze ja jestem dobra i zasluguje na dobre
            stopnie, prezentu nie dala, i o dziwo,
            Wielka Pani Profesor nie dala mi dwojki.
            Do dzisiaj sie dziwie, ze takie rzeczy sie mogly zdarzyc... wtedy...

            • ertes Re: Polska szkola. 17.05.04, 01:14
              Pamietasz nazwisko tej nauczycielki?
              • morsa Re: Polska szkola. 17.05.04, 01:50
                Nie pamietam. To bylo tak dawno (1967-71)
                Pamietam natomiast jak wygladala.
                Stara panna, okulary na czubku nosa,
                "zmarszczone" ponczochy, bluzka,
                spodnica najczesciej w krate.
                Pamietam jedynie, ze za kazdym razem,
                jak nasza pani mowila o karierze primabaleriny,
                cala klasa miala ogromne trudnosci, zeby nie
                wybuchnac zdrowym, mlodzienczym smiechem.
                • don2 Re: Polska szkola. 17.05.04, 14:28

                  mieszkam z przerwa w sumie 36 lat ,teraz jakies 250 km od Morsy. Ani moje
                  rodzenstwo ani ja nie mielismy zadnych problemow ani kompleksow.siostra po 3
                  latach uczyla w sredniej szkole a brat do dzisiaj wbija wiedze w glowy juz
                  pewnie drugiemu pokoleniu coraz bardziej " kolorowej " mlodziezy tego kraju.
                  ich dzieci pokonczyly studia i daj Boze kazdemu polskiemu studentowi konczyc te
                  " nierenomowane" uczelnie.a jak jest mlodziez? Ano jest jaka jest.jak pieprzyc
                  glupoty to z fantazja-swiat sie zmienia a na forum dalej czyta sie opinie rodem
                  z pipidowki podparte forma " Ja " A " mnie " nie powinno to wlasciwie juz
                  dziwic,ale trudno sie powstrzymac. I heja Norge w suttonde maj.
          • ani-ta boooooooooziuuuuuuuuuu!!! 18.05.04, 19:09
            ertes... morsa...
            nas ci z krolowki... kujonami nazywali:(
            i byl to jeden z milszych epitetow;P

            co mi dalo liceum?
            mature! bilet wstepu na uczelnie!
            malo?
            dla mnie wystarczajaco:P
            reszta musialam sie sama z szarej masy tlumu wykazywac... tego wlasnie
            najlepiej nauczylam sie w LO...

            a.:)
        • morsa PS 17.05.04, 00:52
          Chcialam dodac, ze mieszkam w Skandynawii od ponad
          20 lat. Na poczatku tez draznilo mnie tzw. bezstresowe
          wychowanie.
          Moje zdanie jest subjektywne, moze wiekszosc z Was
          nie zgodzi sie ze mna.
          Wyrazam tylko to, co JA czuje i mysle. Moze sie myle...
          A moze nie...
        • jan.kran Re: Morsa :-))) 18.05.04, 18:52
          Zaczne od polskiej szkoly. Absolutnie sie zgadzam z Toba , ze nauczanie jezykow
          w PL bylo na bardzo kiepskim poziomie. Ja bylam w pierwszej klasie we Wroclawiu
          z rozrzeszonym nauczaniem jezyka francuskiego. Mielismy znakomita romanistke ,
          laboratorium jezykowe oraz szesc godzin jezyka tygodniowo. Ale to byl wyjatek
          potwierdzjacy regule.
          Nie wiem czemu my mimo nienawisci do kilku nauczycieli nauczylismy sie wiele.
          Moze to byl jakis zdrowy snobizm, moze akurat bylismy grupa ludzi ktorzy do
          siebie pasowali i nawzajem sie napedzali.
          Jak chodzi o stres. Wielu z nas dosc wczesnie wybralo studia na ktore bylo sie
          bardzo trudno dostac. Wiec mielismy we krwi , ze trzeba zawalczyc. Mimo
          porzdnej szkoly i wysilku wiele osob nie dostalo sie za pierwszym razem. Za
          drugim najczesciej tak. I to nam dalo po nosie i zmusilo do jeszcze ciezszej
          pracy na studiach.
          Ja nie wiem czy moi koledzy z klasy porobili wieelkie kariery. Pewnie niektorzy
          na polskie warunki tak. Ale nikt nie stoi na czolowkach gazet ino maja dobre
          ciekawe zajecia ktore im daja piniadz i satysfakcje. Jasne , ze niektorym woda
          sodowa uderzyla do glowy. Ale naprawde w miare.
          Jak chodzi o szkole norweska to sam pomysl jest bardzo dobry. Tylko z
          realizacja gorzej. Jest mala grupa mlodziezy ktora umie wykorzystac te
          pozytywne strony ktore daje im norweska szkola. Reszta nie robi matury i idzie
          szybko do pracy. A zawod zdobywa potem.
          Widze to na codzien i naprawde ich podziwia. Pracuja, potem dorabiaja to czego
          nie zrobili jak byl na to czas, ida do szkoly i dalej pracuja i powoli krok po
          kroku dochodza do tego do czego mogliby dojsc w wieku lat 18 majac lat 40 lub
          50.
          Naprawde zastanawiam sie czy to niekiedy nie jest droga lepsza. Fakt ze
          trudna , ale za jak sie jest doroslym latwiej wybrac w zyciu to co naprawde
          chce sie robic.
          Bardzo doceniam w Norge to ze nie ma tu takiego swira jak w DE ze w wieku 35
          lat mozesz isc na emeryture jak stracisz prace. Tu ludzi sa aktywni zawodowo do
          siedemdziesiatki i nikogo nie dziwi fakt startu do zycia zawodowego, kompletnie
          nowego po czterdziestce i z dziecmi na reku.

          Trzeciorzedny uniwersytet to znaczy uniwersytet ktory ma kiepska opinie ,
          kadre i mozliwosci studiowania. Ja nie mowie, ze super uniwersytet zapewnia od
          razu super kariere. Ale latwiej wystartowac w zycie zawodowe z porzadnym
          dyplomem. Co nie znaczy ze jak sie ma cos w glowie to nawet dyplom z Pcimia da
          Ci szanse :-)))

          Jak chodzi o wymachwanie rozge to moge to robic do woli. I tak mlodziez zrobi
          co zechce. Nie mam zadnego wplywu na wybor studiow, drogi zyciowej i tego nie
          robie.
          Ale caly czas Im pokazuje ze czlowiek powinien cale zycie dbac o swoj intelekt
          i go w miare mozliwosci rozwijac. Duzo czytac, sluchac, byc wrazliwym ,
          ciekawym swiata i ciagle szukac czegos nowego.
          Ja zostalam wychowana w przekonaniu ze na pierwszym miejscu jest to co ja chce
          i to co jest dla mnie wazne i mnie daje satysfakcje.
          Mimo , ze zamiast pojsc na romanistyke ktora by mi dala chleb i pozycje
          wybralam z milosci filologie klasyczna , kierunek bez przyszlosci specjalnej
          moi Rodzice przelkneli to bez slowa. A zainwestowali kupe kasy w prywatne
          lekcje francuskiego przez lata. I jestem Im wdzieczna , ze sie nie wtracali w
          moj wybor.
          Dlatego mimo ze Mloda moglaby studiowac naprawde intratne kirunki zaciskam zeby
          sluchajac Jej kolejnych pomyslow na temat studia.
          K.
      • szfedka Kran!!! 17.05.04, 10:06
        I co Ci te studia daly??? Najpierw garkotlukiem bylas przez wiele lat a teraz
        staruszkom dupy podcierasz ;)
        Z poszanowaniem

        ps. czy pomyslalas ze tym kuzynom czy innym ze Szwecji zabraklo moze zdolnosci?
        Nie lubie sie chwalic ale moj syn przyjechal ze studiow z Australii z super
        wynikami a na renomowanym uniwersycie w Uppsali jeden ze swiatowych
        specjalistow zaproponowal mu prace na UU ;) hahaha
        • don2 Re: Kran!!! 17.05.04, 16:18
          Uff, :((
        • ani-ta Re: Kran!!! 18.05.04, 19:03
          szfedka napisała:

          > I co Ci te studia daly??? Najpierw garkotlukiem bylas przez wiele lat a teraz
          > staruszkom dupy podcierasz ;)

          hmm... to jest budujace... taki szacunek do ludu pracujacego itp.
          mnie tam wpajano, ze uczyc mam sie DLA SIEBIE...a co robic bede to moj wolny
          wybor... i wpojono - skutecznie;)

          > Z poszanowaniem
          >
          > ps. czy pomyslalas ze tym kuzynom czy innym ze Szwecji zabraklo moze
          zdolnosci?
          > Nie lubie sie chwalic ale moj syn przyjechal ze studiow z Australii z super
          > wynikami a na renomowanym uniwersycie w Uppsali jeden ze swiatowych
          > specjalistow zaproponowal mu prace na UU ;) hahaha

          hmm... skad ja znam ten tekst?
          a.:)))
        • jan.kran Re: Kran!!! 18.05.04, 19:04
          szfedka napisała:

          > I co Ci te studia daly??? Najpierw garkotlukiem bylas przez wiele lat a teraz
          > staruszkom dupy podcierasz ;)
          > Z poszanowaniem
          >
          > ps. czy pomyslalas ze tym kuzynom czy innym ze Szwecji zabraklo moze
          zdolnosci?
          > Nie lubie sie chwalic ale moj syn przyjechal ze studiow z Australii z super
          > wynikami a na renomowanym uniwersycie w Uppsali jeden ze swiatowych
          > specjalistow zaproponowal mu prace na UU ;) hahaha

          W pierwszych slowach mego postu gratuluje synowi :-)))
          Studia mi daly znakomita pamiec, wiedze ogolna i szczegolna i mozliwosc
          znalezienia sie w kazdej sytuacji oraz to ze moge teraz isc na kolejne studia
          ktore chyba dadza mi zawod ktory kocham .
          Garkotlukiem bedac nauczylam sie gotowac , niemieckiego i podtrenowalam moj
          francuski oraz poznalam wielu wspanialych ludzi i mialam bardzo dobry czas.
          Oraz wychowalam dwoje dzieci, nie tylko ja uwazam je za niezle oraz ex zrobil
          kariere dzieki ktorej ma posadke z ktorej garkotluk i dzieci maja profity
          finansowe :-))
          Dupy podcieram owszem, ale po pierwsze piszac taki text pomysl o tym ze moze i
          Ty pewnego dnia bedziesz zdana na czyjas pomoc. I moze lepiej zebys trafila na
          kogos takiego jak ja lub moi koledzy z fabryki ktorzy oprocz w/w podcierania
          wkladaja w prace w DSS mase empatii , milosci i emocji i trzymaja staruszkow za
          reke i smaruja Im nogi , otulaja Ich i przytulaja podopiecznych, dbaja zeby
          mieli kawke i gazetke i na spacerek wyprowadza.
          Starzy ludzie sa piekni, wartosciowi i wspaniali i ciesze sie ze mam szanse to
          pzrezyc na wlasnej skorze. Codziennie wychodzac z pracy wiem ze zrobilam cos
          dobrego. Sorry za patetyzm, ale naprawde uwazam za starosc moze byc piekna ,
          dobra i spokojna. O co sie staram. K.
    • tos.ka DZIEKUJE wszystkim za trzymanie!!!! 17.05.04, 13:34
      kciukow, nie kciukow, nie bedziem wchodzic w detale:)
      grunt, ze cos tam w garsci bylo na ta szczytna intencje:)

      a co z tego wyniklo- wiadomo bedzie jutro:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka