Dodaj do ulubionych

Modele spoleczne

28.07.04, 14:09
Napisalam na watku obok ze z Jutka ktora poprosilam o reke czyli moja dzis
narzeczona, uzupelniamy sie znakomicie. Z powodow roznych, ale nie o to
chodzi.
Ktos napisal, na innym tez watku, ze relacje miedzy kobietami sa tworcze i
bogate (troche parafrazuje i upiekszam, ale cos z tego jest).
Jeszcze ktos inny, na jeszcze innym napisal ze jest zainteresowany zwiazkiem
czysto meskim.

Mamy tu rowniez przyklad C-J.

Wszystko to nakazuje zadac temu forum pytanie, jak dlugo jeszcze bedziemy
udawac ze relacje mesko-damskie, takie jakie sa zdefiniowane dzisiejszymi
formami prawnymi i socjalnymi, spelniaja nasze zycia?

Seks motorem, zgoda. Ale czego? Zycia czarownego? rodzenia? rozczarowan?
rozstan? nienawidzen?

Osobiscie uwazam ze relacje mesko-damskie maja wylacznie sens reprodukcyjny,
i zaden inny.
Mysle ze komorka rodziny tak jak widza ja nasze religie judeochrzescijanskie
jest przezytkiem i zrodlem nieszczesc mnostwa ludzi "zmuszonych" do takiego
zycia.
Mialabym ochote wszystko to zmienic i przeorac. Swiat kobiet nie ma nic
wspolnego ze swiatem mezczyzn (oprocz, jak pisze, reprodukcji).

Dlaczego wiec te nieszczesne pary zameczajace sie smiertelnie dzien po dniu??
Do znienawidzenia??

Ja jestem urzadzona, ale zadaje pytanie tym co wierza jeszcze w nasz "tak
piekny model".

Caluje, lucja.
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 14:16
      Z moimi "kilkoma" rozwodami wypowiem sie krotko: operacja sie udala pacjent
      zmarl.I pozostawiam pole otwarte innym :))))
    • jutka1 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 16:50
      Mru, wiecej odpisze albo wieczorem, albo jutro, bo musze pomyslec i cusmundrego ;-)
      wyprodukowac, bo pytanie zacne.
      Moja operacja czy operacje, parafrazujac Dona, tez sie udala i pacjent zszedl, co jest byc moze
      dowodem na wiele rzeczy, przynajmniej w moim skromnym przypadku.

      Caluje z wioski.
      Jutka :-)
    • jutka1 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 17:22
      lucja7 napisała:

      > Seks motorem, zgoda. Ale czego? Zycia czarownego? rodzenia? rozczarowan?
      > rozstan? nienawidzen?
      >
      > Osobiscie uwazam ze relacje mesko-damskie maja wylacznie sens reprodukcyjny,
      > i zaden inny.
      ***********
      Zarazara!
      Z tego, co piszesz, wynika, ze pod seksem-motorem (zycia) rozumiesz li-tylko seks hetero? bo
      piszesz o reprodukcji itepe.
      Custu widze luke logiczna..... Popraw sie Mru :)))))))))))))
      J.;)
      • don2 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 17:34
        zdaza sie to nastepstwa lekcji religii.Nic tu po logice.:))))))
        • don2 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 17:35
          RZ ?
          • jutka1 Re: Modele spoleczne ---- RZ :))))))) ntxt 28.07.04, 17:36

            • don2 Re: Modele spoleczne ---- RZ :))))))) ntxt 28.07.04, 17:45
              dzieki-podejzewalem :)))
        • jutka1 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 17:45
          don2 napisał:

          > zdaza sie to nastepstwa lekcji religii.Nic tu po logice.:))))))
          ********
          hahahahaha :)))))))))

          no, ale my tu na najwiabliwszym forumie jestesmy WSZYSCY otwarci i tolerancyjni do bolu, i
          wybaczamy chwilowe potkniecia, nespa?
          J. ;)))
          • lucja7 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 17:57
            Jutka, moja mala rozowiutka, napisalam:

            ...uwazam ze relacje mesko-damskie maja wylacznie sens reprodukcyjny, i zaden
            inny........ Swiat kobiet nie ma nic wspolnego ze swiatem mezczyzn (oprocz, jak
            pisze, reprodukcji).....

            Co ci tu nie gra? Jaka luka w logice? Szukasz, szukasz, nie wiem czego, nikt ci
            nie zabrania bawic sie bez reprodukcji, nespa:))

            Caluje rozowe policzki, mrumrumlucja.
            • don2 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 18:02
              Co czyni z powodzeniem do dzisiaj...Amen
            • jutka1 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 18:53
              Mru, nie zrozumialam, ze pod slowem "relacje" mialas na mysli to co mialas. W ktorym to
              przypadku wycofuje oskarzenia o luki logiczne... :))))))))

              A teraz udaje sie na miasto z Mankiem "no i ch."
    • sabba Re: Modele spoleczne 28.07.04, 22:17
      Lucja ty jakies takie dziwne bzdury gadasz jak na moj gust:) Co ty jakas reforme
      chcesz przeprowadzac? Ludziom nakazywac ze mezczyzni tylko z mezczyznami a
      kobieta tylko kobiecie bratem, siostra mezem i kochankiem? Ci co wzdychaja
      platonicznie sentymentalnie do przedstawicieli wlasnej plci najwidoczniej nie
      moga poradzic sobie sami ze soba i stad wychodzi ze zwiazek mezczyzna-kobieta mu
      nie funkcjonuje. Nikt nie musi niczego udawac, kto chce niech zyje w hetero- kto
      nie chce niech nie zyje w ogole, taka moja propzycja, a kto sie z kim rozumie
      tow ybacz ale cechy biologiczne nie maja tu nic dfo rzeczy no chyba ze chodzi o
      takie tematy jak menstruacja czy porod. Choc i tak podobno wiekszosc kobiet
      twierdzi ze najlepsi ginekolodzy to faceci:)
      To pürawda, ty mozesz sobienie mozesz wyobrazic ze kobieta z facetem moze byc
      szczesliwa, a jesli moge sie zapytac to w jakim zwiazku zyjesz?:) Urzadzonym?:)))
      Zreszta, nie wazne. Kobiety i mezczyzni roznia sie owszem jedni maja jaja a inne
      cycki i na tym koncza sie roznice. MOze wlasnie dlatego jak mowisz ta para nigdy
      sie nie dogada bo tacy podobni sa do siebie...
      z powazaniem
      Mloda mezatka nie probujaca udowodnic swiatuz ze najwazniejsza podstawa
      spoleczenstwa jest rodzina:)
    • maria421 Re: Modele spoleczne 28.07.04, 22:39
      Eeee tam, chlop nie tylko do reprodukcji sie nadaje. Potrzebny jest rowniez do
      wiercenia dziur w scianach, koszenia trawnika, ustawiania choinki na Boze
      Narodzenie, obwieszania nas klejnotami, wysluchiwania naszych jekow przy
      migrenach, miesiaczkach oraz przed szafami pelnymi ciuchow ("Ja nie mam co na
      siebie wlozyc!"), sluzy nam ramieniem na ktorym mozemy sobie poplakac ze nam
      ciezko i jak my sie strasznie poswiecamy....

      Lucja, nie jestes pierwsza ktora kwestionuje tradycyjny model spoleczny. W
      mojej mlodosci (czyli w epoce tuz polodowcowej, miedzy pierwsza a druga wojna
      punicka mniej wiecej), pojawil sie model zastepczy czyli komuna, gdzie kazdy z
      kazdym i dzieci wspolne , komunalne znaczy sie, byc mialy. I co? I nic.
      Eksperyment minal kiedy ostatnie dziecko-kwiat weszlo, po dlugiej adolescencji,
      w wiek dojrzaly.
    • jutka1 A u sasiada......... 29.07.04, 09:03
      ...... z jednego bociana zrobilo sie w tym roku 2!!!!!!! Znalazly sie! Lataly, lataly, i znalazly!
      :))))))))))))))))))))

      Nie wiem, ale podejrzewam, ze w celach reprodukcyjnych sa odmiennej plci :-)

      Mru, ciagle mysle, napisze po powrocie z Wroclawia... Milego dnia sweetie :-)
      • lucja7 Re: A u sasiada......... 29.07.04, 09:56
        Ja tu z powaznym tematem, a tu okazuje sie ze juz wszyscy tu wszystko wiedza,
        problemy rodzinne mesko-damskie dawno juz rozwiazane, a ja tu wywalam dawno juz
        otwarte drzwi.
        Dobrze macie wszyscy.
        Ale rzeczywiscie nie wiem, czy bociany zyja monogamicznie? Podobno samiec
        przylatuje pierwszy, szykuje dom i samica dopiero pojawia sie kilka dni pozniej.
        Czyli wiedz ze ten co byl pierwszy to samiec.

        mrumru, lucja.
        • jutka1 Re: A u sasiada......... 29.07.04, 18:27
          lucja7 napisała:

          > Ja tu z powaznym tematem, a tu okazuje sie ze juz wszyscy tu wszystko wiedza,
          > problemy rodzinne mesko-damskie dawno juz rozwiazane, a ja tu wywalam dawno juz
          > otwarte drzwi.
          > Dobrze macie wszyscy.
          ***********
          czasem problemow sie nie ma fakt. czasem sie ma ale sie nie zauwaza. czasem sie ma i sie z
          tym zyje (sama napisalas we wstepie, ze sie "urzadzilas" o ile dobrze pamietam, czyli uklad jest i
          tyle). czasem sie ma, ale nie chce sie wywalac drzwi, z roznych powodow.
          podejrzewam, ze tez jest kwestia czegos miloscia zwanego, ktora dopada i dopasc moze w
          kazdym wieku, i po raz ktorystam tez, choc za kazdym razem sie wydaje, ze nigdy jeszcze tak
          nie bylo.

          zupelnie powaznie, mnie sie wydaje, ze zwiazki miedzy kobietami (niekoniecznie o charakterze
          seksualnym) sa specyficzne, moze glebsze bo kobiety rozumieja sie lepiej niz kobieta-
          mezczyzna. To samo z meskimi przyjazniami. Po prostu pewnych rzeczy nie trzeba tlumaczyc.

          > Ale rzeczywiscie nie wiem, czy bociany zyja monogamicznie? Podobno samiec
          > przylatuje pierwszy, szykuje dom i samica dopiero pojawia sie kilka dni pozniej.
          > Czyli wiedz ze ten co byl pierwszy to samiec.
          *********
          Podobno sa monogamiczne i na cale zycie. ten pierwszy wiec byl do dzis kawalerem, a teraz ma
          bocianowa, i ja sie bardzo ciesze. Moze ja tez do mnie na drugie sniadanie przyprowadzi??

          bises, J.
    • jan.kran Re: Modele spoleczne 29.07.04, 17:23
      Temat jak znalazl :-)))
      Jak mieszkalam w PRL to nie znalam ani jednego homoseksualisty i ani jednej
      lesbijki. Nie bylo i koniec.
      Od czasu jak mieszkam na zgnilym Zachodzie coraz czesciej okazuje sie , ze
      kolega lub kolezanka z pracy zyja w zwiazku z partnerem tej samej plci.

      W DE na bawarskiej wsi jakos nie spotykalam sie z tym czesto.
      Natomiast w tej rozpustnej Norge i owszem. I jest to traktowane calkiem
      naturalnie co zaprzecza mojej pruderyjnej postawie ale staram sie dostosowac :-
      )))
      A w tych niemczech to juz w ogole. Burmistrz Berlina sie afiszuje otwarcie.
      Wczoraj ze zgroza w szpiglu przeczytalam ze Guido Westerwelle pojawia sie na
      wszystkich ewntach z narzeczonym.
      Swiat sie konczy...

      Ja zdecydowanie lepiej rozumiem sie psychicznie z mezczyznami ale fizycznie
      wole popatrzec na kobiety. Nie wiem co myslec o moim modelu :-pppp K.
      • jutka1 Re: Modele spoleczne -- Kranie 29.07.04, 18:14
        Czy chcesz powiedziec, ze to co nam wbijali do glow w peerelu o zgniliznie moralnej zachodu,
        to..... ;))))))) czy tez chcesz powiedziec, ze homo to tylko w duzych miastach bo une-te-
        miastowe z natury zepsute i fanaberyjne som, i z tych fanaberii se szukojom rozrywek typu
        relacje homo?? ;-))))))

        Ja mysle i mysle, i mundrego napisac bym cos chciala, jeno za duzo mnie rozprasza, cisza i
        ptaki i piekno Wroclawia, i pare innych rzeczy... Napisze obok enyuej.
        :-)
        • don2 Re: Modele spoleczne -- Kranie 29.07.04, 19:15
          Kranie ,to gdzies ty zyla:)) Spotykalem nie mniej jak teraz,oczywiscie nie
          afiszowali sie tak otwarcie.kolega szkolny -ciagle z nami,my parami a on nigdy,
          kiedys w przyplywie szczerosci sam nadmienil.polowa baletu meskiego
          operetki,wcale tego nie ukrywali.I rozliczne plotki orazpotwierdzone informacje
          o roznych znanych osobach w miescie i PRL.az tak tajemnie to nie bylo.kazdy
          wiedzial gdzie sie spotykaja-w jakich toaletach i np na plywalni.mojego
          harcmistrza cichutko usuneli z ZHP po letnim obozie zuchow.pojechal tam na
          inspekcje i wpadka.oczywiscie bez rozglosu.znaczy pedofil.Jego zastepca tez
          wybieral ladnych chlopakow na uroczystosci do np noszenia sztandaru i zawsze to
          sie wiazalo z noclegami " na delegacji"O lesbijkach mniej pamietam-byla taka co
          chodzila w meskim garniturze,uczesana jak chlop i pisala kronike miejska.palila
          sporty i pila jak woznica.W moim moto klubie byla tez taka,ktora mocno z meska
          sie wiodla i jak zalozyla kombinezon to byla zuåpelnie jak ja:))
          • jutka1 Re: Modele spoleczne -- Kranie 29.07.04, 19:35
            Przypomnial mi sie pierwszy "most telewizyjny" miedzy USA i CCCP. Rok byl bodajze 1996, w
            kazdym razie Gorbaczow, glasnost' itepe. Publika "rozmawiala" za pomoca telebimu czy jak to
            tam sie nazywa.

            Ze strony amerykanskiej padlo pytanie o seks. CCCP sie skonfundowalo, w koncu pani
            wygladajaca na ciotke rewolucji wstala i powiedziala: " U nas w sawietskom sajuzie seksa NIET"!

            tak to jest z tymi miejscami na ziemi, gdzie seksa niet, homoseksualizmu niet, biseksualizmu
            niet, wszyscy sa sliczni, do siebie podobni, maja sliczne podobne do siebie dzieci, i zyja dlugo i
            szczesliwie.

            cytujac profesora Tutke: "Mial przyjemna inteligentna twarz i w ogole wydawal mi sie podobny
            do mnie"

            J. ;-)
            • jan.kran Re: Modele spoleczne 29.07.04, 20:33
              Homosexualizm jest stary jak ludzkosc.
              Nawet u zwierzat sie zdarza.
              Natomiast ludzkosc czasem akceptuje zwiazki homoseksualne , czasem nie.

              Nie wierze , ze wsrod moich znajomych w PRL nie bylo osob o innej orientacji.
              Ale pedal czy cyklista to nie bylo dobrze widziane i bylo uznawane za
              wynaturzenie.

              Ja mam garb z tego okresu i choc specjalnie mi nie zalezy kto z kim co robi i
              czy ma na to papier to szczeka mi opada jak moj kolega z fabryki opowiada o
              swoim zwiazku z innym kolega a wszyscy niezaleznie od orientacji dyskutuja na
              temat milosci , sexu , ekonomii w zwiazkach i w ogole sa luzni.

              Ja jestem zwolenniczka malzenstw miedzy osobami o tej samej orientacji. I
              popieram absolutnie adopcje dzieci przez lesbijki i gejow.
              I mysle sobie ile krzywdy bezsensownej i niepotrzebnej wyrzadzilo sie takim
              ludziom w PL dawniej E. Wedel. K.
    • basia553 Reprodukcja?!?!?! 29.07.04, 18:36
      Rany boskie, sama mysl o tym dziala na mnie antykoncepcyjnie. Nie twierdze, ze
      moje zwiazki byly/sa li tylko dla seksu, ale mysl o reprodukcji sie raczej nie
      pojawiala. Moze mialam szczescie? Nie wyobrazam sobie zycia na zasadzie
      urzadzenia sie. I mam nadzieje, ze wiekszosc moich znajomych malzenstw nie na
      tej zasadzie dziala. A przyjazn damsko-damska to inna para kaloszy i jest wazna
      obok, a nie zamiast. Takie jest moje skromne zdanie. Poznalam dwa dni temu w
      Pisie milych panstwa z Hamburga. Byli ze swoja dorosla, uposledzona cörka. Nie
      wiem co dokladnie miala, choc bylo to bardzo widac. Mielismy swietna rozmowe
      na temat szczescia zycia juz 60 lat bez wojny itepe, no i tak bardzo mi sie
      podobali: zyja przeciez tyle lat razem obciazeni ta cörka, ktöra wszedzie biora
      stwarzajac jej pozory normalnego zycia. Czy to uklad? Czy co ich laczy, jak
      myslisz Lucjo?
      • lucja7 Unikalny model 30.07.04, 17:23
        Dokladnie mialam na mysli to ze przyklad pary ktory przytaczasz jest jedynym
        modelem powszechnie uznawanym za pozytywny. Mamusia, tatus, dziecko, milosc,
        juz nie chce mowic wiecej, bo dopiero bedzie...
        W wypadku twojej pary, o ile sa szczesliwi, to przepieknie.

        Ale ja mowilam o ogromnym odchyleniu naszego zachodniego modelu od zycia.
        Nic wiecej, to wszystko.

        Przeciez statystyki mowia, ze z grubsza 50% naszych zachodnich "domow
        rodzinnych" sa miejscami tortur ludzi slabszych w srodowisku rodzinnym.

        Ale model ciagle tkwi, bo ulatwia zycie i aministracji fiskalnej i prawnej.
        Wiec pisalam o tym.

        Dziekuje za ladny wpis, lucja:))
        • jan.kran Re: Draze dalej :-))) 30.07.04, 22:56
          lucja7 napisała:

          > Dokladnie mialam na mysli to ze przyklad pary ktory przytaczasz jest jedynym
          > modelem powszechnie uznawanym za pozytywny. Mamusia, tatus, dziecko, milosc,
          > juz nie chce mowic wiecej, bo dopiero bedzie...
          > W wypadku twojej pary, o ile sa szczesliwi, to przepieknie.
          >
          > Ale ja mowilam o ogromnym odchyleniu naszego zachodniego modelu od zycia.
          > Nic wiecej, to wszystko.
          >
          > Przeciez statystyki mowia, ze z grubsza 50% naszych zachodnich "domow
          > rodzinnych" sa miejscami tortur ludzi slabszych w srodowisku rodzinnym.
          >
          > Ale model ciagle tkwi, bo ulatwia zycie i aministracji fiskalnej i prawnej.
          > Wiec pisalam o tym.
          >
          > Dziekuje za ladny wpis, lucja:))


          Wiec Tobie chodzi moze o to , ze model rodziny jako takiej sie przezyl? Czyli
          co: nie wiazac sie w stadla , kazdy na wlasna reke, a dzieci zalatwi Jutkowy
          bocian?

          Ja od lat obserwuje malzenstwa i pary wokol mnie. Malo jest naprawde udanych
          zwiazkow. Prosze mnie nie bic ze strony feministycznej , ale to troche wynika z
          tego ze mamusia i tatus pracuja, a kazde chce sie zrealizowac , a do tego co
          najmniej jedno dziecko trzeba by miec ino kto sie tym dzieckiem ma zajac?

          Poza tym coraz czesciej sie okazuje, ze wlasciwie to czemu kobita ma siedziec w
          domu i pilnowac gniazda skoro jest tak samo albo i lepiej wyksztalcona jak
          malzonek , piniadz zarabia niezly i w ogole zaczyna sie zastanawiac po co jej
          ten facet na glowie:-ppp

          Ja mam recepte ale i tak mnie nikt nie poslucha... K.
          • go.ga na marginesie 02.08.04, 21:31
            > Ja od lat obserwuje malzenstwa i pary wokol mnie. Malo jest naprawde udanych
            > zwiazkow.

            Mam takie pytanie, w jaki sposob osoby jak by nie bylo z zewnatrz, oceniaja czy
            dane malzenswto jest udane czy tez nie?
            • jan.kran Re: na marginesie 02.08.04, 21:57
              go.ga napisała:

              > > Ja od lat obserwuje malzenstwa i pary wokol mnie. Malo jest naprawde udan
              > ych
              > > zwiazkow.
              >
              > Mam takie pytanie, w jaki sposob osoby jak by nie bylo z zewnatrz, oceniaja
              czy
              >
              > dane malzenswto jest udane czy tez nie?

              Mysle ze jak sie kogos z pary zna 30 lat i widzi sie rozwoj tej osoby w zwiazku
              to mozna cos powiedziec.
              Przyklady par nieudanych jakie to obserwuje to glownie , ze nie ma rownowagi.
              Ciagla walka o to kto jest lepszy.
              Potem niespelnienie zyciowe i alkoholizm.
              Takie negatywne przyklady moge podac.
              Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu najlepsze i najszczesliwsze zwiazki to sa pary
              bezdzietne.
              Nie mam pojecia dlaczego. K.
              • go.ga Re: na marginesie 02.08.04, 22:06
                >> Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu najlepsze i najszczesliwsze zwiazki to sa
                pary
                > bezdzietne.
                > Nie mam pojecia dlaczego. K.

                Bo parom "dzieciatym" trudniej sie rozstac i tkwia dla "dobra" dzieci w zwiazku?
                • jan.kran Re: na marginesie 02.08.04, 23:43
                  go.ga napisała:

                  > >> Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu najlepsze i najszczesliwsze zwiazki t
                  > o sa
                  > pary
                  > > bezdzietne.
                  > > Nie mam pojecia dlaczego. K.
                  >
                  > Bo parom "dzieciatym" trudniej sie rozstac i tkwia dla "dobra" dzieci w
                  zwiazku
                  > ?

                  Tyz.
                  Najgorsze co uslyszalam od dobrych kilku lat od dziecka ( co ma dosc dobre
                  stosunki z ex ) to ze za pozno :-((((

                  Poza tym jak sa dzieci to problemow wiecej.
                  Ale mase przyjemnosci :-)))) K.
        • maly.ksiaze Wzrusza mnie... 31.07.04, 04:41
          ...takie pierniczenie. Do łez.

          lucja7 napisała:
          > Przeciez statystyki mowia, ze z grubsza 50% naszych zachodnich "domow
          > rodzinnych" sa miejscami tortur ludzi slabszych w srodowisku rodzinnym.
          [...]
          > Ale model ciagle tkwi, bo ulatwia zycie i aministracji fiskalnej i prawnej.
          > Wiec pisalam o tym.

          • ertes Re: Wzrusza mnie... 31.07.04, 08:34
            > ...takie pierniczenie. Do łez.

            99.9% jej/jego postow...

            Beurk.
            • jan.kran Re: Wzrusza mnie... 31.07.04, 22:19
              Glebokosc pierniczenia.K.
              • kan_z_oz Re: Wzrusza mnie... 01.08.04, 12:27
                Lucja napisala; Ja jestem urzadzona, ale zadaje pytanie tym co wierza jeszcze w
                nasz "tak piekny model".

                Model jest tak niedoskonaly jak systemy ktore go popieraja. Wiekszosc
                spoleczenstwa przyjmuje go za oczywisty i sprawdzony, gdyz dziala od wielu lat.
                Nie kazdy ma tez chec by 'wyjsc' poza systemy, bo wiaze sie to z wyjsciem poza
                strefe wlasnego komfortu. Pozostaje wiec dylemat wyboru zla mniejszego; niezbyt
                udane malzenstwo i akceptacja lub wylamanie 'poza ramy'.
                To ogolne spostrzezenia. Nie oznacza to, ze nie znam udanych 'hetero' zwiazkow.
                Pzd

                • jutka1 Pozostawanie w zwiazkach 05.08.04, 17:16
                  kan_z_oz napisała:

                  > Model jest tak niedoskonaly jak systemy ktore go popieraja. Wiekszosc
                  > spoleczenstwa przyjmuje go za oczywisty i sprawdzony, gdyz dziala od wielu lat.
                  > Nie kazdy ma tez chec by 'wyjsc' poza systemy, bo wiaze sie to z wyjsciem poza
                  > strefe wlasnego komfortu. Pozostaje wiec dylemat wyboru zla mniejszego; niezbyt
                  > udane malzenstwo i akceptacja lub wylamanie 'poza ramy'.
                  > To ogolne spostrzezenia. Nie oznacza to, ze nie znam udanych 'hetero' zwiazkow.
                  ********
                  Pomijajac fakt, ze Lucja bywa prowokatorem parekselons ortzam ;-), zwiazki - homo czy hetero,
                  jeden rydz - nie rozpadaja sie z wielu powodow, miedzy innymi inercja, pieniadze/finanse,
                  cieple papcie, strach przed nowym i nieznanym lub zwykle czyste tchorzostwo, wygoda, itepe
                  itede. Dzieci, psy, koty, ciotka Amelia, i inne duperele. Czlowiek jest istota wygodnicka, i czesto
                  woli znany marazm od nie-do-konca-znanego szczescia. I tyle.

                  A czy to sie dzieje w parach homo, hetero, a-, czlek pozostaje czlekiem i tyle.

                  Ide scinac gladiole bo goscie niedlugo...

                  J.
                  • jan.kran Re: Pozostawanie w zwiazkach 05.08.04, 19:17
                    Tym razem Jutka trafilas definitywnie w sedno problemu. Podpisuje sie kluczem
                    hydraulicznym :-)))) K.
            • lucja7 Ertes, powiedz mi, co cie wzruszylo chlopcze... 02.08.04, 14:05
              Opowiedz troche co cie wzruszylo, bedzie nam moze przyjemniej rozmawiac.
              Naprawde przeprowadziles analize moich postow? zeby dojsc do takich rezultatow??
              Z ciekawosci zapytam: ile czasu cie to kosztowalo? (W odpowiedzi nie badz
              zlosliwy, prosze).
              Nie wiem czy pamietasz, ale napisales mi kiedys ze najbardziej wkurwia cie to
              ze sie ze mna zgadzasz. Zapewniam cie ze doceniam twoje wyznanie i rozumiem
              zagubienie (ktoby sie nie zgubil).

              Moj osobisty Ertesik.

              Caluje, lucja.
          • lucja7 Re: Wzrusza mnie... 02.08.04, 13:55
            To ze cie wzrusza, to juz cos. Ale konkretniej, co??

            lucja.
            • lucja7 Re: Wzrusza mnie... 02.08.04, 14:06
              Poprzedni post odnosi sie do Wzruszonego Ksiecia. Milo:))
              lucja.
              • starypierdola Przepraszam Ci Lucja w imieniu kolegi ... 02.08.04, 18:42
                ... Ertesa, ze nie odpowiada z detalami. Nistety nie ma czasu na pierdoly.
                Jeszcze z tydzien albo dwa ...

                W miedzyczasie mozesz mu bezkarnie dolozyc!!
                :)))

                SP
                • lucja7 Re: Przepraszam Ci Lucja w imieniu kolegi ... 02.08.04, 22:05
                  Rozumiem wiec ze nie ma czasu dla ciebie:)))
                  Przyjmuje, ale zrob cos z kolega, niech ruszy czaszka, chyba ze ten upal
                  zupelnie go juz rozlozyl!

                  lucja:))
                  • kan_z_oz Re: Przepraszam Ci Lucja w imieniu kolegi ... 08.08.04, 11:28
                    Upal nie moze rozlozyc czegos czegos, czego w 'czaszce' nie ma.
                    Pzd
            • maly.ksiaze Re: Wzrusza mnie... 03.08.04, 03:14
              Osobliwe wzruszenie i lzy rozbawienia wynikaja z tego, co piszesz. Nawet
              podalem cytat. Doceniam rozrywke. Rowniez bezplatna.

              Pozdrawiam,

              mk.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka