lucja7
28.07.04, 14:09
Napisalam na watku obok ze z Jutka ktora poprosilam o reke czyli moja dzis
narzeczona, uzupelniamy sie znakomicie. Z powodow roznych, ale nie o to
chodzi.
Ktos napisal, na innym tez watku, ze relacje miedzy kobietami sa tworcze i
bogate (troche parafrazuje i upiekszam, ale cos z tego jest).
Jeszcze ktos inny, na jeszcze innym napisal ze jest zainteresowany zwiazkiem
czysto meskim.
Mamy tu rowniez przyklad C-J.
Wszystko to nakazuje zadac temu forum pytanie, jak dlugo jeszcze bedziemy
udawac ze relacje mesko-damskie, takie jakie sa zdefiniowane dzisiejszymi
formami prawnymi i socjalnymi, spelniaja nasze zycia?
Seks motorem, zgoda. Ale czego? Zycia czarownego? rodzenia? rozczarowan?
rozstan? nienawidzen?
Osobiscie uwazam ze relacje mesko-damskie maja wylacznie sens reprodukcyjny,
i zaden inny.
Mysle ze komorka rodziny tak jak widza ja nasze religie judeochrzescijanskie
jest przezytkiem i zrodlem nieszczesc mnostwa ludzi "zmuszonych" do takiego
zycia.
Mialabym ochote wszystko to zmienic i przeorac. Swiat kobiet nie ma nic
wspolnego ze swiatem mezczyzn (oprocz, jak pisze, reprodukcji).
Dlaczego wiec te nieszczesne pary zameczajace sie smiertelnie dzien po dniu??
Do znienawidzenia??
Ja jestem urzadzona, ale zadaje pytanie tym co wierza jeszcze w nasz "tak
piekny model".
Caluje, lucja.