Dodaj do ulubionych

Sny i inne zdarzenia, cz. X

25.03.12, 16:25
Ostatnie Snulum się kończy rozważaniami o znaczeniu medyków i ich gabinetów w snach Pytona, oraz moim pobycie w Argentynie. Wycieczek nie dośniłam, obudziłam się. Tak, odpowiadając na Pyt-anie Pyt-ona :)

--
wasza pierdo
Obserwuj wątek
    • pierdoklecja_prutka Koszmar "Robale chcą opanować świat". 25.03.12, 16:35

      Pierwszy raz tutaj chyba opisuję prawdziwy koszmar. Dawno zresztą mi się prawdziwy koszmar nie śnił. Bo to nieważne tak naprawdę CO się śni, ile ta atmosfera koszmaru. Tutaj niestety ta atmosfera była, w nadmiarze.
      Treść jest mniej więcej taka, że kilka parek się spotyka na coś w rodzaju wieczoru kawalerskiego. Tylko ten wieczór, nie jest taki że baby osobno i chłopy osobno szaleją, tylko zajęcia indywidualne w parkach. No i szalejo, chlajo, tańczo, dupczo się noc cało, ale następnego dnia jedna parka jest mniej. Jak w tej powieści Agathy Christie o murzynkach. Wśród więc podśmiechujek, wyrusza dwóch kolesi (jednym jestem ja) poszukać ich. Tu nie ma, tam nie ma, w mieszkaniu nie ma... I się zaczyna już ta tidudidu... strefa mroku.... atmosferka i napięcie piętrzyć. Więc jeszcze raz, tu i śmu i już wiadomo że coś jest gremialnie nie tak. Idziemy jeszcze raz do tego mieszkania, już wiem że coś na rzeczy jest, ogromny wieżowiec jest jak wymarły. Najazd "kamery" na okno balkonowe, tam wisi kartka, "ratunku jesteśmy uwięzieni" i takie dziwne robaczki narysowane, i ta kartka jest powoli ściągana przez niewiadomo co/kogo, ale my, kolesie, jej oczywiście nie widzimy. Wpadamy szybko do mieszkania i drzwiami rozdyźdujemy coś, niewiadomo co, na czerwono, ale tego nie zauważamy. Jeden z kolesi szybko coś tam sprawdza, i wrzeszczy drugiemu że trzeba migiem spierdalać, spierdalamy więc, a na schodach już mijamy brygadę wojska w mundurach ochronnych, na dole nas wsadzają do busa i ewakuują.... Potem już tylko gorzej jest, cała ludność gdzieś spierdala dokądś, ale to nie daje nic, robale wszędzie są i co gorsza to nie same robale są groźne, robale są tylko takimi spies, szpiegami, dla czegoś dużo większego i paskudniejszego co się snuje po kosmosie szukając planety to zawłaszczenia...

      Brrrrrr..... powiadam, obudziłam się czując okropnie i dalej jestem jakaś obolała i obita...
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Koszmar "Robale chcą opanować świat". 25.03.12, 17:08
        Ah, brrrr. Biedny 100Krot. :-///
      • iwannabesedated Sny erratyczne... 21.06.12, 16:50
        ...nie mylić z erotycznymi. W sumie nie ma w polskim takiego słowa. Jest eratyk, czyli głaz narzutowy. "Błąkający się".
        Te sny też były jakieś takie narzutowo błąkające. Czyli eratyki senne. Najpierw się znajduję w pokoju w akademiku. Sen z gatunku powracających. Konstatuje że się cieszę, bo we snach przestałam przerabiać powrót do szkoły średniej. Czyli podświadomość jakoś uznała fakt mojej abituriencji. Potem zaś, jacyś ludzie jadą windą w dół, a ja się usiłuję do tej windy dosiąść i mi ciągle się przed nosem drzwi zamykają. Więc zbiegam piętro niżej i tam znowu apjać. Zirytowana wsiadam więc do pociągu metra, który się właśnie zatrzymał w tym (wygląda na hotelowe lobby) i zjeżdżam tym metrem, a potem schodzę schodami jeszcze, ale gdzie i po co? A potem mi się śni, że mam chłopaka 15-letniego i on się kłóci ze swoim 30-letnim wujem na temat czy wiek ma znaczenie, a ja zauważam że cały temat mnie kompletnie wali i wisi i sobie oglądam płot, malwy, kałużę błota oraz szramkę w kształcie krzyża równoramiennego na policzku wuja....
        • jutka1 Re: Sny erratyczne... 21.06.12, 17:50
          No to tak. Winda i jej gonienie to klasyka, jak sama napisałaś. Pociąg goniący windę, poruszający się pionowo a więc absolutnie na odwyrtkę to może być symbol "non-lateral thinking". Czyli "wyjdź z pudełka i popatrz na sprawy inaczej".
          Natomiast ostatnie, że Ci to wisi i patrzysz na malwy, błoto i bliznę, jest BOSKIE. I w sumie wiąże się z tym co napisałam wcześniej... Bo gruszka często leży pod przysłowiową latarnią, tylko trzeba ją dostrzec, bo wydaje się tak banalna jak te malwy.
          Co do kształtu blizny nie wiem. Ale fakt widzenia blizny w kontekście błogiego maniawdupie jest dobry. Bo blizny bywają różne.
          Pasare czy nie do końca? :-)
          • iwannabesedated Re: Sny erratyczne... 21.06.12, 21:58
            Tak, wiesz, patrząc na to, to te sny standardowe są jakby dawna ja... Jakaś pultanina, gonienie czegoś w górę, w dół i generalnie wirowanie jak kupa w klozecie tyle że mniej wdzięczne.

            A to między chłopakiem a wujem, wiesz, ten płot ze sztachet, jakoś tak letnio i mokrawo, a ja chyba jestem boso i mam na sobie sukienkę białą, jakaś taka mięsistość tego wszystkiego, namacalność, miąższystość, no to jak ten nasz wieczór onegdaj.

            I jeszcze, nie wiem czemu mi się wemsknął ten post w środek wątku, jak w dupę owsik, w konsekwencji Twojej odpowiedzi nie mogłam znaleźć. Za to znalazłam sen o homarze. W świetle ostatnich incydentów, to znowu się on stał bardzo au courant, tyle że teraz ja bardzo mam ochotę tego homara jednak zjeść. Nawiązywanie kontaktu emocjonalnego sobie odpuściłam. Ale zjeść to bym zjadła. Choć dalej nie za bardzo się poczuwam do onego preparowania szybkimi sprawnymi ruchy. Z drugiej jednak strony, to przypomniał mi się chiński kucharz w knajpie na Florydzie, który właśnie takimi szybkimi ruchami z wielką wprawą, upodobaniem a wręcz z miłością - sprawiał krewetki i je na ruszt rzucał. No więc, dobrze, może bym mogła tak krewetkę, szast prast. Ale homar co innego to stanowi... Chyba homara bym nie mogła. Sprawić. Bo zeżreć, ze smakiem oblizując tak, z pewnością tak.
            • jutka1 Re: Sny erratyczne... 22.06.12, 11:05
              Czyli moja interpretacja pasuje. :-)
              Co do homara zaś, najwyraźniej wracasz do porządku (wszech)rzeczy, bo chcesz go jeść, a nie jakieś fyrtu-dyrdum z zaprzyjaźnianiem się. No proszę Cię, z homarem. :-)
              • iwannabesedated Re: Sny erratyczne... 22.06.12, 11:51
                No homarek... homaruńcio... takie oczki na szypułkach miał i nimi ruszał.... Chcesz mi powiedzieć, że ruszał nie apropos? Nie do mnie? Że w ogóle nie wiedział, że rusza?

                A to klops...


                No to zeżreć trzeba, nie widzę inaczej....
                • jutka1 Re: Sny erratyczne... 22.06.12, 12:22
                  Homaruńcio może i do Ciebie ruszał i się prężył, ale nie należy sobie ócz mydlić, bo to ściema jest i basta. Zeżreć, a nie tam jakieś przyjaźnienie się. :-D
    • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 26.03.12, 10:51
      A ja mam znowu okres Alzheimera i nie pamiętam snów. :-(
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 26.03.12, 15:09
        Może to mechanizm obronny, Pyt? Ja to bym chyba wolała nie pamiętać tego co mi się teraz śni... Chociaż z drugiej strony, przynajmniej wiem czemu się budzę jak zombie...
        Eeeeee....

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 27.03.12, 11:52
          Wprawdzie nie budzę się jak zombie, Stokrociu, ale może rzeczywiście to mechanizm obronny. :-)

          Dzisiaj z dość intensywnego (to akurat pamiętam) snu zapamiętałam tylko, że zgubiłam mój ukochany pierdzionek z aleksandrytem. Wiedziałam gdzie zgubiłam, wiedziałam kiedy, ale już go nie mogłam znaleźć.
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 27.03.12, 13:06
            A to utrata czegoś co ten pierdzionek symbolizuje, znaczy obawa utraty. Ciekawe co wygrzebałam na temat aleksandrytu i jego mocy, poczytaj sobie:

            www.jewels-empire.com/Alexandrite_info.html
            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 27.03.12, 18:24
              Yes yes yes! To on, to on, to on.

              Zgadza się. Obawa utraty zdrowia mi się wyśniła. Dbam więc.
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 29.03.12, 12:31
      Uffff... Nareszcie powrót do sennej normalności, po koszmarnych memłochach ostatnich dni. Dzisiaj się śnił taki sen, że przechodzę przez mieszkania ludzi, wszystkie ze sobą połączone. I to cały sznurek ludzi tak idzie, a tutaj na kanapie leżą, a tam obiad gotują, przez kibel czyjś przechodzę, a w tych mieszkaniach ludzie mają różne rzeczy do kupienia powykładane "na trasie" tego ludzkiego węża dreptającego. Są to rzeczy własnoręcznie zrobione, a to torba jakaś wyeksponowana w umywalce, jakieś łapcie, a tutaj sukienkę szyją, też do sprzedania. I tak lezę, lezę, w końcu docieram do jakiegoś miejsca gdzie już nikt za mną nie idzie i wchodzę do pomieszczenia z którego dalej już nie prowadzą żadne drzwi. Wracam się i pytam, gdzie drzwi? A baba na to, no jakto, drzwi dokądś na lewo, a drzwi do inądś na prawo.... A tu - nie ma! Baba zagląda i mi mówi, hm, zamknęli przejście, znaczy - czekać trzeba. Mnie się nie chce czekać, więc wyłażę przez okno na zewnątrz w ogóle, tam jakieś zbocze trawiate, po którym się turlam do jakiegoś parowu wypełnionego owocami. I się tarzam w winogronach, truskawach i takie tam....
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 03.04.12, 10:07
        Dzień później miałam podobny sen, i nawet się śmiałam, że snami można się wymieniać. :-)

        Dzisiaj natomiast była klasyka gatunku z cyklu podróże i gubienie (zapominanie gdzieś) torebki, raz po raz. Potem dobrzy ludzie znajdowali i przynosili. Ostatnie zgubienie jednak nie skończyło się tak dobrze, bo się obudziłam. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 03.04.12, 12:21
          Wymieniać można, można jeden drugiemu włazić do snów oraz inne takie można :)

          W Twoim śnie mnie zastanowiło, że teraz torebkę gubisz. Przedtem to walizek był chyba? Zupełnie z czapy bym zasugerowała, że się uporczywie starasz pozbyć czegoś, a dobre ludzie Ci nie pozwalają na to. Zwykle to się dokumenty w torebce ma, czyli tożsamość, portfel, czyli pieniądze, klucze do domu, czyli do miejsca bezpiecznego, telefon - a w nim WSZYSTKO. Ha ha! . Właściwie kobiety torebka to jestestwo, w materialnym sensie, w pigułce. I tutaj Ty, Pytoński, uporczywie gubisz. A ludzie - uporczywie spowrotem przynoszą. W zembach (ort. zam.)
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 03.04.12, 18:51
            To znaczy nie gubiłam, ale gdzieś zapominałam.
            Ale to pewnie na jedno wychodzi. Dobre ludzie, w zembach zam przywleką i zapomnieć/zgubić/utracić nie dadzą. Tylko co ZTEM? (zam.) :-)
            • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.04.12, 11:56
              Hm, zastanów się jakie są jakieś kluczowe elementy osobowe Twoje, albo kluczowe wartości - które zaniedbujesz, pomijasz, lub ignorujesz.

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.04.12, 12:53
                Yes, Ma'am. Zastanowię się.
    • iwannabesedated Homar 17.05.12, 23:41
      Śniło mi się, że staram się nawiązać kontakt emocjonalny z dużym homarem. I już mi się jakoś wydaje, że homar reaguje jakoś, że czytam jego sygnały, ale zaraz potem się okazuje, że to tylko nibyruchy jakieś i pozory. Więc sfrustrowana olewam ten cały homarzy interes i w tym momencie tego homara łapią jakieś sprawne ręce, i cak cak, sprawnie sprawiają wydobywając na wierzch pyszne mięsko ze szczypców oraz ogona, a z homara się leje pomarańczowy sos....
      Okropnie się wstrząśnięta tym snem obudziłam, no bo jakto tak trupa pchnąć jak bądź.... I w ogóle.... Co to oznacza?
      • jutka1 Re: Homar 18.05.12, 09:28
        Czy ja wiem, czy to nekrofilia? Przecież oswajałaś bestię zanim ją wprawne ręce zabrały i wypatroszyły. :-)
        Opcje mi się pojawiły takie:
        - Homar jako przysłowiowa gruszka, a Ty zamiast gruszki szukasz, to impostora oswoić próbujesz. A przecież gruszki się szuka i czasem znajduje, a nie oswaja. "Odpuścić kontrolowanie, a samo przyjdzie", tak mi się skojarzyło.
        - Homar jako metafora na kogoś. Kogoś, kto wydawał się w miarę normalny (można próbować komunikacji etc.), a wyszło szydło z gadupy, że to pic na wodę i nieskoordynowane ruchy nibynóżek. No to Ci ktoś owego człeka wziął w swe łapy i za kare wyptaroszył. Hahaha.

        Mnie się ostatnio dużo śni, ale ni kuta nie pamiętam. :-/
        • iwannabesedated Re: Homar 18.05.12, 12:44

          • iwannabesedated Re: Homar 18.05.12, 12:50
            Paczpan, pustaka mi wysłał.... Hehehehe....

            Pytoński, właściwie wszystko jest right-on-the-money.

            Że oswajanie homara jest niewłaściwe, bo korzyść emocjonalna z tego żadna, Homara się patroszy, potem żre, a skorupy wypluwa i wyrzuca. Jak człek nie nadaje się do patroszenia homarów, to niech sobie tym dupy nie zawraca. Natomiast jeśli się nadarzy okazja, że ktoś inny tego homara wypatroszy, to koniecznie sobie nie odmawiać i apetyczne mięsko w złotym sosiku zeżreć, a skorupy wyrzucić.
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 21.05.12, 13:09
      Śniło mi się, że przybyłam do mojej rodziny do Szczecina w odwiedziny, a tam tłum jakiś siedzi. W pokoju ze mną śpi jakaś ludzi kupa, niektórzy z mojej pracy, innych wcale nie znam... Kotłują się, coś pierdolą, jakieś tam porody odbywają (w istocie w biurze taka plaga zaistniała w ostatnich miesiącach), gdzieś idą kluczy nie biorąc i ja im muszę otwierać po nocy. Skonfundowana jestem i zrozpaczona, na dodatek moi rodzice, którzy mnie mieli odwieźć do domu - dupę wystawiają, i nie jadą. Co gorsza, czas zleciał a ja żadnych czynności ulubionych w Szczecinie - nie wykonałam. Na Wały nie poszłam, w jeziorze nie kąpałam się. Tak mnie ta ludzka pultanina i galimatias zmymlił. Obudziłam się zmiętoszona i wystraszona.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 22.05.12, 11:32
        A to, to klasyka, Stokrocie. Zresztą i Ty, i ja opisywałyśmy tutaj podobne sny. Tłum ludzi, impreza tam, gdzie ich być nie powinno, etc. Pamiętasz ten swój sen o przechodzeniu z pokoju do pokoju, a na końcu NIC, i baba mówiąca, że coś jest dalej?
        Dla mnie ta klasyka to sen o utracie kontroli (albo strachu przed ową utratą) i inwazji niechcianych rzeczy w naszą przestrzeń. A ponieważ, jak wiemy, taki czas nastał, że wszystko nam przelatuje, to i taki sen nie dziwota.
        :-)
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 22.05.12, 12:36
          Pyton, no właśnie, bywały takie sny. Patrz, sam człek nie potrafi skojarzyć...
          Istotnie, tutaj się niedawno zdarzyła taka sytuacja, że ja się jakoś wewnętrznie rozchwierutałam i ludziska, w najlepszej zresztą wierze, rzucili się usiłując "pomóc" a tak naprawdę to prawie mnie wkręcili w swoje jakieś obszary odjazdów. Bardzo to dziwne lecz pouczające doświadczenie, bo widzę jasno, w moim życiu taki schematus się pojawiał beł. I wyjście z własnego rozchwierutu to jest pikuś, w porównaniu z wydobyciem z chaszczy i chęchów w które potrafią człeka wpuścić w takiej chwili inni ludzie.
    • iwannabesedated ... z księdzem 26.06.12, 16:01
      No więc, tak jak pisałam na Pierdulum, jadę na wozie drabiniastym w pozycji horyzontalnej z młodym księdzem i się z memłam z nim. On zaczął... Kto powozi - nie wiem i mnie to wisi. Dokąd jadę? Nie wiem i chyba też mało to istotne. Jadę latem, polną drogą, między łąkami, blisko jeziora. Ksiądz przystojny.

      Ki fiute?
      • jutka1 Re: ... z księdzem 26.06.12, 16:50
        C.d. płotu, malw, i gęstego od gorąca lata? :-)
        • iwannabesedated Re: ... z księdzem 26.06.12, 21:13
          A wiesz... W rzeczy samej. Patrz, że ja nie dostrzegłam tej zbieżności.
          Dzięki Pytoniem.
          • jutka1 Re: ... z księdzem 26.06.12, 23:13
            Boś się zbytnio na fuck-cie księdza skupiła. :-)))
    • luiza-w-ogrodzie Sny kolorowe, dlugie i pokretne 27.06.12, 10:03
      Podczytuje snulum dumajac nad interpretacjami, ale rzadko tu pisze bo niemal wszystkie moje sny sa kolorowe, dlugie i pokretne. Podam przyklad, ale chyba nikt nie da sobie rady z interpretacja :o)

      Stoje ubrana w plaszcz w starym gabinecie zakladajac rekawiczki i patrzac przez okno na zielen. Po prawej jest sciana biblioteczna a przy niej za biurkiem siedzi moj byly maz i cos pisze. Wlasnie zakonczylismy rozmowe, ide w strone drzwi, ktore nagle sie otwieraja. Wchodzi przez nie kelner w czarnym smokingu niosacy srebrna tace z butelka i dwoma kieliszkami wypelnionymi babelkujacym rozowym szampanem. Za kelnerem wbiega okolo trzydziestoletnia blondynka w dzinsach i naga od pasa w gore i wola wesolutko do mojego eksa: "niespodzianka"! On chrzaka znaczaco patrzac na mnie, ona sie zmieszala i przeprasza, ja z usmiechem mowie ze i tak juz wychodze. Blondynka zaczyna mnie nagabywac zebym zostala, ze powinnysmy sie zaprzyjaznic, wyciaga jakies zdjecie swojego dziesiecioletniego synka. W koncu razem z eksem oswiadczaja ze skoro wychodze, to oni mnie odprowadza.

      Wychodzimy na dlugi korytarz, po prawej sa drzwi do gabinetow i polki z ksiazkami, po lewej duze okna wychodzace na sloneczny dziedziniec otoczony starymi, ceglanymi budynkami uniwersytetu. Eks z blondynka (juz ubrana) wychodza na dziedziniec a ja cichaczem pomykam dalej korytarzem, zadowolona ze sie od nich odczepilam. Zatrzymalam sie przy jednej z biblioteczek, siegnelam do niej i wyjelam recznie pisana nieduza ksiazke ze zdjeciami, zasuszonymi kwiatami itp i wiedzialam ze jest to jeden z szesciu egzemplarzy pamietnikow slynnej kobiety. Pomyslalam ze przeczytam a pozniej zwroce, wlozylam ksiazke do torebki i poszlam dalej do wyjscia z boku budynku. Obeszlam jego naroznik idac w strone szerokiej ulicy a tu nagle z innych drzwi wychodzi eks z blondynka i nadal chca mnie odprowadzac. Kombinuje jakby sie tu od nich odczepic i tak dochodzimy do do przystanku tramwajowego w strone centrum Poznania, na skrzyzowaniu ulic Grunwaldzkiej i Grochowskiej. Nadjezdza tramwaj - pojedynczy maly wagonik, z drewnianymi lawkami ustawionymi wzdluz scian bokiem do kierunku jazdy. To co prawda nie jest moj tramwaj, ale wsiadam mowiac do eksa i jego towarzyszki, ze niestety musze jechac a oni sie nie zmieszcza. Siadam na laweczce, wyciagam ksiazke i zaczynam czytac.

      Wysiadlam na przystanku, znaczniej lzej ubrana, ide wsrod domow wygladajacych na sydnejskie i nagle widze park, polozony w zaglebieniu, z pieknymi zywoplotami i rzezbami. Przypominam sobie ze widzialam go w programie telewizyjnym i zawsze chcialam zobaczyc. Cofam sie do wejscia, do okraglego, bialego klasycystycznego budynku z kolumienkami, ktory na tympanonie ma napis "Mauzoleum Alberta". W srodku siedzi sympatyczny starszy pan, ktory pobiera oplate na sposob sydnejski czyli "jedna zlota moneta" (nasze 1 i 2 dolarowki maja zloty kolor). Wyciagam portfel i zauwazam ze nie mam w nim dokumentow, kart kredytowych i zostala mi jedna zlota moneta. Przepraszam staruszka, mowiac ze zostalam okradziona i potrzebuje tej monety na bilet tramwajowy. Wracam na przystanek i wsiadam do tramwaju zeby pojechac na komende policji... cdn

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • luiza-w-ogrodzie Sny kolorowe, dlugie i pokretne - ciag dalszy 27.06.12, 10:19
        ...
        Siedze na komendzie w przechodnim pokoju przy okraglym stole i rozmawiam z detektywem w bialej koszuli z podwinietymi rekawami. Za mna sa drzwi do biura, w ktorym przy starej maszynie do pisania siedzi bardzo szczupla i wysoka blondynka uczesana w kok i w prostej, obcislej aksamitnej sukni do kostek, z waskimi, dlugimi rekawami w pieknym kolorze, ktory moja Mama nazywa "morskim". To sekretarka posterunku, klika zapamietale na maszynie a ja opowiadam detektywowi ze zostalam okradziona, nie mam kart platniczychi dokumentow i w tym momencie czuje ze cos mnie uwiera za dekoltem bialej rozpinanej koszuli jaka mam na sobie. Wyciagam pelnowymiarowe zdjecie rentgenowskie z imieniem mojej corki (ktora nigdy takowego zdjecia nie miala). Klade je na stol i znowu mnie cos uwiera, tym razem to moje duze zdjecie RTG. Klade je obok pierwszego i jestem zbaraniala, bo czuje jakby jakas sila nieczysta cos ze mna wyrabiala. Detektyw patrzy na mnie podejrzliwie gdy wyciagam zza dekoltu kilka kart kredytowych - z moim nazwiskiem, ale nigdy takich nie mialam! Zaczynam sie gesto tlumaczyc wiedzac ze on mi nie wierzy. W tym momencie wchodzi drugi detektyw, usmiechniety i mily i zaczyna mnie pocieszac ze on mi wierzy i ze trzeba zrobic testy.

        Test polega na tym ze jestem razem z nim w basenie plywackim, na tyle plytkim ze mozna w nim chodzic. Ide w strone konca basenu, on za mna i widze ze z bialych kafelkow wystaje kilkanascie stopek i raczek niemowlecych, martwych sadzac po sinym kolorze, ale ruszajacych sie i przebierajacych paluszkami. Odwracam sie z krzykiem do detektywa, on lagodnie mi mowi ze tego nie ma i mam zebtac sily i popatrzec. Rzucam okiem na sciane i rzeczywiscie - niczego tam nie ma. Wracamy na komende, detektyw mowi temu pierwszemu, ktory mnie przesluchiwal, ze ta proba sie powiodla i z konmi tez sobie dalam rade. W tym momencie wiemy, ze dziala jakas zla moc.

        Jestesmy na posterunku, razem z dwoma detektywami i kilkoma policjantami (wszyscy z bronia w reku) siedzimy na podlodze wzdluz szklanej sciany korytarza i czekamy nie wiadomo na co. Atmosfera jest pelna napiecia. Za druga szklana sciana widac biuro, ludzie krzataja sie, pracuja, nic sie nie dzieje. W pewnym momencie czuje od lewej strony, od drzwi wejsciowych ze cos lodowatego przesuwa sie stamtad wzdluz korytarza w prawa strone, w glab posterunku. Zrywam sie i mowie ze to przyszlo. Wpadamy w drzwi na koncu korytarza a za nimi stoi ta sekretarka w dlugiej sukni, ktorej nikt nie widzial wchodzacej i w tym momencie wszyscy WIEMY ZE TO ONA!

        ...i tu sie obudzilam

        No i co, ktos sie podejmie zeby mi powiedziec co to znaczy?

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • jutka1 Re: Sny kolorowe, dlugie i pokretne - ciag dalszy 29.06.12, 09:55
          Przy Twoich snach to ja odpadam, Luizo! :-D
          • luiza-w-ogrodzie Re: Sny kolorowe, dlugie i pokretne - ciag dalszy 29.06.12, 10:07
            jutka1 napisała:

            > Przy Twoich snach to ja odpadam, Luizo! :-D

            Wcale sie nie dziwie, ja sama przy nich odpadam. I tak snie po kilka razy w tygodniu, tylko nie zawsze chce mi sie pamietac (jesli po obudzeniu "opowiem" sobie sen wtedy go pamietam) . Skad mi sie takie biora, nie mam pojecia. Moze kompensuje sobie prostote zycia na jawie? W wielu z moich snow pojawiaja sie elementy niedawno przeczytanych ksiazek, obejrzanych filmow oraz prac ogrodowych :o)

            Jakas interpretacja od forumowych specjalistek, pleeeseeee?

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Jak gadać z królikami
            • jutka1 Re: Sny kolorowe, dlugie i pokretne - ciag dalszy 30.06.12, 09:09
              Luizo, tosznapisałam ;-) że odpadam. Nie podejmuję się interpretacji. :-)
        • iwannabesedated Re: Sny kolorowe, dlugie i pokretne - ciag dalszy 30.06.12, 18:07
          Taki kluczowy element to postać blondynki w różnych odsłonach. Zaczyna się od chęci odczepienia od eksa. Co się udaje, lecz nie prowadzi do niczego pozytywnego. Blondynka się pojawia w innej odsłonie. Pojawiają się wątpliwości co do własnej osoby. To na basenie wygląda jak test na siłę nieczystą. No to jest jasne, że jeśli nie Ty, no to ONA.
          Spróbuj przed zaśnięciem przywołać tę ostatnią scenę ze snu, i potem wymyślić jakie byś chciała zakończenie tego. Powiedzmy, że wparowuje blondynka-nieczysta-siła, i zamiast rzucać klątwy, pić krew i siać destrukcję, robi striptiz, potem policjanci robią striptiz, Ty robisz striptiz, wsiadacie razem nago do tramwaju i idziecie się kąpać w oceanie. Czycoś.
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 05.07.12, 22:32
      Wczoraj noca niby dzwonie do mamy, gadka-szmatka a tu tatus zaczyna nawijac i gada troche nie od rzeczy, jak w swych ostatnich latach z'uma schodziwszy. Jako ateusz i sceptyk czuje jaja, ze cos-ktos nie tak. Wreszcie babsko jakies wlazi w sluchawke i pitoli. Zesz ty, mowie, to ty sie z ludzi naigrywasz! A zebys wpadla do toilet (bo gadam po angielsku) -i dodaje dosadnie- TO A PUBLIC TOILET!

      kaniec filma
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 05.07.12, 23:00
        Jakaś nieuprawniona, oburzająca ingerencja w prywatną sferę?
        Ale czujność i szybka reakcja obronna. Tak się mi roi.
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.07.12, 11:55
      Snilo mi sie ze stoje przed lustrem i sama sobie obcinam wlosy.

      I wiem co to znaczy: odnawiam sie!
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.07.12, 12:29
        Strach się bać Marysiu. :-))))))))))
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.07.12, 21:35
          A mnie się śniło, że mój były mnie najpierw całował długo i śliniasto a potem powiedział, że nieładnie wyglądam. Na co ja go stuknęłam młoteczkiem w czoło, z którego najpierw krew się zaczęła sączyć powoli a potem zaczęła sikać...
          • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 19.07.12, 08:46
            omattco...
    • jutka1 Manikiurzystka o specjalizacji wenerycznej :-))) 19.07.12, 12:15
      W dzisiejszych snach był fragment, że poszłam do nieznanej mi manikiurzystki, coby się moimi paznokciami zajęła. Siadam, ona bierze moją rękę, ogląda przedramię, a ono jest koloru gorzkiej czekolady. Ona patrzy na tę ciemną skórę, patrzy, i mówi:
      - Mais, vous etes seropositive, madame!
      Ja na to:
      - Ah bon?

      Kifijute... :-)
      • iwannabesedated Re: Manikiurzystka o specjalizacji wenerycznej :- 19.07.12, 14:12
        Z serii otrzymywanie nieproszonej (unsolicited) informacji z mało wiarygodnego źródła na podstawie chuj wie czego.
        • chris-joe Re: Manikiurzystka o specjalizacji wenerycznej :- 20.07.12, 02:02
          A mnie to pachnie konfrontacja ze smiertelnoscia.
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 25.07.12, 12:57
      Snilo mi sie ze wrocilam do domu i zastalam slady wlamania, zeszlam do piwnicy, ta zalana i tam pelno jakichs obcych ludzi.

      Zbudzil mnie telefon, jakas baba wrzeszczaco pytala "Niiima?", ja na to ze pomylka a ona znowu "Niiima?".
      Wstalam, poszlam do lazienki, a ta znow dzwoni, zwleka mnie z kibla i wola "Niiima?", na to ja "ni ma Niiima".

      I tak sie zaczal ten piekny dzisiejszy dzien:)

      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 25.07.12, 13:23
        Po polsku jej to powiedziałaś? :-))))))))))
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 25.07.12, 14:23
          jutka1 napisała:

          > Po polsku jej to powiedziałaś? :-))))))))))
          >
          Tak, ale dopiero jak zrozumialam ze baba po niemiecku ani w zab :-)
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 26.07.12, 23:12
      Miałam taki oto sen. Wysiadam ja z autobusu gdzieś na wsi, koło czegoś co wygląda jak skansen czyteż rezerwat. Teren jest czymś w rodzaju labiryntu wśród zarośli. Zagłębiam się w kręte ścieżki, i w końcu docieram to małej polanki na której stoi chata. W chacie jest swojsko i przyjaźnie choć prosto i przaśnie. Jest tam baba i chłop. Wchodzę, i jakoś się czuję u siebie. Baba stawia na stole michę twarogu. Chłop wsadza w ten twaróg twarz, chyba go w ten sposób je. Potem podnosi całą taką białą i się śmieje od serca i zaraźliwie. Jest jakoś tak dobrze i swojsko.
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 12.08.12, 15:29
      Zastanawiam się w ogóle co to jest ze snami o zmarłych. Moja kuzynka mówi, że jak się jej śnią bliscy zmarli, to się boi. Inni twierdzą, że zmarli im przekazują jakieś znaki, lub uspokajają, że są "tam" szczęśliwi. Mnie się śniwa moja Mama mniej więcej z taką częstotliwością jak inni bliscy, czyli często. Ani mnie nie straszy, ani nie przekazuje, ani nie opowiada o "tam". Uczestniczy po prostu w moim śnie jak wszyscy, coś tam robi, krząta się lub miota.
      Dzisiaj na przykład miałam taki oto sen. Otóż, mniej więcej od czasu kiedy musiałam iść do szkoły, miałam problem z porannym wstawaniem. Za to lubiłam długo siedzieć. No i wszyscy mnie zapewniali, że po nastolectwie to się zmieni. Nie zmieniło się. No to mnie zapewniali, że w wieku średnim - nic z tego. Teraz zapewniają, że na starość, ale ja już nie wierzę. Po prostu uwielbiam długo spać, uwielbiam długo siedzieć, i doprawdy nie wiem komu i po co jest potrzebna godzina 8 rano, albo nawet 9 czyteż 10. Chyba po to, żeby jak mi opowiadała Fed, spojrzeć z ulgą na zegarek, i stwierdzić, że to jeszcze NIE jest pora wstawania :))) Ostatnio z kuzynką rozmawiałam o takiej nieprzyjemnej dla nas "dziwności" godzin porannych. I o przyjemności, przytulności i bezpieczeństwie pory wieczorowo-nocnej.
      Gdy byłam młodsza, późne wstawanie mnie przyprawiało o paroksyzmy poczucia winy. Miałam "moralniaka" chyba jak pijak po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu, człowiek na diecie po obżarstwie, lub facet/baba po zdradzie żony/męża z przygodną znajomością :)))
      Potem jakoś się sama ze sobą uporządkowałam, z przyjemnością sobie folguję, moralniaków nie miewam. Między bogiem a prawdą, nie zdarzają mi się już senne ekscesy typu wstawanie powiedzmy o 19 lub 20. Natomiast zdarzają mi się senne maratony, w stanach wyczerpania psychicznego lub gdy mnie usiłuje nadeżreć jakoweś bakterium.
      Więc, dzisiaj w nocy mi się śniło, że się budzę o 15 z moralniakiem. I się zastanawiam, czemu mam moralniaka skoro już nie miewam moralniaków. Aha, bo mieszkam z rodzicami. Może będą truć. Chociaż to też mało realne, bo przestali truć jak skończyłam podstawówkę. Takie myśli myślę we śnie, podważając sensowność "moralniaka". Który jednakowoż jest. Wstaję więc i szukam rodziców. I znajduję. Ojciec śpi. Mama śpi. Więc tym bardziej moralniak kompletnie zbędny. Lecz jest. Mało tego, kochani ludzie. Budzę się i jest około 14. Jest niedziela, piękny słoneczny dzień. A moralniak NADAL JEST!!! Nie dotyczy on późnego wstania, lecz przykre, niekomfortowe ugniatanie w klatce piersiowej mam. No i co z tym??? Skoro to nie moralniak z powodu późnego wstania - to z jakiego? Czy to w ogóle jest moralniak? A może to nigdy moralniak nie był, tylko co innego? A jeśli tak, to co?
      Z takimi przemyśleniami się tutaj od rana (hahaha!) noszę jak z jajcem. Gdzieś jednak w moim wyższym całokształcie nosząc niesamowite zadowolenie, że mogę sobie pozwolić na luksus wstawania o 14, niemania moralniaków, oraz mania luksus dywagacji nad tym co mi się śniło, oraz zaprzątania tymi przemyśleniami grona życzliwych osób (czyli foruma), które to co ja tu piszę przeczytają i może ktoś nawet odpisze co :)))
      Oczywiście, z drugiej strony jest też możliwość że jakaś menda dziennikarska tutaj to przeczyta, i potem w Wysokich Obcasach napisze że "ktoś na forum napisał".
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 12.08.12, 16:07
        W aproposie pierwszego, czyli snów o zmarłych. Mnie się moi zmarli śnią wielce rzadko, niektórzy - jak nielubiany dziadek ze strony ojca - nigdy. Ale ci, co się śnią z rzadka, zawsze przychodzą w trudnych dla mnie momentach. Nic nie radzą, tak sobie są jak Twoja Mama, coś tam robią, krzątają się, ale ja po przebudzeniu wiem, że byli, że czuwają, że wszystko będzie dobrze w tę stronę czy w inną.

        Co do ostatniego zdania, to widzę, że swym zbaranieniem i tamtym tekstem w WOE pojawiła się lekka trauma nie tylko u mnie. :-/ I tak się zastanawiam, a gdybym napisała maila do tamtej "autorki tekstu" i zawiadomiła, że sobie życzę cytowania nicka przynajmniej? And get a life, for goodness sake??? Qrva? Czycuś?
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 12.08.12, 16:17
          Lubie kiedy snia mi sie bliscy zmarli, bo sa to zawsze mile sny. Kiedys snilo mi sie ze moja mama glaskala mnie po policzku i bylo to takie dobre i mile i swietnie sie po takim snie czulam. Moj maz tez mi sie sni zawsze zadowolony.

          Ostatnio budze sie o 4-5 rano i nie moge juz zasnac, a ze wstawac o tej porze nie ma po co, wiec sobie leze i marze pare godzin.

          Znam uczucie scisku serca i rozpierania klatki piersiowej, ale nie nazywam tego "moralniakiem", na ogol pojawia sie ono po sytuacjach na ktore nie mialam zadnego wplywu, a ktore sie nie dadza odkrecic.
          • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 12.08.12, 16:42
            No właśnie .... Kto, powiedzcie mi, ma taki luksus żeby pieprzyć o swoich snach, i żeby ktoś tego poważnie wysłuchał??? Dzięki Pytonku i Marysiu...

            Tak, ten dziwny ucisk, ja to chyba mam w sytuacjach które się powtarzają, są dobrze znane, wiem więc że w jakiś sposób ja je powoduję, ale nie rozumiem mechanizmu. Nie wiem co zrobić aby już tak nie robić...

            Co do mendy, to, Pytonie, też myślałam aby zwrócić uwagę. Ale potem mi przyszedł do głowy pomysł jeszcze bardziej niepokojący. Mianowicie, przyszedł Twą historię przeczytał jakiś nik, powtórzył jako swoją, potem od niego to ukradł jeszcze ktoś, i łon łonemu tak jak ta historia o kurach co się nażarły wiśni z nalewki, posnęły i zostały przez pijanych wujów odarte z piór a potem się obudziły i latały gołe ze strasznym wrzaskiem - otóż każdemu to własna babcia opowiadała jako swoją historię ze swoimi wujami. A menda to wyczytała powiedzmy w 6 wydaniu u kogoś i by zacytowała właśnie ten nik. Kapujesz? Więc, chyba nie ma co.
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 12.08.12, 17:03
              No to scurviając na chwilkę na mendę. Stokrocie, historia była zacytowana verbatim. Wystarczy w wyszukiwarkę wrzucić i po datach wpisów polecieć, kto był pierwszy i kto był nickiem źródłowym. No proszę Cię, jedna minuta roboty, really!
              Napiszę, jak zieloni mi świadkiem. Hawgh.
              • iwannabesedated Sen czwartkowy.... 16.08.12, 11:07
                Pisz! Pisz Pytonie, w imię ojca i syna. Czyco?

                Dzisiaj miałam taki oto sen. Jestem sobie w hotelu nad morzem. Niby ok, ale miał przyjść masażysta i wymasować - i nie przyszedł. Śniadanie mieli przynieść - nie przynieśli. Za to przyszli dwaj polscy policjanci w cywilu prowadząc śledztwo w sprawie śmierci mojej mamy. A przedtem byli dwaj policjanci też polscy lecz z jakiejś komórki lokalnej oraz dziwny jakiś facet, udający rosyjski akcent, niby tajniak niby chuj wie co. Zmitrężyli mi mnóstwo czasu. Poza tym, moja mama się pałęta po hotelu. Lunch z nią jem i w ogóle. A potem jeszcze jakiś facet się usiłuje zalogować w moim pokoju hotelowym niby aby świadczyć wsparcie w związku ze śmiercią mamy. A mama się pałęta.... W końcu wyduszam z faceta, że jest z jakiejś sekty, więc go zaginam i wyśmiewam, hehehehe! No i się budzę, razem z konstatacją, że jeśli ta mama się tak pałęta to może - ja nie żyję tylko o tym nie wiem? Ponoć są takie przypadki. HA!
                • jutka1 Re: Sen czwartkowy.... 19.08.12, 12:58
                  Myślałam, 100Krocie, o tym Twoim śnie, i wydaje mi się, że Mama może Ci wysyłać sygnały, żebyś się jakoś pogodziła, a Ona i tak ma nad Tobą pieczę, więc spoko. Ci faceci, a tym bardziej z sekty czyli niewiarygodni, to nic innego jak Twoje pytania "dlaczego". Sama we śnie wyśmiałaś, więc jesteś na dobrej drodze. Tako rozumiem to ja, Pyt(i)on. :-)))
                  A osobno opiszę fragment mego snu z wczoraj, bo też dziwny był. :-)
                  • iwannabesedated Re: Sen czwartkowy.... 19.08.12, 16:26
                    Dzięki Pytunku :))))

                    Czy mogę Cię mianować moim kluczowym konsultantem sennym? Bardzo ma to sens, a ja nie pomyślałam o tym... Bo tak naprawdę, to w owym śnie, jeśli mam jakieś wątpy, co do tego kto żyje a kto nie, to powinnam mamy spytać. A nie jakichś szemranych, wąsatych zawracaczy dupy :)))
                    • jutka1 Re: Sen czwartkowy.... 19.08.12, 16:32
                      Dokładnie tak, Stokrotku. :-)

                      Funkcję przyjmuję nieśmiało i z dużą dozą pokory. Postaram się nie zawieść pokładanych we mnie nadziei, hahaha... :-))))))))))))
    • jutka1 Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))))) 19.08.12, 13:01
      Śniło mi się, że siedziałam przed jakąś komisją, chyba starając się wbrew sobie o jakąś pracę, czycuś. A komisja, szczególnie jedna w niej, nieznana mi, baba, zaczyna - zamiast pytania zawodowe zadawać - drążyć temat, dlaczego jakoby prawy cycek mam niżej od lewego. I nie daje się przekonać, że wszystko z cyckami mam w porządku, że i USG i mamografia są w normie itepe itede. Hahaha. Kifijute. :-D
      • maria421 Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 13:45
        Jutka, a o jaka prace Ty sie w tym snie staralas? :-)))))
        • jutka1 Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 14:00
          No właśnie dinks w tym, że starałam się o pracę w moim zawodzie, a nie o pracę tancerki na rurze czycuś. :-)))
          • iwannabesedated Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 16:12
            Jezusmario!

            No ale to wcale nie jest dziwne, to jest realistyczne z odrobiną sur- jedynie maleńką :) Przecież na tych rozmowach często zadają z dupy pytania, lub pytania są w porządku a oni się i tak kierują agendą równie robiącą sens co wysokość cycek...

            Idź zapal świeczkę w podzięce, że już nie musisz chodzić na żadne rozmowy i się tłumaczyć z cycek. A gdybyś nawet miała jeden wyżej niż drugi, to, na boga, czyj to jest biznes - w biznesie :)))
            • jutka1 Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 16:22
              Czyli jestestwo i góra dały mi znać, żem słusznego wyboru dokonała. :-))))))))
      • iwannabesedated Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 19:28
        Zostawiam ten tytuł, bo mi się bardzo podoba. Podczepić tutaj chciałam (niepełną) listę moich snów z dzisiaj w nocy:
        1. śniło mi się, że ojciec zarąbał mamę siekierą (ku obopólnemu zadowoleniu 8-| i poszedł (z ogromną satysfakcją) siedzieć do pierdla
        2. że potem odnaleziono jeszcze jednego trupa, dość przechodzonego, łysej baby w kolorze khaki
        3. że mąż koleżanki narzekał że ona mu nie daje
        4. że pokazał mi fiuta i się pytał co z nim nie tak
        5. że przez okno zaczął padać śnieg
        6. że ktoś wyglądający jak młodsza wersja Charlesa Bronsona kupił mi kawę i ciastko
        7. że biegał za mną mój były ze wzwodem
        .....
        i podejrzewam że jeszcze innych stado. No więc, po takim natłoku, mam prawo się czuć zmęczona. Zażywam więc odpoczynku w ogródku, przycinając szalejącą winorośl tak aby wyeksponować dojrzewające właśnie grona.
        • jutka1 Re: Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) 19.08.12, 19:50
          Oszkurde. Po takich snach to każdy by się czuł zmiędlony. :-/
          • iwannabesedated Przesłuchanie w sprawie prawego cycka :-))))) cd. 24.08.12, 13:13
            Wiesz, Pyt, myślę, żeby przemianować Snulum na "Przesłuchanie w sprawie prawego cycka (cycat)" bo tak mi się to podoba :)) Co sądzisz?

            Ostatnio we snach namolniakuje mnie moja rodzina. A więc:
            1. śnili mi się oboje rodzice i powiedzieli że mnie mają totalnie w dupie
            2. śniła mi się ciotka R., siedziała w kiblu mojego mieszkania na brzegu wanny i truła
            3. śniła mi się ciotka J. i moja babcia i też truły
            4. śnił mi się ŚP wuj W. i ten to już przeszedł sam siebie. Poszłam rano do łazienki, a tam: nie można się umyć bo wuj napchał brudnych ciuchów do wanny i umywalki, a także nie można skorzystać z klozetu bo wuj tam umieścił umazane błotem buty. Dodatkowo zepsuł zasuwkę w drzwiach oraz pozwolił dzieciom wchodzić do kibla podczas gdy ktoś tam jest. Więc gdy tylko wyjęłam te ubłocone buty i chciałam skorzystać z klozetu, to zaraz do kibla wpadły dzieci bawiące się w jakąś durnowatą dziecką zabawę. Więc musiałam wyrzucić dzieci, poinstruować, że mają jednak nie wchodzić do kibla, opieprzyłam też wuja, i już miałam w końcu skorzystać z tego kibla ale się obudziłam.

            Konstatuję niniejszym, iż sen ten moim zdaniem oznacza, że mam kompletnie dosyć rozwikływania i rozkminiania problemów potworzonych w zamierzchłej przeszłości przez moją rodzinę, z powodu których do tej pory się nie daje normalnie funkcjonować, mimo iż część sprawców owego zagmatwania kwiatki już wącha z odwrotnej strony od dawna i w dupie to ma.
    • iwannabesedated Cofka w czasie... 27.08.12, 18:29
      Wow, takiego snu to jeszcze nie miałam...
      Otóż, cofnęło mnie do czasów schyłkowej komuny. A właściwie - tego przełomu między komuną a niekomuną. Znajduję się czyli ja, jako stażysta (płci męskiej, proszę zważyć) na uniwerku i dostaję dwie kwatery. Jedno mieszkanie na mieście, a drugie - pokój przy uczelni. W razie gdyby na skutek intensywnych działań naukowych mnie się wracać do mieszkania nie chciało. Rano się budzę, no i mi się przypomina, że przecież w sklepach nic nie ma, a już szczególnie kawy, ale też pewnie za pieczywem normalnym i wszystkim innym trzeba odstać i się sromam, jak ja to przeżyję wszystko. A na to przychodzi moja koleżanka, która nie wiadomo skąd się w tym śnie wziąwszy, i mi mówi, że jakaś Pani Mariolka z uczelni się pyta co mi na śniadanie zrobić? Jajka, parówki, a może wegetariańskie? I, że owa Pani Mariolka mnie to zaraz przygotuje i przyniesie. I ja już widzę, że w okolicznościach tych przaśnych, mnie z racji bycia zagramanicznym stażystą płci męskiej się będzie żyło jak pączek w maśle... Hm. Dla kontrastu zaś się znajduję w jakimś pokoju akademikowym, gdzie koczuje na 6 łóżkach chyba 12 chłopa, i jakaś taka straszna ubogość tam jest. Nic owe chłopiny nie mają, bo niedyskretnie szperam po szafkach... Za to jeden się zajmuje ewidentnie podrabianiem dokumentów, bo cały warsztacik do produkcji lewych pieczątek ma w szufladzie zbunkrowane.... I to tego dziurawe, brudne skarpety, bardzo znoszone, bardzo brzydkie buty, no taka mizeria komusza, co to już człek zapomniał że była, a przecież była.
      • jutka1 Re: Cofka w czasie... 28.08.12, 09:52
        Przez najazd Hunów zaniedbałam Snulum, ale się od jutra poprawię. :-)
      • jutka1 Re: Cofka w czasie... 31.08.12, 12:45
        Bardzo ciekawy sen, Stokrotko. Przede wszystkim, imvho, podświadomość Ci dawała znać, jak to jest przyjmować świat z zupełnie innej perspektywy i włożyła Cię w męską skórę. Niekoniecznie to musi oznaczać sygnały w temacie damsko-męskim, może to być sygnał, żebyś na jakąś ważną sprawę spojrzała inaczej, a wtedy nie będzie problemu. Co to za sprawa/temat, to Ty wiesz najlepiej. A jeśli nie wiesz, to się zastanów, co to może być. :-)
    • jutka1 Złodziej nieznany sprawca pod osłoną nocy 31.08.12, 12:47
      Wczoraj mi się śniło, że jakiś facet wlazł mi w nocy do domu i na bezczela ukradł mi aparat fotograficzny, torbę z ziemniakami i kilka puszek szprot podwędzanych w oleju. :-)))
      • maria421 Re: Złodziej nieznany sprawca pod osłoną nocy 31.08.12, 12:51
        Aparat jak aparat, ale tych szprot w oleju zal ... :-))
        • jutka1 Re: Złodziej nieznany sprawca pod osłoną nocy 31.08.12, 13:09
          Ano, ano... :-)))
          • iwannabesedated Re: Złodziej nieznany sprawca pod osłoną nocy 31.08.12, 17:00
            A pieprzyć te szproty i kartofle! Jesiotra! Kawioru!

            Aparat niech sobie też wsadzi. Może stamtąd nadawać... raporty z podróży do dupy :)))

            Obszerniejszego interpreta wysłałam na priva Pytońskiemu.
            • jutka1 Re: Złodziej nieznany sprawca pod osłoną nocy 01.09.12, 09:00
              Kawior jest, jakby co. :-)
    • iwannabesedated Wyjście z podziemii 02.09.12, 17:15
      Śni mi się, że błądzę po czymś jakby korytarze w metrze. Chodzę i chodzę, widzę, że któryś raz wracam na to samo miejsce. Ale wyjścia znaleźć nie mogę. W końcu widzę schody w górę, prześwit światła, lecę. Schody w pewnym momencie się jednak urywają i aby się wydobyć trzeba się chwycić krawędzi chodnika i podciągnąć. Kiedy jestem w trakcie podciągania, jakaś babina mnie prosi, żebym jej pomogła. Ale jak jej mogę pomóc, kiedy sama jeszcze nie wylazłam. Ale wyłażę. Tyle, że chodnik pode mną jest jakby z takiej kratki, prześwituje to podziemie stamtąd, i widać, że bardzo łatwo spowrotem się tam znaleźć. Ponadto podchodzi do mnie ktoś i udziela szeptem porady. Abym w żadnym wypadku się nie dała hienom kredytowym, co tutaj krążą. Bo czyhają na wydobywalców jak ja, wciskają im kredyt na zagospodarowanie i jest się już usranym na następne kilkadziesiąt lat. Więc nawet gorzej niż w kazamatach pod, bo tam każdy niby w kazamatach ale wolny się po nich kręcić jak i gdzie chce. I - no to już jakiś kosmos senny - radzi mi, że lepiej się kątem przespać u kogoś, przebiedować, nawet, w najgorszym razie d..y dać, poradzić sobie, aby owych hien uniknąć.... Ja pierdykam.... Co też we śnie wymyśla człowiek..
    • jutka1 Pończochy 09.09.12, 21:29
      Miałam dziś (wczoraj) dziwne i skomplikowane sny, ale jedyne co pamiętam: u mojego ostatniego pracodawcy pracowałam, szłam w grupie ludzi na jakieś ważne spotkanie i nagle zauważyłam, że jestem ubrana w czarne cienkie prawie całkiem przezroczyste spodnie, a pod nimi mam czarne pończochy na grubej koronkowej gumce, tak do pół uda. I tak patrzę, i najpierw jestem zdumiona i zbulwersowana, a potem sobie i innym mówię: "Fajne, co?".
      Hę? :-)
      • maria421 Re: Pończochy 09.09.12, 21:58
        Jutka, jak nic masz jakies ukryte walory o ktorych wiesz Ty, a inni nie dostrzegaja :)
      • iwannabesedated Re: Pończochy 09.09.12, 21:59
        Wiesz, widzi misie :) jakieś zadowolenie z tego jakim się jest, choćby się to wydawało hm no, nie tak jak się powinno, lub nie tak jak by inni oczekiwali, lub nie tak jak jest przyjęte ..
        • jutka1 Re: Pończochy 09.09.12, 22:05
          Może tak, 100Krocie. :-)
          Marysiu, oni we śnie to widzieli i im się bardzo podobało, to ja nie wiedziałam i byłam zdumiona i zbulwersowana. Ja?? Prześwitujące spodnie, spod których czarne pończochy na szerokiej koronkowej gumce? Moi? :-)))
          • iwannabesedated Re: Pończochy 09.09.12, 22:43
            Tak, Marysia ma rację Pytonie. Także w kontekście, Twojego "Przesłuchania w sprawie prawego cycka" - zobacz. Jeśli odejmiesz kontekst erotyczny, to jest to, dokładnie to samo - że inni biorą pod uwagę coś, co Ty nie uważasz, że powinno mieć znaczenie. A jednak ma znaczenie. Tylko tutaj masz progres, bo o cycka Cię drążyli, a tutaj po prostu masz aprobatę.
            • jutka1 Re: Pończochy 09.09.12, 22:53
              Kurdebalans, rzeczywiście. Zapomniałam o cycku. :-)))
              Najważniejsze, że są postępy. :-)
    • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 17.09.12, 12:29
      Źle dziś spałam i się nie wyspałam. A to mianowicie z powodu, że mi się pojawiła we śnie nienawistna picz z poprzedniej pracy. I się tam po tym moim śnie barchaniła i rozpełzła, wszędzie mi właziła, nawet do mojego domu, gdzie się wtryniła bez mojej zgody jako lokatorka. Razem z mężem robili jakieś wielce szemrane interesy, i zaczęłam się budzić w momencie, kiedy był na nich nalot policji. :-)))
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.09.12, 11:15
      We Francji, albo Flamandii. Kotlujemy sie w jakiejs bohemie: ja- taki ponadczsowy; Polak- echo chlopaka z podstawowki (o co chodzi?! byl zaden, a juz najpewniej calkiem anty-atrakcyjny pod kazdym wzgledem); pewien Holender (ten jest echem innego Holendra z mej przeszlosci, choc to nie on); oraz kolejny facet- ten jest echem Verlaine'a z "Zacmienia" Hollandowej, choc z pewnoscia nie David Thewlis.
      Przemieszkujemy w miasteczku wsrod wzgorzy, koczujemy niby w Halach, jak te w dawnym Paryzu. Tam tez wypatrujemy secesyjny domek, ktory natychmiast sobie zamawiam, zas niby-Verlaine zakupuje, bo jako jedyny ma kase.
      Domek jest maly, ale olsniewajcy- jest w nim funkcjonalnosc z Casa Mila Gaudiego i ma wybaluszony dach ze szkla i stali, jak oranzeria z wiedenskiego Schonbrunna. Wewnatrz zas panele drewniane tu i owdzie (tez secesyjne, zaokraglone i gladkie, nazywam je we snie 'boiserie', by zaraz sie poprawic na 'wood panelling'). A takze panele 'artystyczne' na scianach i podlodze- te jednak sa odrebnymi ruchomymi elementami, gdzie wizerunki sa plynne, animowane, glownie takze art deco, jednak zdarzaja sie i elementy sowieckiej sztuki rewolucyjnej z lat 20.

      W tym domku wiec do kotlowan dochodzi, czyli konsumujemy sie erotycznie w roznych konfiguracjach, jednak nie jest to sen stricte erotyczny, gdyz bardziej chodzi o 'mind fucking', odgadywanie spojrzen, odczytywanie min, wzajemne studiowanie swych glebii czlowieczych.

      Idziemy sobie radosnie po wzgorzach nad miastem, ja skacze nawet nad zwojami rododendronow. Niby-Verlaine mowi, ze idzie na stacje, by pojechac do Niemiec po swoja rodzine, by ja nam tu przywiezc. Zastanawiem sie z nim, ze "Laczyc sie to bedzie z pewnym ryzykiem, jednak moze warto je poniesc...".
      A miasto pod nami sie roztacza niby realistycznie, jednak jeden jego skrawek (czy nie ten, gdzie sa Hale i nasz domek?) jest kubistyczny, w intensywnych barwach Cezanne', nieco jak tu:
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/da/Paul_C%C3%A9zanne_090.jpg/745px-Paul_C%C3%A9zanne_090.jpg

      Budzi mnie kocica, ktora maszeruje po lozku ocierajac sie o moja twarz.
      • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.09.12, 12:45
        Wyjatkowo plastyczny sen miales, Chris.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 18.09.12, 14:26
        Cudny sen!!! :-)))
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 19.09.12, 12:35
          Snilo mi sie ze podnioslam zaluzje i zobaczylam caly ogrod w sniegu i wszystkie drzewa bez lisci i sie bardzo dziwialam ze tak sie stalo w jedna noc. Potem zobaczylam na suficie i scianach wielkie zacieki , jakby mi dach przeciekal. Wiedzialam ze to jest sen i ze musze sie obudzic. I sie obudzilam.
          A potem mi sie snilo, ze bylam u kolezanki w Polsce, chcialam isc do toalety, a przed toaleta siedziala jakas babcia klozetowa co klucz do toalety wydawala i juz sie kolejka po ten klucz ustawila.

    • jutka1 Pyton poeta bezwiedny :-))) 22.09.12, 13:03
      Dziwny sen miałam dzisiaj. Wszystko tam było w jakimś innym matriksie "tajne przez poufne", było czytanie myśli, podróże incognito i inne dziwnostki. :-) A hitem snu było takie coś: przyjaciel na jakimś spędzie towarzyskim daje mi w prezencie książkę pod redakcją jakiegoś Bakunina (nie tego Bakunina, jakiegoś od literatury :-) ). Książka to zbiór tekstów, poezji, różnych rzeczy. Kartkuję książkę, patrzę, a tam moje nazwisko i jakiś długi wiersz prozą czy esej poezją. ;-) Czytam, niby rozpoznaję fragmenty, ale kompletnie nie wiem, kiedy to napisałam, do kogo to pisałam i - ogólnie - osssochodzi. :-D A potem ktoś z szacownego towarzystwa mi tę książkę zwinął i zniknął. Hahaha. :-)))
      • iwannabesedated Re: Pyton poeta bezwiedny :-))) 23.09.12, 17:01
        Aleście ludzie naśnili! Wow! Jakieś kosmosy....

        Dwa sny o domach i jeden o skradzionej książce. Pytu ostatnio się zdarzało, że w realu kradziono jego słowa. No tutaj autorstwo słów jest już niepodważalne. Jedynie ktoś zredagował po swojemu. Mnie się zaraz przypomina Nabokova książkę Blady Ogień, gdzie jakiś świr uprowadza rękopis aby go opatrzyć swoimi pojebanymi przypiskami totalnie zmieniając znaczenie wszystkiego :))) I też Mateusz Lewita, co chodził za Joshuą i spisywał wszystko na wspak i pojebanie. I na koniec ktoś ten produkt zapierdolił Pytu. Jakieś twórcze traumy moim zdaniem przechodzisz :)))
        • jutka1 Re: Pyton poeta bezwiedny :-))) 24.09.12, 17:23
          Może masz rację... :-) Ale też mnie się kojarzy, że ta moja we śnie "oda do kogoś", gdzie zastanawiałam się, do kogo, kiedy i po co, to też może być znak, że dałam radę i już nie pamiętam, a w ogóle to było w innym kraju, hahaha. :-)))
    • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 26.10.12, 17:59
      Omg... właśnie mi się przypomniało, że śniło mi się wczoraj, że Cesaria Evora zostawiła wiadomość na mojej automatycznej sekretarce. Tylko, że dzwoniła, i żeby oddzwonić. :-)))
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 27.10.12, 00:08
        Hm, to koniecznie, w następnym śnie, musisz oddzwonić. Nie widzę inaczej ... ;)
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 22:33
      Kurwa. Śniło mi się że jestem Predatorem. Przetransformowałam się w moim dawnym pokoju, zrobiłam niewidzialna i wskoczyłam na drzewo aby stamtąd skakać na ludzi, rozrywać im brzuchy i zjadać flaki. Świetnie się bawiłam, tylko się uważałam żeby mnie ojciec jakoś nie przyuważył, bo by mędził. Za to jak leciałam na łowy, to mimo niewidzialności mnie mój pies zauważył i obszczekał. Nie ten co go teraz mam, ale z gówniarskich czasów pies.

      I co z tym?
      • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 22:43
        Sie strasznie zchichotalem, wanna :))) Dawaj wiecej!

        Tu od dluzszego czasu sny zapominam zaraz po rannym odsikaniu.
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 22:48
          Spieprzaj. Ja tu dylemat mam i się sromam. Męskie bydlę. Sikacz bezmyślny.
          • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 23:11
            A ja się zaraz ze śmiechu posikam, i co wtedy? :-)))
            • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 23:15
              Boże, to musi to być... Zjadłam Xurka...
              I'm gonna be sick...
            • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. X 04.11.12, 23:16
              To mowie przeciez :))))
    • iwannabesedated Dżizas..... 13.11.12, 22:30
      .... powiedziała moja kumpela, której zreferowałam ów sen.

      Śni mi się, że leżę we wielkim łóżku z chłopem. I co chwila się do tego łóżka nam ktoś pakuje. Na koniec, okazuje się, że łóżko stoi w parku, są i siedzą w nim ze mną trzy kumpele (bliższe ale też i jakieś prawie nieznane), jedna coś mi gada, druga ceruje skarpetę czyteż inne gacie, i w końcu moja najbliższa kumpela mi podstawia pod nos goły tyłek i puszcza bąka. A chłopa gdzieś tymczasem się w ogóle zapodział....
      • jutka1 Re: Dżizas..... 13.11.12, 22:51
        OMG... 8-|

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka