Dodaj do ulubionych

Idzie Grześ przez wieś... Część 2

03.08.13, 11:26
Reaktywuję, po 7 latach :-O
:-)))
Link do poprzedniej części:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,36047639,36047639,Idzie_Grzes_przez_wies_D.html
Z przyjemnościa poczytałam. Szmat czasu temu. A my ciągle tutaj. :-)))

Będę pisać w miarę czasu i weny. A może i Xurek się dołoży, i inni z najbliwszego Forumieństwa? :-)
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.08.13, 17:37
      Z innej beczki w zwiazku ze starymi watkami. Czy wiesz ze w tym miesiacu bedzie 10 lat jak zalozylismy P2?
      • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.08.13, 19:59
        OQRV...
        :-))))))))))

        Ty mi wątku nie scurviaj, załóż wątek jubileuszowy! Na Mayflower też tu przypłynąłeś na kapitańskim mostku! :-)))
    • jutka1 Aprowizacja w sklepiku wioskowym 04.08.13, 17:37
      - Czy jest serek wiejski?
      - Nie ma
      - A jogurt naturalny?
      - Nie ma. Burze są, nie kupuję, bo po burzy wyrzucać muszę.
      - A wędlin też dlatego nie ma?
      - A co.
      Kurtyna :-)))
      • iwannabesedated Re: Aprowizacja w sklepiku wioskowym 05.08.13, 11:18
        To wszystko wyjaśnia Pytonie. Teraz rozumiem, dlaczego ostatnio nigdzie nie mogę dostać chleba... bo by się zesechł i by wyrzucać musieli... A CO.

        HAHAHA!
    • luiza-w-ogrodzie Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 05.08.13, 12:49
      Poczytałam Grzesiowy wątek i łza mi się w oku zakręciła. Kurde, Internet to już prawie antyk a P2 zdecydowanie vintage ;)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • chris-joe Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 06.08.13, 00:51
        To to! Zaczynalem tu donosami z balowania. A dzis zzedze o gubieniu okularow :)
        • blues28 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 06.08.13, 08:17
          Dokładnie! Mój pierwszy wpis dotyczył trudów życia w korporejszyn, a to juz 4 lata jak te trudy sa poza mną :-) Ja jestem z tych "późniejszych", ale chyba lada moment stuknie mi 9 lat forumowania. Tez szmat czasu :-)

          Miało byc o wsi, zeszło na nostalgie :-)
    • ewa553 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 06.08.13, 17:29
      ja odkrylam bisa 10 lat temu (i wogole forumy), ale tam mi dobra dusza od razu powiedziala ze mam sie na p2 przeniesc. tak ze mam pelne prawo obchodzic z wami te urodziny.
    • luiza-w-ogrodzie Idzie Grześ przez Xurkową wieś... 07.08.13, 01:59
      Xurek, ten wątek aż się prosi o Twoje opowieści ze wsi! Pleeeeseeee...
    • jutka1 Nazwy własne #1 08.08.13, 12:26
      Zakład Pogrzebowy "Memento Mori".
      KJAP
    • iwannabesedated Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 08.08.13, 12:56
      Nie chodzę co prawda przez wieś, no chyba zakładając, że wieś może być dość duża... Ale natykam się co rusz na elementy folklorystyczne, więc sobie pozwalam je opisać na tym wątku. Pisałam już chyba o tym, że "na garmażerce" mojego markietu jest obsługa genderowa. To znaczy, jeśli się jest parą spodni z zawartością, to się jest obsłużonym w prysiudach, lansadach, i w potokach perlistego (no powiedzmy) chichotu. Zaś babą będąc to się nie jest, staje się człek kompletnie niewidzialny, i może tam tkwić przez eony, podczas gdy serwisująca "garmaż" damska obsługa jest szalenie zajęta różnymi rzeczami. Więc ja tam nie kupuję tylko wysyłam chłopa, sama zaś zaczajona za półką z kawą, czynię antropologiczne spostrzeżenia. Myślę nawet aby zrobić nagranie i puścić na youtube. Bo warto.
      Ale wczoraj stało się tak, że zakupy robiłam ja, i musiałam kupić coś "na garmażu" więc zrezygnowana poczłapałam z perspektywą spędzenia tam długich minut jako "baba-szyba" czyli osobnik transparentny. Panie zaś wdzięcznie chichocząc i rzucając tłuste żarty obdzierały właśnie ze skórki kiełbaskę dla jakichś dwóch par portek z wkładką. Żarciki, okrzyki, i falowanie biustów, i "co ja z Panem mam" i "do jutra będę Panu tak obierać TĄ (sic!) kiełbasę". Panowie trochę już zmęczeni tą atencją, zwrócili Pani uwagę, że jak dla nich to ona może TĄ kiełbasę obierać choćby i rok. ale kolejka czeka, i wymownie na mnie spojrzeli. W tym ja upatrzyłam swoją szansę na zrobienie entree (wejście smoka, czyco). I korzystając z faktu pochwycenia męskiej uwagi, oraz bezwstydnie z faktu pewnej (hm) przewagi w zawodach samiczych z paniami z garmażu, wykonałam uwagę, iż jestem przyzwyczajona do bycia niewidoczną dla Pań, niech się Panowie nie frasują. Dlatego na zakupy przysyłam tu męża. Na co starszy z panów (to chyba ojciec z synem byli) powiedział, że do tego samego doszła jego żona, i dlatego wysyła jego. Na to ja rzekłam, że mądra to kobieta jest. Na to Pan, że po prostu mamy (jego żona oraz ja) spolegliwych mężów, a ja mu na to, że DOBRYCH mężów mamy. Z tła zaś dochodziły mnie okrzyki spurpurowiałej z wściekłości obieraczki "tej kiełbasy" pod moim adresem, coś w deseń "przecież widzi, że się pracuje! Klientów się obsługuje". Lecz cała uwaga Panów była już całkowicie i bezsprzecznie moja, obieraczka więc tej kiełbasy, zastosowała więc inną taktykę i kazała mnie natychmiast obsłużyć koleżance! CBDO! (co było do osiągnięcia)! Ja więc oddaliłam się z ulgą otrzymawszy ekspresowo woreczek mrożonych grzybów, zaś Pani powróciła do obierania tej kiełbasy i emablowania Panów swoim (wątpliwym) wdziękiem. Na terenie wojen macic i jajników nastąpił błogi, choć pewnie chwilowy rozejm :)
      • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 08.08.13, 13:03
        Heheheheheheheeeeeeeeeeee.......... Dobre, dobre! :-))))))
        A swoją droga, po kiego kifijuta komu kupować obraną ze skóry kiełbasę? Pornografia jakaś...
        • iwannabesedated Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 08.08.13, 13:41
          No powiadam Ci, same świństwa na tym garmażu. I nie mam na myśli wieprzowiny... W ogóle w PL, prócz uznanego już w Europie prymatu jeśli chodzi o pasywną agresywność kobiet, to jakaś nadprodukcja osobnic genitalno-fizjologicznych jest. Czyli myślących macicami. I chociaż ze względów praktycznych jest to upierdliwe, to jako antropologiczny fenomen - fascynujące. Ciekawe dlaczego tak jest i co do tego doprowadziło. Może brakuje jakiejś geologicznej warstwy? Bo w Szczecinie ponoć właśnie brakuje, co stwierdzili już niemieccy geologowie, i był wymóg montowania specjalnych ekranów w fundamentach domów, tudzież odgórne zarządzenie aby urzędników państwowych delegować tam na nie dłużej niż 5 lat. No więc może ta maciczna furia w PL też ma jakieś podłoże geologiczne? Lub nie ma?
          • ewa553 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 08.08.13, 20:35
            daj spokoj, w Niemczech nie jest lepiej. Meza mialam przystojnego i wysokiego. I zawsze byl obslugiwany a ja omijana wzrokiem. Stalam kiedys przy ladzie, a ZA moimi plecami maz. I pani zamiast sie mna zajac spytala ze slodkim usmiechen: co panu podac?
    • swiatlo Piękne są polskie wsie 08.08.13, 20:46
      Piękne są polskie wsie.
      Kilka lat temu jak ojciec jeszcze żył, wybraliśmy się na tour po Roztoczu. Bardzo ciekaw byłem jak moja magiczna kraina z dzieciństwa przetrwała nawałnicę Zachodu i kapitalizmu.

      I przetrwała! Dalej jest tam magia, dalej jest przepiękna puszcza, dalej pachnie sosnową żywicą i borówkami, dalej są bielone chaty i płoty z malwami. Tylko że kanalizacja w tych domach i internet. Ale dalej te same bajorka z kaczkami, te same polne drogi wśród żyta, ta sama przestrzeń i niebo. I ludzi ci sami - baby na ławkach, chłopi ze złotymi zębami i umorusane i hałaśliwe dzieci. I wszyscy gościnni i otwarci.
      Ta sama stacyjka kolejowa z zarośniętymi torami i pociągiem do Długiego Kątu raz na dobę. Ta sama cisza i zatrzymany czas.
      Sosny tak samo szumią, mech jest tak samo miękki i kojący. Dalej tak samo się na nim kładzie aby się gapić na wierzchołki sosen.
      Nic się nie zmieniło. Tylko ludzie szczęśliwsi i ładniejsi.
    • maria421 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 11.08.13, 08:41
      Z wczorajszej rozmowy telefonicznej z jedna polska znajoma w podeszlym wieku:

      "Wiesz, kochana, ja to jak na moje lata, to nie narzekam , ale M (maz) ostatnio ma problemy z kolanem, jakos mu sie gnie albo go strzyka. To pewno bedzie ta lechtaczka"

      Ja, duszac w sobie wzbierajaca jak wulkan salwe smiechu : "aha, ta lekotka" :-))))

      • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 11.08.13, 08:47
        Posikałam sie. Maryśka, małpo jedna! :-)))
        HAHAHAHAHAHAHAHAAAAAAAAA
        • ewa553 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 11.08.13, 08:50
          Wy sie nie smiejcie, tylko pomyslcie o tragedii tej pani ktora dozywszy wieku poznego jeszcze nie wie co to lechtaczka. to jest dopiero tragedia!
          • maria421 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 11.08.13, 10:14
            Ewa, ja do dzisiaj wybucham smiechem jak mi sie ta wczorajsza rozmowa przypomni. Bo sobie wyobrazam zalety posiadanie tego w kolanie. W obu kolanach :)
            I wyobrazam sobie jak ludzie beda reagowac na wiadomosc ze maz idzie na operacje lechtaczki:)

            A pani pewno wie ze cos tam jest, tylko nie wie, jak to sie nazywa :)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 12.08.13, 01:10
        Też sobie wyobraziłam te dwie łechtaczki w kolanach i mało się nie udławiłam śniadaniem. Może zmienić tytuł Marysinego wpisu na "Idzie Grześ z łechtaczką przez wieś"?

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
        • iwannabesedated Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 13.08.13, 16:15
          NO ostrzeżenie sikowe musicie wydawać, ludzie, no...
          A jakby kto to czytał powiedzmy w kawiarni lub w pociągu? I się musiał zaiszczać w publicznym miejscu i może mandat otrzymać?

          Bosz... z temi ludźmi na tem forumie...
    • jutka1 Xurek, you cockteaser you! 15.08.13, 12:32
      Gdzie raport z imprezy na wsi szwajcarskiej???
      Obiecanki macanki a głupiemu stoi. :-(((
      • ewa553 Re: Xurek, you cockteaser you! 15.08.13, 12:57
        No! tez czekam jak to jest, jak Gregor durch Dorf latscht:)))
    • jutka1 Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 09:44
      Pojawiło się trochę zmian w sklepiku wiejskim, i wydaje mi się, że - pośrednio - przyłożyłam do nich łapkę.

      Po primo ;-), ryby. Kilka razy pytałam o śledzie i makrelę wędzoną, ale ze śledzi mieli tylko rolmopsy, a makreli nigdy. I nagle patrzę, a tam: na ladzie nowa, mała chłodziarka z szybami, a w niej 5 rodzajów śledzi i makrela. A wczoraj patrzę, a do tego dodali... łososia wędzonego! Natychmiast nabyłam łososia, ku radości właściciela sklepu ("tak myślałem, że się pani skusi"). :-))) Z makrelą zreszta utrafili w lokalny popyt, bo klienci wykupują wszystko. Kilka razy pocałowałam szybę chłodziarki, bo makrela "wyszła". :-)

      Po secundo ;-) - boczniaki. Raz tylko spytałam, czemu nie sprzedają, i muszę "u obcych w mieście kupować", i już są. :-)

      Po tertio ;-), cokolwiek sobie umyślę, czego z reguły nie sprowadzają (np. masło klarowane Mlekovity, bakłażany etc.), to mi na następny dzień sprowadzają.

      Po quatro ;-), zaczęli dla mnie zamawiać "Politykę" i odkładają mi co środę "do teczki", jak za dawnych czasów. :-)))

      I finalmente ;-)
      • ewa553 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 09:51
        Mundry wlasciciel sklepu. To jest wlasnie roznica do "panstwowego", czyli niczyjego. Moj siostrzeniec z Katowic ma od lat dom pod Andrychowem, we wsi. Jezdza tam naturalnie czesto i tez zaopatruja sie "patriotycnie" w wiejskim sklepie. Zona jego plus dziecko spedzaja tam cale lato. I otoz wlasnie pan sklepikarz zachal na ten okres sprowadzac ulubione przez nia chemikalia domowe i kosmetyki itepe. Czego na poczatku nie bylo. W ciagu roku to u miejscowych nie idzie, ale wyczul juz kiedy oni na dluzej przyjezdzaja. Bardzo mi sie to podoba. Tamten wlasciciel to pewnie brat Twojego:)))
        • blues28 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 10:44
          Milo sie czyta, ze wies idzie z duche czasu :-) A juz ta teczka z Polityka to piekna rzecz! Nawiasem mówiac moja siostra dalej ma teczke w miejscowym Ruchu, tylko tam kupuje gazety i pani odklada pracowicie kazda pozycje, która siostra czyta :-)
          • maria421 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 12:25
            I to wlasnie dowodzi wyzszosci sklepiku nad supermarketem.
            • jutka1 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 12:35
              Kocham mój sklepik wiejski. :-)
              • iwannabesedated Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 13:52
                No właśnie, tak to wyglądać powinno. Inaczej, to człek cały weekend spędza ganiając od supermarkera do supermarkera, robiąc tam za popychle bo się sam musi obsłużyć, a ostatnio nawet i podliczyć (co jest przedstawiane jako łaskę niebiańską w postaci bezzałogowych kas). A chciałby spędzić ten dzień w powiedzmy z ulubionom osobom co się zdarzyło siostrze mojej ciotecznej skutkując jej spłodzeniem "Ody do Dariusza" niniejszym:

                Smar do rolet trzeba będzie kupić w tę sobotę
                co by się nie zacięły i żeby nie było kłopotu potem
                poszukajmy go w Liroju
                dla świętego spokoju
                A skoro już wybieramy się na tę wyprawę
                Możemy zakupić deski do ogrodzenia i strawę.
                Za deski zapłacimy mniej niż stówę
                Jak będzie barierka to zrobimy parapetówę.

                W dodatku jesteśmy zaproszeni na ślub o 16.30 w tę sobotę
                I moją mamę trzeba będzie podrzucić na wesele - z polotem
                A nie tak opieszale, to auto weźmiemy od mamy
                Załatwimy Oszołom i je w niedzielę oddamy
                Albo ewentualnie nad ranem, żeby biedna mama
                nie została bez podwózki całkiem sama.

                Elektryk zwalił część oświetlenia
                I lampa w ogóle nie chce wyłączyć swego lśnienia
                Żeby zatem nie świeciła wiecznie i nie marnowała prądu
                Został zakupiony kabel, który nie wydziela swądu.

                Sęk w tym cały
                Że nie ma listew które by nam pasowały.
                Są inne i nie wiadomo co z tym zrobić ani jak ogarnąć
                Można ewentualnie te z kuchni zza szafek zagarnąź

                Jest mi przykro ale kolejny weekend cały zawalony
                I choć czuję się jak zombie wymiędlony
                Jak zresztą widać za załączonym obrazku
                W weekend znów będzie trzeba wstać o brzasku
                I czekać aż ostatni punkt tej nieskończonej a to-do się odhaczy
                O rozpaczy...


                Paulina U.
                • blues28 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 14:26
                  Oda przesliczna!
                  A w ogóle to zglobalizowalismy sie na tyle, ze Paulina napisala ja do Dariusza, ale równie dobrze moglaby ja napisac Carmen do Juana, nie?
                • jutka1 Re: Sklep wiejski z duchem czasu :-))) 05.10.13, 14:43
                  Oda boska. :-)))
    • jutka1 Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 07.11.13, 12:50
      Kocham mój sklepik wiejski... Przez to, jak mi ułatwiają życie, chyba przestanę jeździć "do miasta", hehehe. :-)
      Wspominałam chyba, że w sklepiku zaczęli sprowadzać rzeczy, o które pytałam i nie było. Makrele wędzone, śledzie na sześć sposobów teraz mają w ofercie, boczniaki, oleje jakieś wypasione z wkładką. Sami się zdziwili, że to wszystko "schodzi", czyli ludność tubylcza a) nie kupuje tylko bułki z pasztetową ;-), i b) też woli kupić na miejscu, a nie targać się te kilka kilometrów.
      Wspominałam też, że na moją prośbę zaczęli zamawiać "Politykę", a ja w środy jak w zegarku zjawiam się po łup. :-)
      Więcej powiem: sprowadzają mi rzeczy na-za-mó-wie-nie!!! Masło klarowane Mlekovity? Pszebardzo. Bakłażany na moją dzisiejszą proszoną kolację? Służę uprzejmie. Co sobie wymyślę, to przywiozą. A jeśli coś jest ciężkie (np. skrzynka pomidorów gruntowych), to przywiozą mi do domu i jeszcze wniosą na górę.
      Dzisiaj zasugerowałam im, żeby otworzyli przy sklepie punkt pocztowy, to bym już w ogó;e nie musiała się ze wsi ruszać. :-))))))) OK, OK, rzadko, nie nigdy. :-)
      Kocham mój sklepik wioskowy, amen. :-D
      • xurek Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 07.11.13, 15:04
        sklepik brzmi bosko, zazdraszczam i tez bym taki chciala :)
        • jutka1 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 07.11.13, 15:42
          To ten sam sklepik, gdzie Twój małżon usiłował kupic tonik do Twojego ginu :-)))
          • chris-joe Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 07.11.13, 22:55
            Tych sklepikow strasznie zazdroszcze. Co wiecej, zjezdziwszy kawal Europy konstatuje, ze sklepiki polskie chyba sa naj. Niemal zawsze calkiem gustowne wystroje, wybor towaru zas niemal oszalamiajacy. I pieczywo, i kupa wedlin, i wybor trunkow.
            Nasze sklepiki narozne niestety fatalne: pelen asortyment roznych coli i czipsow jedynie. I to wsio. Po rozne siubzdziu i widzimisie musimy wyszukiwac specjalistyczne "european deli", a to wloskie, a to portugalskie, greckie, albo arabskie, wietnamskie i jakie tam jeszcze. Do nich jednak trzeba sie 'wybierac', bo po sasiedzku to jeno wspomniane powyzej badziewie. Do tego owe specyficznie quebeckie depanneury 'za rogiem' sa zazwyczaj najzwyczajniej obskorne.

            A i wybor w naszych supermarketach znacznie ubozszy niz w Europie. Wiec: zazdroszcze raz jeszcze.
            • ewa553 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 08.11.13, 10:21
              skoro kupujesz chetnie w roznych miedzynarodowych sklepach, cejocie, to musisz zrozumiec: Twoj sklepik na rogu nie moze miec calego asortymentu z roznych europejskich panstw, bo by sie zamienil w supermarket. Nie ma wiec wyjscia.
              Ja takie male sklepiki chetnie odwiedzam w ramach atrakcji urlopowych. Na codzien chwale sobie anonimowosc wiekszych sklepow. Tak wiec zakupy na bazarze na Brodnie dobre raz na pare lat:)))
              • roseanne Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 08.11.13, 13:19
                poszerze troche temat sklepikow naroznych
                depaneur to ostatnia deska ratunku
                chleb tostowy najgorszej marki, jakies mleko
                keczup i puszki w minimalnym asortymencie
                czasami jakas chemia domowa
                bilety na literie, fajki
                piwo, morze piwa

                w moim lokalnym mleka tylko jeden rodzaj, piwa cala sciana


                zupelnie co innego jest w mini sklepikach etnicznych - bardzo bogaty asortyment warzyw i owocow, jakies ichnie specjaly w proszku, diskinale przyprawy plus obowiazkowo mleko i fajki,
                w dzielnicy, gdzie poprzednio mieszkalam bylo kilka indyjskich ( z mydlem z ojelku sandalowego np) i meksykanskich, teraz mam doslownie jeden iranski z przyprawami i skarbami, ale bez surowizny

                dlatego tez jezdzimy prawie co tydzien, w sezonie, na marche- targ, mimo ze daleko
                • blues28 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 08.11.13, 15:21
                  Sklepików naroznych (zawsze prowadzonych przez Chinczyków) unikam jak ognia. Zreszta mam blisko dwa porzadne supermarkiety.
                  Ale,ale... nie mieszalabym takiego naroznego z wiejskim opisanym przez Jutke. Tam ewidentnie bardzo przedsiebiorcza osoba prowadzi interes, zna zapotrzebowania klienteli i je realizuje :-)
                  Vide losos i makrela, które ida jak swieze bulki :-)
                  Ja zas do mojego chinczyka nie wejde pod grozba kary! Ale tam ktos musi wchodzic, bo sklep jest! Otwarty piatek-swiatek-i niedziele.
                  • chris-joe Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 08.11.13, 22:31
                    Ale dlatego wlasnie chwalilem polskie sklepiki, ze i te narozne sa niemal (albo calkiem) jak ten jutkowy. Przynajmniej w Warszawie.

                    Nasze depanneury prowadza zwykle lokalsi, jednak dziwnym trafem staja sie one takze domena Koreanczykow.
                    W tych hiszpanskich nie moglem wyjsc ze zdziwienia, ze ci wasi Chinczycy mowia po... hiszpansku :) Tak jak i tuz po przeprowadzce do QC sie dziwilem, ze w Chinatown mowia po francusku. Jakies takie to nienaturalne, bo stereotypowy sklepikarz chinski ma mowic lamana angielszczyzna :)

                    Jednak, tak mi sie zdaje, te hiszpanskie chinskie sklepiki to raczej magazyny taniego badziewia, takie dollar stores raczej niz spozywczaki. Choc i jakies konserwy, zupki i lizaki tez maja w ofercie. I fajki, oczywiscie.
                    • maria421 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 09.11.13, 09:50
                      Kiedys w Niemczech byly tzw. "Tante Emma Laden", czyli "sklepy ciotki Emmy", gdzie bylo mydlo i powidlo. Ale ja juz ich nie pamietam, a mieszkam tu 30 lat.

                      Teraz w miastach sa male supermarkety, wszystkie nalezace do paru sieci- Edeka, Rewe, Teegut itd. Sa tez discountery typu Aldi, Plus, Lidl, Penny.
                      Ja najczesciej kupuje w Edeka, bo jest to najblizszy sklep. Moge tam kupic swieze pieczywo, jeszcze cieple bulki, pieczone na miejscu, swieze mieso i wedliny, swieze warzywa i owoce.
                      Moja kolezanka z Toronto powiedziala ze ten sklep to sa delikatesy:)

                      Do sklepow "etnicznych" ludzie chodza po produkty, ktorych w innych sklepach nie ma. Czyli do polskiego sklepu po polskie pierogi, na przyklad.
                    • blues28 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 09.11.13, 09:54
                      Drobny handel w Hiszpanii jest absolutnie zdominowany przez Chinczyków, mówiacych po hiszpansku :-) Bywa to spanchina ale dosc zrozumiale :-)
                      Buty, ciuchy, zabawki i wszystko za 1 Euro to straszne badziewie i tak tez mniej/wiecej prezentuja sie narozne sklepiki. Sa ciemne, obskurne i - mama wrazenie - ze wszystko tam jest przeterminowane. Moze przesadzam, ale nie zamierzam tam nic kupowac. Zwlaszcza, ze mam pod nosem dwa porzadne supermarkiety.
                      Za to Tamile (chyba Tamile) maja w poblizu sklepik stricte warzywny. I tam zagladam i niektóre warzywa/owoce nabywam. Bo jest to normalny warzywniak ze sporym wyborem.
                      • jutka1 Re: Oda do mojego sklepiku wiejskiego :-) 09.11.13, 10:45
                        W moim sklepiku niby też szwarc-mydło i powidło: klasyka warzywa, owoce, sery, wędliny, prasa, dżemy/kawy/herbaty/soki etc. (plus ostatnio sledzie i makrele :-) ), ale też trochę art. papierniczych. Sklepik jest maleńki, ale jasny, nie przytłacza ciasnota. No i ta sama obsada pracuje tam od wielu lat, włącznie z jedną panią, która jest lokalna (a jej dziecko uczyłam kiedyś angielskiego, jak miałam erę bycia Siłaczką ;-) ).
                        Bardzo mi się podoba właśnie to, czego Basia nie lubi, tzn. brak anonimowości. Że można w sklepiku porozmawiać, ktoś tam się włączy do rozmowy, i z punktu widzenia społeczności to jest takie miejsce scalające, tak mi się wydaje.
    • jutka1 Telefonia komórkowa 18.11.13, 15:31
      Zadzwonił dzisiaj do jorstruli pan z firmy, w której jorstruli ma polską komórkę. Zwy7kle nie odbieram telefonów biura obsługi, ale dzisiaj odebrałam jakoś. Miły pan zaczyna tokować, bo kończy mi się umowa, to mają dla mnie kilka ofert, blablabla... Wysłuchałam, zadałam kilka pytań pomocniczych, i nawet się zdecydowałam, bo jedna oferta nawet mi odpowiada, ale poprosiłam, żeby zadzwonił w czwartek. Ale ja nie o tym. :-)))
      Pan, no z głosu koło trzydziestki, opisywał mi ofertę i mówi, że darmowe połączenia na wszystkie numery w Polsce, i stacjonarne, i do wszystkich sieci komórkowych, i rzecze: "Nawet do biedronki i ojca Rydzyka". Ja na to: "Pardon?", a on że "no, do tych telefonii komórkowych sieci Biedronka i radia Maryja też". I ja wybuchnęłam takim śmiechem, że nie mogłam się powstrzymać, mało się w ten telefon nie popłakałam ze śmiechu, w końcu wykrztusiłam "a to mnie pan rozbawił, dziękuję bardzo". A pan (oni zwykle to zjeby dostają od ludzi, do których dzwonią) na to: "ojej ojej jak mi przyjemnie". HAHAHAHAHAHAHAHAAAAA :-))))))))
      • ewa553 Re: Telefonia komórkowa 20.11.13, 12:20
        bierz telefon, bierz Jutka! Bedziesz sobie mogla za darmo porozmawiac z ojcem dyrektorem! a to siurpryza...
        • jutka1 Re: Telefonia komórkowa 21.11.13, 12:37
          Oraz z siecią Biedronka, hahaha :-)))
          A telefon wezmę, bo mój "duży" Samsung Galaxy ma już ponad trzy lata, a to co proponują, jest o dwa modele do przodu, bardzo zachwalany, i ma większy ekran. :-)))
    • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 15:15
      And so... donc, a więc... ;-)
      Poszłam na spacer do sklepiku, słońce oślepia, zero wiatru, pięknie, błogo i rześko. Tak pozytywnie nastawiona do okoliczności przyrody, i korzystając z okazji, że a) nie było klientów, i b) była cała obsada, czyli właścicielka, jej syn, sprzedawczyni i pomocnik, wdałam sie w rozmowę o rzczach ważnych. Mianowicie, że już od tygodnia pytam o buraki i nimo.
      - A bo jakoś w styczniu i w lutym ludzie nie kupują buraków.
      - A dlaczego?
      - A bo chyba im się po świętach przelewa i patrzeć na nie nie mogą.
      :-)
      Buraki dla mnie będą jutro. :-)

      Następnie zapytałam, czy ten chleb co na nim "razowy" napisane, to jest naprawdę razowy, bo piętkę potrzebuję, żeby zakwas z tych rzeczonych buraków zrobić.
      - Pani kochana, to co oni pisza, to pic na wode, nikt już razowego żytniego na zakwasie nie robi, tylko piszą na etykiecie!
      (pomocnik, z którym jestem na ty, bo to kolega znajomych) - A weź sobie sama chleb upiecz!
      - Ja: wielkie oczy 8-|
      (nie umiem NIC piec)
      - (pomocnik) - to kulkę zrób!
      - Ja; 8-| 8-| 8-| 8-?
      - No, weź mąkę żytnią, wlej trochę letniej wody, zrób luźną taką kulkę, włóż do słoika, postaw na kaloryferze, jak zacznie rosnąć, to będzie zakwas - i włóż to do buraków z wodą, i tyle.
      W ten sposób nauczyłam się, jak oszukać tzw. cywilizację i ogólne oszukaństwo, jeśli chodzi o chleb w PL (przynajmniej w kontekście zakwasu buraczanego). Bo piec własny chleb - na to jeszcze nie jestem gotowa.

      Następnie wyszła kwestia jabłek. Ja pytam, jakie to, on mi mówi, ja pytam, czy winne, on mówi że tak, potem inna odmiana, te to słodkie, a te trzecie to jabłka o smaku gruszki.
      - Ja: 8-???
      - Nooo, o smaku gruszki. A te gruszki...
      - (Ja): O smaku ogórka kiszonego?
      Kurtyna.
      :-)))))))))))
      • blues28 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 15:44
        Zaczynam Ci zazdroscic Twojego sklepiku, bo nie dosc ze dowiaza co trza, to jeszcze porad udziela (swietna ta na zakwas, przekaze siostrom), o zyciu pogadaja :-))
        • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 16:40
          Wiele razy pisałam, że mój sklepik kocham z pasją. :-)
          Wydaje mi się, że cokolwiek bym nie wymyśliła, to mi przywiozą. Bakłażany już przerabiałam i inne takie, kiedys przetestuję, czy świeżą kolendrę i mleko kokosowe light by mi dostarczyli, i ser kozi jakiś. :-)))))))
          • fedorczyk4 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 17:30
            Piekne :-)
      • roseanne Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 15:51
        dobre :-)

        tak naprawde, to buraki wcale zakwasu do startu nie potrzebuja - buraki, sol, woda i czosnek i wsio

        chleb domowy tez latwizna, zakwasowy piejlam, najpierw w maszynie, potem i bez
        teraz bezgluty co dwa tygodnie, w piekarniku
        • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 03.02.14, 16:38
          Rose, ale przynajmniej się dowiedziałam. :-)
          Zrobię z tą kulką z mąki i wody, ciekawe co sie będzie działo. :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 04.02.14, 11:12
        Fajnie, Jutyldo, że sprowadzają dla Ciebie łososia i inne frykasy ;) To jest to czego mi brakuje w dużym mieście. Taki sklepik z panią sklepową i lokalnymi doradcami na miejscu ;) Może jesli się przeniosę do małego miasteczka w górach to sobie wyrobię podobne kontakty, ale oczywiście nie mam szansy na napotkanie tam krewnych czy znajomych z podstawówki. Aczkolwiek spotkałam kilka tam niecodziennych osób, w tym dawną polską himalaistkę, która po pięćdziesiątce poddała się operacji zmiany płci i przy lunchu opowiadał o udręce jaka było życie w obcym ciele.

        Zamiast wiejskiego sklepiku mam wioskę globalną - kilka internetowych miejsc, z których regularnie zamawiam rzeczy telefonicznie i poznaja mnie po głosie. I knajpke sushi, którą odwiedzam od 18 lat i z której zamawiam jadło na wynos przez telefon. Właściciel też mnie rozpoznaje po głosie, a jeśli nie on odbiera, to inni pracownicy wiedzą, że jeśli dzwoni Luiza, to nie muszą zapisywać numeru telefonu.

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 04.02.14, 11:40
          No właśnie, takie spersonalizowane kontakty w sklepie, w knajpie, gdziekolwiek, są cenne.
          Ostatnio nawet miałam bardzo ciekawą dyskusję na temat "życie w dużym mieście vs. życie w małej społeczności" (czyli "anonimowość" z jednej strony spektrum, i "brak prywatności" z drugiej strony). Od długiego czasu osculuję jak pendulum Foucaulta między jednym i drugim, i każde ma swoje zady i walety, sama nie wiem co tak naprawdę preferuję. Wiem jedno, że kiedy jestem tutaj w ŻD, to mój sklepik wiejski nawiedzam namiętnie, kupuję u nich wszystko, co się da, wspieram ten lokalny biznes. Że mogłabym taniej to samo kupić w mieście? Na pewno. Ale dojazd do miasta kosztuje pewnie niewiele mniej niż ta różnica w cenie, a oni mi tutaj i tak sprowadzają, co sobie zażyczę. :-) No i ciekawe dialogi prowadzimy. :-)
    • ewa553 Re: Idzie Grześ przez wieś... Część 2 05.02.14, 19:10
      Tez Ci JUtka sklepiku zazdraszczam. Nie mam takiego, mialam Turka milego, rozmawialo nam sie dobrze, doradzal, wybieral. Niestety, splajtowal. Natomiast chodze do tzw. delikateskow na dole domu w ktorym mieszka moja siostra. Tam sobie tez pogadam. Ostatnio pytam wlascicielki czy ma rodzynki w czekoladzie, ale gorzkiej. Ona ze tylko w mlecznej. Na to ja: no coz, biore co daja. A ona z usmiechem: ach, pani taka NIEWYBREDNA:)))) O malo sie nie posikalam.
    • jutka1 Idzie Grześ przez wieś... Czyli świat jest mały 06.02.14, 08:21
      W ramach preambuły: w tej wsi jestem "z odzysku", bo się tu przeniosłam 12 lat temu, czy jakoś tak. Więcej z doskoku byłam, niż w "pełnym wymiarze". A moje miasto (-eczko właściwie) jest 10 km dalej.

      Wczoraj przerywa mi pracę dzwonek do furtki. Patrzę przez okno, jakiś facet stoi. Otwieram okno, pytam o co chodzi, a on że list ws. wywózki śmieci. OK. Idę na dół, otwieram, biorę list, a on do mnie:
      - To pani jest?
      - Czym jestem?
      - No, panią Jutką.
      - Tak, a czemu?
      - Aaaaaaa... zupełnie pani do taty niepodobna!
      - Nie, no trochę podobna chyba?
      - Nieeeee... Tato zawsze mówił, jaka pani do niego podobna, ale nie bardzo... A. Bo pani ojciec wiele lat był moim szefem. TAKI (zgięcie łokcia do góry) facet był!

      Podziękowałam, zamknęłam drzwi, potem oczy na chwilę, uśmiechnęłam się, pomyślałam o tacie, i wróciłam do pracy.
      Świat jest jednak mały, a miłe mini-chwile potrafią człowieka zaskoczyć w najmniej spodziewanych sytuacjach. :-)
      • blues28 Re: Idzie Grześ przez wieś... Czyli świat jest ma 06.02.14, 12:37
        Bardzo mila historia :-)
        Wiesz, jak bywam w kraju, oprócz Trójmiasta odwiedzam gotyckie miasto (-czko), w którym mam korzenie i napotykam mase osób, które mnie pamietaja z dziecinstwa. Zawsze sa mile, wspominkowe pogawedki. A juz moja siostra nie moze wyjsc z domu, zeby nie przystanac i pogadac przez chwile z tym czy owym. I nie tylko w swojej dzielnicy ale na tzw Glównym czyli na Starym Miescie :-) To ma swój urok!
        • jutka1 Re: Idzie Grześ przez wieś... Czyli świat jest ma 08.02.14, 08:52
          Prawda? :-)
          Mnie najbardziej rozwaliła kilka lat temu starsza pani, która mnie zaczepiła na ulicy słowami: "Nic się nie zmieniłaś!", a na mój barani wzrok, bo kompletnie nie wiedziałam, kto zacz, powiedziała, że była moją wychowawczynią w przedszkolu. HAHAHAHAHAAAA :-)))
    • jutka1 W sprawie Klausa 08.02.14, 09:00
      Klaus mi przez noc dał znać, że może bym w końcu do jasnej anielki rozebrała choinkę. Mianowicie bombkę strącił i usadowił na środku pokoju. Dodam, że sama spaść nie mogła, bo je zawsze wieszam pośrodku gałęzi i jeszcze zaczepiam. No, żeby nie spadły. :-)

      I jeszcze jedno, w poprzedniej sypialni był zapach, podobnie jak w gabinecie na dole był inny jeszcze zapach (oba zapachy inne niż w pozostałych częściach domu) - 100K świadkiem. Niedawno zauważyłam, że w sypialni na górze, dokąd się przeniosłam po powodzi, pojawił się jeszcze inny zapach, bardzo przyjemny. Nie mam pojęcia skąd się wziął, a jeszcze miesiąc temu go nie było.

      Może się Klaus wreszcie od-braził. Bo miał wielkiego focha, jak pojechałam na 5 lat w siną dal, i z rzadka się objawiał. :-)
      • maria421 Re: W sprawie Klausa 08.02.14, 09:05
        Jutka, a jak tam pisanie ksiazki postepuje? Klaus mial byc, zdaje sie, glownym bohaterem?

        • jutka1 Re: W sprawie Klausa 08.02.14, 09:15
          4 rozdziały są, a potem się zatrzymało, bo na chleb z salcesonem muszę zarabiać i czasu nie staje (pardon ;-) ). :-)))
    • jutka1 Marketing a la sklepik wiejski :-))) 13.02.14, 15:26
      Kupowałam coś tam dzisiaj, patrzę po koszach z warzywami i - jak zawsze - rozpoczynam dialog:
      Ja: Potrzebuję seler, ale ten jakiś taki... nie ma pan na zapleczu jakiegoś dzisiejszego selera?
      Pan Syn Właścicielki: Nie mam niestety. A na co pani ten seler?
      J: No, do zupy.
      PSW: Eeeee, do zupy to jeszcze się nada...
      A jakby co, to mamy na stanie duży asortyment papieru toaletowego. :-)
      Kurtyna :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • roseanne Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 13.02.14, 15:36
        aplause!
      • xurek Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 13.02.14, 16:49
        przeczytalam wszystkie styczniowo - lutowe. Jakiz mily i cieply przerywnik w pracy (pardon, urlopie :))
        • fedorczyk4 Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 14.02.14, 17:55
          :-)
          PQ w zupie to jest to!
          • ewa553 Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 14.02.14, 19:43
            a co to jest PQ??? Bo chce tez ugotowac dobra zupke:))
            • fedorczyk4 Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 14.02.14, 19:47
              Strasznie Cie przepraszam Ew p.q. to sa francuskie inicjaly papieru do d.... zebow ;-)
              • ewa553 Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 14.02.14, 20:07
                hahaha! tak sobie myslalam, wiec pozwolilam sobie na zart:))
                • fedorczyk4 Re: Marketing a la sklepik wiejski :-))) 14.02.14, 20:18
                  :-)
    • jutka1 Stalker story 16.04.14, 23:09
      No więc, et donc. Oprócz stalkera z wirtualu, co to wiadomo prawie wszem i wobec, posiadywam stalkera z realu od lat 30tu. Psychuszka, "myśmy sobie byli przez universum przeznaczeni, a jeśli Jutka tego nie wie jeszcze to się dowie", odsiadki w więzieniach za pobicia ( w tym kobiet, nawet nieznanych a jeno napotkanych na chodniku, generalny agresor) etc.
      Bez wdawania się w szczegóły, stalker "był za granicą". Czasem się tu zjawiał, ale od kilku lat cisza. Choć obawy z mojej strony zawsze.
      No i dowiaduję się tydzień temu, że ów sie objawił we własnej osobie. Za granicą trafił pod most, gdzie jakis ksiądz go zoczył i w sumie uratował, dał mu bilet w jedna stronę i rekomendacje do schroniska religijnego tu w regionie. OK, kilometrów stąd ze 40, myślę po otrzymaniu tej wiadomości, że spoko.
      Dzisiaj chodzę po mieście i dostaję smsa od psiapsiółki, że owy jest "w mieście", to tamto owanto, i że "spotkał Boga".
      I myśle o tym, i dlaczego wcale nie przestaję sie obawiać owego?
      Bo owy myśli że ja po Hamerykach czy innych Francyjach się szlajam, w stanie zamężnym, i niech tak pozostanie amen, ale co jeśli by sie zwiedział, że jestem niedaleko? Czy nadal by był spotkany z Bogiem? Eeee...

      Jestem więc dzisiaj z tego wszystkiego nieprzysiadalna, i po powrocie z miasta już do poniedziałku nigdzie się nie ruszam. Morda w beczke po śledziach, uszy po sobie, prochowiec, ciemne okulary i blond peruka na bezłep.

      KJAP!!!
      • chris-joe Re: Stalker story 16.04.14, 23:35
        Slusznie sie obawiasz, sie obawiam.
        Jasne, mozliwe jest ze wlasnie napotkany Jezus mu naprostuje drogi, ale moze byc i tak, ze Bog Objawiony uprawomocni jego fantasmagorie.

        Jesli jeszcze tego nie zrobilas, zakoleguj sie ze stojkowym.
        • maria421 Re: Stalker story 17.04.14, 08:40
          Jutka, tez bym sie na Twoim miejscu nieswojo czula.

          Trzymaj sie!
          • jutka1 Re: Stalker story 17.04.14, 11:01
            Nie no, Marysiu, trzymać to się trzymam, staram się o tym nie myśleć zbytnio - ale oczy mam naokoło głowy i do horyzontu.
        • jutka1 Re: Stalker story 17.04.14, 11:00
          Stójkowego we wsi nie ma. :-)
          Na szczęście sąsiad ma czarny pas w karate. :-)))
          • xurek Re: Stalker story 17.04.14, 13:54
            tez by mi bylo nieswojo i tez mysle jak CJ. Moze jakiegos wielkiego i groznego psa sobie spraw?
            • jutka1 Re: Stalker story 17.04.14, 14:40
              Xurku, problem w tym, że przy moim trybie życia (czytaj: nie znam dnia ani godziny, kiedy muszę gdzieś do pracy wyjechać) nie mogę mieć psa. Kto by się nim zajmował pod moją nieobecność? Przecież czasami wyjeżdżam, jak ostatnio, na miesiąc, albo i dłużej.
              Poza tym nie przepadam za psami, sorry wszyscy właściciele psów... :-) Kilka psów lubię, Tofika na przykład i Krowisię Fedową, ale ogólnie jestem od kotów. :-)

              Jedyne, co moge, to być uważna - więc tak jak napisałam: mam teraz oczy naokoło głowy i po horyzont.
              • xurek Re: Stalker story 17.04.14, 14:52
                no to jak nie psa to przynajmniej elektroszoker i gaz w sprayu.
                • jutka1 Re: Stalker story 17.04.14, 14:59
                  Pepper spray/mace sobie sprawię, masz rację. Jeden do torebki, drugi do kieszeni.
                  • blues28 Re: Stalker story 19.04.14, 10:28
                    Jutka, uwagi przedpisców cenne.
                    Dodam tylko zatem, ze z braku stójkowego pogadalabym z Mañkiem. On taki stapajacy po ziemi i z krwi i kosci mi sie zawsze wydawal. Przynajmniej taki wychynal z Twoich opisów.
                    • ewa553 Re: Stalker story 19.04.14, 12:40
                      pewnie znowu nie doczytalam, ale wlasciwie nie wiem dokladnie co ten typ Jutencji czynil poza tym, ze ja kocha? Dzwoni? Nachodzi? Pisze?
                      • jutka1 Re: Stalker story 19.04.14, 13:35
                        Nie "kocha" tylko ma obsesję.
                        Jest zdiagnozowanym chorym psychicznie.
                        Jak napisałam w pierwszym wpisie na ten temat: jest agresywny i przemoc fizyczna nie jest mu obca, zresztą siedział w więzieniu za to.
                        Więcej szczegółów, wybacz, nie podam, bo jednak jest to forum ogólnodostępne.
                        • ewa553 Re: Stalker story 19.04.14, 13:42
                          oczywiscie Jutus. Juz to co napisalas, robi okropne wrazenie... Trzymaj sie!
                    • jutka1 Re: Stalker story 20.04.14, 09:33
                      A wiesz, Bluesie, że masz rację - pogadam z Mańkiem.
    • jutka1 Zwierzyna okołodomowa :-) 20.04.14, 10:23
      Wracając do weselszych tematów... :-)

      Kręci się tu koło domu różne ptactwo i zwierzyna. Ptactwo, wiadomo, klasyka: szczygły, sikorki, kosy, grzywacze. Bociany w tym roku nie przyleciały. :-( Zauważyłam zaś ostatnio po raz pierwszy, że gdzieś w pobliżu musi być lęgowisko dzikich kaczek, bo zaczęły często przelatywać nad moim ogrodem. Przed chwilą też parka przeleciała, nisko-nisko, obleciała lipę i skręciła w prawo za lipą. :-)

      Dwa koty też nawiedzają mój ogród przez dziurę w siatce, którą od lat mam zamiar załatać. ;-) Jeden, szary w prążki, niedawno na mój widok zatrzymał się i ostentacyjnie nasikał na krzak. Hahaha. Drugi jest czarny w białe plamki i często go widuję, jak przesiaduje na parapecie gabinetu, albo łazi wokół domu. W zeszłym tygodniu było dość ciepło i słonecznie, więc otworzyłam na oścież drzwi do ogrodu, żeby dom się przewietrzył i nagrzał trochę. Sama poszłam na górę i coś tam oglądałam, nagle kątek oka widzę ruch w hallu, a to ten kot wlazł na górę i myk do kuchni! :-))) Wstałam, a on zwiał do ogrodu. Chyba trzeba będzie siatkę na drzwi zamontować, czy co. :-)

      A u śp. sąsiadki w walącej się już stodole są nietoperze i latają wieczorami; bardzo je lubię. :-)
      • maria421 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 20.04.14, 10:37
        W moim ogrodzie jest masa ptakow, sroki sobie uwily gniazda, przylatuja tez kruki, zima przylatuja przerozne kolorowe ptaszki z czerwonymi, zielonymi, zoltymi brzuszkami. Czasem nade mna zuraw jakis przeleci. Czasem jakis dzieciol usiadzie na brzozie.
        Mieszkala w ogrodzie rodzina jezy, ale gdzies sie wyprowadzily. Koty zagladaja tu regularnie. a kiedys nawet wiewiorka po moje orzechy przychodzila.
        • ewa553 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 20.04.14, 10:44
          mnie do ogrodu wiewiorka orzechy przynosi:) moze to Twoje, Marysiu? Ptakow mam tez mnostwo, jezy niestety nie:( Ale ukoronowaniem dla mnie sa dzikie kaczki, ktore wieczorem wracajac grupami do swojej sypialni (teren naturalnie zapuszczony, chroniony, nad Renem) przelatuja nad moim ogrodem wydajac piekne dzwieki.
          A propos ogrodu Jutencji: ciekawe jakie pomysly by miala nasza ogrodniczka Luiza patrzac na Twe posiadlosci?
          • jutka1 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 20.04.14, 11:00
            W piątek zapytonię jej to pytanie. ;-)))
            Z zastrzeżeniem, że nie muszę żadnych uwag brać pod uwagę, hihihi. :-)))
            • ewa553 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 20.04.14, 17:03
              jasne ze nie musisz. Tez tak mam, ze chetnie slucham uwag, a potem robie swoje:) Ale tak juz jest, ze ktos z zewnatrz, szczegolnie ktos tak zaangazowany jak Luiza, moze zauwazyc jakies mozliwosci, ktore Tobie na mysl nawet nie przyjda.
              • jutka1 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 30.04.14, 21:02
                Dzisiaj rano słyszałam przez 10 minut kukułkę, po raz pierwszy tutaj zresztą. :-)
                • luiza-w-ogrodzie Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 01.05.14, 00:35
                  jutka1 napisała:

                  > Dzisiaj rano słyszałam przez 10 minut kukułkę, po raz pierwszy tutaj zresztą. :
                  > -)

                  Zara, zara, kukulke slyszalysmy podczas wszystkich dni sabatu a Stokrocie oswiadczyla mi ze jesli nie mam pieniedzy w kieszeni gdy slyszalam kukulke, to zostalam okukana.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                  • chris-joe Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 01.05.14, 01:36
                    Kukulki gratuluje itd. jednak poza tym juz naprawde chromole: jutro maj, a u nas, co prawda juz nie luty, ale jakis pozny marzec. Temperatury w porywach ok. +10, teraz zas leje listopadowo i tak ma byc przez kolejne 5 dnia circa. Zieleniny ledwo ledwo. Caly czas na etapie poznych krokusow i przedwczesnych tulipanow. Co za rok?!
                    Na tutejsza wiosne wiec chyba klade lage do powrotu z Europy. Moze akurat, pod koniec czerwca, sie na bzy zalapie. Not nice.
                    • jutka1 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 01.05.14, 09:10
                      Nie wiem, czy Cię pocieszę, ale u nas od jutra też będzie zimno i deszczowo, a w nocy z poniedziałku na wtorek będzie -1C !
                      • jutka1 Bociany!!! :-))) 01.05.14, 22:42
                        Moje bociany się dzisiaj objawiły w gnieździe!!! :-)))))))))))))))))))))))
                        • blues28 Re: Bociany!!! :-))) 02.05.14, 09:46
                          No to bardzo dobra wiadomosc!! Wreszcie wszyscy w domu :-)
                          Ja co prawda slysze rano ptaszyny, ale teskno mi sie zrobilo za kukulka. Do tego potrzebuje dotrzec do macierzy, wsiasc na rower i pojechac do dzikiego parku. Tam tak! Tam sa kukulki.
                          A ja wciaz nie wiem kiedy bede mogla pojechac :-(
                  • jutka1 Re: Zwierzyna okołodomowa :-) 01.05.14, 09:07
                    luiza-w-ogrodzie napisała:

                    > Zara, zara, kukulke slyszalysmy podczas wszystkich dni sabatu a Stokrocie oswia
                    > dczyla mi ze jesli nie mam pieniedzy w kieszeni gdy slyszalam kukulke, to zosta
                    > lam okukana.
                    **************
                    Ja tylko słyszałam, że ją słyszałyście, sama jej nie słyszałam. Dopiero wczoraj. :-)))
    • jutka1 Oda do sklepiku wiejskiego c.d. :-) 29.05.14, 14:02
      Sklepik wiejski służy również przekazywaniu mieszkańcom ważnych informacji. :-)
      Na przykład gdyby nie to, że dzisiaj poszłam do sklepiku i pani ekspedientka mi powiedziała, to bym się jutro była obudziła z przysłowiową ręką w przysłowiowym nocniku - bo jutro od 8:00 do 15:00 nie będzie elektryczności.
      O!
      :-)))
      • maria421 Re: Oda do sklepiku wiejskiego c.d. :-) 29.05.14, 14:32
        Baterie w laptopie naladuj, bo kto nam jutro zamelduje "TGIF" :-)
        • jutka1 Re: Oda do sklepiku wiejskiego c.d. :-) 29.05.14, 14:38
          Laptop z naładowana baterią nie pomoże, jeśli router nie działa. :-)
          Samsung nas wybawi :-)
    • jutka1 No to kończę... 06.07.14, 19:42
      ... idę otworzyć następny odcinek :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka